Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zanieczyszczenie powietrza zwiększa ryzyko demencji?

Recommended Posts

Zanieczyszczenie powietrza może być powiązane z ryzykiem wystąpienia demencji. Badania przeprowadzone w Londynie ujawniły związek, którego nie można wyjaśnić znanymi czynnikami ryzyka wystąpienia demencji.

Obecnie związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a chorobami neurodegeneracyjnymi nie jest jasny. Brytyjscy naukowcy postanowili bliżej przyjrzeć się temu tematowi. Przeanalizowali dane około 131 000 pacjentów w wieku 50–79 lat, którzy w roku 2004 uczęszczali do jednej z 75 przychodni znajdujących się w sąsiedztwie londyńskiej obwodnicy M25. U żadnej z tych osób nie zdiagnozowano wówczas demencji.

Na podstawie kodów pocztowych miejsc zamieszkania pacjentów obliczono ich roczną ekspozycję na dwutlenek azotu, pył PM2.5 oraz ozon. Później przez kolejne lata śledzono losy każdego z pacjentów. Przestawano sprawdzać, co dzieje się z konkretnym pacjentem w przypadku jego śmierci, zdiagnozowania demencji lub wyrejestrowania się z przychodni. Średnio każdy z pacjentów był śledzony przez 7 lat. W tym czasie u 2181 (1,7%) z nich pojawiła się demencja. Wystąpienie choroby porównano ze stopniem zanieczyszczenia środowiska, w jakim żył każdy z badanych.

Analizy ujawniły, że osoby, które żyły na obszarach, gdzie zanieczyszczenie NO2 należało do górnych 20% były narażone na o 40% większe ryzyko wystąpienia demencji, niż osoby, żyjące na obszarach z dolnych 20% zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu. Podobną zależność zaobserwowano w przypadku zanieczyszczeń PM2.5. Związek pomiędzy zanieczyszczeniami i wystąpieniem demencji był stały i nie mógł być wyjaśniony innymi czynnikami ryzyka.

Autorzy badań podkreślają, że są to jedynie badania obserwacyjne i jako takie nie określają przyczyny wystąpienia schorzenia. Nie można zatem wykluczyć, że są one prawdziwe tylko do Londynu. Nie mówią też nić o długoterminowej ekspozycji na różne czynniki ryzyka. Demencja może mieć wiele różnych przyczyn i mimo, że znamy wiele potencjalnych dróg, którymi zanieczyszczenia powietrza mogą dostać się do mózgu, nie wiemy, w jaki sposób mogłyby powodować degenerację układu nerwowego.

Warto jednak przypomnieć, że zanieczyszczenie emitowane przez silniki spalinowe zostało tez powiązane z pogorszeniem rozwoju poznawczego u dzieci, a ciągła ekspozycja może powodować stany zapalne w mózgu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koroner Philip Barlow poinformował Southwark Coroner's Court, że mniej więcej w listopadzie przyszłego roku przeprowadzi śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy do śmierci 9-letniej Elli Kissi-Debrah przyczyniły się zaniedbania ze strony rządu Wielkiej Brytanii. Dziewczynka zmarła nagle w 2013 roku.
      Gdy Ella miała 7 lat zaczęła rozwijać się u niej ciężka astma o nietypowym przebiegu i dziewczynka często trafiała do szpitala. Zmarła 15 lutego 2013 roku. W 2014 roku koroner stwierdził, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowa i ciężka astma. Jednak gdy na jaw wyszły nowe fakty, sąd unieważnił śledztwo i nakazał wszczęcie kolejnego. Tym razem nie będzie to standardowe śledztwo koronera, które ma odpowiedzieć na pytania kiedy, gdzie i jak zmarła Elli. Koroner ma też zbadać, czy państwo wywiązało się ze swoich obowiązków.
      Podczas wystąpienia przed sądem Barlow mówił, że istnieją uzasadnione przesłanki, by stwierdzić, że państwo ma obowiązek chronienia życia poprzez zapobieganie zanieczyszczeniu powietrza, że doszło do przekroczenia poziomów zanieczyszczeń przewidzianych zarówno prawem krajowym jak i unijnym oraz, że Stephen Holgate z Southampton University dostarczył dowodów, iż zanieczyszczone powietrze mogło przyczynić się do śmierci dziewczynki.
      Mamy więc obowiązek, złamanie przypisów i związek przyczynowo-skutkowy. Wstępnie uważam, że w grę wchodzi tutaj Artykuł 2, poinformował sąd Barlow. Miał na myśli Artykuł 2. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, na którego podstawie można rozpocząć śledztwo, jeśli państwo zaniedba obowiązku zapewnienia obywatelowi bezpieczeństwa. Już wiadomo, że strona rządowa będzie starała się przeciwstawić prowadzeniu śledztwa pod tym kątem.
      Z raportu Royal College of Physicians wiemy, że każdego roku w Wielkiej Brytanii z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera około 40 000 osób. Jednak nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by śmierć konkretnej osoby była oficjalnie łączona z zanieczyszczeniem.
      Barlow oświadczył, że w czasie śledztwa będzie badane, czy zanieczyszczenie powietrza przyczyniło się do śmierci dziecka, w jaki w roku 2013 monitorowano jakość powietrza oraz jakie kroki zostały podjęte, by zmniejszyć zanieczyszczenie. Badane będą działania lokalnego Wydziału Ochrony Środowiska, Wydziału Żywności i Obszarów Wiejskich, Wydziału Transportu, rady miasta, biura burmistrza Londynu oraz Transport for London. Nowe śledztwo nie obejmie zaś działań pogotowia i szpitala, które zajmowały się Ellą w dniu jej śmierci.
      Zgodnie z brytyjskim prawem koroner musi wszcząć oficjalne śledztwo m.in. w przypadku gwałtownej i niespodziewanej śmierci. Każdego roku w Anglii i Walii koronerzy prowadzą około 30 000 śledztw, w tym w kilkuset przypadkach zaangażowane są sądy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez wiele lat władze Chin zaprzeczały oczywistemu – twierdziły, że smog coraz gęściej spowijający wielkie miasta i zabijający ich mieszkańców to nic innego jak mgła. Jednak w końcu przyznały, jak wygląda rzeczywistość i zapowiedziały zdecydowaną walkę z zanieczyszczeniem powietrza.
      Teraz zespół ekspertów z University College London oraz ich koledzy z Chin przyjrzeli się realizacji planu ograniczenia zanieczyszczeń powietrza i skutków jego wdrożenia w latach 2014–2017. Jako, że największym źródłem zanieczyszczeń powietrza w Chinach była emisja z elektrowni, głównie węglowych, działania władz na tym się właśnie skupiły.
      W 2014 roku Pekin rozpoczął realizację niezwykle ambitnego planu nazwanego Polityką Standardów Ultraniskiej Emisji (ULE). W jego ramach skupiono się na obniżeniu zanieczyszczeń generowanych przez elektrownie węglowe. Teraz eksperci przeanalizowali emisję z elektrowni węglowych, opalanych gazem, ropą oraz biomasą za latach 2014–2017.
      Naukowcy stwierdzili, że we wspomnianym okresie emisja dwutlenku siarki, tlenków azotu i cząstek stałych z chińskich elektrowni zmniejszyła się o – odpowiednio 65%, 60% i 72%. W 2014 roku chińskie elektrownie emitowały 2,21 miliona ton SO2 rocznie, obecnie jest to 0,77 miliona ton. Emisja tlenków azotu spadła w tym czasie z 3,11 do 1,26 miliona ton, a emisja cząstek stałych zmniejszyła się z 0,52 do 0,14 miliona ton. To zaś oznacza, że należy spodziewać się dalszych spadków emisji jeśli wszystkie elektrownie spełnią do 2020 roku normy narzucone przez ULE. Dopuszczają one emisję rzędu 35 miligramów na metr sześcienny w przypadku dwutlenku siarki, 50 mg/m3 dla tlenków azotu i 10 mg/m3 dla cząstek stałych. Normy te są więc równie wyśrubowane jak w nowej europejskiej dyrektywie BAT, gdzie dopuszczalna emisja SO2 została określona, w zależności od mocy, rodzaju i wieku instalacji, na 20-400 mg/m3, emisję NOx ograniczono do 65-330 mg/m3, a dopuszczalny poziom emisji pyłów to 2-22 mg/m3.
      To bardzo dobra wiadomość dla Chin oraz dla innych krajów, które chcą zredukować zanieczyszczenia z produkcji energii elektrycznej. Elektrociepłownie opalane węglem, ropą, gazem i biomasą są bowiem jednym z największych źródeł zanieczyszczenie powietrza, mówi doktor Zhifu Mi z University College London. Tak duże zmniejszenie emisji pokazuje, że spełnienie standardów ultraniskiej emisji jest możliwe zarówno z technicznego jak i ekonomicznego punktu widzenia. To zaś ważny krok w kierunku zmniejszenia liczby zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza.
      Podczas badań wykorzystano dane dotyczące emisji zbirane przez chińską sieć o nazwie Systemy Ciągłego Monitorowania Emisji, która nadzoruje 96-98% wszystkich chińskich elektrociepłowni.
      Jako, że węgiel jest najbardziej rozpowszechnionym paliwem w Chinach, zmniejszenie liczby elektrociepłowni opalanych węglem jest poważnym wyzwaniem. Zaprezentowane przez nas wyniki pokazują, że węgiel może być używany do produkcji energii w znacznie czystszy niż dotychczas sposób, dodaje Mi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy opisali nową postać demencji, występującą u seniorów powyżej 80. roku życia. Objawy LATE, bo o niej mowa, przypominają alzheimera, ale ich przyczyna jest zupełnie inna.
      Międzynarodowy zespół opisał chorobę na łamach pisma Brain. Skrót LATE oznacza encefalopatię ze złogami białka TDP-43 z przewagą zmian w układzie limbicznym (ang. limbic-predominant age-related TDP-43 encephalopathy).
      W zeszłym roku Peter Nelson, neuropatolog z Uniwersytetu Kentucky w Lexington, pomógł zorganizować konferencję, którą poświęcono nienazwanej wtedy jeszcze LATE.
      Oszacowania są różne, ale niewykluczone, że nawet 1/4 osób w wieku 85 lat i starszych ma LATE. To choroba, która dotyczy ostatniego odcinka ludzkiego spektrum starzenia - wyjaśnia Nelson.
      Podobnie jak alzheimer, LATE przejawia się zaburzeniami pamięci i demencją, jednak zamiast złogów beta-amyloidu i splątków neurofibrylarnych występują tu złogi TDP-43, które rozprzestrzeniają się po mózgu; pojawiają się m.in. w ciele migdałowatym czy hipokampie.
      W artykule z periodyku Brain opisano etapy proteinopatii TDP-43. Niestety, obecnie nie ma testów klinicznych, które pozwalałyby zidentyfikować LATE u żywej osoby. Chorobę diagnozuje się przede wszystkim po wyeliminowaniu innych jednostek, przez co mamy do czynienia z rozpoznaniem przez wykluczenie.
      Naukowcy mają nadzieję, że nadanie chorobie nazwy i sporządzenie opisu ułatwią jej wychwytywanie. Jeśli pojawi się np. 80-letni pacjent z zaburzeniami pamięci, w którego mózgu nie ma śladów alzheimera, ale rezonans uwidacznia mniejszy niż zwykle hipokamp, [...] na prowadzenie może się wysuwać przypuszczenie, że to LATE.
      Specjaliści, którzy komentują doniesienia zespołu Nelsona, podkreślają, że w mózgach starszych osób "mieszają się" przejawy różnych problemów, z których każdy może się przyczyniać do demencji. Z tego powodu wskazanie symptomów proteinopatii TDP-43 staje się trudniejsze.
      Nelson dodaje, że to LATE może odpowiadać za część ostatnich niepowodzeń związanych z lekami na alzheimera. W testach klinicznych mogli bowiem brać udział ludzie z LATE, co zamaskowało potencjalnie dobre rezultaty. Cierpieli też na tym pacjenci z LATE, którzy powinni mieć własne badania kliniczne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kobiety, które zaczynają później miesiączkować, a także wcześniej przechodzą menopauzę lub są poddawane histerektomii, mogą być bardziej zagrożone demencją. Naukowcy, których wyniki ukazały się on-line w piśmie Neurology, wykryli bowiem związek między krótszym okresem reprodukcyjnym i podwyższonym ryzykiem demencji.
      Ponieważ kobiety są o 50% bardziej zagrożone demencją, ważne jest, by badać wszelkie specyficzne dla nich czynniki ryzyka, które ostatecznie mogą nas doprowadzić do opracowania nowych metod interwencji - podkreśla dr Paola Gilsanz z Kaiser Permanente.
      Studium objęło 6137 kobiet. Wypełniały one kwestionariusze zdrowotne. Przechodziły też badania medyczne. Ochotniczki pytano, kiedy miały pierwszą miesiączkę, kiedy przeszły menopauzę i czy miały histerektomię. Dla każdej z pań wyliczano długość okresu reprodukcyjnego. Amerykanie wykorzystali też medyczne bazy danych, by ustalić, u których kobiet zdiagnozowano później demencję.
      Średni wiek pierwszej miesiączki wynosił 13 lat, a menopauzy 45. Średnia liczba lat płodnych wynosiła zaś 32. U 34% przeprowadzono histerektomię. Gdy analizowano tylko kobiety, którym nie usuwano macicy, średni wiek menopauzy i długość okresu reprodukcyjnego były nieco wyższe i wynosiły, odpowiednio, 47 i 34. Demencję zdiagnozowano u 42% badanych.
      Okazało się, że kobiety, które miały menarche w wieku 16 lat bądź później, były o 23% bardziej zagrożone demencją niż panie, które miały pierwszą miesiączkę w wieku 13 lat. Wśród 258 pań, które miały pierwszy okres w wieku 16 lat bądź później, na demencję zapadło potem 120; dla porównania, tę samą diagnozę postawiono u 511 spośród 1188 kobiet, które zaczęły miesiączkować w wieku 13 lat.
      Ustalono także, że dla kobiet, które przeszły naturalną menopauzę przed ukończeniem 47. r.ż., ryzyko wystąpienia demencji było o 19% wyższe niż u pań, które weszły w okres przekwitania w wieku 47 lat lub później. W pierwszej z wymienionych grup (1645) demencję stwierdzono u 700 osób, zaś w drugiej (2402) u 1052.
      Kiedy wyliczono długość okresu reprodukcyjnego (a więc liczbę lat od wieku menarche do wieku menopauzy), okazało się, że kobiety, u których był on krótszy niż 34 lata, miały o 20% wyższe ryzyko demencji niż panie przekraczające cezurę 34 lat. Z 1072 kobiet, u których doliczono się mniej niż 34 lat reprodukcyjnych, 728 zapadło na demencję, w porównaniu do 1024 z 2345 wchodzących w menopauzę w wieku 47 lat bądź później.
      Akademicy podali także, że u kobiet, które przeszły histerektomię, ryzyko demencji było o 8% wyższe niż w grupie nieprzechodzącej tej procedury.
      Podczas analiz naukowcy brali poprawkę na inne czynniki oddziałujące na jednostkowe ryzyko demencji, np. na palenie, cukrzycę czy nadciśnienie.
      Nasze wyniki pokazują, że mniejsza ekspozycja na estrogen w ciągu życia jest powiązana z podwyższonym ryzykiem demencji. Mimo że nasze badanie było duże, nie dysponowaliśmy wystarczającą ilością danych, by wziąć poprawkę na inne czynniki, które mogą wpływać na poziom estrogenu, np. ciąże, hormonalną terapię zastępczą czy antykoncepcję. Potrzebne są więc kolejne studia - podsumowuje Gilsanz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podejmując desperacką próbę walki z zanieczyszczeniem powietrza, władze Bangkoku rozpoczęły eksperyment z rozpylaniem słodzonej wody. Skąd taki pomysł? Ponoć wyższa lepkość roztworu pozwoli wychwycić więcej szkodliwych cząstek.
      Weerachai Putthawong, profesor chemii organicznej z Kasetsart University, ma jednak poważne wątpliwości, czy zastosowanie wody z cukrem rzeczywiście da lepsze rezultaty niż rozpylanie czystej wody. Wg niego, wyższa lepkość niewiele da w sytuacji, gdy wykorzystywany sprzęt nie generuje wystarczająco dużego ciśnienia cieczy, by wytworzyć na tyle drobne krople, żeby można było wychwycić pyły zawieszone PM2,5. Do tego ciśnienie musiałoby wynosić ok. 70-200 barów, a obecnie uzyskuje się maksymalnie 50 barów, co wystarczy jedynie do tego, by poradzić sobie z cząstkami PM10.
      Oprócz tego istnieje ryzyko, że cukier z roztworu podziała jak pożywka i na powierzchniach, na które opadnie, rozwiną się grzyby i bakterie. Cukier może też wabić mrówki, których plagi obawiają się mieszkańcy.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...