Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

W 2008 r. holenderski grafik Christian Boer, właściciel firmy studiostudio, zaprojektował specjalną czcionkę dla osób z dysleksją. Dzięki Dyslexie podczas czytania popełniają one mniej błędów, nie wzrasta jednak tempo czytania. Czcionka została przetestowana przez badaczy z University of Twente. Obecnie jest już wykorzystywana przez kilka szkół, uniwersytetów oraz przez terapeutów mowy.

Badając 21 ludzi z dysleksją, naukowcy stwierdzili, że gdy w testach Klepla i EMT (Eén-Minuut-Test) wykorzystano czcionkę Dyslexie, wypadali oni lepiej niż w testach z zastosowaniem standardowej czcionki Arial. Ochotnicy zapoznawali się z tekstem na uniwersyteckim poziomie trudności. Test Klepla to holenderska metoda wykorzystująca nieistniejące słowa; test EMT bada umiejętność dekodowania istniejących słów. Podczas eksperymentu dyslektycy 2-krotnie zapoznawali się z wyrazami testowymi: raz w wersji Dyslexie i raz w wersji Arial. Kolejność wersji losowano. Pomiędzy próbami badani wykonywali m.in. zadania słuchowe.

Podczas czytania osoby dyslektyczne mylą 1) litery o podobnym kształcie (a-o-e-ę-c-ć, m-n-ń-r), 2) litery o podobnym kształcie różniące się położeniem w stosunku do osi poziomej i pionowej (są to tzw. rotacje i dotyczą np. par n-u, m-w, d-b-p-g), a także 3) głoski podobne w wymowie, np. p-b, a-o. Dzięki czcionce Dyslexie takie błędy występują znacząco rzadziej. Wystarczyło do liter wprowadzić kilka ulepszeń: pogrubić dolną część liter (dzięki temu siła ciążenia utrzyma spód na dole i zapobiegnie rotacji), wydłużyć część litery nad i pod poziomem wiersza (w ten sposób łatwiej np. odróżnić "h" i "n"), zwiększyć wycięcia w literach takich jak "c" (wtedy w mniejszym stopniu przypomina ona "e"), pochylić kilka liter (jeśli pochylimy "j", a "i" nie, będzie można stwierdzić, która litera jest która) czy pogrubić wielkie litery i kropki na początku i końcu zdania (wtedy cały tekst nie jest czytany jak jedno duże zdanie).

Boer zainteresował się problemem, ponieważ sam jest dyslektykiem. Jego czcionka Dyslexie stała się przedmiotem pracy dyplomowej Renske de Leeuw z University of Twente. Obrona odbyła się w grudniu 2010 r. W zamieszczonym w Internecie krótkim wprowadzeniu można przeczytać, że poza 21 dyslektykami w jej badaniu wzięły udział 22 osoby bez zaburzeń rozwojowego tego rodzaju.

 

http://www.youtube.com/watch?v=VLtYFcHx7ec

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiekszosc dyslektow ma tez dysgrafie, wiec gowno to da, bo o wiele wieksze wariacje na temat tej samej litery sami produkuja. powaznie mowie, a ze sam jestem dyslektykiem (naprawde, a nie w ramach mody na 'dys'), to wiem co mowie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

aaaaaaaaaaaaaaa, czemu nie mozna edytowac postow! napisalem dluuuuuuuuuuugieeeeeeeeego posta poprzez edycje i mi go wcielo! ;/

 

dobra, streszczajac:

 

- problelem nie jest rozpoznawanie liter, tylko slow, miedzy innymi przez ich zaleznosci i przede wszystkim roznice miedzy reprezentacja graficzna i fonetyczna itp.

 

- jako dyslektyk nie mam problemu z rozpoznawaniem liter, o ile sa czytelne (przy czym granica czytelnosci pojedynczej litery jest imo u mnie nizej, niz u zwyklych ludzi, - tj mi jest LATWIEJ rozczytywac nieczytelne litery, niz zwyklym ludziom, wlasnie przez dysleksje... z reszta rozpoznawanie roznic i podobienstw w obrazkach to kwestia treningu, moze to dzieki niemu w dziecinstwie jest mi latwiej, bo mialem go wiecej niz ludzie bez 'dys').

 

- problemem jest rozczytywanie slow - dyslektyk nie czyta calego slowa od razu, jak wiekszosc ludzi, tylko kazda literke po koleji wymawia w glowie (stad tez tempo czytania dyslektykow rowne z tepem mowienia). mam wieksze problemy z rozczytywaniem cudzego pisma odrecznego, niz wiekszosc ludzi, ale nie dlatego, ze nie rozpoznaje literek jako takich bardziej niz inni, tylko jesli jakis literek nie rozpoznaje, to nie rozpoznaje tez slowa (w przeciwienstwie do wiekszosci ludzi, ktorzy czytaja od razu cale slowo). a przynajmniej zajmuje mi to dluzej, zanim wpadne o co chodzi.

 

- na podparcie przyklad: czesto robilem testy i ludziom pokazywalem np angielskie/francuskie 'r', ktorego nie potrafili w odosobnieniu za nic rozpoznac (kto znal rosyjski, to szybciej kojazyl to z cyrylicowym 'cz'), natomiast jesli slowo bylo zapisane z takim 'r', to nie mieli problemu z jego odczytaniem i nawet nie zauwazali, co cos jest z ktorakolwiek litera nie tak. i to sie tyczy ogolnie wielu liter, nie tylko tego nieszczesnego 'r'. zachodnia kursywa (tutaj przyklad: http://1.bp.blogspot.com/-cWAYS6uunFc/Tcai9NdVf8I/AAAAAAAAADc/xvCgOGR4H9M/s1600/HANDWRITING.gif) bardzo rozni sie od naszej, ktora przypomina pismo drukowane i zawsze drazni mnie, jak ktos takiego niepolskiego alfabetu uzywa do zapisu polskiego jezyka, dodajac tylko nasze znaki diakrytyczne i tworzac taka dziwaczna hybryde ;/ no ale wiekszosc ludzi tego nawet nie zauwaza, bo wlasnie odczytuje cale slowa i nie zwraca uwagi na wyglad poszczegolnych liter, tylko ja jestem przewrazliwiony wlasnie przez ta dysleksje, gdy bez liter nie moge odczytac slowa.

 

aa i zapomnialem dodac:

- litery nie myla sie przy czytaniu, tylko pisaniu. i dzieje sie to poza swiadomoscia... glowa mysli o jednej literze, ale glowa zapisuje inna i sie tego nawet nie zauwaza. i tutaj typy bledow sa na filmiku dobrze pokazane, tylko one dotycza KODOWANIA, a nie ODkodowywania. dzialo to sie juz w nieswiadomej, motorycznej czesci aktu zapisu, a nie przy zaangazowanym, swiadomym odkodowywaniu. przynajmniej u mnie tak zawsze bylo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
aa i zapomnialem dodac:

- litery nie myla sie przy czytaniu, tylko pisaniu. i dzieje sie to poza swiadomoscia... glowa mysli o jednej literze, ale glowa zapisuje inna i sie tego nawet nie zauwaza. i tutaj typy bledow sa na filmiku dobrze pokazane, tylko one dotycza KODOWANIA, a nie ODkodowywania. dzialo to sie juz w nieswiadomej, motorycznej czesci aktu zapisu, a nie przy zaangazowanym, swiadomym odkodowywaniu. przynajmniej u mnie tak zawsze bylo.

dokładnie

 

mam dysgrafię+dysortografię, ale jednak nie mam problemu z odczytywaniem, nie wiem jak ty ale ja potrafię czytać całe słowa, i czytam całkiem szybko, problemem jest tylko 'niestandardowe' pismo

 

a tak z ciekawości to mam takie pytanie:

też zdarza się wam tworzyć jakieś bardzo skomplikowane teorię, których tak na prawdę sami na początku nie rozumiecie, musicie przeczytać to co napisaliście kilka razy?(co nie zmienia faktu, że to wy jesteście ich twórcami :) i one na prawdę działają)

Share this post


Link to post
Share on other sites

umiem czytac cale slowa, ale dopiero po odkodowaniu kazdej litery po koleji. tzn nie literuje tego jak dzieci, wymawiajac doslownie literka po literce, tylko znaczki w glowie sie ukladaja i w glowie wyszukuje sie z jakim brzmieniem taka sekwencja liter sie wiaze, czyli w glowie musze wymowic dane slowo. calosc zajmuje ulamek sekundy, ale wciaz czytam przez to o wiele wolniej, niz wiekszosc ludzi. dzieki temu nie mam np problemow z czytaniem po angielsku (gdzie zapis nie ma praktycznie nic wspolnego z wymowa, polacy z nieprawidlowa wymowa sobie nawet nie zdaja sprawy jak bardzo), czyli poniekad moge czytac cale slowa, ale to nie jest tak, ze patrze na slowo i je rozpoznaje, tylko musze je cale przeczytac i dopiero odkodowac (inaczej robie bardzo duzo bledow i jak probuje czytac cale slowa od razu to czesto widze inne slowo, niz jest napisane).

dysleksja+dysgrafia+dysortografia :)

 

btw, w zacytowanym przez ciebie fragmencie mialo byc, ze glowa mysli o jednej literze, a reka zapisuje inna :P (cholerny brak edycji!)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam podobne wnioski do Twoich, sylkis, odnośnie francuskiego "r" i zapisu. Badania każą sądzić, że w alfabecie łacińskim i tak czytamy tylko pierwszą i ostatnią literę oraz długość wyrazu.

 

Osobiście mam 4 różne kategorie dysleksji, w tym dysortografię o czynniku biologicznym (moje sensory motoryczne nie podlegają lateralizacji) i ze wszystkiego (prócz dysgrafii, którą tylko częściowo ograniczyłem) jestem ponoć "wyleczony", bo mi zaświadczenia nie przedłużyli. Z tym, że naprawdę miałem duże problemy mimo czytania sporej ilości książek. Ale po przeczytaniu ich jeszcze większej ilości, plus nauka trzech języków, skutecznie zdegradowały moje dyslektyczne perypetie. Wiele błędów przestałem robić, gdy mi ktoś je pokazał i WYTŁUMACZYŁ, ale jako dyslektykowi nauczyciele często nie zaznaczali mi błędów... Obecnie uczę się ortografii nowych języków nieco wolniej od reszty z początku, ale po ponad roku nauki robię znacznie mniej błędów niż ludzie z grupy.

 

Wniosek następujący się nasuwa: dysleksja istnieje, ale trzeba ją tym usilniej zwalczać, bo to rzadko kiedy jest problem nie do pokonania. Ja mam to szczęście, że jestem obsesyjnie szczegółowy, jednak i bez tego można poznać reguły i pisać poprawnie, czy też liczyć i robić wiele innych rzeczy, które dysleksja utrudnia :-)

 

a tak z ciekawości to mam takie pytanie:

też zdarza się wam tworzyć jakieś bardzo skomplikowane teorię, których tak na prawdę sami na początku nie rozumiecie, musicie przeczytać to co napisaliście kilka razy?(co nie zmienia faktu, że to wy jesteście ich twórcami :) i one na prawdę działają)

 

Tak, ale to nie jest bezpośrednio związane z dysleksją. To jest po prostu zadyma w głowie i niska koncentracja. To ma raczej wspólne z dysleksją źródło, aniżeli z niej wynika, i nad tym też można pracować. Polecam naukę języków, bo one najbardziej rozwijają koncentrację, a do tego logikę jako przedmiot ścisły (nie filozofię).

Share this post


Link to post
Share on other sites

co do fonetyzacji - makciek nie zrozmiales mnie. tak jak napisal whizzkid - wiekszosc ludzi pierwsza i ostatnia litere slowa.

ja czytam kazda, a przynajmniej wiekszosc... i mam wrazenie, ze bardziej czytam pierwsza polowe slowa jesli juz, np poprzestawiane litery na KONCU wyrazu nie stanowia mi szczegolnego problemu.

 

co do tworzenia roznych teorii i potrzeby, aby nam wytlumaczono cos na zrozumienie, a nie abysmy po prostu przyjeli cos i zapamietali, ze jest tak a nie inaczej - jest to glowna cecha wszystkich dyslektykow i nazywa sie "mysleniem lateralnym", czyli mowiac po ludzku, w porownaniu do zwyklych ludzi do wszystkiego podchodzimy od d*py strony (zawsze w inny sposob, niz wiekszosc ludzi) i w zwiazku z tym tez czesto rozmyslamy nad pierdolami (z punktu widzenia nie-dyslektykow), a nasz sposob myslenia, choc do bolu logiczny, przez wiekszosc nie-dyslektykow jest bardzo ciezki do zrozumienia (i dziala to czesto tez w druga strone) :)

 

w zwiazku z powyzszym tlumaczac dyslektykowi ortografie z reguly nie wystarczy powiedziec 'koncowki '-ów, -ówka, -ówna' piszemy przez 'ó', a 'skuwka, zasuwka itp' to wyjatki', bo zacznie pisac rzeczy typu 'ówaga', a nalezy powiedziec '-ów, kiedy 'w' jest ubezdzwiecznione, piszemy przez 'ó', a slowa typu 'skuwka, zasuwka itd' nie sa nawet wyjatkami od tej reguly, bo 'skuwac, zasuwac itp' :)"

 

btw, zauwazyliscie u siebie, za jak piszecie na komputerze nieuwaznie, to robicie typowo dyslektyczne bledy, mimo, ze w glowie macie poprawna pisownie? zwlaszcza dzwieczne i bezdzwieczne spolgloski mi sie czesto podmieniaja, mimo ze sa daleko od siebie na klawiaturze... albo czasem nawet cale fragmenty wyrazow mi sie podmieniaja, tworzac jakies dziwne niezrozumiale potworki, kompletnie nie mam pojecia skad (np na poczatku tego akapitu napisalem 'zauczyliscie' zamiast 'zauwazyliscie' - nie mam pojecia czemu, juz to poprawilem).

 

no i co do nauki jezykow obcych, to sie zgadzam ;) sam jestem na filologii angielsko-rosyjskiej, wiec tez poznalem ten efekt :P a jezykoznastwo to moja ulubioan rzecz na tych studiach, kulturoznastwo juz troche mniej i literaturoznastwo w ogole...:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

no i znowu nie zdazylem popoprawiac wszystkich bledow;/

wezcie zrobcie cos z tym edytowaniem postow, serio!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dysleksja jest kojarzona z problemami dotyczącymi czytania, pisania oraz mowy. Kiedyś zasugerowano, że zaburzenie wiąże się z głębszym deficytem przetwarzania słuchowego, który nie ogranicza się wyłącznie do języka. Nie było na to wystarczających dowodów, teraz jednak zespół naukowców z Belgii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii wykazał, że dorośli z dysleksją mają również problem z przetwarzaniem dźwięków niejęzykowych (Proceedings of the National Academy of Sciences).
      W dysleksji wzrokowo-przestrzennej ujawnia się tendencja do odwracania liter bądź cyfr oraz problemy z zapisywaniem symboli we właściwym porządku (złożeniem ich w spójną i sensowną całość). W dysleksji słuchowo-językowej zaburzeniu ulega odbiór, pamięć, systematyzowanie albo wyróżnianie bodźców słuchowych. Poza tym wyróżnia się dysleksję integracyjną, gdzie zaburzona jest koordynacja poszczególnych funkcji (wzrokowej, kinestetycznej, słuchowej, motorycznej i dotykowej) oraz typ mieszany. Dyskusja na temat przyczyn tego zaburzenia rozwojowego nie doprowadziła do ostatecznych rozstrzygnięć, a jednym z najważniejszych zagadnień etiologicznych pozostawało pytanie o możliwość istnienia ogólniejszych deficytów analizy słuchowej.
      By jakoś rozwiązać tę zagadkę, międzynarodowy zespół przeprowadził eksperyment, w którym wzięli udział dorośli z dysleksją słuchową. Zaprezentowano im precyzyjnie kontrolowane bodźce słuchowe. Badanym odtworzono nagrania spółgłosek i samogłosek w wersji językowej i w kontekście niezwiązanym z mową.
      W nagraniu dla spółgłosek w wersji językowej pojawiały się szybkie przejścia między sylabami "ba" i "da". W wersji niejęzykowej zmieniano wysokość poszczególnych głosek sylaby, np. zaczynano od wysokiego "b", a kończono niskim "a" lub na odwrót. Eksperyment powtórzono ze związanymi i niezwiązanymi z mową wersjami samogłosek "u" i "y".
      Okazało się, że osoby z dysleksją miały problemy z odróżnieniem od siebie spółgłosek, natomiast radziły sobie równie dobrze jak niedyslektycy z samogłoskami. Ludzie, u których nie zdiagnozowano dysleksji, mieli niewielki kłopot z rozróżnieniem niejęzykowych wersji spółgłosek, lecz dyslektycy wydawali się zapędzeni w kozi róg nawet przy niejęzykowych dźwiękach, które brzmiały jedynie lekko nienaturalnie. Wskazuje to na zaburzenie przetwarzania zmian w intonacji dźwięku, bez względu na jego źródło i znaczenie.
      Specjaliści uważają, że dyslektykom pomógłby trening spółgłoskowy skoncentrowany na przekształceniach wysokości dźwięku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mózg dysponuje mechanizmem przypominającym słownik z edytorów tekstów czy telefonów komórkowych. Dzięki niemu potrafi automatycznie dokańczać zdania zapisane przez innych ludzi. Badacze z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego uważają, że to zaburzenie jego działania stanowi przyczynę problemów z płynnym czytaniem u osób z dysleksją (Nature).
      Oko skanuje słowa i zdania. Nie odczytujemy ich jednak do końca, ale przewidujemy, co następuje lub powinno nastąpić dalej. Gdy wzrastają nasze umiejętności czytelniczo-pisarskie, mózg doskonali się w tej umiejętności, dlatego czytamy szybciej.
      Dotąd sądzono, że zakręt kątowy działa jak tłumacz, pozwalając na przełożenie ciągów liter i słów na znaczenie. Profesor Cathy Price z UCL wyjaśnia jednak, że w rzeczywistości pełni on funkcję struktury przewidującej, co zobaczy nasze oko, działa więc jak podobna aplikacja w telefonie komórkowym. Myślimy, że [odkrycie to] przybliża nas do zrozumienia dysleksji.
      Zespół badał byłych partyzantów z Kolumbii. Brytyjczycy skanowali mózgi niewykształconych dorosłych, co eliminowało procesy dojrzewania, zaciemniające obraz zmian zachodzących podczas nauki. Guerilla przechodzili 5-letni kurs czytania i pisania. Mózgi osób, które go ukończyły, porównywano z mózgami ludzi niepiśmiennych.
      Okazało się, że w miarę uczenia wzrastała gęstość istoty szarej w kilku rejonach obu półkul, które odpowiadają za rozpoznawanie kształtów liter i ich tłumaczenie na dźwięki oraz znaczenie. Czytanie zwiększało też ilość substancji białej w płacie ciała modzelowatego (splenium). To bardzo istotne, gdyż ciało modzelowate jest największym spoidłem mózgu, a zmiany dotyczyły włókien łączących prawe i lewe zakręty kątowe oraz potyliczne górne.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnimi czasy dużo uwagi poświęca się dysleksji, czyli specyficznym trudnościom w nauce czytania i pisania, dość mało mówi się natomiast o dyskalkulii - zaburzeniu zdolności matematycznych. Tymczasem okazuje się, że ta ostatnia jest dużo częstsza i występuje nawet u 6% dzieci (dla porównania: dysleksja dotyka od 2,5 do 4,3% maluchów).
      Profesor Brian Butterworth z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego podkreśla, że dyskalkulia również wymaga zastosowania odpowiednich metod edukacyjnych. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy, matematyka spełnia bardzo ważną rolę w naszym życiu. Bez podstawowych zdolności w tym zakresie trudno sobie wyobrazić pracę zawodową czy zwykłą wyprawę na zakupy. Jeśli cierpisz na dyskalkulię, masz problemy z czasem, pieniędzmi, z jakimkolwiek rodzajem prostego działania matematycznego. Trudno ci znaleźć pracę, utrzymać ją, twoje rokowania zdrowotne są gorsze, a prawdopodobieństwo aresztowania wzrasta. To naprawdę upośledza.
      Butterworth prowadził badania na Kubie. Objęły one próbę 1500 maluchów. Okazało się, że problem ten dotyczy 3-6% populacji najmłodszych obywateli. Brytyjczyk współpracował z Kubańskim Centrum Neuronauk.
      Obecnie pan profesor tworzy techniki nauczania dla dzieci z dyskalkulią. Naukowiec powtarza, że nie ma ona nic wspólnego z ogólną inteligencją danej osoby i stanowi kompletny brak "wyczucia liczb".
      Przeprowadzenie narodowego sondażu, który umożliwiłby ocenę zasięgu problemu, zleciły kubańskie Ministerstwa Zdrowia i Edukacji. Wykorzystano wtedy prostą metodę przesiewową stworzoną przez Brytyjczyka.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Każdy z nas może przyczynić się do ratowania Ziemi. Tym razem nie chodzi jednak o sortowanie śmieci czy oszczędniejsze gospodarowanie wodą i energią. Pewna firma oferuje nam przyjazne dla środowiska... kroje liter i oprogramowanie. Pomysł stojący za "zielonymi" produktami tego rodzaju jest raczej prosty: chodzi o zmniejszenie ilości zużywanego tonera oraz drukowanie na papierze tylko tych informacji, które mamy zamiar przeczytać.
      Wspomniana czcionka i program zostały opracowane przez firmę GreenPrint. Według producenta, ekologiczny krój liter, noszący nazwę EverGreen, wymaga o 20% mniej tonera lub atramentu, niż standardowe kroje, takie jak Tahoma czy Times New Roman. Dodatkową oszczędność zapewnia oprogramowanie dla systemu Windows, które współpracuje z każdą aplikacją umożliwiającą wydruk dokumentu. Narzędzie to pozwala łatwo usunąć z wydruku zbędne elementy (np. zdjęcia czy paski reklamowe ze stron WWW), dzięki czemu plik wysyłany do drukarki zajmie mniej stron. Ciekawa funkcją jest wbudowany w aplikację wskaźnik, pokazujący nie tylko ilość zaoszczędzonego papieru i pieniędzy, ale też o ile zmniejszyliśmy emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. Producent zapewnia, że dzięki programowi GreenPrint World wydatki na drukowanie zostaną ograniczone do 90 USD rocznie, co odpowiada ponad 1400 stronom dokumentów. Autorzy aplikacji liczą, że w ten sposób przyczynią się do uratowania 100 milionów drzew i zapobiegną wyprodukowaniu 300 milionów ton gazów cieplarnianych. Oczywiście mają też nadzieję zarobić na sprzedaży swoich produktów, choć dostępna jest także bezpłatna wersja wspomnianego programu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czcionka Helvetica obchodzi 50. urodziny. Nawet jeśli jej nazwa nic nam nie mówi, to każdy z nas widział ją tysiące razy. To jedna z najbardziej popularnych czcionek, wykorzystywana na przykład w setkach reklam.
      Szczególnie chętnie używają jej te firmy, którym zależy na wzbudzeniu zaufania. Helvetikę możemy spotkać więc w reklamach linii lotniczych, banków czy firm kurierskich.
      Czcionka ta została opracowana dla jednej ze szwajcarskich firm, stąd jej nazwa. Helvetia to po łacinie Szwajcaria.
      Helvetica jest czcionką bezszeryfową, co oznacza, że nie posiada ona ozdobników (szeryfów) na końcówkach liter.
      Mimo swojej popularności, Helvetica ma również zagorzałych wrogów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce "I hate Helvetica” (Nienawidzę Helvietiki), by otrzymać tysiące odnośników, z których część prowadzi do forów poświęconych wyrażaniu swej nienawiści do nobliwej czcionki.
×
×
  • Create New...