Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zwierzę pod choinkę? Niemieckie schroniska mówią nie

Recommended Posts

Od ok. 15 grudnia schroniska dla zwierząt z dużych niemieckich miast, takich jak Berlin, Hanower czy Brema, będą odsyłać chętnych do adopcji, prosząc, by wrócili w styczniu.

Czasowa blokada adopcji ma zapobiec robieniu ze zwierząt prezentów pod choinkę, bo zwierzęta nie są prezentami. W idealnej sytuacji powinny się stawać członkami rodziny, a członków rodziny nie daje się w prezencie - mówi Arvid Possekel ze schroniska dla zwierząt w Hanowerze.

To smutne, bo pierwsze zwierzęta są porzucane już w Wigilię. Jeśli naprawdę chcesz dać komuś zwierzę w prezencie, możesz przyjść do schroniska przed świętami albo w styczniu, nie trzeba się na to decydować 2 dni przed Bożym Narodzeniem - dodaje Gabriele Schwab ze schroniska w Bremie.

Possekel tłumaczy, że wypełniony krzątaniną czas okołoświąteczny jest bardzo stresujący, dlatego Boże Narodzenie to najgorszy moment na adaptację zwierzęcia do nowego otoczenia. Przychodzą liczni goście, właściciele ciągle się przemieszczają. Podobnie jest w sylwestra. To oznacza, że generalnie ludzie mają za mało czasu, by pomóc zwierzęciu się zadomowić.


« powrót do artykułu
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa posłów z brytyjskiej Partii Konserwatywnej chce objąć ochroną prawną ośmiornice i homary. Obecnie w Izbie Lordów procedowana jest Animal Welfare (Sentience) Bill, która uznaje, że zwierzęta mają uczucia oraz odczuwają ból i chroni takie zwierzęta. Jednak nie wszystkie.
      Ustawa zakazuje żywego importu większości gatunków (co stało się możliwe po Brexicie), zakazuje importu trofeów mysliwskich i po raz pierwszy w historii uznaje, że zwierzęta mają uczucia. Uznaje np. ryby i wiele innych kręgowców za stworzenia czujące i zakazuje np. zadawania im niepotrzebnych cierpień. Jednak nie obejmuje ona morskich bezkręgowców.
      Jak zauważa w swoim raporcie Conservative Animal Welfare Foundation (CAWF), takie zwierzęta jak homary czy ośmiornice nie są chronione przez ustawę, gdyż nie są kręgowcami, a ich ciało znacznie się różni od naszych. Uważa się zatem, a raczej uważało się, że nie są one zdolne do złożonych uczuć. Raport CAWF stwierdza, że argumenty przeciwko uznaniu wspomnianych bezkręgowców za istoty czujący opierają się wyłącznie na ich wyglądzie zewnętrznym. W raporcie czytamy, że ośmiornica i homary niewątpliwie doświadczają świata w kompletnie odmienny sposób niż my, ale tym, co powoduje, iż zasługują na ochronę jest ich możliwość odczuwania przyjemności czy bólu.
      Pojawia się coraz więcej badań wskazujących, że wiele gatunków zwierząt jest bardziej podobnych do nas, niż chcielibyśmy przyznać. Zwierzęta odczuwają ból, radość, przyjemność, smutek. Biolog morska Emily Sullivan, która zarządza akwarium badawczym w Marine Biological Association mówi, że wiele gatunków, z którymi ma do czynienia, wykazuje inteligencję i z pewnością odczuwa ból, są samoświadome oraz świadome otoczenia. Jej zdaniem np. ośmiornice niewątpliwie odczuwają ból, gdyż pod jego wpływem dochodzi u nich do zmian zachowania. Stają się dość apatyczne, widać zmiany apetytu. Dotyczy to wielu zwierząt morskich, w tym krabów i homarów.
      CAWF zwraca w swoim raporcie uwagę, że każdego roku brytyjscy rybacy poławiają ponad 420 milionów bezkręgowców. Stawką jest więc cierpienie olbrzymiej liczby zwierząt. Wprowadzenie poprawek oznacza, że wszelkie kolejne przepisy dotyczące tych zwierząt będą musiały prać pod uwagę ich dobrostan.
      Rzecznik prasowa Departamentu Środowiska, Żywności i Wsi powiedziała, że Wielka Brytania jest dumna z faktu, że wiele z jej przepisów zawiera najwyższe światowe standardy w dziedzinie ochrony zwierząt. Chcemy ciągle je udoskonalać, by upewnić się, że każde zwierzę będzie mogło uniknąć niepotrzebnego bólu, stresu i cierpienia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Masaż czekoladą to rytuał łączący ucztę dla zmysłów z pielęgnacją oraz relaksacją całego ciała. Ponadto tego typu masaże posiadają wiele właściwości leczniczych, ponieważ mają doskonały wpływ na całe nasze ciało: stawy, mięśnie, układ krwionośny, a także skórę. Ponadto są źródłem mnóstwa cennych składników dla organizmu. Ten rodzaj masażu sprawdzi się idealnie jako prezent dla osób zapracowanych, które nie mają chwili wytchnienia. Drugą grupą fanów tego masażu są najwięksi wielbiciele czekolady, którzy nie będą mieć wyrzutów sumienia z delektowania się jej aromatem.
      Uczta dla zmysłów
      Jeżeli szukasz chwili relaksu połączonego z sensualnym nastrojem, to masaż gorącą czekoladą będzie doskonałym wyborem. Bazuje on na technikach masażu klasycznego oraz może być wykonywany na różne partie Twojego ciała: plecy, dłonie czy stopy. Technika ta połączona jest z wykorzystywaniem olejków lub naturalnej czekolady. Unoszące się aromaty połączone z przyjemnym masażem dadzą ukojenie Twoim zmysłom, a przede wszystkim uczucie odprężenia, które będzie odczuwalne wraz z pierwszymi uciskami wykonywanymi przez masażystę na Twoim ciele.
      Wykorzystywane do tego masażu produkty są źródłem bogatych składników odżywczych dla Twojego ciała, dzięki czemu będzie nie tylko nawilżone, lecz także głęboko odżywione. Jakie to substancje? Oto kilka z nich: żelazo, magnez, cynk oraz witaminy A, B, E. Masaż czekoladowy to odprężający zabieg relaksacyjny, który zabierze Cię do krainy wiecznej młodości, ponieważ składniki zawarte w olejkach oraz w naturalnej czekoladzie mają właściwości hamujące starzenie się skóry. Dzięki zawartej w czekoladzie kofeinie masaż wspomaga również w redukcji tkanki tłuszczowej oraz cellulitu, o czym marzy każda z nas. Ponadto sam zapach czekolady dostarczy Ci ogromną dawkę endorfin, które są hormonem szczęścia, co sprawi, że nie będziesz chciała opuszczać salonu masażu. Dzięki tym chwilom pełnym relaksu, które dostarczy Ci niepowtarzalny masaż czekolady, zapragniesz wrócić na ten zabieg jak najszybciej i to nie raz.
      Właściwości prozdrowotne
      Jeżeli szukasz masażu, który poprawi poza kondycją Twojego ciała także stan umysłu, masaż czekoladą będzie świetnym odpoczynkiem. Każda z nas pragnie zapomnieć o troskach dnia codziennego, zrelaksować się szczególnie po ciężkim dniu pracy, treningu czy wielogodzinnej podróży, a także pozwolić zadbać o kondycję swojego ciała specjaliście. Każdy masaż to krok w stronę dbałości o swoje ciało, ten czekoladowy dodaje jeszcze inne walory np. wspomniane wcześniej aromaty zapachowe.
      Właściwości prozdrowotne masażu czekoladą usprawnią przemianę Twojej materii, a także dotlenią i odżywią Twoje tkanki.
      Ponadto Twoje mięśnie oraz ścięgna staną się bardziej sprężyste, wytrzymałe, dzięki czemu będziesz mogła sprawniej i efektywniej funkcjonować zarówno na treningu, jak i w pracy. Masaż załagodzi dolegliwości związane z układem krążenia oraz nerwowym, przez co poczujesz natychmiastowy stan głębokiego odprężenia. Uspokoi on lub zniweluje napięcia mięśniowe, które miewasz w karku, szyi lub plecach. Systematyczne masaże czekoladą załagodzą Twój ból, który niespodziewanie pojawia się w napiętych mięśniach pojawiających się poprzez stres, zbyt wiele obowiązków, nieprawidłową postawę w pracy, przetrenowanie lub też nagromadzenie obowiązków.
      Miękka skóra dzięki masażu czekoladą stanie się także gładka i elastyczna. Wszystko dlatego, że podczas przygotowań do zabiegu, powinnaś wykonać dokładny peeling ciała lub pozwolić na to masażystce. Tak przygotowana skóra o wiele chłonniej odżywi ciało zawartymi w czekoladzie substancjami odżywczymi. Do nich należą m.in. silne przeciwutleniaczy, zwane polifenolami, które powodują przeciwdziałanie, a nawet zatrzymanie przedwczesnego starzenia się organizmu. Twoje ciało czuje zmęczenie psychiczne i przyjmuje postawę obronną, pozwól mu chwilę relaksu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przy tradycyjnym bożonarodzeniowym żłóbku nie dziwią wół, osioł czy owca i ssaki te świetnie wpisały się w tradycje Świąt. Jednak pytania o związki ptaków z Bożym Narodzeniem wciąż zaskakują, przynajmniej w Polsce.
      Co prawda, w szopkach wykonywanych według tradycji św. Franciszka z Asyżu pojawiają się gołębie, to wciąż to raczej przypadkowi goście, choć rzeczywiście zaplątani w biblijną opowieść – zauważa prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku kolęd – dodaje. Może te tradycyjnie, czy też po prostu najczęściej wybrzmiewające, nie zawierają wątków ornitologicznych, to jednak wędrówka w kierunku wiejskich pastorałek, wskazuje wręcz na bogactwo obecnej w nich awifauny. Pamiętam swoje zaskoczenie, gdy zbierając informacje o kulturowym znaczeniu ptaków w folklorze, natknąłem się na opracowanie poznańskiej badaczki prof. Marii Borejszo, poświęcone właśnie ptakom w staropolskich kolędach i pastorałkach. Niezła menażeria i czegóż tam nie ma? Jest orzeł, kaczka, kukułka, kwiczoł, łabędź, a nawet cietrzew, kanarek i papuga. Łącznie ponad 60 gatunków ptaków! Jeśli weźmiemy pod uwagę, że kolędy śpiewa się zimą, to ktoś musiał nieźle się natrudzić by w środku ciemnej i mroźnej zimy przywołać obraz tęsknoty do wiosennych gatunków.
      Ptaki przy żłóbku mają sporo zadań do wykonania. Wychwalają narodziny Jezusa – w lasach i na polach, we wsiach i w miastach. Kur na grzędzie krzyczy wszędzie,/ Bóg w ciele lud zbawiać będzie.
      Gdybym miał wybierać – interpretacyjne skojarzenie pozostawiam innym – to pewnie wskazałbym Pieśń o weselącym się ptastwie z narodzenia Bożego na godach – mówi prof. Tryjanowski. A pastorałka zawiera m.in. taki zwrotki:
      Ptastwo się też dowiedziało,
      za królem swoim leciało
      na królewskie gody,
      nie pili tam wody,
      / : lecz wino : /.
      Którym chcąc zagrzać struś głowę,
      a do tego zjadł podkowę,
      by ją prędzej strawił,
      na gody się stawił,
      Jezusa Chrystusa.
      A gdy kania dżdżu czekała,
      o tychże godach słyszała,
      więc odeszła wody,
      leciała na gody
      / : do wina : /.
      Chcąc jednak zrozumieć ornitologiczny fenomen, musimy oddalić się nieco od Polski i przenieść na Wyspy Brytyjskie. Właśnie tam spotkamy nieodłączny ptasi symbol Świąt Bożego Narodzenia. To oczywiście rudzik, ukrywający się pod fachową nazwą Erithacus rubecula, wygrywający w cuglach coroczne konkursy na popularniejszego ptaka Anglii. Zdobi kartki świąteczne, opakowania herbaty, papier do zawijania prezentów. Wydaje się być częstszy niż św. Mikołaj czy betlejemski żłóbek.
      Związek rudzika z Bożym Narodzeniem sięga czasów wiktoriańskich. Wtedy to rudzika nie nazywano jeszcze Robinem, a był znany z nieco dłuższej nazwy Robin Redbreast. Nazwę te zapożyczyli sobie królewscy listonosze, którzy podczas Świąt Bożego Narodzenia mieli pełne ręce roboty. By nie niszczyć całorocznych uniformów, na te dni zwiększonego wysiłku, nakładali na nie czerwone tuniki i z tego powodu nazywano ich nie inaczej jak właśnie Robin Redbreast. Byli wyczekiwani i radośnie witani, bo przecież każdy chciał otrzymać świąteczny prezent, albo choćby życzenia. W podziękowaniu za okazywaną przez adresatów życzliwość, pracownicy poczty postanowili umieścić wizerunek rudzika na znaczkach pocztowych i świątecznych kartkach. Pozostał na nich do dziś.
      Jest i inna, bardziej religijna i lepiej wpisująca się w bożonarodzeniowy klimat legenda. Maryja tuż po narodzinach Jezusa była bardzo zajęta opieką nad Dzieciątkiem. Poprosiła więc towarzyszące zwierzęta o pomoc w utrzymywaniu płonącego ogniska. By było ciepło, stale należało delikatnie dmuchać w żar, a żadne ze zwierząt się nie chciało podjąć tego zadania, tylko mały brązowy ptaszek (pewnie młody osobnik - zauważa żartobliwie prof. Tryjanowski - bo właśnie młode nie mają jeszcze charakterystycznych pomarańczowych odcieni). Skakał i dmuchał, ale i podśpiewywał. Choć był mały to dał radę i utrzymał płomień, a małemu Jezusowi zrobiło się cieplej. Niestety jeden z płomieni buchnął z wielką siłą i poparzył ptaszkowi brzuszek. Na prośbę Maryi, w nagrodę za pomoc i odwagę, plamka po oparzeniu stała się prawdziwą ozdobą rudzika.
      Czasami trudno o pełne wyjaśnienia przyrodniczych fenomenów kulturowych – podkreśla prof. Tryjanowski – ale rudzik rzeczywiście pasuje do Bożego Narodzenia. Jest w miarę pospolity, rozpoznawalny i nie stroni od towarzystwa człowieka. Lubi zaśpiewać nawet zimą, więc naprawdę mógł ukołysać płaczące Dzieciątko, a piosenkę ma przy tym wyjątkowo miłą dla ucha. W Anglii rudziki zimują i są obecne cały rok, to jednak dość wyjątkowa sytuacja, bo większość europejskich, w tym polskich, populacji rudzika podejmuje tradycyjne wędrówki. Migruje m.in. przez Izrael do Afryki, co oznacza spotkać je można także w okolicach Betlejem. Rudziki lecą nocą, mają świetny kompas magnetyczny, więc ze znalezieniem właściwej stajenki zapewne nie miały problemów. To naprawdę fascynujące ptaszki. W Polsce, wraz ze zmniejszeniem ostrości zim, coraz częściej zimują, podśpiewują i wygląda na to, że razem z nami cieszą się z Bożego Narodzenia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzeciego października, w 30. rocznicę zjednoczenia Niemiec, na Wyspie Muzeów w Berlinie ktoś spryskał oleistą substancją co najmniej 70 eksponatów. W doniesieniach medialnych wymieniane są egipskie sarkofagi czy XIX-wieczne obrazy, wystawiane w Muzeum Pergamońskim, Starej Galerii Narodowej i Nowym Muzeum. Fundacja Pruskiego Dziedzictwa Kultury ponoć potwierdziła, że oleista substancja pozostawiła widoczne ślady. Na szczęście uszkodzenia są powierzchowne. Stołeczna policja wszczęła śledztwo, ale odmówiła komentowania motywów zdarzenia. Ze względów strategicznych sprawy nie upubliczniono.
      Jak poinformowało BBC, policja skontaktowała się mailowo z osobami, które kupiły bilety w tym terminie.
      Próbując wyjaśnić, co się stało, prasa i telewizja przypominają, że w 2018 roku w Atenach aresztowano dwie Bułgarki, które pobrudziły oleistą substancją zabytki w Narodowym Muzeum Historii. Kobiety zeznały, że spryskały je olejkami i mirrą, kierując się zapisami z Pisma Świętego.
      Październikowe zdarzenie, opisywane jako jeden z największych ataków na dzieła sztuki w powojennej historii Niemiec, może mieć związek z teoriami spiskowymi. Jedna z nich postuluje np., że Muzeum Pergamońskie to światowe centrum satanizmu (znajduje się tam bowiem zrekonstruowany Ołtarz Pergamoński). W tym kontekście media wymieniają niejakiego Attilę Hildmanna, byłego wegańskiego kucharza-celebrytę, który stał się jednym z najbardziej znanych zwolenników teorii spiskowych QAnon. Niedawno Hildmann opublikował wpisy, w których sugerował, że Angela Merkel wykorzystuje Ołtarz do składania ofiar z ludzi. Komentując zaś doniesienia o najnowszym akcie wandalizmu na Wyspie Muzeów, Hildmann stwierdził: Fakt! To jest tron Baala (Szatana).
      Warto przypomnieć, że w 1999 r. Museumsinsel została wpisana na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedna z najpopularniejszych obecnie aplikacji, Tik Tok, może paść ofiarą wielkiej polityki, a konkretnie wojny handlowej i sporów o bezpieczeństwo pomiędzy USA a Chinami. Najpierw administracja prezydenta USA zapowiedziała blokadę Tik Toka jeśli firma pozostanie w rękach chińskich, a gdy rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania nabywcy, okazało się, że nie wiadomo, czy na sprzedaż firmy pozwalają chińskie przepisy.
      Problemy Tik Toka zaczęły się w chwili, gdy Biały Dom zaczął wysyłać sygnały, że z obawy o bezpieczeństwo narodowe może zakazać używania aplikacji. Tik Toka pobrano w USA dziesiątki milionów razy i administracja prezydencka zaczęła obawiać się, iż dane jej użytkowników trafiają do rządu w Pekinie, a sama aplikacja wykorzystywana jest do szpiegowania użytkowników. Po groźbach przyszedł czas na czyny i 6 sierpnia prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym nakazał zablokowanie Tik Toka w dniu 20 września. Tydzień później okres ten przedłużono do początku października. Zatem za około 3 tygodnie Tik Tok albo zostanie sprzedany przedsiębiorstwu, które nie budzi zastrzeżeń Białego Domu, albo zostanie zablokowany w USA.
      Jako, że wartość Tik Toka jest szacowana nawet na 30 miliardów USD, wiadomym było, że zainteresowane mogą być tylko wielkie koncerny. Swoje oferty złożyły podobno Microsoft z Walmartem oraz Oracle z jeszcze jedną, nieujawnioną z nazwy, firmą z USA. Podobno pod koniec sierpnia niemal osiągnięto porozumienie o sprzedaży, gdy nagle na przeszkodzie stanęły nowe chińskie przepisy.
      Rząd w Pekinie przyjął otóż rozwiązania, zgodnie z którymi na sprzedaż technologii wykorzystujących sztuczną inteligencję, a z takich technologii korzysta Tik Tok, zgodę musi wyrazić chiński rząd. To stanowi olbrzymią przeszkodę, gdyż obecnie nie wiadomo, ani czy technologie Tik Toka są objęte tymi przepisami, ani czy rząd w Pekinie wyrazi zgodę na sprzedaż. A jeśli nawet tak, to jak szybko taką zgodę można zdobyć. Tymczasem prezydent Trump zapowiedział właśnie, że nie przewiduje kolejnego wydłużenia terminu, w którym Tik Tok zostanie zablokowany. Obecnie nie wiadomo, jak cała sytuacja wpłynie na wycenę rynkową aplikacji i na chęci ewentualnych kupujących.
      Jednocześnie w sprawie tej złożono dwa pozwy sądowe. Jeden przeciwko rządowi USA złożył właściciel Tik Toka, firma ByteDance. Twierdzi ona, że rząd Chin nie ma dostępu do danych użytkowników, zatem całe postępowanie Białego Domu jest nieuzasadnione. Drugi pozew to pozew jednego z pracowników Tik Toka, w którym oskarża on prezydenta Trumpa oraz sekretarza ds. handlu Wilbura Rossa, że swoimi działania odbierają mu źródło utrzymania.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...