Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Podczas przygotowań do budowy rurociągu na szwedzkiej wyspie odkryto fragment średniowiecznej pieczęci

Recommended Posts

Podczas prac związanych z budową rurociągu na wyspie Arnö (in. Biskops-Arnö) na jeziorze Melar w Szwecji odkryto fragment średniowiecznej pieczęci Petrusa Filipssona, arcybiskupa Uppsali w latach 1332-41.

Miałam dużo szczęścia - powiedziała w wywiadzie udzielonym portalowi The Local Maria Lingström z zespołu archeologicznego powiązanego ze Szwedzkim Muzeum Historii. Wykop pod rurę miał zaledwie metr szerokości i ok. 10 m głębokości. Bez wykrywacza metalu nie udałoby mi się znaleźć pieczęci.

Dotąd w Szwecji znaleziono tylko ok. 15 pieczęci należących do duchownych. Tę [...] arcybiskup miał cały czas przy sobie.

Kiedy Filipsson zmarł 12 sierpnia 1341 r., pieczęć prawdopodobnie zniszczono, by nikt nie mógł się pod niego podszywać.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W kanale odwadniającym w pobliżu Ściany Płaczu znaleziono pieczęć (intaglio) z jaspisu sprzed ok. 2 tys. lat z wizerunkiem Apolla. Apollo był bogiem greckim, a judaizm to religia monoteistyczna, rodzi się więc pytanie, co pieczęć robiła w takim miejscu. O nietypowym odkryciu opowiedział mediom archeolog Eli Shukron.
      Pieczęć z jaspisu była kiedyś przymocowana do pierścionka (kamień jest mniejszy od paznokcia; ma 13 mm długości, 11 mm szerokości i 3 mm grubości). Archeolodzy sugerują, że nosząc intaglio, mieszkaniec dawnej Jerozolimy chciał skorzystać z atrybutów przypisywanych greckiemu bogowi.
      Naukowcy podkreślają, że rzeźbienie odsłoniło różnokolorowe warstwy kamienia. Twarz Apolla przedstawiono z profilu.
      Rzadko znajduje się pozostałości pieczęci z wizerunkiem Apolla na stanowiskach identyfikowanych z populacją żydowską. Dotąd dwa egzemplarze odkryto w Masadzie, a kolejny w Jerozolimie w ossuarium w pochówku na Górze Skopus. Opisywane intaglio odkryto w pobliżu Wzgórza Świątynnego - opowiada Shukron.
      Pod koniec okresu Drugiej Świątyni Apollo był jednym z najpopularniejszych i najbardziej czczonych bóstw wschodnich regionów śródziemnomorskich. Przypisywano mu rozmaite funkcje [...] i epitety. [Wydaje się, że] to słońce i światło (a także logika, proroctwa i uzdrawianie) fascynowały niektórych Żydów, zważywszy, że element przeciwstawiania światła i ciemności był mocno uwypuklany w ówczesnym żydowskim światopoglądzie. Fakt, że rzemieślnik pozostawił złote i brązowe warstwy kamienia na włosach bóstwa, zapewne wskazuje na chęć podkreślenia tego atrybutu Apolla [...]. Wybór ciemnego jaspisu z żółtawym zabarwieniem w okolicy włosów [głowy] sugeruje, że twórca bądź właściciel intaglia pragnął uwypuklić dychotomiczny aspekt ciemności oraz światła i/lub ich nierozłączność - dodaje prof. Shua Amorai-Stark.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Laboratorium Twarzy Liverpool John Moores University (LJM) zrekonstruowali twarz prominentnej postaci ze średniowiecznej Anglii - Johna z Wheathampstead, który był 2-krotnie (w latach 1420-40 i 1452-65) opatem benedyktyńskiego klasztoru. Jak podkreślają specjaliści, najlepiej znanym i najbardziej wpływowym ze wszystkich 40 opatów.
      Jego szkielet odnaleziono w listopadzie 2017 r. podczas badań archeologicznych związanych z budową nowego punktu obsługi zwiedzających w Katedrze w St Albans. Szkielet nie był kompletny, ale czaszka zachowała się dobrze, dlatego od początku uznawano, że jest idealnym obiektem do rekonstrukcji twarzy. Ostatecznie analizą szczątków kostnych zajęła się dr Emma Pomeroy (kiedyś LJM, obecnie Wydział Archeologii Uniwersytetu w Cambridge). Dane ze źródeł dokumentalnych na temat trybu życia czy chorób zapewnił zaś historyk średniowiecza, prof. James Clark z Uniwersytetu w Exeter.
      Sama wiedza anatomiczna nie wystarczy, by określić cechy indywidualne, takie jak kolor oczu czy włosów. Rozwiązywanie tych kwestii w oparciu o dane genetyczne pozyskiwane z próbek w tym wieku i w tym stanie rozkładu pozostaje działaniem eksperymentalnym, ale bogactwo szczegółów biograficznych dot. opata Johna pomogło wypełnić szereg luk. Jak napisał na blogu Katedry w St Albans prof. Clark, źródła sugerują, że John z Wheathampstead był znany z zaczerwienionej cery. Od wieku pięćdziesięciu kilku lat miał przewlekłe problemy ze zdrowiem. Dotyczyły one śledziony, nerek, wątroby i żołądka. Chodził tylko z czyjąś pomocą albo o lasce. Autor jego nekrologu wspominał, że w ostatnich latach życia był wyniszczony chorobami.
      Nie znaleziono wskazówek co do koloru oczu, ale z dużą dozą pewności można zakładać, że opat był człowiekiem o zaczerwienionej twarzy i że czas mocno odcisnął na niej swoje piętno. Źródła nie podają jego wieku, lecz daty związane z karierą duchownego oraz fakty dotyczące uniwersyteckiego wykształcenia wskazują, że urodził się nie później niż ok. 1390 r., a najprawdopodobniej nieco wcześniej. Gdy zmarł w 1465 r., musiał się więc zbliżać do osiemdziesiątki.
      By określić, w co mężczyzna mógł być ubrany i jak był uczesany, zespół wykorzystał portrety z tamtego okresu.
      Naukowcy podkreślają, że takie rekonstrukcje pomagają lepiej poznać średniowieczną Anglię. Twarz opata to druga odtworzona XV-wieczna twarz. Wcześniej ekipa z Face Lab LJM zaprezentowała światu twarz króla Ryszarda III. Warto też wspomnieć, że opat to drugi duchowny ze średniowiecznej Anglii, którego fizjonomię zrekonstruowano. Twarz Simona Sudbury'ego, arcybiskupa Canterbury, który zginął podczas powstania Wata Tylera, modelowano w 3D w 2011 r.
      Jak wspomniano wcześniej, szkielet opata Johna odkryto w listopadzie 2017 r. Znaleziono go z 3 ołowianymi bullami, które Marcin V dał mu na potwierdzenie przywilejów papieskich nabytych dla klasztoru w 1423 r. (w ten sposób potwierdzono jego tożsamość). Szkielet opata przetrwał in situ, ponieważ pochowano go na zewnątrz kościoła w kaplicy, którą zbudował w ostatnich latach życia. Choć budowlę rozebrano krótko po zamknięciu klasztoru w 1539 r., szczątków nie przeniesiono.
      Rekonstrukcję ufundowała organizacja Friends of St Albans Cathedral.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W gdańskim kościele św. Mikołaja trwa msza święta, w czasie której odbędzie się uroczysty pochówek ludzkich szczątków znalezionych w czasie prac konserwatorskich pod podłogą kościoła. Podczas dwóch niezależnych wykopalisk, prowadzonych w roku 2018 i 2020 natrafiono na tysiące różnej wielkości kości.
      Pierwsze kości wydobyto podczas prac konserwatorskich w 2018 roku, gdy badano okolice zachodniej i południowej ściany świątyni. Kolejnych odkryć dokonano w roku 2020, gdy prowadzono prace w związku z grożącą kościołowi katastrofą budowlaną.
      Archeolodzy mówią, że trudno określić dokładny wiek szczątków, gdyż w przeszłości były one naruszone. Najprawdopodobniej doszło do tego w XIX wieku podczas remontu kościoła. Znalezione jednak przy zmarłych przedmioty świadczą o tym, że pochówków dokonano w epoce nowożytnej. Największą niespodzianką była duża liczba drobnych kości, które zwykle sie nie zachowują. Znaleźliśmy głównie kości rąk, stóp, elementy kręgosłupa, kości przedramion i wiele innych, mówi doktor Aleksandra Pudło. Odkryto też kości nienarodzonych dzieci, co wskazuje, że pochowano też kobiety w zaawansowanej ciąży. Naukowcy mówią, że takich pochówków było co najmniej 6.
      Po zbadaniu ponad 2600 kości doktor Pudło stwierdziła, że szczątki należały do co najmniej 64 osób. Były wśród nich dzieci, osoby młodociane oraz dorośli w wieku 20–70 lat.
      Na podstawie tych kości można określić wzrost gdańszczan. W średniowieczu kobiety mierzyły około 160 centymetrów, mężczyźni byli o około 10 centymetrów wyżsi. W późniejszych stuleciach w mieście zaczęło robić się ciasno, występowały często epidemie, zatem warunki życia były gorsze, dlatego też mężczyźni i kobiety byli nieco mniejsi. Cechy antropologiczne wskazują też na pochodzenie dawnych mieszkańców Gdańska. Osoby pochowane w średniowieczu w kościele św. Mikołaja pochodziły głównie z okolicznych ziem, a także z Kujaw, Wielkopolski, a nawet centralnej Polski. Zauważalny jest także niewielki napływ ludności ze Skandynawii, mówi uczona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Infekcje nicieniami to poważny problem w uboższych krajach. Zarażają tam olbrzymią liczbę ludzi, powodując m.in. biegunki, upośledzając wzrost dzieci, a nawet zabijając. Najnowsze badania wskazują, że infekcje nicieniami były powszechnym zjawiskiem w średniowiecznej Europie, a z problemem tym poradzono sobie poprawiając stan higieny.
      Dwa najczęściej zarażające ludzi nicienie to włosogłówka i glista ludzka. Mogą one żyć przez kilkanaście miesięcy, w czasie których samica składa nawet od kilkunastu do 200 000 jaj dziennie. Jaja te wraz z kałem trafiają do otoczenia, zanieczyszczając glebę i wodę, przez co infekcja przenosi się dalej. Obecnie nicieniami zarażonych jest około 1,5 miliarda osób.
      Wiemy, że nicienie pasożytują na ludziach od tysięcy lat. Naukowcy znajdowali je w średniowiecznych kościach i kale. Nawet u osób z ówczesnych elit, w tym u Ryszarda III. Przed kilku laty na bieżąco relacjonowaliśmy fascynującą historię odnalezienia jego ciała i potwierdzenia tożsamości króla.
      Dotychczas jednak nie było wiadomo, jak bardzo pasożyty były rozpowszechnione w Europie. Pojawiały się głosy, że to, iż obecnie nie stanowią problemu na Starym Kontynencie jest spowodowane faktem, że nigdy nie było ich zbyt wiele. Teraz okazuje się, że to nieprawda.
      Zoolog Adrian Smith z Uniwersytetu Oksfordzkiego wraz z kolegami postanowił zbadać rozpowszechnienie nicieni w średniowieczu. Uczeni zebrali niemal 600 próbek ziemi z okolic miednicy szkieletów pochowanych pomiędzy VII a XVIII wiekiem na cmentarzach w Czechach, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Jak wyjaśnia Smith, gdy ciało się rozkłada, jelita opadają na okolice miednicy. Jest to więc dobre miejsce do poszukiwania znajdujących się w jelitach jaj pasożytniczych nicieni.
      Analizy DNA pobranych próbek gleby wykazały, że na terenie Europy włosogłówką było zarażonych około 25% ludzi, a odsetek infekcji glistą ludzką sięgał 40%. Sytuacja była stabilna na przestrzeni badanego okresu. Nawet w XVIII wieku nicienie pasożytowały na tak wielkiej części europejskiej populacji. Co więcej, liczby te są zgodne z tym, co obecnie obserwujemy w Afryce Subsaharyjskiej, Ameryce Południowej czy Azji Wschodniej.
      Z danych medycznych wiemy, że do początku XX wieku zdecydowana większość populacji Europy była wolna od pasożytniczych nicieni (chociaż liczba infekcji gwałtownie wystrzeliła wśród żołnierzy I wojny światowej). To zaś wskazuje, że pasożytów pozbyto się dzięki poprawie warunków higienicznych, a nie np. dzięki nowoczesnym lekom. To zaś dowodzi, że wysiłki WHO i innych organizacji, które starają się poprawiać warunki życia wśród mieszkańców ubogich krajów, idą w dobrym kierunku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich 16 000 lat jedynie 50 ludzi odwiedziło Dolną Galerię systemu jaskiń La Garma. Dzięki temu zachowało się tam wyjątkowe podłoże z okresu paleolitu, które od 25 lat jest przedmiotem badań paleoantropologicznych. Dzięki nowoczesnej technologii już teraz możemy zwiedzać tę wyjątkową jaskinię.
      Zespół jaskiń La Garma to naprawdę niezwykłe miejsce. Składa się ono z pięciu poziomów jaskiń, które były używane przez ludzi od 175 000 lat temu po późne średniowiecze. W La Garma A (80 m.n.p.m.) znajdują się warstwy z okresu kultury oryniackiej, graweckiej, solutrejskiej, magdaleńskiej oraz z mezolitu, neolitu, chalkolitu (miedzi), epoki brązu oraz średniowiecza. W położonej nieco głębiej La Garma B (70 m.n.p.m.) znaleziono warstwy z chalkolitu i epoki brązu. Z kolei nad La Garma A znajdują się La Garma C i D, z pochówkami z epoki chalkolitu. W skład kompleksu wchodzi też jaskinia Truchiro, w której odkryto warstwy z mezolitu i chalkolitu, w tym zwłoki sprzed około 7500 lat pochowane w dębowej trumnie.
      Z dotychczasowych badań wiemy, że w już w neolicie ludzie coraz rzadziej korzystali z La Garma jako miejsca zamieszkania, w od epoki miedzi po epokę brązu system jaskiń był wykorzystywany głównie jako miejsce pochówku. Szczególnie interesującym znaleziskiem są pochowane tam szczątki pięciu młodych Wizygotów.
      Jednak tym, co najcenniejsze, najbardziej interesujące i niedostępne dla osób postronnych w La Garma jest Dolna Galeria. Znajduje się ona poniżej La Garma B, na wysokości 59 metrów nad poziomem morza i ma około 300 metrów długości. Odkryto ją przed 25 laty. Dzięki temu, że około 16 000 lat temu doszło do osunięcia się skał, które zamknęły dostęp do tej części jaskiń, zachowały się tam nietknięte paleolityczne zabytki i oryginalne podłoże z okresu kultury magdaleńskiej. To jeden z najlepiej zachowanych zabytków tego typu na świecie.
      Na podłodze znajdują się tysiące kości zwierzęcych oraz muszli. Na ścianach znaleziono rysunki naskalne pochodzące jeszcze sprzed okresu kultury magdaleńskiej jak i ze środkowego okresu tej kultury. Udało się też bezpośrednio datować jeden z rysunków. Przedstawia on bizona, a datowanie pokazało, że został on namalowanych 16.512–17.238 lat temu.
      Znaleziono tam też szczątki lwa jaskiniowego oraz liczna wytwory sztuki. Jednym z najważniejszych jest przedstawienie oglądającego się za siebie koziorożca wyrzeźbione na łopatce z żebra bawoła. Inne znalezione tam zabytki to m.in. bâton de commandement – charakterystyczne dla kultury magdaleńskiej narzędzia, których przeznaczenie pozostaje nieznane – wisiorki czy dekorowane kamienne plakietki.
      Dolna Galeria jest niedostępna dla zwiedzających, jednak możemy ją zwiedzać dzięki dwóm krótkim filmom dokumentalnym oraz wirtualnej rzeczywistości. Memoria: Stories of La Garma, to wirtualna wycieczka, którą możemy odbyć dzięki serwisowi Viveport. Narratorem jest Geraldine Chaplin, która opowiada nam niezwykłą historię grupy ludzi z paleolitu, którzy po powrocie z polowania odkryli, że w jaskini, w której mieszkali, doszło do osunięcia się skał. Powstała niezwykła kapsuła czasu, w której przez 16 000 lat przechowały się rysunki naskalne, kości zwierzęce, muszle i rzeźby.
      Film jest kompatybilny z większością urządzeń do wirtualnej rzeczywistości i zapewnia niezwykłe doświadczenia. Dzięki laserowym skanerom i fotogrametrii Dolna Galeria została odwzorowana z dokładnością co do milimetra. Mamy możliwość przyjrzenia się mieszkańcom jaskini, zobaczenia lwa, który zakończył tu życie, możemy podnosić i oglądać różne przedmioty.
      Użytkownik może wykupić dostęp do samej La Garma lub też opłacić abonament i korzystać z całej oferty Viveport.
       

       

       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...