Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Unikatowy 1000-letni hełm z białoruskiego portu

Recommended Posts

Robotnicy budowlani znaleźli w porcie rzecznym w Bobrujsku na Białorusi unikatowy ok. 1000-letni hełm (wstępne datowanie wskazuje na koniec IX- początek XI w.).

Dr Igor Marzalyuk, szef Komitetu Stałego Edukacji, Kultury i Nauki Izby Reprezentantów, powiedział agencji BelTA, że to unikatowe odkrycie. To pierwszy taki hełm na Białorusi. Podobne znajdowano na Ukrainie w kurhanach wojowników, np. w Czarnej Mogile z Czernihowa [...].

W miejscu znaleziska zostaną przeprowadzone wykopaliska. Archeolodzy uważają, że natrafią jeszcze na inne ciekawe artefakty.

Hełm zachował się w dość dobrym stanie. Został przekazany do dalszych badań.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie biomedyczni z Duke University wykazali, że hełmy z I wojny światowej równie dobrze jak te współczesne chronią przed falą uderzeniową. A jeden konkretny model, francuski Adrian z 1915 roku, przewyższa współczesne hełmy pod względem ochrony głowy przed falą uderzeniową.
      Nowoczesne hełmy lepiej chronią przed pociskami czy tępymi uderzeniami, ale przez dziesięciolecia ich konstruktorzy nie potrafili poprawić ochrony głowy w sytuacji, gdy w pobliżu wybuchnie pocisk, a żołnierz zostanie poddany działaniu fali uderzeniowej.
      Stwierdziliśmy, że wszystkie hełmy stanowiły solidną ochronę przed falą uderzeniową wybuchu, ale zdumiało nas, że hełmy sprzed 100 lat sprawowały się równie dobrze, co współczesne konstrukcje. Okazało się, że niektóre z historycznych hełmów były nawet lepsze, mówi Joost Op't Eynde, główny autor badań.
      Naukowcy dopiero niedawno zainteresowali się wpływem fali uderzeniowej na mózgi żołnierzy. Spowodowane to było faktem, że hełmy projektowane są pod kątem odporności na uderzenia pocisków, a fala uderzeniowa była do niedawna groźna głównie dla płuc. W wyniku jej działania dochodziło do śmiertelnych uszkodzeń płuc na długo zanim taka fala mogła zaszkodzić mózgowi.
      Jednak po rozpowszechnieniu się pancerzy chroniących ciało, płuca żołnierzy są dobrze chronione. Okazało się, że na współczesnym polu walki fala uderzeniowa zabija uszkadzając mózg, a nie płuca. Stąd też potrzeba zbadania stopnia ochrony, jaką hełmy zapewniają w obliczu fali uderzeniowej. Tym bardziej, że nie są one projektowane pod kątem takiej ochrony.
      Uczeni z Duke University postanowili porównać hełmy współczesne z tymi z I wojny światowej, gdyż stwierdzili, że współczesny żołnierz noszący pancerz jest chroniony podobnie, jak żołnierz z I wojny światowej znajdujący się w okopie podczas wybuchu.
      Naukowcy porównali hełmy Brodie (Wielka Brytania), Adrian (Francja) i Stahlhelm (Niemcy) ze współczesnym amerykańskim Advanced Combat Helmet.
      Hełmy zakładano na głowę manekina wyposażoną w liczne czujniki. Całość umieszczano pod urządzeniem, które gwałtownie uwalniało sprężony hel, wywołując falę uderzeniową. Na hełmach testowano falę o różnej sile, odpowiadającej eksplozji pociusk artyleryjskiego w odległości od 1 do 5 metrów od celu. Siła działająca na głowę manekina była następnie przeliczana na ryzyko pojawienia się krwawienia w mózgu.
      Okazało się, że każdy z hełmów zmniejszał ryzyko umiarkowanego krwawienia z mózgu od 5 do 10 razy. Jednak hełm Adrian zapewniał najlepsza ochronę. Te wyniki były intrygujące, gdyż francuski hełm był wykonany z podobnych materiałów co hełmy niemiecki i brytyjski, miał nawet cieńsze ścianki. Główna różnica między nimi jest taka, że hełm ten ma na górze grzebień. Jego celem była ochrona przed odłamkami, ale może on również chronić przed falą uderzeniową, mówi Op't Eynde. Z kolei jeśli chodzi o siły działające z boku, a nie z góry, to znaczenie miało tutaj szerokość hełmu i to, jak dużą część głowy obejmował.
      Niezależnie jednak od konstrukcji, każdy z hełmów dobrze chronił przed falą uderzeniową. A to wskazuje, jak podkreślają uczeni, że warto podczas projektowania hełmów skupić się też na tym aspekcie ochrony żołnierza. Tym bardziej, że tak proste rzeczy jak grzebień od góry i szerokość hełmu mają olbrzymie znaczenie. Współczesne materiały i techniki produkcyjne powinny pozwolić na takie ulepszenie hełmów, że będą lepiej chroniły przed falą uderzeniową niż hełmy sprzed 100 lat, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niski stan wody w jeziorze Gopło odsłonił tajemniczą drewnianą konstrukcję. Zwróciła ona uwagę mieszkającego nieopodal małżeństwa archeologów. Specjaliści uważają, że mogą być to pozostałości średniowiecznego portu obsługującego gród w Mietlicy.
      Jak informuje portal iKruszwica.pl, drewniana konstrukcja długości kilkudziesięciu metrów składa się z palisady z desek, rynny kłodowej i pali. Dotychczas nikt jej nie zauważył, gdyż była przykryta przez wodę. Robert Wyrostkiewicz, który wraz z żoną Darią zwrócił uwagę na drewniane szczątki, mówi, że co prawda poziom Gopła się zmienia, ale tak niskiego poziomu wody nie pamięta.
      Odkrywcy poinformowali o swoim spostrzeżeniu kujawsko-pomorskiego konserwatora zabytków: 9 listopada br. podczas spaceru z dziećmi Antonim i Zuzanną odkryliśmy od południowo-zachodniej strony wału grodziska interesujące konstrukcje drewniane. Spójny konstrukcyjnie obiekt został pominięty przez dotychczasowych badaczy prawdopodobnie ze względu na wyższy wówczas stan wody w Gople. Po tegorocznej suszy nadarzyła się okazja do wnikliwszej obserwacji terenowej. [...] doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia zapewne z ciekawym obiektem związanym z okresem funkcjonowania wczesnośredniowiecznego grodziska w Mietlicy. Obecnie można jedynie przypuszczać, że mógł on mieć znaczenie użytkowe i był związany ze wzmocnieniem nadbrzeża w celu uniemożliwienia podmywania przedwala w miejscu bezpośredniego dostępu do wody z grodu (nie można wykluczyć, że było to miejsce szczególnego znaczenia; być może związane z istniejącym tu wówczas mostem lub portem).
      Gród w Mietlicy istniał od IX do XII wieku. Na pewno nie były to umocnienia dla całego grodziska. Widać już zakres tej konstrukcji, która ma kilkadziesiąt metrów. A przynajmniej ponad 30 metrów uwidocznił niski stan wody. To zdecydowanie za mało, żeby mówić, że spełniała ona funkcję obronną. Taką co do zasady spełniało samo grodzisko, ale nasze odkrycie było raczej wzmocnieniem nadbrzeża związanym np. z istniejącym tutaj portem. Na pewno wał w tym miejscu był lepiej zabezpieczony przed podmywaniem, ale trudno mówić, żeby była to główna funkcja tak skomplikowanej konstrukcji, powiedział Wyrostkiewicz w wywiadzie dla Polsat News.
      Już wiadomo, że prace badawcze będą prowadzili państwo Wyrostkiewiczowie. Odbędą się one w ramach projektu „Misja Pogotowie Archeologiczne”, którego konsultantem naukowym jest profesor archeologii Joanna Kalaga, specjalizująca się we wczesnym średniowieczu. Wyrostkiewiczowie to zresztą jej dawni studenci z Uniwersytetu Warszawskiego.
      Chcemy dowiedzieć się o tym miejscu jak najwięcej. W latach 70. i 90. XX wieku były prowadzone badania grodu warownego w Mietlicy, potocznie nazywanego legendarną stolicą Goplan, ale nadal o tym miejscu wiemy bardzo niewiele. A tajemnicą poliszynela jest dla znawców tematu to, że okoliczne pola wzbudzają duże zainteresowanie poszukiwaczy skarbów. W ramach obowiązującego prawa chcielibyśmy przeprowadzić tu szeroko zakrojone badania archeologiczne przy wsparciu pasjonatów historii z wykrywaczami metalu, których wiedzę i umiejętności należy dobrze wykorzystać, dodaje pan Robert.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas budowy drogi w pobliżu portu w Tallinnie odkryto wrak statku z XV w. Wiek okrętu określono w oparciu o ślad pozostawiony przez pocisk muszkietu. Co ciekawe, w obrębie statku znaleziono też artefakt z XX w. - konserwę z datą ważności wskazującą na 1972 r. - oraz przymocowany do dzioba metalowy kabel.
      Archeolog Rivo Bernotas sugeruje, że statek został przesunięty i ponownie zakopany w XX w., za czasów ZSRR, bo stanowił przeszkodę na szlaku żeglugowym albo dla jakichś prac konstrukcyjnych.
      Ponieważ statek znajduje się w pobliżu prawie ukończonej drogi, nie zostanie w pełni odsłonięty. Naukowcy chcą za to stworzyć model 3D stanowiska. By potwierdzić wiek obiektu i określić jego pochodzenie, pobrano próbki drewna. Oprócz tego planowane są wywiady m.in. z pracownikami portu, którzy być może byli świadkami relokacji statku albo coś na ten temat wiedzą.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zainstalowano drugi dok dla prywatnych pojazdów kosmicznych. Dotychczas na stacji istniał jeden International Docking Adapter (IDA) przystosowano do takich pojazdów. Teraz, dzięki zainstalowaniu IDA-3, można będzie jednocześnie obsłużyć dwa pojazdy SpaceX czy Boeinga.
      Zainstalowanie doku był naprawdę potrzebne, mówi Kirk Shireman, jeden z menedżerów odpowiedzialnych za Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jeśli mamy na pokładzie czterech astronautów i jeden port dokujący, to wszyscy muszą czekać w kolejce, upchnąć się w pojeździe i odłączyć od ISS zanim następny pojazd będzie mógł zacumować.
      Nowy dok został zainstalowany przez Nicka Hague'a i Drew Morgana podczas 6,5-godzinnego spaceru kosmicznego. Expedition 60 to pierwsza misja obu astronautów. Dla Hague'a był to 3. spacer kosmiczny, a dla Morgana 1.
      Prace rozpoczęły się od umieszczenia przenośnej kamery bezprzewodowej w miejscu ich prowadzenia, dzięki czemu centrum kontroli mogło obserwować ich przebieg. Astronauci przeciągnęli kable zapewniające przesyłanie energii oraz danych, a także zainstalowali adapter do kontroli ciśnienia, łączący dok z resztą stacji. Rzecznik prasowy NASA, Gary Jordan, powiedział, że część prac związanych z okablowaniem wykonano już w roku 2016 podczas spacerów kosmicznych w ramach Expedition 46 i 48.
      Po zainstalowaniu kabli Morgan i Hague umocowali reflektory, które będą służyły pomocą przy dokowaniu. Prace przebiegły nadspodziewanie łatwo i ukończono je szybciej, niż zakładano. Centrum kontroli obawiało się, że kable, które przez kilka lat znajdowały się poza stacją, będą sztywne i „zapamiętały” swój kształt. Okazało się jednak, że łatwo je rozwinąć i astronauci nie napotkali na żadne przeszkody.
      Pierwszy International Docking Adapter (IDA-1) został wystrzelony w 2015 roku na pokładzie rakiety SpaceX. Rakieta eksplodowała wkrótce po starcie. IDA-2 poleciał na ISS w lipcu 2016 roku, a w sierpniu został zainstalowany. Pierwsze dokowanie przeprowadzono w marcu 2019 roku, gdy przyłączył się do niego Crew Dragon.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na dnie Zatoki Hajfy znaleziono grecki hełm z brązu. Specjaliści z Wydziału Archeologii Morskiej Izraelskiej Służby Starożytności szacują, że pochodzi z V-VI w. p.n.e. Jego wierzch pokryto złotym płatkiem. Wokół otworów na oczy wiją się węże, widać też zdobienie z pawiego ogona lub liścia palmy oraz motyw lwa.
      Nie wiadomo, w jakich okolicznościach hełm trafił na dno: czy ktoś go upuścił, czy też zatonął z właścicielem i łodzią, która nadal leży gdzieś pod osadami. Prawdopodobnie należał on do najemnika, który walczył dla Necho II - faraona z XXVI dynastii saickiej. To za jego panowania Nabuchodonozor II najechał Egipt i spustoszył Deltę Nilu.
      Hełm odsłoniła w 2007 r. holenderska pogłębiarka. Później do akcji wkroczyli konserwatorzy ze Służby Starożytności, którzy stwierdzili, że jest on bardzo podobny do hełmu odkrytego w latach 50. ubiegłego wieku w pobliżu włoskiej wysepki Giglio na Morzu Śródziemnym (tej samej, obok której w styczniu br. rozbił się wycieczkowiec Costa Concordia). W przypadku włoskiego artefaktu wiek oceniono na 2600 lat, co pomogło w datowaniu nowszego znaleziska.
      Koby Sharvit, dyrektor Wydziału Archeologii Morskiej, twierdzi, że doskonale zachowany hełm z Zatoki Hajfy jest jednym z najbardziej zdobnych elementów wczesnej greckiej zbroi, jakie kiedykolwiek znaleziono. Biorąc to pod uwagę, należy założyć, że jego właściciel był osobą majętną. Akademicy podejrzewają, że pochodził z Jonii i był dowódcą najemników, którzy zawędrowali aż tutaj, by wziąć udział w tłumieniu powstania w Gazie czy walczyć z królem Judy Jozjaszem albo Babilończykami.
      Pojawiły się też sugestie, że łódź, na której stacjonował właściciel hełmu, handlowała z osadą Tell Abu Hawam. W czasie wykopalisk prowadzonych tu w latach 1932-1933 znaleziono bowiem ceramikę pochodzącą z Koryntu, a w ostatnich latach dotarto do warstw dobrze zaplanowanego miasta z licznymi greckimi naczyniami.
      Izraelczycy ustalili, że hełm typu korynckiego wykuto z pojedynczego arkusza brązu. Dzięki temu nakrycie nadal skutecznie zabezpieczało głowę, ale było sporo lżejsze. Nosal i części chroniące policzki były grubsze od potylicznej okolicy dzwonu. Pawia (lub liść palmowy) umieszczono się na czole, a lwy na napolicznikach.
      Obecnie eksponat znajduje się na wystawie w Narodowym Muzeum Morskim w Hajfie.
×
×
  • Create New...