Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

olamagato

New Users
  • Content Count

    9
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

olamagato last won the day on January 19

olamagato had the most liked content!

Community Reputation

3 Neutral

About olamagato

  • Rank
    Fuks
  • Birthday 03/27/1971

Informacje szczegółowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Przestrzeń urojona
  • Zainteresowania
    Są. Dużo.
  1. Ściślej mówiąc wszystkie pomiary w fizyce to skończone przybliżenia jednych pomiarów względem innych. To, że osiągnęliśmy stan wiedzy, który pozwala nam na choćby nanotechnologię, to jakiś cud. Potrzeba znowu kogoś ze świeżym spojrzeniem potrafiącego dobrze zgadnąć to czego nie umiemy zmierzyć i zrozumieć.
  2. Sprawa jest fundamentalna bo nie wiadomo do dzisiaj czy i co było pierwsze. Wiemy, że nici RNA/DNA mogą produkować białko z otaczającego je środowiska, ale aminokwasy białkowe mogły też powstać samoistnie. Być może produkcja białek przez nici nukleinowe była rodzajem przetwarzania energii, zabezpieczania swojego otoczenia właśnie przed mutacjami lub zniszczeniem/uszkodzeniem przez inne nici? Jest też interesujące jakie są przyczyny mutacji. Fizyczne takie jak promieniowanie, chemiczne takie jak interakcja związków chemicznych w otoczeniu? Być może umiejscowienie w przestrzeni poszczególnych elementów nici między cząsteczkami białka lepiej zabezpiecza przed mutacjami. Być może z tego samego powodu powstały błony i ściany komórkowe pierwszych jednokomórkowców?
  3. A co do rzodkiewnika, to chyba tu jest odwrócenie z poplątaniem. Które komórki dłużej żyją i zachowują stan genetyczny? Ludzkie czy rzodkiewnika? Wydaje mi się, że ludzkie bo możemy żyć ponad 100 lat, a taki rzodkiewnik chyba nawet nie zbliża się do tej ilości czasu. Prawdpodobnie więc podobne mechanizmy są już w ludzkiej komórce obecne i działają lub są nawet lepsze. Tylko być może jeszcze ich nie odkryliśmy.
  4. To, że jakieś hipotezy się nie potwierdziły to tylko fakt, a nawet poszerzenie wiedzy. Jeżeli ktoś konkretny do badań podchodzi na zasadzie sukcesu czy klęski, to chyba nie powinien się tym zajmować. Mówię oczywiście o osobach, które są uznawane za autorytety w fizyce. Obecny stan wiedzy mechaniki kwantowej, to taki bajzel, że bez świeżego podejścia można ją tylko uznać, za jakiś kompletny chaos.
  5. Fraktale są obserwowane w naturze, a ich natura jest ściśle zespolona. Ciekawe jak możemy mieć pełny opis fizyki skoro wszystko co odkryliśmy było zmierzone przy pomocy liczb wyłącznie rzeczywistych? Z samej logiki wynika, że obecnie mamy tylko fragmentaryczną wiedzę o świecie fizycznym. Gdyby się okazało, że wszelkie miary w przestrzeni wraz z pozycjonowaniem cząstek powinny być mierzone jako zespolone (chociaż tego nie umiemy), to ten postulat właściwie wywraca wszystkie poglądy skostniałych fizyków. Może się okazać, że widzimy wyłącznie fotony ponieważ znajdują się w części przestrzeni mierzalnej wyłącznie wartościami rzeczywistymi. I możliwe również, że elektrony, to tak naprawdę inna postać fotonów, które po prostu rezydują w przestrzeni opisywalnej wyłącznie liczbami urojonymi (czysta hipoteza, bez uzasadnienia). W każdym razie nie rozumiemy budowy energii i materii, a wiemy że 95% z nich to materia i energia, której nie potrafimy wykryć. Niczym dziwnym by nie było gdyby się okazało, że ta niewykrywalna energia i materia, która jednak powoduje efekty grawitacyjne jest po prostu tam gdzie powinna. Ale jej pozycje w przestrzeni są całkowicie w przestrzeni mierzalnymi liczbami urojonymi (gdy na przykład miary rzeczywiste ich jakiejkolwiek pozycji wynoszą dokładnie zero). Tak naprawdę jesteśmy ślepi i jedyne co potrafimy zaobserwować to efekty kwantowe - ledwo wycinek, którego nie rozumiemy bo nie rozumiemy całości, a tylko efekty widoczne w przestrzeni rzeczywistej. Nie rozumiemy nawet czym jest czas, który zapewne jest fundamentalnie związany z budową materii i energii. Ale niektórzy nie mają w sobie ani trochę pokory uważając, że coś musi być lub jest niemożliwe. Nic nie jest na pewno. Na pewno są tylko obserwacje, o ile nie zostały sfałszowane czy niedokładnie zmierzone. Ninjahouse
  6. Prawdopodobnie w czasach oceanicznej zupy świata RNA pojawiła się taka forma symbiozy białek z nićmi RNA (a potem DNA), żeby chronić kluczowe elementy nici, które są niezbędne, żeby symbioza wciąż występowała. Przecież w czasach gdy ocean był cytoplazmą nici RNA musiały się rozmnażać bez większych zmian/uszkodzeń, a więc mechanizm duplikujący musiał pozwolić na zrobienie kopii z wysokim podobieństwem do oryginału. Jednocześnie działający dobór naturalny powodował, że przeżywały te osobniki nici, których mniej ważne elementy z punktu widzenia symbionta zmieniały się w sposób pozytywny dla całości układu. Zapewne mechanizmy - które w późniejszych komórkach zostały zastąpione przez bardziej efektywnych symbiontów, które stały się organellami - musiały zaniknąć, więc możemy się ich tylko domyślać. Dzisiaj mając możliwości sekwencjonowania RNA/DNA możemy się pokusić o powtórzenie eksperymentu tworzącego z pierwotnej zupy pierwsze elementy życia. Nie należy go tylko przerywać, lecz pozwolić w pełnej izolacji obserwować co się stanie w dłuższej perspektywie. Przy dobrze dobranych warunkach prawdopodobnie będzie możliwe zaobserwowanie pierwszych składowych życia, czyli jakichkolwiek replikacji zasad RNA/DNA lub elementów białek. Ono nie musi być identyczne jakie znamy. Może być nawet niezwykle inne. Wystarczy jednak zaobserwować sam mechanizm pierwszego życia. Być może dzięki zjawisku mikrograwitacji w środowisku nieważkim lub po prostu efektów cząsteczkowych i reakcji, które będą się stawały coraz bardziej powtarzalne przy stałym dopływie energii cieplnej, chemicznej lub słonecznej. Ninjahouse (ninjahouse at interia dot eu)
  7. Wszystko w swoim czasie. Ludzie są jeszcze zbyt głupi, żeby to dostać. Najpierw jakaś skała musi przypieprzyć i wysterylizować połowę ludzkości, żeby byli na to gotowi. Poza tym dużo skuteczniejsze jest odkrycie zjawiska, które samo udowodni ten stan rzeczy. Tak jak było z efektem fotoelektrycznym i soczewkowaniem grawitacyjnym.
  8. Moim zdaniem powinni za to co odkryli dostać urojoną (sic!) nagrodę Nobla. Kolejne odkrycia udowadniają, że wszelkie miary w naszym wszechświecie są płaszczyznami (liczbami zespolonymi), a nie wartościami na osi rzeczywistej. Tak naprawdę wszystko jest falą, cała materia i energia są w przestrzeni, którą powinno się mierzyć liczbami zespolonymi. Ale jest jeden problem. Nie potrafimy mierzyć inaczej niż przybliżeniami liczb rzeczywistych. Wszelkie wzory fizyczne, których przewidywania nie pasują do mierzonych wartości są błędne ponieważ nie zawierają części urojonych. Matematyka jest dlatego piękna bo pokazała daleko przed fizykami, że fizyka i matematyka są jednością. Praktycznie wszystkie odkrycia teoretyczne okazują się występować w rzeczywistości jaką można zbadać kilkadziesiąt lat później. Niedługo uda się odkryć, że wszystko co rejestrują nasze oczy, to tylko składowa rzeczywista bardziej skomplikowanych zjawisk. Fotony są rejestrowane przez nasze oczy i instrumenty ponieważ rejestrowana jest tylko ich część rzeczywista. Część znajdująca się w przestrzeni mierzonej składowymi urojonymi jest dla nas właśnie niewidoczna i to jest właśnie ta ciemna energia i ciemna materia. My i to co widzimy jesteśmy tylko odpryskiem mierzalnym miarami rzeczywistymi. Ale to tylko mały fragment przestrzeni. Większość, jakieś 95% leży w przestrzeni, której nie potrafimy zmierzyć, ale potrafimy obliczyć. O ile ktoś wykombinuje brakujące urojone części wzorów fizycznych. Możliwe, że właśnie po odkryciu, że cała przestrzeń, cały wszechświat jest zespolony, okiełznamy energię termojądrową przenosząc syntezę do urojonej części przestrzeni, która nie będzie generowała kwantów ciepła, a tylko elektrony lub inne cząstki, które będziemy w stanie wykorzystać jako nośniki energii. Możliwe, że w ogóle nie będzie w ogóle sensu mówić o syntezie termojądrowej bo dzięki rozumieniu energii i materii znajdziemy dużo lepsze sposoby uzyskiwania energii użytecznej dla naszych celów. Tak samo nie będzie żadnego paradoksu korpuskularno-falowego. Po zrozumieniu czym jest energia i materia zrozumiemy też czym jest czas i wszelkie paradoksy (w tym dziadka) przestaną mieć jakikolwiek sens. Tak naprawdę dopiero za kilka lat zacznie się 21 wiek. I będzie nim odkrycie, że materia ma tyle wymiarów zespolonych ile potrzeba do jej skutecznego opisania. Jeżeli ktoś będzie chciał się matematycznie masochizować lub dalej drążyć we własnościach wszechświata, to zacznie opisywać zjawiska w kwaternionach oraz oktawach Caleya. To nie są tylko konstrukty matematyczne. Po prostu matematyka, fraktale, funkcje falowe są takim samym wytworem naszego wszechświata jak obserwowalna fizyka. Również dzięki temu powstało na Ziemi życie. Wszystko to świetnie do siebie pasuje. Teraz rozumiecie dlaczego nie widzimy innych cywilizacji? Bo jeszcze nie dorośliśmy do rozumienia tego. Obcy są, zapewne istnieją. Ale my dopiero co odkryliśmy fale grawitacyjne nie rozumiejąc nawet materii, energii i czasu. Dopóki tego nie zrozumiemy, to ani jednego obcego nie odkryjemy. Bo oni już zapewne tam są. Jednak nie w świecie widocznym i "rzeczywistym". W świecie całościowym. W przestrzeni zespolonej. Tak na marginesie różne niezwykle rzadkie zjawiska, które są interpretowane jako ufo czy duchy, to nic innego jak odpryski przestrzeni urojonej przeplatającej się z rzeczywistą. Możliwe, że foton i elektron to jest dokładnie to samo zjawisko lecz częściej lub rzadziej przecina przestrzeń opisywaną miarami urojonymi niż rzeczywistymi. Ninjahouse (ninjahouse at interia dot eu). ps. Roszczę sobie prawo do teoretycznego odkrycia tego stanu rzeczy.
  9. Większość tego co uważamy za ozdobę taką jak pawi ogon, broda u samca lwa, wysunięta żuchwa u człowieka, a także zarost na brodzie ma na celu obronę, a nie lepszy i skuteczniejszy seks. Obronę przed utratą życia. Otóż pawiom wielki ogon zasłaniający sylwetkę ratował życie przed atakiem od tyłu ponieważ drapieżnik nie widział jego szyi za którą mógł łatwo złapać oraz przegryźć lub zadusić. Dokładnie ta sama przyczyna pozwoliła pojawić się brodzie u lwa i człowieka. Utrudniała zobaczenie oraz chwycenie zębami za szyję, która u człowieka wyprostowanego stała się najbardziej wrażliwym i potencjalnie śmiertelnym miejscem ataku. Wysunięta żuchwa i długa broda zmniejszała szansę na skuteczne zabicie człowieka od pierwszego trafienia i ugryzienia. Ludzie pierwotni często musieli stawać przeciwko zarówno drapieżnym zwierzętom naziemnym jak i przeciwko wielkim w tamtym czasie ptakom drapieżnym. W ratowaniu życia pomagało zarówno owłosienie na twarzy u mężczyzn, którzy jako silniejsi częściej walczyli ze zwierzętami naziemnymi, a obie płcie musiały uważać na ataki ptaków drapieżnych z powietrza - w tym drugim wypadku przydawały się po prostu bujne włosy na głowie zasłaniające kark. Kto je miał i kto miał brodę, ten częściej przeżywał. A tym samym częściej mógł przeżyć do spłodzenia dzieci i ich wychowania. Ot i cała tajemnica ewolucji. Nie rozumiem jak to może być dla kogoś nieoczywiste?
×
×
  • Create New...