Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Pewien Brytyjczyk zaraził się superrzeżączką, oporną na oba antybiotyki pierwszego rzutu - ceftriakson i azytromycynę - oraz większość innych antybiotyków.

To pierwszy [na świecie] przypadek, kiedy występowała tak wysoka oporność na oba leki [pierwszego rzutu] i większość innych często stosowanych leków - podkreśla dr Gwenda Hughes z Public Health England.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób potwierdziły, że to 1. taki przypadek.

Mężczyzna ma partnerkę w Wielkiej Brytanii, ale zaraził się na początku tego roku, uprawiając seks z inną kobietą w Azji Południowo-Wschodniej.

By ograniczyć rozprzestrzenianie superrzeżączki, specjaliści ustalają, z kim jeszcze współżył Brytyjczyk. Na razie nie odnotowano kolejnych przypadków (nie zaraziła się też stała partnerka mężczyzny).

Przeprowadzone badania sugerują, że dwoinki rzeżączki (Neisseria gonorrhoeae) mogą zareagować na 1 antybiotyk. Mężczyzna przechodzi terapię. W przyszłym miesiącu okaże się, czy zadziałała.

Pojawienie się nowego superopornego szczepu N. gonorrhoeae stanowi olbrzymi problem [...] - podkreśla dr Olwen Williams z Brytyjskiego Towarzystwa Zdrowia Seksualnego i HIV. Boimy się, że przez cięcia finansowania publicznej służby zdrowia sytuacja się pogorszy.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Żadna z czterech terapii testowanych w ramach pilotowanego przez WHO wielkiego międzynarodowego badania leków przeciwko COVID-19 nie okazała się skuteczna. Zawiódł też remdesivir, z którym wiązano największe nadzieje. Po testach przeprowadzonych na 11 000 pacjentów w 400 szpitalach stwierdzono, że testowane leki nie wydłużają życia chorych.
      To rozczarowujące, że stosowanie żadnego z czterech leków nie przyniosło skutku w postaci zmniejszonej śmiertelności. Jednak pokazuje to, jak bardzo potrzebujemy szeroko zakrojonych testów, mówi Jeremy Farrar, dyrektor Wellcome Trust. Chcielibyśmy, by któryś z leków działał. Jednak lepiej jest wiedzieć, czy lek w ogóle działa, niż niczego nie wiedzieć i nadal go stosować, dodaje główny naukowiec WHO Soumya Swaminathan.
      O rozpoczęciu projektu Solidarity, w ramach którego były prowadzone testy, informowaliśmy pod koniec marca. W projekcie wykorzystano już istniejące terapie stosowane w walce z innymi chorobami. Były to remdesivir, połączenie chlorochiny i hydroksycholochiny, kaltera oraz połączenie ritonaviru, lopinaviru i interferonu beta. Już w czerwcu bieżącego roku WHO zaprzestało testowania hydroksychlorochiny i kombinacji ritonaviru/lopinaviru, gdyż duże badania prowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że są one nieskuteczne.
      Z czasem okazało się, że pozostałe w teście Solidarity specyfiki również nie przedłużają życia chorych na COVID-19 ani nie opóźniają momentu, w którym chorzy potrzebują podawania tlenu.
      Największe nadzieje wiązano z remdesivirem. Już wcześniej amerykańskie badania przeprowadzone na 1000 pacjentach sugerowały, że osoby otrzymujące remdesivir szybciej zdrowieją, chociaż nie zanotowano zmniejszonej śmiertelności. Dlatego też w maju amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) w trybie nadzwyczajnym dopuściła remdesivir do leczenia COVID-19.
      Badania prowadzone w ramach Solidarity wykazały, że remdesivir nie pomaga w ciężkich przypadkach. Spośród 2743 hospitalizowanych osób, które otrzymały ten środek, zmarło 11%, podczas gdy śmiertelność w grupie kontrolnej wyniosła 11,2%.
      Różnica jest na tyle niewielka, że mogła powstać przypadkiem. Analiza innych testów wykazała, że różnica w odsetku zgonów wśród osób przyjmujących i nie przyjmujących remdesiviru, jest nieistotna statystycznie.
      Producent remdesiviru – Gilead Sciences – uważa, że projekt Solidarity był niewłaściwie przeprowadzony, przez co nie jest jasne, czy z tych badań można wyciągnąć jakieś jednoznaczne wnioski. Co ciekawe, jak informuje WHO, Gilead otrzymał informację o wynikach Solidarity 28 września, a 8 października, zanim wyniki testu zostały upublicznione, firma podpisała z Komisją Europejską wartą 1 miliard USD umowę na dostawy remdesiviru.
      Najbardziej jednak rozczarował interferon beta. Odsetek zgonów wśród osób, które go otrzymały – czy to osobno czy w połączeniu z lopinavirem i ritonavirem – wyniósł 11,9% w porównaniu do 10,5% w grupie konstolnej. Już wcześniejsze badania sugerowały, że interferon beta pomaga, jeśli zostanie poddany wcześniej, a nie u osób hospitalizowanych. Zatem skuteczność interferonu beta na wczesnych etapach choroby pozostaje kwestią otwartą.
      Leczenie późnego stadium COVID-19 jest bardzo trudne. W stadium tym mamy duży stan zapalny i wiele skrzepów. Prawdopodobnie dlatego testowane leki okazały się nieskuteczne, mówi wirolog Benjamin tenOever z Icahn School of Medicine at Mount Sinai.
      Program Solidarity jest kontynuowany. Każdego miesiąca zapisywanych jest około 2000 nowych pacjentów. W tej chwili kontynuowane są badania nad remdesivirem, które mają dać lepszy obraz kliniczny tego środka. Do testu dodawane będą też nowe leki. Pacjentom właśnie rozpoczęto podawanie acalabrunitibu, leku przeciwnowotworowego blokującego enzym, który odgrywa ważną rolę w ludzkim układzie odpornościowym. Specjaliści mają nadzieję, że wkrótce będą mogli rozpocząć testy przeciwciał monoklonalnych, które mogą być bardziej skuteczne niż leki opracowane z myślą o innych chorobach. Próba znalezienia skutecznego leku wśród tych, już zatwierdzonych do leczenia innych chorób nie jest optymalną strategią, ale prawdopodobnie najlepszą w obecnych okolicznościach, dodaje tenOever.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie ogłosiła, że mamy do czynienia z pandemią zachorowań na COVID-19, chorobę wywoływaną przez koronawirusa SARS-CoV-2. W ciągu ostatnich dwóch tygodni liczba przypadków zachorowań poza Chinami zwiększyła się 13-krotnie. WHO bez przerwy monitoruje sytuację i jest poważnie zaniepokojona zarówno alarmującym tempem rozprzestrzeniania się oraz powagą sytuacji. Uznaliśmy, że COVID-19 ma wszelkie cechy pandemii, powiedział dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.
      Dotychczas WHO, mimo nacisków, nie chciała ogłaszać pandemii. Brak jest uniwersalnych kryteriów uznania epidemii za pandemię. Jednak muszą być spełnione trzy ogólne warunki. Musi dojść do zachorowań lub śmierci, musi dochodzić do samopodtrzymujących się zakażeń oraz musi dojść do rozprzestrzenienia w wielu krajach.
      Do dzisiaj doszło do ponad 125 000 zachorowań i ponad 4600 zgonów, a występowanie wirusa potwierdzono w 120 krajach i terytoriach. W najbliższych dniach i tygodniach spodziewamy się wzrostu liczby zachorowań i zgonów, dodał Tedros.
      Dyrektor poinfromował, że jak dotychczas tylko dwa kraje – Chiny i Korea Południowa – były w stanie odwrócić bieg wydarzeń. W obu krajach widać, że wykres wzrostu liczby zachorowań uległ spłaszczeniu. W Korei obserwujemy to od ubiegłego tygodnia, w Chinach zaś od połowy lutego, czyli od wprowadzenia drastycznych ograniczeń i poddaniu kwarantannie olbrzymiej liczby ludzi. Nawet tam, gdzie dochodzi do dużej liczby zarażeń między członkami społeczności, można odwrócić trend, dodaje Tedros.
      Zauważył jednak, że w niektórych krajach już teraz mamy do czynienia z niedoborami zasobów potrzebnych do walki z epidemią.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa 2019-nCoV Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła stan globalnego zagrożenia zdrowia publicznego. Potwierdzono już ponad 8200 zachorowań, zmarło 171 osób. Mimo to WHO nie zaleca ograniczeń w handlu i podróżowaniu.
      Wirus, który najpierw pojawił się w Chinach, został dotychczas wykryty również w Tajlandii, Japonii, Hongkongu, Singapurze, Australii, na Tajwanie, w Malezji, Makau, Francji, USA, Niemczech, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kanadzie, Wietnamie, Kambodży, Finlandii, Indiach, Nepalu, na Filipinach i Sri Lance. Jeszcze 20 stycznia poza granicami Chin odnotowano jedynie 4 przypadki zakażenia, obecnie jest ich 111.
      Najwięcej przypadków zachorowań odnotowano w Chinach, a władze w Pekinie informują, że poza mają ponad 12 000 podejrzanych przypadków zachorowań, zaś wśród osób chorych około 1400 jest w stanie ciężkim.
      Wiadomo, że koronawirus pochodzi najprawdopodobniej od nietoperzy, ale ludzie zarazili się za pośrednictwem jakiegoś innego zwierzęcia. W Australii udało się wyhodować 2019-nCoV w warunkach laboratoryjnych, a jego próbki trafią w ręce specjalistów, którzy dzięki nim opracują nowe testy i udoskonalą te już istniejące.
      Nie ma jednak obecnie powodu, by z powodu koronawirusa 2019-nCoV wpadać w panikę. Dość wspomnieć, że dobrze nam znana grypa powoduje każdego roku na całym świecie 3–5 milionów ciężkich zachorowań i zabija od 290 do 650 tysięcy osób.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyścig pomiędzy dwoinką rzeżączki a ludzkością dobiega końca. Bakteria powodująca jedną z najpowszechniejszych chorób przenoszonych drogą płciową wygrywa ze współczesną nauką.
      Najnowsze badania wykazują, że dwoinka staje się oporna na wszystkie metody kuracji antybiotykowej. Przed kilku laty uczeni zauważyli, że niektóre przypadki rzeżączki niemal nie reagują na leczenie cefalosporynami. Według artykułu opublikowanego w New England Journal of Medicine, liczba opornych na leczenie przypadków zachorowań jest już tak duża, że wkrótce rzeżączka stanie się chorobą nieuleczalną.
      To już kolejny mikroorganizm, który w ostatnim czasie zyskał oporność na zwalczające go środki stosowane przez człowieka. W ubiegłym miesiącu poinformowano o znalezieniu E-coli zawierającej geny oporności na leki. W Indiach odkryto bardzo oporne na leczenie przypadki gruźlicy, a nowojorskie szpitale nie mogą poradzić sobie ze śmiertelnym zapaleniem płuc, które nie reaguje na leczenie potężnymi, stosowanymi w ostateczności antybiotykami z grupy karbapenemów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkryto pierwszy szczep rzeżączki oporny na wszystkie znane antybiotyki. Eksperci obawiają się, że może on spowodować, iż obecnie łatwo uleczalna choroba wymknie się spod kontroli i wywoła ogólnoświatową epidemię.
      Rzeżączka wywoływana jest przez Gram-ujemną dwoinkę rzeżączki (Neisseria gonorrhoeae). Międzynarodowy zespół pracujący pod kierunkiem Szweda Magnusa Unemo i Japończyka Makoto Ohnishiego zidentyfikował w nowym szczepie - H041 - mutację genetyczną powodującą, iż jest on odporny na działanie cefalosporyn, jedynych antybiotyków zwalczających rzeżączkę.
      To alarmujące, ale można się było tego spodziewać. Od kiedy w latach 40. zaczęto powszechnie stosować antybiotyki do zwalczania rzeżączki, bakteria wykazywała się znaczącą zdolnością do rozwijania oporności - mówi Unemo.
      Wciąż jest zbyt wcześnie by stwierdzić, czy nowy szczep jest szeroko rozpowszechniony, ale dotychczasowe doświadczenie z nowo nabytą opornością wśród bakterii wskazuje, iż takie szczepy mogą rozpowszechniać się bardzo szybko, chyba, że opracowane zostaną nowe leki - dodaje uczony.
      Rzeżączka to jedna z najbardziej rozpowszechnionych chorób przenoszonych drogą płciową. Jak szacuje Center for Disease Control and Prevention (CDC), w samych Stanach Zjednoczonych zapada na nią corocznie 700 000 osób.
      W około 3-4% przypadków nieleczona rzeżączka zagraża życiu.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...