Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Ötzi miał brązowe oczy i boreliozę

Recommended Posts

Ötzi, znaleziony przed 20 laty zmumifikowany „Człowiek Lodu“, którego zwłoki liczą sobie ponad 5000 lat, miał brązowe oczy. Naukowcy badający jego DNA stwierdzili również, że jego organizm nie tolerował laktozy, był podatny na choroby serca i chorował na boreliozę. Niewykluczone też, że był spokrewniony z niektórymi współczesnymi mieszkańcami północnych wybrzeży Morza Śródziemnego.

Wykryta u Ötzi borelioza to najstarszy znany przypadek tej choroby. Badania DNA wskazujące na podatność na choroby serca potwierdziły, że prawidłowo wcześniej zidentyfikowano zwapnienie arterii. To z kolei oznacza, iż występowania chorób serca nie można przypisywać wyłącznie współczesnemu trybowi życia.

Jeden z genów wskazuje, że przodkowie Ötzi przybyli do Europy z terenów Bliskiego Wschodu. Gen ten jest obecnie rzadko znajdowany w Europie, jednak można go znaleźć u Włochów, a przede wszystkim u mieszkańców Sardynii i Korsyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii sąd federalny nakazał udostępnienie policji całej bazy danych DNA, w tym profili, których właściciele nie wyrazili zgody na udostępnienie.
      Od czasu, gdy w ubiegłym roku policja – po przeszukaniu publicznej bazy danych DNA – schwytała seryjnego mordercę sprzed dziesięcioleci, udało się dzięki takim bazom rozwiązać wiele nierozstrzygniętych spraw. Jednak działania policji budzą zastrzeżenia dotyczące prywatności. We wrześniu Departament Sprawiedliwości, by rozwiać te obawy, wydał instrukcję, zgodnie z którą policja może przeszukiwać tego typu bazy danych wyłącznie w sprawach o przestępstwa związane z użyciem przemocy oraz tam, gdzie właściciel profilu wyraził zgodę.  Już zresztą wcześniej, bo w maju witryna GEDmatch, na którą każdy może wgrać swój profil DNA, ograniczyła policji dostęp do tych profili, których właściciele wyrazili zgodę. Tym samym liczba profili DNA do których policja ma dostęp na GDAmatch spadła z 1,3 miliona do zaledwie 185 000.
      Pewien policyjny detektyw z Florydy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego gwałciciela. Uznał, że dostęp jedynie do 185 000 profili z GEDmatch to zbyt mało i wystąpił do sądu z wnioskiem, by ten, nakazał witrynie udostępnienie mu całej bazy. Detektyw ma nadzieję, że jacyś krewni gwałciciela wgrali tam informacje o swoim DNA, dzięki którym uda się znaleźć sprawcę. Sędzia przychylił się do prośby detektywa. Wyrok taki od razu wzbudził kontrowersje.
      Prawnicy mówią, że to, czy właściciele profili mają powody do zmartwień zależy od prowadzenia każdej ze spraw i trudno jest na tym etapie wyrokować, jak rozstrzygnięcie sądu ma się do amerykańskiego prawa. Zwracają jednak uwagę, że GEDmatch to niewielka firma. Mimo to posiadana przez nią baza 1,3 miliona profili oznacza, że w bazie tej znajduje się profil kuzyna trzeciego stopnia lub kogoś bliżej spokrewnionego z 60% białych Amerykanów.
      Firmy takie jak 23andMe czy Ancestry posiadają znacznie bardziej rozbudowane bazy, a zatem pozwalają na sprofilowanie znacznie większej liczby obywateli USA. Zresztą 23andMe już zapowiedziała, że jeśli otrzyma podobny wyrok to będzie się od niego odwoływała. Prawnicy zauważają, że z jednej strony, jeśli w przyszłości pojawi się takie odwołanie i rozpocznie się batalia sądowa, którą będzie rozstrzygał jeden z Federalnych Sądów Apelacyjnych lub Sąd Najwyższy, to ustanowiony zostanie silny precedens. Z drugiej strony osoba, która zostałaby oskarżona dzięki przeszukaniu takiej bazy mogłaby zapewne powoływać się na Czwartą Poprawkę, która zakazuje nielegalnych przeszukań.
      Specjaliści mówią, że jeśli podobne wnioski zaczną pojawiać się coraz częściej i sądy będą się do nich przychylały, to będzie to poważny problem dla witryn z bazami danych DNA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przy Ötzim, znalezionym w 1991 r. zmumifikowanym alpejskim "Człowieku Lodu", którego zwłoki liczą sobie ponad 5000 lat, odkryto co najmniej 75 gatunków mszaków (mchów i wątrobowców). Wg autorów publikacji z pisma PLoS ONE, to pewna wskazówka, jak wyglądało otoczenie prehistorycznego Tyrolczyka.
      Współcześnie w okolicy odkrycia Człowieka Lodu występuje 21 gatunków mszaków. W lodzie, ubraniu, na broni i w przewodzie pokarmowym mumii naukowcy odkryli jednak tysiące fragmentów mszaków, które reprezentowały co najmniej 75 gatunków.
      Znajdują się wśród nich mchy rosnące zarówno na niższych, jak i wyżej położonych piętrach/strefach, a także 10 gatunków wątrobowców (bardzo rzadko zachowują się one na stanowiskach archeologicznych). Tylko 30% zidentyfikowanych mszaków to gatunki miejscowe, reszta musiała zostać przetransportowana w przewodzie pokarmowym Ötziego lub na jego ubraniu. Możliwe też, że dostały się tu one z odchodami dużych roślinożernych ssaków (później odchody zamarzły przy ciele alpejskiego Człowieka Lodu).
      Wg naukowców z zespołu Jamesa Dicksona z Uniwersytetu w Glasgow, ok. 5 tys. lat temu społeczność mszaków w Alpach była generalnie podobna do dzisiejszej. Co więcej, niemiejscowe gatunki pomagają w odtworzeniu ostatniej trasy Ötziego. Kilka zidentyfikowanych gatunków mchów rośnie obecnie w położonych niżej okolicach doliny Schnalstal (specjaliści wymieniają np. miecherę spłaszczoną Neckera complanata), co sugeruje, że tyrolski Człowiek Lodu podążał nią podczas wspinaczki. Potwierdzają to także przeprowadzone wcześniej badania pyłków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers obalili teorię mówiącą, że obie nici DNA są utrzymywane przez wiązania atomów wodoru. Okazuje się, że kluczem są siły hydrofobowe, nie atomy wodoru. Odkrycie to może mieć duże znaczenie dla medycyny i innych nauk biologicznych.
      Helisa DNA składa się z dwóch nici zawierających molekuły cukru i grupy fosforanowe. Pomiędzy obiema nićmi znajdują się zasady azotowe zawierające atomy wodoru. Dotychczas sądzono, że to wiązania atomów wodoru utrzymują razem obie nici.
      Jednak uczeni z Chalmers wykazali właśnie, że kluczem do utrzymania razem nici jest hydrofobowe wnętrze molekuł zanurzonych w środowisku składającym się głównie z wody. Zatem mamy tutaj hydrofilowe otoczenie i hydrofobowe molekuły odpychające otaczającą je wodę. Gdy hydrofobowe molekuły znajdują się w hydrofilowym środowisku, grupują się razem, by zmniejszyć swoją ekspozycję na wodę.
      Z kolei wiązania wodorowe, które dotychczas postrzegano jako elementy utrzymujące w całości podwójną helisę DNA, wydają się mieć więcej wspólnego z sortowaniem par bazowych, zatem z łączniem się helisy w odpowiedniej kolejności.
      Komórki chcą chronić swoje DNA i nie chcą wystawiać ich na środowisko hydrofobowe, które może zawierać szkodliwe molekuły. Jednocześnie jednak DNA musi się otwierać, by było użyteczne. Sądzimy, że przez większość czasu komórki utrzymują DNA w środowisku wodny, ale gdy chcą coś z DNA zrobić, na przykład je odczytać, skopiować czy naprawić, wystawiają DNA na środowisko hydrofobowe, mówi Bobo Feng, jeden z autorów badań.
      Gdy na przykład dochodzi do reprodukcji, pary bazowe odłączają się i nić DNA się otwiera. Enzymy kopiują obie strony helisy, tworząc nową nić. Gdy dochodzi do naprawy uszkodzonego DNA, uszkodzone części są wystawiane na działanie hydrofobowego środowiska i zastępowane. Środowisko takie tworzone jest przez proteinę będącą katalizatorem zmiany. Zrozumienie tej proteiny może pomóc w opracowaniu wielu leków czy nawet w metodach leczenia nowotworów. U bakterii za naprawę DNA odpowiada proteina RecA. U ludzi z kolei proteina Rad51 naprawia zmutowane DNA, które może prowadzić do rozwoju nowotworu.
      Aby zrozumieć nowotwory, musimy zrozumieć, jak naprawiane jest DNA. Aby z kolei to zrozumieć, musimy zrozumieć samo DNA. Dotychczas go nie rozumieliśmy, gdyż sądziliśmy, że helisa jest utrzymywana przez wiązania atomów wodoru. Teraz wykazaliśmy, że chodzi tutaj o siły hydrofobowe. Wykazaliśmy też, że w środowisku hydrofobowym DNA zachowuje się zupełnie inaczej. To pomoże nam zrozumieć DNA i proces jego naprawy. Nigdy wcześniej nikt nie umieszczał DNA w środowisku hydrofobowym i go tam nie badał, zatem nie jest zaskakujące, że nikt tego wcześniej nie zauważył, dodaje Bobo Feng.
      Szwedzcy uczeni umieścili DNA w hydrofobowym (w znaczeniu bardzo zredukowanej koncentracji wody) roztworze poli(tlenku etylenu) i krok po kroku zmieniali hydrofilowe środowisko DNA w środowisko hydrofobowe. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy istnieje granica, poza którą DNA traci swoją strukturę. Okazało się, że helisa zaczęła się rozwijać na granicy środowiska hydrofilowego i hydrofobowego. Bliższa analiza wykazała, że gdy pary bazowe – wskutek oddziaływania czynników zewnętrznych – oddzielają się od siebie, wnika pomiędzy nie woda. Jako jednak, że wnętrze DNA powinno być suche, obie nici zaczynają przylegać do siebie, wypychając wodę. Problem ten nie istnieje w środowisku hydrofobowym, zatem tam pary bazowe pozostają oddzielone.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przedstawiciele rdzennych ludów Syberii i Rosjanie będący 6. lub 8. pokoleniem żyjącym na Syberii lepiej tolerują i szybciej zdrowieją z kleszczowego zapalenia mózgu (ang. tick-borne encephalitis, TBE), anaplazmozy, (ang. human granulocytic anaplasmosis, HGA) i boreliozy.
      W ramach projektu badano pacjentów z Tomska, Surgutu, Tiumenia i Chanty-Mansyjska. Koledzy z tych miast bardzo nam pomogli w doborze [próby]. Wykazaliśmy, że w przebiegu zakażeń odkleszczowych u ludzi pojawiają się zmienione genetycznie komórki - opowiada dr Nikołaj Iliński z Narodowego Badawczego Tomskiego Uniwersytetu Państwowego. [...] Dlatego celem naszego badania było wyznaczenie okresu, po którym liczba komórek ze zmianami genetycznymi normalizuje się do poziomu charakterystycznego dla zdrowej osoby. Ocenialiśmy zakres zmian cytogenetycznych [stopień uszkodzeń chromosomów], zliczając komórki z mikrojądrami w nabłonku policzka, a także leukocyty i erytrocyty z mikrojądrami we krwi [mikrojądra powstają z centrycznych lub acentrycznych fragmentów chromosomów lub z całych chromosomów, które pozostały poza jądrami komórek siostrzanych w czasie podziału].
      Okazało się, że u pacjentów z TBE, boreliozą lub HGA proporcja komórek z nieprawidłowościami chromosomalnymi rośnie ostro w szczycie choroby (w 1. tygodniu hospitalizacji). U niektórych osób pełna normalizacja liczby komórek o nieprawidłowej strukturze następuje w ciągu miesiąca. W 39,8% przypadków następuje to po 3 miesiącach, u 12,6% po pół roku, a w 5,2% przypadków spadek do pożądanego poziomu nie następuje nawet później.
      U pacjentów z boreliozą często występuje powikłanie w postaci zapalenia stawów; najczęściej dotyczy ono kolan. Analizując płyn stawowy, naukowcy zidentyfikowali komórki z aberracjami chromosomowymi, w tym z dodatkowym 7. chromosomem. Obecność tej patologii nasila stopień upośledzenia ruchowego pacjenta.
      Interesujący jest fakt, że pewne grupy pacjentów z boreliozą wykazują wysoką oporność na takie niekorzystne zjawiska. Należą do nich dobrze przystosowani do tutejszych warunków przedstawiciele rdzennych ludów Syberii - Chantowie oraz Mansowie - oraz Rosjanie będący Syberyjczykami w 6. lub 8. pokoleniu. Przyczyna takiej stabilności jest nieznana; może to rodzaj mechanizmu działającego w ramach doboru naturalnego. Nasi koledzy z Nowosybirska sugerują zaś coś zupełnie innego; wg nich, chodzi o odporność wrodzoną, którą dziecko nabywa od matki (zwłaszcza w społecznościach wiejskich).
      Być może z tego samego powodu wymienione wyżej grupy są częściej nosicielami, a cięższy przebieg choroby i przewlekłość odnotowuje się u osób z południowych regionów europejskiej części Rosji.
      Naukowcy ustalili, jakie czynniki przyczyniają się do długoterminowego utrzymania podwyższonej liczby komórek z uszkodzeniami chromosomów. Są to otyłość pokarmowa u kobiet oraz cukrzyca typu 2. u kobiet i mężczyzn. Utrzymywanie się szczególnie dużej liczby nieprawidłowych komórek przez długi czas obserwuje się w mieszanych infekcjach TBE, boreliozą i HGA.
      Analiza chromosomowa limfocytów krwi obwodowej u pacjentów z HGA wykazała wzrost liczby komórek z nieprawidłowościami dot. chromosomów 18. i 21. Dodatkowo u mężczyzn w wieku 24-45 lat wzrosła częstość nieprawidłowości tych samych chromosomów w plemnikach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa przetestowali 35 olejków eterycznych z różnych roślin, okazało się, że 10 z nich, w tym olejek z czosnku, liści tymianku, żywicy Commiphora myrrha, nasion kminu rzymskiego czy jagód korzennika lekarskiego, wpływa na krętki wywołujące boreliozę. Okazało się, że za ich pomocą można było eliminować "uśpione" postaci bakterii Borrelia burgdorferi.
      Odkryliśmy, że olejki te skuteczniej zabijały uporczywe formy krętków niż standardowe antybiotyki - podkreśla prof. Ying Zhang.
      Zwykle chorym przez kilka tygodni podaje się doksycyklinę lub inny antybiotyk i to wystarczy, by poradzić sobie z zakażeniem. U pewnego odsetka pacjentów utrzymują się jednak uporczywe objawy, w tym zmęczenie i bóle stawów. Takie przypadki nazywa się mianem zespołu poboreliozowego (ang. post-treatment Lyme disease syndrome).
      Przyczyny zespołu pozostają nieznane. Wiadomo jednak, że hodowle B. burgdorferi wchodzą w fazę stacjonarną (ang. stationary phase), w której większość komórek dzieli się wolno lub nie dzieli się wcale. Takie uśpione komórki powstają np. w warunkach stresowych. Co ważne, są one bardziej oporne na antybiotyki. Nic więc dziwnego, że naukowcy od dawna szukają innych leków czy substancji, które mogłyby na nie wpływać.
      Zespół Zhanga przoduje na tym polu. W 2014 r. jego laboratorium przeprowadziło badania przesiewowe leków dopuszczonych przez FDA; określano ich aktywność przeciwko uporczywym bakteriom. Znaleziono wtedy wielu kandydatów, w tym daptomycynę, którą stosuje się w zakażeniach metycylinoopornym gronkowcem złocistym (MRSA). W 2015 r. Amerykanie donieśli, że podczas testów laboratoryjnych połączenie 3 antybiotyków - doksycykliny, cefoperazonu i właśnie daptomycyny - skutecznie zabijało uporczywe formy B. burgdorferi. W 2017 r. okazało się, że olejek z oregano, a także olejki goździkowy, cynamonowy czy cytronelowy eliminują stacjonarne postaci krętków skuteczniej niż daptomycyna, czyli lider wśród testowanych farmaceutyków.
      W ramach nowego studium ekipa Zhanga rozszerzyła testy. Stwierdzono, że z kolejnych 35 badanych olejków 10 wykazywało silną aktywność bakteriobójczą przeciw stacjonarnej fazie B. burgdorferi już w stężeniach rzędu 0,1%. Przy tym stężeniu 5 olejków - z bulw czosnku, jagód korzennika lekarskiego, żywicy C. myrrha, kwiatów Hedychium spicatum i owoców zimozielonego krzewu Litsea cubeba - w ciągu tygodnia uśmiercało wszystkie bakterie znajdujące się w fazie stacjonarnej.
      Przy niższym stężeniu 0,05% nadal sprawdzały się olejki z cebul czosnku, jagód korzennika, palczatki imbirowej i cynamonowy. Cynamal z olejku cynamonowego działał także na namnażające się B. burgdorferi; minimalne stężenie hamujące (MIN) wynosiło 0,02% (0,2 μg/ml).
      Badania laboratoryjne to na razie wstępna faza, ale Zhang ma nadzieję, że już niedługo będzie można zacząć testy in vivo.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...