Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Wspaniale zachowane siodło sprzed 1700 lat i niezwykły pochówek towarzyszący

Recommended Posts

W mongolskiej części gór Ałtaj znaleziono wspaniale zachowane drewniane siodło sprzed 1700 lat. Odkrycia dokonano w miejscu pochówku w jaskini Urd Ulaan Uneet. Stanowisko to zaczęto badać w 2015 roku. Stanowisko leży na wysokości 1327 metrów nad poziomem morza i mamy tam do czynienia z jedynym w tym regionie pochówkiem w jaskini.

Najbardziej interesujące znaleziska to wspomniane już siodło, żelazne wędzidło z kościaną uzdą, łuk kompozytowy, groty strzałów, skórzany kołczan z żelaznym hakiem i drewniany pojemnik. Naukowcy sądzą, że artefakty pochodzą z czasów kaganatu Rouran. Stanowisko możemy z dużą pewnością datować na od połowy IV do V wieku. Możliwe jest rozciągnięcie górnej granicy chronologicznej do początków VI wieku, stwierdzili autorzy badań.

Niezwykłym elementem wykopalisk jest odkrycie towarzyszącego pochówku konia. Dotychczas na terenie Mongolii nie znaleziono niczego podobnego pochodzącego z okresu Rouran. Autorzy badań sądzą, że pochówek konia wynik kontaktów miejscowej populacji z kulturą Bulan-Koby. Pozostałe przedmioty również wskazują na intensywne kontakty kulturowe, do jakich dochodziło w połowie I milenium. Widać bowiem wpływy z pogranicza Ałtaju i Sajanów, z Zabajkala, Mandżurii, Azji Centralnej i wschodniego Turkiestanu.

Świetnie zachowane twarde sidło pozwoli na lepsze zrozumienie tych przedmiotów i kontekstu, w jakim były używane. Bardzo rzadko tak stare siodła zachowują się w tak dobrym stanie. Naukowcy sądzą, że było ono używane przez wojowników.

Szczegóły badań opisano na łamach pisma Вестник археологии, антропологии и этнографии [PDF].


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szczątki wojownika znalezione w Berkshire mogą zmienić nasz pogląd na dzieje południowej części Wysp Brytyjskich we wczesnym okresie anglosaskim, niedługo po opuszczeniu Brytanii przez Rzymian. Archeolodzy z University of Reading stwierdzili, że badany przez nich pochówek z VI wieku to grób lokalnego wodza o wysokim statusie społecznym.
      „Marlow Warlord” miał ponad 180 cm wzrostu, wyróżniał się więc wśród swoich pobratymców. Pochowano go wraz z luksusowymi przedmiotami i bronią, a wśród znalezionych przedmiotów znajdował się miecz w dekorowanej pochwie, włócznie, naczynia z brązu i szkła oraz różne przedmioty użytku osobistego. W 2018 roku na nienaruszony pochówek przypadkowo natrafiło małżeństwo detektorystów-amatorów.
      Pani Sue Washington wspomina, że po raz pierwszy zarejestrowała silny sygnał, który prawdopodobnie pochodził z żelaza. Nie wydał jej się interesujący. Jednak podczas kolejnych wizyt postanowiła, wraz z członkami klubu Maidenhead Search Society, sprawdzić, skąd pochodzi sygnał. Gdy oczom kopiących ukazały się dwie wazy z brązu, natychmiast przerwali oni prace i powiadomili odpowiednie władze. Te dokonały wykopalisk zwiadowczych, podczas których wydobyto delikatne wazy i odkryto dwa żelazne groty strzał, co sugerowało anglosaski kontekst. Uznano, że mamy do czynienia z interesującym znaleziskiem. Dlatego też w sierpniu 2020 roku do pełnych wykopalisk przystąpili specjaliści z Wydziału Archeologii University of Reading.
      Pierwsza rzecz, którą zauważyli, to fakt, że mamy do czynienia z bardzo płytko położonym grobem, który jakimś cudem nie został zniszczony przez prace rolnicze. To, co znaleziono później, zaskoczyło archeologów. Spodziewaliśmy się znaleźć jakiś pochówek anglosaski. Ale to, co znaleźliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Odkrycie rzuca nowe światło na historię tego regionu w dziesięcioleciach po upadku rzymskiej administracji w Brytanii. Do pierwszy pochówek tego typu znaleziony w środkowym biegu Tamizy. Zwykle bada się górny bieg rzeki i Londyn, mówi doktor Gabor Thomas, specjalista archeologii wczesnośredniowiecznej.
      Znalezisko sugeruje, że ludzie, którzy zamieszkiwali ten region, mieli większe znaczenie dla historii, niż dotychczas sądziliśmy. Pochowany tu mężczyzna był wyższy i potężniejszy niż inni mieszkańcy. Nawet dzisiaj robiłby wrażenie. Natura pochówku oraz fakt, że góruje on nad rzeką sugeruje, że był szanowanym przywódcą lokalnego plemienia i prawdopodobnie był wielkim wojownikiem, dodaje uczony.
      Wczesny okres anglosaski to czas wielkich przemian na Wyspach Brytyjskich. Doszło do dużej migracji z kontynentu, tworzyły się nowe struktury, które wypełniały pustkę po upadku administracji rzymskiej. W czasie, w którym żył „Marlow Warlord”, terytorium dzisiejszej Anglii było podzielone pomiędzy lokalne plemiona, które z czasem utworzyły królestwa. Region, w którym znaleziono pochówek, znajdujący się pomiędzy Oksfordem a Londynem odcinek Tamizy, uważany był dotychczas za pogranicze, pas ziemi niczyjej, nad którym usiłowali zapanować sąsiedzi z obu stron. Nowe odkrycie sugeruje, że mogły znajdować się tam silniejsze niż przypuszczano organizmy plemienne. Z czasem tereny te zostały włączone do królestw Wessex, Kentu i Mercji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      To jeden z najstarszych psów znalezionych w miejscach pochówku w Szwecji. Jest on dobrze zachowany, a fakt, że pochowano go w środku osady z epoki kamienia jest czymś niezwykłym, mówi osteolog Ola Magnell z Lund.
      Odkrycia pochówku sprzed 8400 lat dokonano w Ljungaviken w gminie Solvesborg na południu Szwecji. W grobie wraz ze zwierzęciem złożono różne przedmioty, co przywodzi na myśl artefakty, które wkładano do pochówków ludzi. Wbrew temu, co napisały światowe media, pies został pochowany sam. Nie towarzyszył mu pochówek człowieka.
      Szczątki psa świetnie się zachowały, gdyż w tym samym czasie szybko podnoszące się morze zalało myśliwską wioskę. Woda pogrzebała wszystko pod warstwami piasku i mułu. Teraz, po raz pierwszy od 8000 lat szczątki wsi znowu ujrzały światło dzienne. Dotychczas znaleziono tam duże ilości krzemienia, pozostałości po ogniskach i dużego domu.
      Mamy nadzieję, że uda nam się podnieść całego psa, mówi zarządzający wykopaliskami Carl Persson z Blekinge Museum. Takie odkrycie powoduje, że czujemy się jeszcze bliżej związani z ludźmi, którzy tu kiedyś żyli. Pochowany pies pokazuje, jak bardzo jesteśmy do nich podobni. W taki sam sposób odczuwamy stratę i żałobę", dodaje.
      Szczątki psa znaleziono w ramach największych w historii wykopalisk prowadzonych w tym regionie. Prowadzi się je w ramach przygotowań przed budową osiedla mieszkaniowego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Śledztwo w sprawie wysadzenia w powietrze przez Rio Tinto dwóch jaskiń ze śladami ludzkiej bytności sprzed 46 000 lat wykazało, że koncern otrzymał też zgodę na zniszczenie kolejnych 124 historycznych miejsc Aborygenów. Wszystkie one położone są w promieniu nie większym niż 100 kilometrów od zniszczonych jaskiń Juukan Gorge.
      Przypomnijmy, że w maju bieżącego roku jeden z największych koncernów wydobywczych na świecie, Rio Tinto, wysadził w powietrze dwie wyjątkowe jaskinie, w których odkryto niezwykłe zabytki i ślady bytności ludzi przed 46 000 lat. Na zniszczenie jaskiń koncern uzyskał zgodę w 2013 roku od ministra ds. rdzennej ludności stanu Australia Zachodnia, Petera Colliera. Po tym, jak – w celu uzyskania dostępu do wartych 135 milionów USD złóż rudy żelaza – jaskinie zostały zniszczone, wybuchł skandal. Niedawno informowaliśmy, że w związku z jego wybuchem Rio Tinto zapowiedziało zwolnienie kilku wysokich rangą menedżerów. Niedawno w sprawie tej wypowiedział się też były premier Australii Zachodniej, Colin Barnett, który zatwierdził decyzję Colliera, zgadzając się na zniszczenie Juukan Gorge. Teraz Barnett twierdzi, że był to poważny błąd Rio Tinto i poważny błąd popełniony przez kolejne rządy w zakresie oceny i ochrony ważnych dla Aborygenów miejsc.
      Tymczasem, jak się okazuje, dnia 18 grudnia 2013 roku, kiedy to odbyło się spotkanie, podczas którego wyrażono zgodę na zniszczenie wspomnianych wyżej jaskiń, Rio Tinto dostało też zgodę na zniszczenie kolejnych miejsc. Podczas 50-minutowego posiedzenia komisja, w skład której wszedł przewodniczący Komitetu Kultury Materialnej Aborygenów, jego zastępca oraz trzech urzędników nie będących jej stałymi członkami, wydano zgodę na zniszczenie kolejnych 124 miejsc. Jest bardzo prawdopodobne, że decyzja była błędna. Przepisy przewidują bowiem, że przy pięcioosobowej komisji tylko dwie osoby mogą nie być jej stałymi członkami, mówi poseł z ramienia Partii Zielonych, Robin Chapple.
      Wiele z miejsc, które Rio Tinto ma prawo zniszczyć, może być niezwykle ważnych dla badania historii człowieka. Problem jednak w tym, że nie dowiemy się tego, póki ich dokładnie nie zbadamy. Tymczasem Yinhawangka Aboriginal Corporation (YAC), która stara się chronić historyczne miejsca, jest niedoinwestowana i nie ma pieniędzy, na przeprowadzenie szczegółowych badań archeologicznych. Koncerny wydobywcze przekazują pieniądze na szczegółowe badania tylko wówczas, gdy już uzyskają zgodę na zniszczenie danego miejsca. Badania takie są więc misjami ratunkowymi.
      Cedric Davies, geolog, który pracuje zarówno dla organizacji Aborygenów jak i dla koncernów wydobywczych w regionie Pilbara, gdzie zniszczono Juukan Gorge, mówi, że nie jest zdziwiony, iż Rio Tinto uzyskało zgodę na zniszczenie jaskiń. Urzędnicy wydają takie zgody bez przerwy. Jestem jednak zaszokowany skalą zniszczeń i faktem, że dokonało ich Rio Tinto. Oni od dawna byli uważani za liderów w ochronie historycznych miejsc. Nie wiem, co oni sobie myśleli. To, co zrobili w Juukan pokazuje, że zachowują się jak Kompania Zachodnioindyjska. Bezwzględnie niszczą miejscowe zasoby i transferują zyski za granicę, mówi Davies.
      Geolog dodaje, że władze Australii Zachodniej od dawna spełniają każde życzenie firm wydobywczych i utrudniają życie miejscowej ludności. Gdy w imieniu firmy wydobywczej proszę o mapy jakiegoś terenu, zwykle otrzymuję je w ciągu 1-2 dni z przeprosinami, że trwało to tak długo. Gdy występuję o mapy w imieniu miejscowej ludności, muszę wysyłać maile ponaglające i czekać na nie całymi tygodniami.
      Dyrektor YAC, Grant Bussel, nie wierzy, by szykowane w związku ze skandalem nowe przepisy coś zmieniły. Nie widzę w nich niczego, co zapobiegłoby powtórce z Juukan Gorge. To Australia Zachodnia. Przemysł wydobywczy jest tutaj potężny. Jego zdaniem ministerstwo nie powinno mieć prawa do wydania zgody na niszczenie historycznych miejsc, póki wniosek taki nie zostanie oceniony przez niezależny trybunał na poziomie stanowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Moment przybycia pierwszych ludzi do Ameryki wciąż budzi gorące spory naukowe. Od pewnego już czasu wiemy, że popularna przez dziesięciolecia teoria, iż kultura Clovis była pierwszą rozwiniętą kulturą Ameryk, jest nie do utrzymania. Najnowsze badania, i to przeprowadzone w meksykańskiej jaskini, wskazują, że ludzie przybyli do Ameryki nawet 20 000 lat przed pojawieniem się kultury Clovis.
      Meksyk znajduje się na marginesie badań nad początkiem ludzkiego osadnictwa w Amerkach. Nic dziwnego. By doń dotrzeć od strony Alaski trzeba przebyć całą Amerykę Północą. Taka droga mogła zająć osadnikom tysiące lat.
      Profesor Eske Willerslev z Uniwersytetu w Cambridge oraz doktor Ciprian Ardelean z Uniwersytetu Zacatecas w Meksyku, przeprowadzili w jednej z meksykańskich jaskiń badania, z których wynika, że ludzie korzystali z niej przed około 30 000 lat. Naukowcy znaleźli w jaskini Chiquihuite niemal 2000 kamiennych narzędzi. Ich analiza oraz analiza DNA zawartego w osadach pozwoliły na przesunięcie momentu, w którym ludzie pojawili się na terenie dzisiejszego Meksyku na okres 25–30 tysięcy lat temu.
      Przez dziesięciolecia trwały spory o to, kiedy ludzie pojawili się w Amerykach. Odkrycia dokonane w jaskini Chiquihuite tylko podgrzeją spory, gdyż wskazują, że ludzie byli obecni na kontynencie około 30 000 lat temu. Ci wcześni ludzie nie zamieszkiwali na stałe w jaskini. Sądzimy,że wykorzystywali ją okresowo, jako schronienie zimą lub latem, albo też jako bazę do wypraw myśliwskich. To mógł być pierwszy hotel w Ameryce, stwierdza Willerslev.
      Nie wiemy, kim byli ci ludzie, skąd przybyli i dokąd odeszli. Są dla nas zagadką. Niewłaściwie zakładaliśmy, że obecna rdzenna populacja Ameryk to bezpośredni potomkowie pierwszych ludzi na kontynencie. Obecnie tak nie sądzimy. Pierwsza populacja Ameryki zniknęła na tysiące lat przed pojawieniem się na kontynencie ludzi, którzy stworzyli słynną kulturę Clovis. Niewykluczone, że miało miejsce wiele nieudanych fal kolonizacji, które nie pozostawiły śladów genetycznych u współczesnej ludności, mówi Ardelean.
      Jaskinia Chiquihuite jest położona na wysokości 2750 metrów nad poziomem morza. Znaleziono w niej niemal 2000 różnych narzędzi i ich fragmentów. Analiza DNA pozostałości roślin i zwierząt wykazała, że ludzie korzystali z jasini 25–30 tysięcy lat temu. Ludzkiego DNA nie znaleziono, co wspiera hipotezę, że ludzie korzystali z jaskini tylko okresowo.
      Doktor Mikkel Winther Pedersen, genetyk z Uniwersytetu w Kopenhadze, mówi: zidentyfikowaliśmy DNA wielu zwierząt, w tym niedźwiedzia czarnego, nietoperzy czy szczuroskoczka. Sądzimy, że ludzie przychodzili do jaskini przez kilka miesięcy w roku, by eksploatować lokalne zasoby. Prawdopodobnie w okolicy mieszkało bardzo dużo ssaków, które nie miały wcześniej do czynienia z ludźmi, były więc łatwą zdobyczą.
      Do jaskini Chiquihuite jest bardzo trudno dotrzeć, a jeśli już tam jesteśmy, to mamy widok na wiele kilometrów wokół, zatem wcześnie można dostrzec niebezpieczeństwo. Stanowisko znajduje się w regionie kontrolowanym przez kartele narkotykowe, więc badania były obarczone dodatkowym ryzykiem. Mimo to naukowcy wracali tam i pracowali przez 10 ostatnich lat. Doktor Ardelean przez wiele miesięcy mieszkał w jaskini.
      Historia zasiedlenia Ameryk przez człowieka to ostatni święty Graal współczesnej archeologii. Trzeba brać pod uwagę niekonwencjonalne stanowiska archeologiczne i je badać. Jaskinia Chiquihuite niczego nie rozwiązuje, ale pokazuje, że tego typu miejsca istnieją. Mamy tu do czynienia z grupą ludzi sprzed tysięcy lat, więc nie możemy spodziewać się, że sygnał będzie bardzo wyraźny. Musimy kopać głębiej niż ktokolwiek wcześniej, mówi Ardelean i przypomina, że najstarsze DNA człowieka w Ameryce pochodzi sprzed 12 400 lat. Ta data nie wyznacza najstarszej ludzkiej populacji Ameryki. Ona wyznacza gwałtowny rozwój populacji.
      Szczegóły badań opublikowano na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na południowo-wschodnich obrzeżach Tarxien na Malcie w ramach monitoringu sprawowanego przez Sovrintendenza Tal-Patrimonju Kulturali podczas prac budowlanych odkryto klaster kilku grobów. Były to głównie znane z wysp Archipelagu Maltańskiego typowe groby komorowo-szybowe, wykorzystywane za czasów imperium kartagińskiego i w okresie rzymskim (1800-2500 lat temu). Dwa z opisanych w ostatnim komunikacie prasowym były nadal zamknięte. W jednym znaleziono szczątki dwóch dorosłych osób, w drugim - urny z prochami. W skład zespołu badającego stanowisko wchodził m.in. osteolog. W projekcie brali udział specjaliści z firmy QPM Limited.
      W pierwszym zamkniętym grobie znajdowały się szkielety dwóch dorosłych osób, amfora i patera. W drugim - urny z prochami, lampa oliwna, drobne gliniane naczynia (prawdopodobnie na dary grobowe), a także amfora i patera. Ta komora była wykorzystywana, kiedy wyspa była częścią imperium kartagińskiego/w okresie wczesnorzymskim, czyli między ~IV a II w. p.n.e.
      Specjaliści z Sovrintendenza Tal-Patrimonju Kulturali podkreślają, że jak widać, praktyki pogrzebowe różnią się w tym samym kontekście archeologicznym; mamy do czynienia zarówno z pochówkiem, jak i kremacją.
      W kolejnych miesiącach zostaną zbadane kolejne groby. Analiza artefaktów znalezionych podczas wykopalisk ma rzucić nieco światła na historię i tożsamość zmarłych - ich płeć, wiek, urazy czy przebyte choroby - oraz na praktyki pogrzebowe.
      W międzyczasie w biurach Sovrintendenza Tal-Patrimonju Kulturali w Valletcie będzie można zobaczyć wystawę czasową z obiektami wydobytymi z jednego z grobów.
      Warto przypomnieć, że w Tarxien znajduje się stanowisko archeologiczne Świątynie Tarxien, które w 1992 r. wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Kompleks budowli megalitycznych z neolitu i epoki brązu odkryli przypadkowo w 1913 r. miejscowi rolnicy.


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...