Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Węgorz-żywa skamieniałość z Palau

Recommended Posts

Protoanguilla palau to nowo odkryty gatunek węgorza, który zamieszkuje podwodną jaskinię Oceanu Spokojnego. Ze względu na wiele prymitywnych cech ochrzczono go żywą skamieniałością. Jest tak różny od innych węgorzy, że trzeba było utworzyć dla niego osobną rodzinę (Protoanguillidae) i rodzaj (Protoanguilla).

W artykule opublikowanym na łamach Proceedings of the Royal Society B amerykańsko-japońsko-palauański zespół opisał 18-centymetrową samicę, schwytaną podczas nurkowania w 35-metrowej jaskini na terytorium należącym do Palau. Nie jest to jednak jedyny egzemplarz badany przez biologów. W sumie za pomocą sieci wyłowiono 8 ryb o długości między 7,5 a 10 cm.

Analiza genetyczna potwierdziła, że samica jest prymitywnym węgorzem. Pod pewnymi względami jest bardziej prymitywna od niedawnych węgorzy, a w innych nawet bardziej prymitywna od najstarszych znanych węgorzy kopalnych, co sugeruje, że jest żywą skamieniałością bez zapisu kopalnego – przekonują badacze.

Naukowcy sporządzili drzewo filogenetyczne, by przedstawić pokrewieństwa i zależności między różnymi gatunkami węgorzy. Okazało się, że P. palau wyodrębnił się jakieś 200 mln lat temu, czyli jeszcze we wczesnym mezozoiku. Najprawdopodobniej kiedyś przedstawiciele rodzaju Protoanguilla byli bardziej rozpowszechnieni. Jiro Sakaue z Southern Marine Laboratory Palau wyłowił samicę z jaskini w zachodniej części przybrzeżnej rafy Ngemelis Island. Hitoshi Ida wyjaśnia, że jaskinia jest skrajnie młoda (110000-10000) w porównaniu do ewolucyjnej historii żywej skamieniałości. Sądzę, że to, co widzimy, to pozostałości jej habitatu.

Ponieważ węgorz nie pasuje do żadnej z 19 wyodrębnianych dotąd rodzin węgorzy, specjalnie dla niego utworzono nową Protoanguilla (co po grecko-łacińsku oznacza "pierwszy węgorz"). Od innych węgorzy różni się on, m.in.: nieproporcjonalnie dużą w stosunku do krótkiej reszty ciała głową, unikatowymi skrzelami z kołnierzowym otworem wpustowym, promieniami na opalizujących płetwach ogonowych oraz występowaniem kości przedszczękowej.

 

http://www.youtube.com/watch?v=aOXiDjYOPgA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jako pierwsze na świecie państwo Palau zakaże pewnych filtrów słonecznych, które są toksyczne dla raf. Z podobną inicjatywą wyszły wcześniej Hawaje, które jako 1. amerykański stan zakazały w maju sprzedaży filtrów zawierających 2 związki: oktynoksat i oksybenzon.
      Palau już wprowadziło zakaz stosowania syntetycznych filtrów w okolicach i w samym Jellyfish Lake, jeziorze położonym na wyspie Eil Malk (Echerchar). Jest ono jedną z największych atrakcji turystycznych tego kraju.
      W opublikowanym na początku zeszłego roku raporcie nt. skażenia Jellyfish Lake filtrami słonecznymi napisano, że na podstawie uzyskanych wyników zaleca się stosowanie ubrań chroniących przed słońcem i że z filtrów dozwolone powinny być tylko ekologiczne, niezawierające m.in. oksybenzonu (in. 2-hydroksy-4-metoksybenzofenonu, BP-3), oktynoksatu (in. 4-metoksycynamonianu 2-etyloheksylu, OMC) czy oktokrylenu. Na liczącej 11 pozycji liście znalazły się także środek przeciwgrzybiczy i bakteriobójczy triklosan oraz parabeny.
      W jednym z udzielonych wywiadów rzecznik rządu Olkeriil Kazuo powiedział, że urzędnicy mają nadzieję, że ograniczenia zahamują dopływ galonów filtrów do oceanu.
      Każdego dnia w słynnych miejscach do nurkowania i snorkellingu do oceanu dostają się całe galony filtrów. Zwykle w ciągu godziny dopływają tam 4 wypełnione turystami łodzie. To rodzi obawy, że nagromadzenie toksycznych substancji na rafie osiągnie krytyczny poziom.
      Krajowy zakaz zacznie obowiązywać 1 stycznia 2020 r. Stanowi część nowego Responsible Tourism Education Act. Sklepy sprzedające zakazane filtry zapłacą grzywny nie niższe niż 1000 dolarów. Przy wjeździe do kraju zakazane produkty będą konfiskowane.
      Zakaz ma związek z obawami, że zabronione związki zwiększają podatność koralowców na bielenie, upośledzają wzrost i że skażenie filtrami może wpływać na rafy w promieniu aż 5 km.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W każdym litrze wody w rzekach i strumieniach Europy znajduje się średnio 20 miliardowych części grama kokainy. Narkotyk ten trafia do wody z moczem użytkowników lub też gdy jest przez nich wyrzucany do toalety w czasie policyjnych nalotów. Wiadomo, że negatywnie wpływa na zdrowie zwierząt.
      Naukowcy z Uniwersytetu Neapolitańskiego i Uniwersytetu w Salerno postanowili sprawdzić, czy w tak małym stężeniu może on zaszkodzić węgorzom zamieszkującym wody przybrzeżne Europy.
      W tym celu uczeni kupili na farmie 150 węgorzy i umieścili ich w różnych zbiornikach. W jednych znajdowała się woda bez kokainy, w innych taka sama woda, ale z dodatkiem kokainy w takich stężeniach, jakie są spotykane w przyrodzie. Zwierzęta były obserwowane przez 50 dni.
      Naukowcy zauważyli, że węgorze ze zbiorników z kokainą były zdecydowanie bardziej aktywne, niż te ze zbiorników z czystą wodą. Poza tym wydawały się całkowicie zdrowe. Po 50 dniach większość zwierząt zabito i poddano sekcji. Okazało się, że obserwacja zewnętrzna nie dała prawdziwego obrazu.
      Sekcja wykazała, że u zwierząt żyjących w zbiornikach z kokainą nastąpiły uszkodzenia mięśni szkieletowych. Były one najczęściej opuchnięte, w niektórych przypadkach włókna mięśniowe były poprzerywane. Nie wydaje się, by tego typu uszkodzenia zagrażały życiu zwierząt, jednak mogły uniemożliwić im skuteczną migrację. Węgorze przepływają bowiem cały Atlantyk.
      Część z węgorzy została też po 50 dniach przeniesiona ze zbiorników z kokainą do zbiorników z czystą wodą. Po 5-7 dniach i je poddano sekcji. W tak krótkim czasie nie nastąpiła regeneracja ich mięśni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z meksykańskiego Narodowego Instytutu Antropologii ustalili, że szczątki 167 osób, które rolnicy znaleźli w jaskini na terenie rancza Nuevo Ojo de Agua (stan Chiapas), stanowią część cmentarzyska z VIII w. Nie odkryto na nich bowiem żadnych śladów świadczących o gwałtownej śmierci.
      Dzięki ceramice uda się być może ustalić, jaką społeczność reprezentowali zmarli. Początkowo sądzono, że ciała należą do ofiar wojny domowej w Gwatemali. Trwała ona w latach 1960-1996 i pochłonęła ok. 200 tysięcy istnień, a ranczo leży ok. 20 km od granicy z tym krajem.
      Wstępne testy wykazały, że ciała mają co najmniej 50 lat, jednak później patolodzy ustalili, że na czaszkach widnieją ślady deformacji charakterystycznych dla grup zamieszkujących te tereny 1000 i więcej lat temu. Dalsze badania mają pomóc w ustaleniu danych demograficznych zmarłych.
      Rolnicy powiadomili władze o odkryciu i w piątek (9 marca) zajęto się pochówkiem, który przypomina ponoć cmentarzyska z lat 700-1200. O wynikach "śledztwa" poinformował media Emilio Gallaga.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plagą współczesnych miast są komary, a nawet z luksusowego hotelu można wyjechać ze śladami ugryzień pluskiew. Ludzie, którzy w środkowej epoce kamienia zamieszkiwali jaskinię Sibudu na rzece Tongati, nie mieli tego problemu. Po aktywnie spędzonym dniu zasypiali na materacu z ubitych łodyg i liści turzycowatych oraz sitowatych, na których leżała cienka warstwa liści zimozielonej rośliny z rodzaju Cryptocarya. Cryptocarya woodii zawiera związki owado- i larwobójcze, można więc było spać bez przeszkód.
      Pracami międzynarodowego zespołu archeologów kierowała prof. Lyn Wadley z University of the Witwatersrand w Johannesburgu. Pozostałości prehistorycznych materaców odkryto w co najmniej 15 warstwach, których wiek wynosił od 38 do 77 tys. lat. Warstwa ubitych roślin miała ok. centymetra grubości, a powierzchnia materaca od 1 do 2 metrów kwadratowych.
      Szczególnie dobrze zachowało się najstarsze posłanie. Składa się ono ze skamieniałych roślin jednoliściennych, pokrytych prześcieradłem z C. woodii. Liście tego drzewa zawierają insektycydy, dlatego doskonale nadawały się do odstraszania komarów.
      Mieszkańcy schroniska skalnego mogli zbierać turzyce i sitowate na brzegu rzeki Tongati [...] i kłaść rośliny na podłodze. Posłanie nie służyło zapewne tylko do spania, ale stanowiło również wygodne miejsce do pracy - tłumaczy Wadley.
      Christopher Miller, geoarcheolog z Uniwersytetu w Tybindze, podkreśla, że analizy mikroskopowe wykazały, że materace były wielokrotnie odnawiane. Stwierdzono, że 73 tys. lat temu lokatorzy Sibudu zaczęli regularnie spalać posłania po wykorzystaniu. Zapewnie chcieli w ten sposób usunąć szkodniki, sprawiając, że schronisko cały czas nadawało się do zamieszkania.
      Mniej więcej 58 tys. lat temu wzrosła liczba ognisk i kupek popiołu (m.in. po spalanych materacach), co świadczy o zintensyfikowaniu osadnictwa. Archeolodzy uważają, że może to mieć związek ze zmianami demograficznymi na Czarnym Lądzie w tym okresie. Ok. 50 tys. lat temu człowiek współczesny migrował z Afryki.
      Wadley od lat prowadzi wykopaliska w Sibudu. Warto przypomnieć, że przed 2 laty jej zespół odkrył pozostałości prehistorycznego superglue. Nasi przodkowie zauważyli, że klej z domieszką ochry jest trwalszy - nie kruszy się - od wersji produkowanej wyłącznie z żywicy akacji Acacia karroo.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W zeszły weekend na konferencji pt. Dzieciństwo w archeologii Jess Cooney, archeolog z Cambridge University, zaprezentowała metodę, która pozwala określić wiek i płeć dzieci, które tworzyły prymitywne dzieła sztuki (tzw. finger flutings) na miękkich ścianach jaskiń w Rouffignac. Przed ok. 13 tys. lat, kiedy nasi przodkowie prowadzili zbieracko-myśliwski tryb życia, dzieci nie korzystały z kredek czy flamastrów, ale dotykały palcami skały i przeciągały nimi po powierzchni. Badania ujawniły, że niektóre wzory wykonał 3-latek; największą sprawnością wykazała się zaś 5-letnia dziewczynka.
      W 2006 r. archeolodzy po raz pierwszy zorientowali się, że część śladów palców pozostawiły dzieci. Prace Cooney i dr Leslie Van Gelder z Walden University, które na początku tego roku spędziły tydzień na mierzeniu, pokazały, w jakim dokładnie wieku byli młodzi artyści.
      O istnieniu systemu jaskiń w Rouffignac wiemy od XVI wieku. W 1575 r. François de Belleforest wspominał w swoim dziele Cosmographie universelle o widniejących na ścianach rysunkach i śladach zwierząt. Przedstawienia mamutów, koni i nosorożców stanowią jednak niewielką część dzieł sztuki z Cro des Cluzeau. Turyści zwiedzający jaskinię pozostawiali, niestety, swoje własne rysunki, dlatego dopiero w 1956 r. naukowcy stwierdzili, że najpiękniejsze są dziełem prehistorycznych rąk.
      Najpierw intensywnie zajęto się analizą rysunków zwierząt, a mniej imponujące, wykonane bez użycia barwników, ślady palców zainteresowały akademików całkiem niedawno. Wskazówki sugerują, że powstały one w tym samym czasie, co rzeźbione i malowane zwierzęta, czyli w kulturze magdaleńskiej. Jest to jedna z kultur późnego paleolitu. Do jej wytworów należy np. malarstwo naskalne z jaskini Lascaux.
      Cooney zainspirowała metodologia stworzona przez Van Gelder i zmarłego doktora Kevina Sharpe'a. Para naukowców poddała skrupulatnej analizie statystycznej tysiące dłoni dorosłych i dzieci. Dzięki ich pracom możliwe stało się identyfikowanie jednostek w wieku 7 lat i młodszych na podstawie szerokości trzech środkowych palców. Mierząc suwmiarką ślady z Rouffignac i zestawiając je z współczesnymi danymi, możemy określić wiek dziecka do siódmego roku życia. Podobnie, jeśli dysponujemy wyraźnym profilem, kształt górnych krawędzi opuszek z 80-proc. trafnością wskazuje, czy mamy do czynienia z osobą płci żeńskiej, czy męskiej. Sprawdza się to zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Za pomocą tej metodologii możemy również zidentyfikować ślady pozostawione przez to samo dziecko.
      Wzory wykonane przez dzieci występują we wszystkich komorach, nawet w tych oddalonych od wejścia o dobre 45 min marszu. […] Niektóre dziecięce wyżłobienia znajdują się wysoko na ścianach, a nawet na suficie, wskazując, że maluchy musiały siedzieć u kogoś na barana.
      W jednej z komór jest tyle zrobionych dziecięcymi palcami rowków, że wygląda na to, że wygospodarowano tam specjalną przestrzeń dla najmłodszych członków wspólnoty. Trudno jednak powiedzieć, czy chodziło o rytuał, czy o zabawę.
      Wyżłobienia pojawiają się też w jaskiniach Hiszpanii, Nowej Gwinei i Australii. Nie wiadomo, czemu ludzie je tworzyli. Poza meandrującymi liniami kreślono też zwierzęta, a nawet kształty przypominające zarys twarzy.
       
      http://www.youtube.com/watch?v=u7c2leQssOQ
×
×
  • Create New...