Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Niemiecka policja ma świadka ws. największego ataku hakerskiego w historii kraju

Recommended Posts

Niemiecka policja przesłuchuje 19-latka, który ma informacje dotyczące włamania i kradzieży danych osobowych dotyczących niemieckich polityków i celebrytów. Był to największy wyciek danych osobowych w historii Niemiec.

Przesłuchiwany, znany jako Jan S. został zatrzymany po policyjnym nalocie w Heilbronn w południowo-zachodnich Niemczech. Podczas akcji policja zajęła też komputery i sprzęt komputerowy.

Jak dowiedzieli się dziennikarze Jan S. zaprzeczył, by to on dokonał włamania, ale stwierdził, że zna tożsamość hakera, który na Twitterze pochwalił się swoim osiągnięciem, podpisując się jako „Orbit”. Wiadomo też, że Jan S. pracuje w przemyśle IT i obecnie ma status świadka. Prawdopodobnie komunikował się on z Orbitem.

Podczas dokonanego przez Orbita włamania wyciekły takie informacje jak numery telefonów komórkowych, dane kart płatniczych, dane kontaktowe i zdjęcia rodzinne wielu polityków, w tym kanclerz Merkel i prezydenta Steinmeiera. Ucierpieli też dziennikarze i celebryci.

Jan S. twierdzi, że od lat komunikował się z Orbitem za pośrednictwem szyfrowanego komunikatora. Poinformował, że wkrótce po włamaniu Orbit przysłał mu e-mail, w którym napisał, że planuje zniszczenie swojego komputera, by nie można było go wyśledzić. Jan S. mówi, że Orbit usunął już swoje konto z komunikatora.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aresztowano mężczyznę, który tuż po pierwszej 10 maja włamał się do Muzeum Australijskiego, najstarszego muzeum w Australii i najstarszego muzeum historii naturalnej na świecie, i robił sobie selfie z głową w odlewie czaszki tyranozaura. Podejrzany ukradł też kapelusz kowbojski jednego z pracowników. Jego zachowanie utrwaliły kamery przemysłowe. Na nagraniu widać, jak mężczyzna przez ok. 40 min przechadza się po muzeum, robiąc zdjęcia, a także przeszukując szuflady i pomieszczenia magazynowe.
      Policja z Sydney ujawniła nagrania, prosząc o pomoc w zidentyfikowaniu mężczyzny.
      Odnosząc się do skojarzeń z filmem "Noc w muzeum", w ostrzeżeniu skierowanym do włamywacza stróże prawa podkreślili: Producent filmowy nie zapuka do twoich drzwi. Zapukać mogą [za to] policjanci.
      Podejrzany sam zgłosił się na posterunek. Został aresztowany za włamanie i nieuprawnione wejście. Nie pozwolono mu opuścić aresztu za poręczeniem majątkowym.
      Od sierpnia zeszłego roku Muzeum Australijskie jest zamknięte na czas remontu. Policja podejrzewała, że mężczyzna wspiął się po rusztowaniu, a do środka dostał się przez okno. Towarzyszyła mu druga osoba, która została na zewnątrz. [...] To szczęście, że nie uszkodził historycznych artefaktów ani innych cennych rzeczy - zaznacza detektyw Sean Heaney.
      Paul Kuhn, 25-letni student z Niemiec, stawił się dziś (18 maja) w sądzie. Podobno wśród stawianych mu zarzutów znalazło się nie tylko przywłaszczenie kapelusza, ale i kradzież dzieła sztuki.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma WhatsApp pozwała do sądu izraelską firmę NSO Group, twórcę oprogramowania szpiegowskiego Pegasus, którą oskarża o przeprowadzenie ataku na swoje serwery i włamanie do telefonów około 1400 użytkowników WhattsAppa, w tym wysokich urzędników rządowych, dziennikarzy i działaczy praw człowieka.
      Producent WhatsAppa twierdzi, że Izraelczycy ponoszą odpowiedzialność za liczne naruszenia praw człowieka, w tym włamania na telefony dysydentów z Rwandy i dziennikarzy z Indii.
      Przez wiele lat NSO Group utrzymywała, że produkowane przez nią oprogramowanie szpiegowskie jest używane przez rządy w walce z terrorystami i kryminalistami. Twierdziła przy tym, że nie wie, w jaki sposób jej klienci, np. rząd Arabii Saudyjskiej, korzysta z Pegasusa.
      Tym razem jednak NSO Group mogła posunąć się za daleko. W pozwie sądowym WhatsApp informuje, że prowadzone przez firmę śledztwo wykazało, że to serwery NSO Group, a nie jej klientów, brały udział w ataku na 1400 użytkowników aplikacji WhatsApp. Jak dowiadujemy się z dokumentów, ofiary najpierw odebrały połączenie telefoniczne z aplikacji i w tym momencie zostały zainfekowane szkodliwym kodem. Następnie NSO wykorzystała sieć komputerów do monitorowania i aktualizacji Pegasusa zaimplementowanego na telefonach użytkowników. Te kontrolowane przez NSO serwery stanowiło centralny węzeł, za pomocą którego NSO kontroluje operacje prowadzone przez swoich klientów oraz sposób wykorzystania Pegasusa.
      WhatsApp twierdzi, że NSO uzyskała nieautoryzowany dostęp do jej serwerów dokonując inżynierii wstecznej aplikacji i omijając dzięki temu zastosowane w niej zabezpieczenia, które uniemożliwiają manipulowaniem mechanizmem połączeń. Jeden z inżynierów WhatsAppa złożył zaprzysiężone zeznanie, w którym stwierdza, że w 720 przypadkach w szkodliwym kodzie, jakim zainfekowany telefony, zawarty był adres IP serwera, z którym miały się one łączyć. Serwer ten znajduje się w Los Angeles i należy do firmy, której centrum bazodanowe jest używane przez NSO.
      NSO utrzymuje, że nie wie, w jaki sposób klienci tej firmy wykorzystują Pegasusa, ani kto jest celem ataków. Jednak John Scott-Railton z Citizen Lab, który pomagał WhatsApp przy tej sprawie mówi, że NSO kontroluje serwery biorące udział w ataku, zatem zna logi oraz adresy IP ofiar ataków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemiecki rząd przestrzega przed używaniem dmuchaw do liści i odkurzaczy ogrodowych. Ministerstwo Środowiska podkreśla, że są one głośne (wydając dźwięki o głośności rzędu 90-120 decybeli, dmuchawy dorównują niekiedy piłom łańcuchowym), zanieczyszczają powietrze spalinami i szkodzą owadom. Silvia Bender, ekspertka ds. ochrony gatunków z Niemieckiego Związku na Rzecz Środowiska Naturalnego i Ochrony Przyrody (BUND), dodaje, że stosowanie tych urządzeń zaburza biologię gleby i negatywnie oddziałuje na jej bioróżnorodność.
      Zalecenia Ministerstwa to pokłosie apelu parlamentarzystów z Partii Zielonych. W warstwie ściółki żyją liczne drobne zwierzęta, takie jak [...] owady, pająki i małe ssaki, które po usunięciu liści mogą stracić habitat i źródło pokarmu. Użycie odkurzacza ogrodowego nie tylko uśmierca owady, ale i niekorzystnie wpływa na ptaki, które się nimi żywią. Zniszczeniu ulegają też nasiona.
      Badanie, którego wyniki ukazały się 2 lata temu, sugerowało, że liczba owadów latających w ponad 60 niemieckich obszarach chronionych zmniejszyła się w ciągu niemal 30 lat o ponad 75%. Nie ma pewności, co odpowiada za te dramatyczne spadki u naszych zachodnich sąsiadów, ale eksperci są generalnie zgodni, że zmniejszenie liczebności owadów jest skutkiem intensywnego rolnictwa, wykorzystywania pestycydów oraz zmiany klimatu.
      Warto przypomnieć, że w lipcu tego roku pisaliśmy o badaniach Towarzystwa Entomologów-Amatorów z Krefeld przy granicy niemiecko-holenderskiej, którzy jak sami mówią, zauważyli oznaki owadziej apokalipsy (ich dane odegrały główną rolę w metaanalizie przygotowanej przez australijskich naukowców z Uniwersytetów w Sydney i Queensland).
      Bazując na tych różnych doniesieniach, rząd federalny zaleca, by nie używać dmuchaw i odkurzaczy w sektorze prywatnym, a w sektorze publicznym sięgać po nie tylko wtedy, gdy jest to [z jakiegoś względu] absolutnie niezbędne. Tyczy się to zwłaszcza łąk i innych otwartych terenów zielonych.
      Rząd podnosi też kwestię, że podczas używania dmuchawy w powietrze wzbijają się bakterie glebowe oraz ewentualne patogeny z nieposprzątanych psich odchodów. Może to być szkodliwe zwłaszcza dla operatora sprzętu.
      Na razie są to tylko zalecenia i sugestie, bo rząd nie zamierza wprowadzać uregulowań prawnych. Należy jednak pamiętać, że we wrześniu br. Niemcy zaanonsowali plan działania (program), który ma chronić owady. Jego szacowany koszt to 100 mln euro.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Facebook zawiesił dziesiątki tysięcy aplikacji. Przyczyną podjęcia takiej decyzji były liczne naruszenia dokonywane przez te aplikacje, w tym nieprawidłowości w dzieleniu się danymi użytkowników.
      Ime Archibong, wiceprezes Facebooka ds. partnerstwa produktowego poinformował, że ruch taki ma związek z wciąż toczącymi się działaniami podjętymi w marcu 2018 roku po tym, jak dwa lata wcześniej okazało się, że firma Cambridge Analytica wykorzystywała dane nawet 87 milionów użytkowników Facebooka do profilowania wyborców w czasie kampanii prezydenckiej w USA.
      Wspomniane na wstępie dziesiątki tysięcy aplikacji zostało stworzonych przez około 400 deweloperów. Większość z nich zawieszono, ale części całkowicie zablokowano dostęp do serwisu społecznościowego. Blokadę nałożono za nieprawidłowe dzielenie się danymi, udostępniania danych bez ich anonimozowania czy też naruszenia zasad serwisu. Jedną z takich aplikacji jest myPersonality, która nieprawidłowo chroniła dane użytkowników, a jej twórcy odmówili przedstawicielom Facebooka przeprowadzenia audytu. Ponadto Facebook podjął działania prawne przeciwko niektórym deweloperom. To firmy takie jak LionMobi czy JediMobi, których aplikacje zarażały użytkowników szkodliwym kodem mającym przynieść im zyski. Pozwano też dwóch Ukraińców, Gleba Sluchewskiego i Andrieja Gorbaczowa, których aplikacja nielegalnie gromiadziła dane oraz południowokoreańską firmę analityczną Rankwave, która odmówiła wspópracy z Facebookiem.
      Dokumenty złożone przed sądem stanowym w Bostonie, które trafiły tam w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuratora generalnego stanu Massachusetts, wskazują, że Facebook zawiesił 69 000 aplikacji, z czego 10 000 mogło niewłaściwie posługiać się danymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuski minister finansów oświadczył, że Francja i Niemcy wspólnie zablokują Librę, kryptowalutę zapowiadaną przez Facebooka. We wspólnym oświadczeniu przedstawiciele obu rządów stwierdzili, że żadna prywatna organizacja nie może rościć sobie prawa do emisji własnej monety, gdyż prawo to jest w sposób naturalny wbudowane w suwerenność narodów.
      Zdaniem francuskiego ministra nie należy pozwolić, by kryptowaluta Facebooka, była uznawana w Europie, gdyż rodzi to obawy o suwerenność oraz jest związane z ryzykiem finansowym. Niemcy i Francja uznają, że projekt Libra, opisany w propozycji Facebooka, nie gwarantuje bezpieczeństwa, stwierdzili politycy. Eksperci ds. finansów już wcześniej mówili, że Facebookowi nie będzie łatwo, a kraje strefy euro zastosują restrykcyjne zasady jeśli Libra miałaby zostać dopuszczona do użytku.
      Jednocześnie ministrowie Bruno le Maire i Olaf Scholz stwierdzili, że popierają rozwiązania alternatywne dla Libry. Europejski Bank Centralny (EBC) mówi o publicznej kryptowalucie. Jej pojawienie się miałoby sprawić, że inne kryptowaluty staną się wobec niej wtórne. Problem w tym, że plany takie są kreślone przez urzędników od dawna i nic z nich nie wynika. Członkowie EBC mówią, że projekt Facebooka do dzwonek alarmowy. Musimy przyspieszyć plany dotyczące kryptowaluty banku centralnego, mówi członek EBC, Benoit Coeure.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...