Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Świątynia Jerozolimska, zwana Świątynią Salomona była najświętszym miejscem judaizmu. Zbudowana w IX wieku p.n.e. Została ostateczne zburzona przez Rzymian w 70 roku. Za kilka lat być może zobaczymy ją znowu... ale w innym miejscu.

Świątynię wzniesiono - według przekazów - na rozkaz legendarnego króla Salomona w miejscu, gdzie Abraham miał złożyć ofiarę ze swojego syna, Izaaka. To w niej przechowywano słynną Arkę Przymierza aż do zniszczenia świątyni przez babilońskiego króla Nabuchodonozora II. Odbudowana w V wieku p.n.e. (zwana od tego czasu II Świątynią) i rozbudowana przez Heroda Wielkiego została ostatecznie rozebrana po nieudanym powstaniu żydowskim przeciwko rzymskiej okupacji. Przetrwał jedynie fragment jej muru, znany dziś jako Ściana Płaczu. Rekonstrukcja świątyni w dawnym miejscu jest niemożliwa z powodów politycznych oraz zbudowanego na jej miejscu meczetu, zwanego Kopułą Omara.

Zbudowanie III Świątyni to marzenie wielu Żydów. W ubiegłym roku osadnicy z Zachodniego Brzegu rozpoczęli budowę naturalnej wielkości repliki w miejscowości Micpe Jerycho. Jednak nie tylko oni postawili sobie taki cel. Rozpoczyna się budowa kolejnej repliki Świątyni Salomona, która stanie jednak... w Brazylii. Fundatorem jest zielonoświątkowy, brazylijski Kościół Uniwersalny Królestwa Bożego (Igreja Universal do Reino de Deus).

To kult, który powstał w Brazylii w 1977 roku i osiągnął dużą popularność również poza granicami tego kraju. Istnieje wokół niego wiele kontrowersji, oprócz szarlatanerii (jest kościołem charyzmatycznym) oskarża się go m. in. o pranie brudnych pieniędzy, malwersacje, unikanie płacenia podatków, uprzedzenia rasowe a specjalna komisja w belgijskim parlamencie uznała ten kościół za niebezpieczną sektę.

Na pewno Kościół Uniwersalny Królestwa Bożego musi dysponować dużymi funduszami na takie przedsięwzięcie. Olbrzymia świątynia, która stanie we wschodnim Săo Paulo, będzie zajmowała obszar 126 na 104 metry, jej wysokość sięgnie 55 metrów. Dwunastopiętrowa budowla ma pomieścić jednocześnie 10 tysięcy wiernych.

Rekonstrukcja ma być tak wierna, jak to tylko możliwe, nawet kamienie na jej budowę będą cięte dokładnie tak samo, jak te w oryginalnej świątyni sprzed niemal trzydziestu wieków. Gigantyczna inwestycja ma pochłonąć 113 milionów dolarów. Kościół ma już wszystkie niezbędne pozwolenia, więc budowa ruszy niedługo, efekt mamy zobaczyć za cztery lata.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  To kult, który powstał w Brazylii w 1977 roku i osiągnął dużą popularność również poza granicami tego kraju. Istnieje wokół niego wiele kontrowersji, oprócz szarlatanerii (jest kościołem charyzmatycznym) oskarża się go m. in. o pranie brudnych pieniędzy, malwersacje, unikanie płacenia podatków, uprzedzenia rasowe a specjalna komisja w belgijskim parlamencie uznała ten kościół za niebezpieczną sektę.   

To chyba jest prawdziwe chrześcijaństwo , bo władza reaguje jak za Nerona. :-X

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdziwego „chrześcijaństwa” w ogóle nie ma, bo Chrystus ani nie założył religii, ani nie miał takiego zamiaru. Wszyscy się tylko pod niego „podczepiają”. :D)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prawdziwego „chrześcijaństwa” w ogóle nie ma, bo Chrystus ani nie założył religii, ani nie miał takiego zamiaru. Wszyscy się tylko pod niego „podczepiają”. [img alt=:D)]http://kopalniawiedzy.pl/forum/Smileys/default/laugh.gif[/img][/size] 

Gdy 100 osób chce kupić papier toaletowy formują się w twór zwany kolejką który rządzi się niepisanymi a bezwzględnie przestrzeganymi prawami, jeśli 100 osób hołduje idei podniesienia swojej jakości, to co dziwnego w tym że organizują grupę, związek, stowarzyszenie, zakon, regułę itd. w celu zorganizowania działań mających ułatwić im osiągnięcie założonego  efektu??

Problem zaczyna się gdy ten efekt nie nadchodzi , struktura się utwardza , a nawet zaczyna zwalczać inne o podobnych założeniach (w myśl zasady nam się nie udało to i wam się udać nie może - już my o to zadbamy).

Stąd te pochlebne artykuły.

 

Olbrzymia świątynia, która stanie we wschodnim Săo Paulo, będzie zajmowała  obszar 126 na 104 metry, jej wysokość sięgnie 55 metrów. Dwunastopiętrowa budowla ma pomieścić jednocześnie 10 tysięcy wiernych.

Koszty na Polskie warunki 126*104*12*2000zł = 315mln zł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdziwego „chrześcijaństwa” w ogóle nie ma, bo Chrystus ani nie założył religii, ani nie miał takiego zamiaru. Wszyscy się tylko pod niego „podczepiają”. :D)

Nie miał takiego zamiaru, bo ta religia już dawno istniała - założył zaś Kościół. Wobec tego nie wysnuwaj twierdzeń na temat, o którym najwyraźniej mało wiesz. Świetnie dostrzegasz insynuacje, szkoda, że nie w swoich wypowiedziach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chrześcijaństwo istniało już przed Chrystusem? Acha.

Chrystus założył Kościół?

To faktycznie mało wiem. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chrześcijaństwo wywodzi się z jednej wspólnej religii. Stąd nie można mówić o zakładaniu religii, bo to nie jest instytucja, tylko system wierzeń. A w Starym Testamencie są proroctwa dotyczące Chrystusa. Więc nie rozumiem tego zdziwienia.

Tak Chrystus założył Kościół - instytucję, przejdź się w Wielki Czwartek do kościoła, to się coś na ten temat dowiesz.

Co do Twojego komentarza:

głupoty, głupoty, głupoty, chamski ton wypowiedzi

No wybacz, ale jeżeli ja się chamsko wypowiedziałem, to przeczytaj swoje zdanie na temat prawdziwego chrześcijaństwa. Nie wypowiadaj się na temat czegoś, czego nie doświadczasz i nie znasz historii. Bo to prymitywne jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wątpię, że w kościele można dowiedzieć się wielu zadziwiających rzeczy. Często sprzecznych z księgą, na którą się Kościół powołuje. Rozejrzyj się po innych źródłach, zamiast słuchać tylko jednego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli twierdzisz, że Kościół nie jest instytucją, która wywodzi się od Chrystusa i Apostołów, której zwierzchnik jest następcą św. Piotra? No to może zaprezentuj swoją wiedzę na ten temat, bo jestem bardzo ciekawy tych mądrości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybacz, ale po jakich źródłach mam się rozglądać? Może na wikipedii coś ciekawego przeczytam, albo na portalu racjonalista, co? Ja jednak uważam, że najwięcej na ten temat dowiem się u ludzi, którzy posiadają wykształcenie w tym kierunku - jednak Ty to podważasz, zabawne.

Księga na którą Kościół się powołuje jest alegoryczna, pewnie nie doczytałeś na google. Sens leży w jej interpretacji. Ponadto istnieje coś takiego jak tradycja. Uważasz, że powinien istnieć oficjalny dokument sygnowany podpisami Apostołów o założeniu Kościoła?

Ja już w tym momencie nie chcę dalej dyskutować na ten temat, bo Twoja wiedza najwyraźniej przekracza moją wyobraźnię. Powinieneś razem ze swoim komputerem wziąć się za reformowanie rzeszy ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli prawo podatkowe też jest alegoryczne? to ja podziękuję, postoję ;D

 

edit:

Ciekawi mnie, jak wygląda dyskusja chrześcijanina z mahometaninem... musi być zabawna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba kiedyś czytałem taki zapis, jest bardzo zabawna. :D

 

@k0mandos — w przeciwieństwie do Kościoła nie mam najmniejszych zapędów do kierowania życiem innych ludzi. Nie interesuje mnie też ani ich przekonywanie, ani wkładanie własnych poglądów i przemyśleń, tym bardziej zdobytej wiedzy. Kto chce i potrafi sięgnąć do różnych źródeł, a nie tylko jednego, porównać je, użyć logicznego myślenia: wygrywa.

A co do źródeł: popróbuj wśród opracowań historycznych, językoznawczych, mitoznawczych, itd.

 

Dyskusję już raz z tobą prowadziłem i nie mam ochoty znów czytać pseudoargumentów typu „naucz się czytać ze zrozumieniem”, zwłaszcza kiedy sam nie dajesz rady rozróżnić przytoczonych przeze mnie ciekawostek w postaci cudzych opinii od mojego osobistego stanowiska. Zatem pardon, ale podziękuję. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prawdziwego „chrześcijaństwa” w ogóle nie ma

To jest Twoim zdaniem przytoczona ciekawostka? Bo jak dla mnie to jest ewidentne stwierdzenie.

Kto chce i potrafi sięgnąć do różnych źródeł, a nie tylko jednego, porównać je, użyć logicznego myślenia: wygrywa.

No i tutaj dajesz popis swojej hipokryzji. Ty nie sięgasz do wielu źródeł, by je porównać. Ty szukasz źródeł, które są zgodne z Twoim stanowiskiem. Ciężko to nazwać zwycięstwem.

Ja się do jednego źródła nie ograniczam. Ale np. rozważając sprawę zakładania czegokolwiek przez Chrystusa, bądź też samego jego istnienia, nie można tego jednoznacznie potwierdzić. I na tym opiera się wiara - stąd na prawdę nie widzę celu zajmowania się źródłami, które są sprzeczne w tym względzie z nauką Kościoła, lecz nie mają na to żadnego dowodu - bo znów podpierając się przykładem, nie można zaprzeczyć, że Chrystus istniał, a jest to wręcz teza bardzo nietrafna.

nie mam ochoty znów czytać pseudoargumentów

Sęk w tym, że to robisz. Pseudoargumenty powiadasz - to zaprezentuj coś lepszego. Bo do tej pory pleciesz coś o źródłach, bez żadnych konkretów. Jeżeli uważasz mnie za niegodnego dyskusji to proszę nie pisz lepiej nic, bo ja robię to tylko z potrzeby reakcji na obraźliwe wobec mnie stwierdzenia, że prawdziwych chrześcijan nie ma - uwierz mi, przyjemności mi to nie sprawia.

Czyli prawo podatkowe też jest alegoryczne?

Rozwiń myśl?

Share this post


Link to post
Share on other sites

LOL. Jak mówiłem: nie potrafisz zrozumieć, co piszę, albo udajesz, w każdym razie kiedy ja mówię o jednym wątku, tu mnie cytujesz z innego… cała dyskusja z panem kOmandosem. Acha. Widzę, że wiesz lepiej ode mnie ile i jakie źródła czytałem, gratuluję bycia besserwisserem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Księga na którą Kościół się powołuje jest alegoryczna, pewnie nie doczytałeś na google. Sens leży w jej interpretacji.

To takie jajeczne sformułowanie z błędem logicznym w tle(nazwa mi wyparowała), generalnie -> skoro sens księgi leży w interpretacji, a sens prawa podatkowego też leży w interpretacji, to czyżby prawo podatkowe też było alegorią ;D

 

Tak trochę poważniej - wierząc w boga musiał byś równie skutecznie wierzyć w konia na wrotkach, czy krasnoludki i smoki, a jednak tego nie robisz, "bo tradycja i bo "wiesz" że to wymysły".

Gdzieś tam widziałem, arg że koń na wrotkach to wymysł człowieka, a bóg nie - LOL, chyba że akceptujemy, że w starym testamencie "bóg" nie miał niczego lepszego do roboty niż gadać z ludźmi (albo ci ludzie byli na niezłym haju)

http://www.smog.pl/txt_gfx_audio/21564/czym_rozni_sie_wiara_w_boga_od_wiary_w_konia_na_wrotkach/

 

wątpliwości powinno budzić już sama lokalizacja boga i diabła - "niebo" - to jest po prostu pomysł z czasu, gdy specjalnie nikt nie potrafił sobie wyobrazić "co jest za chmurami".

 

Czy ja daję argumenty zmuszające do porzucenia wiary? Nie, po prostu przedstawiam mój punkt widzenia (i udowadniam że wg ciebie czy whizzkida jestem biedny duchowo)

Share this post


Link to post
Share on other sites

LOL. Jak mówiłem: nie potrafisz zrozumieć, co piszę, albo udajesz, w każdym razie kiedy ja mówię o jednym wątku, tu mnie cytujesz z innego

Widzisz, jak ktoś mnie nie rozumie, to ja staram się tej osobie to wytłumaczyć. Ty zaś od kilku postów piszesz, że ja nie rozumiem. To może z Tobą jest coś nie tak? Pisz prościej w takim razie do prostego ludu.

Acha. Widzę, że wiesz lepiej ode mnie ile i jakie źródła czytałem, gratuluję bycia besserwisserem.

Nie wiem co czytałeś, ale jeżeli te źródła mówią, że Chrystus nie założył Kościoła, no to nie są one wiarygodne - są to po prostu postawione tezy, sprzeczne z nauką tegoż Kościoła, z tym że są one również nie do udowodnienia. Ty możesz zacytować 100 źródeł o danej treści, a ja znajdę kolejne 100 przeczące temu. No chyba, że katolickie źródła są gorsze od pozostałych :D Katolicy piszą je z taką samą wiarą, z jaką przeciwnicy, tylko, że zwróconą w drugą stronę.

Żeby już skończyć to paplanie, proszę przedstaw dowód, ale KONKRETNIE, dowód na to, że prawdziwych chrześcijan już nie ma i na to podczepianie się pod Jezusa, a jeżeli go nie masz, to przyznaj się do tego, że insynuujesz.

skoro sens księgi leży w interpretacji, a sens prawa podatkowego też leży w interpretacji, to czyżby prawo podatkowe też było alegorią

Z tym że to jest zupełnie inna klasa. Interpretacja prawa podatkowego ogranicza się do semantyki, zaś alegoryczność w Biblii jest o wiele bardziej złożona. Poza tym prawo płynące z Biblii nie jest w żaden sposób na nikogo narzucane - jeżeli nie zgadzasz się z interpretacją Kościoła, nie musisz jej przestrzegać. Jednak interpretacja ta jest oparta na wielu latach badań tekstu Biblii.

Ponadto wydaje mi się, że większość reguł funkcjonowania Kościoła jako instytucji nie pochodzi z Biblii, lecz są oparte na tradycji. Sama Biblia zaś jest zbiorem wielu historii z morałem, które odczytywane w odpowiedni sposób sugerują jak dobrze prowadzić swoje życie. No i ostatecznie zawiera w sobie prawdy historyczne, dla niektórych wiarygodne, dla innych nie - tak na prawdę wiarygodność wszystkich źródeł historycznych z tak dawnych lat jest podważalna.

Tak trochę poważniej - wierząc w boga musiał byś równie skutecznie wierzyć w konia na wrotkach, czy krasnoludki i smoki, a jednak tego nie robisz, "bo tradycja i bo "wiesz" że to wymysły".

Nie możesz tego udowodnić. Można postawić tezę, że człowiek wymyślił Boga ze strachu przed tym co po śmierci, z wygody, tudzież z faktu, że nie wie co jest za chmurami. Ale równie dobrze można postawić tezę, że człowiek jest zaprogramowany do wiary w Boga - w ten sposób, że jeżeli pozbawić by ludzi jakiegokolwiek kontaktu z otoczeniem i obecną wiedzą, po pewnym czasie ponownie wypracuje się w nich świadomość istnienia siły wyższej. Argument ten popiera obie tezy, ponieważ obie są możliwe. Dla człowieka wierzącego druga jest właściwa i na tym kończy się dyskusja.

"niebo" - to jest po prostu pomysł z czasu, gdy specjalnie nikt nie potrafił sobie wyobrazić "co jest za chmurami".

Albo też ludzie już w tym czasie biegle posługiwali się symboliką. Niebo niekoniecznie oznacza miejsce za chmurkami, lecz coś co w tamtych czasach było nieosiągalne dla człowieka. Dziś być może mówilibyśmy Inny Wymiar, albo TysiącDwieścieBilionówLatŚwietlnych - ten sam sens symboliczny. Możesz udowodnić mi, że się mylę? :D

Czy ja daję argumenty zmuszające do porzucenia wiary? Nie, po prostu przedstawiam mój punkt widzenia

I bardzo się z tego cieszę i szanuję Twoją opinię. Ale przyznasz, że stwierdzenie "prawdziwych chrześcijan tak na prawdę nie ma" to trochę inny kaliber?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale przyznasz, że stwierdzenie "prawdziwych chrześcijan tak na prawdę nie ma" to trochę inny kaliber?

Tak naprawdę myślę że jednak ci *prawdziwi* chrześcijanie są na wymarciu. To co dzisiaj mamy to jako takich chrześcijan, jako że pokus jest zdecydowanie więcej niż dwa tysiące lat temu.

 

Chociażby dlatego że to jest nie tylko odbębnienie coniedzielnej mszy ale też sposób myślenia, czucia i postępowania + dodaj że podobnie jak w prawie podatkowym interpretacja danej historyjki biblijnej zależy od tego, co dana osoba chce wyczytać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widzisz, jak ktoś mnie nie rozumie, to ja staram się tej osobie to wytłumaczyć.

Nie. Nie tłumaczysz, a insynuujesz, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę myślę że jednak ci *prawdziwi* chrześcijanie są na wymarciu. To co dzisiaj mamy to jako takich chrześcijan, jako że pokus jest zdecydowanie więcej niż dwa tysiące lat temu.

 

Chociażby dlatego że to jest nie tylko odbębnienie coniedzielnej mszy ale też sposób myślenia, czucia i postępowania

Kwestia tego co dla Ciebie znaczy być prawdziwym chrześcijaninem. Można przez to rozumieć, aby prowadzić życie w sposób, jak czynili to pierwsi wyznawcy Chrystusa. Lub można też pójść z duchem czasu i żyć w zgodzie z tradycją oraz nauką danego Kościoła. Większa ilość pokus nie jest tutaj przeszkodą. Ja uważam, że prawdziwy chrześcijanin to właśnie taki, który pomimo tego jak wygląda obecnie świat, żyje w zgodzie z tym, o czym wspominałem.

dodaj że podobnie jak w prawie podatkowym interpretacja danej historyjki biblijnej zależy od tego, co dana osoba chce wyczytać.

Tak, ale "decyzyjna" jest interpretacja władzy sądowniczej. W kwestii wiary takiej władzy w życiu doczesnym nie ma. Dlatego chrześcijanie ufają interpretacji swoich Kościołów. A czy mamy rację, to zobaczymy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po 35 latach zakończyła się rekonstrukcja olbrzymiego prehistorycznego pingwina z Nowej Zelandii. Naukowcy wykorzystali kości dwóch osobników, a za wzór posłużył im szkielet współczesnego pingwina królewskiego.
      Kości zebrał w 1977 r. dr Ewan Fordyce, paleontolog z University of Otago. Odbudowę wspomagali doktorzy Dan Ksepka z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej oraz Paul Brinkman z Muzeum Historii Naturalnej Karoliny Północnej.
      Pingwinowi nadano nazwę Kairuku, co po maorysku oznacza "nurek, który powraca z jedzeniem". Ksepka interesował się rekonstrukcją, ponieważ kształty ciała ptaka były inne od wszystkich znanych pingwinów - i to zarówno współczesnych, jak i wymarłych. Poza tym konikiem naukowca jest różnorodność nowozelandzkich pingwinów w oligocenie.
      Lokalizacja ta była idealna pod względem dostępności pożywienia i bezpieczeństwa. W owym czasie większość Nowej Zelandii znajdowała się pod wodą, tworząc izolowane skaliste wysepki, które chroniły pingwiny przed drapieżnikami, a jednocześnie zapewniały obfitość pokarmu.
      Kairuku to jeden z co najmniej 5 pingwinów, które zamieszkiwały Nową Zelandię w owym czasie. Bioróżnorodność i unikatowość kształtów utrudniły zresztą rekonstrukcję. Wg pingwinich standardów, Kairuku był eleganckim ptakiem - miał smukłe ciało i długie skrzydła napędowe, ale krótkie i grube nogi [...]. Gdyby podczas rekonstrukcji wnioskować o wysokości na podstawie długości skrzydeł pełniących funkcję płetw, trzeba by założyć, że Kairuku mierzył ok. 183 cm. W rzeczywistości miał tylko 127 cm wysokości.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Monety znalezione przy zachodniej ścianie (Ścianie Płaczu) Świątyni Jerozolimskiej wskazują, że błędne jest przekonanie, jakoby Druga Świątynia została w całości przebudowana za czasów Heroda Wielkiego.
      Przed dwoma miesiącami izraelscy archeolodzy odkryli przy Ścianie Płaczu mykwę, zbiornik wodny służący do rytualnych kąpieli. Została ona zasypana, a częściowo wypełniono ją głazami, i posłużyła jako fundament Ściany. W części mykwy, w której nie było głazów znaleziono monety wybite około 17 roku n.e. za czasów Valeriusa Gratusa, rzymskiego prefekta Judei, poprzednika Poncjusza Piłata. To wskazuje, że prace nad przebudową Drugiej Świątyni trwały długo po śmierci Heroda.
      Stwierdzenie takie nie jest dla specjalistów całkowitym zaskoczeniem.
      Historyk Józef Flawiusz, opisujący żydowskie powstanie, w którym brał udział jako dowódca w Galilei, twierdził, że Zachodnia Ściana została wzniesiona za czasów Agryppy II, prawnuka Heroda Wielkiego i ostatniego władcy z założonej przezeń dynastii.
      Świątynia Jerozolimska została wzniesiona w X wieku p.n.e za czasów króla Salomona. W roku 587/586 p.n.e została zniszczona przez wojska króla Nabuchodonozora II. W 539 roku Persowie pod wodzą Cyrusa podbili imperium babilońskie. Zwycięski władca wydał dekret, na podstawie którego pozwolił ludom przebywającym w niewoli babilońskiej na powrót na swoje ziemie. Żydzi wrócili do Palestyny i na miejscu Pierwszej rozpoczęli wznoszenie Drugiej Świątyni (520-515 p.n.e).
      W roku 37 p.n.e władzę nad Jerozolimą objął z rzymskiego nadania Herod. Za jego panowania podjęto szereg niezwykle istotnych prac budowlanych, a najważniejszą z nich była rozbiórka i całkowita przebudowa Drugiej Świątyni. Została ona ostatecznie zniszczona w 70 roku n.e. przez tłumiących żydowskie powstanie Rzymian.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komputerowe wspomaganie projektowania (ang. computer-aided design, CAD) wykorzystuje się zwykle w inżynierii, np. do wizualizowania konstrukcji, wykonania makiety, prototypu czy instrukcji montażu. Po raz pierwszy zastosowano je jednak do usprawnienia rekonstrukcji piersi u kobiet po mastektomii (Biofabrication).
      Zespół Dietmara Hutmachera z Queensland University of Technology stworzył dzięki CAD bardzo dokładną formę piersi, stanowiącą podczas operacji wzór dla chirurgów.
      Można też zeskanować laserem zdrową pierś i skorzystać z modelowania CAD, by zaprojektować szkielet w warunkach in silico. Później wystarczy wyprodukować wysoce porowate rusztowanie, zaszczepić je unieruchomionymi w hydrożelu własnymi komórkami pacjentki i [po okresie hodowli] wszczepić konstrukcję [w miejscu odjętej piersi]. W takich okolicznościach niepotrzebne staje się pobieranie tkanek z innych części ciała.
      Naukowcy podkreślają, że w porównaniu do projektów tworzonych na papierze, CAD ma wiele zalet, m.in. daje możliwość obejrzenia projektu pod różnymi kątami oraz zachowania maksymalnej dokładności.
      Podczas testów zespół Hutmachera uzyskał zgodę od 3 pacjentek z rakiem gruczołu sutkowego. Przeprowadzono u nich laserowe skanowanie 3D. Dzięki oprogramowaniu CAD uzyskano obraz piersi i otaczającej ją klatki piersiowej. Na tej podstawie wydrukowano trójwymiarowy model, który został wykorzystany przez chirurgów w czasie operacji rekonstrukcji z tkanek własnopochodnych. W ten sposób lekarze uzyskali piersi o lepszym kształcie i większym stopniu symetrii z piersią zdrową. Same pacjentki także były bardziej usatysfakcjonowane kształtem i symetrią niż przedstawicielki operowanej tradycyjnie grupy kontrolnej.
      Ponieważ akademikom zależało głównie na pozyskaniu materiału wykorzystywanego w inżynierii tkankowej, wykorzystano CAD do tworzenia form dowolnych skanowanych tkanek. Oprogramowanie umożliwiło na niezależne sterowanie stopniem porowatości i wielkością porów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Bioinżynierowie z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa opracowali płynny materiał – kompozyt cząsteczek naturalnych i syntetycznych – który może pomóc w odtworzeniu uszkodzonej tkanki miękkiej. Wstrzykuje się go pod skórę, a następnie utwardza za pomocą światła. Naukowcy porównują to do zestalania galaretki w formie po spadku temperatury (Science Translational Medicine).
      Na razie Amerykanie przeprowadzili wstępne badania na szczurach i ludziach. Rezultaty okazały się naprawdę zachęcające, ale wynalazek nie nadaje się jeszcze do rutynowego stosowania w klinikach.
      Implantowane materiały biologiczne mogą naśladować fakturę tkanki miękkiej, ale są zazwyczaj szybko rozkładane przez organizm. Materiały syntetyczne bywają bardziej stałe, ale układ odpornościowy je odrzuca i przeważnie nie łączą się dobrze z otaczającą naturalną tkanką. Nasz materiał kompozytowy, z biologicznym komponentem zwiększającym kompatybilność z ciałem i syntetycznym odpowiadającym za wytrzymałość, łączy najlepsze cechy obu światów – podkreśla dr Jennifer Elisseeff.
      Amerykanie połączyli kwas hialuronowy (HA), który nadaje naszej skórze elastyczność, oraz poli(tlenek etylenu), w skrócie PEG. Wybrany przez nich polimer jest już z powodzeniem stosowany jako składnik kleju chirurgicznego. Dzięki temu wiadomo, że nie wywołuje ostrych reakcji układu odpornościowego.
      Dzięki wykorzystaniu energii światła powstają wiązania między molekułami PEG, a w środku zostaje uwięziony kwas hialuronowy. Co ważne, implant zachowuje swój kształt i nie wycieka. Aby uzyskać jak najlepszy kompozyt PEG-HA, naukowcy wstrzykiwali pod skórę i do mięśni grzbietu szczurów mieszanki różnych stężeń obu substancji. Następnie operowane miejsce oświetlano zieloną diodą LED. Właściwości implantu oceniano po 47 i 110 dniach za pomocą rezonansu magnetycznego, a później usuwano. Bezpośrednie pomiary i MRI wykazały, że implanty utworzone z najwyższego stężenia PEG oraz HA zachowywały pierwotne rozmiary, podczas gdy implanty z samego HA kurczyły się z biegiem czasu.
      Bezpieczeństwo i trwałość implantów PEG-HA testowano także przez 3 miesiące na 3 ochotnikach, którzy przeszli abdominoplastykę. Pod skórę brzucha wstrzyknięto im ok. 5 kropel PEG-HA lub samego kwasu hialuronowego. Żaden z pacjentów nie był hospitalizowany ani nie zmarł w związku z 8-mm implantem. Wspominali oni jednak o odczuwaniu gorąca i bólu podczas utwardzania. Po 12 tygodniach od zabiegu rezonans nie wykazał zmniejszenia się implantu. Po jego usunięciu i obejrzeniu okolicznych tkanek okazało się, że rozwinął się lekki-umiarkowany stan zapalny, związany z obecnością leukocytów określonego typu. Naukowcy ujawnili, że podobna reakcja zapalna wystąpiła u szczurów, ale u gryzoni i ludzi zaangażowały się w nią inne białe krwinki. Członkowie zespołu Elisseeff uważają, że jest to związane z wykorzystaną tkanką docelową: u ludzi implanty utworzono w obrębie brzucha, a u szczurów w mięśniach grzbietu. Nadal musimy ocenić trwałość i bezpieczeństwo naszego materiału w innych ludzkich tkankach, takich jak mięśnie czy mniej otłuszczone regiony pod skórą twarzy, by zoptymalizować kompozyt wykorzystywany w różnych procedurach. Amerykanie wiążą największe nadzieje z wykorzystaniem PEG-HA do rekonstrukcji twarzy.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W przeszłości zajmowano się wykorzystaniem ludzkiej błony owodniowej (ang. human amniotic membrane, HAM) do rekonstrukcji uszkodzonej powierzchni gałki ocznej. W najnowszym studium hiszpańscy naukowcy stwierdzili, że doskonale nadaje się ona także do odtwarzania chrząstki stawowej.
      Zespół Francisco J. Blanco z Institute Instituto de Investigación Biomédica de A Coruña (INIBIC) oceniał użyteczność kriokonserwowanej błony owodniowej. Okazało się, że podczas terapii komórkowej stanowiła ona doskonałe rusztowanie dla rosnących chondrocytów. Sprawdziła się też podczas rekonstrukcji uszkodzonych stawów. HAM zapewnia gładszą powierzchnię, a także wypełnia wszelkie przestrzenie i szczeliny – wyjaśnia Blanco.
      Przez okres 3 i 4 tygodni Hiszpanie hodowali na błonie owodniowej chondrocyty wyizolowane z ludzkiej chrząstki stawowej. Błony wykorzystano do 44 napraw modeli stawów in vitro. Ich stan oceniano pomiędzy 4. a 16. tygodniem od operacji.
      Okazało się, że HAM doskonale wiąże się z macierzystą chrząstką. Czasami nie mogliśmy odróżnić, gdzie kończy się oryginalna tkanka, a zaczyna syntetyzowana przez nas. Nowa tkanka miała charakterystyczny włóknisty wygląd i wysoką gęstość komórkową, niekiedy nawet większą od pierwotnej tkanki chrzęstnej.
      Wykorzystywanie zróżnicowanych chondrocytów jest jedną z opcji rekonstruowania uszkodzonej chrząstki stawowej. Niestety, nie u wszystkich pacjentów taka metoda się sprawdzi. Powody są dwa: 1) brak zdrowych chondrocytów oraz 2) dodatkowe uszkodzenia stawu podczas zabiegu. Nie da się jednak zaprzeczyć, że przeszczep chondrocytów wyhodowanych na rozmaitych naturalnych bądź syntetycznych rusztowaniach to rzeczywistość dzisiejszej inżynierii tkankowej.
      HAM jest materiałem bardzo obiecującym. Dzieje się tak dzięki jej właściwościom antybakteryjnym, antyangiogennym, a także przeciwnowotworowym. Dzięki niej można ograniczyć stan zapalny i zmniejszyć dolegliwości bólowe. Bodaj największym plusem jest jednak brak reakcji immunologicznej, co zapobiega ewentualnemu odrzuceniu przeszczepu. Co ważne, w błonie owodniowej znajduje się wiele związków występujących w naturalnej chrząstce. Nic dziwnego, że wyniki badań, które opublikowano na łamach pisma Cell and Tissue Banking, rodzą nadzieję u pacjentów choćby z chorobą zwyrodnieniową stawów.
×
×
  • Create New...