Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dzięki zleconym przez Wersal pracom Francisa Kurkdijana udało się odtworzyć perfumy, których używała królowa Maria Antonina. Pachnieć jak władczyni mogą wszyscy chętni, gdyż perfumy znalazły się już w sprzedaży.

Zyski zostaną przeznaczone na renowację komnat Marii Antoniny.

M.A. Sillage de la Reine odtworzono na podstawie książki Elizabeth Feydeau pt.: "Pachnący pałac. Tajemna historia wytwórcy perfum Marii Antoniny".

Opracowano dwie limitowane serie perfum. Serię prestiżową tworzy 10 numerowanych flakonów o objętości 250 ml każdy. Cena buteleczki to, bagatela, 8000 euro. Tańsza jest seria limitowana. Za 25 ml zapłacimy jedynie 350 euro. Do nabycia jest 1000 flakonów z tej serii.

W perfumach królowej można wyczuć nuty róży, irysa, woń jaśminu, tuberozy oraz kwiatów pomarańczy, uzupełnione drzewem sandałowym i cedrem. Wprawny nos wyczuje też zapach szarej ambry oraz piżma.

Do produkcji perfum użyto wyłącznie naturalnych składników.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Holenderska policja będzie rozdawać ludziom próbki perfum pachnących podobnie do ecstasy (MDMA). Działaniom tym przyświeca cel edukacyjny. Zaznajomieni z zapachem narkotyku obywatele mają bowiem wykrywać laboratoria produkcyjne i powiadamiać stróżów prawa o ich lokalizacji.
      Mimo wysiłków policji Holandia nadal pozostaje światową stolicą ecstasy. Ponieważ tradycyjne metody zawiodły, pojawił się pomysł na perfumy. Buteleczka Xtacy kojarzy się niektórym z Chanel N°5. Zapach jest właściwie identyczny z MDMA, dlatego nikomu nie przyjdzie raczej do głowy, by się nim spryskiwać.
      Obecnie Xtacy są dostarczane na posterunki w całym kraju. Należy się więc spodziewać, że już wkrótce policjanci zaczną rozdawać przechodniom próbniki o zapachu narkotyku.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czeski antropolog twierdzi, że używane przez nas perfumy, dezodoranty czy wody po goleniu nie mają maskować naturalnego zapachu ciała. Wg niego, kupujemy i najbardziej lubimy wonie, które go wzmagają.
      Dr Jan Havlíček z Uniwersytetu Karola w Pradze podkreśla, że kiedy ludzie sami wybierają swoje perfumy i zmieszają się one z zapachem ich skóry, włosów itp., taka woń jest uznawana za przyjemniejszą i bardziej atrakcyjną niż w sytuacji, gdy ktoś użyje perfum wybranych dla niego przez inną osobę.
      Odkryliśmy, że ludzie wybierają zapachy uzupełniające ich własną woń [jest to silna tendencja]. Pewnie dlatego kupowanie perfum w prezencie jest tak trudne i z tego powodu często kończą one nieużywane w łazience - tłumaczy Havlíček.
      Podczas eksperymentów 12 badanych poproszono, by pod jedną pachą spryskali się wybranymi przez siebie perfumami, a pod drugą perfumami wylosowanymi z zestawu. Później naukowcy pobrali wymazy. Były one oceniane przez 21 kobiet. Okazało się, że panie systematycznie uznawały zapachy wybrane przez ochotników za bardziej przyjemne i atrakcyjne.
      Havlíček zaprezentuje wyniki swoich badań na konferencji organizowanej w tym tygodniu w Londynie przez International Fragrance Association. Poza Czechem wystąpi na niej prof. Tim Jacob z Uniwersytetu w Cardiff, który będzie przekonywał słuchaczy, że istnieje statystyczna korelacja między [...] immunotypem a preferowanymi zapachami. Wydaje się, że wybieramy perfumy odzwierciedlające nasz układ odpornościowy. Sugerowałoby to, że perfumy nie są tylko kwestią mody czy jak mówią niektórzy, naszym drugim ubraniem, ale czymś spełniającym ważną rolę w doborze płciowym.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prowadzone na całym świecie programy obserwacyjne Wildlife Conservation Society (Towarzystwo Zachowania Dzikiego Życia) obejmują między inni obserwacje zagrożonych gatunków dużych kotów przy pomocy specjalnych kamer. Możliwość obserwacji w podczerwieni i automatyczna detekcja ruchu dają duże możliwości, ale i tak trzeba czekać na okazję: raczej rzadko kotowate raczą pokazywać swoje zwyczaje akurat przed kamerami. Od niedawna przyrodnicy mają nowy, oryginalny sposób na przyciągnięcie kotów przed obiektyw.
      Pomysł wywodzi się z oryginalnego eksperymentu w 2003 roku, kiedy to dyrektor generalny Bronx Zoo, Pat Thomas, postanowiła zbadać wpływ zapachów perfum na zachowanie kotowatych mieszkańców zoo. Perfum używano już wcześniej do pobudzania ich ciekawości, ale tym razem postanowiono podejść do zagadnienia bardziej naukowo i przebadać 24 różne zapachy. Różnice były ogromne, zapachy przyciągały koty na zaledwie dwie sekundy, inne - widać znacznie bardziej atrakcyjne - utrzymywały fascynację przez ponad 11 minut, zachęcając koty do leżenia w poperfumowanym miejscu i do ocierania się o pachnące drzewa. Tym najbardziej atrakcyjnym zapachem był „Obsession for Men" Calvina Kleina.
      Wiadomość o zabawnym odkryciu rozprzestrzeniła się wśród przyrodników i zainspirowała pracowników Wildlife Conservation Society do zastosowania go w codziennej pracy. Roan Balas McNab, pracujący w Rezerwacie Maya Biosphere w Gwatemali, jednego z największych rezerwatów Ameryki Południowej, korzysta z popularnego zapachu do wabienia jaguarów. Perfumy Calvina Kleina przyciągają dzikie koty na wystarczający czas, żeby je zaobserwować i zidentyfikować pojedyncze osobniki, dzięki czemu łatwiejsze staje się oszacowanie ich liczebności. Dzięki zapachowemu wabieniu zaobserwowano też rzadko widziane kocie rytuały, jak kojarzenie się w pary. Badacze biorący udział w Programie Zachowania Jaguara planują rozszerzyć ten pomysł na inne kraje Ameryki Południowej. Początkowo obawiano się rozgłaszać wiadomość o „wynalazku" z obawy przed zastosowaniem go przez kłusowników, ale uznano, że naukowe korzyści przewyższają ryzyko.
      Niektórzy z czytelników może pamiętają książkę Edmunda Niziurskiego „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa", w której pan Cedur zamknięty w klatce z lwami wyszedł z niej bez szwanku, odstraszając drapieżniki swoją wodą kolońską. Pomysł wcale nie abstrakcyjny, szersze zastosowanie wabienia i odstraszania dzikich zwierząt zapachami ułatwiłoby życie nie tylko naukowcom, ale i na przykład rolnikom.
      Ann Gottlieb, która pracowała przy stworzeniu zapachu „Obsession for Men" nie dziwi się jego atrakcyjności dla dzikich zwierząt. Jak mówi - są w nim obecne intensywne, syntetyczne zwierzęce nuty. Zważywszy, że od swojego powstania w 1986 roku jest to nieustannie jeden z najlepiej sprzedających się na świecie zapachów dla mężczyzn, chyba my, ludzie, nie różnimy się od zwierząt aż tak bardzo.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół z Muzeum Egipskiego Uniwersytetu w Bonn analizuje zawartość metalowego słoiczka, w którym najprawdopodobniej Hatszepsut, władczyni z XVIII dynastii, przechowywała swoje perfumy. Gdy uda się określić ich skład, można będzie odtworzyć pierwszy luksusowy zapach sprzed tysięcy lat.
      Perfumy sporządzano zapewne ze składników sprowadzanych z terenu dzisiejszej Somalii. Hatszepsut rządziła krajem jak mężczyzna, udało jej się utrzymać przy władzy ponad 20 lat. Zorganizowała karawany do Puntu (Ziemi Boga), które powróciły z mirrą, żywicą kadzidłowca (olibanum) oraz okazami Calomeria amaranthoides, które posadzono w pobliżu jej świątyni grobowej.
      Kadzidło było w starożytnym Egipcie czymś niezwykle cennym. Używali go tylko kapłani w świątyniach oraz wcielone bóstwa, czyli faraonowie – opowiada Michael Höveler-Müller, kurator bońskiego muzeum.
      Pozostałości wyschniętej cieczy wykryto na dnie metalowego pojemnika za pomocą promieni rentgenowskich. Słoiczek podpisano imieniem Hatszepsut. Na to, że wewnątrz znajdowały się perfumy, wskazywał kształt naczynia.
      Historycy twierdzą, że perfumy były w starożytnym Egipcie produktem wyższych klas. Używano miejscowych kwiatów, owoców i aromatycznego drewna, które zanurzano w oleju. Do kadzidłowca dostęp mógł mieć jednak wyłącznie król bądź królowa. Hatszepsut lubiła roztaczać jego woń, by zgromadzeni wiedzieli, jak ważną jest osobą.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadwrażliwość na perfumy jest częstą postacią alergii kontaktowej u dorosłych. Lina Hagval, doktorantka z Uniwersytetu w Göteborgu, wykazała, że wbrew pozorom, ludzie są uczuleni nie tylko na substancje syntetyczne, lecz również na naturalne olejki zapachowe, np. lawendowy.
      Choć mało kto o tym wie, aż 1 na 5 dorosłych mieszkańców Europy Północnej cierpi na jakąś postać alergii kontaktowej, najczęściej na nikiel. W przypadku perfum, nawet jeśli początkowo wydają się one nieszkodliwe, sytuacja może się zmienić diametralnie, gdy ich składniki przereagują z powietrzem (samoutlenianie) lub z enzymami skóry.
      Obecnie wiele osób zakłada, że produkty naturalne zawsze są zdrowe i właściwie nie mogą być niebezpieczne. Tak, niestety, nie jest. Wg producentów ekologicznych kosmetyków, olejki eteryczne nie powinny szkodzić, gdyż zawierają zapobiegające autooksydacji przeciwutleniacze.
      Hagvall postanowiła zbadać właściwości olejku lawendowego oraz geraniolu – organicznego związku z grupy alkoholi terpenowych, którego zapach kojarzy się ze świeżością; jest on głównym składnikiem olejku różanego, cytrynowego i pelargoniowego.
      Gdy olejek lawendowy zaczynał reagować z kwasami, tworzyły się uczulające związki. Geraniol sam w sobie był jedynie lekko alergizujący, lecz kiedy wchodził w reakcję z enzymami skórnymi/podlegał autoutlenianiu, tworzył się geranial (inaczej cytral a, czyli izomer trans tego związku, o intensywnym zapachu przypominającym cytrynę), a ten już nie jest taki nieszkodliwy.
      Szwedka podsumowuje, że egzemę powoduje o wiele więcej perfum niż dotąd przypuszczano. Wygląda więc na to, że wszystkie "zapachy" trzeba ponownie przetestować pod kątem ewentualnych reakcji z powietrzem czy enzymami.
×
×
  • Create New...