Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Badacze z University of Wisconsin-Madison zauważyli, że u kotów dochodzi do regeneracji mieliny do tego stopnia, iż zwierzęta z uszkodzonym układem nerwowym potrafią normalnie funkcjonować. Ian Duncan, który specjalizuje się w badaniach mieliny, stwierdził: Głównym odkryciem naszego studium było udowodnienie, że remielinizacja może prowadzić do wyzdrowienia z poważnych urazów neurologicznych. Oznacza to, że centralny układ nerwowy potrafi sam się leczyć.

Poznanie mechanizmu kociej remielinizacji może w przyszłości doprowadzić do opracowania sposobu leczenia poważnych chorób neurologicznych wiążących się z zanikiem mieliny. Pod warunkiem wszakże, iż choroba nie prowadzi do uszkodzenia samych nerwów.

Mielina to tłuszczowa otoczka porastająca aksony. Ułatwia ona przewodzenie sygnałów, a jej utrata prowadzi do poważnych zaburzeń zmysłów, układów ruchowych czy poznawczych.

Odkrycia niezwykłych właściwości kociego układu nerwowego dokonano przy okazji badań nad rozwojem kotów. Gdy zwierzętom podawano napromieniowany pokarm, u niektórych z nich doszło do zaburzeń układu ruchowego, ślepoty i paraliżu. Po odstawieniu szkodliwej diety koty powoli wracały do zdrowia i po jakimś czasie odzyskały utracone funkcje. Napromieniowane pożywienie podawano ciężarnym kotkom przez trzy do czterech miesięcy. W tym czasie zaczęły rozwijać się poważne choroby neurologiczne. Dalsze badania wykazały, że były one związane z zanikiem mieliny. Podobne efekty można obserwować u ludzi, u których mielina zanika. Skoro jednak później się odbudowała, oznacza to, że układ nerwowy może się naprawiać, co daje nadzieję na leczenie ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też im nie zazdroszcze.. ;/ jedzenie o metalicznym smaku... bleee.. (bo chyba takie jest ;) jesli stoi sie w zasiegu mocniejszego promieniowania to w ustach czuje sie taki metaliczny smak)... No ale wkońcu coś za cos... Nie ma nic za darmo...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy francuscy naukowcy zbadali kocią mumię z Muzeum Sztuk Pięknych w Rennes tomografem komputerowym, odkryli w środku aż 5 tylnych łap i 3 ogony. Oprócz tego skany pokazały, że w miejscu głowy znajduje się kula materiału, a czaszki, żeber i kręgów innych niż ogonowe nie ma wcale. Wygląda więc na to, że ok. 2,5 tys. lat temu starożytni mumifikatorzy umieścili w zawojach wybrane części ciała 3 osobników.
      Naukowcy nie są tym do końca zaskoczeni. Istnieją miliony zwierzęcych mumii, ale tylko niewielką ich część poddano badaniom obrazowym. [Kiedy już się to zrobi, okazuje się, że] niektóre są puste, inne zawierają tylko jedną kość, a niekiedy kot jest kompletny. Mumia z Rennes to jeden z wariantów - opowiada Théophane Nicolas z INRAP (Institut national de recherches archéologiques préventives) i dodaje, że w przypadku mumii z Rennes kości uległy rozkładowi. Znajdowały się w nich również otwory wydrążone przez owady.
      Niektórzy uważają, że mamy do czynienia z oszustwem, dokonanym przez pozbawionych skrupułów kapłanów, my dla odmiany sądzimy, że istnieją niezliczone sposoby wykonywania zwierzęcych mumii.
      Zwierzęce mumie były zazwyczaj wykorzystywane do składania ofiar; zgodnie z wierzeniami, koty były np. wcieleniem bogini Bastet. Często chowano je też ze zmarłymi właścicielami.
      Ponieważ powstał cały przemysł mumifikacji zwierząt na ofiary, a pokaźniejsze mumie były droższe, dla zarobku wykonywano mumie większe od samych zwierząt. Czasem w środku nie było zaś wcale szczątków, bo te podmieniano np. na skórę i żwir.
      Z naukowcami z INRAP współpracowali specjaliści z Narodowego Instytutu Nauk Komputerowych i Układów Losowych (IRISA), Narodowego Instytutu Nauk Cyfrowych (Inria), a także przedstawiciele samego Muzeum oraz 3 firm: Imaget, BCRX oraz CAD'Indus. Dzięki temu powstały cyfrowe modele mumii, a także narzędzia do wizualizacji oraz interakcji w rzeczywistościach wirtualnej i rozszerzonej.
      Wydrukowano przezroczystą rzeczywistych rozmiarów replikę mumii z Rennes. W środku znajdują się niebieskie kości i żółta kula tkaniny, od razu więc widać, na co naukowcy natknęli się podczas skanowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjscy naukowcy jako pierwsi wszczepili kotu po operacji kostniakomięsaka unikatowy implant hybrydowy, który zastępuje usunięty fragment kości. Testy przeprowadzono w klinice weterynaryjnej Biocontrol. Implant sprawuje się ponoć dobrze, a czworonożny pacjent szybko dochodzi do siebie.
      Młodzi specjaliści z firmy Biomimetix, utworzonej przez Narodowy Badawczy Uniwersytet Techniczny MISiS w Moskwie, pracują nad biokompatybilnymi implantami kostnymi bazującymi na dyneemie (polietylenie o ultradużej masie cząsteczkowej, UHMWPE od ang. Ultra high molecular weight polyethylene).
      Rdzeń implantu dla kota wyprodukowano właśnie z porowatego UHMWPE, a szkielet wydrukowano za pomocą drukarki 3D ze stopu tytanu. Taka struktura imituje budowę prawdziwej kości (dyneema odpowiada tkance beleczkowej, a tytan warstwie korowej).
      Na przełomie marca/kwietnia br. implant wszczepiono kotu domowemu o imieniu Lapunya. Zwierzęciu usunięto 6-cm fragment kości uszkodzony przez kostniakomięsaka.
      Specjaliści z firmy Biomimetix wyprodukowali implant, a ich koledzy z Laboratorium Komórkowych Systemów Immunologicznych wprowadzili do niego komórki wyekstrahowane ze szpiku kostnego. Operację przeprowadzono w klinice Biocontrol.
      Nasz implant niemal w 100% odpowiada zwykłej kości. To zaś oznacza, że nie będzie stwarzał nadmiernego obciążenia, dzięki czemu kość w miejscu przyczepu nie stanie się łamliwa, tak jak ma to często miejsce w przypadku implantów metalowych. Poza tym polimerowa powierzchnia implantu świetnie się nadaje do zaszczepienia własnymi komórkami pacjenta, a to znacząco przyspiesza gojenie. Jest to szczególnie ważne, zważywszy, że zwierzętom nie da się wytłumaczyć, że w czasie rekonwalescencji kończynę trzeba oszczędzać - podkreśla Fiodor Senatow.
      Obserwacje z lipca pokazują, że implant sprawuje się dobrze, a kot może normalnie chodzić. Wykorzystanie implantów hybrydowych wydaje się więc świetną alternatywą dla tradycyjnego radykalnego leczenia - amputacji - oraz implantów metalowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Właściciele kotów od dawna toczą spór o to, czy należy zwierzęta wypuszczać na zewnątrz czy też nie. Na łamach Biology Letters ukazały się wyniki badań, które jednej ze stron dają mocny argument do ręki. Naukowcy stwierdzili bowiem, że koty, które są wypuszczane na zewnątrz z trzykrotnie większym prawdopodobieństwem są nosicielami patogenów i pasożytów, niż koty pozostające w domach.
      Wyniki badań powinny być ostrzeżeniem dla ludzi, gdyż mogą się zarazić od kota. Co interesujące, im dalej od równika mieszka kot wypuszczany na zewnątrz, z tym większym prawdopodobieństwem się zarazi. Każdy stopień szerokości geograficznej od równika zwiększa prawdopodobieństwo infekcji o 4%, mówi główna autorka badań, Kayleigh Chalkowski z Auburn University w Alabamie. Można by pomyśleć, że skoro w tropikach żyje więcej zwierząt, ryzyko zarażenia jest tam większe. Okazuje się jedna, że jest na odwrót, dodaje.
      Na potrzeby swoich badań Chwalkowski i jej zespół przeanalizowali około 20 studiów, których autorzy porównywali odsetek zarażeń pomiędzy kotami trzymanymi w domach, a kotami wypuszczanymi. Badania były analizowane pod kątem występowania 19 różnych patogenów u kotów w kilkunastu krajach, w tym w Hiszpanii, Kanadzie, Australii, Szwajcarii, Niemczech, Pakistanie, Brazylii, Holandii i na St. Kitts.
      To pierwsze studium, w którym zauważono, że czynnikiem ryzyka infekcji u kotów jest szerokość geograficzna, na której żyją, mówi Chwalkowski. Wpływ szerokości geograficzne był widoczny dla niemal wszystkich patogenów, w tym i takich, które są przenoszone na ludzi. Było to niezależne od tego, w jaki sposób zarażał się sam kot – przez kontakt z glebą, innym kotem czy upolowanym gryzoniem lub ptakiem.
      Mówiąc wprost, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz ze swoim kotem, trzymanie go w pomieszczeniu jest dobre dla jego zdrowia, podsumowuje Chwalkowski.
      Specjaliści szacują, że na całym świecie żyje około 500 milionów kotów domowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedna z nowozelandzkich wsi ma zamiar zakazać mieszkańcom trzymania kotów. To sposób na ochronę lokalnego środowiska naturalnego. Zgodnie z propozycją wysuniętą przez organizację Environment Southland mieszkańcy Omaui będą musieli wysterylizować swoje koty, zachipować je i zarejestrować u lokalnych władz. Po śmierci zwierzęcia jego właściciel nie będzie mógł wziąć kolejnego kota.
      To ekstremalne rozwiązanie może być warte rozważenia także w innych miejscach na kuli ziemskiej. Domowe koty zabijają każdego roku miliardy ptaków i ssaków.
      Doktor Peter Marra, szef Smithsonian Migratory Birds Centre, autor artykułów i książek na temat wpływu kotów domowych na środowisko naturalne zaprzecza, by nie lubił kotów czy ich właścicieli. Koty to cudowne, spektakularne zwierzęta domowe. Ale nie powinno się pozwalać, by swobodnie wędrowały poza domem, to oczywiste, stwierdził. Nie zgadzamy się, by psy tak robiły. Czas traktować koty jak psy.
      Kamery ustawione w Omaui dowodzą, że domowe koty zabijają tam ptaki, owady i płazy. Dlatego też pilotażowo zostanie tam wprowadzony program, którego celem jest pozbycie się domowych kotów z wioski. Właściciel, który się nie dostosuje do zaleceń władz zostanie upomniany, a ostateczną karą będzie odebranie mu zwierzęcia.
      Projekt to część szerszego regionalnego programu ochrony środowiska naturalnego. Nie jesteśmy przeciwnikami kotów, ale chcemy, by nasze otoczenie było bogate w dziką przyrodę, mówi John Colling z Omaui Landcare Charitable Trust, organizacji, która intensywnie wspiera projekt zakazu trzymania kotów.
      Debata dotycząca domowych kotów i ich wpływu na środowisko nie toczy się tylko w Nowej Zelandii. Naukowcy od dawna mówią o negatywnym wpływie domowych i zdziczałych kotów na środowisko naturalne. Kot domowy znajduje się wśród 100 największych nieinwazyjnych szkodników na świecie. Naukowcy uważają, że koty domowe są odpowiedzialne za wyginięcie 63 gatunków dzikich zwierząt. Problem jest szczególnie poważny na obszarach o bardzo wrażliwym ekosystemie, takim jak właśnie ekosystem Nowej Zelandii. To może brzmieć jak przesada, ale sytuacja naprawdę wymknęła się spod kontroli, mówi doktor Marra.
      Nie wiadomo, ile kotów domowych żyje na świecie. W USA jest ich 86 milionów, czyli koty są w co trzecim gospodarstwie domowym. Nie wiadomo, jak wiele jest zdziczałych kotów i jak wiele domowych jest swobodnie wypuszczanych. Specjaliści szacują, że w USA koty zabijają rocznie 4 miliardy ptaków i 22 miliardy ssaków. W wielu miejscach na świecie to właśnie koty odpowiadają za spadki liczebności ptaków i ssaków. The Mammal Society szacuje, że koty zabijają rocznie 55 miliardów ptaków.
      Koty stanowią problem nie tylko w Nowej Zelandii, gdzie są w co drugim gospodarstwie domowym, ale również w Australii. Tamtejsi naukowcy szacują, że każdej nocy koty zabijają wiele milionów zwierząt rodzimych gatunków. Pojawił się nawet pomysł wprowadzenia ogólnokrajowego zakazu wypuszczania kotów z domu w nocy.
      Na razie z problemem kotów próbują radzić sobie lokalne rządy i społeczności. Pojawiają się zakazy wypuszczania kotów, ograniczenia co do liczby zwierząt trzymanych w domu, narzuca się obowiązek chipowania i rejestracji. Niektóre pomysły są bardzo kontrowersyjne. W ubiegłym roku jedna z organizacji obrońców przyrody zaproponowała władzom stanowym Queensland wprowadzenie nagród za zabicie dzikiego kota.
      Wielu mieszkańców Omaui jest przeciwnych zakazom. Twierdzą, że władze chcą wprowadzić państwo policyjne. To nawet nie jest próba ograniczenia liczby kotów, jakie można trzymać. To całkowity zakaz trzymania kotów, mówi jeden z mieszkańców, właściciel trzech kotów.
      Na razie trwają konsultacje społeczne dotyczące planu zakazu kotów w Omaui. Mieszkańcy mają czas do końca października by zająć stanowisko w tej sprawie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Każdego dnia australijskie zdziczałe koty zabijają ponad milion gadów. Ta rzeź zagraża przetrwaniu wielu gatunków. Od czasu, gdy przed 200 lat osadnicy z Europy wprowadzili do Australii koda domowego, zwierzęta te wytępiły całe populacje rodzimych zwierząt.
      Najnowsze badania dotyczące liczby ofiar zdziczałych kotów bazują na analizie diety ponad 10 000 kotów z całego kontynentu. Naukowcy stwierdzili, że każdego roku ofiarą tych zwierząt pada około 650 milionów gadów. Każdy zdziczały kot zabija średnio 225 gadów rocznie, mówi główny autor badań, John Woinarski z Uniwersytetu Karola Darvina. Niektóre koty zjadają zadziwiająco dużo gadów. Znaleźliśmy wiele przykładów kotów, które kompulsywnie obżerały się jaszczurkami. W ich żołądkach znajdowaliśmy po 40 jaszczurek, dodaje uczony.
      Badania wykazały, że koty zabijają 250 różnych gatunków gadów, z czego 11 to gatunki zagrożone. W Australii żyją miliony zdziczałych kotów. Są one jedną z przyczyn niezwykle wysokiego tempa ginięcia miejscowych ssaków. Już wcześniejsze badania dowiodły, że koty te zabijają też ponad milion ptaków dziennie, w tym gatunki zagrożone.
      Sally Box, australijska komisarz ds. zagrożonych gatunków mówi, że bez wątpienia koty mają negatywny wpływ na populację gadów, jednak dokładnie nie wiadomo, jak duży jest to wpływ. Wynika to z faktu, że liczebność populacji większości gatunków australijskich gadów nie jest znana.
      Rząd Australii przeznaczył 30 milionów dolarów australijskich na projekt, którego celem jest zmniejszenie negatywnego wpływu zdziczałych kotów na dzikie gatunki. W ubiegłym roku organizacja Australian Wildlife Conservancy ukończyła 44-kilometrowy płot elektryczny, za pomocą którego odgrodzono niemal 9400 hektarów pustyni, by utrzymać od niej koty z daleka. W przyszłości ogrodzony obszar ma zostać powiększony do około 100 000 hektarów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...