Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Specjaliści obawiają się, że w pożarze buszu zginęły setki koali

Recommended Posts

Specjaliści obawiają się, że w pożarze buszu w Nowej Południowej Walii zginęły setki koali. Pożar, spowodowany ponoć przez sobotnie uderzenie pioruna w pobliżu Port Macquarie, strawił ponad 2 tys. hektarów, w tym samo serce podstawowego habitatu torbaczy.

Piękno tej konkretnej populacji polega na tym, że jest tak bardzo zróżnicowana genetycznie, że ma znaczenie narodowe - podkreśla Sue Ashton, dyrektorka Port Macquarie Koala Hospital.

Jeszcze do czwartku-piątku przeszkoleni ratownicy nie będą mogli wybrać się na poszukiwanie zwierząt, które przeżyły. Ponieważ koale zupełnie nie radzą sobie w sytuacji pożaru, Ashton obawia się najgorszego. Generalnie, gdy się pali, koala wspina się na szczyt drzewa i zwija się w kłębek. [...] Przy intensywnych pożarach torbacze mogą [niestety] spłonąć żywcem.

Nawet jeśli przetrwają pożogę, schodząc po tlących się pniach, mogą oparzyć sobie łapy i pazury, przez co nie będą już w stanie się wspinać.

Port Macquarie Koala Hospital pomieści do 40 osobników. Instytucja zebrała już grupę ponad 150 ochotników, którzy pomogą poradzić sobie ze spodziewanym dużym napływem rannych koali.

Na wolności pozostało ok. 43 tys. koali. Zagrażają im utrata habitatu (wycinka gajów eukaliptusowych), urbanizacja, choroby czy zmiana klimatu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzebienie lasu nie jest efektywną metodą zapobiegania redukowania pożarów, wynika z badań opublikowanych w recenzowanym Conservation Letters. Naukowcy z The Australian National University porównali skutki pożarów, jakie w 2009 roku przeszły przez lasy, które były trzebione, jak i te nietrzebione. Porównano lasy eukaliptusowe i lasy mieszane. Dowody wskazują, że niezależnie od wieku i typu lasu, trzebienie miało minimalny wpływ na przebieg pożaru.
      Okazało się, że w starszym lesie mieszanym trzebienie minimalnie zwiększało pożar, a w młodszym lesie mieszanym, minimalnie go zmniejszało. Jak zauważa główny autor badań, doktor Chris Taylor, "trzebienie miało różny wpływ, w zależności od typu lasu, jego wieku oraz przebiegu pożaru. W niemal wszysktich typah i kategoriach wiekowych miało ono niewielki wpływ. Zwiększało intensywność pożaru w mieszanym lesie, którego wiek przekraczał 70 lat, a zmniejszało w lesie mieszanym w wieku 20-40 lat".
      Uczony podsumowuje, że "generalnie rzecz biorąc, trzebienie lasu nie zmniejsza ryzyka pożaru". Okazało się również, że w lesie w wieku 20-40 lat z większym prawodpodobieństwem pożar obejmuje też koronę drzewa niż w lesie w wieku powyżej 70 lat. Kwestia ta wymaga dalszych badań.
      "Wcześniejsze badania pokazywały, że trzebienie lasu zwięsza ryzyko pożaru. A wiele poprzednich badań wykazało, że ryzyko pożaru jest niższe w starym, niewycinanym, naturalnym lesie", przypomina uczony. To już kolejne za badań, które pokazują, że trzebienie lasu zwiększa zagrożenie pożarowe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W pobliżu stanowiska archeologicznego w Mykenach wybuchł w niedzielę pożar. Wg lokalnych mediów, ogień pojawił się przy Skarbcu Atreusza (bywa on także nazywany grobem Agamemnona). Przeprowadzono ewakuację turystów.
      Strażaków, którzy działali w terenie, wspierały m.in. samoloty. Na szczęście wiatr rozprzestrzeniał pożar w kierunku od stanowiska.
      Ogień przeszedł przez część stanowiska [na opublikowanych w mediach zdjęciach widać dym spowijający np. Lwią Bramę] i strawił suche trawy, nie zagrażając muzeum - poinformował Thanassis Koliviras ze straży.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzisiaj rano w XV-wiecznej katedrze świętych Piotra i Pawła w Nantes we Francji wybuchł pożar. Do walki z ogniem przystąpiło ponad 100 strażaków. Pożar udało się ugasić dopiero po południu. Już teraz wiadomo, że spłonęły wielkie organy, zniszczeniu uległy też witraże. Prokuratura podejrzewa podpalenie i wszczyna śledztwo.
      Już teraz wiadomo, że pożar wybuchł za organami, które uległy całkowitemu zniszczeniu. Spłonął też XIX wieczny obraz wypożyczony z Rzymu. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie, na szczęście okazało się, że straty nie są tak wielkie, jak się obawiano.
      Do pożaru w Nantes doszło nieco rok po pożarze katedry Notre Dame. Na szczęście w Nantes ognień nie sięgnął dachu, straty są znacznie mniejsze. Nie powtórzył się scenariusz z Notre Dame. Dach jest nietknięty, poinformował komendant straży pożarnej Laurent Ferlay. Premier Castex zapewnił, że państwo weźmie udział odrestaurowaniu katedy.
      Jeden ze świadków mówi, że wkrótce po otwarciu swojego biura, około godziny 7:30 usłyszał huk. Gdy wyszedł na zewnątrz zobaczył wielkie płomienie wydobywające się z katedry.
      Budowa katedry w Nantes rozpoczęła się w 1434 roku. Kościół ukończono w... 1891 roku. To właśnie przed katedrą w Nantes d'Artagnan aresztował – na rozkaz i w obecności króla Ludwika XIV – prokuratora generalnego parlamentu i nadintendenta finansów, Nicolasa Fouqueta.
      To nie pierwsze uszkodzenie katedry w Nantes. Częściowo została ona uszkodzona w 1944 roku podczas alianckiego bombardowania. W 1972 roku ogień całkowicie strawił jej dach. Jego odbudowę zakończono w 1985 roku, zastępując drewniany dach betonową konstrukcją. Z kolei w 2015 roku podczas prac renowacyjnych pożar zniszczył większość dachu bazyliki Saint-Donatien w Nantes.
      Tym razem wszystko wskazuje na celowe podpalenie.
      Świątynie katolickie często padają we Francji ofiarami różnych form wandalizmu. Z oficjalnych danych wynika, że w 2018 roku miało miejsce około 900 takich wydarzeń.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłym roku świat żył wyjątkowo dużą liczbą pożarów w brazylijskiej Amazonii. Niestety, bieżący rok może być jeszcze gorszy. Brazylijska agencja kosmiczna INPE, której zadaniem jest m.in. monitorowanie pożarów lasów za pomocą satelitów, informuje, że w czerwcu bieżącego roku wybuchło już 2248 pożarów. W czerwcu ubiegłego roku było to 1880 pożarów.
      Tegoroczny czerwiec był rekordowy od 13 lat pod względem liczby pożarów. Średnio wybuchało ich 75 dziennie. To wciąż znacznie mniej od tego, co w Amazonii działo się w sierpniu ubiegłego roku. Wtedy to każdego dnia INPE wykrywała średnio 1000 nowych pożarów dziennie (vide: „NASA potwierdza dane INPE o gwałtownym wzroście liczby i intensywności pożarów w Amazonii”. I właśnie tak wielka ich liczba wywołała poruszenie na całym świecie. Pozostaje więc pytanie, czy znacząco większa liczba pożarów w czerwcu nie zapowiada, że tegoroczny sierpień również będzie obfitował w pożary.
      Eksperci już zwracają uwagę na jeszcze inne zagrożenie – zanieczyszczenie powietrza spowodowane przez pożary. Dymy mogą powodować problemy z oddychaniem, tymczasem w Brazylii zanotowano dotychczas niemal 1 600 000 przypadków zachorowania na COVID-19, z czego 535 000 osób wciąż jest chorych. Dymy z pożarów mogą pogorszyć stan ich zdrowia.
      Philip Fearnside, ekolog z brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Amazonii mówi, że tegoroczny wzrost liczby pożarów to zły znak. Często bowiem wykorzystuje się je jako pretekst do dalszego wylesiania. Tymczasem wstępne dane INPE wskazują, że w ciągu pierwszych 5 miesięcy 2020 roku tempo wylesiana Amazonii zwiększyło się o 34%.
      Większość pożarów z roku 2019 stanowiły celowe podpalenia. Część z nich była legalna i miała na celu usunięcie drzew pod nowe pastwiska (vide: „Amazonia płonie, gdyż jemy zbyt dużo mięsa”), część zaś to wylesianie nielegalne. Niezależnie jednak od pochodzenia pożarów, to w ubiegłym roku było ich o 30% więcej niż rok wcześniej, a w całym roku 2019 pożarów było ponad 2-krotnie więcej niż w roku 2013.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowa Południowa Walia (NSW) poinformowała o utworzeniu nowego parku narodowego. Farma Narriearra Station, której powierzchnia przekracza 150 tys. ha, jest zlokalizowana w "narożniku" północno-zachodniej części stanu. Obszar ten jest domem ok. 25 zagrożonych gatunków zwierząt. Znajdują się tu także ważne artefakty Aborygenów. Rząd NSW chwali się, że to największy stanowy zakup prywatnej ziemi pod park narodowy w historii.
      Specjaliści podkreślają, że razem z pobliskim Sturt National Park Narriearra Station utworzy on obszar chroniony o powierzchni niemal 0,5 mln ha.
      Matt Kean, minister środowiska NSW, powiedział, że Narriearra Station, która rozciąga się na terenie tzw. Channel Country outbacku oraz obszaru zalewowego rzeki Bulloo, obejmuje efemeryczne mokradła i krajobrazy, których nie znajdzie się w innych parkach narodowych.
      Narriearra Station zakupiono za nieznaną kwotę od rodziny O'Connorów. Osiemdziesięcioczteroletni Bill O'Connor opowiada, że w 1919 r. farmę kupił jego ojciec. Dodaje, że życie tutaj nie zawsze było łatwe, bo choć krajobraz cechuje bogactwo roślin i zwierząt, natura pokazywała też swoje mniej przyjazne oblicze.
      Dr Barry Traill, dyrektor organizacji Pew Charitable Trusts w Australii, wyjaśnia, że sprzedaż Narriearra Station ma bardzo duże znaczenie dla zagrożonych ptaków wodnych, a szczególnie podgatunku zielaka maskowego Amytornis barbatus barbatus. Blisko 90% habitatu [i terenów lęgowych] zielaka w Nowej Południowej Walii znajduje się właśnie w Narriearra Station. Na terenie farmy występuje też narażony na wyginięcie sokół siwy (Falco hypoleucos).
      Na podmokłych terenach Narriearra Station, do których zalicza się np. bagno Caryapundy, występują jeziora okresowe. Można tam zobaczyć niezliczone ptaki wodne, m.in. pelikany, ibisy i rybitwy.
      Traill uważa, że nowy nabytek NSW zwiększy ruch turystyczny do outbacku, który jest często pomijany przez rządy.
      Chris Gambian, dyrektor wykonawczy Nature Conservation Council of NSW, zaznacza, że wielkość nowego parku oraz zakres wchodzących w jego skład ekosystemów sprawiają, że nabytek jest znaczący. Dodał, że rząd powinien zwrócić uwagę na ochronę lasów i obszarów zagrożonych górnictwem i wyrębem. Las Pilliga na północnym-zachodzie stanu i Gardens of Stone w pobliżu Lithgow są obszarami o wyjątkowej wartości przyrodniczej, a zagrażają im projekty gazowe i węglowe.
      Rząd NSW zaprosił Tibooburra Local Aboriginal Land Council do uczestnictwa w procesie nazywania nowego parku narodowego.
      Jak dodaje Kean, posiadłość przylega do Pindera Downs Aboriginal Area, dlatego znajduje się tu sporo kamiennych artefaktów, narzędzi i układów z kamieni.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...