Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zaskakujące odkrycie w kolebce ludów Bantu. Pochowane dzieci nie były z nimi spokrewnione

Recommended Posts

W epoce kamienia, na terenie dzisiejszego zachodniego Kamerunu, zmarły dwie pary dzieci. Teraz, tysiące lat później, archeolodzy przeprowadzili badania DNA ich szczątków i ze zdumieniem odkryli, że dzieci nie były spokrewnione z ludami Bantu zamieszkującymi obecnie te tereny. Bliżej im było do dzisiejszych łowców-zbieraczy z Afryki Centralnej, którzy nie są blisko spokrewnieni z Bantu.

Na stanowisku Shum Laka, które było używane przez ludzi przez co najmniej 30 000 lat, znaleziono liczne artefakty i pochówki 18 osób. Naukowcy skupili się jednak na czwórce dzieci. Pierwsza para to 4- i 15-latek pochowani przed około 8000 lat. Para druga, to 4-letnia dziewczynka i 8-letni chłopiec, zmarli około 3000 lat temu. Jak się okazało, mimo że dzieci te dzieliły tysiące lat, były one ze sobą spokrewnione. Około 1/3 ich DNA pochodziła od przodków, których najbliższymi dzisiejszymi krewnymi są łowcy-zbieracze z zachodniej części Afryki Środkowej. Pozostałe 2/3 genomu pochodzi ze źródła w Afryce Zachodniej, w tym od "nieznanej populacji człowieka współczesnego, o istnienie której dotychczas nie wiedzieliśmy", mówi jeden z głównych autorów badań David Reich z Uniwersytetu Harvarda.

Odkrycie jest naprawdę zaskakujące. Obecnie bowiem uważa się, że ludy Bantu, które obecnie tworzą setki grup rdzennej ludności Afryki Subsaharyjskiej, pochodzą właśnie z badanego obszaru. Teoria tak wyjaśnia, dlaczego większość współczesnych mieszkańców tych regionów jest blisko ze sobą spokrewniona.

Najnowsze badania pokazują jednak, że teoria ta ma poważne luki. Odkrycie, że mieszkańcy Shum Laka są najbliżej spokrewnieni z współczesnymi łowcami-zbieraczami zamieszkującymi lasy, a nie z przodkami Bantu, jest zaskakujące, gdyż Shum Laka od dawna uznawane jest za miejsce, gdzie narodziła się kultura Bantu, wyjaśnia Carina Schlebusch, biolog ewolucyjna z Uniwersytetu w Uppsali, która nie była zaangażowana w badania. Uczona dodaje, że nie można wykluczyć, iż Shum Laka było używane przez różne grupy ludności. Mogli go też używać przodkowie Bantu, ale akurat cztery zbadane pochówki nie należały do nich.

Niespodzianek jest jednak więcej, co nie może dziwić zważywszy na fakt, że to pierwsze badania starożytnego genomu z tej części Afryki. Badania ujawniły istnienie co najmniej 4 różnych linii genetycznych ludzi, które istniały 200-300 tysięcy lat temu. Okazało się również, że pomiędzy 60 a 80 tysięcy lat temu istniały kolejne cztery podgrupy, w tym ta, od której pochodzą wszyscy współcześni mieszkańcy innych kontynentów niż Afryka.

Ze szczegółowymi wynikami badań można zapoznać się na łamach Nature.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki olbrzymim wysiłkom obrońców przyrody w ciągu ostatnich 6 lat liczba skrajnie zagrożonych nosorożców czarnych zwiększyła się o 800 osobników. Jak informuje Międzynarodowa Unia Unia Ochrony Przyrody, w latach 2012–2018 populacja nosorożców czarnych rosła w tempie 2,5% rocznie. Liczba żyjących na wolności zwierząt zwiększyła się z 4845 do 5630.
      To optymistyczne wiadomości, ale wzrost jest bardzo powolny i gatunek wciąż znajduje się na skraju zagłady.
      W ramach działań na rzecz uratowania nosorożców niektóre zwierzęta zostały przeniesione na nowe obszary, by zwiększyć zasięg występowania gatunków, część przeniesiono, by uniknąć chowu wsobnego. W 2018 roku doszło do tragicznego wydarzenia. Wówczas to grupę 11 nosorożców przeniesiono do nowo utworzonego Parku Narodowego Tsavo. Dziesięć z nich padło, gdyż dostępna tam woda była zbyt słona. Im więcej zwierzęta piły, tym bardziej były spragnione. w końcu padły od odwodnienia, wrzodów i zakażeń bakteryjnych górnych dróg oddechowych. Jedenasty został zraniony przez lwy.
      Nieco wcześniej z Kenii nadeszła inna tragiczna wiadomość. Dowiedzieliśmy się o śmierci ostatniego żyjącego samca nosorożca białego północnego.
      Mimo tego, że populacja nosorożców czarnych powoli się odradza, wciąż wisi nad nią olbrzymie niebezpieczeństwo. Głównym zagrożeniem jest azjatycki popyt na rogi nosorożców. Dopóki ten popyt będzie istniał, dopóty cena będzie wysoka i będzie istniał silny bodziec do uprawiania kłusownictwa, mówi Paula Kahumbu, z organizacji Wildlife Direct. Zapobieganie kłusownictwu wymaga bardzo dobrego wywiadu, działań bezpośrednich i jest bardzo kosztowne. Tak naprawdę musimy prowadzić działania niemal na skalę wojskową, dodaje.
      Dzięki takim szeroko zakrojonym działaniom liczba zabitych nosorożców spadła z 1349 w roku 2015 do 892 w roku 2018.
      Jednak coraz większym problemem staje się brak przestrzeni do życia dla nosorożców. Ludzie coraz bardziej wkraczają na ich tereny, odbierając im obszar do życia. Liczba nosorożców rośnie, ale nie mamy ich gdzie umieścić. One potrzebują dużych, połączonych ze sobą przestrzeni. Obecnie żyją na niewielkich izolowanych obszarach. Mamy nieco obszarów chronionych, jednak nie istnieje ogólnoafrykańska strategia stworzenia połączonych obszarów chronionych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W DNA mieszkańców Afryki znaleziono zadziwiająco dużo DNA neandertalczyków. Odkrycie zaskoczyło naukowców, gdyż neandertalczycy nie mieszkali w Afryce. Jednak z najnowszych badań dowiadujemy się, że ich kod genetyczny trafił na Czarny Ląd wraz z migrującymi tam Homo sapiens.
      Stwierdzenie, że przepływ genów od neandertalczyków jest widoczny u wszystkich współczesnych ludzi, zarówno poza Afryką jak i w samej Afryce, to nowe odkrycie, mówi antropolog Michael Petraglia z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka. Nowe badania, których wyniki opublikowano w piśmie Cell, mogą też wyjaśnić inną tajemnicę – dlaczego wśród mieszkańców Azji Wschodniej jest więcej DNA neandertalczyków niż u Europejczyków.
      Wiemy, że H. sapiens wyszedł z Afryki, w Eurazji krzyżował się z neandertalczykami, a później część z tej populacji trafiła do Afryki. Dotychczas jednak sądzono, że migracja ta przyniosła ze sobą jedynie ledwie zauważalny ślad DNA neandertalczyków. Sądzono, że – generalnie rzecz ujmując – w Afryce DNA neandertalczyków niemal nie występuje.
      Joshua Akey z Princeton University, chcąc sprawdzić to przypuszczenie, porównał zsekwencjonowany w 2013 roku genom neandertalczyka z gór Ałtaj, z 2504 genomami współczesnych ludzi z całego świata. Genomy te reprezentowały m.in. 5 subpopulacji z Afryki.
      Z badań wynika, że przeciętny mieszkaniec Afryki ma znacznie więcej neandertalskiego DNA niż dotychczas sądzono. To aż 17 megabaz (Mb), czyli 0,3% genomu. Znaleziono też wskazówki, że część neandertalskich genów mogło podlegać selekcji już po trafieniu na teren Afryki. To m.in. geny odpowiedzialne za wzmocnienie układu odpornościowego i ochronę przed promieniowaniem ultrafioletowym.
      Badania Akeya są zgodne z oczekującymi na publikację badaniami Sarah Tishkoff, genetyk ewolucyjnej w University of Pennsylvania. Również ona zauważyła większy niż spodziewany odsetek neandertalskiego DNA w Afryce.
      Model, który najlepiej wyjaśnia obecność takiej ilości DNA neandertalczyków w Afryce mówi, że połowa z tego genomu trafiła na czarny ląd gdy dotarli tam mieszkańcy Europy. Ludzie ci od tysięcy lat krzyżowali się z neandertalczykami, a do Afryki przybyli przed 20 000 lat. Model ten stwierdza również, że pozostała część genomu wspólnego dla Afrykańczyków i neandertalczyka z Ałtaju może nie być genomem neandertalskim. Może bo być genom wczesnych H. sapiens pochodzący z nieudanej migracji z Afryki na Bliski Wschód, która miała miejsce ponad 100 000 lat temu. Genom ten zachował się u mieszkańców Afryki i Eurazji, a nieudana migracja doprowadziła do jego pojawienia się u neandertalczyków.
      Badania Akeya mogą też wyjaśniać inną tajemnicę. Jak zauważyła biolot Kelley Harris z University of Washngton, dotychczasowe badania wskazywały, że mieszkańcy Azji Wschodniej mają o 20% więcej DNA neandertalczyków niż Europejczycy. Było to zaskakujące, gdyż szczątki neandertalczyków są znajdowane przede wszystkim w Europie, a więc to mieszkańcy Starego Kontynentu powinni mieć z nimi więcej wspólnego. Dotychczas naukowcy sądzili, że wspólne dla Europejczyków i Afrykańczyków sekwencje neandertalskiego DNA mają współczesne pochodzenie, więc nie brali ich pod uwagę. Skoro jednak wiemy, że jest to stare DNA, wprowadzone do Afryki już przed 20 000 lat, należy brać je pod uwagę. A jeśli nie będziemy go eliminowali z obliczeń to okaże się, że mieszkańcy Europy i Azji odziedziczyli po neandertalczykach niemal taką samą – 51 i 55 Mb – ilość DNA. To przekonujące i eleganckie wyjaśnienie, mówi Harris.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Władze jednego z największych afrykańskich rezerwatów przyrody – Niassa – poinformowały, że od roku nie znaleziono w nim słonia zabitego przez kłusowników. Na ostatnie takie znalezisko natrafiono 17 maja 2018 roku.
      Gwałtowny spadek kłusownictwa w rezerwacie jest przypisywany powołaniu policyjnej jednostki szybkiego reagowania, zwiększonej intensywności patroli nadzorujących rezerwat z pokładów śmigłowców i samolotu Cessna oraz bardziej zdecydowanym działaniom prawnym. Żadna z tych rzeczy z osobna nie pozwoliłaby na osiągnięcie sukcesu. To dlatego tak długo trwało, zanim byliśmy w stanie kontrolować kłusowników, mówi Joe Watson z Wildlife Organization Society, które wspomaga władze Mozambigu w zarządzaniu rezerwatem.
      Rezerwat Niassa znajduje się odległych regionach północnego Mozambiku. W ostatnich latach kłusownicy zabili tam tysiące zwierząt. Policyjna jednostka szybkiego reagowania jest lepiej uzbrojona niż parkowi strażnicy i ma prawo dokonywania zatrzymań osób podejrzewanych o kłusownictwo. Jak podkreśla Watson, ten stosunkowo nowy przepis pozwala powstrzymać kłusowników przed wkraczaniem na teren rezerwatu.
      Rezerwat Niassa liczy około 44 000 kilometrów kwadratowych i jest jednym z niewielu miejsc w Afryce zdolnym do podtrzymania dużych stad słoni. W latach 2009 – 2014 na terenie rezerwatu intensywnie działali kłusownicy. Jeszcze w 2009 roku w Niassa żyło 12 000 słoni, a w roku 2016 pozostało ich już tylko 3600. W latach 2015– 2017 podjęto intensywną walkę z kryminalistami zabijającymi zwierzęta i udało się zredukować liczbę zabitych słoni do około 100 rocznie. Gdy mieliśmy kłusownictwo pod kontrolą, spodziewaliśmy się, że populacja słoni szybko się odrodzi, stwierdził Watson. Wcześniejsze doświadczenia pokazywały bowiem, że słonie mają zdolność do szybkiego zwiększania swojej populacji.
      Specjaliści podkreślają, że władze Mozambiku nie mogą teraz spocząć na laurach. Należy nadal intensywnie walczyć z kłusownikami. A to kosztuje sporo pieniędzy i jest poważnym obciążeniem dla tego drugiego najbiedniejszego kraju świata. Watson ma nadzieję, ze olbrzymi sukces, jakim jest całkowite uchronienie słoni przed kłusownikami przez cały rok pomoże w zbiórce funduszy i przyciągnięciu inwestycji, dzięki którym nadal będzie można chronić Niassa.
      Słonie podtrzymują cały ekosystem. Są ogrodnikami rezerwatu. Dzięki temu, że słonie żyją, a ich populacja się odradza, możemy uratować cały rezerwat, dodaje Watson. Światowa społeczność ma teraz okazję wspomóc sukces Niassa i nie tylko przywrócić słonie, ale uratować cały ekosystem tego jednego z najważniejszych dzikich obszarów Afryki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Piecuszek (Phylloscopus trochilus yakutensis) jest rekordzistą długości migracji w kategorii wagowej ptaków 10-g. Okazuje się bowiem, że pokonuje co najmniej 13 tys. km.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Lund współpracowali z kolegami z Magadanu. Badali piecuszki, które latem rozmnażają się w północno-wschodniej Rosji. Do grzbietu 3 samców przymocowano rejestratory, które zapisywały przebieg jesiennej migracji. W kolejnym roku ornitolodzy schwytali piecuszki i ściągnęli dane.
      Dzięki temu stwierdzono, że z lęgowisk we wschodniej Syberii piecuszki docierają do południowo-zachodniej Azji i wschodnich części basenu Morza Śródziemnego. Stamtąd udają się na zimowiska w Kenii i Tanzanii. W sumie daje to odległość ok. 13 tys. km.
      Nasze dane pokazały, że piecuszki migrują 13 tys. km, ale nie byliśmy w stanie zmierzyć całego dystansu, bo w rejestratorze wyczerpały się baterie. Moje przypuszczenia są takie, że lecą jeszcze przynajmniej tysiąc kilometrów do południowo-wschodniej Afryki - opowiada prof. Susanne Åkesson.
      Inne badania wykazały, że są ptaki, które migrując, pokonują jeszcze większe odległości, ale są to większe ptaki, które więcej ważą. Dla porównania: w okresie lęgowym piecuszki ważą 8-9 g, a podczas migracji ok. 10 g.
      To fascynujące, że są takie małe i migrują co najmniej 13 tys. km w jedną stronę. Dotąd nie było badań, które by pokazywały, że ptaki tych rozmiarów mogą tak daleko lecieć. Jeszcze bardziej imponujące jest to, że wyruszają w taką podróż w 1. roku życia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zagrzebki Nothobranchius furzeri są najszybciej dojrzewającymi kręgowcami.
      Większą część roku N. furzeri spędzają jako embriony w diapauzie. Są wtedy zakopane w osadach afrykańskiej sawanny (naukowcy porównują je do nasion). Kiedy deszcz wypełni małe zagłębienia, ryby muszą się szybko wylęgać, rosnąć, dojrzewać i rozmnażać.
      Badania terenowe prowadzone przez zespół Martina Reicharda z Instytutu Biologii Kręgowców Czeskiej Akademii Nauk pokazały, że na wolności rybki te "kondensują" swój cykl życiowy w jeszcze większym stopniu niż można by przypuszczać na podstawie studiów laboratoryjnych. Okazało się bowiem, że narybek, który po wylęgnięciu z ikry mierzy milimetr, osiąga ostateczne rozmiary (4-5 cm) i zaczyna się rozmnażać w zaledwie 2 tygodnie. Czesi zaznaczają, że zgodnie ze stanem ich wiedzy, to największe odnotowane u kręgowca tempo dojrzewania płciowego.
      Przypuszczaliśmy, że w konkretnych warunkach niektóre populacje tego gatunku będą błyskawicznie rosnąć i dojrzewać płciowo. Odkryliśmy jednak, że superszybkie dojrzewanie jest raczej normą niż wyjątkiem - opowiada Reichard.
      Autorzy publikacji z pisma Current Biology zademonstrowali także, że długość życia N. furzeri jest dość elastyczna.
      Laboratorium Reicharda zajmuje się procesami starzenia w dzikich populacjach. Badając zagrzebki, Czesi są w stanie uchwycić cały proces, monitorując w ciągu paru miesięcy całe życie licznych pokoleń.
      W ramach ostatniego badania biolodzy analizowali między styczniem a majem 2016 r. populacje N. furzeri z południowego Mozambiku. Wybierali rybki z 8 zbiorników na przestrzeni 3 tygodni od pierwszego ich wypełnienia wodą. Porównując czasowanie opadów z szacunkowym wiekiem zagrzebek (ten określano na podstawie przyrostów otolitów), stwierdzili, że N. furzeri wylęgały się po 3 dniach. Badanie gonad wykazało, że obie płcie były dojrzałe w ciągu 14-15 dni.
      Reichard i inni zamierzają nadal analizować wzorce starzenia w tych efemerycznych populacjach. Chcą m.in. ustalić, czemu samce zagrzebek żyją przeważnie krócej od samic.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...