Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

U młodych ludzi, którzy często palą marihuanę, z większym prawdopodobieństwem dochodzi do zaburzenia rozwoju części mózgu odpowiadających za pamięć, uwagę, podejmowanie decyzji, język oraz funkcje wykonawcze (Journal of Psychiatric Research).

Manzar Ashtari, szef zespołu badawczego ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii, ujawnia, że chodzi o krytyczne rejony, rozbudowywane w późnym okresie dojrzewania. W studium wzięli udział wyłącznie młodzi mężczyźni w wieku ok. 19 lat. Średnio od 13. do 18.-19. r.ż. wszyscy używali dużych ilości marihuany. W roku poprzedzającym zerwanie z nałogiem dziennie wypalali do 6 skrętów.

Amerykański zespół przeprowadził obrazowanie tensora dyfuzji. Dzięki tej metodzie można obserwować przepływ wody przez tkanki mózgu. "Odbiegające od normy wzorce dyfuzji wody, które występowały u tych mężczyzn, sugerują uszkodzenie bądź zatrzymanie tworzenia się osłonek mielinowych. Jeśli mielina nie działa prawidłowo, przekazywanie sygnałów między neuronami może ulec zwolnieniu.

Mielina jest dobrym izolatorem o białawej barwie i stanowi jeden ze składników istoty białej. Amerykanie sądzą, że wczesny kontakt z narkotykami zmienia rozwój struktur oraz połączeń w ramach istoty białej, zwłaszcza pomiędzy czołowymi, ciemieniowymi i skroniowymi rejonami mózgu. [...] Zwolniony transfer informacji negatywnie wpływa na funkcjonowanie poznawcze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większość ludzi mających w swoim środowisku marihuanowych narkomanów zauważa jak się Ci ludzie zmieniają. Po kilku latach da się zauważyć swoiste "zamulenie" jaraczy, które wcale nie jest reakcją na skręta. Nawet kilka dni przerwy nie powoduje zmniejszenia objawów "zamulenia".

Ćpajcie dalej małolaty - będzie więcej miejsca na rynku pracy dla moich dzieci :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

wkurza mnie uogólnianie.

wkurzaja mnie wypowiedzi ludzi kompletnie nie majacych pojecia o temacie.

wkurzasz mnie ty domorosly talencie o wyrobionej, zlej opini wpojonej przez cimny tlum.

spoleczenstwo jest wrogiem jednostki.

"Większość ludzi mających w swoim środowisku marihuanowych narkomanów zauważa jak się Ci ludzie zmieniają. Po kilku latach da się zauważyć swoiste "zamulenie" jaraczy, które wcale nie jest reakcją na skręta. Nawet kilka dni przerwy nie powoduje zmniejszenia objawów "zamulenia".

Ćpajcie dalej małolaty - będzie więcej miejsca na rynku pracy dla moich dzieci"

zapewne masz w swoim otoczeniu samych "ćpunow" i popierasz swoja opinie zekomymi wieloletnimi obserwacjami.

natomiast ja z autopsji, swoich obserwacji roznych srodowisk oraz dzieki umiejetnosci wyciagania logicznych wnioskow uwazam iz dzialanie substancji psychoaktywnych w szczegolnej mierze zalezy od psychiki, nastawienia i ogolnego burdelu w glowie czlowieka ktory zazywa dane substancje.

jedni sa spokojni inni agresywni.

trawa na ogol kieruje swe dzialanie na procesy myslowe i postrzeganie swiata.

jej oddzialywanie na cielesna czesc czlowieka (ze tak smiesznie to ujme) wiaze sie owszem z zamuleniem, obnizeniem cukru we krwi...

i obserwujac czlowieka pod wplywem dzialania marychy mozna odniesc wrazenie, ze mamy do czynienia z przymulem.

niejednokrotnie siegaja po ta uzywke ludzie nieodpowiedni, ktorzy poprostu ida potem spac.

inni beda snuc wyuzdane teorie.

poza tym kiedy juz przestaje dzialac THC skutki uboczne (sennosc, pusty brzuszek, zapuchniete oczy, suche spojowki...) zostaja.

leki tez powoduja rozne efekty uboczne ktore sa skutkiem mechanizmu ich dzialania.

uzywanie epitetow typu "cpun"  dowodzi jak malo wiecz lub jakie plytkie masz pojecie o palaczach.

ludzie palacy to niejednokrotnie sa bardziej kreatywni od szarych, pustych i wydrylowanych klonow.

teraz musze konczyc swoje wywody lecz moze jeszcze przeleje jakies mysli i to w bardziej uporzadkowanej formie w odpowiedzi na inne... bodzce :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nawet kilka dni przerwy nie powoduje zmniejszenia objawów "zamulenia".
Substancje aktywne tak szybko nie są usuwane z organizmu. Nie wiem, co na ten temat mówi medycyna, ale osoba, która rzucała marychę relacjonowała mi osobiście, że jeszcze po roku od ostatniego skręta miała spontaniczne „odlociki” w niespodziewanych sytuacjach. Ze swej strony dorzucę, że też jakiś rok po odstawieniu papierosów (a paliłem krótko!) miałem napady głodu nikotynowego, jak ktoś przy mnie zapalił. Nie były jakoś potwornie silne, ale odczuwalne.

Na wykładach o przecowdziałaniu narkomanii przytaczano podobne przykłady, ale tyczące się raczej dużo mocniejszych używek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Glod nikotynowy to fizyczne uzaleznienie. konopie nie uzalezniaja fizycznie.

to dziwne co mowila "osoba rzucajaca maryche". nigdy w zyciu nie slyszalem o takich "spontanicznych odlocikach" po trawie.

o LSD kraza jakies historie o flashback'ach ale nie spotkalem sie z nimi w odniesieniu do trawy.

o ile mi wiadomo:

min. THC odklada sie w tluszczach.

we wlosach.

odklada sie w mozgu.

rzekoma nie wielka ilosc jest uwalniania przez jakis czas od zazycia dawki lecz zeby odczuc dzialanie potrzebna jest konkretna ilosc zazyta w jednym czasie.

polizanie tabletki aspiryny albo jedzenie jej cwiartka po cwiartce przez kilka godzin nie usmierzy bolu.

..."podobne przyklady tyczace sie mocniejszych uzuwek" czyli tak jakby przy okazji mowienia o kacu po wodce wspominac, ze po tlustym miewa sie zgage.

a antybiotyki pustosza flore bakteryjna organizmu...

i co? i nic.

 

ludzie ktorzy jaraja trawe nawet co dziennie od rana nie musza byc zamuleni kiedy przestaja. to wynika ze sposobu ich zycia, przekonan i podejscia.

jest cos takiego jak lenistwo. rozleniwienie. spadek formy przez spadek aktywnosci...

trawa raczej nie pobudza chyba, ze tworczo i myslowo.

na kazdego oddziałuje inaczej. niektorzy miewaja lęki (badtrip, wkrecaja sie zle mysli) i to nie znaczy, ze trawa powoduje lęki. to znaczy, ze osoba ta nie powinna palic.

owszem palenie trawy uposledza pamiec krotkotrwala ale oprocz mozliwych medycznych aspektow tego procesu nalezy zwrocic uwage na stan umyslu "pacjenta" ;].

chodzi mi o to, ze kiedy myslisz intensywnie oczyms to jednoczesnie trudno skupic sie na czyms innym. w zamysleniu mozna zrobic cos np. polozyc gdzies klucze i nie pamietac gdzie sie je zostawilo.

wiec kiedy po trawie twoje procesy myslowe sa... wyjatkowo wzmozone (kto wie o czym pisze? :)) mozg nie radzi sobie z nadmiarem informacji i selekcjonuje ktore zapamietac, ktore odrzucic.

na podstawie wielu wymian pogladow i uwag z roznymi ludzmi dochodze do wniosku, ze trawa moze w jakis sposob w"yolbrzymiac" pewne nasze cechy oraz zwiekszac odczuwanie bodzcow (wpywajac na odbior i przetwarzanie informacji).

dotyk jest bardziej wyczulony. miekkie staje sie bardziej miekkie. zimno bardziej nie przyjemne... zwieksza sie tez podatnosc na sugestie. czy ten cien sie ruszyl? nie to tylko cien... rusza sie. tak. chyba sie rusza... a moze nie? to dziecko czy pies?

zwroccie uwage, na wiek badanych osob.

kiedy zaczynali palic i kiedy byli badani ich organizmy jeszcze sie rozwijaly.

moze testy dotyczyly wlasnie wpywu na rozwoj? no bo chyba wszyscy sie zgodzimy, ze fajki, trawa, piwo, woda, hera czy cokolwiek podobnego nie wplywa dobrze na rozwoj dziecka.

skoro osoby badane mialy srednio od 13 do 19 lat to musialy katowac swoje organizmy od poczatku niemal dorastania.

jesli rozpatrujemy taki przypadek to nie moge sie nie zgodzic, ze trawa uposledza i robi z czlowieka przymuła na zawsze.

ale jesli poddusimy dziecko to tez uszkodzimy mu mozg. jesli kazemy dziecku wdychac dym ze spalania jakiegos siana to prawdopodobnie uszkodzimy mu mozg. jesli kazemy dziecku zyc w sasiedztwie fabryki to nie pozostanie bez wplywu na jego organizm.

 

ludzie powinni miec wolny wybor. prawo powinno chronic ciebie przed innymi, a nie przed samym soba. dlaczego inni decyduja co jest dla mnie dobre?

 

co do wykladow jeszcze i artykulow o dragach ogolnie.

ostatnio co raz czesciej spotykam sie z tym tematem. odnosze wrazenie, ze co raz wiecej sie o tym mowi.

idzie ku lepszemu? oby. tyle jest zaklamania, plotek i propagandy w sprawach narkotykow. prowadzi sie za malo rzeczowych badan. wyniki czesto nie sa rzetelne czy to dla jednej czy dla drugiej strony.

ludzie nie maja pojecia czym wlasciwie sa te narkotyki ani co robia. dla wiekszosci ludzi to pewnie ten bialy puder wstrzykiwany, palony, pity albo wciagany po ktorym robimy błogą mine i osuwamy sie na materac w melinie albo mamy obled w oczach i w szale czy po omacku siejemy spustoszenie. potem gnijemy, smierdzimy i zarazamy hivem. na koncu umieramy wciagajac jeszcze pare osob w nalog i zostawiajac po sobie syf.

kto madry uswiadomil mi kiedy wazna rzecz:

od przedszkola wpaja sie dzieciakowi, ze dragi sa zle. wszystkie sa zle. to jest zle, tamto i to. i zyje taki dzieciak, a potem moze juz i dorosly w przekonaniu, ze cala ta mnogosc dziwnych substancji, czy to z natury, czy to z apteki, czy labolatorium to jedno i to samo smiertelne niebezpieczenstwo.

kiedy probuje w koncu trawy, albo ecstasy czegos w sumie nie az tak groznego (w porownaniu np do krolowej heroiny albo popularnego speeda) i widzi, ze nie umarl, ze jest ok to znika ta graniczna, gruba krecha i wtedy juz wszystko jest taką samą używką traktowaną na rowni. wedlog tego samego klucza czy schematu osobistej weryfikacji.

najtrudniejszy pierwszy raz, co nie? kiedy juz skoczysz nie jest tak zle...

trzeba ludzi szczerze uprzedzic. potrzeba prawdy, a nie zabobonow i obiegowych opini.

na opakowaniach papierosow znajduje sie napis: palenie zabija.

co robi alkohol wiekszosc z nas widziala na wlasne oczy.

dziury w pamieci to faktycznie patol.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie było niedomówień - mówiłem o młodych osobach z mojego środowiska - takich od 13 do 19 lat. I to one mają swoiste dziury w mózgu. Nie chodzi mi też o jakieś zamulenie jak się jest pod wpływem narkotyku, lecz swoiste jakoby spowolnienie procesów myślowych i taki człowiek myśli wolniej nad wszystkim - zamula.

Nie jestem domorosłym talentem o opinii wyrobionej przez ciemny tłum i media i jeśli mnie nie znasz to nie wmawiaj mi proszę że czegoś sam nie zweryfikowałem w swoim środowisku. Tak samo jak Ty potrafię wyciągać logiczne wnioski z obserwacji znajomych i ich młodszego rodzeństwa. Jeśli Twoje spostrzeżenia są inne to nie daje Ci prawa jeszcze by mnie atakować i negować prawdziwość moich słów. Polecam przed napisaniem posta ochłonąć i pomyśleć czy faktycznie osoba do której słów się odnosisz nie ma czasami troszkę racji...

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie twierdze, ze sie mylisz.

pisze tylko, ze sklada sie na to wiele rzeczy i byc moze najwazniejsze pominales.

przyznalem racje, ze jesli chodzi o tak mlode osoby to przewazajaca przyczyna zamulenia jest raczej uposledzenie rozwoju. a wiec nalezalo jasno zaznaczyc w tekscie, ze dotyczy wpywu na rozwoj mlodych osob.

natomiast z tekstu mozna wnioskowac, ze badania dowodza, ie trawa zamula kazdego kto jara.

dowodem na to jest komentarz jaki ktos umiescil.

 

wezmy po 10 osob bardzo czesto palacych np. czesciej niz co 3 dni przez minimum 6m z roznych grup wiekowych:

20 lat, 25 lat, 30 lat, 35 lat, 40lat.

dodatkowo po 10 osob z takich samych grup wiekowych o dobrym zdrowiu jak na swoj wiek.

dla prawdziwosci badania nalezalo by porownywac takze osoby palace papierosy, zazywajace inne uzywki, mieszkajace na wsiach, w miastach... itp itd w roznych mieszankach i wariantach przy czym to i tak bedzie usredniona liczba nie koniecznie wyrazajaca faktyczny stan calosci. poniewaz statystyki to tylko uogolnienie.

wazna jest tez analiza kazdego przypadku osobno i wyciagniecie wnioskow. wnioski nalezy ujednolicic i dopiero porownywac ze soba w celu zebrania jaknajwiekszej ilosci niezbednych danych.

 

z ludzmi palacymi z tak zwanego przekonania bywa tez tak, ze po dlugich miesiacach, czy latach palenia czesto lub regularnie nagle dochodza do momentu, w ktorym po prostu odechciewa im sie palic. z czasem znow zaczynaja palic lub nie.

inni pala cale zycie i prowadza udane interesy.

inni pala cale zycie i sie obijaja.

 

koncze bo juz nic nie pamietam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jim. artykuj dotyczy wlasnie osob mlodych w koncowej fazie rozwoju. wiec nie wszystkich. palacze marihuany sa cpunami. bo sa narkomanami. marihuana=narkotyk narkoman=cpun.

Ostro bronisz swoich racji i dajesz powody zeby myslec ze sam jestes smakoszem trawki.

Zdziwilbys sie jak wiele  spoleczenstwo wie o narkotykach.Wiem ze dzieci sa uczone w szkolach czym sa narkotyki i jak dzialaja.  a potem to sprawa ich i ich rodzicow co dalej z tym zrobia.

Znam osobiscie takich cpunkow ktorzy wchodzac teraz w dorosle zycie nie maja szans na duze osagniecia bo maja uposledzone mozgi. To samo jest z nastoletnimi alkoholikami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
trawa raczej nie pobudza chyba, ze tworczo i myslowo.

na kazdego oddziałuje inaczej. niektorzy miewaja lęki (badtrip, wkrecaja sie zle mysli) i to nie znaczy, ze trawa powoduje lęki. to znaczy, ze osoba ta nie powinna palic.

Ta sama osoba wcześniej próbowała popełnić samobójstwo (tabletki + żyletka) po kolejnym zajaraniu, dlatego zresztą chyba postanowiła rzucić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

owszem mowi sie w szkolach o dragach ale w zly sposob. przez opowiadanie bajek i dajac jedynie cos do zrozumienia przez uzywanie polslowek lub niedopowiedzen.

ludzie sa glupi i trzeba im wszystko wytlumaczyc.

dlaczego nie bylo powiedziane:

jesli cpasz za mlodu twoj mozg i organizm sie zle rozwijaja i bedziesz uposledzony.

tylko:

palacze trawy to przymuly.

iscie doktorska analiza badan.

to czy cos lubie lub nie, nie ma zwiazku z tym, ze zalezy mi na rzetelnosci, prawdzie, zlikwidowaniu obludy i przedewszystkim wolnosci wyboru.

tym bardziej: nie masz glosu jesli nie wiesz o czym mowisz.

 

walka z narkotykami jest bezsensu, a jej forma niewlasciwa.

wszystko jest dla ludzi. kwestia tego co ci ludzie z tym robia.

nie ktorzy nie moga pic mleka. zabronmy go. w koncu bardzo szkodzi tym nielicznym.

zabranianie czegos calkowicie i robienie fanatycznej nagonki dziala odwrotnie.

jednak nie wierze, ze ogol jest dobrze poinformowany.

ludzie walczacy z narkomania, a takze z trawa czesto bredza. uzywaja wlasnie obiegowych opini, a ich najmocniejszy argument to: bo nie. MY mowimy: bo tak ;]

badaniom nie mozna w pelni ufac bo wiele jest w nich manipulacji w obie strony. cpun ma mocny argument w postaci "eksperymentowania" na samym sobie. i tego tez sie czesto uzywa, a jest to bron obusieczna.

ktos sie chcial zabic po trawie? i to ma byc argument swiadczacy za sprzeciwem. a moze przeciw zyletkom?

ktos inny zabil sie bo stracil prace, ktos inny sie zabil bo stracil dziewczyne, ilu alkohol zniszczyl?

jesli masz cos nie tak z glowa to owszem dragi moga to pogorszyc.

ale sa przypadki gdzie zazywanie konkretnych substacji pomaga.

psychicznie, usmierzajac bol, zmieniajac poglady... na wielu plaszczyznach.

znam ludzi ktorzy majac bardzo dobre mozliwosci po prostu sa glupi, moze i leniwi i tez niczego nie osiagna.

maja w d*pie wazne sprawy byle miec co do gara wlozyc i poogladac tv.

musisz byc kims?

jesli masz do wyboru zarypac sie blantem i zawalic potem (pod warunkiem, ze blant przeszkadza ci w zalatwianiu takich spraw. nie kazdy ma takie problemy) np. wazne spotkanie, klasowke lub inna niezwykle wazna sprawe zycia codziennego i wybierasz jednak blanta to twoj wybor, twoja brocha. rozne dragi w roznym stopniu utrudniaja uczestniczenie w zyciu sspolecznym ale jest to twoj wybor i musisz byc swiadomy, ze spoleczenstwo jest wtedy (gdy jestes pod wplywem) przeciwko tobie. normy obyczajowe, kulturalne i spoleczne wyznaczaja nie pisane prawa zachowan. napruty nie pojdziesz zalatwiac dotacji na mieszkanie. ale mozesz.

 

trawa (bo artykul jest o niej konkretnie) NIE uzaleznia fizycznie, a wiec nie ma, ze musisz. tylko chcesz. kazdy przecietny obywatel moze miec rottweilera ale nie kazdy podola "opiece" nad nim.

jestes slabym czlowiekiem? to i tak nic nie zdzialasz na tym swiecie. i tak dostaniesz po d*pie.

pewnie, mozna zwalac na narkotyki.

to kolejna sprawa.

skad tyle bredni o dragach?

kiedy policja zwija kogos za posiadanie, albo handel jedna z czestych lini obrony jest twierdzenie, ze "jestem uzalezniony".

sprawy takie czesto koncza sie jedynie przymusowym leczeniem, a nie czyms powazniejszym.

 

jeszcze jedna rzecz, ktora mnie zastanawia.

dlaczego dragi sa zle?

przy okazji dopalaczy zauwazylem, ze ludzie czesto uwazaja iz jesli cos dziala jak jakas substancja zaliczana do narkotykow to takze jest(staje sie) narkotykiem i jest zle.

co to jest narkotyk?

chodzi w koncu o ich oddzialywanie tylko na organizm czlowieka, czy o sam fakt, ze akurat dzialaja przez popudzenie, albo halucynacje czy poprawe nastroju itp itd? bo wychodzi wlasnie na to.

ze ludziom przeszkadza nawet to, ze one w ogole dzialaja.

dlaczego nie mozna uzywac zamiennikow? substacji ktore dzialaja lagodniej, nie niszcza tak organizmow ale przy tym daja ten upragniony odlot, inny stan umyslu, azyl, inny, lepszy swiat czy co tam kto widzi w braniu danej substancji.

 

otoz da sie zyc i zazywac rozne substacje o ile akurat nie jestes zrytym czlowiekiem o slabym zdrowiu. znasz siebie i ufasz sobie...

substacje psychoaktywne to bardzo dluga lista srodkow naturalnych, czesciowo przetwarzanych lub sztucznych.

wiekszosc ludzi mysli o nich wspolnie jako NARKOTYKI.

fakt, ze roznia sie znaczaco od siebie zasadniczymi cechami niektorym umyka.

naprawde, nie wszystkie sa TAK SAMO ZŁE, tak samo smiertelnie niebezpieczne, takie zludne...

nic nie daja w zamian?

a czy ja musze chciec tego co ty?

 

od tysiącleci rozne kultury zazywaly substancje psychoaktywne. glownie naturalnego pochodzenia. jak sie wiekszosc orientuje w celach religijnych, podczas roznych obrzedow, do kontaktow ze zmarlymi itp.

Polska tradycja - na szyji krzyzyk, na stole wódka.

 

w nauce, w fizyce ale i nie tylko, powstaje ciagle pelno nowych teorii ktore maja odpowiedziec na pytanie: " o co tu, k... chodzi".

wiele teorii dopuszcza istnienie alternatywnych swiatow (wymiarow). wiele teorii obrazuje nam nasz swiat zupelnie inaczej niz go postrzegamy. czesto wspomina sie, ze sposob w jaki czlowiek widzi i odbiera swiat nie jest pelny lub po prostu bledny. jest to skutkiem znikomej wiedzy czlowieka o wszechswiecie, o istocie zjawisk zachodzacych w przyrodzie oraz glebokiej nieswiadomosci dotyczacej nas samych. brakuje nam srodkow i rozumu choc potencjal jest. trudno szukac czegos o czego istnieniu sie nawet nie wie.

jest wiele niezbadanych obszarow rzeczywistosci i jest wiele niepojetych obszarow materii ktorych czlowiek nie pozna byc moze nigdy.

percepcja. postrzeganie swiata. psychika, jazn. umysl. tego nie da sie zmierzyc. mozna to badac ale raczej ze znikomym skutkiem i znajdujac wiecej pytan niz odpowiedzi.

nieodlaczna czescia substancji psychoaktywnych jest ich oddzialywanie na umysl czlowieka i jego percepcje wlasnie, tego co sie dzieje dookoła i w srodku niego.

psychika czlowieka jest czyms co w spoleczenstwach, w obecnym swiecie jaki wykreowali ludzie stanowi pewnego rodzaju siłe twórczą.

jesli czlowiek cos wymysli i spelnia to odpowiednie wymagania naszego fizycznego swiata oraz logiki to staje sie to rzeczywistocia.czlowiek nadaje ksztalt, forme i znaczenie swoim mysla. w tym czlowiek przypomina ogolnie rozumiane pojecie "boga". ograniczaja go jego mozliwosci lecz jesli wymysli co z nimi zrobic pokona je. wtedy moze stac sie sila ksztaltujaca nie tylko nasz swiat lecz takze caly wszechswiat. odkrywajac i poznajac.

lecz moga juz istniec sily, ktore warunkuja nasza ogolnie rozumiana rzeczywistoc.

sily byc moze podobne do oddzialywan magnetycznych lub grawitacyjnych lub o zupelnie innej formie i calkiem innym sposobie dzialania. sily i ich dzialania wynikajace ze specyfiki czastek tworzacych je, a wiec takze tworzacych swiat (wszechswiat) w ktorym znajduje sie nasza, ludzka rzeczywistosc.

sily te moga na  nas oddzialywac w jakis sposob albo mozemy byc ich skutkiem. mozemy stanowic ich fragment jak pojedyncza, zywa komorka skladajaca sie na uklad, narzad i caly organizm bedacy polaczeniem wspolnych akcji i reakcji zachodzacymi miedzy komorkami.

mozemy byc jednoczesnie zaangazowani i w skutek, i w przyczyne. mozemy byc czescia calosci, czescia nieskonczonosci, sami mozemy byc skonczonymi lub nie, ukladami. mozemy byc istotni w tych procesach lub nie. lecz skoro istniejemy to mozna zalozyc, ze raczej jestesmy potrzebni. (czlowiek nie wie skad sie wzial i co dalej)

psychodeliczne narkotyki i większość narkotykow w ogole, zaburzaja proces odbierania i przetwarzania bodzcow czyli zmieniaja nasza percepcje. zmieniaja odczuwanie sil, ktore na nas dzialaja.

przyczyny i skutki oraz to co wlsciwie sie dzieje pozostaje nie znane dla wszystkich. osoba doswiadczajaca odmiennych stanow swiadomosci odkrywa zupelnie inny stan rzeczy niz znany dotychczas.

odmienne stany swiadomosci to nie tylko narkotyczne majaczenia jak niektorzy moga uwazac. tak samo mozna je osiagnac przez autosugestie ( i moze to byc tylko autosugestia naszego umyslu, stan kiedy mozg nasz oszukuje), medytacje, modlitwe, sluchanie muzyki, hipnoze, traume, szok...

jednak te odmienne stany postrzegania moga roznic sie miedzy soba chocby dla tego, ze rozne czynniki je wywolaly, a takze mechanizmy ich dzialania byly rozne.

niemozliwe jest jednoznacze okreslenie czy te reakcje naszego mozgu, psychiki sa g... warte i zludne czy moze znacza cos wiecej i poznajemy przez nie to co nie jest jeszcze poznane i nie jest osiagalne dla czlowieka.

pozostaje to kwestia wiary i przekonan. kozysci lub zagrozenia wynikajace z tego zaleza wiec od danej jednostki.

moga byc osobiste jak i dotyczyc wiekszej ilosci osob. calych spoleczenstw, miast, wsi, grup znajomych czy nawet swiata.

w zaleznosci od tego co czerpiemy z zazywania roznych substancji, po co je bierzemy i co one z nami robia skutki tego beda albo dobre, albo obojetne, albo negatywne.

kto moze decydowac o tym czy narkotyki sa dla mnie dobre?

ten kogo to dotyczy, kogo w jakis sposob dotyka ich zazywanie przeze mnie.

powinno to byc kwestia osobista. jesli chcesz cpac, masz zone i dzieci to albo to zrobisz albo nie. albo bedzie to negatywnie wplywalo na rodzine albo nie.

jesli kozysci sa wieksze niz koszty to nie mozna mowic o zlych dzialaniach.

 

ok. trawa uposledza rozwijajacy sie organizm mlodego czlowieka.

ale to nie jest dla dzieci. tak jak fajki. kawy tez dzieciom sie nie serwuje bo uwaza sie, ze im szkodzi. dzieci nawet diete maja inna niz dorosly.

jednak kiedy jestes juz dojrzaly. organizm skonczyl swoj rozwoj i zaczynasz palic to skutki tego maleja. bardziej lub mniej wiele sie na to sklada.

inne hmm... srodki odurzajace moga miec staly poziom swojego negatywnego oddzialywania lub zwiekszac je z czasem zazywania i nie nalezy ich mieszac razem i traktowac jako calosc.

robienie z nich grup i jako takich rozpatrywanie tez jest bez sensu jak dla mnie.

 

dawanie za przyklady ludzi, ktorzy sie wykoleili albo byli w nieciekawych sytuacjach przez narkotyki tez jest w sumie smieszne.

takie same przyklady znajda sie by pokazac ilu to cpunow osiegnelo wiele lub przezylo zycie biorac, nie robiac nic glupiego, nie umierajac i nie upadajac na zdrowiu bardziej niz czlowiek cierpiacy na rozne dolegliowsci z powodu wieku, chorob, diety, pracy, srodowiska itp.

ilu jest zlych ludzi ktorzy nie biora narkotykow.

odwaze sie uznac, ze ludzie ktorzy "narobili sobie klopotow" sa glupcami winnymi samym sobie. oczywiscie co jednostka to osobny przypadek i nie tyczy sie to bez wzglednie wszystkich. lecz mozna wyodrebnic pewien schemat:

dlaczego zaczeli brac? ktos im dal? sami chcieli? ktos im wmusil? (jak? ile razy?)

co brali? wiedzieli co? jesli nie to dlaczego brali? ilu ludzi zezre wszystko co im ktos podstawi pod pysk i powie "jedz za***ista sprawa!"?

czy wiedzac wszystko czego mozna sie dowiedziec o danej substancji decyduje sie na nia czy nie?

ile z tych informacji jest prawdziwych?

 

skad wiadomo czy dany czlowiek gdyby nie bral jakiegos srodka, po prostu bedac soba tez nie bylby pusty, glupi i zamulony?

czlowiek tak malo wie o swiecie w ktorym zyje ale potrafi wydawac osady i uznawac je za prawde bez (przewaznie nie jest to mozliwe) sprawdzenia wszystkiego, bez zgromadzenia wszystkich informacji i bez weryfikacji wynikow.

kazdy czlowiek jest inny, a wiec teoretycznie dzialanie substancji moze byc inne na kazdego. za rowno fizyczne jak i psychincze.

 

no i wkoncu najwazniejsza sprawa:

no i co?

no i co, ze ktos tam chce sobie jarac trawe. no i co, ze ten ktos moze sie stac zamulem? co maja poradzic ci ktorzy juz sie urodzili trepami? powinnismy ich izolowac? leczyc?

co z tego, ze ktos chce sie zacpac na smierc? nie dawajcie mi przykladow patologii bo nie mowimy o patologii tylko o dobrowolnym zazywaniu nieszkodliwych (nie az tak szkodliwych, bo wszystko szkodzi) srodkow psychoaktywnych. jesli dany czlowiek cpa sobie cos ale nie sieje spusztoszenia (okazuje sie, ze jest to mozliwe) to dlaczego nie?

bronimy ludzi przed samym soba? swietnie. wszyscy wiedza lepiej od ciebie.

 

narkotyki nic nie daja?

muzyka, ksiazki, filmy, psychologia, religia, medycyna...

uwazam, ze ciekawe o ile nie wazne jest tez pytanie:

po co rosliny wytworzyly te rozne substancje, ktore dzialaja na mozg czlowieka tak jak dzialaja (na gospodarowanie przez niego naturalnymi zwiazkami jakie ma organizm i na hormony, pozornie zaklucajac jego /mozgu/ prace jak i calego organizmu)?

nie sa im chyba potrzebne do rozmnazania, wabienia owadow czy do obrony. przez nie raczej bardziej sa zagrozone.

watpie, zeby rosliny "wymyslily" iz jesli zainteresuja swoim dzialaniem jakies zwierze to to zwierze bedzie sie staralo ja uprawiac, rozmnazac i ulepszac gwarantujac jej tym samym przetrwanie jako gatunnku.

sa moze jakies ciekawe teorie albo nowinki ze swiata nauki czy filozofii na ten temat? osobiscie nie wiem czy sa jakies odpowiedzi przynajmniej odnosnie czesci z psychoaktywnych roslin na to po co im dany zwiazek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z Jim'em! Również nie słyszałem, ani tym bardziej przeżyłem żadnych tripów pewien czas po niepaleniu. Z tego co wiem, to takie efekty pojawiają się, gdy nadmiernie używasz amfetaminy, lsd ale "marysia"? Jak dla mnie to lekka przesada. A co do oddziaływania narkotyku na człowieka to jest to sprawa indywidualna dla każdego z osobna! Jak pisał Jim. Paliłem z duża ilością ludzi, dodam, że dobrze znanych mi. I każdy reaguje inaczej. Jeden śpiewa, drugi płacze, trzeci śmieje się! Więc nie ma co uogólniać. Tak z innej beczki, to paliłem ostatnio "szałwie" dostępna na dopalaczach. I to dopiero może "zryć czachę" , czego nie mogę powiedzieć o marihuanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aż tydzień musiałem walczyć o czas i wenę aby przeczytać tego posta w całości. Tak długiego i sensownego posta chyba jeszcze tu nie było :) +2

Z większością zdań/tez/spraw się zgadzam, w reszcie przypadków są to za mało istotne wątki aby bić pianę, lub za mało się znam aby wydawać swój osąd. Co miałem przekazać już przekazałem w zasadzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest simian raticus

No cóż. Są ustawy przeciwdziałające alkoholizmowi, narkomanii, rozpowszechnianiu plików chronionych prawami autorskimi oraz ustawa o ochronie języka polskiego. I jak widzę wielu ludzi tego nie przestrzega (ba, zapewne o nich nie wie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

społeczeństwo jest niesprawiedliwe

ktoś napisał marihuana - narkotyk, narkoman -  ćpun.

ja napiszę alkohol -  alkohol, osoba pijąca alkohol - alkoholik.

zgodzicie się?? Myślę ,że nie.

Dlaczego o kimś kto zapali sobie raz na tydzień lolka mówi się:narkoman.

Dlaczego postrzegany jest przez większość porównywalnie z alkoholikiem albo i gorzej.

mi się przynajmniej wydaje, że narkomanem jest osoba uzależniona od jakiegoś narkotyku, a to tak jakby mówić o kimś kto co piątek wieczorkiem idzie na piwko z kolegami: alkoholik 

Ludzie ile przestępstw jest po alkoholu ile po trawce

ile żyć sobie ludzie złamali przez alkohol a ile przez ganje.

Nie bronię marihuany nie rządam żeby była legalna bo alkohol jest jednak tak powszechna niesprawiedliwość społeczna jest zatrważjąca.

 

Jim pzdr 100% zgoda :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii obrony samego siebie (jako najmniejszej części tego niesprawiedliwego społeczeństwa) napiszę tak: mam kolegów którzy zapalili raz w życiu, czy znajomych, którzy raz na tydzień piją piwo. Jednych nazywam ćpunami, innych alkoholikami - nie żebym się jakoś od nich różnił, po prostu robię to w żartach. Mam świadomość tego że jeden skręt nie robi z człowieka narkomana, ale akurat pisząc tu o narkomanach mam na myśli osoby już uzależnione, którym często jeden na dzień nie wystarcza...

Share this post


Link to post
Share on other sites

ostatnio rozważałem sobie podobnie nieco jak Jim nad naturą świadomości i jak się mają "odmienne stany świadomości" do rzeczywistości.wczoraj nawet przez przypadek miałem sen na jawie i prawie OOBE :P ze spania parę godzin i nie spania przez godzinę i zaśnięciu dopiero koło 4-ciekawy motyw bo zdarzył mi się przez przypadek w związku z przeprowadzką,a czytałem o tym dzień przed.

 

ale przypuszczenia że np rośliny produkują celowo psychotropy

"po co rosliny wytworzyly te rozne substancje, ktore dzialaja na mozg czlowieka tak jak dzialaja..." wydaje mi się mało możliwe.

 

w ogóle jakoś z przywiązania do sceptycyzmu bardziej mi pasuje że świadomość to tylko wytwór materii,a zmiany w postrzeganiu świata nie są żadnym "prawdziwym widzeniem",tylko zmianą materii wpływającej na świadomość-w pewnym sensie tej świadomości zwichnięciem

 

choć może i wzbogaceniem-skoro w nas wytworzyła się świadomość najlepiej sprzyjająca przekazaniu swoich cech dalej,to może te inne stany też są warte poznania(skoro najlepsza możliwość przekazywania genów dalej nie zawsze jest najlepsza w ogóle)

 

Pogląd że istnieje sobie dusza,projekcje astralne,trzecie oczy itd. które to byty możemy poznać przy pomocy narkotyków jest bardzo kuszący no i inspirujący dla sztuki,religii i różnych innych pięknych(i nieracjonalnych)doznań człowieka.

 

 

 

cogito napisała

"im. artykuj dotyczy wlasnie osob mlodych w koncowej fazie rozwoju. wiec nie wszystkich. palacze marihuany sa cpunami. bo sa narkomanami. marihuana=narkotyk narkoman=cpun.

Ostro bronisz swoich racji i dajesz powody zeby myslec ze sam jestes smakoszem trawki.

Zdziwilbys sie jak wiele  spoleczenstwo wie o narkotykach

 

-a widziałaś może Bożenkę z klanu która bodajże po marysi miała krwotok z nosa?społeczeństwo guzik wie bo w ogóle mało wie-po co ma wiedzieć?dla większości są to zbędne informacje.pewnie sporo narkomanów od strony teoretycznej nie zna się na narkotykach.społeczeństwo jest uczone irracjonalnego strachu przed wszystkimi narkotykami-chociaż marihuana powoduje duuużo mniejsze spustoszenia niż alkohol-ale jak raz zajarasz zostajesz ćpunem,a jak pijesz piwko co dwa dni to jesteś spokonormalny kolo

 

Wiem ze dzieci sa uczone w szkolach czym sa narkotyki i jak dzialaja.  a potem to sprawa ich i ich rodzicow co dalej z tym zrobia.

 

-hmm mnie nikt nie uczył,ale może ta reforma mnie ominęła-dzieci nawet nie są uczone jak się dzieci robi,a o narkotykach to im straszne bajki może opowiadają,zresztą nie wiem

 

Znam osobiscie takich cpunkow ktorzy wchodzac teraz w dorosle zycie nie maja szans na duze osagniecia bo maja uposledzone mozgi. To samo jest z nastoletnimi alkoholikami.

"

a ja mam kolegę co pali od dzieciństwa i jest ode mnie bystrzejszy,natomiast on ma kolegów co to nie tylko konopiami się raczyli ale i klejem i innym szajsem i teraz to rzeczywiście są bezmózgi-ale odróżniajmy marychę od innych rzeczy

Share this post


Link to post
Share on other sites

nawet nie chodziło mi o ciebie(do thibris) . ogólnie tak jest. rozmawiałem ostatnio z pewną poważną panią. Powiedziała, że teraz tak samo policja będzie traktować NARKOMANÓW jak tych co po alkoholu jeżdżą. wiadomo, alkohol jest zakorzeniony w naszej kulturze od wieków ale ludzie nie mają pojęcia o działaniu i zagrożeniach związanych z narkotykami. nie odróżniają marihuany od heroiny ciągnięcie koksu jest porównywalne z popalaniem trawki. Na prawdę wielu ludzi serio tak myśli.

alkohol w ogóle w takim społeczeństwie jak nasze rzadko dostrzegany jest jako problem. Oczywiście wypicie kieliszka wina do obiadu nie jest zagrożeniem dla nikogo w przypadku palenia marihuany raczej nie można mówić o degustacji, chociaż słyszy się ostatnio coraz częściej, o takich co to palili ale się nie zaciągali. W przypadku alkoholu można mówić o ilościach spożywczych nie wpływających na psychikę, stan świadomości, a w przypadku, w ogóle narkotyków o takich ilościach nie ma mowy, jednak śmiem twierdzić, że większość osób używających alkoholu doprowadza się do stanu upojenia wręcz celowo;] Wreszcie, w ogóle spraw nie nazywa się po imieniu. Alkoholik przez którego cierpi cała rodzina według żony lubi wypić. Nie ma żądnego problemy że wczoraj zaatakował ją krzesłem gdy mu powiedziała, że za dużo pije. To nie jest zabawne, chlopak który spalił sobie  bata na weselu siostry ze szwagrem  wyklęty jest przez całą rodzinę i łatkę narkomana będzie miał do śmierci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Paląc fajki możesz dostać raka, pijąc alkohol czeka cie marskość wątroby. Pospolicie wiadomo że nadużywając jakąkolwiek substancje można doprowadzić się do granic życia!! Prohibicja konopna powiem nic więcej!!!!!!!!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuscy lekarze ze zdumieniem dowiedzieli się, że 44-letni normalnie funkcjonujący mężczyzna niemal nie ma... mózgu. Obrazowanie medyczne wykazało, że czaszkę prawie całkowicie wypełniał płyn mózgowo-rdzeniowy.
      W czaszce zdrowego człowieka znajdują się cztery niewielkie komory, wypełnione płynem. U Francuza były one tak powiększone, że prawie nie było miejsca na mózg. Została mu tylko cienka warstwa komórek mózgowych.
      Ma żonę, czworo dzieci i pracuje jako urzędnik państwowy – napisali lekarze w piśmie do specjalistycznego pisma medycznego „Lancet”.
      Mężczyzna trafił do szpitala, gdyż skarżył się na bóle nogi. Lekarze, którzy czytali jego kartę choroby, dowiedzieli się, że jako dziecko miał on założony dren, który odprowadzał z czaszki nadmiar płynu i dren ten został usunięty gdy mężczyzna miał 14 lat.
      Lekarze najpierw przeprowadzili tomografię komputerową, a następnie rezonans magnetyczny. Byli zdumieni tym, co zobaczyli. Najbardziej zdumiewa mnie to, jak tak niewielki mózg poradził sobie z czynnościami życiowymi. On nie powinien żyć – mówi doktor Max Muenke, specjalista ds. uszkodzeń mózgu w Narodowym Instytucie Badań Ludzkiego Genomu.
      U mężczyzny przeprowadzono testy na inteligencję, które wykazały IQ na poziomie 75 punktów. To mniej niż średnie 100 punktów, jednak nie można mężczyzny uznać za upośledzonego.
      Jeśli jakiś proces zachodzi bardzo powoli, prawdopodobnie przez dziesięciolecia, różne części mózgu moją przejąć rolę tych obszarów, które zostały zredukowane – mowi Muenke.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ssaki o dużych mózgach zwykle występują z mniejszej liczbie w danej lokalizacji niż ssaki o mniejszych mózgach, wynika z najnowszych badań. Naukowcy z University of Reading stali na czele międzynarodowej grupy, której celem było zbadanie, dlaczego lokalne populacje takich ssaków jak myszy, małpy, kangury i lisy tak bardzo różnią się liczebnością na lokalny obszarach, nawet jeśli mamy do czynienia z podobnymi gatunkami.
      Uczeni wykorzystali metody statystyczne do przebadania różnych scenariuszy dla setek gatunków i stwierdzili, że ogólny trend dla ssaków jest taki, że im gatunek ma większy mózg, w tym mniejszym zagęszczeniu występuje. Gdy np. rozważamy dwa gatunku i podobnej diecie i masie ciała, okazuje się, że to wielkość mózgu jest wskazówką co do zagęszczenia zwierząt na danym obszarze.
      Większe mózgi kojarzą się z większą inteligencją. W tym przypadku to większe mózgi powstrzymują zwierzęta przed życiem w zbyt dużym zagęszczeniu. Może mieć to związek z faktem, że większy mózg wymaga więcej żywności i innych zasobów, a zatem potrzebuje więcej przestrzeni, by zaspokoić te potrzeby, mówi doktor Manuela Gonzalez-Suarez, która stała na czele grupy badawczej.
      Zrozumienie, dlaczego na różnych obszarach występuje różne zagęszczenie zwierząt jest istotne z punktu widzenia ich ochrony. Mniejsze zagęszczenie powoduje, że gatunek bardziej jest narażony na wymarcie, z drugiej strony większe lokalne zagęszczenie zwiększa ekspozycję gatunku na takie zagrożenia, jak istnienie dróg, dodaje.
      Bardzo interesująco wypada porównanie zagęszczenia, masy ciała i masy mózgu. Otóż przeciętna mysz waży 0,016 kilograma, jej mózg ma wagę 0,0045 kg, a gatunek żyje w niezwykle dużym zagęszczeniu wynoszącym 600 osobników na km2. W dużym zagęszczeniu 86 osobników na km2 żyją też wiewiórki. To zwierzęta warzące 0,325 kg, których masa mózgu wynosi 0,006 kg.
      Powszechnie występującym zwierzęciem jest też lis rudy (2,6 osobnika na km2), ssak ważący 4,3 kg o masie mózgu 0,047 kg. Z kolei makak berberyjski (11 kg masy ciała, 0,095 kg masy mózgu) występuje w liczbie 36 osobników na km2. Natomiast tygrys, który waży 185 kg i ma mózg o masie 0,276 kg występuje w liczbie 0,14 osobnika na km2. Podobnie zresztą 4-tonowy słoń z mózgiem o masie 4,5 kg, którego liczebność na obszarach występowania to 0,58 osobnika na km2.
      Ze schematu tego wyraźnie wyłamuje się człowiek. Lokalne zagęszczenie naszego gatunku bardzo się różni, dochodząc do 26 000 osobników na km2 w Monako.
      Wielkość mózgu nie jest jedynym czynnikiem decydującym o zagęszczeniu ssaków. Różne środowiska mają różne stabilność oraz różne gatunki konkurujące, więc to również ma wpływ. Konieczne są dalsze badania nad wpływem rozmiarów mózgów w różnych środowiskach, stwierdzają autorzy badań.
      Naukowcy zauważają też, że istnieją wyraźne wyjątki od reguły. Na przykład ludzie wykorzystali inteligencję do pokonania problemu ograniczonej ilości zasobów na danym terenie. Możemy importować żywność z całego świata co teoretycznie pozwala nam żyć w wielkiej liczbie w dowolnym miejscu na Ziemi. Niektóre inteligentne gatunki również mogły częściowo poradzić sobie z tymi ograniczeniami, stwierdzają badacze.
      Na potrzeby badań naukowcy wzięli pod lupę 656 nielatających ssaków lądowych. Związek wielkości mózgu z zagęszczeniem populacji jest szczególnie widoczny wśród ssaków mięsożernych oraz naczelnych, a mniej widoczny wśród gryzoni i torbaczy.
      Przykładem takich oczywistych zależności może być porównanie makaków berberyjskich z siamangiem wielkim. Oba gatunki małp mają podobną dietę i podobną masę ciała. Jednak mózg makaka waży 95 gramów, a zwierzę występuje w zagęszczeniu 36 osobników na km2. Z kolei mózg siamanga waży 123 gramy, a zagęszczenie populacji wynosi 14 osobników na km2.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas gdy dorośli przetwarzają różne zadania w wyspecjalizowanych obszarach mózgu w jednej z półkul, niemowlęta i dzieci używają do tego celu obu półkul. To może być przyczyną, dla której dzieci znacznie łatwiej regenerują się po urazach mózgu niż dorośli. Autorzy najnowszych badań skupili się na języku i odkryli, że dzieci podczas przetwarzania języka mówionego używają obu półkul mózgu.
      To bardzo dobra wiadomość dla dzieci, które odniosły urazy mózgu. Użycie obu półkul zapewnia mechanizm kompensujący po urazie. Na przykład, jeśli w wyniku udaru zaraz po urodzeniu dojdzie do uszkodzenia lewej półkuli mózgu, dziecko nauczy się języka korzystając z prawej półkuli. Dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym, które uszkodzi tylko jedną półkulę, może rozwinąć wszystkie potrzebne zdolności poznawcze w drugiej półkuli. Nasze badania pokazują, jak to jest możliwe, mówi profesor Elissa L. Newport, dyrektor Center for Brain Plasticity and Recovery, które jest wspólnym przedsięwzięciem Georgetown University i MedStar National Rehabilitation Network.
      Niemal wszyscy dorośli przetwarzają mowę tylko w lewej półkuli. Potwierdzają to zarówno badania obrazowe jak i fakt, że po udarze, który dotknął lewą półkulę, ludzie często tracą zdolność do przetwarzania mowy.
      Jednak u bardzo małych dzieci uraz jednej tylko półkuli rzadko prowadzi do utraty zdolności językowych. Nawet, jeśli dochodzi do poważnego zniszczenia lewej półkuli, dzieci nadal potrafią korzystać z języka. To zaś sugeruje – jak zauważa Newport – że dzieci przetwarzają język w obu półkulach. Jednak tradycyjne metody obrazowania nie pozwalały na obserwowanie tego zjawiska. Nie było jasne, czy dominacja lewej półkuli w zakresie zdolności językowych jest widoczna już od urodzenia, czy rozwija się z wiekiem, stwierdza uczona.
      Teraz, dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu udało się wykazać, że u małych dzieci żadna z półkul nie ma w tym zakresie przewagi. Lateralizacja pojawia się z wiekiem. Ustala się ona w wieku 10-11 lat.
      W najnowszych badaniach udział wzięło 39 zdrowych dzieci w wieku 4–13 lat, których wyniki porównano z 14 dorosłymi w wieku 18–29 lat. Obie grupy zmierzyły się z zadaniem polegającym na rozumieniu zdań. W czasie rozwiązywania zadania każdy z uczestników poddany był skanowaniu za pomocą fMRI, a wyniki potraktowano indywidualnie. Później stworzono mapę aktywności mózgu dla grup wiekowych 4–6 lat, 7–9 lat, 10–13 lat i 18–29 lat.
      Badacze stwierdzili, że wyniki uśrednione dla każdej z grup pokazują, iż nawet u małych dzieci występuje preferencja (lateralizacja) lewej półkuli mózgu w czasie przetwarzania mowy. Jednak znaczny odsetek najmłodszych dzieci wykazuje silną aktywację prawej półkuli mózgu. U osób dorosłych prawa półkula aktywuje się podczas rozpoznawania ładunku emocjonalnego niesionego z głosem. Natomiast u dzieci bierze ona udział i w rozpoznawaniu mowy i w rozpoznawaniu ładunku emocjonalnego.
      Naukowcy sądzą, że jeśli udałoby im się przeprowadzić podobne badania u jeszcze młodszych dzieci, to obserwowaliby jeszcze większe zaangażowanie prawej półkuli mózgu w przetwarzanie języka.
      Obecnie Newport i jej grupa skupiają się na badaniach przetwarzania mowy w prawej półkuli mózgu u nastolatków i młodych dorosłych, u których lewa półkula mózgu została poważnie uszkodzona podczas udaru zaraz po urodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Typowy dla ludzi bunt w wieku nastoletnim nie jest charakterystyczny tylko dla naszego gatunku. Badacze z Newcastle University wykazali, że również u dojrzewających psów występuje cała gama zachowań podobnych do zachowań ludzkich nastolatków.
      Grupa badawcza, na czele której stała doktor Lucy Asher wykazała, że w okresie dojrzewania psy częściej ignorują polecenia właścicieli i trudniej poddają się tresurze. Zjawiska te są tym silniejsze, im mniejsza więź psa i właściciela.
      Doktor Asher zwraca uwagę, że okres ten może być szczególnie trudny dla psów, gdyż w tym czasie wiele z nich trafia do schronisk. To bardzo ważny czas w życiu psa. I wtedy wiele zwierząt zostaje oddanych do schronisk, bo nagle okazuje się, że przestały być cudownymi małymi szczeniaczkami, że posiadanie zwierzęcia jest bardziej wymagające, a ich właściciele nie są w stanie dłużej ich kontrolować czy tresować. Ale, tak jak ma to miejsce w przypadku ludzkich dzieci, właściciel musi zdawać sobie sprawę, że pies przechodzi okres dojrzewania i że to minie, mówi uczona.
      W ramach badań naukowcy z uniwersytetów w Nottingham i Edynburgu współpracowali z organizacją charytatywną Guide Dogs i wspólnie przyglądali się zachowaniu 69 zwierząt. Monitorowali stopień posłuszeństwa u labradorów, golden retriverów i mieszanek obu tych ras w wieku 2, 5 i 8 miesięcy. Dwa pierwsze okresy to czas przed dojrzewaniem, 8-miesięczny pies jest w fazie dojrzewania.
      Okazało się, że dojrzewający pies dłużej się wahał przed wykonaniem komendy „siad”, gdy komendę tę wydawał jego właściciel. Co więcej prawdopodobieństwo niewykonania komendy wydanej przez właściciela było większe u 8- niż u 5-miesięcznego psa. Gdy zaś komendę wydawała osoba obca, dojrzewający pies wykonywał ją szybciej niż wówczas, gdy miał 5 miesięcy.
      Badania powtórzono następnie na grupie 285 labradorów, golden retriverów i owczarków niemieckich oraz ich krzyżówek. Właściciele oraz osoby obce otrzymały do wypełnienia kwestionariusze, które miały dać odpowiedź na podatność na tresurę każdego z psów. W kwestionariuszach trzeba było przypisać odpowiednią liczbę punktów takim stwierdzeniom jak „Odmawia wykonania komend, które w przeszłości wykonywał” czy „Natychmiast przybiega gdy zostanie zawołany”.
      Okazało się, że w właściciele psów przydzielili swoim dojrzewającym zwierzętom mniej punktów w kwestionariuszu w porównaniu z kwestionariuszami, wypełnianymi gdy psy miały 5 i 12 miesięcy. Ponownie też osoby obce lepiej oceniły zachowanie 5–8 miesięcznych zwierząt nich ich właściciele.
      Okazało się, że nie tylko zachowania pomiędzy psimi i ludzkimi nastolatkami są podobne. Eksperci stwierdzili, że – podobnie jak ma to miejsce u ludzi – suki mające mniejsze poczucie łączności z człowiekiem (przejawiające się u nich częstszym poszukiwaniem uwagi i większym niepokojem gdy ich właściciela nie było), wcześniej wchodzą w okres dojrzewania. To samo zjawisko zauważono u dziewczynek mających we własnych rodzinach mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Badania te są pierwszymi, które dowodzą wpływu relacji międzygatunkowych człowiek-pies na czas dojrzewania, co jest kolejnym elementem podobnym do relacji rodzic-dziecko.
      Wielu właścicieli psów i treserów wie lub podejrzewa, że psy zachowują się gorzej, gdy zaczynają dojrzewać. Dotychczas jednak brak było empirycznych dowodów na istnienie tego zjawiska. Nasze badania wykazały, że zmiany behawioralne u dojrzewających psów są bardzo podobne do zmian u ludzkich nastolatków, a relacje pies-właściciel są podobne do relacji dziecko-rodzic. Dzieje się tak, gdyż tak jak rodzic dla dziecka, tak i właściciel dla psa jest głównym opiekunem. I oboje w tym czasie, nastolatek i pies, przechodzą ważny okres w swoim życiu, mówi doktor Naomi Harvey z University of Nottingham. To bardzo ważne, by właściciele nie karali swoich psów i nie oddalali się od nich emocjonalnie w tym czasie. To prawdopodobnie tylko pogorszy sytuację, tak jak ma to miejsce w przypadku nastolatków, dodaje doktor Asher.
      Szczegóły badań opisano na łamach Biology Letters w artykule Teenage dogs? Evidence for adolescent-phase conflict behaviour and an association between attachment to humans and pubertal timing in the domestic dog.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...