Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

W Egipcie odnaleziono 57 grobowców

Recommended Posts

Jak poinformowała Egipska Służba Starożytności, w Lahoun w pobliżu Fajum archeolodzy odkopali 57 starożytnych grobów, w których większości znajdują się ozdobne drewniane sarkofagi z mumiami.

Najstarsze groby pochodzą z ok. 2750 r. p.n.e., a więc z czasów pierwszej i drugiej dynastii tynickiej (okres wczesnodynastyczny). Dwanaście reprezentuje XVIII dynastię tebańską. Jak wyjaśnia sekretarz Służby Zahi Hawass, dzięki odkryciu zdobyto nowe informacje o religii starożytnego Egiptu. Mumie z XVIII dynastii były bowiem okryte lnem z napisami pochodzącymi z Księgi Umarłych oraz wizerunkami bóstw.

Szef wyprawy Abdel Rahman El-Aydi opowiada, że na niektórych grobach znajdowały się religijne inskrypcje, które miały pomóc zmarłemu w przejściu do raju. Jeden z najstarszych grobowców jest ponoć niemal nietknięty – zachowało się całe wyposażenie oraz drewniany sarkofag z mumią owiniętą lnem.

W 31 grobach datowanych na ok. 2030-1840 r. p.n.e. naukowcy natrafili na sceny przedstawiające różne bóstwa, w tym Horusa, Hathor, Amona czy Chnuma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy Egipcjanin umierał jego znoje się nie kończyły. Musiał dotrzeć do świata umarłych. Prowadziły tam co najmniej dwie drogi. Jedna lądowa, druga morska. Nie były to drogi proste, do ich przebycia potrzebna była mapa. Egiptologia zna takie przewodniki po świecie podziemnym. Teraz archeolodzy znaleźli najstarszy taki znany przewodnik i prawdopodobnie najstarszą ilustrowaną księgę świata.
      Mowa tutaj o Księdze Dwóch Dróg, która stała się inspiracją dla kolejnych generacji „przewodników” po podziemiach. Znaleziona właśnie kopia liczy sobie 4000 lat.
      O odkryciu poinformowano na łamach Journal of Egyptian Archeology. Starożytni Egipcjanie mieli obsesję na punkcie wszelkich form życia. Śmierć była dla nich innym życiem, mówi Rita Lucarelli z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.
      Obecnie znamy nieco ponad 20 kopii Księgi Dwóch Dróg. Ta właśnie odkryta jest o 40 lat starsza od najstarszej z nich. Znaleziono ją w 2012 roku podczas wykopalisk we wsi Dayr al-Barsha. Zabytek znajdował się w trumnie, która z jakichś względów uszła uwadze zarówno rabusiów jak i wcześniejszych generacji archeologów.
      Księga została spisana na wewnętrznej stronie trumny. Zatem ma ona formę dwóch cedrowych desek pokrytych obrazami i hieroglifami. Analiza wykazała, że mamy tu bez wątpienia z Księgą Dwóch Dróg, a znajdujące się w grobie artefakty są datowane na rządy faraona Mentuhotepa II, który rządził do roku 2010 p.n.e.
      Umieszczenie księgi na wewnętrznej stronie trumny miało zapewnić zmarłemu łatwy dostęp do przewodnika. W tym konkretnym przypadku chodziło o zmarłą. Kobieta imieniem Ankh pochodziła z wyższej warstwy społecznej. Wiemy, że chodziło o kobietę, mimo że księga odnosi się do osoby zmarłej w formie męskiej. Jak wyjaśnia Kara Cooney z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, zmartwychwstanie w Egipcie było powiązane z męskimi bogami, a panem podziemi był Ozyrys. Zwracanie się do osoby zmarłej w formie męskiej miało bardziej upodobnić je do Ozyrysa.
      Ankh otrzymała nieco spersonalizowany tekst Księgi Dwóch Dróg. Czytamy w niej, że zmarła musiała przejść przez pierścień ognia, później miała do czynienia z demonami i duchami. Mogła się chronić wypowiadając odpowiednie zaklęcia. W tekście znajdowały się szczegółowe instrukcje dotyczące tych zaklęć.
      Towarzysząca tekstowi mapa zawiera meandrujące linie i tajemnicze figury. Obecnie trudno jest nam interpretować te rysunki. Część badaczy sądzi, że mogą one przedstawiać wydarzenia z doczesnego życia zmarłej, może miały pomóc jej w przywołaniu bogów lub zmarłych ludzi. Z pewnością jednak całość zapowiadała zmartwychwstanie Ankh.
      Wspomniana tutaj najstarsza kopia Księgi Dwóch Dróg może jednak długo nie utrzymać swojego tytułu. Wiadomo bowiem, że egiptolog Wael Sherbiny bada znaleziony przez siebie skórzany zwój. Nie można wykluczyć, że zawiera on jeszcze starszą wersję Księgi. O tym przekonamy się jednak po opublikowaniu wyników badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na starożytnych egipskich malowidłach widzimy ludzi, którzy mają stożkowate nakrycia głowy. Przez dziesięciolecia stanowiły one zagadkę dla specjalistów, którzy spierali się, czy to prawdziwe nakrycia, których dotychczas nie znaleziono, czy też symboliczne przedstawienia w sztuce, mogące być np. czymś na kształt aureoli u chrześcijańskich świętych.
      Spór ten udało się rozstrzygnąć dzięki odkryciu w Amarnie. To jedno z najbardziej niezwykłych stanowisk archeologicznych. Miasto zostało założone przez faraona Echnatona – męża Nefretete i ojca Tutanchamona – i miało być nową stolicą. Przetrwało nie dłużej niż 15 lat. Po śmierci Echnatona zostało opuszczone i zburzone, gdyż Echnaton był heretykiem. Przeprowadził on bowiem reformę religijną, w ramach której politeistyczną religię Egiptu miał zastąpić system henoteistyczny, uznający co prawda wielu bogów, ale wywyższający jednego z nich ponad resztę. Władca kazał zamknąć świątynie poświęcone innym bogom, zlikwidować ślady kultu Amona i rozpoczął budowę nowej stolicy – Achetaton (Amarna).
      Podczas wykopalisk w stolicy Echnatona znaleziono w końcu stożkowate nakrycia głowy. Dokonali tego naukowcy z Amarna Project, prowadzonego przez Cambridge University. Dwa tego typu przedmioty spoczywały w grobach osób o niskim statusie społecznym, na cmentarzu robotników. Zachowane zwłoki wciąż miały upięte włosy, do których przymocowane były stożkowate nakrycia głowi. Mają one kolor kremowy, prawdopodobnie zostały wykonane z wosku pszczelego, a wysokość każdego z nakryć określono na 8 centymetrów. Szczątki pierwszego ze stożków wydobyto w 2009 roku, na drugi natrafiono w roku 2015. Od tamtej pory trwały badania i prace nad ich konserwacją.
      Odkrycie pokazuje, że nieprawdziwe są hipotezy mówiące, że to, co widzimy na malowidłach miało jedynie znaczenie symboliczne, a twórcy rysunków oznaczali w ten sposób osoby o specjalnym statusie. Być może obala ono również inną hipotezę, zgodnie z którą stożki były perfumami, które powoli się rozpuszczały, namaszczając i symbolicznie oczyszczając głowę i ramiona osoby, która je nosiła. W znalezionych stożkach nie stwierdzono bowiem obecności żadnych środków chemicznych. Jednak, jak stwierdzają niektórzy specjaliści, to nie znaczy, że perfum nie było w tych czy w innych stożkach.
      Lise Manniche z Uniwersytetu w Kopenhadze mówi, że znalezienie stożków w grobach osób o niskim statusie nie obala teorii mówiącej, iż nosiły je osoby o wysokim statusie. Na malowidłach widzimy bowiem, że takie stożki znajdują się na głowach znacznych osób, nie takich, które chowano na cmentarzu dla pracowników fizycznych. Sądzę, że to, co znaleziono, to 'fałszywe' stożki, które osoby o niskim statusie zastosowały, by imitować zachowania ważniejszych od siebie osób, stwierdza uczona. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to stożki musiały mieć jeszcze jakieś dodatkowe znaczenie niż próbę upodobnienia się do elity społecznej. Jedna z hipotez mówi bowiem, że stożki mogły symbolizować zmysłowość i urodzenie dziecka. Tymczasem jeden ze znalezionych stożków był przymocowany do głowy kobiety w wieku rozrodczym. Być może, stwierdza Manniche, kobieta chciała mieć dzieci w życiu pozagrobowym. Płci drugiej z osób, przy której znaleziono stożek, nie udało się określić.
      Z taką interpretacją nie zgadza się Rune Nyord, archeolog z Emory University. Zauważa on, że malowidła sugerują, iż stożki były noszone w innym kontekście, podczas świąt lub w obecności faraona. W egiptologii bardzo często próbuje się coś interpretować z perspektywy życia pozagrobowego. Ale nie powinniśmy od razu odrzucać możliwości, że Egipcjanie postrzegali coś inaczej. Czasem kapelusz jest po prostu kapeluszem, mówi.
      Inną interesującą hipotezę wysuwa Nicola Harrington z University of Sydney. Zauważa ona, że z malunków wynika, iż osoby noszące stożki przygotowywały pogrzeby i zanosiły dary bogom. Zatem stożki noszono w obecności bóstw. Harrington zauważa, że oba szkielety noszą ślady schorzeń, które mogą wskazywać, iż były to... tancerki. Być może stożki widoczne na malowidłach oznaczały tancerki, jako osoby służące bogom. To by wyjaśniało, dlaczego – pomimo prostego pochówku wskazującego na niski status – do głów zmarłych przytwierdzono stożki.
      Bez kolejnych odkryć, nie będziemy w stanie stwierdzić, jak bardzo rozpowszechnione były stożki w pochówkach i jakie mogło być ich znaczenie. Niestety, metody badawcze wczesnej egiptologii dalece odbiegały – delikatnie mówiąc – od współczesnych standardów. Jeśli więc nawet w przeszłości w grobach znajdowały się jakieś stożki, prowadzący wykopaliska mogli ich nie zauważyć.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na południowym zachodzie Francji, w Cahors, znaleziono sarkofag z VII wieku zawierający szkielet starszej kobiety. Odkrycie zostało już okrzyknięte „bezprecedensowym”, a naukowcy mają nadzieję, że dowiedzą się dzięki niemu więcej o epoce Merowingów.
      Szkielet, który znajdował się w wapiennym sarkofagu nosi wyraźne ślady artretyzmu. Zmarłą pochowano wraz z przedmiotami osobistymi. Eksperci przeprowadzą badania radiowęglowe, by określić dokładną datę pochówku.
      Sarkofag został odkryty w pobliżu kościoła św. Bartłomieja na obszarze, na którym znajdowały się groby osób z klasztoru, który został w VII wieku założony przez Didiera z Cahors.
      Niedaleko sarkofagu znaleziono też pozostałości po ceramice z okresu Merowingów i ślady pomieszczenia, które prawdopodobnie było kuchnią.
      Najnowsze odkrycie jest o tyle istotne, że z okresu panowania Merowingów (481–751) zachowało się niewiele współczesnych im źródeł.
      Merowingowie – zwani „długowłosymi królami” – są uznawani za pierwszą dynastię królów Francji. Nazwa dynastii pochodzi o Merowecha. Wiemy o nim jedynie tyle, że był ojcem króla Franków salickich Childeryka I. W roku 481 lub 482 na tronie zasiadł syn Childeryka Chlodwig I. Rozszerzył on swoje panowanie na wszystkich Franków salickich, podbił sąsiadów i zjednoczył pod swoim panowaniem niemal całą Galię, z wyjątkiem Burgundii i Prowansji. Stworzył w ten sposób najbardziej stabilne i rozległe państwo powstałe na gruzach cesarstwa zachodniorzymskiego.
      Na przełomie V i VI wieku Chlodwig przyjął chrzest. Był on najwybitniejszym i najlepiej znanym królem z dynastii Merowingów. Po jego śmierci państwo podzielono pomiędzy jego czterech synów. Pomimo krwawych walk między braćmi udało im się jeszcze bardziej poszerzyć tereny będące pod władzą Franków. W końcu w roku 558 ostatnim żywym synem Chlodwiga pozostał Chlotar I, który ponownie zjednoczył kraj. Po jego śmierci państwo ponownie podzielono między jego czterech synów. W kolejnych dziesięcioleciach dochodziło do wielu walk, podziałów i ponownych zjednoczeń. Na początku VII wieku królowie Merowingów stali się marionetkami w rękach swoich majordomusów – urzędników zarządzających dworem – którzy decydowali o obsadzie tronu.
      Kres dynastii Merowingów położył majordom Pepin Krótki, syn majordoma Karola Młota. W 750 roku dokonał on zamachu stanu, zdetronizował Childeryka III i rok później został namaszczony na króla Franków, rozpoczynając tym samym dynastię Karolingów. Pepin był ojcem Karola Wielkiego, pierwszego świętego cesarza rzymskiego, od którego imienia pochodzi polskie słowo „król”.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nie można wykluczyć, że starożytni Egipcjanie jedli arbuzy, które bardzo przypominały owoce znane nam dzisiaj. Wskazują na to rysunki na ścianach oraz niedawno przeprowadzone badania DNA.
      Dzikie arbuzy, które można spotkać w Afryce, w niczym nie przypominają odmian udomowionych. Są małe, okrągłe, a wewnątrz znajduje się biały miąższ pełen gorzkiej kukurbitacyny. Naukowcy do dzisiaj sprzeczają się, gdzie owoce te zostały udomowione. Jedni wskazują na południową, inni zaś na zachodnią Afrykę.
      Na ścianach co najmniej trzech starożytnych egipskich grobowców widzimy rysunki owoców przypominających arbuzy. Jeden z nich niemal do złudzenia przypomina odmianę współczesną. Ponadto w XIX wieku liście arbuza znaleziono na mumii sprzed 3500 lat.
      Niedawno botanik Susanne Renner z Uniwersytetu w Monachium dowiedziała się o istnieniu tych liści i zdała sobie sprawę, że zbadanie ich DNA może nam wiele powiedzieć o arbuzach, które jedli Egipcjanie. A dzięki zamiłowaniu do dawnej literatury odkryła, że część z liści wysłano w słynnego botanika Josepha Hookera, który był w tym czasie dyrektorem Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew.
      Na prośbę Renner pracownicy Ogrodów udostępnili jej niewielką próbkę liści wyjętą z gabloty wystawowej, która nie była otwierana od 1876 roku. Kolega Renner, Guillaume Chomicki z Uniwersytetu w Oksfordzie, przeprowadził badania DNA próbki. Uczeni byli w stanie tylko częściowo odtworzyć genom starożytnego arbuza, ale w odczytanym fragmencie zauważyli dwa geny, które sporo powiedziały o owocu.
      Jeden z nich kontroluje produkcję kukurbitacyny. W próbce sprzed 3500 lat gen ten był zmutowany, co doprowadziło do jego wyłączenia, a to oznacza, że egipski arbuz miał słodki miąższ, podobnie jak współczesne odmiany udomowione. Wyłączony był też gen odpowiedzialny za zamianę likopenu, czerwonego barwnika występujące m.in. w pomidorach, w inną substancję. Możemy zatem przyjąć, że likopen akumulował się w miąższu i arbuz był wewnątrz czerwony.
      Na podstawie zsekwencjonowanego fragmentu nie można było stwierdzić, jaki kształt miał arbuz. Czy był okrągły czy podłużny. Jednak na jednym ze starożytnych malunków naściennych widzimy podłużny owoc. Niewykluczone zatem, że przed 3500 lat w Egipcie jedzono wydłużone arbuzy o słodkim czerwonym miąższu. Owoce posiadały więc wszystkie najważniejsze cechy dzisiejszych udomowionych arbuzów.
      DNA wskazuje też, że badany owoc był blisko spokrewniony ze słodkim arbuzem o białym miąższu uprawianym w regionie Darfuru. Owoce mogły więc zostać po raz pierwszy udomowione na wschodzie Afryki, później ich uprawa rozprzestrzeniała się wzdłuż Nilu i z czasem owoc zyskiwał takie cechy jak np. czerwony miąższ.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Egipskie Ministerstwo Starożytności poinformowało o odkryciu w pobliżu Aswanu grobowca mężczyzny imieniem Tjt. Imię właściciela grobu było przyczepione do drewnianej trumny. Jednak Tjt nie spoczywał w nim sam. W grobowcu znaleziono dziesiątki mumii, w tym zwłoki dzieci. Dwie mumie były ułożone jedna na drugiej co, zdaniem Ministerstwa, może wskazywać, że pochowano matkę i dziecko. Grobowiec powstał prawdopodobnie między VI wiekiem przed Chrustusem a IV wiekiem po Chrystusie.
      W grobowcu odkryto też liczne artefakty, w tym wazy i amfory. Wzdłuż jednej ze ścian stoją nietknięte nosze, używane prawdopodobnie do transportu zwłok. Przy niektórych mumiach stoją naczynia, w których wciąż jest pożywienie.
      Archeolodzy znaleźli też fragmenty masek pogrzebowym pomalowane na złoto oraz niewielką statuetkę ptaka z ludzką głową, który symbolizował duszę i często jest znajdowany w pochówkach z tego okresu.
      Przy wejściu do komory grobowej natrafiono na lampę, materiały używane do owijania mumii, w tym masę bitumiczną i kartonaż składający sie z lnu, papirusa i gipsu. Tekst, w którym znaleziono imię Tjt wspomina też egipskich bogów, w tym Hapi, boga Nilu.
      Grobowiec Tjt to jeden z 300 pochówków rozrzuconych w okolicy Mauzoleum Agi Chana.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...