Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

glande

Users
  • Content Count

    15
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

glande last won the day on May 3

glande had the most liked content!

Community Reputation

3 Neutral

About glande

  • Rank
    Fuks

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Stosunkowo duży odsetek ma zatorowość płucną. Nie wiadomo, czy jako skutek osoczoterapii, czy niezależnie - ale jednak. Koncentrat immunoglobilin, który robił lubelski biomed, po wyprodukowaniu ilości za 5 mln PLN (na tyle opiewał kontrakt rządowy) nie jest kontynuowany, bo zwyczajnie w budżecie nie ma pieniędzy i zapycha się dziurę osoczem ozdrowieńców. Wszystko wygląda na "pospolite ruszenie" w stylu: róbmy cokolwiek, żeby pokazać, że panujemy nad sytuacją. Respiratoroterapia prawie w 100% prowadzi do śmierci. Mało który pacjent na sztucznym oddechu przeżywa w tym kraju. Wszystko jest za późno, bo organizacyjnie jest bałagan skierowany przeciw obywatelowi. I tak drogie terapie toną w trumnach razem z pacjentami. Smutne
  2. Jakbyś przez około pół godziby wdychał tlen, spokojnie zrobiłbyś 10-15 minut. Dlatego dla mnie to zaden rekord. Rekord w statyce należy ciàgle do Mifsuda i jesli dobrze pamiętam wynosi 12 minut. W Polsce Mateusz Malina robi około 10 minut. P.S. Ssaki morskie nie korzystają z czystego tlenu, polegają na swojej mioglobinie...
  3. Czyli jednak "scena" istnieje i Antonio Damasio się mylił. Nie wystarczy, żeby reprezentacja wewnętrzna została pobudzona, musi najwyraźniej znaleźć się w "monitorze" scalającym.
  4. Ad.1. Nie obchodzi mnie zdanie internisty na temat skuteczności leczenia w psychiatrii, a już zwłaszcza sprzed 30 lat. Co do zmian hematologicznych i depresji, to ja bym tego totalnie nie łączył. Otępienie może poprzedzać depresja (lub dysforia) i tyle. A to, że w pewnym wieku pacjenci mają coraz więcej pewnych schorzeń jest w geriatrii typowe. Nie znaczy to jednak, że jedne wynikają z drugich lub mają wspólną przyczynę. Ad.2. A interniści robili kiedyś krwioupusty i przykładali pijawki. I co z tego? Taki był poziom wiedzy. Dawni "fizycy" wierzyli, ze ziemia jest płaska a słońce porusza się wokół ziemi. Tak działa postęp. Naprawdę Cię to dziwi??? Z nas też się będą śmiać za parę pokoleń. Ad.3. To była psychochirurgia, a nie psychiatria. Psychiatria to były śpiączki insulinowe! Ad.4. Nie wiem jak jest. Może Ty wiesz? I nie wiem kto to jest wariat. To człowiek w psychozie? Reasumując, bo nie chce mi się już pisać, B12 nikt objawów depresji nie leczy - chyba ze niedobór współwystępuje, zaś terapie psychiatryczne nie są panaceum na wszystkie choroby psychiczne. Niestety, bo część pacjentów jest lekooporna i ogromnie cierpią - a z nimi ich rodziny. W swoich postach nie kryłem tego, a nawet starałem się to wyeksponować niedostatki psychiatrii, bo wielu z Was nie ma o tym pojęcia - tak jak ja nie mam pojęcia o wielu innych dziedzinach. Życzę w każdym bądź razie sukcesów w leczeniu chorób afektywnych B12.
  5. Jeśli chodzi o otępienie, to nie jest nowością, że objawy depresyjne mogą je poprzedzać. W ogóle z tym nie polemizuję. Natomiast z wpływem B12 na depresję już tak. Napiszę jeszcze raz, nie leczy się depresji B12 - a jeśli ktoś to robi nie, prowadzi trafionej terapii. B12 może leczyć współistniejące choroby (niedobory) ale nie depresję. Takie są wytyczne i taka jest praktyka.
  6. A w innych artykułach stawiają na inne czynniki. I co, po jednym artykule (czy kilku) należy przyjmować treść za objawienie? Co napewno powoduje niedobór witaminy B 12? 1. Anemię megaloblastyczną 2. Ataksję tylnosznurową I jest to udowodnione, a podawanie tejże witaminy leczy powyższe. Wylecz depresję witaminą B 12 - spróbuj!!! Mylisz jakąś znikomą korelację z przyczyną. Odpadam.
  7. W domyśle chodziło mi o depresję sezonową oraz korelację nawrotów lub wzrostu natężenia objawów. Nieważne. P.S. Deprywacja senna to tortura. A jej skutki w zależności od długości stosowania mogą być nawet śmiertelne.
  8. Zarówno niedobór witaminy D jak i objawy depresji mogą wynikać z niedoboru światła (korelacja) - ale nie depresja wynika z niedoboru witaminy D. To co napisałeś o dopaminie nie jest nowością, chociaż większe znaczenie ma ssri i snri. Co do melatoniny - agomelatyna jest stosowana od dawna. Natomiast jej główne działanie to sen i hedonizm, na inne objawy depresji ma minimalny lub żaden wpływ. W wielu badaniach, zwłaszcza na małych próbach badacze żonglują tak statystyką, że wychodzi im wynik zgodny z tezą jaką chcą udowodnić. Wynik jesf ledwo widoczny statystycznie (nieco lepszy niż placebo) ale to wystarcza, żeby dostać kolejne granty i utrzymywać się przez kolejne kilka lat. Najczęściej za rok-dwa nikt nie pamięta o takich badaniach. Tak jak np o wpływie glutenu na rozwój depresji, lub specyficznej mikrobioty.
  9. Stanowisko jest podobne jak w przypadku niedoborów vit. D. Tzn. prędzej to drugie wynika z pierwszego (czyli depresji) niż odwrotnie. Pacjenci w depresji mają w różnym stopniu obniżony napęd i nastrój. Kłopoty ze snem (ogólnie z cyklem dobowym), zmęczenie, spadek apetytu i konsumpcji pokarmów (aż do skrajności - głodzenia, czy braku łaknienia, a nawet potrzeby jedzenia i picia) wpływają w konsekwencji na niedobory. Gdyby same witaminy rozwiązywały sprawę leczenia depresji, nie byłoby problemu na całym świecie z tak bardzo rozpowszechnionym schorzeniem.
  10. Zaciekawiły mnie te płetwy w kontekście żabki. Czy w tym stylu czuje się (chodzi mi o prędkość) większą siłę kopnięcia, czy tylko łatwiej jest pływać - mniejsza ilość użytej energii przy takim samym efekcie napędowym? I jeszcze jedno. Jak sprawdzają się te włókna węglowe w warunkach bardzo wysokiego ciśnienia na dużych głębokościach np 20-50 metrów? Czy dalej będą dawały freediverowi napęd, czy zaczną się odkształcać i zamiast napędzać będą hamować nurka? Ciekawi mnie co na to twórcy (projektanci) płetw - czy w ogóle testowali je w takich warunkach, albo chociaż w katowickiej tubie?
  11. Sorry, ze tak późno odpisuję ale w piątek miałem kocioł w pracy i pocięło mi posta w pośpiechu. A w sobotę miałem jeszcze większy kocioł. Hipotezy nie znałem. Czy jest słuszna? Praktyka temu przeczy. Pacjenci, którzy odstawiają leki mają nawroty, a według hipotezy (o ile ją zrozumiałem) powinni być zdrowi, gdyż wystarcza pojedymcza dawka do "uwrażliienia" - czyli powrotu metabolizmu neuronów do normy. Nie sądzę żeby tak było. A druga sprawa, ze badano to na szczurach. Ich mózg jest mały, nie są nawet naczelnymi, nie posiadają nawet neuronów typu von Economo. P-depresanty działają co prawda na stare ewolucyjnie sieci zaczynające się w pniu mózgu a kończące korze. Działają na całą sieć, a nie tylko na chore obwody i dlatego nie są lekami doskonałymi. Różne komponenty depresji niwelują z różną mocą i w różnym czasie, zaś niektóre słabo lub wcale (anhedonia). Mózg to miliardy nitek (aksonów). Jakiekolwiek grzebanie w nim na obecnym etapie wiedzy i (zwłaszcza) techniki przypomina wszywanie łaty na przetarty materiał lub nawet wycimanie dziury w suknie i cerowanie go. Sukno nie jest juz jednym kawałkiem materiału, wygląda źle, zaś jego parametry nie spełniają przewidzianych norm. Jednak dopóki nie będziemy umieli naprawiać pojedynczych nici, nic inmego mam nie pozostaje. NIESTETY.
  12. @tempik Wszytko co mapisałeś jest prawdą. Też bardzo bym chciał, żeby były mierzalne kryteria rozpoznania, jak np jednostki ciśnienia czy stężenia substancji. Jednak bariera krew mózg w dużym stopniu to utrudnia. Do tej pory diagnostyka jest w zasadzie XIX wieczna - obserwacja i rozmowa. Największa nadzieja w diagnostyce obrazowej - dobra rozdzielczość przestrzenna (rezonans i jego odmiany), elektrofizjologicznej - dobra rozdzielczość czasowa (MEG) lub kombinowanej obrazowo/elektrofizjologicznej jeśli taka powstanie. Co do leczenia. W mózgu hardwear jest jednocześnie softwearem. Wszystko jest porozbijane na najmniejsze możliwe elementy i oddzielnie równolegle w tym samym czasie przerwarzane, po czym scalane. Budowa konkretnych sieci jest identyczna w danym typie sieci. Nawet neurotransmitery są takie same w tych sieciach. Dlatego naprawiając lekami jedną funkcję automatycznie ingerujesz w inne funkcje, które działają dobrze. Całe szczęście, ze norma w medycynie to wartość od - do i to co pomaga w jednym, w nie musi zaburzać innych. Mechanizmy kompensacyjne też działają oddzielnie i dostosowują się "indywidualnie" w sieciach, co jest w tym wypadku korzystne. Jest to niezgrabne, jak słoń w składzie porcelany, bardziej przypomina np zamiast strzyżenia włosów oddzielnie odcinanie całych warkoczy. Ale na takim poziomie wiedzy i możliwości technicznych obecnie jesteśmy. Jak ktoś ma lepszy pomysł zarobi krocie i będzie sławny po wsze czasy.
  13. @venator Nie mam pojęcia. Komórka, nawet bakteryjna, to miliardy miliardów atomów, składających się z jeszcze mniejszych cząstek, a te z jeszcze mniejszych. I na tym etapie zaczyna się świat mechaniki kwantowej. To czego my nie potrafimy jeszcze obecnie, komórki robią na mikroprzestrzeniach obok siebie w temperaturze pokojowej. Tunelowanie kwantowe to sekret życia w takiej formie w jakiej go znamy na tej planecie. Enzymy, całe ich szlaki metaboliczne to coś, co według mnie jest nie do odtworzenia nawet w przypadku najmniejszej komórki w czasie rzeczywistym na superkomputerze. Jedna cząstka ATPazy w ciągu sekundy przemieszcza kilkaset jonów. A takich enzymów są miliony w komórce. Dotyczy to również błonowych kanałów jonowych i całych szlaków enzymatycznych w poszczególnych organellach komórki. I wszystko działa w bliskim sąsiedztwie, jest skoordynowane i się wzajemnie nie zakłóca!!! @Kikkhull Nie wiem skąd masz te dane. Jak dla mnie antydepresanty są skuteczne. Problemem jest czas w jakim osiągają skuteczność - i komponenta lękowa, która niweluje się najszybciej. Dlatego przy epizodach suicydalnych najlepiej byłoby trzymać pacjenta do wyraźnego wzrostu nastroju, bo za wcześnie zwolniony ze szpitala bez lęku, za to z jeszcze obniżonym nastrojem z dużym prawdopodobieństwem może spróbować ponownie.
  14. @peceed Twoja wiedza jest znikoma w tematach, które poruszyłeś, a poza tym ... masz swoje (nadrzędne) zdanie, niepodlegające perswazji na żadne argumenty - taki ugruntowany system przekonań. Wbrew twoim zaklinaniom, leki psychiatryczne pomagają wielu ludziom, niestety też wielu szkodzą (nadwaga, zespoły metaboliczne, niemiarowa praca serca). O tym jednak wiedzą wszyscy psychiatrzy i nikt nie robi z tego ŻADNEJ tajemnicy!!! Ba, nikt nie kryje tego przed pacjentami. Dobiera się leki tak, by zaszkodzić jak najmniej lub wcale. NLPZ-y. Spożycie ich jest olbrzymie nie z powodu cierpienia, jak sugerujesz. To droga na skróty, tak jak pasienie (jeszcze gdzieniegdzie) zwierząt antybiotykami żeby szybciej rosły. W przeciwieństwie do Ciebie, ja widziałem wielokrotnie osoby cierpiące oraz w potwornym lęku i wiem jak to dla nich trudne (samobójstwo w psychiatrii to dzień powszedni). Im potrzebna jest natychmiastowa pomoc - a nie AI. Zresztą, co dadzą symulacje komputerowe - jeszcze mniej niż badania in vitro. Elektrowstrząsy. No to mamy zupełnie różne doświadczenia. Ja mogę powiedzieć jasno, 2 osobom nie pomogły z moich pacjentów ale całej reszcie poddanych tej procedurze tak. To kontrolowane napady uogólnione trwające kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt sekund. Najpierw robi swoje anestezjolog: znieczula, zwiotcza, monitoruje saturację i czynność serca, wkracza z tlenem. Po zabiegu jest krótka amnezja. Żeby były skuteczne robi się 8-12 zabiegów. Gdy to nie pomaga, nie wydłuża się serii. Choroby psychiczne same "degenerują" połączenia neuronalne, więc jeśli coś działa fatalnie lub wcale, lepiej żeby w ogóle działało po restarcie jakim są ew. Tak jak kardiowersja przy zagrażających życiu rytmach serca. Frenologia ... nawet się do tego nie odniosę. Żyj złudzeniami, magią, fantastyką, nienawiścią i czym tam jeszcze chcesz. Tylko nie wmawiaj proszę ludziom, że to co piszesz działa! P.S. Życzę powodzenia w AI. Tylko jedna uwaga na koniec. Nawet największy superkomputer nie jest w stanje symulować w czasie rzeczywistym wszystkich procesów zachodzących jednocześnie w najmniejszej komórce bakteryjnej. A co dopiero w korze człowieka!!! Zejdź na ziemię albo zaznaczaj, że piszesz o SF - bo są tacy, którzy biorą twoje wypowiedzi za prawdę. Niestety ☹
  15. Klasycznie w psychiatrii; pomijając uzależnienia, otępienia, zaburzenia osobowości i upośledzenia, są dwie grupy chorób: psychotyczne ("schizo") i afektywne ("manio/depresje"). Jest to podział anachroniczny, XIX wieczny ale o dziwo niezniszczalny i nawet w nowoczesnej psychiatrii ma status dogmatu. Dlaczego? - bo jest prosty, wygodny i łatwy w praktyce. A medycyna to PRAKTYKA. To, że nie ma on nic wspólnego z nauką, czy aktualną wiedzą neurobiologiczną nie jest żadną tajemnicą. Całość systemu terapii zasadza się na tzw. psychofarmakologii, która brzmi naukowo ale na zbliżeniu bardziej przypomina rachunek prawdopodobieństwa wyliczany przez niewprawnego studenta. Całość zasadza się na grupach leków p-psychotynych, p-depresyjnych i normotymicznych. Sęk w tym, że leki z każdej z tych grup mieszczą się często w innej - a przynależność do konkretnej zależy od ... użytej dawki dobowej. Dzieje się tak poniekąd stąd, że lekami rządzą firmy farmaceutyczne, a te ze względu na i tak ponoszone olbrzymie koszty oszczędzają gdzie się da. Żeby uprościć sobie pracę, koncentrują się na lekach receptorowych (agonistach, antagonistach i agoantagonistach - w tym częściowych). Że jest to zakłamanie, lub łagodniej skrót myślowy, wie każdy student medycyny. Bo przecież to nie receptor generuje potencjał czynnościowy neuronu (ale wzgórek aksonalny), tylko go modyfikuje mniej lub bardziej. Niestety, to co wie student, jest brutalnie niszczone w procesie rezydentury z psychiatrii. Inaczej sie nie da, bo obleje się egzamin ze specki. Nieskuteczność leczenia zrzuca sie najczęściej na ... przesycenie/wysycenie receptorów lekami. Od ok. 20 lat i tak jest lepiej. Idzie postęp w kierunku neuroanatomii czynnościowej kładący nacisk na jądra podkorowe i ich pętle z korą przedczołową. Skutkuje to nie tylko coraz lepszymi lekami ale i zabiegami (głeboka stymulacja mózgu). Szkoda, że badania nie idą równolegle w kierunku: kora przedczołowa - płaty boczne móżdżku. Widać, jeszcze nie nastał na to czas. Dorzucając jeszcze we własne gniazdo napiszę, ze znajomość neuroanatomii OUN w psychiatrii jest niestety znikoma. To sprawia, że statystyczny psychiatra nie jest partnerem do rozmowy dla kognitywisty, neuronaukowca, neurobiologa - i odwrotnie, dajcie np.tamtym pacjenta w psychozie i taż nie będą wiedzieli co robić. Pomijając to, na razie nic skuteczniejszego terapeutycznie nie wymyślono, nikt nad czymś takim nie pracuje (koszty!!!) i nikt za coś nie sprawdzonego nie zapłaci (NFZ, ubezpeczalnie itp.). Na koniec stanę w obronie elektrowstrząsów. To bardzo bezpieczne i skuteczne zabiegi - zresztą jak można zepsuć coś co nie działa (w sensie umysł nie działa - walczymy o życie pacjenta). Stosowane są tylko w razie wyższej konieczności (osłupienie zagrażające życiu), często dopiero za zgodą sądu. Ci co tu pisali pewnie ani razu nie mieli z tym do czynienia. Z nowych terapii, nieinwazyjne i nietoksyczne jest TMS ale ona dopiero raczkuje. Postęp dokonune się wtedy, kiedy poziom technologii na to pozwala a zyski znacznie przewyższają koszty. To nie wina lekarzy, firm farmaceutycznych, czy ogólnie nauki. Nie personalizujcie tu proszę domniemanych win. A "złowroga" bigfarma to po prostu firma, jak każda inna, która musi istnieć na rynku, płacić pensje, rachunki, podatki, odszkodowania i inwestować. Zaś neśli nieuczciwie gra, po to konieczny jest system drobiazgowej kontroli i egzekwowania. A dla niewtajemniczonych, droższe (i dłuższe czasowo) od wprowadzenia nowego leku na rynek są tylko programy kosmiczne. Suplementy np. nie muszą przechodzić żadnego poziomu badań dopuszczających, testowania wielu lat na wielkiej próbie itp. Ba, nie muszą nawet podawać pełnego składu i dawek użytych substancji!!! I jakoś nikt sie nie czepia, a pacjenci są zadowoleni. NLPZ-y są masowo nadużywane? Powodują szkody często nieodwracalne i nikt nie słucha lekarzy, że szkodzą. Większość jest zadowolona, bo po zażyciu 2-krotności dawki dobowej przestało boleć i wreszcie jest fajnie (współczesny hedonizm). W ogóle ból chyba najbardzej skorelowany jest z obniżonym nastrojem (złym samopoczuciem) - i to zarówno ten czysto fizyczny, jak i "limbiczny" (cierpienie). Stąd popularność NLPZ na wszystko oraz wieczny popyt miękkich i twardych narkotyków, nie do opanowania dla policji ...
×
×
  • Create New...