Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Chiny: niezidentyfikowana postać zapalenia płuc

Recommended Posts

Dwadzieścia siedem osób zapadło w prowincji Hubei w Chinach na niezidentyfikowaną postać zapalenia płuc, co wywołało obawy przed kolejną epidemią SARS, czyli zespołu ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej. Przypadki choroby odnotowywano od początku grudnia.

Jak podkreśla Komisja Zdrowia Miasta Wuhan, wszyscy pacjenci są poddawani kwarantannie. Podjęto dochodzenie i odkażanie targu rybnego, na którym pracowała większość z nich.

Wstępne wyniki testów laboratoryjnych pokazały, że to przypadki wirusowego zapalenia płuc. Plotki o SARS zostały zdementowane przez "Dziennik Ludowy".

Siedem osób znajduje się w stanie krytycznym, stan 18 uznaje się za stabilny, a kolejne 2 zostaną niedługo wypisane ze szpitala.

Jak na razie nie stwierdzono oczywistej transmisji z człowieka na człowieka; nie zaraził się np. nikt z personelu medycznego. Eksperci z Narodowej Komisji Zdrowia będą prowadzić dalsze testy, które jak wszyscy mają nadzieję, pozwolą wskazać przyczynę zapalenia płuc.

Stosuje się podobne leczenie jak przy innych rodzajach wirusowego zapalenia płuc.

Przedstawiciele Szpitala Centralnego w Wuhan, gdzie wg lokalnych mediów leczeni byli niektórzy pacjenci, nie chcieli komentować sprawy dla Agencji Reutera.

Przypomnijmy, że pierwsze przypadki SARS odnotowano w listopadzie 2002 r., ale władze chińskie starały się to ukryć. Wdrożono blokadę informacyjną, a Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) została powiadomiona dopiero w lutym 2003 r. Ułatwiło to rozwój i rozprzestrzenianie epidemii nie tylko w regionie, ale i po świecie; w jej wyniku zaraziło się ponad 8 tys., a zamarło ponad 770 osób.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy informowaliśmy o rozpoczętych przez WHO ogólnoświatowych testach 4 najbardziej obiecujących leków na COVID-19, wspomnieliśmy, że największy potencjał kliniczny może mieć Remdesivir. Teraz jeden ze współtwórców Remdesiviru, profesor Ralph Baric, który od 35 lat bada wirusy RNA, informuje o stworzeniu jeszcze jednego obiecującego środka – EIDD-2801.
      Dotychczas badania in vivo EIDD-2801 przeprowadzono na myszach zarażonych SARS-CoV i MERS-CoV. Zarówno w przypadku myszy, którym podano EIDD-2801 przed zarażaniem, jak i u tych, którym lek podano po zarażeniu, nowy związek doprowadził do polepszenia funkcjonowania płuc, zmniejszenia liczby wirusów w wymazie oraz zmniejszył spadek wagi ciała.
      Przeprowadzono również badania laboratoryjne z użyciem komórek ludzkich płuc. Okazało się, że EIDD-2801 znacznie zmniejsza możliwości replikacji wirusów MERS-CoV, SARS-CoV oraz SARS-CoV-2. Nie zauważono przy tym negatywnego oddziaływania leku na komórki.
      Naukowcy jednak na tym nie poprzestali. Postanowili sprawdzić, jak nowy środek wpływa na występujące obecnie u nietoperzy koronawirusy SHC014, HKU3 oraz HKU5. Te koronawirusy nie zarażają obecnie ludzi. SHC014 jest jednak blisko związany z SARS-COV i może namnażać się w komórkach ludzkich płuc, ma więc potencjał do wywołania zakażeń u ludzi. Bardziej odległy od SARS jest szczep HKU3, a HKU5 lest podobny do MERS.
      Przeprowadzone testy in vitro wykazały, że EIDD-2801 działa również na te trzy szczepy koronawirusów. Jeśli więc w przyszłości znowu wybuchnie epidemia spowodowana wirusem podobnym do SARS lub MERS, nowy środek ma potencjał do jej zwalczania. Co więcej, okazało się, że nowy środek może być skuteczny przeciwko koronawirusom, które zmutują i nabędą oporności na Remdesivir.
      Profesor Baric i jego współpracownicy to ludzie, do których słów powinniśmy przywiązywać zdecydowanie większą uwagę. Już w 2015 roku donosili oni na łamach Nature Medicine o podobnych do SARS koronawirusach, które mają potencjał zarażania ludzi. Rok później opisywali badania nad jednym z takich wirusów.
      Teraz zespół Barica wraz z firmą Ridgeback Biotherapeutics oraz niedochodowa organizacją Drug Innovations at Emory (DRIVE) z Emory University, pracują nad rozpoczęciem testów EIDD-2801 na ludziach.
      Ze szczegółami najnowszych badań można zapoznać się na łamach bioRxiv [PDF].

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińsko-amerykański zespół ekspertów, w tym epidemiolog Marc Lipsitch, który jako jeden z pierwszych mówił, że koronawirus SARS-CoV-2 zarazi większość ludzi i zostanie z nami na stałe, przeprowadził nowe obliczenia dotyczące śmiertelności COVID-19 oraz grup, które narażone są na szczególne ryzyko. Okazuje się, że śmiertelność jest niższa niż początkowo podawano, a najmniej narażoną grupą wiekową są osoby przed 30. rokiem życia.
      Naukowcy ze współpracującym z WHO laboratorium z Uniwersytetu w Hongkongu oraz Wydziału Epidemiologii Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali osiem publicznych i prywatnych baz danych dotyczących epidemii COVID-19 w Wuhan i przedstawili na tej podstawie znacznie bardziej dokładny obraz epidemiologiczny.
      Wykorzystali naprawdę imponujący zestaw danych, w skład którego weszły: 1. krzywa epidemii potwierdzonych przypadków zachorowań w Wuhan, do których doszło pomiędzy 10 grudnia 2019 a 3 stycznia 2020, a które nie miały bezpośredniego związku z targiem w Wuhan 2. liczbę potwierdzonych przypadków zachorowań, wśród osób, które pomiędzy 25 grudnia 2019 a 19 stycznia 2020 wyleciały z Wuhan do innych miast Chin; 3. liczbę osób, które pomiędzy 29 stycznia a 4 lutego bieżącego roku, przyleciały z Wuhan do swoich krajów, a u których w momencie przylotu wykryto COVID-19 oraz proporcję pasażerów chorych i zdrowych w każdym z lotów; 4. rozkład wiekowy wszystkich potwierdzonych przypadków zachorowań w Wuhan do dnia 11 lutego włącznie; 5. rozkład wiekowy wszystkich potwierdzonych przypadków zgonów z powodu COVID-19 w Chinach do dnia 11 lutego; 6. ogólną liczbę przypadków zgonów w Wuhan z powodu COVID-19 do dnia 25 lutego; 7. czas, jaki upłynął pomiędzy wystąpieniem objawów i zgonem lub przyjęciem do szpitala a zgonem dla 41 przypadków zgonów w Wuhan; 8. czas jaki upłynął pomiędzy wystąpieniem objawów u obu osób w parach zarażający-zarażany dla 43 par.
      Autorzy badań przyjęli bazowe założenie, że w ogólnej populacji prawdopodobieństwo wystąpienia objawów choroby po zarażeniu wynosi 50%.
      W takim wypadku ryzyko zgonu dla osób z objawami wynosi 0,3% w grupie wiekowej poniżej 30. roku życia, 0,5% w grupie 30–59 lat oraz 2,6% dla osób powyżej 59. roku życia. Śmiertelność COVID-19 dla wszystkich grup wiekowych wynosi 1,4%. Jednocześnie stwierdzono, że prawdopodobieństwo pojawienia się objawów jest w grupie wiekowej 0–30 lat 6-krotnie niższe, a w grupie wiekowej >59 lat 2-krotnie wyższe, niż w grupie 30–59 lat.
      Naukowcy wyliczyli też, że – przy wspomnianym prawdopodobieństwie wystąpienia objawów choroby – jeden chory zaraża średnio 1,94 osoby (R0, podstawowa liczba odtwarzania). Mediana różnicy czasu wystąpienia objawów w parze zakażający-zakażany wynosi 7 dni, a mediana czasu od wystąpienia objawów do zgonu to 20 dni.
      Liczba dziennych przypadków zakażeń, przed wprowadzeniem w Wuhan kwarantanny, zwiększała się dwukrotnie co 5,2 dnia, a wprowadzone przez władze działania zapobiegawcze, takie jak kwarantanna, zmniejszyły wskaźnik R0 o 48%. Nie spadł on zatem poniżej 1, czyli progu, po przekroczeniu którego epidemia powinna wygasać. Zdaniem naukowców w Wuhan pomiędzy 10 grudnia 2019 a 3 stycznia 2020 laboratoryjnie potwierdzono zaledwie 1,8% zachorowań na COVID-19 u osób wykazujących objawy.
      W artykule, opublikowanym na łamach Nature, czytamy: biorąc pod uwagę fakt, że w naszym modelu korzystaliśmy z danych z Wuhan, nasze oceny ryzyka nie mogą być przekładane wprost na regiony poza epicentrum epidemii, szczególnie dla jej kolejnych faz. Doświadczenie zdobyte podczas zarządzania początkowymi przypadkami zachorowań, dostępność nowych, potencjalnie lepszych, metod leczenia, będą prawdopodobnie prowadziły do mniejszej liczby zgonów. Środki zaradcze szeroko zastosowane w Chinach pozwoliły na ograniczenie rozmiarów epidemii poza Wuhan, dzięki czemu inne systemy opieki zdrowotnej nie zostały przeciążone, co z również prawdopodobnie pozwoli na zmniejszenie rozmiarów epidemii. Widzimy to chociażby po tym, że stosunek przypadków zgonów do zdiagnozowanych zachorowań jest we wszystkich innych chińskich miastach niższy niż w Wuhan.
      Warto zauważyć, że artykuł przekazano do publikacji 13 lutego, został on pozytywnie zaopiniowany 9 marca i opublikowano go dzisiaj, 19 marca. Pierwsze przypadki COVID-19 pojawiły się w Europie, we Francji, 25 stycznia. W dniu oddawania artykułu do publikacji w Europie było zaledwie 45 przypadków zachorowań. Dwa dni później zanotowano pierwszy zgon na terenie Europy (we Francji).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cui Shi, chińska arystokratka, która zmarła w 878 r. w Xi'an, tak kochała grać w polo na osłach (Lvju), że pogrzebano ją z osłami, by mogła nadal oddawać się ulubionej czynności w życiu po życiu. Naukowcy zdobyli pierwszy fizyczny dowód na grę w polo na osłach w imperialnych Chinach. Wcześniej wiadomości na ten temat pochodziły wyłącznie z historycznych tekstów.
      Odkrycie zespołu archeologów, które opisano na łamach Antiquity, rzuca także nowe światło na tryb życia kobiet o wysokiej pozycji społecznej w owym okresie.
      W grobowcu Cui Shi znaleziono ośle kości. Ekipa podkreśla, że obecność zwierząt roboczych w pochówku bogatej kobiety to coś zdecydowanie zaskakującego.
      Osły były pierwszymi zwierzętami jucznymi, maszynami parowymi swoich czasów w Afryce i zachodniej Eurazji, ale prawie nic nie wiemy o ich wykorzystaniu we wschodniej Azji - podkreśla Fiona Marshall z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis.
      Nie znajdowano szkieletów osłów, prawdopodobnie dlatego, że ginęły wzdłuż szlaków handlowych, a ich szczątki się nie zachowywały. Osły pochowane w arystokratycznym grobowcu z okresu dynastii Tang w Xi'an dały możliwość poznania roli osłów w społeczeństwach wschodniej Azji.
      To pierwsza sytuacja, gdy odkryto taki pochówek - dodaje Songmei Hu z Akademii Archeologii Shaanxi.
      Uważa się, że polo powstało w Iranie. Sport ten rozkwitał za czasów dynastii Tang (618-907 r n.e.). Polo stało się wtedy ulubionym sportem rodziny cesarskiej i rodzin arystokratycznych. Doszło nawet do tego, że cesarz wykorzystywał rozgrywki, by w ten sposób wybrać generałów. Dotyczyło to nawet męża Cui Shi Bao Gao, który został awansowany przez cesarza Xizonga za wygrany mecz.
      Sport był niebezpieczny, gdy grało się na dużych koniach; jeden z cesarzy zginął w czasie meczu. Z tego względu niektórzy możni woleli Lvju na osłach. Choć o obu formach polo wspomina się w literaturze historycznej, tylko końskie polo znalazło odzwierciedlenie w działach sztuki i artefaktach.
      Naukowcy przeprowadzili datowanie radiowęglowe i przeanalizowali rozmiar oraz wzorce naprężeń w oślich kościach z grobowca Cui Shi. Ich ustalenia sugerują, że te małe i aktywne zwierzęta były wykorzystywane do Lvju. Ponieważ zwykle zwierzęta trafiały do pochówków, by można je było wykorzystywać w życiu po życiu, naukowcy doszli do wniosku, że Cui Shi chciała oddawać się ulubionemu sportowi także po śmierci.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwszy start chińskiej rakiety nowej generacji, Długi Marsz 7A (Long March 7A), nie przebiegł po myśli jego organizatorów. Wynoszony przez nią tajny satelita nie trafił – jak planowano – na orbitę geostacjonarną. Wiadomo, że start się odbył, co potwierdzają zdjęcia i materiały wideo udostępnione przez osoby, które z daleka obserwowały wydarzenie.
      Rakieta wzniosła się w powietrze wczoraj o godzinie 14:34 czasu polskiego z Centrum Wenchang.
      Zwykle Chińska Korporacja Nauki i Technologii Kosmicznej ogłasza sukces w czasie krótszym niż godzina po starcie. Tym razem jednak zaległa cisza. Dopiero po dwóch godzinach państwowe media podały, że misja się nie udała.
      Rakieta miała wynieść satelitę nowej generacji nr 6. Również i tutaj nic więcej nie wiemy.
      Wiadomo natomiast, że w Centrum Lotów Kosmicznych w Wenchang trwają działania związane z epidemią koronawirusa oraz, że przygotowania do startu rakiety nie były trzymane w tajemnicy. Wcześniej nie informowano o starcie, nie poinformowano też o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad centrum. To odstępstwo od dotychczasowej praktyki. Poprzednie starty były bowiem transmitowane na żywo.
      Wiadomo też, że w Wenchang przygotowywany jest start rakiety Długi Marsz 5B. Nie wiadomo, czy obecna porażka będzie miała wpływ na zaplanowane na połowę kwietnia przedsięwzięcie.
      Rakieta Długi Marsz 7A to udoskonalony wariant pojazdu Długi Marsz 7. Ma ona na swoim koncie dwa starty. Ostatni z nich odbył się w 2017 roku.
      Jako, że nie znamy przyczyny niepowodzenia misji Długiego Marszu 7A, nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy i jaki wpływ będzie miała ona na chiński program kosmiczny. To rakieta modułowa i dzieli ona wiele elementów z innymi chińskimi rakietami.
      Najgorszym chyba scenariuszem dla Państwa Środka byłyby problemy z silnikami YF-100. Mogą one bowiem wpłynąć na misje z użyciem rakiet Długi Marsz 5, w tym na planowaną na lipiec pierwszą chińską misję planetarną – wyprawę do Marsa. Może mieć to też negatywny wpływ na plany budowy własnej stacji kosmicznej.
      Jeśli problem dotyczy silników YF-115 wykorzystywanych w drugim stopniu rakiety, to będzie miało to wpływ na serie Długi Marsz 6 i 7. Wkrótce ma zostać zaprezentowana nowa wersja Długiego Marszu 6.
      Z kolei problemy z górnym stopniem rakiety miałyby negatywny wpływ na starszą serię Długi Marsz 3. Rakiety te są wykorzystywane do wynoszenia satelitów na orbitę geostacjonarną.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwszym człowiekiem, który zachorował na COVID-19, chorobę powodowaną przez koronawirus SARS-CoV-2, mógł być pewien 55-letni mieszkaniec chińskiej prowincji Hubei. Chorował on już 17 listopada, wynika z dokumentów chińskiego rządu, do których wgląd mieli dziennikarze South China Morning Post. Dotychczas Chińczykom udało się zidentyfikować co najmniej 266 osób, które były chore już w ubiegłym roku i które w jakimś momencie znalazły się pod nadzorem lekarzy.
      Dziennikarzom udało się też dowiedzieć, że dopiero pod koniec grudnia chińscy lekarze zorientowali się, że mają do czynienia z nową chorobą. Przypomnijmy, że informowaliśmy o niezidentyfikowanej epidemii w Wuhan już 2 stycznia. Tydzień później Chińczycy przyznali, że epidemię wywołuje nieznany dotychczas koronawirus.
      Od wspomnianego 17 listopada każdego dnia notowano od 1 do 5 nowych zachorowań na dobę. Przed 15 grudnia było 27 chorych. Dwa dni później po raz pierwszy dzienna liczba nowych infekcji była liczbą dwucyfrową, do 20 grudnia chorych było 60 osób.
      Dnia 27 grudnia doktor Zhang Jixian poinformował władze, że choroba powodowana jest przez nowy koronawirus. W tym czasie stwierdzono ponad 180 przypadków zachorowań. W ostatnim dniu ubiegłego roku było juą 266 chorych, a 1 stycznia 2020 ich liczba wzrosła do 381. Warto tutaj przypomnieć o 34-letnim lekarzu Li Wenlinagu, który 30 grudnia na prywatnym kanale na WeChat ostrzegł znajomych lekarzy przed nową chorobą. Post został następnego dnia opublikowany i szeroko udostępniany. Na początku stycznia Li został wezwany na policję i oskarżono go o rozsiewanie plotek. Li Wenliang zmarł 6 lutego na COVID-19.
      Chińskie władze nie udostępniły dokumentów, do których dotarli dziennikarze South China Morning Post. Usiłują samodzielnie zidentyfikować pacjenta zero. Udostępnienie danych z początku epidemii pozwoliłoby specjalistom z całego świata na zbadanie jej rozwoju i dynamiki. Brak oficjalnych dokumentów tylko zaciemnia obraz rozwoju epidemii. Nie można więc wykluczyć, że choroba pojawiła się wcześniej niż 17 listopada. Dziennikarze mówią, że w dokumentach, które widzieli, jest mowa o 9 chorych, czterech mężczyznach i pięciu kobietach. Mieli oni 39–79 lat, ale nie wiadomo, ile z nich mieszkało w Wuhan.
      Niewykluczone też, że już 16 grudnia test przeprowadzony w jednym ze szpitali w Wuhan wykazał, że mamy do czynienia z nieznanym koronawirusem. Lekarze w Wuhan już kilka dni później coraz bardziej zdawali sobie sprawę, że mają do czynienia z epidemią nowej choroby. Informacja była jednak blokowana. Nie wolno było im przeprowadzić kolejnych badań, by potwierdzić wyniki testów, zakazano im również informowania opinii publicznej o chorobie. Jeszcze 11 stycznia władze Wuhan upierały się, że mają jedynie 41 przypadków zachorowań.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...