Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Średniowieczny szkielet zapewnił pierwsze fizyczne dowody, że paprocie były wykorzystywane w celach medycznych: w przypadku łysienia, łupieżu i kamieni nerkowych.

Szkielet mężczyzny w wieku 21-30 lat pochodzi z nekropolii Can Reiners z Majorki. Znaleziono na nim ślady skrobi zbożowej oraz pierścienie zarodni paproci.

Zarodnię porównano ze współczesnymi zarodniami, zebranymi na północy Majorki i na Półwyspie Iberyjskim. Stwierdzono, że przypomina ona sporangia zanokcicy skalnej (Asplenium trichomane). Analiza historycznej i współczesnej literatury botanicznej wykazała, że gatunek ten powszechnie uznawano za lekarstwo na kamienie nerkowe i łysienie. Paproć wykorzystywano też w roli środka wykrztuśnego, jako diuretyk, a także zioło na wywołanie menstruacji.

Nie ma dowodów, by w jakimkolwiek okresie historycznym liście paproci wchodziły w skład diety. W źródłach pisanych, nawet tych z I w. n.e., są za to wzmianki o usuwaniu za ich pomocą objawów pewnych niezagrażających życiu chorób.

Badając kamień nazębny szkieletu datującego się na, jak sądzimy, IX bądź X w., byliśmy w stanie określić, że zarodnia pochodziła z zanokcicy, rozpowszechnionego gatunku, który rośnie w skalistych rejonach na całym świecie. Te paprocie były przez stulecia wykorzystywane przez europejskich zielarzy, chirurgów, lekarzy i uzdrowicieli. Dotąd jednak dysponowaliśmy wyłącznie dokumentami opisującymi ich stosowanie - podkreśla dr Elena Fiorin z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Yorku.

Ze zwykłego kamienia nazębnego dowiedzieliśmy się, że społeczności z tej części Hiszpanii miały świadomość właściwości leczniczych pewnych roślin. Wiedziały też, jak je podawać, by uzyskać pożądany efekt.

Źródła pisane podają, że wodą zalewano świeże bądź suszone liście. Czasem smak mikstury poprawiano za pomocą kwiatów pomarańczy albo dosładzano cukrem czy miodem.

W oparciu o szkielet nie da się co prawda powiedzieć, na co leczono młodego mężczyznę, ale można przypuszczać, że chodziło o chorobę skóry, układu moczowego albo o udrożnienie górnych dróg oddechowych.

Autorzy publikacji z International Journal of Osteoarchaeology dodają, że zanokcice są nadal wykorzystywane w Europie do leczenia całej gamy chorób. Dzięki zapisowi archeologicznemu możemy zrozumieć, jak w trakcie ewolucji ludzie wykorzystywali środowisko naturalne [i jego zasoby] w opiece zdrowotnej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem poinformował, że szczątki rycerzy, którzy brali w niej udział, wciąż znajdują się w kartonach w magazynie muzeum w Morągu. Chcielibyśmy je przebadać, ale nie mamy na to środków, stwierdził doktor Szymon Drej.
      Prace archeologiczne na miejscu bitwy prowadzone były wielokrotnie. Pierssze szczątki odkryto w latach 60. ubiegłego wieku. W przedsionku ruin kaplicy pobitewnej znaleziono wówczas zbiorowy grób, w którym spoczęło sześć osób. Kolejny masowy grób, tym razem z 30 poległymi, znaleziono przy południowej ścianie kaplicy.
      Wiadomo, że szczątki należały wyłącznie do mężczyzn. Wszyscy byli w wieku 25–50 lat, a na wielu kościach widać ślady urazów zadanych ostrymi narzędziami. Można więc niemal z całą pewnością stwierdzić, że to szczątki uczestników bitwy.
      W ciągu następnych dziesięcioleci znajdowano kolejne szczątki. Trafiły ond do muzeum w Morągu, gdzie od wielu lat leżą spakowane w kartony. Doktor Drej mówi, że muzeum przechowuje w magazynie szczątki około 300 osób. "Naszym marzeniem są badania tych szczątków, ponieważ dzisiejsza technika pozwala określić, z jakich części Europy pochodzili ci ludzie, a nawet jak się odżywiali, czy na coś chorowali. Chcielibyśmy też zrobić rekonstrukcje wyglądu ich twarzy, co jest możliwe, ponieważ zachowane są czaszki", stwierdza uczony.
      Muzeum nie ma jednak na to własnych środków, ani nie udało się pozyskać pieniędzy z grantów. Teraz, gdy budowany jest nowy gmach muzeum bitwy, doktor Drej ma nadzieję, że część szczątów zostanie zaprezentowanych zwiedzającym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na brzeg jeziora Pieczenielawa-To w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym wymyte zostały kości mamuta włochatego. Na miejsce udała się ekspedycja jamalskich naukowców. Na nagranym materiale filmowym widać, jak opłukują oni fragment z zachowanymi tkankami miękkimi.
      Fragmenty szkieletu zostały znalezione przez pasterzy reniferów z pobliskiej wioski Siejaha.
      Rosyjskie stacje telewizyjne pokazały w piątek, jak naukowcy przekopują płycizny jeziora w poszukiwaniu fragmentów szkieletu.
      Zgodnie z pierwszymi informacjami, jakie mamy, znajduje się tu cały szkielet. Na podstawie zdjęć można stwierdzić, że to młody osobnik, ale by określić dokładny wiek, trzeba poczekać na wyniki testów - powiedział przed paroma dniami cytowany przez Siberian Times Dmitrij Frolow, dyrektor Centrum Badań Arktycznych.
      Kości mają zostać przesłane na badania do Salechardu. Zespół sporządza mapę lokalizacji innych szczątków. Później zostanie zorganizowana druga ekspedycja, podczas której będą one wydobywane.
      Przywódca lokalnej społeczności, Stanisław Wanuito, podkreśla, że pasterze reniferów często widują kości mamutów w pobliżu wioski.
      Naukowcy przypominają o najlepiej zachowanym mamucie włochatym świata. Samiczkę nazwaną Liuba znaleziono w maju 2007 r., także w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Brakowało jej tylko paznokci i większości włosów, była też częściowo odwodniona. Badanie przeprowadzone tomografem komputerowym potwierdziło, że udusiła się błotem.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na stanowisku Chaizhuang w Jiyuanie odkryto pozbawiony głowy szkielet. Pochowano go w pozycji klęczącej w jamie ofiarnej. Wg specjalistów z Instytutu Zabytków Kulturowych i Archeologii prowincji Henan oraz Zespołu ds. Zabytków Kulturowych Miasta Jiyuan, datuje się on na późną dynastię Shang. Szczątki klęczącego są zwrócone na północ, a ręce zostały skrzyżowane z przodu. Wszystko to sugeruje, że człowiek ten został złożony w ofierze. Złożenie w ofierze potwierdza napis na kości wróżebnej - znak Kan.
      Podczas wykopalisk w Jiyuanie znaleziono dużą liczbę grobów z okresu późnej dynastii Shang.
      Na dobrze zachowanej ludzkiej kości [...] widać znak Kan - opowiada szef wykopalisk na stanowisku Chaizhuang - Liang Fawei.
      Liang dodaje, że badanie napisów na kościach wróżebnych z ruin miasta Yin - ostatniej stolicy dynastii Shang - ujawniło, że za czasów jej panowania składanie ofiar było częstą praktyką, a hieroglify takie jak "She," "Shi," "Tan" i "Kan" wykorzystywano do opisu praktyk ofiarnych podczas różnych rytuałów. Kan odnosi się do metody składania ofiar z ludzi i bydła w jamach.
      Wcześniej szczątki ofiar odkrywano głównie w pozycji leżącej. Eksperci założyli, że sposób składania ofiary oznaczony hieroglifem Kan sugeruje pochówek w pozycji wyprostowanej. Wg nich, forma ta musiała być bardziej rozpowszechniona niż pochówek w pozycji leżącej.
      Od 2019 r. archeolodzy zbadali 6 tys. m2 stanowiska. Wg ich oszacowań, Chaizhuang zajmuje 300 tys. m2. Dotąd odkryto m.in. studnie, drogi, popielniki, paleniska, a także ceramikę, kości, muszle oraz artefakty z żadu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Nadleśnictwie Elbląg powiększono rezerwat dla chronionej paproci: pióropusznika strusiego (Matteuccia struthiopteris). Dołączone do niego lasy były dotąd wykorzystywane jako lasy gospodarcze.
      Jak poinformowano na stronie internetowej Lasów Państwowych, podczas przeprowadzonych kilka lat temu badań stwierdzono, że większa część populacji chronionego gatunku paproci rośnie poza granicami rezerwatu [Pióropusznikowy Jar]. Z łącznej liczby zinwentaryzowanych 333 stanowisk (23.456 osobników) aż 308 znajdowało się w lasach gospodarczych Nadleśnictwa Elbląg. Jak wynika z przeprowadzonych badań, wśród osobników z liśćmi zarodnionośnymi aż 93 proc. znajdowało się [...] na gruntach zagospodarowanych przez leśników. Dlatego powierzchnię rezerwatu zwiększono o prawie 82 ha, z ok. 38 ha do niemal 119 ha.
      Tereny objęte rezerwatem to lasy zlokalizowane wzdłuż rzeczki Lisi Parów. Cechuje je mocno zróżnicowana rzeźba terenu. Można tu znaleźć ponad 180 gatunków roślin naczyniowych, w tym 7 gatunków chronionych, a także różne zespoły leśne: łęgi, grądy i buczyny.
      Wg leśników, warunki panujące w przekazanych lasach gospodarczych przyczyniły się do rozwoju i wzmocnienia populacji cennego przyrodniczo gatunku, dla którego ochrony powołano rezerwat.
      Pióropusznik strusi to gatunek paproci należący do rodziny onokleowatych. W Polsce przebiega północna granica jego zasięgu. Siedliska M. struthiopteris to brzegi potoków, mokre łąki i leśne polany czy wilgotne zbocza. Jednokrotnie pierzasty liść zarodnionośny przypomina strusie pióro, stąd nazwa rośliny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Chapelle Dom Hue, niewielkiej wysepce leżącej w pobliżu Guernsey na kanale La Manche, odkryto parę lat temu szkielet. Jego lokalizację zdradził wystający z ziemi palec stopy. Archeolog Philip de Jersey uważa, że był to marynarz, który służył w brytyjskiej Marynarce Królewskiej w XVIII w.
      Stan szkieletu nie jest zbyt dobry. Czego się jednak spodziewać po 250 latach? Jednym z problemów, z jakimi się ustawicznie borykamy w przypadku ciał pogrzebanych na Guernsey, jest kwaśny odczyn gleby. Kości szybko ulegają tu rozkładowi.
      Dr de Jersey ujawnia, że przybliżona data zgonu, ustalona na podstawie datowania radiowęglowego i badania guzików, to 1760 r. Przy szkielecie znaleziono 6 skórzanych guzików; pasują one do guzików noszonych przez marynarzy w drugiej połowie XVIII w.
      Ponieważ brakuje kości dłoni, w tym palców, archeolog podejrzewa, że ciało spędziło jakiś czas w morzu (pożywiły się nim np. ryby i kraby).
      Nim szkielet zostanie pogrzebany lub trafi do magazynu, de Jersey chce przeprowadzić analizy zębów, które mogą dostarczyć cennych informacji na temat diety, a więc pochodzenia mężczyzny. Jeśli wskażą one na Francję czy Hiszpanię, wszystkie moje hipotezy na temat tego człowieka z miejsca staną się nieważne.
      Początkowo myślano, że to jeden z mnichów z wyspy Lihou (klasztor benedyktyński został tu założony ok. XII w.). Na właściwy trop naprowadziły specjalistów dopiero wspomniane wcześniej guziki. Archeolodzy zwracają uwagę na młody wiek mężczyzny. Był nastolatkiem albo dopiero przekroczył dwudziestkę. Mierzył zaledwie ok. 158 cm.
      Warto przypomnieć, że we wrześniu 2017 r. na tej samej wyspie znaleziono szczątki morświna. Datowanie radiowęglowe pokazało, że zwierzę zakopano między 1416 a 1490 r. Dr de Jersey podejrzewał, że ssak został zabity i umieszczony pod ziemią, prawdopodobnie w solance. Miał być zjedzony, ale z jakiegoś powodu tak się nie stało. Taki scenariusz był dla archeologa bardziej prawdopodobny niż pogrzebanie z szacunku w całości przez mnichów.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...