Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

helmut

New Users
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About helmut

  • Rank
    Fuks
  1. darekp 2. To chyba dość wątpliwe, czy Polacy chcą się zajmować teologią, religię traktują raczej jako źródło norm etycznych (taki "kierunkowskaz moralny") Tylko co to za źródło norm etycznych? Mamy gwałcić dzieci, bogacić się, a jednocześnie zachować czystość seksualną, naśladując samozwańczy personel boga? A może mamy czerpać pełnymi garściami z "nauk" Tomasza z Akwinu czy Augustyna? "Kobieta ma się tak do mężczyzny jak to, co niedoskonałe, do doskonałości" - Tomasz z Akwinu, teolog 1225-1274. "Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie" - Św. Augustyn (354 -430 r.), filozof i teolog chrześcijański, ojciec Kościoła. A może należy posłużyć się Biblią, która jest rzeźnią nie tylko zwierząt, ale i ludzi, mimo dekalogowego "Nie zabijaj"? «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego"». Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Wj 32, 27-28 "Jak mogliście zachować przy życiu wszystkie kobiety? (...) Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną." Lb 31, 15-18 Jak Bóg wyobrażał sobie sprawdzenie już obcujących od tych, które jeszcze tego nie czyniły? "«Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu!»" Ez 9, 5-6 I dziwić się, że Hitler powiedział: "Nacjonalizm nie jest ani antykościelny, ani antyreligijny, wręcz przeciwnie - opiera się na prawdziwym chrześcijaństwie". Może należałoby posłużyć się tak zacnymi chrześcijanami, odwołującymi się do Boga jak Hitler, Mussolini, Franco czy Pinochet? Trudno jest teologię traktować jako naukę, bo znamy tysiące bogów, a każdemu z nich można przyporządkować jakiś rodzaj teologii. Swój stosunek do wierzeń, teologii, a nawet do filozofii jako nauki bardzo trafnie przedstawił pan profesor Andrzej Dragan (UW), fizyk kwantowy, w swej książce pt. "Kwantechizm" . Czystą demagogię jesteśmy w stanie ustroić w piórka nauki, bo to dodaje jej powagi. Stąd ta przemożna chęć podciągnięcia teologii pod skrzydła nauki. Jeśli chodzi o "religię smoleńską", to jest to wybitny przykład, jak kłamstwo może funkcjonować w przestrzeni publicznej Polski, jako szczera prawda. Nie dość tego, to wciągnięto w nie wielu ludzi z tytułami, którzy nie mieli sukcesów na polu naukowym, ale za to mieli nadzieję, że może przynajmniej zaistnieją w polityce. By odpowiedzieć sobie na pytanie kto ponosi winę za katastrofę, wystarczy kilka podstawowych pytań i odpowiedzi. Czy Tu-154M miał możliwość lądowania w Smoleński we mgle? NIE! Czy kontroler ma prawo (nie mówiąc o możliwości) zmusić załogę do lądowania we mgle? NIE! Więc kto przymuszał załogę do lądowania? Przypomnieć kto przymuszał załogę do lądowania w Tbilisi? Gosiewski i Karski zgłosili sprawę do prokuratury, bo nie został wykonany rozkaz zwierzchnika sił zbrojnych. Nikt doi dzisiaj nie wytłumaczył społeczeństwu, że zwierzchnik sił zbrojnych to funkcja polityczna, a nie dowódcza. Prezydent może kreować politykę obronną państwa, a nie dowodzić załogami w powietrzu, plutonem czy armią. Nasi politycy mają skłonności do dowodzenia załogami w samolotach, co udowodnili Rokita czy Protasiewicz.
  2. Ergo Sum, 15 lutego 2020, 15:43 Nie widzę w którym miejscu miałoby to podważać historię biblijną. To wręcz potwierdza niektóre słowa. Według mnie sceptycyzm wynika z racjonalizmu, gdyż Biblia nie jest "dziełem" wiarygodnym. Mit o obaleniu murów Jerycha dźwiękiem trąb, okazał się zwykłym trzęsieniem ziemi, a Jonasz, gdyby został połknięty przez wielką rybę, wyszedłby z niej odbytem. Jeśli wierzymy, że laski można zamieniać w węże czy ludzi w słupy soli, dlaczego mamy nie wierzyć, że Pallas Atena wyskoczyła z głowy Zeusa? Niestety Stary Testament w wielu miejscach niewiele odbiega od mitów greckich czy rzymskich, a to podważa jego wiarygodność. Chrześcijaństwo zmieniło religię etniczną, jaką był wczesny judaizm, w religię uniwersalną, ale Indianin, Papuas, Eskimos czy Aborygen, a nawet Polak, nic nie znajdą w Starym Testamencie o sobie, gdyż tenże zajmuje się głównie "narodem wybranym" i ich okolicznymi wrogami.
  3. I to jest jakaś pocieszająca wiadomość, a nie upieranie się przy znajdowaniu szczepionki dla tych, którzy nie zdążyli umrzeć, a na dodatek są zdrowi, a w części nawet odporni na wirusa, a nie koniecznie na szczepionkę. Trzeba leczyć chorych, a nie szczepić zdrowych, bo nigdy nie wiadomo co taka szczepionka przyniesie po dłuższym czasie jej stosowania. "Bezpieczna" antykoncepcja w Szwecji, generowała kalekie dzieci. Różnorodność genetyczna ludzi jest tak duża, że, jak się przekonały niektóre firmy testujące swe szczepionki (leki), te np. zabijały wszystkich Chińczyków. Należy zauważyć, że żadna z epidemii nie wyniszczyła wszystkich, bo zawsze jest jakiś procent ludzi odpornych. To oni są wskazówką dla nauki. Przy całej tej zawierusze epidemicznej wychodzi na jaw, że żadne superkomputery czy sztuczne inteligencje na nic się zdają, a środki pomocne znajduje się przypadkiem, stosując lek na malarię czy zgagę. Chyba do projektowania leków jeszcze nam daleko.
  4. Mam wielu znajomych "po tamtej stronie", którzy stosowali wyłącznie metody medycyny akademickiej. Nie żadnego żadnego, kto zrezygnowałby z chemioterapii i radioterapii na rzecz medycyny alternatywnej. Mam jednego znajomego, który w 2001 roku leczył kilka lat swą bezsenność i częstomocz u lekarza rodzinnego. Dopiero jego szwagier powiedział mu, że dobrze byłoby zrobić sobie PSA skoro w nocy wstajesz. WYNIK? Pierwszy 18, a drugi 19. Pytanie, kto zbyt długo zwlekał? Lekarz pierwszego kontaktu? Diagnoza: rak prostaty z możliwością przerzutów w stronę kości. Chemia... i medycyna tybetańska jak i pan profesor, który stosował medycynę niekonwencjonalną (kryształy itp.) Co go wyleczyło lub raczej utrzymuje ciągle w stanie względnego zdrowia i strachu? Przecież nie medycyna akademicka, skoro lekarz w Chorzowie, gdy pacjentowi wzrosło PSA powiedział: Ma pan szczęście, bo ja nie znam przypadku, by rak prostaty pozwolił pacjentowi żyć prawie 20 lat. A propos "zwlekał". Moja znajoma leczyła się u dermatologa, później trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie leczono jej stan załamania nerwowego i bezsenność i utratę wagi, by w końcu stwierdzić, że to rak trzustki z przerzutami. Kto miał postawić diagnozę? Kto miał nie zwlekać? Dzisiaj czeka w urnie na lepsze czasy na pogrzeb. Kto ma wiedzieć, że krosty po wewnętrznej stronie ud, z treścią, pozostawiające po sobie brązowy ślad, są objawem chorej trzustki? Dermatolog czy pacjentka? Jak pan myśli, co by się stało, gdyby znachor zastosował maści na te krosty, a co się stało, gdy zrobił to dermatolog? Mogę pana dzisiaj do niego zapisać na prywatną wizytę. Znam dwa przypadki, kiedy pacjent zrezygnował z terapii. Teściowa mego brata uciekła po diagnozie rak wątroby, ze szpitala w piżamie i przeżyła z tym rakiem ponad 20 lat. Umarła na tego raka przed 80, a rokowania były marne. Mój chrzestny po tej samej diagnozie poddał się klasycznej terapii. Żył 1 rok. Nie wiem czy TCM jest skuteczna w przypadku koronawirusa. Wiem, że jeśli Chińczycy nie fałszują statystyk, dzisiaj mają 404 aktywnych chorych, a Amerykanie około milina. Dzisiaj, swym zwyczajem, szukają winnych, a z pewnością nie znajdą żadnej winy u siebie. A to WHO winne, a to Chiny, mimo że wiedziano o epidemii już wtenczas, gdy w USA były pojedyncze przypadki koronawirusa. Głupia Korea Północna zamknęła granice już w drugiej połowie stycznia. Politycy obawiają się, i słusznie, wzrostu znaczenia totalitaryzmu. Przecież Kim może wyrżnąć pierwszych zarażonych zamknąć granice, do czego jest przyzwyczajony, i mieć tylko tyle ofiar COVID-19, ile zarażonych, które sam zabił. AROGANCJA władz USA i brak służby zdrowia w rozumieniu europejskim (może i chińskim), to przyczyna rozwoju koronawirusa w tam. Gdyby medycyna akademicka notowała spektakularne sukcesy w walce z chorobami nowotworowymi, nie byłoby żadnych szarlatanów. Po cóż szarlatan, gdy kilka tabletek pozbawia nas choroby? Niestety co jakiś czas pojawia się "chemia nowej generacji" kilka razy droższa..., która w 32% przypadków przedłuża życie o dwa tygodnie, o czym dowiadujemy się od producentów, a nie od niezależnych instytutów, gdy wytrwałość nam pozwoli. Kto zrezygnuje z interesu, który przynosi złote jaja? "Darmowa" chemioterapia mego znajomego, kosztuje 45 tys. złotych za dawkę, serwowaną w Tomaszowie Mazowieckim. Kto okrada NFZ? Nie pomogła. Została radioterapia, a później... ewentualnie zmowy ileś dawek po 45 tys. złotych. A to już drugi nawrót. Ktoś chyba nie poradził sobie z przyczyną, a leczył tylko objawy? "Gwen Olsen, laureatka nagrody Human Rights Award, która przez wiele lat pracowała dla największych koncernów farmaceutycznych, powiedziała: "Chcę obalić mit, że przemysł farmaceutyczny ma na celu poprawę zdrowia i leczenie. W rzeczywistości jego celem jest utrzymanie chorób i zarządzanie objawami. Przemysł ten nie jest zainteresowany leczeniem raka, alzheimera czy chorób serca, ponieważ gdyby tak było, działałby na własną szkodę - utraty biznesu, a to nie ma sensu". Czy np. opłaca się firmom farmaceutycznym produkować lek, uzdrawiający prostatę? Oczywiście, że nie. Najlepiej byłoby, gdyby taki lek usuwał objawy na kilkanaście godzin, nie dopuszczał do rozwoju choroby, stabilizował ją, a jego zastosowanie powinno oznaczać konieczność przyjmowania go co kilka lub kilkanaście godzin do końca życia, a po zaprzestaniu jego przyjmowania, objawy powinny się nasilać. Żadnego całkowitego wyleczenia, bo to jest nieopłacalne. Proszę popatrzeć na reklamy, w których dominuje zdanie "Wystarczy jedna tabletka dziennie"... do końca życia. Największą tragedią dla przemysłu farmaceutycznego byłoby znalezienie skutecznego, prostego sposobu na leczenie poważnych chorób (np. onkologicznych), który to sposób kanalizowałby ogromne dochody koncernów farmaceutycznych. Stąd też terapeutyczna moc modlitwy i cuda Jana Pawła II nie są zagrożeniem dla interesów firm, ale już z dietą Gersona, witaminą B17, antyneoplastony, a nawet z badaniami nad modyfikacją genetyczną wirusów, by te zżerały skutecznie komórki nowotworowe, trzeba walczyć. A wracając do COVID-19. Po cóż sztuczna inteligencja i projektowanie superleków przez superkomputery, skoro znowu przypadkiem dowiadujemy się, że lek na malarię czy zgagę pozwala na walkę z koronawirusem? Czyżby znowu pierwsza była baba zagniatająca pajęczynę w ciasto (penicylina), a później Fleming? Trochę dystansu i mniej wiary zawsze się przyda.
×
×
  • Create New...