Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Boston wzbogacił się o karetkę dla otyłych

Recommended Posts

Od zeszłego tygodnia (11 stycznia) bostońskie służby ratunkowe dysponują ambulansem przystosowanym do przewozu otyłych osób. Wyposażenie karetki pozwala też na ochronę zdrowia, zwłaszcza kręgosłupa, lekarzy i sanitariuszy.

Nosze wytrzymają obciążenie do 386 kg, a podnośnik hydrauliczny obsłuży pacjenta o wadze do ok. 454 kg. Ambulans niezwłocznie wysłano do dwóch przypadków. Szacuje się, że będzie potrzebny 2-4 razy w tygodniu. W ciągu ostatnich 6 miesięcy zauważyliśmy spory wzrost zapotrzebowania – podkreśla kapitan Jose Archila.

Z zewnątrz karetka nie różni się niczym od innych pojazdów tego typu. Podnośnik hydrauliczny jest składany i kiedy się go nie używa, znajduje się pod leżanką. By się tam zmieścił, przesunięto zbiornik paliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Może sanitariusze powinni być wyposażeni w egzoszkielety, by móc podnieść takiego grubasa[/size]

Wtedy zawali się klatka schodowa. (po przekroczeniu 200kg trzeba sobie wynająć  pokoik w zachodnim skrzydle szpitala i tam mieszkać).

Share this post


Link to post
Share on other sites

EEee, 386kg to w standardowe drzwi się nie zmieści, więc jak śpiewała Natalia K. "im więcej Ciebie tym mniej..." i grubas nigdzie się i tak nie ruszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc są dwa wyjścia

1. Śmigłowiec-dźwig (np. S-64)

2. Śmigłowiec-dźwig + trochę ładunków wybuchowych. Będzie musiał koleś wybierać: życie albo dom ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepszy bylny helikopter z szelkami albo noszem na sznurach! Tylko na benzynie by drożej wyszło . . . w Polsce to karetka wozi pijaków, a w USA przekarmionych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Telefony wykorzystywane przez pacjentów w szpitalu i osoby, które ich odwiedzają, 2-krotnie częściej zawierają niebezpieczne dla zdrowia bakterie niż aparaty pracowników służby zdrowia.
      Naukowcy z Wydziału Mikrobiologii Medycznej İnönü Üniversitesi pobrali wymazy z 3 części telefonów komórkowych: klawiatury, mikrofonu i słuchawki. W sumie w studium uwzględniono 200 aparatów. Sześćdziesiąt siedem należało do białego personelu, a 133 do pacjentów i odwiedzających. Okazało się, że chorobotwórcze bakterie udało się wyhodować z 39,6% komórek pacjentów i ich znajomych oraz 20,6% telefonów lekarzy i pielęgniarek. Siedem telefonów pacjentów zawierało wielolekooporne patogeny, w tym Gram-dodatniego metycylinoopornego gronkowca złocistego (MRSA od ang. methicillin-resistant Staphylococcus aureus) i wielolekooporne bakterie Gram-ujemne. Nie występowały one na żadnym z telefonów pracowników służby zdrowia.
      Turcy podkreślają, że typy znalezionych bakterii oraz wzorce ich oporności stanowią powód do zmartwień. Niektórzy badacze sugerowali wcześniej, że w warunkach szpitalnych to telefony białego personelu stanowią źródło patogenów, jednak zespół z İnönü Üniversitesi bezsprzecznie wykazał, że to nieprawda i znacznie groźniejsze są komórki pacjentów i ich gości.
      W krajach rozwijających się infekcje szpitalne występują u 25% hospitalizowanych osób. W USA rocznie zdarza się 1,7 mln takich zakażeń. Biorąc pod uwagę statystyki oraz wskaźnik śmiertelności, nie powinno dziwić, że naukowcy poświęcają temu zagadnieniu tyle czasu i wysiłków.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lekarze podają - lub przynajmniej tak deklarują - niższe dawki leków przeciwbólowych osobom, które doznały urazu, uciekając przed policją lub uzależnionym od substancji psychoaktywnych. Przy identycznym problemie zdrowotnym ktoś popełniający wykroczenie czy nadużywający czyjegoś zaufania ("zły człowiek") nie może więc liczyć na takie samo współczucie i ulgę w cierpieniu, co reszta.
      Autorami opisywanych badań są Susan Hinze, socjolog z Case Western Reserve University, oraz Joshua Tamayo-Sarver, lekarz pracujący w jednym z kalifornijskich szpitali na oddziale ratunkowym. Para analizowała zalecenia 398 losowo wybranych lekarzy z oddziałów ratunkowych (wszyscy byli członkami American College of Emergency Physicians). Odpowiedzieli oni na przesłany mailem kwestionariusz. Przedstawiano w nim hipotetyczne scenariusze i pytano, z jakim prawdopodobieństwem ankietowani przepisaliby pacjentowi określony lek przeciwbólowy na złamanie kostki, ból pleców lub migrenę. Odpowiedzi ujawniły, że jeśli ktoś uciekał przed policją, był czynnym bądź byłym narkomanem lub alkoholikiem, a także częstym gościem izby przyjęć, dostałby mniej leku niż osoba, która spadła z drabiny czy odniosła uraz podczas gry w koszykówkę.
      W pytaniach otwartych dotyczących innych czynników wpływających na dawkowanie medycy ujawnili, że uwzględniają również wygląd chorego, status zatrudnienia, przestrzeganie higieny osobistej oraz obecność tatuaży. Jak słusznie zauważa Hinze, wiele z tych wskazówek ma charakter społeczny, a nie medyczny (choć w pytaniach wspominano o czynnikach klinicznych). Wg Amerykanów, izby przyjęć, które mają obowiązek przyjmowania wszystkich bez względu na to, czy są ubezpieczeni, czy nie, stanowią świetne miejsce do badania piętna związanego z różnymi grupami pacjentów. Pozwalają też stwierdzić, czy ewentualna stygmatyzacja prowadzi do nierówności w zakresie leczenia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzkie oko wyspecjalizowało się w wykrywaniu rumieńca, jednak słabiej radzi sobie z detekcją odzwierciedlających stan zdrowia zmian w kolorycie skóry. By lekarzom łatwiej je było wyśledzić, specjaliści z Rensselaer Polytechnic Institute proponują proste rozwiązanie: piżamy i prześcieradła w kolorze cery pacjenta albo rodzaj naklejek, rozmieszczanych w różnych punktach na ciele chorego.
      Jeśli lekarz widzi pacjenta, a potem spotyka go ponownie, ma nikłe pojęcie lub nie ma go w ogóle, czy kolor skóry uległ jakiejś zmianie. Tymczasem niewielkie zmiany w zabarwieniu skóry [np. bladość czy sinica] mogą mieć poważne konsekwencje medyczne – wyjaśnia neurobiolog prof. Mark Changizi.
      Wywołane emocjami zmiany kolorytu cery są wyraźne, ponieważ natura odpowiednio wyposażyła nas do ich wykrywania, a dodatkowo bazowy kolor skóry nie ulega przy tym zmianie. Podczas rumienienia dochodzi do rozszerzenia małych naczyń krwionośnych skóry oraz zwiększenia przepływu krwi przez skórę twarzy. Kontrast między bazowym kolorytem skóry a czerwonymi policzkami ułatwia tylko zadanie.
      Wygląd ludzkiej skóry zmienia się jednak nie tylko pod wpływem wstydu, ale stanowi także przejaw rozmaitych chorób czy zaburzeń. Bywa ona blada, żółtawa lub sina, gdy powłoki ciała stają się fioletowo-niebieskie pod wpływem odtlenowanej hemoglobiny z naczyń krwionośnych. Dość często personel medyczny tego nie zauważa, zakładając, że taki był wyjściowy kolor chorego. Wyzwanie jest tym większe, że nie ma kontrastu występującego przy rumieńcu, gdyż kolor całej bazy też uległ zmianie.
      Jeśli barwa skóry pacjenta zmieni się nieznacznie, lekarze i pielęgniarki niejednokrotnie nie są w stanie tego stwierdzić. Gdyby jednak ten sam chory miał na sobie piżamę w kolorze cery lub naklejki, a koloryt całej jego skóry stałby się nieco bardziej błękitny, początkowo niewidoczna piżama czy etykietka odcinałyby się wyraźnie na tym tle i wydałyby się obserwatorowi żółte.
      Changizi przyznaje, że istnieją urządzenia pozwalające na pomiar zawartości tlenu we krwi, które ułatwiają wychwycenie początków sinicy, ale wg niego, pościel i piżamy w kolorze skóry chorych na pewno zwiększyłyby liczbę wykrywanych w porę przypadków.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Włoscy naukowcy skonstruowali ramię robota, które pomaga osobom po przebytym udarze odzyskać sprawność ruchową. Na razie Braccio di Ferro (Żelazne ramię) przetestowano na 10 pacjentach.
      Elena Vergaro z Uniwersytetu w Genui współpracowała z zespołem badaczy z Włoskiego Instytutu Technologicznego również w Genui. Nasze wstępne rezultaty z niewielkiego studium sugerują, że taki schemat postępowania [...] powoduje istotną statystycznie poprawę funkcjonowania. W przyszłości zostaną przeprowadzone kontrolowane i zakrojone na szerszą skalę badania kliniczne.
      Włoski robot pomaga chorym, którzy próbują na stole zakreślić ręką ósemkę. Ramię pociąga dłoń we właściwym kierunku i stawia opór, gdy człowiek próbuje poruszyć się nie tak, jak trzeba. Żelazne ramię precyzyjnie kontroluje poczynania pacjenta. Ludzie, którzy przeżyli udar, poruszają ręką w nieprawidłowy sposób, np. podnoszą bark, by unieść ramię albo pochylają się ku przodowi, zamiast wyprostować kończynę w łokciu. Odwoływanie się do niepoprawnych wzorców może ograniczać ich zdolność osiągania wyższych poziomów ruchomości i prowadzić do powtarzających się urazów. Demonstrując właściwe ruchy, robot pomaga układowi ruchu pacjenta opanować i powtórzyć pożądaną trajektorię.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japońscy naukowcy z Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Jokohamie opracowali program, który jest w stanie przewidzieć prawdopodobieństwo śmierci osoby dzwoniącej na pogotowie ratunkowe. Wyniki podawane przez oprogramowanie zostały następnie zweryfikowane poprzez porównanie ich z rzeczywistymi wydarzeniami.
      Skomputeryzowany system zarządzania ruchem karetek pogotowia został uruchomiony 1 października 2008 roku i działał do 31 marca 2009. Później przystąpiono do oceny jego efektywności, a jej wyniki zostały właśnie podane do publicznej wiadomości.
      Przez wspomniane 6 miesięcy pogotowie odebrało 60 000 wezwań. Gdy telefon dzwonił, do systemu wprowadzano informacje podane przez pacjenta, a komputer dokonywał odpowiednich obliczeń i kategoryzował pacjentów pod względem zagrożenia życia w chwili wzywania pomocy. Po pół roku porównano wyniki podawane przez komputer z oceną stanu zdrowia pacjentów, którzy zostali przywiezieni przez pogotowie do szpitali. Okazało się, że w ponad 80% przypadków komputer potrafił prawidłowo ocenić zagrożenie dla życia pacjenta.
      Twórcom systemu, pracującym pod kierownictwem Kenjiego Ohshige, to jednak nie wystarcza. Chcą go nadal udoskonalać, gdyż zdają sobie sprawę, że w wielu przypadkach każda minuta zwłoki w uzyskaniu pomocy może decydować o życiu lub śmierci dzwoniącego.
×
×
  • Create New...