Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

piotr

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

O piotr

  • Tytuł
    Fuks

Informacje szczegółowe

  • Płeć
    Nie powiem
  1. Czyli energie uzyskiwane z wykorzystaniem E=mc2 byłyby trochę większe, itd?
  2. Szkoda że nie stworzyli pigułki która rozpuszcza się gdy wykryje że znajduje się we właściwym żołądku na podstawie DNA.
  3. Sprawa jest jasna. Bardziej się opłaca pobierać wiele niewielkich opłat niż otrzymać większą ale jednorazową.
  4. piotr

    Ja, człowiekorobot

    Rynek protez owszem. Ale będą i inne rynki, niemedyczne. Jeśli te protezy zostaną dopuszczone do użytkowania, to mamy kolejną cegiełkę do budowy bezpośredniego łącza mózg-komputer. W dalszej przyszłości spowoduje to przeprowadzkę z naszej rzeczywistości do wirtualnej i stworzenie świata typu Matriks albo rasy typu Borg. W każdym razie etapem przejściowym będzie mózg z wieloma pomocniczymi podzespołami np. polepszającymi zmysły, albo umożliwiającymi żeglowanie po internecie używając myśli. Docelowym będzie unieśmiertelnienie człowieka przy pomocy sztucznego umysłu. Piękna idea, chociaż jak każde idee, nie obejdzie się bez wypaczeń. Zapewne znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zapanować nad tymi unieśmiertelnionymi umysłami. Dlatego bardziej realna od wiecznej sielanki wydaje mi się wieczna niewola.
  5. Warunkiem powstania pierwszych cząstek które się same powielają jest terrapodobna planeta i obecność nukleotydów do zapoczątkowania reakcji. Nie wiem czy na każdej terrapodobnej planecie istnieje obfitość nukleotydów. To że z takiego roztworu w końcu powstali ludzie, stanowi wynik ewolucji oraz przypadku. Ciekawy jestem jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia inteligentnej cywilizacji na terrapodobnej planecie w ciągu 5 mld lat. Czy jest to prawdopodobieństwo prawie równe 1 czy prawie równe 0? No i jak je obliczyć?
  6. piotr

    Orgazm na życzenie

    Czytałem o eksperymencie wszczepiania elektrod do mózgu małpy. Sama małpa mogła pobudzać elektrodę naciskając przycisk. Efekt wywołany przez umieszczenie elektrody w niektórych obszarach był taki, że małpka naciskała guzik aż padła z wyczerpania. Ciekawe jak to jest u ludzi i czy można się od takich elektrycznych stymulacji uzależnić?
  7. Sztuczna krew to nie tylko rewolucja w leczeniu. Pracę straci armia laborantów. A koszty leczenia spadną. Nie ma nic bez ofiar.
  8. Nigdzie nie napisałem iż istnienie Boga zostało potwierdzone naukowo, albo że przedstawiam "koronny dowód na istnienie Boga" Oczywiście nie pomyliłem też nauki z wiarą. Po prostu dlaczego nie zajmować się pewną możliwością. Dlaczego nie założyć że odkrywamy czym jest świadomość a potem stwierdzamy że u podstaw istnienia wszechświata leży przetwarzanie informacji o takim samym charakterze jak świadomość. Oczywiście to może być materiał na powieść SF, ale dlaczego nie mogłaby to być też pewna możliwość? Tak przynajmniej w tej chwili wyobraziłem sobie dowód naukowy na istnienie Boga a nie przejaw scholastyki. Wszechświat cykliczny, Multiwszechświat jako alternatywy to ciekawe hipotezy. Wszystko jeszcze przed nami, ale teraz to co wiemy pozwala spekulować chyba tylko na takim poziomie jak prawdopodobieństwo iż mamy taki wszechświat a nie inny.
  9. No pozostaje zawsze kolejne spojrzenie z boku, dlaczego ta stała ma taką a nie inną wartość, być może jest to wtedy mniej silna nieskończoność ale jednak. Można rzeczywiście uznać to za poszlakę. Ale w takim razie skąd ta pewność wielu osób którzy bez zmrużenia oka twierdzą że jest tak i tak a Bóg to bajka- opierając się niby na jakiś podstawach naukowych, kiedy tak naprawdę cały postument nauki pływa w oceanie niepewności. Jedyne co mogę o takich osobach powiedzieć to że nie brakuje im wiary, oczywiście w nieistnienie Boga. Często katolikom takiej wiary brakuje jak im.
  10. Argument wygląda mniej więcej tak: dlaczego w nieskończonej ilości różnych możliwości, wylosowany został taki wszechświat w którym mogłoby istnieć życie? Przecież istnieje nieskończenie wiele różnych możliwości, w których np. wszechświat nie rozszerza się, nie powstają cząstki elementarne, nie powstają atomy, siły grawitacyjne nie pozwalają na powstanie gwiazd czy planet albo ich życie tak bardzo skracają, że niemożliwe jest rozwinięcie się inteligencji, nie powstaje dostateczna ilość cięższych pierwiastków, albo są one nietrwałe itd.... To że istniejemy wynika z tego iż powstał wariant wszechświata w który możliwe jest życie. Dlaczego więc nie mógłby powstać inny wszechświat ze zbioru nieskończenie wielkiej ilości innych wariantów wszechświatów, w których życie nie byłoby możliwe. Wygląda to jak wygrana w toto-lotka. Tylko że w toto-lotku prawdopodobieństwo wygrania jest chyba 1: 13000000, a w tym przypadku szansa trafienia jest nieskończenie mała. Dlaczego więc akurat jednak mamy taki wszechświat? A skoro jest to tak mało prawdopodobne, to wydaje mi się bardziej prawdopodobne istnienie Boga, który sprawił że mamy taki wszechświat a nie wszechświat bez życia. Jak jedziesz samochodem to bardziej prawdopodobne jest że dojedziesz na miejsce cały, mniej prawdopodobny jest wypadek, jeszcze mniej prawdopodobne jest że przy wysiadaniu trafi Cię piorun, jeszcze mniej prawdopodobne że w drodze do domu rozwali Ci głowę jakiś odłamek skalny z kosmosu (podobno znaleźli kiedyś jedną taką czaszkę chyba niedźwiedzia przebitą przez meteoryt). A wszechświat taki jaki jest to sprawa jeszcze o wiele mniej prawdopodobna. A dlaczego fizyk nie może rozważać hipotezy istnienia Boga. Czyżby to przejaw jakiejś naukowej cenzury, jakaś nowa forma niepoprawności politycznej. Skąd założenie, że nie będzie możliwe udowodnienie istnienia Boga w sposób naukowy?
  11. A na dodatek żeby dobić to odsetek wierzących wśród fizyków jest większy niż wśród psychologów.
  12. Prędkość światła to tylko najprostszy przykład. Jest przecież wiele stałych fizycznych, czy też różnych praw przyrody, wystarczy wziąć zwykłe tabele, czy encyklopedię a następnie spróbować zastanowić się co by było gdyby... Proton zaczyna mieć tak samo długie życie jak swobodny neutron-> wszystko się rozpada, gwiazdy też. Stała grawitacji zmienia swoją wartość na plus-> wszystkie ciała zaczynają się coraz silniej przyciągać, orbita Ziemi zacieśnia się, Słońce coraz silniej świeci. Stała grawitacji zmienia swoją wartość na minus-> wszystko zaczyna się przyciągać z coraz mniejszą siłą. Słońce zaczyna słabiej świecić, rozdyma się, ziemia zaczyna tracić atmosferę, itp. Zmienia się stała Plancka- dużo by mówić, itd. A przecież nie chodzi o to że możemy mieć dwie wartości stałej. Przecież to że stała ma wartość np 1 nie oznacza że inna wartość może być tylko 2. Może być 3, 4, 5, 6, i tak do nieskończoności. A więc prawdopodobieństwo, że taki układ stałych i praw mamy jest nieskończenie małe. Myślę że jest to poważny argument na istnienie Boga.
  13. Spotkałem się ostatnio z lepszym argumentem na istnienie Boga, choć może nie do końca związanym z psychologią. Ludzie istnieją dzięki bardzo skomplikowanemu zbiegowi okoliczności. Nie wspominam o konieczności istnienia księżyca, czy odpowiedniej gwiazdy. Chodzi mi o podstawowe prawa fizyki. Wszechświat jest tak niesamowicie dostrojony aby ludzie mogli istnieć, że każda minimalna zmiana sprawiłaby że ludzi by nie było. Wystarczyłoby np. zwiększyć prędkość światła. Wtedy Słońce zaczęłoby produkować więcej energii, powiększyłoby się. Prosty skutek dla ludzkości- zagłada. Takich newralgicznych miejsc jest więcej. A prawdopodobieństwo zaistnienia takiej kombinacji jaką mamy- bardzo małe. Skąd więc ta wygrana w kosmicznej loterii. Trochę to nie pasuje do poglądów naukowych, według których rzucona moneta upada orzełkiem albo reszką do góry a nie na kant.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...