Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

O tym, że nasze jelita potrzebują obecności niektórych gatunków bakterii, byśmy mogli zachować zdrowie, wie już chyba każdy. Bez nich szwankuje nie tylko nasze trawienie, ale także system odpornościowy. Dlatego też mleczne produkty probiotyczne, zawierające przyjazne szczepy żywych bakterii są coraz popularniejsze. Jednak myśl, że podobnie należy myśleć o pasożytach wywołuje co najmniej lekki szok i obrzydzenie. Ale coraz więcej naukowców podziela zdanie, że pasożyty są nam potrzebne.

Tak właśnie uważają profesorowie Uniwersytetu Manchesteru, Richard Grencis i Ian Roberts, zajmujący się tym zagadnieniem. Zauważają, że bakterie towarzyszyły nam przez całą ewolucję, wpływały na nią i są współtwórcami ekosystemu, jakim są nasze jelita. To samo, jak podkreślają, dotyczy pasożytów.

Jak mówi prof. Grencis, jeśli porówna się masowe występowanie - czasowe i terytorialne - infekcji pasożytniczych i chorób systemu odpornościowego, takich jak alergie, można zauważyć, że te zjawiska prawie na siebie nie zachodzą. Tam, gdzie dążenie do czystości i sterylności wymiotło pasożyty, mamy narastające problemy z nadaktywnym systemem odpornościowym i chorobami autoimmunologicznymi. W krajach rozwijających się, gdzie pasożyty są powszechne, dolegliwości alergiczne są bardzo rzadkie.

Nie oznacza to oczywiście, że należy zaraz rozmysłem zarazić się pasożytami. Ale nie ma już wątpliwości, że wytwarzają one jakieś substancje, które są istotne dla regulacji naszej immunologii. Podczas ewolucji, w której towarzyszyły nam różne organizmy, wytworzyła się pewna równowaga korzystna dla wszystkich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiegoś wroga trzeba mieć.Z braku przeciwnika wojsko się nudzi (fala,zupactwo),a bezczynny układ immunologiczny walczy z własnym organizmem.

Na NG był film o zakażaniu chorych na chorobę Leśniowskiego-Crohna glistami ludzkimi.Wyniki terapii bardzo obiecujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja kojarzę jeszcze jakiegoś naukowca, który sam się zaraził glistami, żeby pozbyć się alergii. Podziałało.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odkrycie ma co najmniej 7-8 lat, także pozytywne eksperymenty z pasożytami (nicienie) i chorobą Leśniowskiego - Crohna. Co więcej - naukowcy zamierzali rozpocząć prace nad syntetycznymi białkami, których pasożyty używają, by osłabić układ immunologiczny swojego gospodarza. Aplikacja takich białek wydawała się sympatyczniejsza, niż stosowanie żywych osobników. Powiedz, 3grosze, czy z programu wynikało, że kuracja glistami to już coś więcej, niż eksperyment? Z ziemi oczywiście jadać należy, bo oprócz jaj pasożytów są w niej bakterie poprawiające nastrój.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie żartuję. Ponoć w ziemi żyją bakterie, które pozytywnie wpływają na produkcję lub wychwytywanie serotoniny. Przekopałam się przed chwilą przez tytuły w Kopalni Wiedzy, bo pamięć mi mówi, że przeczytałam o tym właśnie tutaj. Ale nie znalazłam, może pamięć mnie zawiodła i było to gdzie indziej? Wg artykułu praca

w ziemi poprawia nastrój. Pewnie jednak nie w zbyt szczelnych rękawiczkach. O jedzeniu gleby nic wprawdzie nie wspominali, ale czemu nie - w małych ilościach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@nieuk:oczywiście że tam to był filmowany eksperyment.Z tym że dojście do fazy eksperymentu (jeszcze nie testu) na ludziach,wymaga solidnych podstaw.

Osobiście uważam,że do wdrożenia terapii nie dojdzie (za tania  :D ).Koncerny farmaceutyczne skupią się własnie na wspomnianych przez Ciebie substancjach czynnych,wydzielanych przez pasożyty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

pamięć mi mówi, że przeczytałam o tym właśnie tutaj. Ale nie znalazłam, może pamięć mnie zawiodła i było to gdzie indziej?

Tutaj, tutaj. Nie mam linka pod ręką, ale też o tym pisałem tyle że u siebie.

 

 

Wg artykułu praca w ziemi poprawia nastrój. Pewnie jednak nie w zbyt szczelnych rękawiczkach. O jedzeniu gleby nic wprawdzie nie wspominali, ale czemu nie - w małych ilościach?

Gdzieś w Azji sporządzają ciasteczka z gleby, ale teraz ja nie wiem, gdzie to czytałem. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że w Krynicy jakieś zabiegi z okładaniem błotem są robione (borowiny czy coś takiego).

 

 

Zastanawiałem się kiedyś czy ciasto ze styropianem (tylko luźne kulki do 4mm tak poł-na pół) nie byłoby dobrym remedium na otyłość (styropian jest obojętny na kwas solny).

Share this post


Link to post
Share on other sites

W wypadku borowin mamy raczej do czynienia z cennymi związkami chem. powstającymi na skutek rozkładu odpowiednich roślin. Ciekawa jestem, czy są tam też bakterie glebowe? Pewnie tak, jeśli nie poddano ich - dla daleko posuniętej higieny - wysokiej temperaturze. Błoto - np. z Morza Martwego to minerały ze zwietrzałych skał zmieszane z morską solą. Spotkałam się z suplementem diety uzupełniającym mikro i makro elementy zrobionym ze zmielonych skał. Koszmar, nie dało się tego jeść. A jeśli chodzi, Waldi, o Twój styropian, to są lekarze-dietetycy, co radzą pacjentom dressing do sałatek

robić na płynnej parafinie. Czego ludzie nie wymyślą. W pewnym sensie a propos naszego pierwotnego tematu, to ponoć w wieku XIX bywało, ze damy odchudzały się za pomocą tasiemców instalowanych w przewodzie pokarmowym. Nie sprawdziłam w żadnym poważnym piśmiennictwie, więc głowy jednak nie daję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
to są lekarze-dietetycy, co radzą pacjentom dressing do sałatek

robić na płynnej parafinie. [/size] 

Myślałem że z styropianem (zamiast błonnika) przesadziłem, ale parafina??

Podczas grillowania mój mały siorpnął łyk rozpałki (95% parafina) i wylądował w dziecięcym szpitalu z chemicznym zapaleniem płuc, wtedy gdzieś czytałem że jeśli jest czysta to wywołuje (ponoć) tylko sraczkę .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro trafił z oparzeniem płuc, to nie tyle parafinę, co się nią zachłysnął. Różnica jest kolosalna.

 

A co do stosowania parafiny jako środka przeczyszczającego, to rzeczywiście - jest to jedna z najstarszych metod pobudzania perystaltyki. Niezbyt zdrowa i dlatego dziś wycofywana, ale bardzo skuteczna.

 

Jeśli chodzi o ciasto ze styropianem - pomysł dość ciekawy, ale widzę kilka wad:

1. Niska odporność styropianu na temperaturę panującą w piekarniku

2. Rozpychanie żołądka na dłuższą metę mogłoby prowadzić do tolerancji na uczucie sytości

3. GIGANTYCZNE wzdęcia związane ze zdolnością styropianu do zatrzymania ogromnej ilości powietrza

4. Nie jestem pewny, jak to jest z polistyrenem, ale nawet jeśli jako związek jest oporny na działanie kwasów, to o ile mi wiadomo, kwasy doskonale go rozpuszczają (nawet jeśli nie wchodzą z nim w reakcje; jeśli się mylę, proszę o korektę kogoś dobrze zaznajomionego z tematem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Niska odporność styropianu na temperaturę panującą w piekarniku

2. Rozpychanie żołądka na dłuższą metę mogłoby prowadzić do tolerancji na uczucie sytości

3. GIGANTYCZNE wzdęcia związane ze zdolnością styropianu do zatrzymania ogromnej ilości powietrza

4. Nie jestem pewny, jak to jest z polistyrenem, ale nawet jeśli jako związek jest oporny na działanie kwasów, to o ile mi wiadomo, kwasy doskonale go rozpuszczają (nawet jeśli nie wchodzą z nim w reakcje; jeśli się mylę, proszę o korektę kogoś dobrze zaznajomionego z tematem.[/size] 

ad1. raczej miałem na myśli coś w rodzaju kulki zalewane galaretką

ad2. w stanach jest zabieg wypełniania żołądka takim "balonikiem z powietrzem" tak że zjesz dwie łyżki zupy i jesteś pojedzony.

ad3. Tu jest problem bo styropian się spienia różnymi ciekawymi substancjami ( może nawet to trucizny) ale do tego celu można by użyć klasycznie sody (jak do chleba ) a następnie nasączyć bakteriami kwasu mlekowego , zalać galaretką i dorzucić truskawek.

ad4. zrobiłem już wstępny eksperyment porządnie zagotowałem kilka razy kulki (z parą wychodził całkiem niezły taki przemysłowy smród) następnie połknąłem bez szczególnego gryzienia tak z 30szt. i jak widać  ciągle mogę pisać :D , 8godz później część w stanie na oko nienaruszonym popłynęła w stronę oczyszczalni ścieków.

 

Kusi mnie mnie to ciasto opisane wyżej tylko nie jestem pewny czy chcę zaryzykować porcję (chyba że mój psiórek zechce się poświęcić dla dobra nauki) :D;) .

Share this post


Link to post
Share on other sites
ad2. w stanach jest zabieg wypełniania żołądka takim "balonikiem z powietrzem" tak że zjesz dwie łyżki zupy i jesteś pojedzony.

Problem w tym, że jest to metoda stosowana dopiero od paru lat i tak naprawdę nawet lekarze zauważają, że nic ona nie da bez radykalnej zmiany diety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wielu latach zmagania się z alergią na pyłki traw i drzew, myszy i astmą zdecydowałem się na zainfekowanie się tęgoryjcem. Zakupiłem porcję od człowieka, który sam w tym celu pojechał do Afryki, był o nim zresztą program na (chyba) Discovery. Kolejną porcję larw sam wyhodowałem. W kolejnym roku alergia zmniejszyła mi się na tyle, że mogłem jeździć na wieś (w różnych porach - celowo wybierałem okresy pylenia różnych roślin) nie łykając tabletek i nie stosując aerozoli i kropli do nosa i oczu. Nadal biorę lek na astmę, boję się go na dłużej odstawić (w tym roku nie brałem go 2 miesiące).

Nie jest to co prawda cudowne lekarstwo bo przy drugiej dawce larw miałem utrzymujące 2 tygodnie biegunki, ale nie żałuję. Za pierwszym razem przez dłuższy czas bolał mnie też brzuch.

Podejrzewam, że trzeba co jakiś czas (rok, dwa?) uzupełniać populację pasożytów, gdyż organizm je zwalcza. Wnioskuję tak z tego względu, że w tym roku trochę dokuczała mi alergia, ale nie tak, jak przed rozpoczęciem "helmintoterapii". Dlatego podałem sobie kilka larw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powstały pierwsze funkcjonalne celowane inhibitory wiązania z alergenami orzeszków ziemnych.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Notre Dame skutecznie zapobiegli wiązaniu alergenów orzeszków ziemnych z immunoglobulinami E (IgE).
      Sukces tego badania jest ekscytujący, ponieważ toruje drogę całkowicie nowej klasie leków na alergię - podkreśla prof. Basar Bilgicer. Mamy teraz pierwszy funkcjonalny przypadek wybiórczego hamowania IgE w odniesieniu do alergenu pokarmowego [...].
      Aktywacja mastocytów przez IgE i alergeny rozpoczyna proces degranulacji i uwalniania z ziaren zawartych w nich lub syntetyzowanych de novo różnych substancji, w tym cytokin/chemokin i, co najważniejsze, histaminy. To pierwszy i najbardziej kluczowy etap reakcji alergicznej. Obecnie nie istnieją żadne leki, które mogłyby zapobiec temu procesowi. Inhibitor, który po prostu obiera na cel IgE, prowadziłby do rozległej immunosupresji; badania wykazały zaś, że może ona powodować wzrost ryzyka parazytozy, a nawet nowotworu.
      Bilgicerowi zależało więc na opracowaniu inhibitora, który hamowałby degranulację, nie zaburzając przy tym innych funkcji immunologicznych.
      Podczas testów Amerykanie posłużyli się nanocząstkami (nanoalergenami). W ten sposób, wykorzystując próbki niewielkiej populacji osób z ciężką alergią na fistaszki, zidentyfikowali na powierzchni białek orzeszków kluczowe miejsca wiązania IgE.
      Wyniki skryningu są bardzo istotne, bo wygląda na to, że tylko kilka miejsc spełnia krytyczną rolę w napędzaniu reakcji alergicznej.
      Uzbrojeni w nowe wiadomości Amerykanie zsyntetyzowali specjalistyczny kowalencyjny heterobiwalentny inhibitor (ang. covalent heterobivalent inhibitor, cHBI), który zapobiega wiązaniu IgE z białkiem orzeszków.
      Badanie próbek 16 pacjentów ujawniło, że cHBI skutecznie zahamowało reakcję alergiczną w 90% z nich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po co zebrze paski? To temat rzeka, który zajmuje wielu na równi z dylematem pierwszeństwa jajka bądź kury. Najnowsze badania wykazały, że czarno-biały wzór sprawia, że zebry są nieatrakcyjne dla wysysających z nich krew samic bąkowatych (Tabanidae).
      Kluczem do rozwiązania zagadki jest sposób, w jaki paski odbijają światło. Zaczęliśmy od badania koni z czarnym, brązowym lub białym umaszczeniem. Odkryliśmy, że u czarnych i brązowych pojawia się pozioma polaryzacja światła - opowiada dr Susanne Åkesson z Uniwersytetu w Lund, dodając, że na ich nieszczęście, takie zwierzęta stają się wyjątkowo atrakcyjne dla pasożytniczych muchówek. Od białej sierści odbija się niespolaryzowane światło, którego fale nie przemieszczają się w poziomie, ale w każdą możliwą stronę. Dla bąkowatych nie jest ono tak pociągające, dlatego białe konie rzadziej są pokłute.
      Jak wyjaśnia Gábor Horváth, horyzontalna polaryzacja przyciąga bąkowate, ponieważ światło odbijające się od wody ulega takiej właśnie polaryzacji. Dla wodnych owadów to niezwykle istotna wskazówka, bo w takim środowisku rozmnażają się i składają jaja.
      Uzbrojony w szczegółową wiedzę nt. koni, szwedzko-węgierski zespół postanowił sprawdzić, w jaki sposób światło odbija się od pasiastej zebry. Na łące ustawiono posmarowane tłuszczem i klejem kartony: biały, czarny, a także w paski o różnej grubości, gęstości rozmieszczenia i kącie schodzenia się. Później zliczano owady przyklejone do poszczególnych tablic. Okazało się, że tablica z wąskimi paskami najbardziej przypominającymi umaszczenie zebry wabiła o wiele mniej bąkowatych niż pozostałe. Mniej nawet niż biała tablica, która odbijała niespolaryzowane światło. Im węższe były pasy, tym mniej nękających zwierzęta muchówek. Naukowcy byli tym nieco zaskoczeni, bo w końcu oprócz bieli pasiasty wzór nadal zawierał atrakcyjną dla pasożytów czerń i powinien wabić liczbę owadów pośrednią między umaszczeniem białym i czarnym.
      W kolejnym teście biolodzy wykorzystali ustawione na łące trójwymiarowe modele koniowatych: czarny, brązowy, pasiasty oraz biały w czarne kropki. Co 2 dni zbierano z nich muchówki. I znowu stwierdzono, że do pasiastej makiety przyklejało się ich najmniej.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kichanie czy katar w okolicy Bożego Narodzenia nie muszą być objawami przeziębienia, ale tzw. zespołu drzewka świątecznego. Próbki choinek pokazały, że w środku drzew iglastych aż roi się od różnych rodzajów pleśni i to one odpowiadają za wzrost liczby przypadków chorób układu oddechowego w okresie Gwiazdki (Annals of Allergy, Asthma and Immunology).
      Zespół doktora Lawrence'a Kurdlansky'ego z Upstate Medical University stwierdził, że większość ze zidentyfikowanych pleśni to potencjalne alergeny, zwiększające ryzyko świszczącego oddechu, uporczywego kaszlu i uwrażliwienia alergicznego u niemowląt. Jeśli ty i twoje dzieci nie macie oczywistych alergii, najpewniej nie trzeba się niczym przejmować. Amerykanin ma jednak kilka porad dla osób podatnych na uczulenia. Po pierwsze, należy sprawdzić szkółkę/dostawcę choinek. Ponoć niektórzy oferują usługę mycia drzewek, a jeśli nie, wybrany świerk czy jodłę można wyczyścić samemu. Gałęzie wystarczy polać wodą z węża ogrodowego albo spryskiwacza do kwiatów. Przed wniesieniem do domu drzewko musi wyschnąć. Po drugie, warto ograniczyć czas ekspozycji. Istnieją pewne dowody, że im dłużej drzewko stoi w domu i im wyższa jest tam temperatura, tym więcej zarodników ulatuje w powietrze. Rozwiązanie? Choinkę warto usunąć tuż po Bożym Narodzeniu. Po trzecie, można skorzystać z oczyszczacza powietrza - powinien, oczywiście, stanąć w pomieszczeniu z drzewkiem.
      Naukowcy dodają, że właściciele sztucznych choinek mają swoje własne problemy, ponieważ gdy niewłaściwie się je przechowuje, także rozpylają pleśnie i kurz.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U niemowląt z niskim stężeniem hormonu stresu kortyzolu w ślinie na późniejszym etapie życia rozwija się mniej alergii. Wyniki badań zespołu z Karolinska Institutet ukazały się w grudniowym numerze Journal of Allergy and Clinical Immunology.
      W ostatnich dziesięcioleciach liczba przypadków dziecięcych alergii znacznie wzrosła, zwłaszcza na Zachodzie. Uznaje się, że odpowiada za to kombinacja czynników środowiskowych i związanych ze stylem życia, która występuje w czasie ciąży i we wczesnym dzieciństwie.
      Czynniki psychologiczne i hormon stresu kortyzol są związane z chorobami alergicznymi. Nasze studium wykazało, że dzieci, u których w niemowlęctwie występuje niskie stężenie kortyzolu w ślinie, w porównaniu do rówieśników, rzadziej chorują na alergie w 1.-2. roku życia - wyjaśnia dr Fredrik Stenius.
      Wcześniej szwedzki zespół opisał związek między antropozoficznym stylem życia (wg Steinera) a niższą zachorowalnością na alergie u dzieci w wieku szkolnym. Teraz natrafiliśmy na ślad podobnej korelacji w rodzinach niemowląt, które hołdują tym samym zasadom. Takie maluchy mają niższy poziom kortyzolu.
      W Szwecji ludzie prowadzący antropozoficzny tryb życia spożywają pokarmy zawierające dużo kwasu mlekowego, np. kiszone warzywa i jogurty, nie szczepią dzieci - wyjątkiem są polio i tężec (na odrę choruje ponad połowa takich maluchów) - preferują karmienie piersią oraz unikają zażywania antybiotyków czy leków przeciwbólowych.
      Ekipa Steniusa oceniała związek między poziomem kortyzolu w ślinie w 6. miesiącu życia a objawami alergii w pierwszych 2 latach życia. Próbki śliny pobrano od 203 półrocznych niemowląt. Poza tym w wieku 6, 12 i 24 miesięcy pobierano próbki krwi, które następnie analizowano pod kątem specyficznych przeciwciał IgE. Dane nt. symptomów alergii uzyskano w czasie kilkakrotnego badania.
      Związek między stężeniem kortyzolu w ślinie w niemowlęctwie a uwrażliwieniem alergicznym i alergiami wskazuje na rolę zmiany działania osi podwzgórze-przysadka-nadnercza w etiologii tego typu chorób.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskim naukowcom udało się wyłączyć reakcję alergiczną organizmu na niektóre pokarmy. Potencjalnie śmiertelna reakcja układu odpornościowego na orzechy została wyłączona, dzięki „przekonaniu" go, że proteiny z orzechów nie stanowią zagrożenia dla organizmu.
      Naukowcy z Northwestern University dokonali tego u myszy, dołączając do jej własnych komórek krwi proteiny orzecha i wprowadzając je ponownie do organizmu.
      Sądzimy, że znaleźliśmy sposób na bezpieczne i szybkie wyłączenie reakcji alergicznej na żywność - powiedział profesor Paul Bryce, który jest współautorem badań prowadzonych wraz z profesorem Stephenem Millerem.
      Uczeni jako pierwsi użyli do walki z alergiami metody, która była dotychczas wykorzystywana przy chorobach autoimmunologicznych. Zaproponowany przez nich sposób działa dzięki temu, że prowadzi do stworzenia bardziej zrównoważonego układu odpornościowego poprzez zwiększenie liczby regulujących limfocytów T.
      Limfocyty T występują w różnych odmianach. Nasza metoda wyłącza niebezpieczne limfocyty Th2, które odpowiadają za reakcję alergiczną i zwiększa liczbę regulujących limfocytów T. Możemy wówczas jeść orzechy. Uzyskaliśmy bowiem tolerancję układu odpornościowego - dodaje naukowiec.
      U alergików uczulonych na orzechy kontakt z nimi bardzo często prowadzi do wystąpienia zagrażającej życiu anafilaksji. Szacuje się, że w USA corocznie występuje 15-30 tysięcy anafilaksji związanych z żywnością, a reakcja alergiczna na pokarm przyczynia się do śmierci 100-200 osób rocznie.
      Naukowcy z Northwestern wyhodowali myszy z alergią na orzechy, dołączyli do białych krwinek proteiny orzechów i wstrzyknęli je zwierzętom. Po zaledwie dwóch sesjach leczenia myszom podano pastę z orzechów. Reakcja alergiczna nie wystąpiła.
      Ich system immunologiczny uznał proteiny orzechów za bezpieczne, gdyż były one już obecne w białych krwinkach. Bez leczenia zwierzęta przeżyłyby wstrząs anafilaktyczny - mówi Bryce. Naukowiec nie wyklucza, że jednocześnie można będzie dołączać do komórek krwi proteiny więcej niż jednego rodzaju.
      Podczas innej serii badań proteiny orzechów zastąpiono proteinami jaj, a następnie myszy uczulone na białko jajek poddano działaniu powietrza zawierającego ich proteiny. U alergika w płucach pojawiłby się stan zapalny. Nie zaobserwowano go u leczonych myszy.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...