Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

PSP jest najbliższym Słońcu i najszybszym obiektem wystrzelonym przez człowieka

Recommended Posts

Jak poinformowała NASA, wystrzelona niedawno Parker Solar Probe, ustanowiła nowy rekord dla wysłanego przez człowieka obiektu, który znajduje się najbliżej Słońca. Zadaniem Parker Solar Probe jest, jak szczegółowo informowaliśmy, „dotknięcie” naszej gwiazdy.

Dnia 29 października 2018 roku około godziny 13:04 czasu EDT (17:04 GMT) pojazd pokonał obecny rekord i przekroczył granicę 42,73 miliona kilometrów od powierzchni Słońca. Dotychczasowy rekord największego zbliżenia do Słońca został ustanowiony w kwietniu 1976 roku przez niemiecko-amerykański pojazd Helios 2, czytamy w oświadczeniu NASA.

Parker Solar Probe została wystrzelona przed zaledwie 78 dniami, a już zbliżyła się do Słońca na mniejszą odległość niż jakikolwiek inny pojazd, powiedział menedżer projektu, Andy Driesman.

Kilka godzin później, o 22:54 EDT (02:54 GMT, 30 października) Parker Solar probe pobiła rekord prędkości, stając się najszybszym wysłanym przez człowieka pojazdem. Poruszała się ona względem Słońca z prędkością większa niż 246 960 km/h. Pobiła w ten sposób drugi rekord ustanowiony przez Heliosa 2.

PSP ma dokonać 24 przelotów blisko Słońca. Pierwszy z nich rozpocznie się jutro, 31 października, a pierwszy peryhelion, punkt najbliższy Słońcu, zostanie osiągnięty 5 listopada.

Najbliżej naszej gwiazdy sonda znajdzie się w 2024 roku, kiedy to będzie ją dzieliło zaledwie 6,16 miliona kilometrów od jej powierzchni.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Eksperymentalny żaglowiec kosmiczny rozwinął żagle i zaczął zbierać energię Słońca, która ma go napędzać podczas podróży w przestrzeni kosmicznej. LightSail 2 to dzieło The Planetary Society. Pojazd został wystrzelony 25 czerwca na pokładzie rakiety Falcon Heavy firmy SpaceX. Właśnie otworzył niewielkie przedziały i rozwinął żagle. Każdy z nich ma grubość 4,5 mikrometra, a łączna powierzchnia żagli wynosi 32 metry kwadratowe.
      Gdy fotony ze Słońca trafiają na żagiel, odbijają się od niego, przekazując mu niewielką ilość energii, która popycha pojazd. Siła oddziałująca na żagiel jest niewielka, jedna z czasem pęd będzie się dodawał i zacznie przyspieszać pojazd.
      Poprzednikiem obecnego żaglowca był LightSail 1. Rozwinął on żagle w 2015 roku, jednak przed spłonięciem w atmosferze nie wykonał żadnych kontrolowanych manewrów. Teraz ma się to zmienić. LightSail 2 został umieszczony na wyższej orbicie, zatem atmosfera mniej na niego oddziałuje. Ma krążyć nad Ziemią nawet przez rok.
      W przyszłości żagle mogą okazać się dobrym napędem dla niewielkich satelitów przemierzających Układ Słoneczny. Nie wymagają one wielkich ilości paliwa, jakie trzeba umieszczać na pokładach tradycyjnych satelitów. Mimo, że żaglowce słoneczne mają niewielkie przyspieszenie to, teoretycznie, z czasem powinny rozpędzać się do imponujących prędkości.
      Żagle kosmiczne nie muszą być też napędzane przez Słońce. Pojawiły się propozycje napędzania ich za pomocą promieni laserowych. Dzięki temu pojazdy przyspieszałyby znacznie szybciej, być może na tyle szybko, że udałoby się je wysłać w podróż pomiędzy gwiazdami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W krajach o niskim dochodzie gruźlica pozostaje jedną z najbardziej śmiertelnych chorób zakaźnych. Każdego roku umiera na nią ok. 1,6 mln osób. W nowym badaniu wykazano, że wystawione na oddziaływanie słońca boczniaki ostrygowate stanowią szybko dostępne źródło witaminy D, a ta sprawia, że ludzie lepiej reagują na leki przeciwgruźlicze (poprawia się ich odpowiedź immunologiczna).
      Przez pojawienie się lekoopornych szczepów gruźlica staje się trudniejsza do zwalczenia. Pilnie potrzeba nowych metod, które wesprą leki pierwszego rzutu. Źródło witaminy D w postaci grzybów jest idealne dla biednych krajów, ponieważ grzyby można bez problemu dystrybuować i administrować w bezpieczny, tani i łatwy do powtórzenia sposób - dowodzi dr TibebeSelassie Seyoum Keflie z Uniwersytetu Hohenheim.
      Wcześniejsze badania pokazały, że witamina D sprawia, że organizm wytwarza związki antydrobnoustrojowe zwalczające prątki gruźlicy.
      To pierwszy raz, gdy wykazano, że witamina D pozyskana z boczniaków wystawionych na oddziaływanie słońca może zostać wykorzystana w ramach terapii pomocniczej gruźlicy. Naukowcy snują plany, że w przyszłości można by edukować pacjentów z gruźlicą, by przed gotowaniem przez krótki czas "naświetlali" grzyby; świeże Pleurotus ostreatus prawie nie zawierają witaminy D, jednak na ekspozycję słoneczną reagują podobnie jak ludzkie ciało: produkcją tego cennego związku.
      W ramach studium 32-osobowej grupie chorych z gruźlicą z Etiopii przez 4 pierwsze miesiące leczenia co rano od poniedziałku do piątku podawano boczniakowy chleb zawierający 146 mikrogramów (5840 IU) witaminy D2. Uwzględniono też równoliczną grupę kontrolną. Na początku i pod koniec studium pobierano próbki krwi i plwociny.
      Po 4 miesiącach aż 96,9% pacjentów jedzących ten chleb zaklasyfikowano do najniższej kategorii nasilenia choroby (w skali od 1 do 5). Grupę eksperymentalną cechował też znacząco wyższy poziom witaminy D; ponad 35% osób nie miało już niedoboru.
      Oprócz tego naukowcy zaobserwowali, że w ciągu 4 miesięcy ludzie jedzący wzbogacony chleb wykazywali poprawę w zakresie odpowiedzi immunologicznej. Tylko w grupie interwencyjnej zaobserwowano wzrost poziomu interferonu gamma i katelicydyny (aktywnego peptydu LL-37).
      Zespół planuje badania na większej i bardziej zróżnicowanej grupie. Pracuje również nad alternatywnymi metodami suszenia grzybów, które pozwolą zmaksymalizować ilość witaminy D.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Parker Solar Probe, sonda która leci, by dotknąć Słońca, zakończyła drugie okrążenie wokół naszej gwiazdy. Przed 4 dniami PSP przeleciała w odległości 24 milionów kilometrów od powierzchni gwiazdy i poruszała się w tym czasie z prędkością 343 000 km/h. Już w tej chwili sonda jest najbliższym Słońca i najszybciej poruszającym się obiektem wykonanym ludzką ręką. A to nie koniec jej osiągnięć. W 2024 roku Parker Solar Probe wleci w atmosferę Słońca i znajdzie się w odległości zaledwie 6 milionów kilometrów od jego powierzchni. Będzie się wówczas poruszała z prędkością 700 000 km/h.
      Nad misją czuwa zespół z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory. Podczas peryhelium sond była na bieżąco monitorowana przez 4 godziny. Łączność z niż zapewnia Deep Space Network. Urządzenie wysłało informację, że wszystko jest w porządku, a badania naukowe prowadzone są zgodnie z planem.
      Sonda działa jak należy. Wspaniale było móc ją śledzić podczas całego peryhelium. W ciągu najbliższych tygodni otrzymamy dane zebrane podczas tego zbliżenia. Naukowcy będą je analizowali, by poznać kolejne tajemnica Słońca i jego korony, mówi Nickalaus Pinkine odpowiedzialny za nadzorowanie misji.
      PSP rozpoczęła spotkanie ze Słońcem 30 marca i potrwa ono do 10 kwietnia. Termin „spotkanie ze Słońcem” określa sytuację, gdy sonda znajduje się w odległości mniejszej niż 0,25 jednostek astronomicznych od naszej gwiazdy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poniższa wiadomość to nasz żart primaaprilisowy

      Nie rozumiemy tych danych. Jedyna możliwa interpretacja jest niemożliwa, mówi Chris LaMotta z Jet Propulsion Laboratory. LaMotta jest głównym nawigatorem programu Voyager 2 i od kilku tygodni pewien problem spędza mu sen z powiek.
      Na początku lutego do JPL zaczęły spływać dane świadczące o tym, że Voyager 2... zmienia kurs.
      Wszystkie amerykańskie sondy wysłane w dalsze rejony kosmosu korzystają z anten Deep Space Network (DSN). Anteny wysyłają sygnał do sondy, ta je odbiera i odpowiada. Docierająca odpowiedź jest nieco przesunięta w stosunku do częstotliwości sygnału wysłanego. Obliczenia różnicy pozwalają z dużą dokładnością określić odległość i prędkość sondy względem anten. Dzięki niezwykle dokładnym zegarom atomowym prędkość sond można mierzyć z dokładnością do 0,005 milimetra na sekundę, a ich odległość z dokładnością do 3 metrów. Natomiast kwestie trajektorii lotu rozwiązuje się za pomocą inercyjnego systemu koordynacyjnego, który wykorzystuje siatkę nałożoną na Układ Słoneczny, która jest ustawiona względem gwiazd w tle. Centrum siatki stanowi centrum masy Układu Słonecznego. Wszystkie te pomiary razem pozwalają na bardzo precyzyjne określenie położenia sondy względem anten, zatem, znając dokładne położenie anten DSN można określić dokładne położenie Voyagera. Tutaj należy uwzględnić też efemerydę Ziemi, czyli jej położenie względem centrum masy Układu Słonecznego. To jest znane z dokładnością do 0,5 kilometra.
      Trasę obu Voyagerów obliczono już wiele lat temu. Co jakiś czas wprowadzamy korekty do tych obliczeń. Poza tym raz na kilka tygodni na wszelki wypadek sprawdzamy, czy trasa pokrywa się z wyliczeniami, mów LaMotta.
      Niewielkie odchylenia kursu są czymś normalnym i spodziewanym. Gdy na początku lutego okazało się, że Voyager 2 zszedł z kursu bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, grupa LaMotty początkowo przypuszczała, że pomyliła się w obliczeniach. Koledzy z innych zespołów zaczęli żartować, że Obcy porwali Voyagera. Na stołówce nie dawali nam spokoju, wspomina jeden z ludzi LaMotty, Greg Papadopoulos.
      Kolejne wyliczenia pokazywały jednak, że Voyager leci inną trasą niż powinien. Powołany ad hoc zespół inżynierów sprawdził wszystkie urządzenia naziemne i okazało się, że działają prawidłowo. Sprawdzono nawet anteny DSN, mimo że inne korzystające z nich sondy nie wykazywały żadnych anomalii.
      Żaden z instrumentów Voyagera 2 nie zanotował niczego, co wskazywałoby na wpływ jakiegokolwiek znanego zjawiska fizycznego, które mogło zmienić kurs sondy. Eksperci z JPL poprosili o pomoc specjalistów z wielu amerykańskich instytucji naukowych oraz z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Japońskiej Agencji Kosmicznej. Dotychczas nikt nie potrafi wyjaśnić, co dzieje się z Voyagerem. W najbliższy czwartek w JPL ma odbyć się spotkanie z udziałem wszystkich żyjących jeszcze inżynierów i naukowców, którzy brali udział w przygotowywaniu Voyagera i w pierwszych latach jego misji.
      Od czasu zauważenia problemów JPL codziennie sprawdza trasę Voyagera. Dane są coraz bardziej dziwne. To wygląda tak, jakby Voyager zawracał, mówi zaskoczony LaMotta.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeszcze w bieżącym roku na Ziemię może spaść radziecki próbnik, który miał dolecieć na Wenus. Pojazd Kosmos 482 został wystrzelony 31 marca 1972 roku. Jednak coś poszło nie tak i spora część próbnika pozostała na orbicie naszej planety. Teraz eksperci ostrzegają, że wkrótce może ona spaść na Ziemię, być może nawet w tym roku.
      Kosmos 482 był bliźniaczym pojazdem sondy Wenera 8, która w lipcu 1972 roku jako drugi pojazd w historii wylądowała na powierzchni Wenus. Pracowała tam przez 50 minut i 11 sekund zanim zamilkła, zniszczona zapewne przez wysoką temperaturę panującą na powierzchni planety. Pierwszym była, również radziecka, Wenera 7, która z Wenus nadawała przez kilka minut.
      Tymczasem Kosmos 482 pozostała na orbicie Ziemi. Niektóre jej fragmenty dość szybko spadły na Ziemię, inne wciąż latają nad naszymi głowami. Problemem jest to, że część, która ma spaść na Błękitną Planetę waży 495 kilogramów i jest wyposażona w osłony termiczne. Bez problemu przetrwa wejście w atmosferę, mówi obserwator satelitów, Thomas Dorman. Byłoby zabawnie, gdybyśmy zobaczyli, jak spada i nagle rozwijają się spadochrony. Jednak jestem pewien, że baterie, które miały uruchomić ładunki wybuchowe odpalające spadochrony od dawna już nie mają energii, dodaje.
      Na widowiskowy upadek pozostałości Kosmos 482 czeka wiele osób na całym świecie. Chcą prowadzić obserwacje i robić zdjęcia. Spekulują, w jakim stanie jest ten akurat fragment sondy. Próbują też przewidzieć, kiedy dojdzie do upadku. Tutaj jednak wiele zależy od tego, jak fragment będzie się rozpadał, jak będzie nań oddziaływało Słońce. Prawdopodobnie jednak Kosmos 482 trafi na Ziemię pomiędzy końcem bieżącego, a połową przyszłego roku.
      Obecnie obserwowany fragment znajduje się na orbicie, której najdalszy punkt od Ziemi wynosi 2735 kilometrów, a najbliższy – zaledwie 200 km. Próba badania i zrozumienia Kosmos 482 jest jak obserwowanie wraku statku, który porusza się z prędkością około 11 000 kilometrów na godzinę, w ciągle zmieniających się warunkach oświetleniowych, z odległości setek kilometrów i to w sytuacji, gdy dobrze widać go tylko przez kilka sekund kilka razy w roku, stwierdza Dorman.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...