Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Liczba urządzeń z Windows 10 zbliża się do miliarda. Później niż zapowiadał Microsoft

Recommended Posts

Gdy w 2015 roku debiutował Windows 10 Microsoft prognozował, że w ciągu trzech lat jego najnowszy system operacyjny zagości na miliardzie urządzeń. Prognozy te nie sprawdziły się do dzisiaj, a przyczyną takiego stanu rzeczy była całkowita klęska systemu Windows Phone oraz wolniejsze niż spodziewane przechodzenie użytkowników na nowy OS.

Istnieje jednak spora szansa, że w przyszłym roku Windows 10 zostanie w końcu zainstalowany na miliardowym urządzeniu. Microsoft poinformował właśnie, że jego system jest używany na ponad 900 milionach urządzeń.

Koncern z Redmond doświadcza podobnych problemów, co w przeszłości. Głównym problemem jest fakt, że wielu użytkowników Windows wciąż korzysta z wersji oznaczonej numerem 7. Podobną sytuację pamiętamy z czasów, gdy debiutował Windows 7. System również powoli się przyjmował, gdyż olbrzymia liczba użytkowników trzymała się wersji XP. Teraz jest podobnie, mimo że Microsoft zapowiedział, iż wsparcie dla Windows 7 zakończy się 14 stycznia przyszłego roku.

Pozostaje pytanie, czy koncern dotrzyma terminu. Obecnie ponad 30% komputerów korzysta z Windows 7. To olbrzymia liczba, może więc powtórzyć się sytuacja z przeszłości, gdy Microsoft znacznie wydłużył czas wsparcia dla systemu XP, by nie pozostawić użytkowników z niezałatanymi dziurami.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktem jest, że odkąd mam wi10, to nic innego nie robię, tylko naprawiam, aktualizuję, szukam jak zrobić coś, co było kiedyś sto razy prostrze, uczę sie zmian w tym g.wnianym systemie, loguje, szukam na forach jak naprawic to badziewie i dalej nie działa tak, jak wi 98. Efektywnosc mam na poziomie 5%, bo resztę czasu pochlania zabawa z naprawianiem spadku szybkości po aktualizacjach, ktore się robią zawsze, kiedy akurat się spieszę. Oto właśnie ostatni w życiu raz mam windows. Mam dość, bo nic tam nie działa, poza youtube. Cholerny złodziej czasu ten windows, okrada mnie z nerwów, bo popsuł mój superszybki laptop, który zamyka system bez zapisywania czegokolwiek, jak go kładę spać i już nie mam sił szukać, jak to naprawić po 2 tygodniach zmitrężonych bez efektu wykonanej pracy, a ta czeka, bo energia niesprzyja twórczości tylko się irytuję nieustannie aktualizując, żegnaj bez żalu. Mam dość. Pora testowac jabłko, które, mam nadzieje, trzyma jakość, którą pamiętam sprzed 15 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Prosidełko napisał:

Pora testowac jabłko

Obawiam się, że skończy się to tak samo, albo gorzej. Wylecisz z okna na kompost z jabłek. Obecne ogryzki to już nie to samo.

Poza tym, bez obrazy, ale ja tu z opisu wnioskuję, że tylko połowa tych problemów to system, a druga połowa to niestety user.

Może przesiadka na Linuksa pogodziłaby twoje problemy. Zależy jeszcze co tak naprawdę robisz na tym komputerze (oczywiście poza "naprawianiem" systemu). Ja przesiadłem się na Linuksa wiele lat temu. Problemy się oczywiście zdarzają, jak wszędzie, ale rzadko grzebię w systemie, a jeśli już to robię to raczej dlatego, że chcę, a nie muszę. Ma to też taką zaletę, że nie musiałem kupować nowego komputera, żeby mieć inny system niż redmondowe okna. Moja przesiadka miała miejsce jeszcze za czasów Win 98, który doprowadzał mnie do rozpaczy, a o którym ty tak "pięknie" wspominasz. Ulga jaką poczułem po przesiadce i radość gdy mogłem wreszcie zaorać partycję witraży, pamiętam do dzisiaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pamiętam jeszcze unixy (głównie solarisy) gdy nie było linuxa, a nawet tak głupie systemy jak vaxy. ;)
Faktem jest, że gdy pojawił się linux, to poczułem tak głęboko, że wraca równowaga w przyrodzie (i to bez dodatkowej płynnej dawki midichlorianów).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W grudniu Microsoft pokazał, jak będzie wyglądała jego najnowsza konsola Xbox X. Teraz z firmowego bloga możemy dowiedzieć się znacznie bardziej interesujących rzeczy – jak będzie zbudowana wewnątrz.
      Już od ubiegłego roku wiemy, że koncern z Redmond miał zamiar wykorzystać w Project Scarlett (taką roboczą nazwę nosiła konsola) układy Zen 2 firmy AMD. Teraz firma chwali się, że CPU nowej konsoli będzie 4-krotnie silniejszy od CPU Xbox One, natomiast 12-teraflopsowy GPU zapewni 8-krotnie więcej mocy obliczeniowej niż układ graficzny z oryginalnego Xboksa One. Wiemy też, że GPU będzie bazował na opracowanej przez AMD mikroarchitekturze RDNA 2. To kolejna, udoskonalona wersja architektury RDNA, o której krążą pogłoski, że jest nawet o 50% bardziej wydajna niż RDNA 1, a przy tym nie potrzebuje więcej mocy.
      Dla dotychczasowych użytkowników Xboka bardzo ważną informacją jest kompatybilność najnowszej konsoli z dotychczas opublikowanymi grami. Jak zapewnia Microsoft, wszystkie gry, które można obecnie uruchomić na konsoli Xbox One w tym kompatybilne z nią gry dla Xbox 360 i oryginalnego Xboksa, będzie można wykorzystać też na Xbox X. Co więcej, koncern twierdzi, że będą się one charakteryzowały bardziej stabilną prędkością odświeżania ramki, szybszym czasem ładowania, poprawioną rozdzielczością i wiernością odtwarzania szczegółów.
      Ponadto Microsoft ogłosił też rozpoczęcie programu o nazwie Smart Delivery. Ma on, dać użytkownikowi gwarancję, że raz kupiona gra, niezależnie od tego czy uruchomiona na Xbox One czy na Xbox X, będzie właściwą wersją dla konsoli, na której jest używana. Przypomina to już istniejący mechanizm, dzięki któremu konsola Xbox One X automatycznie pobiera pakiety zwiększające rozdzielczość gier oryginalnie napisanych dla Xbox One. Rozszerzenie takiej możliwości również na Xbox X oznacza, że twórcy gier będą mogli przygotować dodatkowe pakiety, dzięki którym ich gra wykorzysta bardziej zaawansowane mechanizmy Xbox X (jak np. dysk SSD czy ulepszony ray-tracing), bez konieczności przygotowywania osobnej wersji gry dla Xbox X.
      W opublikowanym wpisie koncern stwierdza też, że dzięki GDDR6 RAM oraz SSD nowej generacji, który prawdopodobnie będzie działał jak wirtualna pamięć RAM, możliwa będzie niemal natychmiastowa kontynuacja wielu wstrzymanych gier. Taka możliwość istnieje też w Xbox One, jednak natychmiastowa kontynuacja jest możliwa tylko w przypadku ostatniej używanej gry.
      Interesująco brzmią również słowa o wykorzystaniu mechanizmu dynamicznej regulacji opóźnienia danych wejściowych, który wykorzystuje własny wydajny bezprzewodowy protokół komunikacyjny do synchronizacji danych wejściowych z tym, co jest wyświetlane na ekranie. Ma to zapewnić graczowi jeszcze bardziej precyzyjną i realistyczną kontrolę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amazon planuje powołać prezydenta Trumpa na świadka w pozwie przeciwko Pentagonowi. Koncern Bezosa twierdzi, że Pentagon nieuczciwie przyznał Microsoftowi kontrakt JEDI o wartości 10 miliardów dolarów. Zdaniem Amazona prezydent był osobiście zaangażowany w rozstrzygnięcie, a jego celem było uniemożliwienie przyznania kontraktu Amazonowi.
      Jak twierdzi w swojej autobiografii były sekretarz obrony, James Mattis, Trump osobiście prosił go by wyrzucić Amazon z grona firm starających się o przyznanie kontraktu.
      Jako, że Mattis nie był już sekretarzem obrony podczas ostatnich miesięcy przed przyznaniem kontraktu, Amazon chce też powołać na świadka obecnego sekretarza, Marka Espera.
      Amazon argumentuje, że bez przesłuchania prezydenta przed sądem nie będzie możliwe obiektywne i pełne zweryfikowanie twierdzeń, wysuwanych w sądowym wniosku przez firmę.
      Prezydent Trump wielokrotnie wyrażał swoją wolę wykorzystywania funkcji prezydenta i naczelnego dowódcy do wpływania na działania rządu, w tym na zakupy dokonywane przez agendy rządowe, w celach osobistych, stwierdził rzecznik prasowy Amazona. Pytanie brzmi, czy należy pozwalać prezydentowi Stanów Zjednoczonych na wykorzystywanie budżetu Departamentu Obrony do własnych celów osobistych i politycznych dodał.
      Faktem jest, że przyznanie kontraktu JEDI było sporym zaskoczeniem dla wielu specjalistów. Uważali oni bowiem, że pewnym zwycięzcą przetargu na Joint Enterprise Defense Infrastrukture jest Amazon. Faktem jest też, że prezydent Trump nie lubi Jeffa Bezosa, założyciela i dyrektora Amazona.
      W ubiegłym miesiącu Amazon złożył do sądu wniosek, w którym prosi, by ten nakazał Microsoftowi wstrzymanie wszelkich prac nad realizacją kontraktu do czasu, aż sąd rozstrzygnie pozew Amazona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft udostępnił właśnie gotową najnowszą wersję swojej przeglądarki Edge. Co interesujące, wzmacnia ona pozycję Google'a i wizję internetu propagowaną przez wyszukiwarkowego giganta. W nowym Edge'u zastosowano bowiem silnik Blink, wykorzystywany w przeglądarce Chrome.
      Internet Explorer, który w przeszłości dominował na rynku przeglądarek internetowych, z czasem stał się dla Microsoftu poważnym obciążeniem. Z jednej bowiem strony coraz bardziej odstawał od standardów nowoczesnej sieci, z drugiej zaś, koncern nie mógł go nagle porzucić lub radykalnie zmodernizować, gdyż zbyt wiele witryn i programów firm trzecich działało prawidłowo wyłącznie na starszych wersjach IE. Rozwój tego programu stał się więc bardzo uciążliwy, konieczne było zachowywanie wieloletniej kompatybilności wstecznej przy jednoczesnej próbie dostosowywanie IE do wymogów współczesności. Przeglądarka stawała się przez to coraz bardziej ociężała i pełna błędów, a jednocześnie coraz bardziej odstawała od konkurencji.
      Microsoft postanowił więc jednocześnie rozwijać kolejny projekt. Przeglądarka Edge zadebiutowała w 2015 roku, a jej silnikiem był Edge HTML. Przeglądarka była wyraźnie lepsza od IE, dorównywała produktom konkurencji, a w niektórych aspektach je przewyższała, jednak było już za późno. Klienci masowo odwrócili się od produktu Microsoftu i wybrali Firefoksa oraz Chrome'a.
      W końcu po trzech kolejnych latach koncern z Redmond doszedł do wniosku, że rozwijanie przeglądarki na własnym silniku mija się z celem i w grudniu 2018 roku ogłosił rozpoczęcie prac nad Edge'em z silnikiem Blink. Wczoraj koncern udostępnił gotową przeglądarkę. Nowy Microsoft Edge jest dostępny dla wszystkich wspieranych wersji Microsoft Windows oraz MacOS w ponad 90 wersjach językowych, oznajmił wiceprezes Microsoftu ds. korporacyjnych, Joe Belfiore. Najnowsza wersja przeglądarki nie jest obecnie włączona do systemu automatycznych aktualizacji, więc pobrać można ją jedynie ręcznie.
      Obecnie sytuacja wygląda zatem tak, że Microsoft wspiera pięć wersji Edge'a. Edycje oznaczone numerami wersji 41.16299 (z września 2017), 42.17124 (z kwietnia 2018), 44.17763 (z października 2018) oraz 44.18362 (z maja 2019) to Edge z silnikiem EdgeHTML. Z kolei najnowsza wersja przeglądarki Microsoftu, Edge 79.0.309 zadebiutowała wczoraj i korzysta z silnika Blink.
      Microsoft zapowiada, że rozwój EdgeHTML będzie podtrzymany na potrzeby Universal Windows Platform oraz że silnik ten będzie w pełni kompatybilny z silnikiem Blink.
      Obecnie na rynku przeglądarek internetowych dla komputerów stacjonarnych zdecydowanie dominuje Chrome, którego udziały sięgają 67,28%. Na drugim miejscu znajdziemy Firefoksa (9%), na trzecim Internet Explorera (7,42%), a Edge znajduje się na czwartej pozycji z udziałami 5,56%. Na rynku mobilnym przeglądarki Microsoftu mają łącznie 0,05% udziałów i zajmują 13. oraz 15. pozycję.
      Już wcześniej ambicję rozwijania własnego silnika porzuciły Opera, Samsung, Brave, Vivaldi i inni. Dołączenie do tego grona Microsoftu tylko wzmacnia pozycję Google'a względem wciąż jeszcze niezależnych silników wykorzystywanych przez Firefoksa i Safari.
      Zdecydowana większość internautów używa już Chrome'a lub silnika Chrome'a i nie zauważa większych problemów z kompatybilnością. Czym więc Microsoft chce zachęcić ich do korzystania z Edge'a? Koncern podkreśla dwie cechy: produktywność i prywatność.
      W zakresie produktywności użytkowników mają przyciągnąć narzędzia takie jak Collections, które pozwalają na zebranie z wielu witryn informacji na konkretny temat. Jeśli zaś chodzi o prywatność to koncern z Redmond próbuje blokować śledzenie użytkowników przez witryny. To podejście podobne do stosowanego przez Mozillę w Firefoksie. Google pozostaje tutaj nieco z tyłu, uważając, że zbyt restrykcyjne blokowanie zagraża rozwojowi sieci, gdyż pozbawia dochodów przede wszystkim małe witryny, służąc wielkim firmom, które są w stanie samodzielnie rozwijać technologie omijające blokady stosowane w przeglądarkach. Chociaż i w tym zakresie wyszukiwarkowy koncern zmienia stanowisko i zapowiada, że w ciągu dwóch lat do Chrome'a trafią bardziej restrykcyjne mechanizmy kontroli prywatności.
      Na razie Microsoft kieruje nowego Edge'a przede wszystkim do użytkowników biznesowych, gdzie potrzebna jest dobra integracja przeglądarki z narzędziami do zarządzania oraz kompatybilność z IE. Edge zawiera też ułatwienia dla użytkowników MS Office'a czy Binga. Jednak w ciągu najbliższych 2-3 tygodni koncern zacznie coraz szerzej propagować Edge'a wśród użytkowników indywitualnych, powoli też przeglądarka z nowym silnikiem będzie trafiała do Windows Update. Ma temu towarzyszyć rozpisana na wiele miesięcy kampania informacyjna, gdyż większość internautów nie wie o przebudowie Edge'a i nie rozpozna nowej ikon przeglądarki.
      Historia Internet Explorera, Edge'a i Edge'a z silnikiem Chrome'a dobrze obrazują ewolucję rynku i samego Microsoftu, który w przeszłości dominował na rynku przeglądarek i w dużej mierze decydował, jak wygląda internet, a teraz pogodzony z wieloplatformową rzeczywistością współczesnego świata IT stosuje rozwiązania konkurencji i dba o interoperacyjność.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) odkryła w Windows 10 poważny błąd, który pozwala napastnikowi na przechwycenie komunikacji. Co zaskakujące, zamiast wykorzystać odkrycie do własnych celów, Agencja poinformowała o nim Microsoft. Koncern z Redmond właśnie wydał łatę, a w komunikacie wskazał NSA jako źródło informacji o dziurze.
      Amit Yoran, dyrektor firmy Tenable, mówi, że to wyjątkowo rzadki, jeśli nie bezprecedensowy przypadek, by firma dowiadywała się o błędach w swoim oprogramowaniu od amerykańskich agend rządowych. Yoran wie, co mówi, gdyż był twórcą i dyrektorem zespołu szybkiego reagowania na cyberzagrożenia w amerykańskim Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
      NSA wydała oświadczenie, w którym informuje, że konsekwencje niezałatania luki są bardzo poważne i dalekosiężne. Microsoft wyjaśnia, że napastnik może wykorzystać dziurę do podrobienia certyfikatu cyfrowego. Cyberprzestępca może dzięki temu przeprowadzić atak typu „man-in-the-middle” i odszyfrować poufne informacje.
      NSA i Microsoft nie chciały zdradzić, kiedy koncern został powiadomiony o błędzie. Neal Ziring, dyrektor ds. technicznych w wydziale ds. cyberbezpieczeństwa NSA zapewnił jedynie, że informacja taka została przekazana szybko.
      Od kilku lat w USA obowiązuje opracowana przez Biały Dom procedura „Vulnerability Equities Process”. W jej ramach agendy rządowe, które odkryły dziury w oprogramowaniu, mają obowiązek rozważyć korzyści i zagrożenia wynikające z ich nieujawnienia producentom software'u i na tej podstawie mają podjąć decyzję o ewentualnym przekazaniu takich informacji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa Thallium od miesięcy była na celowniku specjalistów z microsoftowych Digital Crimes Unit i Threat Intelligencje Center. W końcu 18 grudnia koncern z Redmond złożył do sądu wniosek przeciwko grupie. Tydzień później sąd wydał zgodę na przejęcie przez firmę ponad 50 domen wykorzystywanych przez hakerów.
      Thallium to cyberprzestępca grupa powiązana z rządem Korei Północnej, która wykorzystywała wspomniane domeny do przeprowadzania ataków. Wyspecjalizowała się w przeprowadzaniu precyzyjnych ataków phishingowych za pomocą e-maili. Przestępcy najpierw zbierali o ofierze jak najwięcej informacji, a następnie wysyłali do niej wiarygodnie wyglądający e-mail, którego zadaniem bylo skłonienie odbiorcy do wizyty na złośliwej witrynie.
      Jak poinformowali przedstawiciele Microsoftu, grupa brała na cel pracowników administracji rządowej, think-tanków, uczelni wyższych, członków organizacji działających na rzecz praw człowieka i pokoju oraz osoby pracujące nad problemami związanymi z rozprzestrzenianiem broni jądrowej. Jej ofiarami padali mieszkańcy USA, Japonii i Korei Południowej.
      Microsoft nie po raz pierwszy stosuje podobną taktykę do zwalczania grup cyberprzestępczych. Wcześniej przejmował domeny rosyjskich, chińskich i irańskich hakerów.
      Oczywiście przejęcie domen nie rozbija grupy hakerskiej. Jednak na jakiś czas zmniejsza lub paraliżuje jej aktywność, a specjaliści ds. bezpieczeństwa, analizując dane znalezione w przejętych domenach, mogą lepiej poznać taktykę cyberprzestępców.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...