Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Nieznany gatunek gęsi odkryty na... słynnym egipskimi malowidle

Recommended Posts

Gdy w ubiegłym roku doktor Anthony Romilio analizował słynne „Gęsi z Meidum”, jedno z największych arcydzieł malarstwa starożytnego Egiptu, dostrzegł coś, czego nie zauważono od 150 lat. Dotychczas sądzono, że dzieło przedstawia gęś gęgawą, gęś białoczelną oraz berniklę rdzawoszyją. Australijski uczony zauważył jednak, że rzekome bernikle rdzawoszyje wyglądają inaczej niż współcześnie znany gatunek.

Gęsi z Meidum to wspaniałe malowidło ze ściany grobowca wezyra Nefermaata. Obecnie można je oglądać w Muzeum Egipskim w Kairze.

Obraz jest podziwiany od czasu jego odkrycia w XIX wieku i uważany jest za egipską Mona Lisę. Wygląda na to, że nikt nie zauważył, iż uwieczniono na nim nieznany gatunek gęsi. Oczywiście można uznać, że różnice to wynik wyobraźni artystycznej. Jednak musimy zauważyć, że wszystkie obrazy znalezione w tym miejscu charakteryzują się niezwykle realistycznymi odwzorowaniami innych ptaków oraz ssaków, mówi Romilio.

Naukowiec zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. Dotychczas na żadnym egipskim stanowisku archeologicznym nie znaleziono kości bernikli rdzawoszyjej. Co interesujące, kości podobnego, ale nie identycznego, ptaka znaleziono na Krecie, dodaje naukowiec. Z zoologicznego punktu widzenia egipski malunek jest jedyną dokumentacją tej wyjątkowo ubarwionej gęsi. Wydaje się, że ptak wyginął, stwierdza Romilio. Do analizowanej gęsi zastosował naukowe metody identyfikacji i na tej podstawie doszedł do wniosku, że mamy do czynienia z nieznanym gatunkiem.

Cywilizacja starożytnego Egiptu pojawiła się, gdy Sahara była znacznie bardziej zielona niż obecnie. Był to więc obszar o większej bioróżnorodności. Wiele z żyjących zwierząt zostało odwzorowanych w grobowcach i świątyniach. Dotychczas nauka zidentyfikowała stosunkowo niewiele z nich, dodaje.

Na egipskich obrazach udało się zidentyfikować tura, nieznane gatunki gazeli, oryksa, antylopy i osła. Te przedstawienia pozwalają nam badać bioróżnorodność sprzed tysięcy lat, mówi Romilio.

Z pracą uczonego można zapoznać się w artykule Assessing 'Meidum Geese' species identification with the ‘Tobias criteria’" opublikowanym na łamach Journal of Archeological Science: Reports.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z australijskiego Murdoch University donoszą, że duże gatunki rekinów, polujące na tym samym terenie, wypływają na łowy o różnych porach dnia, by lepiej dzielić się zasobami i uniknąć konfliktów. Kierujący badaniami doktorzy Karissa Lear i Adrian Gleiss mówią,że to pierwszy zaobserwowany przypadek morskich drapieżników dzielących się zasobami poprzez polowania o różnych porach dnia.
      To rzadki sposób podziału zasobów w naturze, ale niewykluczone, że w środowisku morskim zdarza się to częściej niż sądzimy. Zaobserwowaliśmy, że sześć dużych gatunków rekinów, żyjących u wybrzeży Florydy, dzieli się zasobami, polując o różnych porach dnia, mówi doktor Lear. Badania wskazują, że rekiny trzymają się ustalonego harmonogramu, co pozwala im harmonijnie koegzystować. To pozwala zarówno zmniejszyć konkurencję, jak i – w przypadku niektórych gatunków – chroni przed padnięciem ofiarą większego gatunku, mówi doktor Gleiss.
      Dużo wskazuje też na to, że czas, w którym poszczególne gatunku polują, jest dyktowany hierarchią. Mniej dominujące drapieżniki muszą zadowolić się mniej optymalnym okresem polowań.
      Podczas badań naukowcy wykorzystali czujniki przyspieszenia, które przyczepili m.in. rekinom tygrysim czy przedstawicielom młotowatych.
      Dzielenie się zasobami może przybierać różne formy, od podziału pokarmu, gdzie poszczególne gatunki żerują na różnych gatunkach roślin i zwierząt poprzez podział przestrzenny, gdzie żerowanie odbywa się na różnym terenie, po podział czasowy, gdy różne gatunki żerują o różnych porach.
      Odkryliśmy, że żarłacze tępogłowe są najbardziej aktywne o świcie, rekiny tygrysie w środku dnia, żarłacz brunatny żeruje po południu, żarłacz czarnopłetwy wybiera się na łowy wieczorem, a głowomłot tropikalny i największy z głowomłotów, Sphyrma mokarran, polują w nocy i są jedynym gatunkami, u których zaobserwowano zbieganie się szczytu aktywności.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na świecie żyje około 50 miliardów ptaków, wynika z badań przeprowadzonych przez uczonych z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney. Naukowcy oszacowali też liczebność 9700 gatunków ptaków. W swojej pracy opierali się na obserwacjach dokonywanych przez miłośników ptaków oraz na specjalnych algorytmach.
      Odkryli, że liczebność wielu znanych australijskich gatunków liczona jest w milionach. Na przykład lorysy niebieskobrzuchej jest 19 milionów, kakadu żółotoczubej 10 milionów a kukubary chichotliwej 3,4 miliona. Są jednak takie gatunki jak przepiórnik czarnopierśny, którego pozostało około 100 osobników.
      Ludzie wkładają wiele wysiłku, by policzyć samych siebie. My przeprowadziliśmy pierwsze tak szeroko zakrojone liczenie innych gatunków, mówi profesor Will Cornwell, jeden z głównych autorów badań.
      Podczas pracy naukowcy skorzystali z bazy eBird, zawierającej niemal miliard wpisów na temat zaobserwowanych ptaków. Tam, gdzie było to możliwe, użyli też danych ze szczegółowych badań terenowych. Opracowali również specjalny algorytm pozwalający na szacowanie globalnej liczebności każdego z gatunków.
      Wzięto przy tym pod uwagę możliwość zauważenia danego gatunku, co zależy od wielkości ptaka, koloru, tego czy lata w stadach i czy żyje blisko miast. Chociaż skupiliśmy się na ptakach, nasza metoda może posłużyć też do obliczania liczebności innych zwierząt, mówi główny autor badań, doktor Corey Callaghan. Oszacowanie liczebności gatunków to kluczowy element wysiłków na ich zachowania. Dzięki temu wiemy, które gatunki mogą być narażone i możemy śledzić zmiany liczebności w czasie, zatem lepiej rozumieć pewne podstawy.
      Naukowcy mówią, że udało im się oszacować liczebność 92% gatunków ptaków występujących na Ziemi. Jedynie cztery z nich należą do „klubu miliarderów”. To gatunki, których liczebność wynosi co najmniej miliard osobników. Są to wróbel zwyczajny (1,6 miliarda), szpak zwyczajny (1,3 miliarda), mewa delawarska (1,2 miliarda) oraz dymówka (1,1 miliarda).
      Zaskoczyło nas, że jedynie kilka gatunków tak bardzo dominuje na świecie, stwierdza Callaghan i zastanawia się, jakie są ewolucyjne podstawy sukcesu tych właśnie gatunków.
      Podczas, gdy jedne gatunki świetnie sobie radzą, przyszłość innych rysuje się w czarnych barwach. W przypadku około 12% badanych gatunków liczebność każdego z nich nie przekracza 5000 osobników. To m.in. krytycznie zagrożona rybitwa chińska, zagrożony gąszczak krzykliwy czy również zagrożony wodnik molucki. Gdy powtórzymy nasze badania za 5–10 lat, będziemy w stanie powiedzieć, jak sobie radzą te gatunki. Jeśli ich populacja się skurczy, to będzie prawdziwy dzwonek alarmowy dla ekosystemu, stwierdza profesor Cornwell.
      Przeprowadzenie takich badań nie byłoby możliwe jeszcze 10 lat temu. Dopiero powstanie tak wielkiej bazy danych jak eBird, prowadzonej przez Cornell Lab of Ornithology, do której informacje prowadziło ponad 600 000 osób, spowodowało, że można szacować liczbę ptaków w skali globalnej.
      Amatorskie obserwowanie ptaków stało się powszechną formą spędzania czasu w XVIII wieku i od tamtej pory nie traci na popularności. Profesor Cornwell mówi, że każdy może założyć konto na eBird i zapisywać tam swoje informacje. Nie trzeba być przy tym ekspertem. Wystarczy na początek nauczyć się rozpoznawać kilka gatunków ptaków, występujących w miejscu, w którym mieszkamy. Możemy poinformować o ptaku, którego zauważyliśmy przez okno, gdy piliśmy poranną kawę, stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedyna na świecie znana egipska mumia ciężarnej kobiety znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie. Długo sądzono, że pod zwojami bandaży kryje się kapłan Hor-Dżehuti, ale nowe analizy zweryfikowały ten pogląd – wynika z badań polskiego zespołu naukowców.
      Odkrycia dokonano w ramach Warszawskiego Projektu Interdyscyplinarnych Badań Mumii (Warsaw Mummy Project). Artykuł na temat ustaleń ukazał się właśnie w Journal of Archaeological Science.
      Już w 2016 r. ci sami eksperci ustalili, że mumia przypisywana kapłanowi Hor-Dżehutiemu tak naprawdę skrywa w sobie ciało kobiety. Było to możliwe dzięki zastosowaniu nowoczesnego tomografu, bo mumia jest ciągle kompletna – nie rozwijano bandaży na potrzeby badań.
      Mieliśmy już podsumowywać projekt i oddawać publikację do druku. Po raz ostatni spojrzeliśmy z moim mężem Stanisławem – archeologiem Egiptu – na obrazy prześwietleń i dostrzegliśmy w brzuchu zmarłej kobiety znajomy dla rodziców trójki dzieci widok… małą stopkę – wspomina w rozmowie z PAP dr Marzena Ożarek-Szilke, antropolog i archeolog z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, która jest jednym z autorów artykułu.
      Badacze zaczęli dogłębniej analizować obrazy tomografu, który do badań udostępniła archeologom firma Affidea (pomaga badaczom również w logistyce projektu naukowego) oraz zdjęcia RTG - wykonane dzięki wsparciu firmy GE. W końcu, po zastosowaniu różnorodnych filtrów i skanów oraz wielogodzinnej ekspertyzie Marcina Jaworskiego – eksperta w dziedzinie wizualizacji i jednocześnie archeologa - udało się dostrzec bardziej dokładniej cały płód. Okazało się, że kobieta była w 26.-28. tygodniu ciąży.
      Z niewiadomych powodów płód nie został wyciągnięty z brzuchu zmarłej w czasie mumifikacji. Dlatego ta mumia jest naprawdę wyjątkowa. Z kwerendy, którą przeprowadziliśmy, nie udało się nam znaleźć podobnego przypadku. Oznacza to, że nasza mumia jest jedyną do tej pory rozpoznaną na świecie z płodem w łonie matki – podkreśla główny autor publikacji dr Wojciech Ejsmond z Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN. W działaniu projektu Warsaw Mummy Project zaangażowana jest też Kamila Braulińska – zajmuje się w jego ramach mumiami zwierzęcymi.
      Ożarek-Szilke mówi, że pozostawienie płodu w brzuchu jest zagadką. Czy stało się to, dlatego, że były trudności z wyciągnięciem płodu? Ekspertka dodaje, że macica w tym okresie ciąży jest bardzo twarda. A może starano się zakamuflować ciąże? A może miało to jakieś znaczenie związane z wierzeniami i ponownymi narodzinami w zaświatach – zastanawia się.
      Na razie udało się ustalić, że płód jest zwinięty w pozycji embrionalnej. Nie jest znana jego płeć.
      Teraz naukowcy będą próbowali rozwikłać zagadkę przyczyny śmierci kobiety. Nie jest tajemnicą, że ówczesna śmiertelność również w czasie ciąży i porodu była duża. Dlatego uważamy, że brzemienność mogła w jakiś sposób przyczynić się do zgonu młodej kobiety – zaznacza dr Ejsmond.
      Dr Ożarek-Szilke powiedziała PAP, że w tkankach zachowane są śladowe ilości krwi zmarłej. W ramach kolejnego, planowanego etapu projektu naukowcy chcą przeanalizować jej skład. Dzięki temu być może uda się poznać powód śmierci ciężarnej, bo – jak mówi – pewne toksyny świadczące o konkretnych chorobach można wykryć nawet dziś.
      Zespół badaczy zaczął analizy tej mumii kilka lat temu. W 2016 r. okazało się, że wbrew temu, co długo sądzono, nie należy ona do mężczyzny. Po przeprowadzeniu badań tomograficznych okazało się, że szkielet domniemanego kapłana ma bardzo delikatną budowę. To był pierwszy sygnał, że nie mamy do czynienia z osobą, o której wspomina napis na trumnie, w której złożono zmarłego – wspomina Ożarek-Szilke.
      Kolejne, bardziej szczegółowe analizy antropologiczne przekonały naukowców, że pod bandażami znajduje się jednak kobieta był brak na obrazach tomograficznych... penisa. Egipcjanie mumifikowali ten organ. Z reguły bardzo dobrze zachowuje się do naszych czasów – dodała Ożarek-Szilke.
      Naukowcy wykonali też trójwymiarową wizualizację ciała zmarłej kobiety. Było to możliwe bez rozwijania mumii, dzięki zastosowaniu technologii tomograficznej. Na uzyskanych obrazach 3D wyraźnie widoczne były długie, spływające na ramiona, kręcone włosy oraz zmumifikowane piersi.
      Długo sądzono, na podstawie analizy napisów hieroglificznych na sarkofagu, że mumia należy do mężczyzny - Hor-Dżehutiego, który był pisarzem miejskim i zarządcą w okolicach Medinet Habu w Tebach Zachodnich oraz kapłanem Horusa-Thota, miejscowego świętego, czczonego w okresie grecko-rzymskim. Kapłan żył w 1. poł. I w. p.n.e.- 1. poł. I w. n.e. Według naukowców mumia kobiety może być jednak starsza, bo… zachowała się lepiej. Wydaje się to nielogiczne, bo starsze znaleziska powinny być w gorszym stanie. Jak wyjaśniła Ożarek-Szilke, w przypadku mumifikacji pod koniec trwania cywilizacji egipskiej, czyli ok. 2 tys. lat temu, technika wykonywania mumii była coraz mniej wysublimowana. Dlatego szybciej ulegały rozkładowi. Mumia kobiety może być kilkaset lat starsza, niż szacowano do tej pory – dodała.
      Mumia trafiła do Polski w XIX wieku zapewne za sprawą Stanisława Kostki Potockiego – ministra oświaty, który aktywnie wspierał powstanie kolekcji starożytności na powstającym Uniwersytecie Warszawskim. Jak mówi PAP dr Ejsmond, długo sądzono, że wewnątrz trumny znajduje się mumia niewiasty. Tak podają XIX-wieczne dokumenty. Dopiero w okresie międzywojennym przeczytano hieroglify na trumnie, które jednoznacznie wskazywały jej właściciela – kapłana Hor-Dżehutiego. Tym samym uznano, że wewnątrz spoczywa ten mężczyzna. Dopiero w czasie ostatnich badań ustalono, że jest to jednak kobieta.
      Obecnie mumia, należąca do UW, znajduje się od 1917 r. w depozycie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wraz z sarkofagiem jest prezentowana na niedawno otwartej stałej Galerii Sztuki Starożytnej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inskrypcja odkryta na fragmencie naczynia sprzed 3500 lat może być zaginionym ogniwem w rozwoju pisma alfabetycznego. Zabytek znaleziony w 2018 roku w starożytnym kananejskim mieście Lachisz – obecnie Tel Lachisz w Izraelu – wskazuje również, że pismo alfabetyczne pojawiło się w Kanaanie wcześniej niż sądzono.
      Wiemy, że pismo alfabetyczne powstało w II tysiącleciu przed Chrystusem na terenie Lewantu. Istnieje jednak spora chronologiczna przerwa pomiędzy najwcześniejszymi zabytkami tego pisma pochodzącymi z XIX wieku p.n.e. z terenu Egiptu i Synaju, a korpusem z XIII wieku p.n.e. z terenów Palestyny.
      Autorzy najnowszych badań – Felix Höflmayer, Lyndelle Webster i Katharina Streit z Austriackiej Akademii Nauk oraz Haggai Misgav z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie – informują o odkryciu alfabetycznej inskrypcji z XV wieku p.n.e. To najstarsza znana dobrze datowana inskrypcja alfabetyczna z południowego Lewantu. Może być ona zaginionym ogniwem rozwoju pisma. Odkrycie sugeruje też, że pismo alfabetyczne dotarło na południe Lewantu w wyniku interakcji z Egiptem podczas II milenium przed Chrystusem, a nie w wyniku późniejszej polityczno-militarnej dominacji państwa faraonów nad tymi obszarami.
      Wielu uczonych uznaje, że wczesne pismo alfabetyczne to dzieło Kananejczyków pracujących w egipskich kopalniach na półwyspie Synaj. Stamtąd alfabet rozprzestrzenił się na południowy Lewant, gdzie został przekształcony w alfabet fenicki, od którego pochodzi alfabet grecki. Taki ciąg wydarzeń zrekonstruowano na podstawie licznych odkryć wczesnych inskrypcji alfabetycznych. W 1916 roku Alan Gardiner opublikował wpływowy artykuł, w którym wykazywał, że pismo alfabetyczne pochodzi od egipskich hieroglifów.
      W 1998 roku w Wadi el-Hon na zachodzie Egiptu odkryto dwie inskrypcje datowane na późny XIX lub wczesny XVIII wiek przed Chrystusem. Dowodziły one, że pismo alfabetyczne nie było w tym czasie ograniczone do Synaju, ale używano go również w Dolinie Nilu. Większość specjalistów zgadza się, że mamy tu przykład wczesnego pisma alfabetycznego. Inny prawdopodobny przykład wczesnego użycia alfabetu to fragment ostrakonu znaleziony przed kilku laty w grobie w Tebach i datowany na XV w. p.n.e.
      Uczeni wciąż spierają się, kiedy powstał pierwszy alfabet. Gardiner datuje to wydarzenie na okres Dwunastej Dynastii, czyli początek II tysiąclecia p.n.e. W tym czasie Egipcjanie prowadzili intensywne prace górnicze w okolicach Serbit el-Khadim. Jednak jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku pojawiła się alternatywna data, zaakceptowana przez część uczonych, którzy uważają, że alfabet to wynalazek z okresu Osiemnastej Dynastii i powstał po 1500 roku p.n.e. Jeszcze inni naukowcy sądzą, że pojawienie się alfabetu związane jest z dominacją Hyksosów w południowej Palestynie lub delcie Nilu i przypada na XVIII-XVII wiek przed Chrystusem.
      W Tel Lachisz znajduje się ważne stanowisko z późnej epoki brązu i epoki żelaza. Znalezione w nim artefakty z Egiptu, Cypru i świata egejskiego wskazują, że znajdował się tam ważny regionalny ośrodek. Zresztą Lachisz wspomniane jest też w źródłach egipskich, z których dowiadujemy się, że na dwór Amenhotepa II (1427–1401) przybył stamtąd wysłannik. Miejscowość wymieniona jest również w listach z Amarny. To gliniane tabliczki z pismem klinowym zawierające korespondencję pomiędzy Egiptem a Kanaanem i Amurru.
      Wspomniany na wstępie fragment ceramiki z alfabetyczną inskrypcją znaleziono w warstwie archeologicznej, w której dominuje monumentalna struktura o niezwykle głęboko wpuszczonych kamiennych fundamentach i ścianach z glinianej cegły, których grubość sięga 1 metra. Prawdopodobnie stanowiła ona fragment systemu fortyfikacji zawierających mury miejskie i wieżę. W tej samej warstwie znaleziono ziarna jęczmienia, które pozwoliły na przeprowadzenie datowania. Wykazało ono, że warstwa pochodzi z XV wieku p.n.e., prawdopodobnie sprzed jego ostatniej ćwierci.
      Na zachowanym fragmencie widoczne są dwie linie, a w każdej z nich trzy litery. Autorzy badań zaproponowali ich odczytanie, od górnej linii i od prawej do lewej. Pierwsza z nich to ayin (ע), pochodząca z egipskiego hieroglifu oznaczającego „oko”. Druga to bet (ב) od hieroglifu „dom”. Trzecia zaś to dalet (ד), oparta na hieroglifie „drzwi”. Uczeni sugerują, że linia ta to עבד, co oznacza „niewolnik” i może być częścią imienia. Imiona zawierające komponent 'bd (niewolnik) są bardzo popularne w językach semickich i zwykle zawierają też element teoforyczny (z imieniem boga) odnoszący się do lokalnego bóstwa.
      Z kolei w drugiej linii mamy najpierw nun (נ), pochodzące od hieroglifu oznaczającego żmiję rogatą. Następnie pe (פ), która być może pochodzi od hieroglifu na oznaczenie narożnika lub narzędzia budowlanego. Ostatnia z liter, tav (ת), albo powstała niezależnie albo od hieroglifu na oznaczenie skrzyżowanych desek. Zatem druga linia to נפת, co po hebrajsku oznacza „miód” lub „nektar”. Jednak czytane od lewej do prawej może być to czasownik pochodzący od rdzenia פני (zawracać, zakręcać) lub część nieznanego imienia.
      Badacze zauważają też, że z punktu widzenia typologicznego napis wydaje się późniejszy w stosunku do inskrypcji z Serabit el-Khadim, ale wcześniejszy od napisów znalezionych w Lachisz w latach 40. ubiegłego wieku, które datowane są na XIII wiek p.n.e.
      Wiele wskazuje na to, że Lachisz trzeba uznać za ośrodek ważny dla wczesnego rozwoju pisma alfabetycznego. Höflmayer i jego zespół uważają, że wczesne pismo alfabetyczne rozprzestrzeniło się w południowym Lewancie w późnym okresie środkowej epoki brązu i od co najmniej połowy XV wieku p.n.e. było używane w Lachisz. Jego proliferacja na południowy Lewant prawdopodobnie miała miejsce w czasie Drugiego Okresu Przejściowego, gdy Hyksosi rządzili północną częścią Egiptu – czytamy w artykule opublikowanym na łamach Antiquity.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Struktury odkryte w Tel Ganub Qasr Al-‘Aguz to najstarszy chrześcijański klasztor, którego datowanie jest pewne, powiedział profesor Victor Ghica, dyrektor norwesko-francuskiej misji archeologicznej. Na badanym stanowisku odkryto pozostałości trzech kościołów oraz cel, w których mieszkali mnisi. Datowanie radiowęglowe wskazuje, że kompleksu istniał już około połowy IV wieku.
      Badane stanowisko znajduje się w odległości około 370 kilometrów na południowy-zachód od Kairu, w oazie Bahariya. Prace wykopaliskowe prowadzą tam Francuski Instytut Archeologii Wschodu (Institut Français d’Archéologie Orientale, IFAO) i Norweska Szkoła Teologii, Religii i Społeczeństwa (MF Vitenskapelig Høyskol).
      "Nie można przecenić znaczenia ruchu monastycznego dla rozwoju chrześcijaństwa. A wszystko rozpoczęło się tutaj, na pustyni w Egipcie w IV wieku, mówi rektor MF-forskere i profesor historii Kościoła, Vidar L. Haanes. Fakt, że mamy tutaj datę potwierdzającą, iż jest to najstarszy klasztor chrześcijański to sensacja na skalę światową, dodaje uczony.
      Profesor Ghica dodaje zaś, że odkrycie zmienia rozumienie rozwoju wczesnego chrześcijaństwa. Dowiadujemy się tutaj, że na obrzeżach Imperium Romanum już około 350 roku istniała rozbudowana społeczność klasztorna. To bardzo wcześnie. Dotychczas nie mieliśmy o tym pojęcia.
      Datowanie zabytku metodą radiowęglową potwierdzają przedmioty znalezione na miejscu. Monety, ceramika i szklane przedmioty dowodzą, że klasztor istniał już około 350 roku, a być może nawet wcześniej. Wyniki badań nie budzą wątpliwości. Nie tylko mamy tutaj wielką liczbę dowodów wskazujących, że wszystkie sześć części klasztoru powstały w IV wieku, ale datowanie radiowęglowe wskazuje, że początki klasztoru sięgają czasów dynastii konstantyńskiej, ekscytuje się Ghica.
      Początki chrześcijaństwa w Egipcie sięgają I wieku. Rozwijało się ono w kosmpolitycznej Aleksandrii, której wspaniała biblioteka przyciągała wielu chrześcijańskich intelektualistów, w tym Klemensa Aleksandryjskiego, czy jego ucznia, Orygenesa. Z kolei nauczycielem Klemensa był Panten, założyciel aleksandryjskiej szkoły katechetycznej, jednej z najważniejszych w starożytności.
      Na badanym stanowisku wyróżniono sześć sektorów. Poszczególne budynki wznoszono z bazaltu, gliny i cegły suszonej. Najbliższe znane stanowisko archeologiczne z okresu rzymskiego znajduje się w odległości około 3 kilometrów, klasztor był więc izolowany. Izolacja, położenie na pustyni poza znanymi wsiami, organizacja przestrzeni wewnętrznej, budynków czy znalezione napisy nie pozostawiają wątpliwości, co do natury tych struktur, dodaje Ghica.
      Pierwszy z badanych sektorów rozpoczęto budować w pierwszej połowie IV wieku. Udało się wyróżnić pięć faz budowy, z których ostatnia była prowadzona w VII wieku. Centrum sektora stanowi wykuty w skale kościół. Następnie wykonano cztery kolejne obszary sektora – dwie cele mieszkalne i kuchnio-refektarz. Następnie dodano kolejne cele, z których jedna stanowiła kolejny kościół.
      W ramach ostatniego sezonu wykopalisk ukończono odsłanianie szóstego sektora, składającego się z 19 struktur, w tym kościoła przylegającego do dwóch innych pomieszczeń, podobnych do pomieszczeń z pierwszego sektora. Te trzy pomieszczenia oraz niezależna od nich przestrzeń mieszkalna i korytarz stanowiły centrum wokół którego, w kolejnych czterech fazach, zbudowano sektor szósty.
      Ściany czterech pomieszczeń w szóstym sektorze, w tym ściany kościoła, pokryte są tekstami biblijnymi i patrystycznymi spisanymi w grece. Znaleziono też wiele ostrakonów, a znajdujące się na nich napisy wprost odnoszą się do mnichów.
      Rozplanowanie budynków w każdym sektorze oraz techniki konstrukcyjne przypominają nietypową ławrę. Jedynymi strukturami podobnymi do odkrytych w Tel Ganub Qasr Al-‘Aguz jest kompleks monastyczny w Kellii.
      Większość ceramiki z Tel Ganub Qasr Al-‘Aguz pochodzi z V i początku VI wieku, co prawdopodobnie wskazuje na szczyt rozwoju klasztoru. W sektorach pierwszym, drugim i szóstym widoczne są ślady późniejszego zamieszkania, sięgające VII i VIII wieku. Niewykluczone, że zostały one ponownie zamieszkane przez mnichów.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...