Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

adf88

Users
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About adf88

  • Rank
    Fuks
  1. Niestety wykazałeś się kompletnym niezrozumieniem, olewactwem lub zwyczajnie trolujesz. Szkoda. Na zakończenie: "wymaga gradientu temperatury skierowanego ku górze" czyli chcesz powiedzieć, że jeśli lewą część naczynia wypełnimy ciepłą wodą, a prawą część naczynia zimną to konwekcja nie zajdzie? Z czasem nie będzie cieplej "na górze"? Wydaje mi się to nielogiczne. W każdym bądź razie abstrahując od pojęcia gradientu mam analogię która wcale już tak "bzdurnie" nie brzmi. Sztandarowym przykładem konwekcji jest garnek na ogniu. Ciepło jest dostarczane "od dołu". Na to samo wyjdzie jeśli ciepło będzie odbierane "od góry" - patrz punkt 3. Żadna bzdura. "choć w twoim poglądowym i prostym modelu tylko przez powierzchnię swobodną cieczy" nigdy tak nie pisałem. "jeśli X było temperaturą początkową" X w moim modelu to średnia temperatura początkowa wody ZIMNEJ (porównujemy 2 typy wody). Woda ciepła na początku ma >X. "Konwekcja to nie perpetum mobile, i nie powoduje zwiększania różnic temperatury, tylko ich wyrównywanie" Pisałem: konwekcja jest skutkiem różnicy temperatur, a nie na odwrót. Różnicę temperatur powoduje nierównomierne stygnięcie. "W fizyce jako DOWÓD, nie wystarczy, że coś jest wielce prawdopodobne" nie przeprowadzam dowodu, już o tym pisałem. "moim zdaniem, 3 jest wielce nieprawdopodobny" przez parowanie uciekają naprawdę ogromne ilości ciepła. Dowiadujemy się o tym np. wychodząc spod prysznica. Nie widzę przesłanek ku temu by twierdzić inaczej. Zresztą ty po prostu mówisz "nie" i tyle nie tłumacząc dlaczego jest to tak wielce nieprawdopodobne. "To nie chodziło Ci o czteropunktowe, zwięzłe rozwiązanie problemu" Tak, są to moje intencje. Dlatego przedstawiłem hipotetyczny model poglądowy i chciałem o nim podyskutować (niestety nieskutecznie). "To skieruj ją do odpowiedniej komisji; tutaj, na forum, trochę ludzi myśli krytycznie." A GDZIE JA TO WSZYTKO PISAŁEM?!!!?!?!?!?!!???!!!!! NA KSIĘŻYCU?????
  2. Kurczę, odnoszę wrażenie, że oddalasz się od konstruktywnej rozmowy i zaczynasz zwyczajnie atakować. Mam nadzieję, że mimo wszystko coś z tego jeszcze wyjdzie. Znam temat. W przypadku temperatury prędkość dyfuzji jest wprost proporcjonalna do różnicy temperatur (I prawo Ficka). Krzywe się nie nigdy przetną. Cieplejsza woda nie może przegonić zimniejszej w stygnięciu. I co z tego wynika? Wynika z tego, że na fakt iż woda cieplejsza zamarza szybciej wpływa jakieś inne zjawisko. Jakie? Nawet artykuł który przytoczyłeś wspomina o konwekcji... Kiedy? Nie rozumiem. Ja bym powiedział, że wielce prawdopodobny. Przy modelu idealnym, gdzie chłodzenie będzie zachodzić równomiernie z każdej strony tak będzie. Każde mrożenie będzie bardziej lub mniej podobne do takiego modelu. Może nie do końca zrozumiałeś moje intencje. Ja przedstawiam hipotezę, niczego nie dowodzę. IMO jest to bardzo dobra hipoteza. Jak na razie nie podałeś żadnych dowodów ją obalających.
  3. Jak to nie? Gdzie widzisz błąd? Ja nie twierdzę, że cieplejsza woda będzie zamarzać szybciej. Twierdzę, że JEŚLI woda cieplejsza zamarza szybciej (o tym, że tak się dzieje wiemy doświadczalnie) to wytłumaczeniem tego zjawiska jest mechanizm który opisałem. Masz rację, odpowiednio mocne schładzanie "od dołu" odwróci sytuację i rezultat będzie zupełnie inny. Oczywiście kształt naczynia, pokryweczka itd. itp. mają tu pierwszorzędne znaczenie. W jednym przypadku konwekcja będzie na tyle silna by nadrobić czas spożytkowany na wstępne schładzanie, w innym nie.
  4. Moja konstrukcja tłumaczy fakt, że woda "już schładzana" szybciej zamarznie niż woda "dopiero wstawiona" mimo iż obie mają tą samą ilość ciepła w sobie. Czyż nie?
  5. Z tą konwekcją chodziło mi o to, że zimna woda grawitacyjnie opada na dno a ta od niej cieplejsza płynie w górę. Konwekcja nie powoduje różnicy temperatur, jest jej konsekwencją. Różnica temperatur spowodowana jest tym, że woda stygnie szybciej przy powierzchni. Woda mając kontakt z powietrzem stygnie szybciej. Dużo szybciej. Nie chodzi tu o jakieśtam współczynnik przenikalności cieplnej (sorry za brak profesjonalizmu, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi), że niby szkło/plastik ma ten współczynnik mniejszy/większy. Parowanie - ucieka w zasadzie niewiele wody, ale zabiera mnóstwo energii. //EDIT małe sprostowanie - "Różnica temperatur spowodowana jest tym, że woda stygnie szybciej przy powierzchni." Chodziło mi tu również o powierzchnię styku z naczyniem, że ta woda w głębi naczynia stygnie wolniej.
  6. Kiedyś rozmyślałem nad tym problemem szybszego zamarzania i rozwiązanie wydaje się być banalne. Jak słusznie zauważacie, ta woda już stygnąca o średniej temperaturze X zamarznie szybciej niż woda o temp. X dopiero co wstawiona do zamrażalki. Muszą się one jakoś różnić. Jedna musi szybciej oddawać ciepło od drugiej. Dlaczego tak się dzieje? Kluczem jest tu nierównomierne rozłożenie temperatury w wodzie już stygnącej. I nie chodzi o fluktuacje na poziomie molekularnym, nieee. Nie chodzi też o wspomnianą "bezwładność", strumień ciepła nie może nabrać "pędu". Ja widzę to tak: 1. Dzięki konwekcji cieplejsza woda będzie gromadzić się w górnej części naczynia a zimniejsza w dolnej - woda "już stygnąca" będzie miała temperaturę >X przy powierzchni a <X na dnie 2. Woda dopiero wstawiona będzie miała równo rozłożoną temperaturę - X przy powierzchni, X przy dnie. 3. Woda oddaje ciepło najszybciej przy powierzchni - tam gdzie ma kontakt z powietrzem. 4. Woda cieplejsza szybciej oddaje ciepło niż zimniejsza 5. BINGO Podsumowując. W wodzie już stygnącej ciepło będzie zgromadzone w górnej części naczynia czyli tam, gdzie woda stygnie szybciej.
  7. Ciekaw jestem czy jacyś specjaliści od reverse engineering już planują prowadzenie wsparcia XP'ka na własną rękę. Sporo by można zarobić, tylko czy jest to realny pomysł?
  8. W przypadku globalnego zagrożenia trzeba dmuchać na zimne. Wtedy nie wiadomo było co się święci. Sam prof. Jaworowski powiedział, że "W tej sytuacji byliśmy zmuszeni przyjąć najbardziej pesymistyczny wariant – że dotrą do nas kolejne fale skażeń."Podobnie było ze szczepionkami na A/H1N1. To mogła być jedyna linia obrony przed katastrofą. I wcale nie oceniam pozytywnie polskich władz za to, że w celu uniknięcia wydatków zagrały w ruletkę naszym życiem. "Bo nie zostały przebadane" - cóż za idiotyczny argument w obliczu czegoś znacznie gorszego. Nikt nie odmawia tego prawa. Nie udowodniono ani słuszności, ani niesłuszności hipotezy hormezy radiacyjnej. Dowód hormezy w przypadku konkretnego patogenu nie jest dowodem na hormezę radiacyjną.
×
×
  • Create New...