Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Anna Degioanni z Aix Marseille Université rozważa hipotezę, że neandertalczycy mogli wyginąć przez spadek współczynnika płodności.

Francuzi podkreślają, że wyjaśnienie wyginięcia neandertalczyków jest trudne, bo brakuje empirycznych danych. Niektórzy naukowcy są zwolennikami hipotezy o katastrofie, np. chorobie czy zmianie klimatu. Zespół Degioanni postanowił przetestować alternatywne hipotetyczne scenariusze. Stworzono model populacji neandertalskiej. Dzięki temu dało się analizować czynniki demograficzne, które mogły doprowadzić do spadku liczebności i wyginięcia w ciągu 4-10 tys. lat.

Wyjściowe parametry demograficzne, np. przeżywalność, migracje i współczynnik płodności, bazowały na danych obserwacyjnych z współczesnych grup myśliwych-zbieraczy i dużych małp. Wykorzystywano również dostępne neandertalskie dane paleogenetyczne i empiryczne z wcześniejszych badań. Za wartość graniczną autorzy publikacji z PLoS ONE uznawali liczebność populacji rzędu 5 tys.

Modelowanie pokazało, że wyginięcie w ciągu 10 tys. lat byłoby możliwe przy spadku wskaźnika płodności młodych (poniżej 20. r.ż.) kobiet o zaledwie 2,7%; wyjściowa wartość wskaźnika wynosiła 0,1415. Gdyby płodność zmniejszyła się o 8% (do 0,13), wyginięcie nastąpiłoby zaś w ciągu 4 tys. lat.

Spadek przeżywalności niemowląt o 0,4% mógłby z kolei doprowadzić do wymarcia w ciągu 10 tys. lat. Obniżenie przeżywalności dzieci poniżej 1. r.ż. o 1% skutkowałoby wymarciem na przestrzeni ok. 6 tys. lat.

Badanie [...] nie miało wyjaśnić, czemu neandertalczycy wyginęli, ale jak mogło do tego dojść. [...] Wyniki modelowania demograficznego sugerują, że za zniknięcie populacji może odpowiadać bardzo mały spadek wskaźnika płodności najmłodszych neandertalek.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiemy, że neandertalczycy wyginęli przed około 40 000 lat. Wiemy również, że pojawili się oni wcześniej niż Homo sapiens i przez dziesiątki a może i setki tysięcy lat żyli w Eurazji zanim pojawił się tam człowiek współczesny.
      Krist Vaesten i jego koledzy z Uniwersytetu Technologicznego w Eindhoven postanowili sprawdzić, czy neandertalczyk mógł wyginąć bez wpływu czynników zewnętrznych, takich jak konkurencja ze strony H. sapiens.
      Uczeni opracowali modele populacyjne dla grup neandertalczyków liczących 50, 100, 500, 1000 i 5000 osobników. Następnie symulowali wpływ na te populacje chowu wsobnego, zasady Alleego (mówiąca, że zarówno zbyt duże jak i zbyt małe zagęszczenie negatywnie wpływają na zdrowie populacji) oraz rocznych zmian w liczbie urodzin, zgonów, stosunku obu płci. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy czynniki takie mogą doprowadzić do wyginięcia populacji w ciągu 10 000 lat. Punktem odniesienia były współczesne populacje łowców-zbieraczy.
      Symulacje wykazały, że chów wsobny prowadzi do wyginięcia tylko najmniejszych populacji. Okazało się jednak, że zasada Alleego w sytuacji gdy nie więcej niż 25% kobiet rodziło w danym roku (co jest powszechne w dużych populacjach łowców-zbieraczy), może doprowadzić do wyginięcia w ciągu 10 000 lat populacji składającej się początkowo z 1000 osobników. Wszystkie zaś czynniki łącznie, wraz z fluktuacjami demograficznymi, mogą prowadzić do wyginięcia wszystkich badanych populacji.
      Badania nie wykluczają, że H. sapiens mógł się przyczynić do wyginięcia neandertalczyków. Obecność naszego gatunku mogła np. wymusić większy chów wsobny czy wzmocnić zasadę Alleego. Pokazują jednak, że obecność człowieka współczesnego nie była potrzebna, by neandertalczycy wyginęli. Los tego gatunku mógł zostać przypieczętowany przez zbieg niekorzystnych zjawisk demograficznych, stwierdzili autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Islandii, Danii i Holandii jako pierwsi wykorzystali badania DNA i datowanie radiowęglowe, dzięki którym udowodnili, że w przeszłości na Islandii istniała unikatowa populacja morsa arktycznego, która wyginęła 1100 lat temu, niedługo po tym, jak wyspę zaczęły na szerszą skalę zasiedlać ludy nordyckie.
      Obecność morsów na Islandii oraz ich zniknięcie w okresie Osadnictwa i Wspólnoty (870–1262) stanowiło dotychczas zagadkę. Teraz międzynarodowy zespół naukowy, posiłkując się badaniami pozostałości morsów, szczegółowymi badaniami miejsc znalezienia szczątków oraz odniesieniami w literaturze średniowiecznej, postanowił ją rozwiązać.
      Pierwszymi ludźmi, którzy osiedlili się na Islandii, byli irlandzcy mnisi, którzy przybyli tam już w VIII wieku. Kilkadziesiąt lat później na wyspie zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi, przede wszystkim ze Skandynawii. Pierwsza stała osada pojawiła się około roku 870.
      Badania wykazały, że morsy żyły na Islandii przez tysiące lat i wyginęły wkrótce po ustanowieniu pierwszej stałej osady. DNA ich szczątków ujawniło, że była to genetycznie unikatowa populacja, odmienna od innych historycznych i współczesnych populacji zamieszkujących Północny Atlantyk.
      Nasze badania przynoszą dowody na jedno z pierwszych lokalnych wyginięć gatunku morskiego, które nastąpiło po przybyciu ludzi i nadmiernej eksploatacji zasobów. To ważny przyczynek do dalszych dyskusji o roli człowieka w wyginięciu megafauny. Dodają one wagi argumentowi mówiącemu, że gdy pojawiają się ludzie, lokalne środowisko przyrodnicze na tym cierpi, mówi profesor Morten Tange Olsen z Uniwersytetu w Kopanhadze.
      Kły morsów były towarem luksusowym, na który w średniowieczu i w epoce wikingów istniał duży popyt. Trafiały one nawet na Bliski Wschód i do Indii. Badania nad wyginięciem islandzkich morsów są o tyle ważne, że większość przykładów długodystansowego handlu i związanego z tym wytępienia zasobów morskich pochodzi z czasów bardziej współczesnych, z epoki polowań na wieloryby czy obecnego przełowienia oceanów.
      Wykazaliśmy,że już ponad 1000 lat temu komercyjne polowania, zachęty ekonomiczne i sieci handlowe były rozwinięte na taką skalę, że wywierały olbrzymi nieodwracalny wpływ ekologiczny na środowisko morskie, a ten negatywny wpływ mógł zostać umocniony przez zwiększony wulkanizm i ocieplanie się klimatu. Dotychczas nie docenialiśmy, w jakim stopniu polegano wówczas na zasobach morskich, mówi główna autorka badań, Xenia Keighley.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedźwiedź jaskiniowy prawdopodobnie wyginął głównie przez ludzi, a nie przez zmiany klimatu. Do takich wniosków, przeczących dotychczasowym teoriom, doszła międzynarodowa grupa naukowa złożona z przedstawicieli wielu europejskich instytucji badawczych.
      Niedźwiedź jaskiniowy to jeden z największych gatunków, który wyginął pod koniec ostatniej epoki lodowej. Obecnie obowiązujące teorie mówią, że gatunek wyginął, gdyż nie poradził sobie ze zmianami klimatycznymi. Teraz dowiadujemy się, że ludzie odegrali znaczącą rolę w zniknięciu tego gatunku.
      Naukowcy przeanalizowali mitochondrialne DNA 59 niedźwiedzi jaskiniowych z całej Europy. Badania wykazały, że populacja niedźwiedzia jaskiniowego zaczęła zmniejszać się przed nadejściem ostatniej epoki lodowej oraz, że niedźwiedź jaskiniowy przetrwał wcześniejsze epoki lodowe bez znaczących spadków populacji.
      Naukowcy zauważyli, że H. sapiens pojawił się na terenach zamieszkanych przez niedźwiedzie jaskiniowe około 40 000 lat temu. Wcześniej od tysięcy lat mieszkali tam neandertalczycy, ale ich obecność nie miała związku ze spadkami populacji gatunku. Wydaje się zatem, że niedźwiedzie i neandertalczycy przez tysiące lat mieszkali obok siebie.
      Wszystko wskazuje na to, że to H. sapiens w dużej mierze odpowiada za wytępienie niedźwiedzia jaskiniowego. Człowiek współczesny wykorzystywał lepsze narzędzia do polowania i mógł mniej niż neandertalczyk obawiać się wchodzenia do jaskiń zamieszkanych przez niedźwiedzia. Ludzie mogli polować na niedźwiedzie jaskiniowe dla mięsa, futer oraz by wyeliminować potencjalne zagrożenie. Gdy ludzie zredukowali populację niedźwiedzia jaskiniowego, poszczególne osobniki były bardziej izolowane od siebie, zmniejszyła się pula genetyczna gatunku, przez co stał się on bardziej podatny na choroby. Dodatkową przyczyną było nadejście epoki lodowej. Jako, że niedźwiedź jaskiniowy żywił się głównie roślinnością, zmiany klimatu utrudniały znajdowanie pożywienia.
      W podsumowaniu swojej pracy naukowcy stwierdzili, że przetrzebienie populacji niedźwiedzia jaskiniowego przez człowieka spowodowało, iż gatunek nie był w stanie przetrwać ostatniej epoki lodowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeśli nielegalne sieci skrzelowe będą nadal zastawiane, uważany za najbardziej zagrożonego wyginięciem przedstawiciela rodziny morświnowatych i w ogóle ssaka morświn kalifornijski (Phocoena sinus) wyginie w ciągu roku. Wg naukowców, pozostało mniej niż 10 tych zwierząt.
      W 2016 r. liczebność populacji szacowano na 30 osobników, ale choć rząd Meksyku zakazał używania sieci skrzelowych, w które morświny kalifornijskie przypadkowo się łapią, stanowiąc przyłów, nielegalne połowy wcale się nie zakończyły.
      Od tamtej pory znaleziono 10 martwych P. sinus. Wszystkie zgony (w przypadkach, gdzie dało się ustalić przyczynę zgonu) były wynikiem utonięcia w sieci skrzelowej.
      Międzynarodowy zespół, w skład którego wchodzili m.in. specjaliści ze szkockiego University of St Andrews, zauważył, że doszło do dużego spadku liczebności gatunku, analizując echolokacyjne "kliknięcia" morświnów. Zgodnie z oszacowaniami, pod koniec ostatnich badań akustycznych w sierpniu 2018 r. w najlepszym razie było 9 P. sinus.
      Warto dodać, że morświn kalifornijski jest endemitem i występuje wyłącznie w płytkich wodach przybrzeżnych na północy Zatoki Kalifornijskiej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Steve Bost to pasjonat z Missouri State Parks, który uciekając się do ręcznego zapylania, uratował przed wyginięciem kasztany Castanea ozarkensis. Czasem jedzie nawet 20 godzin, by przenieść pyłek z jednego drzewa na drugie. Dzięki niemu populacja kasztanów znacząco się zwiększyła.
      Uważano, że w połowie ubiegłego wieku C. ozarkensis zostały praktycznie wytrzebione przez zasiedlające korę i powodujące zgorzel kasztana grzyby Cryphonectria parasitica. Nie bacząc na to, jakieś 20 lat temu Bost wyznaczył sobie misję, by wytropić jakiekolwiek ocalałe egzemplarze. Udał się więc w Góry Ozark na poszukiwanie śladów.
      Choć wielu biologów nie wróżyło mu, delikatnie rzecz ujmując, sukcesu, misja się powiodła. Bost znalazł 45 dorosłych okazów, głównie w Missouri i Arkansas. Tak zaczął się jego projekt ratowniczy, w realizacji którego pomagają agendy stanowe i prywatne.
      Założona przez Bosta Ozark Chinquapin Foundation prowadzi kilkanaście poletek testowych. W ten sposób pula 45 dzikich drzew została uzupełniona o ok. 1000 siewek i sadzonek. Jak donoszą reporterzy National Geographic, na odwiedzonym przez nich poletku, które Bosta założył 9 lat temu, rośnie 117 drzewek, a niektóre mają już 9 m wysokości.
      By uodpornić drzewa na zgorzel, niektórzy badacze tworzą hybrydy z kasztanem chińskim (Castanea mollissima). Bosta uważa jednak, że to oszustwo i dba o czystość genetyczną. Rola drzewa w ekosystemie jest tak złożona [...], że nawet niewielki zabieg inżynieryjny może przynieść nieprzewidziane konsekwencje. Zamiast tego biolog woli pracochłonny proces zbierania pyłku ze zdrowego kasztana, suszenie, zamykanie w słoiku i 20-godzinną jazdę do innego zdrowego kasztana, by go ręcznie zapylić.
      Aby zwiększyć szanse drzew na przeżycie, naukowcy zdecydowali się nie ujawniać lokalizacji cennych okazów.
      W Ogrodzie Botanicznym Missouri córka Steve'a Leslie bada oporność kasztanów na zgorzel. W tym celu usuwa liść z drzewa i szczepi go grzybem (stosuje metodę detached leaf assay, DLA). Następne obserwuje wskaźnik rozprzestrzenienia, który wskazuje na stopień oporności. Od maja uzyskano wyniki 70 DLA. Okazało się, że niektóre z drzewek z poletek Ozark Chinquapin Foundation są genetycznie bardziej oporne na zarazę niż kasztany chińskie.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...