Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Podczas przygotowań do budowy rurociągu na szwedzkiej wyspie odkryto fragment średniowiecznej pieczęci

Recommended Posts

Podczas prac związanych z budową rurociągu na wyspie Arnö (in. Biskops-Arnö) na jeziorze Melar w Szwecji odkryto fragment średniowiecznej pieczęci Petrusa Filipssona, arcybiskupa Uppsali w latach 1332-41.

Miałam dużo szczęścia - powiedziała w wywiadzie udzielonym portalowi The Local Maria Lingström z zespołu archeologicznego powiązanego ze Szwedzkim Muzeum Historii. Wykop pod rurę miał zaledwie metr szerokości i ok. 10 m głębokości. Bez wykrywacza metalu nie udałoby mi się znaleźć pieczęci.

Dotąd w Szwecji znaleziono tylko ok. 15 pieczęci należących do duchownych. Tę [...] arcybiskup miał cały czas przy sobie.

Kiedy Filipsson zmarł 12 sierpnia 1341 r., pieczęć prawdopodobnie zniszczono, by nikt nie mógł się pod niego podszywać.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W początkowym okresie średniowiecza w celtyckiej Brytanii setki osób zostało po śmierci uznane za świętych. Istnieje wiele legend, nazw miejsc i innych wskazówek, które pozwalały przypuszczać, że tak mogło być. Najnowsze badania nie tylko potwierdzają taki stan rzeczy, ale ich autor – profesor Ken Dark z University of Reading – twierdzi, że „masowa produkcja” świętych miała nie tylko wzmacniać wiarę i konsolidować wiernych, ale również, a może przede wszystkim, służyć arystokracji.
      Profesor Dark właśnie przeanalizował inskrypcje na 240 kamiennych monumentów z V–VI wieku. Dotychczas sądzono, że są to nagrobki wojowników i innych, głównie świeckich, osób. Analiza wykazała jednak, że niemal na pewno były to pomniki upamiętniające lokalnych świętych (mnichów i księży), które zostały wzniesione natychmiast po ich śmierci.
      Analiza 150 monumentów z Walii, 20 z południowej Szkocji, 40 z Kornwalii i 30 z zachodniej Anglii wykazała, że w niektórych przypadkach wprost zaznaczono tytuły sugerujące świętość. Napisy sugerują, że byli męczennikami, świętymi mężami, pobożnymi wyznawcami słynnych świętych z kontynentu, czasem nawet pojawia się sugestia, że ich szczątki są relikwiami. Co najmniej trzy z monumentów wskazują, że zmarły pochodził z rodu królewskiego. Większość jednak wskazuje na mnicha lub innego duchownego.
      Dotychczas liczbę celtyckich świętych z początkowego okresu średniowiecza szacowano – głównie na podstawie nazw miejsc, legend i wzmianek w kościołach – na około 860 osób. O większości z nich pierwsze wzmianki pojawiają się dopiero około X wieku, kilkaset lat po ich śmierci. Badania Darka zwiększają tę liczbę o niemal 30%. Na tej podstawie uczony szacuje, że 3–4 procent arystokratów badanego okresu zostało uznanych za świętych.
      Odkrycie rzuca nowe światło na znaczenie znanego i bardzo rozpowszechnionego wśród Celtów kultu świętych. Kult ten był wykorzystywany do wzmacniania i konsolidowania chrześcijaństwa i, jak uważa Dark, do zwiększenia szacunku dla arystokratycznej elity społeczeństwa.
      Profesor Dark zauważył bowiem, że siłą napędową stojącą za kultem olbrzymiej liczby świętych był wzrost liczby niewielkich społeczności monastycznych i większych klasztorów pojawiających się w V i VI wieku na zachodzie i północy Brytanii.
      Wydaje się, że arystokracja nie tylko fundowała nowe klasztory, ale powszechnie wysyłała do nich swoje dzieci. Klasztory stały się miejscami zamieszkanymi przez „pobożną klasę wyższą”, co zarówno popularyzowało chrześcijaństwo jak i wzmacniało pozycję arystokratycznych patronów takich miejsc.
      Święci byli bardzo użyteczni. Niemal na pewno wierzono, że mogą oni bezpośrednio wstawiać się u Boga, pomagając lokalnej społeczności w rozwiązywaniu jej codziennych problemów ekonomicznych, zdrowotnych czy rodzinnych. Dlatego też z łatwo dostępnych i widocznych miejscach, na przykład przy drogach, ustawiano kamienne monumenty dedykowane lokalnym świętym.
      Analiza Darka ujawniła, że w tym czasie nawet dzieci mogły być uznawane za świętych. Około 16 z 240 analizowanych inskrypcji wspomina o świętych kobietach. Zapewne przynajmniej niektóre z nich były żonami duchownych. W tym czasie w celtyckiej Brytanii księża, biskupi i prawdopodobnie mnisi, mogli się żenić.
      Te dwie cechy – olbrzymia liczba świętych oraz przyzwolenie księżom i mnichom na ożenek – wyraźnie odróżniają wczesnośredniowieczne celtyckie chrześcijaństwo od chrześcijaństwa z kontynentu. Tam bowiem, zgodnie z zaleceniami kolejnych synodów i soborów, celibat był coraz powszechniej przestrzegany.
      Większość badanych przez Darka inskrypcji było spisanych po łacinie, jednak niemal 20 procent spisano alfabetem ogham.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z brytyjskiego University of York informują, że w sycylijskich amforach z IX-XI wieku znaleźli związki chemiczne pochodzące w winogron, co wyraźnie wskazuje na miejscową produkcję wina. Odkrycie jest o tyle interesujące, że we wspomnianym okresie Sycylia była zajęta przez muzułmanów.
      Brytyjscy naukowcy, we współpracy z włoskimi kolegami z Uniwersytetu Rzymskiego Tor Vergata, stwierdzili, że związki chemiczne z amfor są podobne do związków ze współczesnych ceramicznych pojemników używanych przez niektórych producentów w procesie dojrzewania wina. Dodatkowo znalezione w ziemi szczątki amfor z tego okresu również noszą ślady tych samych substancji, co tylko potwierdza tezę, że produkowano tam wino.
      Islam rozprzestrzenił się w świecie śródziemnomorskim w pomiędzy VII a IX wiekiem. Muzułmanie zajęli tereny, na których wcześniej wino stanowiło bardzo ważną część gospodarki i kultury. Alkohol nie był, i wciąż nie jest, ważną częścią islamskiego życia kulturowego, byliśmy więc zainteresowani zbadaniem, jak rozwijały się średniowieczne społeczności muzułmańskie w regionach winiarskich, mówi profesor Martin Carver z University of York.
      Okazuje się, że nie tylko kwitły, ale stworzyły też solidne podstawy ekonomiczne dające im nadzieje na przyszłość, a produkcja wina była jednym z głównych elementów ich sukcesu, dodaje.
      Wino było obecne na Sycylii zanim wyspę zajęli muzułmanie. Wydaje się jednak, że docierało tam głównie wino importowane. Gospodarka wyspy była bardziej nastawiona na konsumpcję wina. Zdobyte właśnie dowody wskazują, że muzułmanie, którzy tam przybyli, dostrzegli w winie swoją szansę i zajęli się produkcją i eksportem wina.
      Brak jednak dowodów, by tamtejsza ludność w tym czasie spożywała produkowane przez siebie wino. Zdobycie takich bezpośrednich dowodów jest trudne, a sycylijskie źródła historyczne z tamtego okresu nie wspominają o tym, co pito na Sycylii. Musieliśmy opracować nową technikę analizy chemicznej, by jednoznacznie stwierdzić, że ślady, które zebraliśmy z amfor, to jednoznacznie winogrona, a nie jakieś inne owoce. Pozostałości z Palermo i innych miejsc pozwalają nam niemal jednoznacznie stwierdzić, że w naczyniach przechowywano wino, mówi doktor Lea Drieu. Naukowcy zauważyli, że islamscy kupcy handlujący winem nadali mu własną „markę” używając amfory szczególnego typu, co znacznie ułatwi śledzenie ich szlaków handlowych.
      Szerzej zakrojone badania tego samego zespołu wykazały, że Sycylia przeżywała wówczas okres ekonomicznej prosperity. Handlowano zbożami, solonymi rybami, serem, przyprawami i cukrem. Pojawiało się coraz więcej związków handlowych pomiędzy światem islamu a chrześcijaństwa. Teraz, gdy dysponujemy szybką i wiarygodną metodą badania pozostałości po winie w ceramicznych pojemnikach będziemy mogli lepiej zbadać historię, a nawet prehistorię, produkcji i handlu winem w regionie Morza Śródziemnego, cieszy się profesor Oliver Craig.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W kanale odwadniającym w pobliżu Ściany Płaczu znaleziono pieczęć (intaglio) z jaspisu sprzed ok. 2 tys. lat z wizerunkiem Apolla. Apollo był bogiem greckim, a judaizm to religia monoteistyczna, rodzi się więc pytanie, co pieczęć robiła w takim miejscu. O nietypowym odkryciu opowiedział mediom archeolog Eli Shukron.
      Pieczęć z jaspisu była kiedyś przymocowana do pierścionka (kamień jest mniejszy od paznokcia; ma 13 mm długości, 11 mm szerokości i 3 mm grubości). Archeolodzy sugerują, że nosząc intaglio, mieszkaniec dawnej Jerozolimy chciał skorzystać z atrybutów przypisywanych greckiemu bogowi.
      Naukowcy podkreślają, że rzeźbienie odsłoniło różnokolorowe warstwy kamienia. Twarz Apolla przedstawiono z profilu.
      Rzadko znajduje się pozostałości pieczęci z wizerunkiem Apolla na stanowiskach identyfikowanych z populacją żydowską. Dotąd dwa egzemplarze odkryto w Masadzie, a kolejny w Jerozolimie w ossuarium w pochówku na Górze Skopus. Opisywane intaglio odkryto w pobliżu Wzgórza Świątynnego - opowiada Shukron.
      Pod koniec okresu Drugiej Świątyni Apollo był jednym z najpopularniejszych i najbardziej czczonych bóstw wschodnich regionów śródziemnomorskich. Przypisywano mu rozmaite funkcje [...] i epitety. [Wydaje się, że] to słońce i światło (a także logika, proroctwa i uzdrawianie) fascynowały niektórych Żydów, zważywszy, że element przeciwstawiania światła i ciemności był mocno uwypuklany w ówczesnym żydowskim światopoglądzie. Fakt, że rzemieślnik pozostawił złote i brązowe warstwy kamienia na włosach bóstwa, zapewne wskazuje na chęć podkreślenia tego atrybutu Apolla [...]. Wybór ciemnego jaspisu z żółtawym zabarwieniem w okolicy włosów [głowy] sugeruje, że twórca bądź właściciel intaglia pragnął uwypuklić dychotomiczny aspekt ciemności oraz światła i/lub ich nierozłączność - dodaje prof. Shua Amorai-Stark.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Laboratorium Twarzy Liverpool John Moores University (LJM) zrekonstruowali twarz prominentnej postaci ze średniowiecznej Anglii - Johna z Wheathampstead, który był 2-krotnie (w latach 1420-40 i 1452-65) opatem benedyktyńskiego klasztoru. Jak podkreślają specjaliści, najlepiej znanym i najbardziej wpływowym ze wszystkich 40 opatów.
      Jego szkielet odnaleziono w listopadzie 2017 r. podczas badań archeologicznych związanych z budową nowego punktu obsługi zwiedzających w Katedrze w St Albans. Szkielet nie był kompletny, ale czaszka zachowała się dobrze, dlatego od początku uznawano, że jest idealnym obiektem do rekonstrukcji twarzy. Ostatecznie analizą szczątków kostnych zajęła się dr Emma Pomeroy (kiedyś LJM, obecnie Wydział Archeologii Uniwersytetu w Cambridge). Dane ze źródeł dokumentalnych na temat trybu życia czy chorób zapewnił zaś historyk średniowiecza, prof. James Clark z Uniwersytetu w Exeter.
      Sama wiedza anatomiczna nie wystarczy, by określić cechy indywidualne, takie jak kolor oczu czy włosów. Rozwiązywanie tych kwestii w oparciu o dane genetyczne pozyskiwane z próbek w tym wieku i w tym stanie rozkładu pozostaje działaniem eksperymentalnym, ale bogactwo szczegółów biograficznych dot. opata Johna pomogło wypełnić szereg luk. Jak napisał na blogu Katedry w St Albans prof. Clark, źródła sugerują, że John z Wheathampstead był znany z zaczerwienionej cery. Od wieku pięćdziesięciu kilku lat miał przewlekłe problemy ze zdrowiem. Dotyczyły one śledziony, nerek, wątroby i żołądka. Chodził tylko z czyjąś pomocą albo o lasce. Autor jego nekrologu wspominał, że w ostatnich latach życia był wyniszczony chorobami.
      Nie znaleziono wskazówek co do koloru oczu, ale z dużą dozą pewności można zakładać, że opat był człowiekiem o zaczerwienionej twarzy i że czas mocno odcisnął na niej swoje piętno. Źródła nie podają jego wieku, lecz daty związane z karierą duchownego oraz fakty dotyczące uniwersyteckiego wykształcenia wskazują, że urodził się nie później niż ok. 1390 r., a najprawdopodobniej nieco wcześniej. Gdy zmarł w 1465 r., musiał się więc zbliżać do osiemdziesiątki.
      By określić, w co mężczyzna mógł być ubrany i jak był uczesany, zespół wykorzystał portrety z tamtego okresu.
      Naukowcy podkreślają, że takie rekonstrukcje pomagają lepiej poznać średniowieczną Anglię. Twarz opata to druga odtworzona XV-wieczna twarz. Wcześniej ekipa z Face Lab LJM zaprezentowała światu twarz króla Ryszarda III. Warto też wspomnieć, że opat to drugi duchowny ze średniowiecznej Anglii, którego fizjonomię zrekonstruowano. Twarz Simona Sudbury'ego, arcybiskupa Canterbury, który zginął podczas powstania Wata Tylera, modelowano w 3D w 2011 r.
      Jak wspomniano wcześniej, szkielet opata Johna odkryto w listopadzie 2017 r. Znaleziono go z 3 ołowianymi bullami, które Marcin V dał mu na potwierdzenie przywilejów papieskich nabytych dla klasztoru w 1423 r. (w ten sposób potwierdzono jego tożsamość). Szkielet opata przetrwał in situ, ponieważ pochowano go na zewnątrz kościoła w kaplicy, którą zbudował w ostatnich latach życia. Choć budowlę rozebrano krótko po zamknięciu klasztoru w 1539 r., szczątków nie przeniesiono.
      Rekonstrukcję ufundowała organizacja Friends of St Albans Cathedral.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W gdańskim kościele św. Mikołaja trwa msza święta, w czasie której odbędzie się uroczysty pochówek ludzkich szczątków znalezionych w czasie prac konserwatorskich pod podłogą kościoła. Podczas dwóch niezależnych wykopalisk, prowadzonych w roku 2018 i 2020 natrafiono na tysiące różnej wielkości kości.
      Pierwsze kości wydobyto podczas prac konserwatorskich w 2018 roku, gdy badano okolice zachodniej i południowej ściany świątyni. Kolejnych odkryć dokonano w roku 2020, gdy prowadzono prace w związku z grożącą kościołowi katastrofą budowlaną.
      Archeolodzy mówią, że trudno określić dokładny wiek szczątków, gdyż w przeszłości były one naruszone. Najprawdopodobniej doszło do tego w XIX wieku podczas remontu kościoła. Znalezione jednak przy zmarłych przedmioty świadczą o tym, że pochówków dokonano w epoce nowożytnej. Największą niespodzianką była duża liczba drobnych kości, które zwykle sie nie zachowują. Znaleźliśmy głównie kości rąk, stóp, elementy kręgosłupa, kości przedramion i wiele innych, mówi doktor Aleksandra Pudło. Odkryto też kości nienarodzonych dzieci, co wskazuje, że pochowano też kobiety w zaawansowanej ciąży. Naukowcy mówią, że takich pochówków było co najmniej 6.
      Po zbadaniu ponad 2600 kości doktor Pudło stwierdziła, że szczątki należały do co najmniej 64 osób. Były wśród nich dzieci, osoby młodociane oraz dorośli w wieku 20–70 lat.
      Na podstawie tych kości można określić wzrost gdańszczan. W średniowieczu kobiety mierzyły około 160 centymetrów, mężczyźni byli o około 10 centymetrów wyżsi. W późniejszych stuleciach w mieście zaczęło robić się ciasno, występowały często epidemie, zatem warunki życia były gorsze, dlatego też mężczyźni i kobiety byli nieco mniejsi. Cechy antropologiczne wskazują też na pochodzenie dawnych mieszkańców Gdańska. Osoby pochowane w średniowieczu w kościele św. Mikołaja pochodziły głównie z okolicznych ziem, a także z Kujaw, Wielkopolski, a nawet centralnej Polski. Zauważalny jest także niewielki napływ ludności ze Skandynawii, mówi uczona.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...