Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Wczoraj wahadłowiec Discovery odleciał z misją na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Oprócz siedmioosobowej załogi i części zapasowych koniecznych dla funkcjonowania stacji wiezie trzy nowe eksperymenty biologiczne, ważne dla przyszłości załogowych lotów kosmicznych.

Specyfika załogowych lotów kosmicznych, w tym od dawna planowanej wyprawy na Marsa, wymaga wielu przygotowań i badań. Jednym z najbardziej istotnych jest wpływ długotrwałego stanu nieważkości na funkcjonowanie żywych organizmów. Podczas wielomiesięcznego lotu astronauci będą bowiem zdani tylko na siebie, ewentualne problemy zdrowotne mogłyby łatwo pokrzyżować plany. Dlatego potrzebna jest wiedza, jak stan niskiej grawitacji wpływa na zdolność komórek do samoleczenia się i regeneracji, czy zdolność do walki z infekcjami.  

Temu właśnie służyć będą trzy zaplanowane eksperymenty. Pierwszy z nich, Stem Cell Regeneration Experiment, ma na celu zbadanie zdolności embrionalnych komórek macierzystych do różnicowania się i przekształcania w wyspecjalizowane tkanki w warunkach kosmicznych. Próbki, na których przeprowadzone będą badania to zarodki oraz preparaty macierzystych komórek myszy. Próbki umieszczone są w odpowiednich bioreaktorach i inkubatorach. Badania mają na celu zbadanie zdolności komórek do regeneracji i zaradzenie ich degeneracji, jaka zachodzi w warunkach kosmicznych.

Drugi z eksperymentów o nazwie Space Tissue Loss to pierwsze tak podstawowe badanie wpływu mikrograwitacji na zdolność komórek do radzenia sobie z infekcją patogennymi bakteriami. Tu użyte zostaną komórki ludzkie, zaś agresorem będą popularne bakterie Salmonelli. Eksperyment pozwoli na zbadanie odpowiedzi komórek jelitowych przed i po infekcji. Kierujący tym projektem profesor Cheryl Nickerson z Biodesign Institute na Uniwersytecie Stanowym Arizony tłumaczy, że wyniki mogą mieć znaczenie również dla opracowania nowych leków i szczepionek również w warunkach ziemskich.

Trzeci eksperyment, Mouse Immunology, pozwoli na przykładzie myszy na zbadanie odporności na infekcje i powtórne infekcje w warunkach kosmicznych i czy takie warunki wywierają w ogóle istotny wpływ na odporność organizmów. Jak tłumaczy prof. Millie Hughes-Fulford z Departments of Medicine and Urology na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco, po zbadaniu 8 tysięcy genów będzie można określić zmiany ich aktywności w badanych warunkach. Połowa badanych mysich osobników poleci na orbitę, połowa pozostanie na Ziemi jako próbka kontrolna. U części myszy z każdej grupy białe krwinki zostaną zaszczepione komórkami grasicy.

Wszystkimi trzema eksperymentami kieruje International Space Station Non-Exploration Projects Office w NASA Ames.  

Wczorajszy lot to jedna z ostatnich misji wahadłowców. Planowane są jeszcze trzy loty, po których amerykańska flota kosmiczna definitywnie pójdzie na emeryturę. Wycofane z eksploatacji wahadłowce będzie można kupić.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z taką uwagą techniczną: wiem, Jurgi, że bardzo dbasz o czystość polszczyzny (i za to wielki ukłon), ale czy nie lepiej byłoby jednak używać skrótu ISS zamiast niewiele mówiącego na pierwszy rzut oka MSK?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo możebne, że masz rację. Ciekawe, czy są jakieś półoficjalne sugestie (polskich astronomów, bo RJP na pewno się tym nie zajmowała :D), albo chociaż przyjęty zwyczaj. Wydaje mi się, że serwis AstroNews rzeczywiście używa raczej angielskiego skrótu.

 

Dokładniej jednak, to ja w tytule wcale nie napisałem „MSK”, tylko pełną nazwę, jak poniżej w tekście. Nie zauważyłem, że tytuł jest za długi i chowa się na stronie głównej pod grafiką, więc potem to akurat tak poprawiono, a ja się nad tym już nie zastanawiałem. Poprawiać już skrótu chyba nie warto po czasie, skoro nie jest to błąd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obrońcy zwierząt oraz władze parków narodowych informują, że w ubiegłym roku kłusownicy zabili w RPA rekordową liczbę nosorożców. Południowa Afryka to miejsce, gdzie żyje największa liczba tych zagrożonych zwierząt. Przyczyną wzrostu kłusownictwa jest niewątpliwie wzrost cen rogów nosorożca. Na czarnym rynku za kilogram rogu płaci się 65 000 dolarów. Rogi nosorożców są uważane przez wielu Azjatów za cudowny specyfik, zwalczający wiele chorób, w tym nowotwory.
      Rok 2011 był szczególnie tragiczny dla populacji nosorożców. Kłusownicy zabili ostatniego na naszej planecie zachodniego nosorożca czarnego oraz ostatniego żyjącego w Wietnamie nosorożca jawajskiego.
      Obecnie w RPA żyje około 20 000 nosorożców. Jeszcze przed 10 laty kłusownicy zabijali rocznie tylko 15 tych zwierząt. W ubiegłym roku ich łupem padły 443 nosorożce. Richard Emslie, specjalizujący się w biologii nosorożców mówi, że liczba tych zwierząt ginących z przyczyn nienaturalnych (kłusownictwo i legalne polowania) osiągnęła taki poziom, iż należy spodziewać się spadku liczebności gatunku.
      Większość nosorożców padło ofiarą kłusowników w Parku Narodowym Krugera - największym skarbie przyrodniczym afryki. Kłusownicy, sponsorowani przez międzynarodowe gangi, dysponują nowoczesną bronią, śmigłowcami i noktowizorami. W ostatnich miesiącach rząd RPA, chcąc powstrzymać rzeź nosorożców, obsadził park wojskiem i wysłał samoloty zwiadowcze do jego patrolowania.
      Śledczy z RPA informują, że wielu kłusowników jest ćwiczonych przez armię i policję z Mozambiku.
      W 2011 roku zabito nie tylko rekordową liczbą nosorożców. Kłusownicy zabili też tysiące słoni. Wzrost poziomu kłusownictwa, zarówno w przypadku nosorożców jak i słoni, ma miejsce od 2007 roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jednym z poważniejszych problemów z jakim mierzą się astronauci jest utrata masy mięśni spowodowana przebywaniem w stanie nieważkości. Kilkutygodniowy pobyt w kosmosie może spowodować spadek wagi nawet o 15%. Dlatego też astronauci przebywający na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) ćwiczą codziennie przez 2 godziny.
      Jednak monitorowanie masy ciała w stanie nieważkości nie jest proste. Tradycyjne wagi tam nie działają. Od 1965 roku używane są urządzenia, które obliczają masę astronautów na podstawie tempa własnych ruchów. Urządzenie takie jest najpierw kalibrowane, ustalając tempo poruszania siedziska w górę i w dół. Następnie astronauta kładzie się na siedzisku, a urządzenie, na podstawie spowolnienia własnych ruchów, oblicza masę człowieka.
      Tego typu „waga“ jest dość duża i zużywa sporo energii. Teraz Carmelo Velardo z francuskiego Eurocomu zaproponował rozwiązanie, które zwolni miejsce na ISS, pozwalając wykorzystać je na potrzeby instrumentów badawczych, oraz umożliwi zaoszczędzenie energii.
      Naukowiec postanowił wykorzystać Kinecta do „ważenia“ astronautów. Urządzenie ma za pomocą swoich czujników oraz kamer tworzyć trójwymiarowy obraz ciała człowieka i na podstawie takiego modelu wyliczać jego wagę. Podczas testów, w których wykorzystano dane dotyczące wymiarów ciała i wagi 28 000 osób okazało się, że dokładność systemu wynosi 97%. Średnie odchylenie od wagi rzeczywistej wynosiło 2,7 kilograma, zatem dokładność metody Velardo jest porównywalna z obecnie stosowanym sposobem ważenia.
      Nowa metoda, ze względu na koszty wyniesienia każdego kilograma na orbitę, nie została jeszcze przetestowana w kosmosie. Velardo chce ją najpierw sprawdzić podczas lotu samolotem, w czasie którego uzyskiwane są warunki mikrograwitacji. Wyniki jego badań zostaną zaprezentowane w przyszłym miesiącu.
      </>
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma SpaceX powoli kończy testy bezpieczeństwa swojego pojazdu, w związku z czym NASA ogłosiła, że start drugiego Commercial Orbital Transportation Services (COTS) odbędzie się 7 lutego przyszłego roku. Co więcej, Agencja wyraziła też zgodę na wysłanie pojazdu Dragon na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
      W ciągu ostatnich miesięcy SpaceX dokonała olbrzymiego postępu i przygotowała Dragona do misji na ISS. Czekamy na kolejne udane misje, które otworzą epokę komercyjnych lotów zaopatrzeniowych do międzynarodowego laboratorium orbitalnego - oświadczył William Gerstenmaier odpowiedzialny w NASA za Human Exploration and Operations Mission Directorate.
      Zostało jeszcze dużo rzeczy do zrobienia przed startem, ale zespoły robocze mają rozsądny plan ukończenia prac i poradzenia sobie z nieprzewidzianymi wyzwaniami. Podobnie jak we wszystkich poprzednich misjach, ostateczna data startu zostanie wyznaczone po zakończeniu testów i analiz, gdy upewnimy się, że misja będzie przebiegała bezpiecznie i zakończy się sukcesem - dodał Gerstenmaier.
      Podczas lotu Dragon najpierw wykona serię testów, a dopiero po ich udanym zakończeniu będzie mógł połączyć się z ISS. Pierwszym celem pojazdu będzie przelot w odległości około 3 kilometrów od Stacji i przetestowanie wszystkich czujników oraz systemów sterowania.
      Ostatecznie Dragon ma zbliżyć się do ISS i zostanie przechwycony przez automatyczne ramię. Później zostanie od niego odłączony i skierowany w stronę Ziemi. Misja Dragona zakończy się na dnie oceanu u wybrzeży Kalifornii.
      Dragon to w pełni automatyczne urządzenie zdolne do zabrania nawet 6 ton ładunku. W konfiguracji załogowej może pomieścić 7 osób.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W społeczeństwach patriarchalnych kobiety wypadają gorzej od mężczyzn w zadaniach wymagających obracania obiektów w myślach. W społecznościach matriarchalnych różnice w osiąganych wynikach zanikają.
      Różnice w zdolnościach przestrzennych ujawniają się w rozmaitych kulturach, dotąd jednak niewiele uwagi poświęcano zagadnieniu, do jakiego stopnia zjawisko to jest uwarunkowane biologicznie, a do jakiego kulturowo. Gdyby się okazało, że kultura odpowiada za gorsze wyniki pań w zadaniach wymagających wyobraźni przestrzennej, uprawdopodobniłyby się twierdzenia wszystkich osób, które twierdzą, że niedobór kobiet o znaczących osiągnięciach w sektorze SET (od ang. science, engineering, technology) to wynik stereotypów i dyskryminacji.
      By się przekonać, jak jest naprawdę, dr Moshe Hoffman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego pojechał do północnych Indii i odwiedził dwa plemiona: patriarchalnych Karbi, gdzie większość dóbr należy do mężczyzn i dziedziczy najstarszy syn oraz Khasi, gdzie w odróżnieniu od większości wspólnot indyjskich zachowało się dziedziczenie matrylinearne, a status kobiet jest wysoki (po ślubie to mąż przenosi się do żony, domem rządzi babcia, czyli teściowa, a mężczyznom nie wolno mieć ziemi). Hoffman tłumaczy, że wybrał właśnie te społeczności, ponieważ biologicznie i geograficznie są do siebie bardzo podobne, różnice występujące w zdolnościach należałoby zatem przypisać odmiennemu porządkowi społecznemu. Wioski tych grup etnicznych się ze sobą mieszają, w dodatku genetycznie oddzieliły się one od siebie zaledwie kilkaset lat temu.
      Amerykanin odwiedził 8 wiosek. Zebrał grupę 1279 osób, które miały na czas ułożyć 4-elementową układankę przedstawiającą konia. Wszystkim ochotnikom zapłacono dniówkę za samo zjawienie się na badaniu. Za ukończenie zadania w czasie poniżej 30 s można było dostać dodatkowe wynagrodzenie. Hoffman opowiada, że czasem zgłaszały się całe wioski. Normalnie ludzie ci pracują w pocie czoła w polu, więc perspektywa zarobienia tej samej kwoty w dużo lżejszy sposób była dla nich wyjątkowo pociągająca.
      Gdy wyliczono średni czas, biorąc pod uwagę wszystkich badanych (1279), wyniósł on 40 sekund. Okazało się jednak, że wśród Karbi mężczyźni kończyli układanie o 36% wcześniej niż kobiety, a wśród Khasi obie płcie wypadały bardzo podobnie.
      Eksperymenty nie ujawniły, jak kultura wpływa na zdolności przestrzenne, ale najprawdopodobniej za pośrednictwem struktury rodzinnej i wykształcenia. W grupie z dziedziczeniem patrylinearnym mężczyźni uczą się o ok. 3,5 roku dłużej od kobiet, a w społeczeństwie matriarchalnym obie płcie kształcą się tyle samo czasu. Gdy naukowcy kontrolowali liczbę lat uczęszczania do szkoły, różnica między płciami zmniejszyła się o 1/3. Wg Hoffmana, oznacza to, że nauka może zwiększać zdolności przestrzenne.
      W ludzie Karbi niektóre kobiety mają ziemię i pieniądze, ponieważ w ich rodzinach nie było synów. Amerykanin porównał je z rodzinami, w których dominowali mężczyźni. Znowu okazało się, że przy wzroście stanu posiadania kobiety różnica w zdolnościach przestrzennych zmniejsza się o 1/3. Nie da się wykluczyć, że kobiety bardziej uzdolnione przestrzennie więcej osiągają, ale może być też tak, że domy z mniejszymi różnicami w uprawnieniach płci wzmacniają u kobiet zdolności przestrzenne.
      Warto przypomnieć, że gdy przed 2 laty Janet Hyde i Janet Mertz University of Wisconsin-Madison przeanalizowały szereg badań, wykazały, że w społeczeństwach z silniej zaznaczoną nierównością płci dziewczynki osiągają gorsze wyniki w matematyce.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do wielu eksperymentów i testów przeprowadzanych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej od 1 czerwca doszło śledzenie statków pływających po oceanach. Europejski moduł Columbus, używając systemu AIS, śledzi trasy ponad 60 tysięcy jednostek morskich.
      AIS (Automatic Identification System) to powszechnie stosowany na morzu system automatycznej radiowej identyfikacji jednostek. Ułatwia on pracę portom, obsłudze kanałów żeglugowych, zwiększa bezpieczeństwo; jest obowiązkowy dla wszystkich międzynarodowych okrętów pasażerskich i towarowych powyżej 300 ton. Zaprojektowany jest do pracy na niewielkich dystansach: około 50 kilometrów lub maksymalnie do granicy horyzontu.
      Moduł Columbus na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) od czerwca prowadzi pilotażowy program śledzenia statków poprzez system AIS. Dzięki wysokiej czułości odbiornika NORAIS stosunkowo słaby sygnał nie stanowi problemu i bez trudu odbierany jest z orbity na wysokości 350 kilometrów, a zasięg może wynosić nawet 2000 kilometrów.
      Jedyny kłopot sprawia śledzenie ruchu statków w zatłoczonych miejscach, jak na przykład kanał La Manche, gdzie sygnały wielu jednostek nakładają się na siebie i wytłumiają. Tam jednak orbitalne śledzenie nie jest potrzebne, gdyż sygnały są rejestrowane przez stacje naziemne. Obserwacja przy pomocy NORAIS sprawdza się doskonale w dziedzinie, do której ją przewidziano: kontroli ruchu na szerokich przestrzeniach mórz i oceanów, gdzie statki „niknęły z oczu".
      Zautomatyzowany system bez trudu rejestruje drogę 60 tysięcy statków, często odbywających wielomiesięczne rejsy międzykontynentalne. Niemal każdy ruch jest zapamiętywany i można w razie konieczności odtworzyć trasę wybranej jednostki.
      Norwegowie z User Support Operations Centre, którzy zarządzają eksperymentem, uważają, że system śledzenia jest bardzo przydatny i zamierzają przedstawić odpowiednie wnioski Międzynarodowemu Związkowi Telekomunikacyjnemu oraz Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Możliwe zatem, że kosmiczne śledzenie ruchu statków stanie się w przyszłości codziennością.
×
×
  • Create New...