Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Szpat islandzki to tajemniczy "słoneczny kamień" Wikingów?

Recommended Posts

Nordyckie legendy mówią o słonecznych kamieniach wykorzystywanych przez Wikingów do nawigacji. Naukowcy od lat spierają się, czym one były, a teraz Guy Rospars z Uniwersytetu w Rennes twierdzi, że rozwiązał zagadkę.

Jego zdaniem Wikingowie używali przezroczystego kryształu kalcytu, szpata islandzkiego. Występuje w nim podwójne załamanie światła i jego polaryzacja. Roparts i jego zespół umieścili na górze kryształu znacznik, kropkę. Gdy popatrzymy na kryształ od dołu, zobaczymy dwie kropki. Teraz należy obracać kryształ tak, by obie kropki miały dokładnie taki sam odcień. Czubek kryształu wskazuje wówczas położenie Słońca - mówi Ropars.

Jego zdaniem, tak właśnie mogli robić Wikingowie, gdy Słońce było niewidoczne. Zwykle nawigowali oni określając położenie Słońca i gwiazd. Jednak na morzach północnych, gdzie pływali, bardzo często panują warunki uniemożliwiające zobaczenie Słońca. Wówczas kryształ kalcytu pozwalał określić jego pozycję z dokładnością być może nawet do 1 stopnia.

Teorię Roparsa wzmacnia znalezienie szpata islandzkiego na brytyjskim statku, który zatonął w 1592 roku. Kryształ mógł być używany nawet wtedy, gdy w Europie znano już kompas. Sprawdziliśmy, że nawet jedno działo wydobyte z tego okrętu mogło odchylić wskazania kompasu nawet o 90 stopni. Aby więc uniknąć pomyłek wówczas, gdy Słońce było niewidoczne, użycie kompasu optycznego mogło być niezwykle ważne. Nawet 400 lat po epoce Wikingów - stwierdzają badacze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawdziliśmy, że nawet jedno działo wydobyte z tego okrętu mogło odchylić wskazania kompasu nawet o 90 stopni. Aby więc uniknąć pomyłek wówczas, gdy Słońce było niewidoczne, użycie kompasu optycznego mogło być niezwykle ważne. Nawet 400 lat po epoce Wikingów - stwierdzają badacze.

Dziwne bo w tamtych czasach działa były odlewane z brązu a nie z żelaza. Brąz jak wiadomo to stop gównie miedzi (80-90%) z dodatkiem cyny (?)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Norwescy archeolodzy planują wydobycie na powierzchnię okrętu wikingów pogrzebanego w ziemi przed ponad 1000 lat. To pierwszy tego typu projekt naukowy od ponad 100 lat. Ratunkowe prace wykopaliskowe mogą ruszyć już w przyszłym miesiącu.
      Rząd przeznaczył na nie ponad 15 milionów koron (1,5 miliona USD). Będzie to pierwszy przypadek wydobycia służącego jako grobowiec okrętu wikingów zgodnie ze współczesną wiedzą i standardami naukowymi.
      W 2018 roku dokonano sensacyjnego odkrycia. Georadar ujawnił istnienie jednostki zagrzebanej zaledwie 50 centymetrów pod powierzchnią gruntu. Początkowo znajdowała się on w kurhanie, który z czasem został zniszczony przez prace rolnicze. Odkrycia dokonano w Gjellestad niedaleko Halden, blisko znanego monumentalnego kurhanu Jellhaug. Okazało się, że w okolicy istnieje co najmniej 8 nieznanych dotychczas kurhanów zniszczonych przez wieki orki.
      Już badania georadarem pokazały, że mamy do czynienia z dobrze zachowaną jednostką długości 20 metrów. Niedawno okazało się, że wykonany prawdopodobnie z dębu okręt został zaatakowan przez grzyby. Archeolodzy chcą go ocalić, a jedynym sposobem jest wydobycie i konserwacja. Do projektu udało się przekonać rząd, który przeznaczył odpowiednie środki. Prace będą mogły rozpocząć się po uzyskaniu wszystkich zezwoleń, co powinno nastąpić w czerwcu. Co prawda wykopaliska zwiadowcze w 2019 roku wykazały, że stępka jednostki bardzo dobrze się zachowała, ale istnieją obawy co do stanu reszty zabytku. Sytuację pogarsza fakt, że w pobliżu znajduje się rów odwadniający, co może przyspieszać rozkład drewna.
      Z analiz dendrochronologicznych wynika, że okręt został pogrzebany pomiędzy VIII a IX wiekiem naszej ery. Archeolodzy sądzą, że jest on miejscem spoczynku potężnego władczy lub jego żony. Już sama możliwość zbadania takiego obiektu to niezwykła gratka archeologiczna, nie mówiąc już o możliwości jego wydobycia. Dotychczas w Norwegii wydobyto na powierzchnię zaledwie trzy takie jednostki. Prace przeprowadzono w roku 1868, 1880 i 1904. Po raz pierwszy od ponad 100 lat jest okazja podobnych wykopalisk i po raz pierwszy można to zrobić zgodnie z najnowszymi osiągnięciami nauki i techniki.
      Wstępne prace wskazują, że w przeszłości jednostka mogła być wyposażona w maszty i wiosła oraz, że znajdują się na niej różne przedmioty funeralne. Georadar ujawnił też, że w pobliżu istniały co najmniej trzy długie domy, a najdłuższy z nich liczył sobie 45 metrów. Obecnie nie wiadomo, czy są one w tym samym wieku co okręt.
      Pochówki na okrętach nie istnieją w izolacji. Są częścią cmentarza, który ma świadczyć o potędze i wpływach władcy, mówi archeolog Lars Gustavsen.
      Na podstawie dotychczas zdobytych danych stworzono niezwykle interesującą wizualizację okolicy. Dowiadujemy się z niej, że najstarsze ślady ludzkiej aktywności w Gjellestad pochodzą z epoki brązu, jednak dotychczas nie znaleziono tam żadnych domów ani pochówków. Pierwsze ślady istnienia długiego domu pochodzą z początków epoki żelaza. Około 1 roku naszej ery powstał tam nowy długi dom i prawdopodobnie w tym samym czasie powstały pierwsze najmniejsze kurhany. W okresie migracji (400–550) wybudowano co najmniej dwa długie domy i kolejne kurhany. Niewykluczone, że pod koniec tego okresu w Gjellestad powstały dwa masywne kurhany. Z kolei w latach 550–800 widoczne jest znaczne zmniejszenie aktywności ludzkiej na badanym obszarze. Prawdopodobnie ludzie przeprowadzili się kilkaset metrów na północ. W epoce wikingów (800–1030) powstaje wielki kurhan, a na okręcie zostaje pochowany ktoś ważny.
      Od czasu odkrycia w Gjellestad w Norwegii znaleziono jeszcze jeden pogrzebany okręt wikingów. Ma on długość 17 metrów i znajduje się na wyspie Edoeya na zachód od Trondheim. Obecnie nie planuje się jego wydobycia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy i chemicy przeanalizowali wykorzystanie koloru przez wikingów. W tym celu zbadali barwniki z różnych obiektów i przejrzeli dostępne dane na ten temat. Jak mówią, dla tych wojowników zieleń była kolorem nadziei, biały symbolizował poddanie bądź niewinność, a czarny oznaczał łączność żywych ze zmarłymi.
      Dzięki ich badaniom powstało coś, co z powodzeniem można nazwać wikińską paletą barw. Wykorzystano ją podczas rekonstrukcji największej wikińskiej budowli odkrytej do tej pory w Danii - Royal Hall w Centrum Doświadczalnym Lejre.
      Line Bregnhøi, konserwator z Duńskiego Muzeum Narodowego, podkreśla, że era wikingów była o wiele bardziej barwna, niż się nam wydaje. Kiedy wcześniej wydobywaliśmy artefakty m.in. z ery wikingów, nie byliśmy tak zainteresowani kolorami. Po części dlatego, że nie dysponowaliśmy technikami do badania pigmentów, ale także dlatego, że zakładaliśmy, że [pierwotne] kolory [...] przypominały to, co zobaczyliśmy podczas wykopalisk.
      Archeolodzy przypominają, że ich raport ma, oczywiście, swoje ograniczenia. Po pierwsze, znaleziska z ery wikingów nie są wcale częste. Po drugie, często jest na nich mało pigmentu albo nie ma go wcale. Dzieje się tak, bo zostaje on niechcący usunięty podczas wykopalisk albo rozkłada się podczas setek lat leżenia w ziemi.
      Nie ma gwarancji, że odtworzone kolory odpowiadają barwom wikingów jeden do jednego, ale za pomocą obecnej technologii nie da się tego zrobić lepiej.
      Specjaliści ujawniają, że wikingowie używali śmiałych barw, tak by były dobrze widoczne. Wiadomo też, że stosowali pigmenty z różnych źródeł, np. ochrę i węgiel. Mieszano je z czynnikiem wiążącym, np. olejem lnianym, jajami i produktami mlecznymi, dzięki czemu farba przywierała do podłoża.
      Royal Hall pomalowano farbą z olejem lnianym, najtrwalszym z czynników wiążących. Niecały budynek pokryto farbą, bo jest mało prawdopodobne, by wikingowie wszędzie użyli drogiej farby.
      Wybór barw do domostw ma, oczywiście, znaczenie. Lars Holten, jeden z autorów raportu, wyjaśnia, że pewne barwy były rzadsze od innych. Cena rosła, gdy coś trzeba było importować z odległych lokalizacji. Jednym z najdroższych kolorów był cynober. Uciekali się do niego wodzowie, którzy w ten sposób demonstrowali swój status i władzę nad otoczeniem.
      Generalnie czerwień symbolizuje siłę lub zagrożenie, prawdopodobnie dlatego, że krew można powiązać zarówno z dawaniem życia, jak i zadawaniem ran. Badania antropologiczne wykazały, że biały wiązał się często z życiem (przez konotacje z mlekiem i spermą), a czerń - ze śmiercią.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmiany klimatyczne nie są problemem tylko i wyłącznie współczesnego człowieka. Doktor Sofia Ribeiro z Uniwersytetu w Kopenhadze uważa, że to właśnie zmiana klimatu przyczyniła się do upadku w 1350 roku liczących sobie setki lat kolonii wikingów na Grenlandii. Jej zdaniem, spadające temperatury i rosnąca pokrywa lodowa zmusiły ludzi do porzucenia swoich osiedli.
      Wspomniane kolonie zaczęto zakładać w 985 roku, gdy w okolice Grenlandii ruszyła wyprawa pod dowództwem Eryka Rudego. Wikingowie najpierw założyli kolonię znaną obecnie jako Zachodnia Osada, a następnie ruszyli na północ do Zatoki Disko.
      Nasza badania wykazały, że w czasie gdy wikingowie przybyli na Zachodnią Grenlandię, panował tam dość łagodny, sprzyjający osadnictwu klimat. Od dawna jednak debatowano, co doprowadziło do upadku osadnictwa w 1350 roku - mówi Ribeiro.
      Na podstawie badań osadów uczona doszła do wniosku, że przyczyną była zmiana klimatu. Badania pokazują znaczne ochłodzenie i zwiększenie powierzchni lodów, które zbiegają się czasowo z upadkiem Zachodniej Osady w 1350 roku - stwierdza uczona. Jej zdaniem osadnicy nie byli w stanie przystosować się do zmiany. Byli dumni z faktu, że są Europejczykami, rolnikami i chrześcijanami. Nigdy nie przyjęli technik polowania i przetrwania od Inuitów, dlatego też zmiana temperatury była dla nich i ich upraw oraz hodowli poważnym problemem - uważa Ribeiro. Próbowali przestawić swoją gospodarkę na rybołówstwo i polowania, jednak rosnąca pokrywa lodowa odcięła szlaki handlowe, zmieniła trasy migracji fok, a wikingowie nie potrafili sobie z tym poradzić.
      Nie powinniśmy przypisywać upadku tej cywilizacji do jednego tylko czynnika, ale mamy wystarczająco dużo dowodów, by stwierdzić, że zmiana klimatu odgrywała znaczną rolę. To dla nas ważna lekcja, pokazująca, jak ważna jest możliwość dostosowania stylu życia i wartości do zmieniających się czasów - dodaje.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      By przeżyć w wymagającym środowisku, jeżowce wgryzają się w kamień. Za pomocą zębów, znajdujących się w aparacie szczękowym zwanym latarnią Arystotelesa, odgryzają fragmenty skały. W ten sposób tworzą sobie nisze, gdzie mogą się ukryć przed drapieżnikami i które pomagają im złapać grunt "pod nogami". Nie grozi im już wtedy obijanie z prądem wody przemieszczającym się po basenie pływowym. Zęby jeżowców mają jeszcze jedną cechę, szczególnie ważną z ludzkiego punktu widzenia, nigdy się nie tępią.
      Sekret nieprzemijającej ostrości przez dziesięciolecia fascynował naukowców niemal tak samo jak sekret wiecznej młodości. Dzięki najnowszym badaniom prof. Pupy Gilbert z University of Wisconsin udało się opisać mechanizm samoostrzenia zębów u jeżowców z gatunku Strongylocentrotus purpuratus. Artykuł na ten temat ukazał się w piśmie branżowym Advanced Functional Materials.
      Gdyby odtworzyć sztuczkę jeżowców w przypadku noży czy innych narzędzi, nigdy nie wymagałyby ostrzenia. Ząb jeżowca ma bardzo skomplikowaną konstrukcję. To jedna z nielicznych struktur w przyrodzie, która podlega samoostrzeniu – podkreśla Gilbert, dodając, że zęby jeżowca stale rosną i stanowią biomineralną mozaikę słupkowych i tabliczkowych kryształów kalcytu. Są one ułożone na krzyż, a spaja je supertwardy kalcytowy nanocement. Pomiędzy kryształami znajdują się warstwy materiałów organicznych, które nie są tak wytrzymałe jak one.
      Organiczne warstwy są słabymi ogniwami łańcucha. W zębach w określonych z góry miejscach istnieją tzw. punkty krytyczne. To koncepcja podobna do perforowanego papieru w tym sensie, że materiał rozpada się w ustalonych zawczasu miejscach. Wygląda więc na to, że zużyta część zęba odrywa się od reszty jak znaczek pocztowy...
      Na powierzchni budowa krystaliczna uzębienia jeżowca nie przypomina innych kryształów występujących w naturze. Brak tu wyraźnie wyodrębnionych faset, lecz na najgłębszych poziomach wszystko wygląda już znajomo: atomy są uporządkowane, tworząc charakterystyczną biomineralną mozaikę.
      Podczas eksperymentów (finansowanych przez Departament Energii i Narodową Fundację Nauki) Amerykanie zastosowali mikroskopy rentgenowskie, które pokazały, jak ułożone są kryształy.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szkliwo z zębów ryb dwudysznych i belony pospolitej (Belone belone) może ułatwić wyprodukowanie lżejszych i bardziej wydajnych paliwowo samochodów czy samolotów – twierdzi prof. John Barry, fizyk z Queensland University of Technology.
      Napędem dla mojej pracy jest potrzeba znalezienia nowych lepszych materiałów, ponieważ większości udoskonaleń z dziedziny materiałoznawstwa z ostatnich 60 lat nie uda się kontynuować bez wprowadzania ciągłych innowacji. Ograniczeniem są właściwości wykorzystywanych obecnie materiałów. Z powodu ciągłej potrzeby zwiększania osiągów docieramy do granic możliwości materiałów, a skutki tego zjawiska bywają katastrofalne – w tym miejscu warto przypomnieć choćby ostatnie awarie silników Airbusów 380.
      Barry ma na to radę – badanie przyrody i wykorzystywanie naturalnych rozwiązań. Zęby różnych zwierząt były przystosowywane lub konstruowane do różnych celów. Jak materiały inżynieryjne są tworami kompozytowymi o właściwościach o wiele lepszych od wielu istniejących syntetyków. Zaczęliśmy od dwudysznych, ponieważ są zwierzętami prehistorycznymi [wyewoluowały we wczesnym dewonie]. Z tego powodu sądziliśmy, że budowa ich zębów będzie sporo prostsza niż u współczesnych zwierząt, które podlegały wielu ewolucyjnym zmianom. Byliśmy zaskoczeni, gdy natrafiliśmy na skomplikowaną mikrostrukturę zęba. Badaliśmy także belony, które mają wyjątkowe odporne na zniszczenia zęby.
      Australijczycy tłumaczą, że w 95% ząb składa się z hydroksyapatytu, minerału zbudowanego z hydroksyfosforanu wapnia, który sam w sobie jest bardzo słaby, ale w organizmie żywym staje się twardy i wytrzymały. Zespół z QUT bada strukturę zęba na 3 poziomach. Najpierw akademicy przyglądają się kryształom zębiny (dentyny), które mogą mieć różne kształty, sposobom ich ułożenia w poszczególnych pęczkach pryzmatycznych szkliwa oraz temu, jak zorganizowana jest powierzchnia zęba, by ciąć, miażdżyć lub rozcierać pokarm.
      Badacz z antypodów podkreśla, że w przeszłości naukowcy próbowali już wykorzystywać materiały naśladujące przyrodę. W czasie II wojny światowej inżynierowie pracujący nad imitowaniem właściwości drewna stworzyli włókno szklane, zaś zamek błyskawiczny to technologiczna kopia przywierających do ubrania rzepów.
      Barry opowiada, że skopiowanie niektórych struktur zęba pozwoli na wyeliminowanie kompozytów włókien węglowych. Obecnie są one najlepszym z dostępnych rozwiązań, ale, niestety, pozostają bardzo mocne wzdłuż warstwy nanoszenia ziaren, a w poprzek są bardzo słabe, co ogranicza ich zastosowanie.
×
×
  • Create New...