Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Znaleziono nieznany portret Mozarta

Recommended Posts

Profesor Cliff Eisen z londyńskiego King's College po roku pracy potwierdził, że badany przez niego obraz to nieznany dotychczas portret Wolfganga Amadeusza Mozarta. To prawdopodobnie najważniejszy portret odkryty od czasu śmierci kompozytora - stwierdził profesor.

Mozart został namalowany z profilu, w czerwonym żakiecie. I to właśnie dzięki niemu udało się zidentyfikować kompozytora. Profesor Eisen mówi, że żakiet jest niemal identyczny z tym, który Mozart opisał 28 września 1782 roku w liście do swojego ojca.

Uczony datuje obraz na rok 1783, a za jego autora uważa Josepha Hickla.
Obraz należał do rodziny Johanna Lorenza Hageuera, bliskiego przyjaciela Mozarta. Rodzinna legenda mówi, że Hickel podarował ten portret Mozartowi w podziękowaniu za serenadę K375, którą kompozytor napisał dla członka rodziny Hickla.

Profesor Eisen przypomina, że obraz jest tym cenniejszy, że znamy tylko trzy autentyczne portrety Mozarta z ostatniej dekady jego życia (1781-1791). Są to: rysunek Doris Stock z 1789 roku, woskowy medalion wykonany około 1788 przez Leonharda Poscha i nieukończony obraz olejny, który namalował szwagier Mozarta, Joseph Lange, pomiędzy rokiem 1782 a 1787.

Portretem zainteresowano się szerzej w 2005 roku, gdy został kupiony przez jednego z amerykańskich kolekcjonerów. Nabywca nie miał pojęcia, że kupowany przez niego obraz może być tak cennym dziełem. Na jego trop specjaliści wpadli przypadkiem.

Jeśli portret ponownie trafi na rynek może być wart miliony dolarów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z magazynu Medical Problems of Performing Artists dowiadujemy się, że Wolfgang Amadeusz Mozart mógłby żyć dłużej, gdyby... więcej przebywał na słońcu.
      Mozard zmarł w 1791 roku wieku 35 lat. Od dawna wielu specjalistów zastanawiało się, jaka była przyczyna śmierci kompozytora. Wyjaśnienia zagadki nie ułatwiał fakt, iż nie przeprowadzono autopsji.
      Williama Granta, emerytowanego fizyka NASA specjalizującego się w badaniu atmosfery, oraz doktora Stefana Pilza zainteresowała informacja, że w latach 1762-1783 kompozytor cierpiał na liczne infekcje, które przytrafiały mu się pomiędzy połową października a połową maja. Dodając do tego informacje, że miał on problemy z nerkami, zaróżowione oczy i problemy z gardłem, obaj specjaliści wysunęli hipotezę, że kompozytor cierpiał na poważny niedobór witaminy D.
      Można ją pozyskać z tłustych ryb. Ponadto pod wpływem promieni słonecznych organizm samodzielnie ją produkuje. Mozart miał wyjątkowego pecha. Nie dość, że mieszkał w Alpach, gdzie przez pół roku samo światło słoneczne jest niewystarczające do wyprodukowania odpowiedniej ilości witaminy D, to jeszcze miał w zwyczaju pracować w nocy i spać w dzień.
      Od pewnego czasu wiemy, że niedobór witaminy D wiąże się z takimi chorobami jak grypa, zapalenie płuc, niektóre nowotwory, choroby autoimmunologiczne, choroby układu krążenia, układu kostnego i wiele innych.  Biorąc pod uwagę fakt, że Mozart regularnie zapadał na infekcje wtedy, gdy słońce świeciło najsłabiej oraz jego tryb życia można przypuszczać, iż niedobór witaminy D stał się przyczyną śmierci kompozytora.
      Grant i Pilz zwracają uwagę, że nie jest to jedynie problem z przeszłości. Wielu muzyków spędza długie dnie wewnątrz pomieszczeń. Przypominają tutaj jedną z najwybitniejszych wiolonczelistek w historii, Brytyjkę Jacqueline Mary du Pré, która zmarła w roku 1987 w wieku 42 lat na stwardnienie rozsiane. Z chorobą tą również wiąże się niedobór witaminy D.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pragnący zachować anonimowość darczyńca z USA przekazał w zeszłym roku Uniwersytetowi w Sydney obraz Pabla Picassa z 1935 r. "Jeune Fille Endormie" (Śpiąca młoda dziewczyna). Zaznaczył przy tym, że fundusze uzyskane podczas sprzedaży mają być przeznaczone na badania naukowe.
      Portret przedstawia kochankę kubisty Marie-Therese Walter. Licytacja odbędzie się w czerwcu w londyńskim domu aukcyjnym Christie's. Szacuje się, że uda się uzyskać kwotę między 15 a 20 mln dol.
      Jak ujawnił prorektor uniwersytetu Michael Spence, darczyńca osobiście przyleciał do Sydney, by przekazać obraz. Na co konkretnie zostaną przeznaczone pieniądze z licytacji? Część na badania nad cukrzycą, otyłością oraz chorobami sercowo-naczyniowymi. Resztę trzeba będzie dopiero rozdysponować.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wg najnowszej ekspertyzy historyków sztuki, uznawany dotąd za kopię obrazu Rafaela portret kobiety jest najprawdopodobniej oryginałem. Choć w latach 70. sklasyfikowano go jako niemal bezwartościowy i zesłano na wygnanie w piwnicach pałacu w Sassuolo w pobliżu Modeny, naprawdę jest wart ok. 30 mln euro.
      Specjaliści sądzą, że mamy do czynienia z pierwszym szkicem renesansowego mistrza, który miał stanowić część większego dzieła, a mianowicie wiszącego w madryckim muzeum Prado Madonna della Perla z ok. 1518 r. Zaprojektował go Rafael, ale prace dokończył uczeń malarza Giulio Romano.
      Mario Scalini, okręgowy dyrektor ds. sztuki w Modenie i okolicach, sporządził od czasu swojego powołania na to stanowisko spis ponad 20 tys. obrazów z magazynów pałacu w Sassuolo. Wtedy też natknął się na dzieło w bogato zdobionej XVII-wiecznej ramie.
      Scaliniego zastanowiło, czemu ktoś oprawił kopię w cenną pozłacaną ramę. Najwyraźniej ten, kto wybierał ramę, znał prawdziwego autora dzieła i realną wartość obrazu. Co więcej, spis sprzed kilkuset lat wskazywał, że we włoskiej kolekcji znajdował się portret kobiety pędzla Rafaela. W dokumentach nie znaleziono zaś adnotacji, by dzieło zostało potem sprzedane bądź przewiezione, dlatego po odkurzeniu obraz wysyłano do badania we florenckim laboratorium Art-Test. Tamtejsza specjalistka Anna Pelagotti wyjawiła, że analiza w podczerwieni pokazała, iż pod spodem znajdują się 3 warstwy. Oznacza to wstępne projektowanie. Wszystko wyglądało bardziej rafaelowsko niż można to sobie wyobrazić. Rękę mistrza widać było w drobnych szczegółach szkicu. Scalini ma nadzieję, że podczas majowej podróży służbowej do Madrytu uda mu się namówić dyrekcję madryckiego muzeum do wypożyczenia madonny. Wtedy włoscy historycy sztuki mogliby porównać obie prace.
      Pelagotti podkreśla, że na prośbę Scaliniego prowadzono nieinwazyjne testy, takie jak badanie fragmentów farby. Inni eksperci zaznaczają jednak, że chemiczne analizy nie mogą ujawnić autorstwa, a jedynie pomagają w ustaleniu, że obraz powstał w danym okresie, w tym wypadku w renesansie.
      Badaniem mierzącego 30 na 40 cm portretu zajmowała się m.in. Lisa Venerosi Pesciolini, jedna z najsławniejszych włoskich konserwatorek sztuki.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Patrząc na Monę Lizę, czasem widzimy na jej twarzy delikatny uśmiech, a czasem wydaje nam się całkowicie poważna. Skąd ta rozbieżność? Zgodnie z zaproponowanym przez naukowców nowym wyjaśnieniem, komórki siatkówki przesyłają do mózgu informacje należące do różnych kategorii, np. dotyczące jasności czy położenia w polu widzenia. Co pewien czas jeden z takich kanałów zdobywa przewagę, dlatego raz coś widzimy, a za chwilę już nie.
      Luis Martinez Otero z Instytutu Neuronauk w Alicante rozpracowywał to zagadnienie z D. Pablosem. Jak łatwo się domyślić, nie oni pierwsi zajmowali się tajemnicą przemian przechodzonych w okamgnieniu przez renesansową patrycjuszkę. W 2000 roku Margaret Livingstone z Harvardzkiej Szkoły Medycznej odkryła, że uśmiech kobiety jest bardziej wyrazisty w widzeniu obwodowym niż w okolicach dołka środkowego oka. Pięć lat później amerykański zespół uznał, że za to, czy widzimy uśmiech, czy nie, odpowiada losowy szum pojawiający się podczas przesyłania danych z siatkówki do kory wzrokowej.
      W ramach własnego eksperymentu Hiszpanie z różnych odległości pokazywali ochotnikom obraz o różnej wielkości. Stojąc daleko bądź patrząc na bardzo małą reprodukcję, badani mieli problem z dojrzeniem jakiegokolwiek wyrazu twarzy. Kiedy przysuwali się bądź oglądali większą wersję portretu, zaczynali widzieć uśmiech. Im większy obraz, tym większe prawdopodobieństwo zobaczenia uśmiechu. Sugeruje to, że komórki z centrum siatkówki przekazują informacje o uśmiechu równie dobrze, jak te z obwodu.
      Następnie zespół sprawdzał, jak światło wpływa na interpretację wizerunku Mony Lizy. Na określenie jasności obiektu w stosunku do tła wpływają dwa główne typy pól recepcyjnych komórek zwojowych siatkówki. W jednych środek pola recepcyjnego działa pobudzająco, a brzegi hamująco (to komórki ON/OFF, od ang. ON center/OFF surround); są one pobudzane tylko przez oświetlenie centrum. Dzięki nim możemy np. widzieć w nocy jasną gwiazdę. W drugich środek działa hamująco, a brzegi pobudzająco (to komórki typu OFF/ON, od ang. OFF center/ON surround); uaktywniają się, kiedy ich centrum jest ciemne. Dzięki nim udaje się nam np. odczytać wyrazy z wydruku.
      Innej grupie ochotników przez 30 sekund pokazywano białą bądź czarną tablicę, a następnie portret Mony Lizy. Badani z większym prawdopodobieństwem widzieli uśmiech, gdy najpierw pokazano im białą płaszczyznę. Taki zabieg może wyciszać komórki OFF/ON, przez co Martinez zaczął przypuszczać, że to komórki ON/OFF odpowiadają za oglądanie pogodnej twarzy patrycjuszki.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Eksperci z Science Museum w Londynie poinformowali, że natrafili na najstarszy obraz – portret - na którym przedstawiony jest zegarek. Widnieje na nim prawdopodobnie Cosimo I de Medici, władca Florencji od 1537 r. W prawej dłoni dzierży on złoty czasomierz. Kuratorzy przesłali wyniki swoich badań ekspertom z florenckiej galerii Uffizi.
      Pierwsze zegarki pojawiły się po 1500 r. w Niemczech. Portret pędzla Maso da San Friano powstał ok. 1560 r. i może być najstarszym [malowidłem] przedstawiającym prawdziwy zegarek.
      Rob Skitmore uważa, że czasomierz władcy pochodzi z południowych Niemiec. Cosimo uchodził za orędownika i mecenasa nauki oraz technologii, z powodzeniem mógłby zatem zostać dumnym posiadaczem egzemplarza "świeżo upieczonego" wynalazku. Obraz pokazuje ścisłe, zwłaszcza w owych czasach, powiązania między nauką i sztuką.
      Portret znajduje się w zbiorach muzeum już od 33 lat. Badania rozpoczęły się, kiedy zadecydowano o przeniesieniu go z magazynu do galerii. Do odkrycia doszło, gdy Skitmore ujrzał z tyłu płótna charakterystyczną pieczęć z herbem Medyceuszy. Na naszym obrazie Cosimo ma ok. 41 lat i jego wygląd w pełni pasuje do jego późniejszego wizerunku z 1574 r.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...