Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Po zakończeniu ciąży kobiety często czują fantomowe kopnięcia dziecka

Recommended Posts

Wiele kobiet ma po porodzie wrażenia przypominające kopnięcia dziecka. Fantomowe kopnięcia mogą występować latami od zakończenia ciąży. U rekordzistki z australijskiego badania utrzymywały się one od ok. 28 lat.

Disha Sasan z Monash University przeprowadziła online'owe wywiady. Spośród 197 uwzględnionych kobiet 39,6% miało przypominające kopnięcia wrażenia po zakończeniu pierwszej ciąży. Kopnięcia fantomowe były odczuwane także po kolejnych ciążach, ale ze względu na niewielką wielkość próby Australijczycy skupili się na danych zebranych w odniesieniu do pierwszej ciąży.

Określając największą częstotliwość wrażeń, 19,7% odczuwających fantomowe kopnięcia wspominało o odczuciach występujących codziennie, a 36,9% o kopnięciach pojawiających się częściej niż raz w tygodniu.

W przypadku kobiet, które wypełniając kwestionariusz, stwierdziły, że ich wrażenia związane z kopnięciami nigdy się nie skończyły (21), średni czas, jaki upłynął od poczęcia, wynosił 6,8 r. (zakres długości tego okresu wynosił 1-28 lat).

Kobiety opisujące fantomowe kopnięcia po 1. ciąży najczęściej uważały, że były one "przekonujące". Dość często wspominały też o trzepotaniu czy realnych kopnięciach. Dla 25% były to pozytywne emocjonalnie doświadczenia (nostalgiczne, uspokajające/cudowne itp.); 27% odbierało je zaś jako coś zasmucającego albo wprawiającego w zakłopotanie (działo się tak szczególnie u kobiet, które urodziły martwe dzieci).

Z danych zgromadzonych przez autorów publikacji z PsyArXiv (tekst został przesłany do recenzji) wynika, że w okresie poporodowym fantomowe kopnięcia są dość powszechnie odczuwanym zjawiskiem. Uzyskane wyniki mają implikacje dla opieki około- i poporodowej. Fantomowe kopnięcia mogą bowiem być czynnikiem ryzyka depresji czy zaburzeń lękowych w grupie podatnych kobiet, np. tych, które poroniły albo doświadczyły stresujących powikłań. W ich przypadku fantomowe odczucia mogą pogłębiać traumę.

Mechanizm stojący za tym zjawiskiem nie jest na razie znany, ale może mieć coś wspólnego ze zmianami dot. homunculusa (człowieczka) czuciowego czy propriocepcji (czucia głębokiego) w czasie ciąży.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czucie fantomowe nie tylko odczuwa się po amputacji, ale także po urazie kręgosłupa gdzie doszło do paraliżu. Nerwy znajdujące się w częściach ciała powyżej wciąż mogą wysyłać do mózgu sygnały. Mózg ma wytworzony mechanizm ośrodkowej pamięci schematu ciała przyzwyczajony jest do obecności , a więc musi się na nowo “zaprogramować”.  Mózg po wielu miesiącach odczuwania ruchów płodu może mylnie interpretować ruchy narządów wewnętrznych jako ruchy dziecka.

może przez jakiś czas „mylnie” interpretować ruchy narządów wewnętrznych jako ruchy płodu....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wysokie spożycie błonnika w czasie ciąży wiąże się z obniżonym ryzykiem celiakii u dzieci.
      Eksperci z Norwegii stwierdzili, że na każdy 10-g wzrost ilości błonnika w diecie ciężarnej przypadał 8% spadek ryzyka celiakii u dziecka. W grupie z największym spożyciem błonnika (powyżej 45 g dziennie) ryzyko było o 34% niższe, w porównaniu do grupy z najniższym spożyciem (poniżej 19 g dziennie). Z najniższym ryzykiem wiązało się raczej spożycie błonnika z owoców i warzyw niż ze zbóż.
      W ramach studium analizowano przypadki ponad 88 tys. dzieci urodzonych w latach 1999-2009. Naukowcy mierzyli spożycie włókna i glutenu przez matkę w czasie ciąży. Potem sprawdzali, czy w okresie, w którym monitorowano losy badanych (średnio 11 lat), u dziecka stwierdzono celiakię.
      Obecnie mamy bardzo mało danych na temat zależności między matczynym spożyciem błonnika lub glutenu w czasie ciąży a ryzykiem celiakii u dzieci. Ponieważ to pierwsze badania dot. matczynego spożycia błonnika, na razie nie możemy rekomendować konkretnych schematów dietetycznych [...]. Konieczne są dalsze badania. My zajmujemy się teraz sprawdzeniem, czy spożycie włókien przez matkę wpływa na mikrobiom jelitowy dziecka; to bowiem jedno z potencjalnych wyjaśnień uzyskanych wyników - komentuje dr Ketil Størdal z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego.
      Co istotne, akademicy stwierdzili również, że spożycie przez kobietę glutenu w czasie ciąży nie wiązało się z wyższym ryzykiem celiakii. "Nasze wyniki nie stanowią poparcia dla ograniczania spożycia glutenu przez kobiety w ciąży".
      Zespół, który zaprezentował swoje ustalenia na dorocznej konferencji Europejskiego Towarzystwa Gastroenterologii Pediatrycznej, podkreśla, że zdiagnozowane przypadki stanowią niewielki odsetek ogólnej liczby chorych i że większość dzieci pozostaje niezdiagnozowana.
      Jak najwcześniejsze zdiagnozowanie celiakii jest kluczowe dla zapewnienia dziecku optymalnego wzrostu i rozwoju; do powikłań niezdiagnozowanej choroby trzewnej należą bowiem upośledzenie wzrostu i przybierania na wadze, opóźnione dojrzewanie, anemia z niedoboru żelaza, przewlekłe zmęczenie czy osteoporoza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Liczne ciąże i karmienie piersią chronią przed rakiem piersi nie tylko kobiety, które są standardowo narażone na tę chorobę, ale również te panie, u których ryzyko wystąpienia nowotworu jest większe. Badacze z Columbia University Mailman School of Public Health oraz Institut National de la Santé et de la Recherche Médicale w Paryżu potwierdzili, że dobroczynne skutki ciąż są widoczne też u kobiet z mutacjami genów BRCA1 i BRCA2. To geny supresorowe nowotworów, a nawet 10% przypadków raka piersi jest spowodowanych mutacją jednego z nich. U takich kobiet ryzyko rozwoju raka piersi rośnie 5-krotnie, a raka jajników nawet 20-krotnie.
      Amerykańsko-francuski zespół zauważył, że u kobiet z mutacją BRCA1, które donosiły dwie ciąże ryzyko rozwoju choroby spda o 21%, w przypadku trzech ciąż jest o 30% mniejsze, a czwarta ciąża powoduje zmniejszenie ryzyka o 50% w porównaniu z kobietami, które były w ciąży jednokrotnie. Również karmienie piersią zmniejszało ryzyko nowotworu u kobiet z mutacją BRCA1. Natomiast u kobiet z mutacją BRCA2 dopiero czwarta ciąża i kolejne zmniejszały ryzyko rozwoju nowotworu.
      Dowiedzieliśmy się również, że dla wielu czynników ryzyka naprawdę ważny jest termin zajścia w ciążę. U kobiet, u których nie występują mutacje ciąża wiąże się z krótkoterminowym wzrostem ryzyka nowotworu i długoterminową ochroną przed nowotworem, jednak zasady te mogą nie dotyczyć kobiet z mutacjami BRCA1 i BRCA2, gdyż krótkoterminowy wzrost ryzyka i długoterminowa ochrona mogą zależeć od momentu w życiu, w którym kobieta w ciążę zaszła, mówi główna autorka badań, profesor Mary Beth Terry.
      Co więcej, burza hormonalna, która ma miejsce podczas pierwszej ciąży, może mieć mniejszy lub większy wpływ na ryzyko rozwoju raka piersi, w zależności od tego, czy kobieta znajduje się w okresie bardziej czy mniej podniesionego ryzyka rozwoju nowotworu. Pomiędzy mutacjami BRCA1 i BRCA2 istnieje bowiem około 10-letnie przesunięcie. W przypadku kobiet z mutacją BRCA2 największe ryzyko pojawienia się choroby zachodzi około 10 lat później niż u kobiet z mutacją BRCA1, dodaje doktor Nadine Andrieu z Paryża.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 34. tygodniu ciąży kobiece ciało przechodzi zmianę, która znacząco obniża ryzyko raka piersi na późniejszych etapach życia. Należy jednak pamiętać, że dotyczy to wczesnych ciąż przed trzydziestką.
      Wcześniejsze badania wykazały, że mając dziecko przed trzydziestką, kobiety mogą obniżyć ryzyko wystąpienia raka piersi na późniejszych etapach życia. Najnowsze studium naukowców z Danii i Norwegii zidentyfikowało tydzień ciąży, w którym zachodzą kluczowe zmiany.
      Jeśli urodzisz w 33. tygodniu ciąży, masz dziecko, co samo w sobie jest wspaniałe, ale nie zyskujesz bonusu niższego ryzyka raka piersi na resztę życia - twierdzi Mads Melbye z Uniwersytetu w Kopenhadze.
      Melbye i zespół analizowali dużą bazę danych blisko 4 mln Dunek i Norweżek (obejmowała ona okres prawie 40 lat). Można w niej było sprawdzić wiek, w którym dana kobieta urodziła, jak bardzo ciąża była wtedy zaawansowana i czy później dana osoba zachorowała na raka sutka.
      Okazało się, że u kobiet, które urodziły w 34. tygodniu ciąży i później, ryzyko raka piersi było o 13,6% niższe niż u kobiet, które nie miały dzieci. Dla ciąż, które zakończyły się wcześniej (trwających 33 tygodnie i krócej), spadek ryzyka był mniejszy i wynosił 2,4%.
      Melbye podkreśla, że zmiany, jakie zachodzą wtedy w kobiecym organizmie, pozostają owiane tajemnicą. Nie wiemy, co [dokładnie] się wtedy dzieje, ale wiedząc, że kluczowe jest osiągnięcie 34. tygodnia ciąży, naukowcy mogą się skupić na konkretnym wąskim okresie.
      Duńczyk podejrzewa, że po 34. tygodniu ciąży kobiece ciało może wysyłać sygnał zwiększający odporność na środowiskowe przyczyny raka piersi. [...] To musi mieć coś wspólnego ze specyficznym biologicznym skutkiem, osiąganym przez komórki w 34. tygodniu.
      By sprawdzić, czy nie chodzi o unikatowy wpływ 1. ciąży, autorzy publikacji z pisma Nature Communications analizowali też drugi, trzeci i dodatkowe porody. Okazało się, że dla ciąż trwających 33 tygodnie i krócej spadek długoterminowego ryzyka raka piersi wynosił 1,2%, a dla ciąż trwających 34 tygodnie i dłużej aż 16,3%. Opisywane zjawisko występowało także u kobiet, które po 34. tygodniu urodziły martwe dziecko, co oznacza, że zmiana nie jest powiązana z karmieniem piersią.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Coraz więcej osób uważa, że palenie marihuany jest nieszkodliwe, a nawet korzystne dla zdrowia. Amerykańska Akademia Pediatrii wydała zalecenia, w których rekomenduje całkowite powstrzymanie się od palenia marihuany przez kobiety w ciąży i karmiące. Ukazuje się bowiem coraz więcej badań wskazujących, że THC może szkodzić długoterminowemu rozwojowi dziecka.
      Od czasu gdy ponad połowa amerykańskich stanów zalegalizowała medyczne i rekreacyjne używanie marihuany okazuje się, że coraz więcej małych dzieci jest narażonych na jego oddziaływanie. Tymczasem istnieje wystarczająco dowodów, by uznać, że marihuana może w krótkim terminie zaburzać wzrost dziecka, a w długim – powodować problemy neurologiczne.
      Kobiety powinny wiedzieć, że palenie marihuany w ciąży nie jest dobrym pomysłem. Jeśli zaś karmią, to radzimy, by rzuciły marihuanę bądź ograniczyły jej użycie, mówi współautor badań profesor pediatrii Seth Ammerman z Uniwersytetu Stanforda. Jeśli jednak karmiąca matka nie ma zamiaru zaprzestać palenia, to korzyści z karmienia piersią będą większe niż szkody poczynione przez marihuanę, dodaje uczony.
      Na łamach Pediatrics opublikowano też wyniki badań, z których dowiadujemy się, że THC jest obecne w mleku matki nawet do 6 dni po ostatnim użyciu marihuany.
      Po legalizacji narkotyku gwałtownie rośnie liczba ciężarnych, które go używają. Pomiędzy rokiem 2002 a 2014 liczba ciężarnych palących marihuanę wzrosła o 62% i do jej używania przyznawało się 3,85% kobiet w ciąży. Od tamtej pory wiele stanów zalegalizowało marihuanę. Badania na młodych ubogich mieszkankach miast wykazały, że marihuanę w ciąży pali od 15 do 28 procent z nich.
      Powszechny jest mit, że marihuana jest nieszkodliwa. Dla osoby dorosłej, która używa jej sporadycznie, jest to prawdopodobnie prawda. Jednak są okoliczności, w których jest ona szkodliwa, mówi Ammerman.
      Tym, co szczególnie martwi naukowców jest fakt, że od roku 1983 zawartość THC w marihuanie zwiększyła się o ponad 400%. Tymczasem wiele ważnych badań nad wpływem marihuany prowadzono w czasach, gdy stężenie THC było znacznie niższe.
      Dotychczasowe badania wykazały, że THC z łatwością przedostaje się przez łożysko i akumuluje się w tłuszczu i mózgu płodu. Nie można wykluczyć, że używanie marihuany przez ciężarną kobietę może negatywnie wpłynąć na koncentrację, uwagę, kontrolowanie impulsów i umiejętność rozwiązywania problemów przez dziecko. Na internetowych grupach skupiających ciężarne można przeczytać zachęty do używania marihuany, gdyż zmniejsza ona poranne mdłości.
      Jednak nie tylko internet jest miejscem, w którym ciężarne są zachęcane do przyjmowania marihuany. W piśmie Obstetrics and Gynecology ukazały się wyniki badań, z których dowiadujemy się, że 70% punktów sprzedaży marihuany w stanie Kolorado zaleca jej stosowanie w ciąży jako remedium na mdłości. Twierdzenia takie nie są wsparte żadnymi badaniami naukowymi. Co gorsza, mdłości są najbardziej dokuczliwe w pierwszym trymestrze, a więc wówczas, gdy rozwijający się płód jest najbardziej narażony na oddziaływanie takich substancji jak THC.
      Profesor Dana Gossett z University of California-San Francisco mówi, że trudno będzie obecnie przekonać kobiety, by nie używały marihuany w ciąży. Bardzo wiele osób stawia znak równości pomiędzy legalizacją jakiejś substancji a jej bezpieczeństwem. To, oczywiście, nie jest prawda, stwierdza uczona. O ile od lat 60. pogląd o szkodliwości tytoniu jest szeroko akceptowany w społeczeństwie, to z marihuaną sytuacja jest zupełnie inna. Wiele osób uważa, że jest ona naturalna i bezpieczna. Tymczasem fakt, że coś pochodzi z natury, od roślin, nie oznacza, że jest bezpieczne.
      Największym problemem wydają się zachęcające do palenia w ciąży grupy w serwisach społecznościowych. Na Facebooku „Stoner Moms” ma ponad 22 000 członków, a w ramach aplikacji Glow Nurture utworzono wiele grup skupiających ciężarne palaczki marihuany, takich jak „420 Friendly”, „Ganja Mommies”, „Stoners” i inne. Rozmawiające tam kobiety nie martwią się o negatywny wpływ marihuany na zdrowie ich rozwijającego się dziecka – gdyż są pewne, że nie jest ona szkodliwa – ale dopytują się, czy paląc marihuanę w ciąży nie staną się przedmiotem zainteresowania opieki społecznej. Ich obawy są o tyle zasadne, że w 24 stanach obowiązują przepisy nakazujące lekarzom na informowanie odpowiednich służb w razie podejrzeń, że ciężarna zażywa narkotyki. W wielu stanach używanie narkotyków w ciąży może być w procesie cywilnym dowodem na zaniedbywanie dziecka lub nadużycia wobec niego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonki mają obsesję pozostawania szczupłymi w ciąży, co może zaszkodzić zarówno dziecku, jak i całej populacji. Już teraz 20% Japonek zachodzących w ciążę ma niedowagę, a eksperci krytykują wydane przez władze zalecenia dotyczące prawidłowej wagi kobiet w ciąży. Ich zdaniem są one zaniżone.
      Niedawno przeprowadzone badania wykazały, że wiele Japonek głodzi się w czasie ciąży, by utrzymać jak najniższa wagę. To zaś prowadzi do pojawienia się w Japonii niezwykle dużego odsetka dzieci o niskiej wadze urodzeniowej. Eksperci przypuszczają, że zjawisko to odpowiada za spadek wzrostu przeciętnego mieszkańca Japonii. Od roku 1980 obserwuje się bowiem, że średnia wzrostu osób dorosłych dla każdego z roczników jest coraz mniejsza.
      Epidemiolog Naho Morisaki z Narodowego Centrum Zdrowia i Rozwoju Dzieci ostrzega, że Japonia może doświadczyć wzrostu zachorowań wśród dorosłych i może to wpłynąć na długość życia. Osoby o niskiej wadze urodzeniowej są podatne na cukrzycę i nadciśnienie, mówi Peter Gluckman z Uniwersytetu w Auckland. Jego zdaniem w Japonii mamy do czynienia z alarmującą sytuacją. Przypomina, że międzynarodowi eksperci próbowali przekonać rząd w Tokio do zmiany rekomendacji, ale urzędnicy odmówili.
      Zmiany wzrostu mieszkańców Japonii są niewielkie, ale wyraźne. Przeprowadzone w 2016 roku badania wykazały, że od końca XIX wieku do roku 1979 średni wzrost japońskiego mężczyzny zwiększył się o 14,5 centymetra i osiągnął 171,5 centymetra. Jednak do roku 1996 spadł on i wówczas przeciętny Japończyk miał 170,8 centymetra wzrostu. W tym samym czasie wzrost przeciętnej kobiety zwiększył sie o 16 centymetrów, osiągnąć 158,5, a następnie spadł o 0,2 centymetra.
      Gdy Japonia odbudowywała się z II wojny światowej zmniejszał się odsetek dzieci, których waga urodzeniowa wynosiła nie więcej niż 2,5 kilograma. W 1951 roku takich dzieci było 7,3%, a w 1979 – 5,5%.
      W miarę jednak jak rodziły się coraz cięższe dzieci, japońscy lekarze coraz częściej obawiali się wystąpienia u kobiet stanu przedrzucawkowego. Pod koniec lat 70. niektórzy lekarze zaczęli zalecać dietę niskokaloryczną. Później pojawiły się oficjalne zalecenia dotyczące utrzymywania niskiej wagi przez ciężarne. W końcu w 1995 roku Ministerstwo Zdrowia wydało zalecenia wzorowane na U.S. Institute of Medicine. Jednak tam, gdzie Amerykanie zalecali, by kobieta z niedowagą (BMI poniżej 18,5) przybierała w czasie ciąży 12,7–18,1 kilograma, Japończycy radzili, by przybrały one na wadze w granicach 9–12 kilogramów. Japonki wzięły sobie te zalecenia do serca i już w 2010 roku odsetek noworodków z niską wadzą urodzeniową zwiększył się do 9,6%.
      Wzrost przeciętnego Japończyka spada, a lekarze obawiają się, że Kraj Kwitnącej Wiśni czeka epidemia związanych z tym chorób. Japońskie ciężarne głodzą się. Ideałem jest kobieta, która wygląda tak, jakby miała pod bluzką piłkę do koszykówki, a reszta ciała ma być szczupła. Wbrew temu, co się ciężarnym wydaje, utrzymywanie tak niskiej wagi w ciąży ani nie ułatwia porodu, ani nie powoduje, że szybciej wracają one po porodzie do wagi sprzed ciąży.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...