Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Pielgrzymka do Mekki stanie się coraz bardziej ryzykowna z powodu zmian klimatu

Recommended Posts

Obowiązkiem każdego muzułmanina jest – o ile pozwalają mu na to finanse i stan zdrowia – odbycie raz w życiu pielgrzymki do Mekki. Pielgrzymka taka, zwana hadżdż, odbywa się od 8. do 12. dnia ostatniego miesiąca kalendarza islamskiego. W ciągu tych 5 dni miliony wiernych przez 20 do 30 godzin przebywają na świeżym powietrzu.

Ten ważny dla muzułmanów obrzęd może jednak być zagrożony. Jak bowiem wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z MIT, w wyniku zmian klimatu wilgotność i temperatura w miejscach odbywania hadżdż zmienią się tak, że przebywanie na zewnątrz stanie się „ekstremalnie niebezpieczne”.

Na łamach Geophysical Review Letters profesor Elfatih Eltahir i inni uczeni informują, że o zwiększonym ryzyku będzie można mówić już w przyszłym roku. A jeszcze większe niebezpieczeństwo będzie czyhało na pielgrzymów w przyszłości, w latach, gdy hadżdż będzie odbywała się w miesiącach letnich. Pielgrzymka jest według kalendarza gregoriańskiego świętem ruchomym, gdyż muzułmanie posługują się kalendarzem księżycowym. Na przykład w roku 2000 hadżdż przypadał w marcu, w bieżącym roku był to sierpień, a w przyszłym roku pielgrzymka będzie odbywała się na przełomie lipca i sierpnia.

Amerykańscy naukowcy ostrzegają, że największe niebezpieczeństwo będzie czyhało na pielgrzymów w latach 2047–2052 oraz 2079–2086. Uczestnictwo w pielgrzymce będzie wówczas obarczone dużym ryzykiem, nawet jeśli ludzkość podejmie znaczące wysiłki na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia.

Eltahir i jego zespół wzięli w swoich badaniach tzw. temperaturę mokrego termometru. Odpowiada ona temperaturze odczuwanej, gdy mokra skóra jest wystawiona na działanie poruszającego się powietrza. Pod uwagę brana jest zatem zarówno sama temperatura jak i wilgotność. Z wcześniejszych wyliczeń wynika, że dla człowieka i większości ssaków śmiertelna jest sześciogodzinna lub dłuższa ekspozycja na temperaturę mokrego termometru przekraczającą 35 stopni Celsjusza.

Narodowa Służba Meteorologiczna USA klasyfikuje jako „niebezpieczną” temperaturę mokrego termometru przekraczającą 39,4 stopnia Celsjusza, a temperatura powyżej 51,1 stopnia jest uznawana za „ekstremalnie niebezpieczną”.

Symulacje przeprowadzone przez Elthaira wskazują, że w najbliższych dziesięcioleciach prawdopodobieństwo wystąpienia takich temperatur będzie znacząco rosło.

Jako, że człowiek chłodzi się dzięki odparowywaniu potu, kluczem jest tutaj wilgotność otaczającego nas powietrza. I tak na przykład, jeśli przy temperaturze 32 stopni Celsjusza wilgotność wzrośnie do 95%, to w takich warunkach temperatura mokrego termometru wyniesie 51,1 stopni, czyli sięgnie poziomu określanego jako „ekstremalnie niebezpieczny”. Przy wilgotności rzędu 45% „ekstremalnie niebezpieczny” poziom temperatury mokrego termometru zostanie osiągnięty przy rzeczywistej temperaturze wynoszącej 40 stopni Celsjusza. Tylko przy bardzo niskiej wilgotności temperatura mokrego termometru jest identyczna, co rzeczywista temperatura.

Wraz ze zmianą klimatu należy zaś spodziewać się, że w Arabii Saudyjskiej będzie coraz więcej dni, w których temperatura mokrego termometru będzie przekraczała limit dla „ekstremalnego niebezpieczeństwa”.

Niebezpieczny może być nie tylko sam wpływ temperatura i wilgotności ale również reakcja ludzi na wysokie temperatury. Dość wspomnieć, że do dwóch największych wypadków w czasie hadżdż doszło podczas miesięcy letnich. W lipcu 1990 roku tłum stratował ponad 1400 osób, w we wrześniu 2015 roku śmierć poniosło ponad 2200 osób. Elthair i jego zespół nie wykluczają, że tragedie miały związek z wyższymi temperaturami i ich wpływem na zachowanie ludzi.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie to bym zachęcał do większego pielgrzymowania (ale zachęcam :)); mam zwyczajnie pytania, bo głupi jestem.

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

W ciągu tych 5 dni miliony wiernych przez 20 do 30 godzin przebywają na świeżym powietrzu.

Czy 20-30 godzin liczone jest na miliony wiernych? Jeśli jednak na łeb, to i tak słabo, bo daje to 4-6 godzin dziennie na świeżym powietrzu. Wie ktoś gdzie spędzają większość tej pielgrzymki?

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Ten ważny dla muzułmanów obrzęd może jednak być zagrożony.

:D

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

przebywanie na zewnątrz stanie się „ekstremalnie niebezpieczne"

Czyli chyba normalka? ;)

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

gdyż muzułmanie posługują się kalendarzem księżycowym

Podobnie jak żydzi - przykładowo 15. nissana (pełnia) to data ukrzyżowania Chrystusa; dlatego chrześcijanie mają ruchome święta.

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Uczestnictwo w pielgrzymce będzie wówczas obarczone dużym ryzykiem, nawet jeśli ludzkość podejmie znaczące wysiłki na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia.

:D:D:D

40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

dla człowieka i większości ssaków śmiertelna jest sześciogodzinna lub dłuższa ekspozycja na temperaturę mokrego termometru przekraczającą 35 stopni Celsjusza

Ok, ale jak się to ma do 4-6 godzin na "świeżym powietrzu"? Dają chłopaki radę. ;)

Od siebie dodam, że te symulacje z pewnością przyczynią się do jednego: wzrośnie liczba pielgrzymujących. :D

ed: Gdyby 20-30 godzin było na dobę, to też bym się nie zdziwił. ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Och Astro, tu chodzi o to, aby sprytnie podejść muzułmanów, żeby się za klimat wzięli, a Ty analizę  logiczna przeprowadzasz.:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

:D Ok, dzięki.

Myślisz, że oni zimą tyle samo węgla, ropy i plastiku spalają co my? ;)
Może jednak chcemy zniechęcić ich do importu plastikowego g*na od nas? :)
(nie, oni w znikomym stopniu jednak...; chyba nie są tacy głupi :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, Astro napisał:

Myślisz, że oni zimą tyle samo węgla, ropy i plastiku spalają co my?

Plastiku może mniej, ale kopalin może nawet więcej dla tych fanaberii typu ośnieżone stoki narciarskie i wszechobecnej tam klimatyzacji. Poza tym założenie jest takie;), że ekologiczny muzułmanin będzie dbał o klimat w miejscu zamieszkania, np. na Alasce.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzikie jelenie szlachetne z wyspy Rum na Morzu Hebrydzkim ewoluują, by rodzić wcześniej z powodu ocieplenia klimatu. Wcześniejsze badania wykazały, że jelenie rodzą wcześniej od lat 80. XX w.; tempo zmian to ok. 3 dni przesunięcia na dekadę. Wykazano, że po części odpowiada za to wpływ wyższych temperatur na zachowanie i fizjologię zwierząt. Ostatnio naukowcy ujawnili, że w grę wchodzą także zmiany genetyczne spowodowane doborem naturalnym.
      Studium, którego wyniki ukazały się w piśmie PLoS Biology, demonstruje rzadki przykład ewolucji zachodzącej na tyle szybko, że da się ją wykryć na przestrzeni paru dekad.
      Zespół, w którego skład wchodzili m.in. akademicy z Uniwersytetu w Edynburgu, dokonał odkrycia, analizując dane terenowe i genetyczne, zebrane na Rum przez 45 lat (od 1972 r.).
      Samice rozmnażające się wcześniej w ciągu roku mają na przestrzeni życia więcej potomstwa. Ponieważ geny odpowiadające za wcześniejsze rodzenie wiążą się z większym sukcesem reprodukcyjnym, z czasem stały się one częstsze w populacji. W przesłanym Kopalni Wiedzy mailu prof. Josephine Pemberton z Uniwersytetu w Edynburgu wyjaśniła, że dzieje się tak, gdyż mając cielę wcześniej, samice mogą się zregenerować latem, co zwiększa prawdopodobieństwo zarówno ponownego poczęcia w październiku, jak i przeżycia zimy.
      To jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy udało się udokumentować ewolucję w działaniu. Tutaj pomaga ona zwierzętom przystosować się do zmiany klimatu - podkreśla dr Timothée Bonnet z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego (ANU).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najnowszy raport na temat oceanów i lodu, przygotowany na zlecenie Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), pokazuje, że oceany tracą zdolność absorbowania ciepła i pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery. Innymi słowy, w coraz mniejszym stopniu łagodzą one zmiany klimatu.
      Od początku lat 90. ubiegłego wieku tempo ogrzewania się oceanów zwiększyło się dwukrotnie, a oceaniczne fale ciepła stają się coraz częstsze i bardziej intensywne. To zmienia ekosystem oceanu i napędza coraz potężniejsze sztormy. Oceany stają się też coraz bardziej kwaśne, co zagraża i rafom koralowym i rybołówstwu.
      Oceany nie są w stanie nadążyć za rosnącą emisją gazów cieplarnianych, mówi Ko Barrett, wiceprzewodniczący IPCC i wicedyrektor US NOAA. Konsekwencje dla natury i człowieka będą olbrzymie, dodaje.
      Raport został przygotowany przez ponad 100 naukowców z 30 krajów. Przed dwoma dniami opublikowano jego 42-stronicowe podsumowanie.
      Autorzy raportu prognozują, że jeśli emisja gazów cieplarnianych nadal będzie rosła, to do roku 2100 poziom oceanów zwiększy się o 1,1 metra. To o 10 centymetrów więcej, niż przewidywano w raporcie z 2013 roku. Richard Alley, geolog z Pennsylvania State University mówi, że szacunki te i tak są bardzo ostrożne, gdyż naukowcy nie są w stanie powiedzieć, kiedy może dojść do załamania się lądolodów, szczególnie w zachodniej Antarktyce. Jeśli to się stanie, zmiany w poziomie oceanów będą znacznie szybsze niż przewiduje raport. Przyrost poziomu oceanów może być albo nieco niższy, albo nieco wyższy, albo znacznie wyższy. Na pewno zaś nie będzie znacząco niższy, mówi Alley.
      Zwiększony poziom oceanów to wyższe ryzyko powodzi w czasie sztormów, które będą coraz częstsze i coraz silniejsze. Do roku 2050 powodzie, które obecnie uznajemy za powodzie stulecia, będą w wielu miejscach na świecie miały miejsce co roku.
      Jednak to, jak poważne będą zmiany klimatu wciąż będzie zależało od nas. Do roku 2300 poziom oceanów może wzrosnąć od 0,6 do 5,4 metra. Wszystko będzie zależało od tego, jak szybko ludzkość będzie zmniejszała emisję gazów cieplarnianych.
      Poziom oceanów będzie rósł przez kolejne wieki. Pytanie brzmi: czy będziemy w stanie tym zarządzać, mówi klimatolog Michael Oppenheimer z Princeton University i koordynator prac nad rozdziałem dotyczącym wzrostu poziomu oceanów.
      We wstępnej wersji raportu znalazła się też informacja, że z powodu wzrostu poziomu oceanów miejsce zamieszkania będzie musiało zmienić 280 milionów ludzi. Z ostatecznej wersji analizy dane te usunięto, gdyż naukowcy uznali, że źle zinterpretowali jedne z badań.
      Odnośnie zaś pokrywy lodowej naukowcy stwierdzili, że od roku 1979 letni minimalny zasięg lodu w Arktyce zmniejsza się średnio o 13% co dekadę. To prawdopodobnie najszybsze tempo od co najmniej 1000 lat. Około 20% ziemi w Arktyce jest narażonej na gwałtowne rozmarznięcie, co doprowadzi do obniżenia poziomu gruntu. Do końca wieku obszar Arktyki pokryty niewielkimi jeziorami może zwiększyć się o 50%. Z kolei w górach na całym świecie do roku 2100 może dojść do utraty 80% małych lodowców.
      Zmiany klimatu mają wpływ na obieg wody od najwyższych partii gór po głębiny oceaniczne, co odbija się na ekosystemie. Bez znacznych redukcji emisji do roku 2100 ogólna masa zwierząt morskich może zmniejszyć się o 15%, a masa maksymalnego połowu ryb spadnie aż o 24%. Jak mówi ekolog rybołówstwa Kathy Mills z Gulf of Maine Research Institute w Portland, na północnym Atlantyku wieloryby przeniosły się bardziej na północ w poszukiwaniu chłodniejszych wód, a to zwiększa ryzyko, że zaplączą się w sieci do połowu homarów.
      Zmiany w oceanach oznaczają, że w przyszłości ludzkość czekają poważne problemy, mówi Jane Lubchenco z Oregon State University, była szefoa NOAA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wydaje się, że wskutek zmian klimatu więcej gatunków ptaków z Anglii odnosi korzyści niż na nich traci. Jak donoszą naukowcy z British Trust for Ornithology (BTO) oraz rządowy doradca dla Natural England, w latach 1966–2015 zmiany klimatu znacząco wpłynęły na liczebność 23 z nich. Z tego 19 gatunków odniosło korzyści.
      Do zwycięzców należą m.in. raniuszek zwyczajny, czapla nadobna czy strzyżyki, które skorzystały na cieplejszych zimach czy też rozszerzyły swój zasięg na północ. Aż 13 gatunków zwiększyło swoją liczebność o ponad 10 procent.
      Rozmiar zmian pokazuje, że dzieje się coś naprawdę znaczącego. Ptaki są dobrymi wskaźnikami takich zmian, gdyż znajdują się blisko szczytu łańcucha pokarmowego i są zależne od owadów i ich habitatów, mówi James Pearce-Higgins a BTO. Wraz z Humpheyem Crickiem z Natural England zebrał on dane z pięciu dekad obserwacji ptaków i wspólnie stworzyli model zmian populacji gatunków. By sprawdzić, czy dany gatunek został dotknięty zmianami klimatu, sprawdzali swój model w sytuacji zachodzenia zmian klimatycznych i ich braku. Okazało się np. że bez zmian klimatycznych spadki liczebności potrzeszcza byłyby jeszcze większe niż obecnie.
      Obaj naukowcy ostrzegają jednak, że jeśli średnie temperatury na Ziemi nadal będą rosły, może dojść do odwrócenia pozytywnych trendów. Globalne ocieplenie to bowiem tylko jeden, obok zmian użytkowania ziemi czy intensywnego rolnictwa, znaczący czynnik, pod którego wpływem znajdują się ptaki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska NOAA (Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna) potwierdza przypuszczenia innych specjalistów i mediów. Lipiec 2019 był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów. Rekordowe upały panowały w wielu miejscach na Ziemi, a lód morski Arktyki i Antarktyki skurczył się do rekordowo małej powierzchni. Średnia temperatura w lipcu bieżącego roku była o 0,95 stopnia Celsjusza wyższa, niż średnia dla lipców z całego XX wieku.
      Istnieniu globalnego ocieplenia nie da się zaprzeczać. Aż 9 z 10 najgorętszych lipców miało miejsce od roku 2005, z czego pięć ostatnich lipców jest jednocześnie pięcioma najcieplejszymi w historii pomiarów. Ponadto było to 43. lipiec z rzędu i 415. miesiąc z rzędu z temperaturami powyżej średniej wieloletniej.
      Jakby tego było mało, pierwsza połowa bieżącego roku również była rekordowo gorąca i wyrównała dotychczasowy rekord należący do I połowy roku 2017. Bieżący rok był dotychczas rekordowo gorący w niektórych częściach obu Ameryk, w Azji, Australii, Nowej Zelandii, południowej połowie Afryki, częściach zachodniego obszaru Oceanu Spokojnego, na zachodzie Oceanu Indyjskiego i na Atlantyku.
      Zanotowano też rekordowo niski zasięg lodu morskiego w Arktyce. Był on o 19,8% niższy niż średnia. W Antarktyce zaś zasięg lodu morskiego był o 4,3% mniejszy niż średnia i również był najniższy w historii pomiarów.
      Nie wszędzie było jednak wyjątkowo upalnie. W częściach Skandynawii oraz w Rosji temperatury były o 1,5 stopnia Celsjusza poniżej średniej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rekordowa fala upałów, która nadeszła pod koniec lipca 2019 roku, byłaby mało prawdopodobna bez antropogenicznych zmian klimatu, dowodzą autorzy najnowszej analizy.
      World Weather Attribution to międzynarodowy projekt, w ramach którego specjaliści analizują wpływ zmian klimatu na ekstremalne wydarzenia pogodowe, jak fale upałów, fale zimna czy susze. Naukowcy z University of Oxford Environmental Change Institute, holenderskiego Biura Meteorologicznego (KNMI), brytyjskiego Met Office oraz Meteo France, przeprowadzili analizę lipcowej fali upałów, by sprawdzić, w jakim prawdopodobieństwem była ona skutkiem zmian klimatu.
      Pod koniec lipca w Europie Zachodniej panowały rekordowo wysokie temperatury. W Paryżu zanotowano 42,6 stopnia Celsjusza, a nowy rekord dla Wielkiej Brytanii wyniósł 38,7 stopnia. W Belgii i Holandii temperatury po raz pierwszy w historii pomiarów przekroczyły 40 stopni.
      Po przeprowadzeniu modelowania i analizie danych naukowcy doszli do wniosku, że na terenie Francji i Holandii takie upały były od 10 do 100 razy bardziej prawdopodobne z powodu zmian klimatycznych. Oznacza to, że bez obecnej zmiany klimatu takie upały mogły wystąpić w tych krajach średnio raz na 1000 lat. Wskutek zmian klimatu nadejście takiej fali upałów stało się w Niemczech bardziej prawdopodobne od 8 do 50 razy, a w Wielkiej Brytanii – 2 razy.
      Naukowcy stwierdzili również, że bez zmian klimatycznych temperatury w czasie fali upałów byłyby od 1,5 do 3 stopni niższe.
      Każda analiza fal upałów nawiedzających Europę od 2003 roku, czy to prowadzona przez nas czy przez inne zespoły naukowe, wykazuje, że wydarzenia takie są coraz bardziej prawdopodobne i coraz bardziej intensywne z powodu antropogenicznych zmian klimatu, mówi doktor Friederike Otto, dyrektor Environmental Change Institute. Fale upałów są niebezpieczne, szczególnie dla starszych osób, którym grozi udar i inne problemy. Wzrasta wówczas liczba zgonów, dodaje doktor Karsten Haustein, członkini zespołu doktor Otto.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...