Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'naukowcy'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 5 results

  1. Grupa brytyjskich uczniów szkoły podstawowej dostąpiła zaszczytu, o który próżno stara się wielu naukowców. Artykuł opisujący badania przeprowadzone przez dzieci w wieku 8-10 lat z Blackawton School został zaakceptowany do publikacji w prestiżowym magazynie Biology Letters, wydawanym przez Royal Society. Uczniowie badali, w jaki sposób trzmiele postrzegają kolory i wzorce. Dowiedli, że zwierzęta są w stanie zapamiętać bardzo złożone sceny, bazując właśnie na rozkładzie kolorów i tworzonych przezeń wzorów. Royal Society, akceptując artykuł stwierdziło, że badania są nowatorskie i zwiększają naszą wiedzę o słabo rozumianych aspektach postrzegania otoczenia przez owady. Dlatego też wyrażono zgodę na publikację. Dave Strudwick, dyrektor Blackawton School powiedział: Nasi uczniowie zaprojektowali, przeprowadzili i opisali eksperyment, który pozwolił nam na poznanie nowych faktów, zasłużyli więc na publikację. Co ważniejsze, mieli przy tym okazję współpracować z prawdziwymi naukowcami i sami się nimi stali - nie byli biernymi obserwatorami, ale brali udział w tworzeniu całego procesu naukowego. Royal Society nie zastosowało wobec uczniów żadnej taryfy ulgowej. Ich badania i artykuł musiały spełnić takie same wymogi, jak praca zawodowych naukowców. Artykuł jest jednak nieco niekonwencjonalny, gdyż nie zawiera odniesień do żadnej literatury fachowej. Jej język jest bowiem niezrozumiały dla dzieci. DOdano doń jednak komentarz Laurence'a Maloneya z New York University i Natalie Hempel z Exter University.
  2. Na łamach pisma Nature grupa 27 naukowców zaprotestowała przeciwko budowie drogi przecinającej Park Narodowy Serengeti. Zaburzyłaby ona migrację gnu, wpływając tym samym na cały ekosystem. Szacunkowo pogłowie antylop zmalałoby z 1,3 mln do mniej niż 300 tys. Specjaliści podkreślili, że masowe przemieszczanie się gnu to "największy zachowany system migracyjny na Ziemi" i zaproponowali alternatywną trasę wiodącą na południe od tanzańskiego parku. Naciski, by wybudować 50-kilometrowy odcinek drogi przez północną część Serengeti, gdzie żyje wiele gatunków zwierząt, w tym żyrafy, słonie, lwy czy likaony, wzmogły się w obliczu wyznaczonych na 31 października wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Wg naukowców, innym powodem, dla którego szosa miałaby powstać, jest wzrost zainteresowania surowcami mineralnymi centralnej Afryki. Droga istnieje jednak w planach już od dawna, a jej pomysłodawcy chcieli, by prowadziła od Tanzanii, przez okolice Jeziora Wiktorii, Ugandę, Rwandę, Burundi, po Kongo. W swoim apelu naukowcy przekonują, że wybudowanie odcinka przecinającego Park Narodowy Serengeti to de facto kopanie podcinanie skrzydeł lokalnej ekonomii. Migracja gnu przyciąga bowiem rzesze turystów, zapewniając ludziom pracę. Poza tym Tanzania uchodzi za lidera w dziedzinie ochrony przyrody, a takie posunięcie zniweczyłoby wieloletnie wysiłki biologów i ekologów.
  3. Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda przeprowadzili badania nad wiedzą i pozycją zawodową naukowców zajmujących się badaniami nad klimatem. Wykazały one, że bardzo niewielka grupa uczonych kwestionuje wpływ człowieka na zmiany klimatyczne oraz, iż są to naukowcy, których osiągnięcia naukowe są znacznie mniejsze niż uczonych przekonanych o wpływie człowieka. Doktorant William Anderegg wraz ze swoim zespołem przeanalizował prace naukowe opublikowane przez ponad 900 naukowców badających klimat oraz liczbę cytowań tych prac w innych publikacjach. Do grupy analizowanych naukowców zakwalifikowano tylko tych, którzy opublikowali co najmniej 20 prac. Okazało się, że uczeni wątpiący we wpływ człowieka na klimat mają średnio dwukrotnie mniej publikacji naukowych, niż naukowcy o tym wpływie przekonani. Ponadto prace naukowców przekonanych o wpływie człowieka były cytowane średnio o 64% częściej niż prace drugiej grupy. Badania objęły dorobek wszystkich naukowców zajmujących się klimatem, którzy byli zaangażowani w stworzenie raportu IPCC z 2007 roku oraz wszystkich, którzy podpisali jakikolwiek większy protest przeciwko temu raportowi. Ponadto ułożono też listę 100 naukowców o największej liczbie publikacji i zbadano ich stanowisko odnośnie raportu IPCC. Okazało się, że 97 z nich wprost wyraża opinię, że zmiany klimatyczne są wywołane przez człowieka. Chcieliśmy do tej całej dyskusji wprowadzić czynnik wiedzy - mówi Anderegg. Nigdy nie miałem oporów przeciwko cytowaniu opinii, które nie są zgodne z powszechnym poglądem. Nie widzę w nich nic złego. Jeśli jednak media nie wspominają, że jakaś opinia nie zgadza się z powszechnym poglądem naukowym, to jak przeciętny człowiek ma ocenić wiarygodność tego, o czym się mówi - stwierdza profesor Stephen Schneider, współautor artykułu. Zdaje sobie też sprawę, że praca, której wyniki zostały właśnie opublikowane w Preceedings of the National Academy of Sciences (PNAS) zostaną skrytykowane. Myślę, że najbardziej typową krytyką takiego artykułu - niekoniecznie naukowego, ale w szerszym kontekście - jest stwierdzenie, ze nie wzięliśmy pod uwagę faktu, czy istniejące różnice to nie wynik działania jakiejś kliki czy konspiracji naukowców przekonanych o antropogenicznym pochodzeniu zmian klimatycznych - mówi Schneider. I zauważa, że pogląd taki jest absolutnie sprzeczny z tym, czym jest nauka. Jeśli jesteś młodym naukowcem i masz dowody na obalenie obowiązujących paradygmatów, staniesz się sławny. Każdy chce być kolejnym Darwinem czy Einsteinem - dodaje. Zachęca przy tym osoby, które będą przekonane, iż znacząco mniejszy dorobek naukowy sceptyków to wynik spisku, by swoje twierdzenia udowodnili.
  4. W Internecie i tradycyjnych mediach wciąż trwają spory o globalne ocieplenie i ewentualny wpływ nań działalności człowieka. Nic dziwnego, gdyż sami naukowcy nie są w 100 procentach zgodni nawet co do samego występowania ocieplenia. Uczeni z University of Illinois w Chicago, profesor Peter Doran oraz Maggie Kendall Zimmerman, postanowili zbadać, jakie jest zdanie specjalistów na ten temat. Podobne badania prowadzono już przed kilkoma laty. W 2004 roku Naomi Oreskes opublikowała w Science artykuł, w którym, opierając się na abstraktach 928 prac naukowych z lat 1993-2003 stwierdziła, że 75% z nich wyrażało opinię o wpływie człowieka na zmiany klimatu. Metodologia taka została skrytykowana za opieranie się na abstraktach, a nie na pełnym spektrum opinii naukowców. Akademicy z Illinois postanowili zatem zapytać bezpośrednio specjalistów zajmujących się tematyką. Przygotowali online'owe badanie, do udziału w którym zaproszono 10 257 naukowców z uniwersytetów, federalnych ośrodków badawczych, agend rządowych (np. US Geological Survey, NASA, NOAA), laboratoriów Departamentu Energii itp. itd. Aby zwiększyć szanse, że zaproszeni wezmą udział w badaniu, przygotowano je tak, by odpowiedź na ankietę nie zajęła więcej niż 2 minuty. Wśród dziewięciu pytań dwa dotyczyły poruszonej na początku kwestii: 1.Czy, w porównaniu z okresem przed rokiem 1800, średnia globalna temperatura spadła, wzrosła czy utrzymała się na tym samym poziomie? 2.Czy aktywność człowieka jest znaczącym czynnikiem wpływającym na wartość średniej globalnej temperatury? Na ankietę odpowiedziało 3146 osób. Spośród nich 90% pochodziło z USA, 6% z Kanady, a 4% z 21 innych krajów. Ponad 90% miało tytuł doktorski, a około 7% było magistrami. Wśród respondentów największą grupę stanowili geochemicy (15,5%), geofizycy (12%) oraz oceanografowie (10,5%). Z kolei geologów, hydrologów, hydrogeologów i paleontologów było po 5-7%. Około 5% respondentów to klimatolodzy. Dla 8,5% biorących udział, badania nad zmianami klimatu stanowiły główne zajęcie, co można wnioskować z faktu, iż ponad 50% ich publikacji z ostatnich 5 lat dotyczyło właśnie tej tematyki. Spośród wszystkich opisanych osób 90% stwierdziło, że po roku 1800 zauważalny jest wzrost średniej globalnej temperatury. Na pytanie 2. padło aż 82% odpowiedzi twierdzących, co oznacza, że tylu specjalistów uważa, iż człowiek znacząco przyczynił się do wzrostu temperatury. Można również zauważyć, że im bardziej dana osoba specjalizowała się w badaniach nad klimatem, tym większą miała pewność zarówno co do wzrostu średniej temperatury, jak i do roli odgrywanej przez człowieka. Na przykład wśród klimatologów, którzy w ciągu ostatnich 5 lat opublikowali ponad 50% prac na temat zmian klimatycznych (takich osób było 79), aż 96,2% odpowiedziało "wzrosły" na pytanie pierwsze, a 97,4% uznało, że człowiek do zmian się przyczynił. Z kolei najbardziej sceptyczni byli geolodzy specjalizujący się w badaniu złóż paliw kopalnych oraz meteorolodzy. W udział człowieka w zmiany klimatu wierzy, odpowiedznio, 47% i 64% z nich. Opinia specjalistów rozmija się tutaj znacznie z opinią przeciętnego człowieka. Z badań Gallupa wynika bowiem, że tylko 58% ogółu obywateli uważa, że człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych.
  5. O tym, co jest na topie, a co nie, decydują wybory przypadkowych naśladowców. Mody przychodzą i odchodzą w zapomnienie zaskakująco regularnie, a więc i przewidywalnie. Dzieje się tak, ponieważ nieliczni twórcy (projektanci, muzycy itp.) zasilają całe rzesze naśladujących się wzajemnie ludzi (Evolution and Human Behavior). Badania Brytyjczyków z Durham University potwierdzają pojawiające się ostatnio pomysły, które zadają kłam klasycznym teoriom ekonomicznym, wyjaśniającym procesy podejmowania decyzji konsumenckich. Nie trzeba racjonalnych decyzji, by wszystkie te produkty [usługi, imiona, utwory itp. — przyp. red.] zdobyły wielką popularność — tłumaczy Alex Bentley. Zespół Bentleya przeanalizował zestawienia najpopularniejszych utworów muzycznych Billboard Top 200 od lat 50. do 80. Przez całe 30 lat odsetek zmienności kształtował się na podobnym poziomie: 6%. Gdy wzięto pod uwagę listy imion dla dzieci czy najpopularniejszych ras psów, ujawniono podobną stałość w przemianach wewnątrzrynkowych. Naukowcy stworzyli komputerową symulację wydarzeń w świecie mody. Znalazło się tam miejsce dla losowego kopiowania, gdzie setki tysięcy ludzi naśladują się wzajemnie, a twórcy stanowią 2% lub mniej populacji. Model przewidywał stałą proporcję zmienności, która pokrywała się ze wskaźnikiem odnotowywanym w realnym świecie. Anglicy zauważyli, że czas, w którym coś dochodzi do głosu, staje się modne, a wreszcie dezaktualizuje się, zależy od długości listy. Zestawienie 100-pozycyjne zmienia się szybciej niż składające się tylko z 40 pozycji. Liczebność społeczności nie wpływa na odsetek zmienności. Naukowcy myśleli, że będzie inaczej, gdyż większa populacja oznacza większą liczbę ciekawych pomysłów. Im jest ich więcej, tym bardziej nasila się jednak konkurencja w drodze na szczyty. Nie jest natomiast zaskakujące, że im więcej twórców w danej społeczności, tym prędzej jeden trend zostanie zastąpiony innym. Madonna jest wspaniałym przykładem kogoś, kto rokrocznie zmienia swój wygląd. Dlatego tak długo udawało jej się wspinać na szczyty list przebojów. Zmiana sama w sobie jest bowiem prawdziwym towarem i sednem popkultury — opowiada Bentley. O ile przypadkowe wybory można zaakceptować w odniesieniu do pewnych dziedzin życia, np. branży muzycznej czy odzieżowej, o tyle w innych takie postępowanie byłoby krzywdzące i nieodpowiedzialne. Nie chcielibyście, żeby naukowcy czy politycy zwracali uwagę na modę; pragnęlibyście, żeby myśleli samodzielnie.
×
×
  • Create New...