Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

helmut

Users
  • Content Count

    31
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

helmut last won the day on November 2 2020

helmut had the most liked content!

Community Reputation

-1 Poor

About helmut

  • Rank
    Fuks

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Wydaje się, że my chyba źle szukamy ze względu na nasz niedorozwój cywilizacyjny. Ma się wrażenie, że szukanie sygnałów natury radiowej jest bezsensem. To co wygenerował jakiś obiekt kosmiczny dociera do nas po np. 100 tys. lat. Sensacją jest to, że znaleźliśmy coś, czego wcześniej nie klasyfikowano. Gdyby ten sygnał wysłała jakaś cywilizacja, musiałaby się liczyć z tym, że dotrze on do adresata, gdy ta przestanie już istnieć. "Gadał dziad do obrazu"? Sygnały rozchodzące się z prędkością światła, w aspekcie rozległości kosmicznych przestrzeni, są żółwiem na pustyni. My możemy jedynie komunikować się z cywilizacjami na naszym poziomie, bo "języka" szybszego od prędkości światła nie znamy. Nie dość tego, to wprowadziliśmy sobie sztuczne i aroganckie ograniczenie, które nie pozwala na przekroczenie prędkości światła nawet wysyłanej informacji. Z pewnością istnieją możliwości przesyłania wiadomości zdecydowanie szybciej, ale my ich nie znamy, a cywilizacje, które je wysyłają, nie mogą liczyć na to, że je odbierzemy. Jesteśmy tylko "nagą małpą", o doskonałym o sobie mniemaniu. Jeśli założymy, że Wszechświat ma 13,8 miliarda lat, to w tym czasie mogło powstać im upaść miliardy cywilizacji. Człowieczeństwo to jakieś 200 tys., lat z których od zaledwie 100. jesteśmy w stanie coś kombinować z falami radiowymi. Jaka jest szansa, że w przestrzeni kosmicznej znajdzie się cywilizacyjnie podobną do naszej społeczność? Musimy mieć instrumenty i metody, które pozwolą nam na porozumiewanie się w tym samym czasie. Jeśli istnieją cywilizacje, które takowe mają, z pewnością już dawno zrezygnowały z technologii o prędkości światła, a ich nowe metody są dla nas nieosiągalne. Wydaje się, że cała nadzieja spoczywa w rozwoju fizyki kwantowej.
  2. "Sądzę, że im bardziej będziemy szukali, tym więcej znajdziemy koronawirusów przekraczająych barierę międzygatunkową, mówi Stanley Perlamn, wirusolog z University of Iowa, który nie był zaangażowany w najnowsze badania". I to jest mądra odpowiedź. Na tej samej zasadzie dzisiaj nie ma ludzi zdrowych. Są tylko niedokładnie zdiagnozowani.
  3. To są tylko puste deklaracje. Nie zrobimy nic, co by szkodziło wielkiemu biznesowi, a to bardzo źle wróży. Wystarczy popatrzeć na nasze zabiegi, by przeciwdziałać pustynnieniu Polski. Podatek od deszczu? Przecież to bzdura. Jak niby ma to zapobiec suszy? Od II wojny światowej wszystko robimy, by było mniej w Polsce wód gruntowych i głębinowych. Zaczęliśmy od melioracji pól i regulacji rzek. Co to spowodowało? Osuszanie terenów i szybkie odprowadzanie wody do Bałtyku. W tym względzie nic się nie poprawiło do dzisiaj. A czym jest dzisiejsza budowa wodociągów, kanalizacji i systemu oczyszczali ścieków? Systemowym wypompowywaniem wody do Bałtyku. Nawet nie wspomnę o kopalniach, które odwadniają swe wyrobiska... transportując swe wody kanałami i rzekami do morza. Narzekamy, że Bałtyk jest coraz bardziej słodki, że mnożą się mięsożerne bakterie - przecinkowce. Czy podatek od kostki brukowej na rzecz Polskich Wód cokolwiek może zmienić... oprócz pensji prezesów z politycznego klucza? Największe jezioro zaporowe zabudowano w Solinie w PRL-u, a do dzisiaj nic się zasadniczo nie zmieniło z winy "ekologów". Nie zauważamy, że osuszamy Polskę na gwałt.
  4. "Odkrycie pomaga też wyjaśnić, dlaczego stary sposób na ból zębów, olej goździkowy, pomaga zmniejszyć ból zębów wywołany zimnem. Olej ten zawiera bowiem składnik blokujący proteinę odpowiedzialną za odczuwanie zimna". Nasi przodkowie co prawda nie wiedzieli dlaczego olej goździkowy pomaga, ale wiedzieli coś istotniejszego z punktu widzenia cierpiącego; wiedzieli, że uśmierza ból, co jest dużo istotniejsze. Baba ze wsi też nie wiedziała, zagniatając pajęczynę w ciasto, że w tejże pajęczynie są pędzlaki z penicyliną, z czego wielce oświeceni śmieli się do rozpuku, do czasu gdy Fleming odkrył penicylinę. Dzisiaj śmiejemy się z niektórych uzdrowicieli, że leczą coś tą czy inną witaminą w końskich dawkach do czasu, gdy "jaśnie oświeceni" potwierdzą te, według nich, bzdury. Historia nauki potwierdza, że nauka nie traci rezonu, przyznając się do kolejnych pomyłek. Dzisiaj na wojnę z rakiem wybieramy się z nożem (skalpel), bronią jądrową (naświetlania) i chemiczną (cytotoksyny), a najprawdopodobniej można z nim walczyć bardziej inteligentnie, nie używając całego arsenału "militarnych środków". Właśnie wyznaczono 200 osób do przetestowania amantadyny na covid-19, o której od początku pandemii krążą legendy. Big Farma zdążyła opracować od nowa kilka szczepionek, a my w tym nie byliśmy w stanie sprawdzić działania jednego, starego, taniego lekarstw, które ewentualnie mogło uratować życie tysiącom Polaków, poprawiając stan najcięższych przypadków. Czyżby nie można było zbadać ilu z biorących amantadynę, a chorych na AZS, zachorowało na covid-19? Coś tu śmierdzi z tymi statystykami. Znowu w poniedziałek ogłoszono, że w weekend zakażonych zostało mniej (choć i tak dużo), bo wykonano mniej testów, ale zmarło również dużo mniej, jakby liczba zmarłych zależna była również od liczby wykonanych testów. Jeśli istnieje taka zależność, to może nie testujmy, a będzie umierało mniej chorych na covid?
  5. "M87* znajduje się w odległości około 55 milionów lat świetlnych od Ziemi, a na podstawie zdjęć naukowcy wyliczyli, że jej masa wynosi około 6,5 miliarda mas Słońca". Można by skomentować: to było to bardzo dawno i już dawno nieprawda. Czasami zastanawiam się, czy te nasze badania nie są rodzajem kosmicznej archeologii. Gdyby ktoś z rejonu tej czarnej dziury spoglądał na Ziemię, widziałby jeszcze dinozaury, nie wiedząc, że tam żyją już ludzie, z którymi można by od biedy nawiązać rodzaj łączności... Gdyby nawet wiedzieli, że tak jest, ta świadomość na nic by się zdała, gdyż wiadomość falami radiowymi dotarłaby do nas z pewnością miliony lat za późno, a wysłanej ich nową, natychmiastową technologią byśmy nie odebrali. Znikoma prędkość fal elektromagnetycznych, w tym światła, jest poważną przeszkodą w badaniu kosmosu i nawiązywaniu łączności z innymi cywilizacjami. Być może ktoś w kosmosie ciągle szuka cywilizacji, z którą mógłby nawiązać łączność, ale z pewnością nie przy pomocy fal radiowych czy światła, bo to nie ma większego sensu. Nie potrafimy się przyznać, że nasz rozwój w skali kosmicznej, nie jest rozwojem. Technologicznie rzecz biorąc, nie jesteśmy godnym partnerem do rozmów międzygalaktycznych. Być może, że ktoś przy pomocy kwantowych stanów splątanych lub inną natychmiastową technologią śle nam informacje, z których my nie jesteśmy w stanie skorzystać, bo ciągle raczkujemy.
  6. "Tym bardziej, że żaden z tekstów kanonicznych nie wspomina ani o żonie Chrystusa." Co znaczy kanonicznych? A no UZNANYCH niegdyś za kanon. Dlatego "kanoniczny" niewiele tu znaczy. Apokryfów mamy wielokrotnie więcej, niż tekstów kanonicznych, a stały się apokryfami, bo nie odpowiadały poglądom wygodnym, bo nie wchodziły w sprzeczność, bo miały być spójne, a nie koniecznie wyrażające prawdę. Nawiasem mówiąc i tak pełnej spójności nie uzyskano. Jeśli wiemy kim byli ci, którzy decydowali niegdyś o tym, co jest, a co nie jest kanoniczne, można apokryfy traktować z równa powagą.
  7. "Naukowcy z Uniwersytetu w Leiden i Michgan State University przeprowadzili ankiety wśród paleoantropologów. Okazało się, że większość specjalistów nie wyznaje obecnie poglądu, jakoby to H. sapiens przyczynił się do zagłady H. neanderthalensis". Myślałem, że chodzi tu o poważne badania, a nie o badania ankietowe. Kto jest za... kto jest przeciw... kto się wstrzymał? Na podobnej zasadzie próbowano wyjaśnić wiele zagadek, a nawet takie, które dla specjalistów są jasne, a dla polityków niewygodne, np. przyczyny katastrofy smoleńskiej. Kto jest za zamachem? Głosują wszsycy, ktorzy znają keczuę, język Inków? No i wszystko jasne!
  8. Nie podpisała Rosja i Chiny, bo to próba zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej przez USA. Dwóch badaczy piszących na łamach Policy Forum magazynu Science wezwało kraje do wypowiedzenia się na temat swoich zastrzeżeń oraz podjęcia przez USA procesu traktatowego ONZ w celu negocjacji w sprawie górnictwa kosmicznego. Obawiali się, że dwustronne umowy NASA, jeśli zostaną zaakceptowane przez wiele narodów, umożliwią interpretację Traktatu w sprawie przestrzeni kosmicznej zawartą w Porozumieniach i uczynią Stany Zjednoczone - jako kraj licencjonujący dla większości firm kosmicznych - de facto strażnika Księżyca i nie tylko. Obawy są słuszne, bo USA co prawda często bojkotuje szczyty klimatyczne, co nie przeszkadza im w zarabianiu na handlu CO2. Russia has condemned the Artemis Accords as a blatant attempt to create international space law that favors the United States.Two researchers writing in Science magazine's Policy Forum have called on countries to speak up about their objections, and that the United States should go through the United Nations treaty process in order to negotiate on space mining. They were concerned NASA's bilateral agreements, if accepted by many nations, would enable the Accords' interpretation of the Outer Space Treaty to prevail and make the United States—as the licensing nation for most of commercial space companies—the de facto gatekeeper to the Moon and other bodies in the solar system.[8] The United States has made acceptance of the Artemis Accords a prerequisite for participation in NASA's Artemis lunar program. "The Outer Space Treaty forbids nations from staking claim to another planetary body, but the policy of the US is that countries and companies can own the materials they extract from other worlds."Frans von der Dunk from the University of Nebraska-Lincoln claims that the accords strengthen "the US interpretation of the Outer Space Treaty". This interpretation acknowledges "the basic right for individual States to allow the private sector to become engaged" in commercial activities. The weakened alternative interpretation is that "unilateral approval of commercial exploitation is not in compliance with the Outer Space Treaty, and that only an international regime, notably—presumably—including an international licencing system, could legitimise such commercial exploitation."
  9. "Klimatolodzy się pomylili"? A ja już myślałem, że są nieomylni. Może dalej trzeba weryfikować ich poglądy? Gdy w lutym temperatury spadły poniżej minus 25 stopni C, a śnieg nam zaczął dokuczać, zaczęliśmy krzyczeć, że gdzie tu to ocieplenie klimatu. Szybko znalazł się lepiej wiedzący klimatolog, który zarzucił nam indolencję i nierozróżnianie klimatu od pogody. "To był przykład pogody, czyli chwilowego stanu atmosfery". Za kilka tygodni temperatura wzrosła o trzy kreski powyżej rekordu. Media oszalały na punkcie ocieplenia klimatu, a przeciętny Kowalski miał to w nosie, gdyż bardziej mu przeszkadza - 25 stopni niż 20 na plusie. Nie zjawił się żaden oświecony klimatolog, by wyprowadzić niegłupich przecież redaktorów z błędu; "Panowie, to tylko pogoda! Nie mylcie jej z ociepleniem klimatu!"
  10. To "powszechnie akceptowane" pachnie raczej inkwizycją i herezją niż nauką. Kto podniesie rękę na zasady, prawa, przykazania, Biblię, Koran ręka ta zostanie mu ucięta. Panowie profesorowie boją się, że dotychczasowy ich dorobek naukowy zdewaluuje się, a niewygodna prawda wyjdzie na jaw.
  11. Sztuczna inteligencja udoskonala wirusy? Może w Wuhan też to zrobiła? Zawsze mi się wydawało, że niszczyć jest łatwiej niż udoskonalić. Nie poradziła sobie z niszczeniem wirusa covid-19, nawet nie znalazła lekarstwa wśród istniejących, nie mówiąc już o skonstruowaniu go, by nie szczepić miliardów ludzi, a leczyć marne setki tysięcy, a tu patrzcie państwo; udoskonalać naturę potrafi. Niestety AI to tylko Sztuczna Inteligencja, nie mająca nic wspólnego z inteligencją organizmów żywych. To maszyna bez świadomości, która zrobi to, co człowiek zaprogramuje. Jedyna przewaga to szybkość obliczeniowa.
  12. " Z naszych obliczeń wynika, że Ziemia będzie znajdowała się w ekosferze jeszcze przez 1,75 do 3,25 miliarda lat". Czyli można by rzec: odwalono kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty. Ma to wymiar ciekawostki, sadząc po zakresie rozrzutu, dosyć mało precyzyjnej. Gdyby inna grupa naukowców wzięła się do obliczenia tego terminu, z pewnością uzyskałaby inny wynik. Można sobie dywagować naukowo, gdyż wynik jest niesprawdzalny. Oprócz człowieka, taka informacja jest żadnej innej z form życia, które przetrwają jeszcze 3,25 miliarda lat, do niczego niepotrzebna. Sądzę, że człowiek wielokrotnie wcześniej wymrze, traktując Matkę-ziemię jako swoją poddaną, jak nakazuje Biblia. Uczepiliśmy się jak rzep psiego ogona tej "Kulki" obracającej się dookoła własnej osi i dookoła Słońca i udajemy, że rządzimy, czyniąc ją sobie poddaną. To jest dopiero arogancja.
  13. W walce z chorobami nowotworowymi przeszkadzają koncerny farmakologiczne, których cytotoksyny cenniejsze są od złota, bo opatentowane. Gdyby chcieć walczyć z tymi chorobami realnie, trzeba by było zrezygnować z patentów, a celem powinna być tylko walka z zagrożeniem. Nawet dzisiaj są alternatywne metody leczenia raka, ale nie są one dopuszczone w medycynie akademickiej, bo ta służy wielkim pieniądzom koncernów. Osobiście znam człowieka z nowotworem prostaty, który był operowany w 2001 roku i żyje nadal. Ostatnio w Centrum Onkologicznym w Gliwicach, które prowadzi kurację, pan doktor powiedział, że nie zna przypadku, by pacjent tak długo przeżył z tym nowotworem i kazał być pacjentowi z tego powodu szczęśliwym. Nie dowiedział się pan doktor, że gdyby pacjent opierał się jedynie na wiedzy i umiejętnościach tego centrum, już dawno byłoby po sprawie. Inny pan profesor, w tajemnicy i wbrew zasadom stosował jakieś kryształy, wspomagane TCM (tradycyjną medycyną chińską) itp. Znałem sporo osób z rakiem trzustki, żadna z nich nie przeżyła, a zawsze kończyło się to śmiercią, mimo że poddali się akademickiej kuracji. Na YT na kanale "Niezapomniani" po cmentarzach chodzi pan redaktor i opowiada o gwiazdach, które zmarły na straszne choroby. W jednym z odcinków przedstawia wiele znanych postaci, które umarły na raka trzustki. Przy grobie Jacka Kaczmarskiego mówi, że poddał się kuracji alternatywnej, która nie przyniosła wyzdrowienia. Uzdrowiciel okazał się oszustem. Czym zatem są ci, którzy w świetle naukowych metod pozwolili odejść reszcie? Czy oszust wziął za swe metody miliony złotych, prywatnie i z naszej wspólnej kasy NFZ? Mój kolega ma raka, którego leczy konwencjonalnie i nieskutecznie. Jeden wlew kosztuje 45 tys. złotych. Założę się, że ta chemia jest droższa od złota, a będzie jeszcze droższa, bo system na to pozwala. Co jakiś czas pojawiają się nowe jej "rewolucyjne" generacje, które są dwa razy droższe, jeszcze nie refundowane przez NFZ, a po dokładniejszemu się przyjrzeniu sprawie, okazuje się, że w 31% przypadków przedłużają życie o 19 dni... według danych producentów. Jak sprawa wygląda, możemy zaobserwować podczas obecnej walki o o... rynek szczepionki na covid-19. Powszechna krytyka konkurencji rosyjskiej czy chińskiej, a amerykańskie firmy cieszą się uznaniem, mimo że w przeszłości Pfizer wielokrotnie oszukiwał, płacił miliardy za ugody, a dzisiaj podpisał kontrakty, z których się nie wywiązuje (ogranicza dostawy). Zachowuje się jak płytkarz, który podpisuje ze mną umowę, a później przychodzi do roboty 2 razy w tygodniu. Oczywiście media nie widzą w tym nic zdrożnego. Ilu w tych tygodniach umrze ludzi? Orban kupił 10 sztuk rosyjskiej szczepionki i został zbesztany z błotem, natomiast żadna z agencji, ni europejska EMA, ni amerykańska FDA, nie podjęły się jej sprawdzenia. Widocznie ta pandemia nie jest taka groźna, skoro jedni nie mogą dostarczyć, a innych się ignoruje. Co najdziwniejsze, to nie USA notuje sukcesy w walce z pandemią, a Chiny. Nawet onet przyznał, że można posądzać Chiny że ukrywają połowę przypadków, ale nawet gdyby tak było, to ilość przypadków zakażeń na 1,3 miliardowy naród jest symboliczna. A oto "merytoryczne" zdania z onet: "Ruchy antyszczepionkowe wspierane są od lat przez rosyjskie służby specjalne Sukces tych ruchów oznacza, że Polska przegrała wojnę hybrydową z Rosją Stało się tak m.in. z powodu bylejakości polskiej inteligencji i polskich elit oraz obskurantyzmu lub cynizmu polskiej prawicy Nasze społeczeństwo znacznie później niż społeczeństwa sąsiednich państw nabędzie tak zwaną odporność stadną. Jeśli zaszczepi się zaledwie połowa Polaków, koronawirus będzie zbierał śmiertelne żniwo jeszcze długo po tym, gdy pandemia już na dobre wygaśnie w innych krajach To wszystko prowadzi do wniosku, że szczepionki powinny być obowiązkowe." Innymi słowy szczepionki mogłyby być dobrowolne, gdyby wszyscy "dobrowolnie" się zaszczepili. Skąd my to znamy? Orwell się kłania: "Wojna to pokój wolność to niewola ignorancja to siła..."
  14. Odkrywamy odkryte. "Pierwsze wiarygodne potwierdzenie", podczas gdy niewiarygodnie słyszymy o tym od 100 lat. Jak pędzlak w pajęczynie, który musiał czekać na wiarygodne potwierdzenie, nazwanie jego wydzielin penicyliną, by po latach praktyk bab ze wsi z zagniataniem pajęczyny w ciasto, doczekać się naukowej nobilitacji Fleminga. Przecież nie można powiedzieć, że szeptuchy odkryły penicylinę przed Flemingiem. Gdy Zięba zaczął propagować witaminę C i D3 na YT, trzeba było go wyśmiać, usunąć kanał, by teraz zalewać nas reklamami tych witamin. Jeśli uda się opatentować imbir, to ma on szanse na wielką karierę w Pfizerze za miliardy dolarów, ale jeśli się nie uda, to ziębopodobni będą walczyli o jego pozycję w medycynie. Nie awansuje on do miana lekarstwa, a tylko do pogardzanego suplementu diety. Lekarstwo antywirusowe mogłoby uratować nas przed covid-19, ale nikt nie myśli o jego tworzeniu. Mówi się nawet, że nie ma środków antywirusowych, mimo że w schowku szkolnej sprzątaczki jest lizol, a reklamy wciskają nam wiele antywirusowych specyfików. Jest zasadnicza różnica w lekarstwie, które działa natychmiast, a w szczepionce, która potrzebuje czasu na uaktywnienie naszego organizmu na patogen. Jeśli potrzebujących natychmiastowej pomocy lekarstwa jest 200 milionów chorych, a czekających na szczepionkę 7,5 miliarda istnień, to wiadomo, że szybko można jedynie załatwić pandemię lekarstwem, ratując bardzo chorych przed śmiercią. Oni nie odmówią przyjęcia lekarstwa, tak jak zdrowi maja w nosie szczepionkę. Wyprodukować 200 milionów medykamentu to co innego niż 2 x 7,5 miliarda dawek szczepionki. Czy na pewno chodzi nam o uratowanie ludzkości, czy tylko o napchanie kasy koncernom? Wydawałoby się, że rynek 15 miliardów dawek szczepionki dla świata jest wystarczająco szeroki, by na lata dać zarobić wszystkim chętnym. Niestety tylko "nasze" szczepionki są uznawane, a nikt nie zechce sprawdzać szczepionek chińskich czy rosyjskich. Czy na pewno chodzi o nasze zdrowie? Na jakim etapie FDA, EMA i WHO są w dopuszczaniu innych szczepionek? Na żadnym, bo ograniczają się wyłącznie do krytyki. Najlepszym przykładem jest reakcja na kupno przez Orbana 10 sztuk szczepionki sputnik 5, która dopuszczono już w Argentynie i Brazylii. Dlaczego już możliwość badania rosyjskiego specyfiku wywołała wśród zwolenników Pfizera taki skowyt? Dlaczego sprowadzano do Polski remdesivir? Przecież to lek antywirusowy, który został jedynie rozreklamowany przez tak znienawidzonego dzisiaj Trumpa. Dlaczego amantadyna nigdy nie doczeka się statusu remdesiviru? "Świat" dzisiaj z nadzieją w głosie mówi, że covid będzie sezonowy. Można by co roku wyciągnąć z Europy miliardy dolarów, zamiast wciskać amerykańską broń, umacniając prymat USA nad światem. Niemcy czy Francja nie chcą jej kupować, a szczepionkę będą.
  15. "Wiele osób na całym świecie z niecierpliwością czeka na swoją kolejkę do zaszczepienia się przeciwko COVID-19". A wiele ma to w nosie, co stanowi przedmiot troski producentów szczepionek, głównie Pfizera i troszczących się o bogactwo firmy, rządów, wspieranych przez USA. W tym nienawistnym świecie, słyszę ciągle o troskę o mnie... najlepiej na siłę. Obym tylko nie miał możliwości eutanazji własnego ciała, obym nie miał możliwości usunięcia patologicznej ciąży, obym się zaszczepił, bo gdy tego nie uczynię, zarażę... zaszczepionych. Jeśli covid-19 jest tak straszliwie niebezpieczny, a szczepienie ma trwać nawet kilkanaście miesięcy, może lata, to dlaczego olewamy szczepionki chińskie i rosyjskie, zamiast je badać? Gdy Orban kupił 10 szczepionek rosyjskich, by je badać, nastąpił frontalny atak na niego. Dlaczego? Bo Węgry to mały kraj, nieznaczący dla ekonomii świata. Gdy chińska szczepionkę kupiły Argentyna i Brazylia, raczej skupiamy się na niepublikowaniu tej wiadomości. Świat to USA i Europa chociaż to w Chinach i bez szczepionki uporano się z pandemią. Pieniądze, polityka i propaganda rządzi w naszym świecie. Gdy ludzie zaczęli wykupywać jakieś środki przeciwwirusowe, o których zaczęto mówić, że zwalczają wirusa, natychmiast dementowano taką wiadomość, mówiąc że NIE MA LEKARSTWA NA COVID. Siedzimy przed telewizorem, a w nim pełno reklam środków przeciwirusowych, a przecież covid wywołany jest wirusem SARSII. Dlaczego przeczymy sobie? Gdy Trump rozreklamował remdesivir, natychmiast zaczęliśmy go masowo w USA kupować. Nie trzeba było komisji bioetycznej i zgód. To w końcu jest lekarstwo czy nie? Hiszpanie znaleźli środek (aplidin), który jest 80 razy skuteczniejszy od remdesiviru. Dlaczego nie zaczęliśmy go kupować? Od kilku miesięcy przemyski lekarz, zajmujący się pacjentami ze stwardnieniem rozsianym zauważył. że podawana amantadyna adzi sobie z koronawirusem w ciągu 48 godzin. Dlaczego dopiero 15 grudnia podano wiadomość, że komisje zajęły się sprawą, choć dalej o amantadynie cicho, mimo że są doświadczenia, a nawet o jednym na swym twitterze pisal któryś z polityków. Jeśli się zastanowimy, to by uratować ludzkość tanio, szybko i bez działań ubocznych, należało opracowywać terapię lekami, a nie szczepionkami. Jakie zalety ma np. amantadyna? A no podawana jest choremu, który nie odmówi leczenia, jak zdrowy szczepionki. Poza tym obiektem działania jest mniej niż 1% populacji, a nie 7,5 miliarda ludzi. Lekarstwo działa natychmiast, a nie po dwóch tygodniach chroni w 50%, a później też nie wiadomo ile. To, że manipuluje się informacją nt. covid wiemy z własnego podwórka. Gdy dziewiętnastolatek zajął się rzeczową analizą zjawiska, to na początku korzystały z tego ministerstwa, a gdy zaczął wytykać błędy i nieścisłości, to położono embargo na publikację danych, tak że nawet na mapach UE Polska stała się plamą jak Korea Północna. Wczoraj ogłoszono, że w Polsce wykryto 4433 przypadki covid, a zmarło 40-50 osób. Wykryto mało, bo mało przeprowadzono testów. Logiczne. Dlaczego tak mało ludzi zmarło? Jak powiązać to z testami? Zjawisko obserwują kw każdy weekend. A dzisiaj? A dzisiaj już umierający się zmobilizowali, bo umarło ich proporcjonalnie do wykonanych testów i wykrytych zakażonych 14151, a zmarły 533 osoby. Może nie testujmy, to będzie mniej umierało? A oto merytoryczne uwagi onetu, skopiowane i wklejone: "Ruchy antyszczepionkowe wspierane są od lat przez rosyjskie służby specjalne Sukces tych ruchów oznacza, że Polska przegrała wojnę hybrydową z Rosją Stało się tak m.in. z powodu bylejakości polskiej inteligencji i polskich elit oraz obskurantyzmu lub cynizmu polskiej prawicy Nasze społeczeństwo znacznie później niż społeczeństwa sąsiednich państw nabędzie tak zwaną odporność stadną. Jeśli zaszczepi się zaledwie połowa Polaków, koronawirus będzie zbierał śmiertelne żniwo jeszcze długo po tym, gdy pandemia już na dobre wygaśnie w innych krajach To wszystko prowadzi do wniosku, że szczepionki powinny być obowiązkowe" Nawet nie chce się komentować. To chyba dla bezmózgich Amerykanów do wszczepienia w mózgoczaszkę. Szczepienia mogą być dobrowolne pod jednym warunkiem; gdy wszyscy dobrowolnie się zaszczepią. W przeciwnym przypadku "to wszystko prowadzi do wniosku, że szczepionki powinny być obowiązkowe". Słuchajmy specjalistów, ale nie wszystkich, wyznaczonych przez Pfizera, np. prof Simona, będącego na liście płac wielu koncernów, w tym Pfizera. https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/jgh.14936 , arogancko zarzucających prezydentowi indolencję, bo on nie uratował jakiegoś młodego Dudę. Mądrzy są tylko ci, którzy poprą Pfizera, a który zawarł ugodę opiewająca na 2,3 miliarda dolarów, za swe niecne , nieetyczne postępowanie w 2009 roku. Gdyby nie ugoda, zapłaciłby wielokrotnie więcej. https://pulsmedycyny.pl/pfizer-zaplacil-lekarzom-890724 Wbrew pozorom to nie jedyna afera Pfizera. Czy uważam, że nie należy się szczepić, albo że szczepionka jest niebezpieczna bądź nieskuteczna? Ale wolność szczepień, o której mówi wielu w tym onet, to orwellowskie pojęcia: Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła. Opowiadanie, że jesteśmy mądrzejsi od natury, a fragment kodu DNA (RNA) wirusa zadziała bardziej uodporniająca niż całość, to bełkot. Np. zarażenie wirusem odry daje nam 100% odporność do końca życia (tak kiedyś uważano, bo to nie zawsze prawda), natomiast szczepionka daje nam 80% odporność przez jakiś czas. W grudniu 2017 roku, jak podało Radio Złote Przeboje w wiadomościach, za Krajowym Inspektorem Sanitarnym, "w regionie mazowieckim zachorowało 35 osób na odrę, z czego 16 nie było zaszczepionych". Moje pytanie jest: dlaczego zaszczepieni zachorowali? Niezaszczepieni nie wydali 240 złotych, skorzystali z przysługującej im wolności i nie dziwi mnie, że zachorowali. Dlaczego zachorowali zaszczepieni? Może zaszczepiono ich solą fizjologiczną w cenie 240 złotych x 36 milionów dawek, bo wyszczepialność w Polsce wynosi 94%, co daje 8,5 miliarda złotych wydanych z NFZ.
×
×
  • Create New...