Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

rs1958

Users
  • Content Count

    21
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by rs1958

  1. Pomiędzy Polską a Szwecją jest działająca podmorska linia kablowa 450 kV DC, o mocy 600 MW. Ponieważ linia jest prądu stałego, więc po obu stronach muszą być przekształtniki tyrystorowe, które sprzęgają linię 450 kV DC z siecią WN (u nas pewnie 110 lub 220 kV AC) Da się zrobić i robi się takie urządzenia.
  2. "ICANN poinformował o włamaniu wszystkich, których nazwy domen mogły zostać poznane przez napastników." - zupełnie tego nie rozumiem. Przecież te nazwy jak i adresy IP odpowiednich serwerów DNS dla tych domen są informacją dostępną publicznie. To dzięki tym nazwom i rozwiązywaniu ich na adresy IP możemy poruszać się po stronach w Internecie. Co innego dane osób związanych z tymi domenami - a nawet co do danych osób, to wystarczy użyć usługi whois aby dowiedzieć się np. kto zarejestrował domenę kopalniawiedzy.pl (no zgadnijcie kto?) - i nie trzeba na to żadnych włamań. Grożne byłoby, gdyby włamywacze zaczęli zmieniać wpisy w tych rejestrach.
  3. "I żeby nie było nic" - to było już w jakiejś kampanii wyborczej. A skoro: "W zależności od intensywności eksplozji supernowe powstałe z pierwotnych gwiazd, mogły wzbogacić w ciężkie pierwiastki nie tylko własną galaktykę, ale nawet galaktyki sąsiednie", to jednak coś zostało.
  4. Następnym krokiem może być już tylko zablokowanie /etc/hosts.
  5. Wikipedia: http://en.wikipedia.org/wiki/HR_5171 oraz SIMBAD: http://simbad.u-strasbg.fr/simbad/sim-id?Ident=V766+Centauri
  6. W dokumencie: http://arxiv.org/pdf/1403.0576v1.pdf widać, że pionowe oscylacje Słońca względem płaszczyzny Galaktyki mają okres ok. 3,5 raza mniejszy od roku galaktycznego. Czyli przejścia przez płaszczyznę galaktyki zachodzą co ok. 35 mln lat. Opisany jest również mechanizm fizyczny tego zjawiska. Jak widać te wahania pionowe w ruchu Słońca nie wynikają z jego ruchu orbitalnego w Galaktyce i wcale nie muszą być w jakikolwiek sposób z nim zsynchronizowane. Orbita ciała jest krzywą płaską tylko dla układu dwóch ciał. Tu mamy układ wielu ciał, lub w pewnym przybliżeniu ciało punktowe (Słońce) i Galaktyka traktowana jako obiekt rozciągły o zmiennej gęstości objętościowej (lub nawet w grubszym przybliżeniu jako płaski dysk o pewnej gęstości powierzchniowej). Dynamika takiego ruchu jest "trochę" trudniejsza do opisania matematycznego. Ja ze swej strony dorzucę to co znalazłem w sieci na temat tego zjawiska. http://iopscience.iop.org/0004-637X/626/2/844/fulltext/61945.text.html Tekst z The Astrophysical Journal, Wydawnictwa The American Astronomical Society. Zwłaszcza ciekawy rysunek 1. na którym widać zmiany położenia pionowego w stosunku do płaszczyzny Galaktyki oraz odległości radialnej od centrum na tle ruchu kątowego Słońca w Galaktyce. Stosunek tych okresów jest róznież podobny, ok. 3,5 okresów drgań pionowych do okresu obiegu. Oraz drugi tekst: http://articles.adsabs.harvard.edu/cgi-bin/nph-iarticle_query?bibcode=1966ZA.....64..457I&db_key=AST&page_ind=0&plate_select=NO&data_type=GIF&type=SCREEN_GIF&classic=YES podobne wykresy.
  7. Też jestem tego zdania, że jest to efekt oscylacji prostopadłych do płaszczyzny Galaktyki. Wytłumaczenie tego efektu nie jest skomplikowane. Materia jest skupiona w pobliżu płaszczyzny Galaktyki. W związku z tym, na każde ciało oddalone od tej płaszczyzny będzie działać siła grawitacji ze składową prostopadłą do tej płaszczyzny i skierowanę w stronę płaszczyzny Galaktyki. W dodatku, przynajmniej w pewnym zakresie odchyleń od płaszczyzny Galaktyki, siła ta będzie rosła wraz z odległością od niej. No i mamy wszystko co trzyba aby przyrządzić oscylator (prawie) harmoniczny, może nie bardzo liniowy, ale to nie przeszkadza. Obiekt taki będzie wykonywał drgania okresowe prostopadle do płaszczyzny Galaktyki, a jego okres drgań nie ma nic wspólnego z okresem obrotu Galaktyki. Znając profil gęstości materii w Galaktyce, można wyliczyć okres tych drgać, No i pewnie znowy zabrakło materii (tej zwykłej), aby ten okres drgań zgadzał się z przewidywanym, właśnie z tych - powiedzmy że - okresowych katastrof.
  8. Stwierdzenie "zwykle uznaje się, że ciemna materia bardzo słabo oddziałuje" jest nieco mylące. Hipoteza o ciemnej materii powstała w wyniku braku możliwości wyjaśnienia ruchów gwiazd w galaktykach i samej spoistości galaktyk, obserwacji których nie dało się wyjaśnić za pomocą oddziaływań grawitacyjnych znanej materii tworzącej galaktyki. Było jej po prostu za mało. Uznano więc że może istnieć ciemna materia, oddziałująca grawitacyjnie tak jak znana materia barionowa, ale niewykrywalna dostępnymi metodami obserwacyjnymi. Tak więc oddziaływanie grawitacyjne ciemnej materii jest słabe, tak jak słabe jest oddziaływanie grawitacyjne materii zwykłej. Słabe ale w skali galaktyki i wszechświata - dominujące. Natomiast określenie że ciemna materia oddziałuje bardzo słabo odnosi się do oddziaływań elektromagnetynczych i silnych. Konsekwencją tego jest trudność (na dziś niemożliwość) zaobserwowania oddziaływania ciemnej materii z cząstkami materii zwykłej, zarówno w skali laboratoryjnej, jak i obserwacji jakichś efektów takich oddziaływań w skali kosmicznej.
  9. Co oznaczają te liczby 0,9%, 3% czy 120%? Wyjaśnienie jest proste. Badano ile dysków spośród posiadanych uległo awarii w ciągu jednego roku. To znaczy że przy awaryjności 0,9% na 1000 użytkowanych dysków uszkodziło się 0,9%x1000 czyli 9 sztuk. Przy 3% odpowiednio na 1000 używanych dysków uszkodziło się 30. A 120%? No cóż na 1000 dysków uległso uszkodzeniu 1200. Czyli w przeciągu roku wymieniono (statystycznie) wszytkie 1000 dysków, a spośród tego tysiąca wymienionych, w tym samym roku uszkodziło się dalszych 200. Ot i cała tajemnica. A dyski Hitachi rzeczywiście są dobre i długowieczne. To mogę powiedzieć z własnej obserwacji tych dysków i to w ilości setek sztuk przez wiele lat.
  10. Czuję się, nie ukrywam że mile zaskoczony odzewem na moją uwagę. To dobrze, bo rzetelność w przekazywaniu informacji czytelnikom powinna być ważnym ktyterium w każdej działalności popularyzacji nauki, a ten serwis temu właśnie służy.
  11. Grawitacja to nie szczególna tylko ogólna teoria względności. STW w ogóle nie interesuje grawitacja.
  12. Taka mała uwaga, dotycząca osób tłumaczących lub piszących tekst z dziedziny nauki (te popularyzatorskie też). Każda wartość wielkości fizycznej jest zawsze znana tylko z jakąś dokładnością. Jeżeli nie podaję w sposób jawny z jaką dokładnością ta wielkość jest podana (czyli np. +/- ileś tam), to domyślnie przyjmuje się że niedokładność podanej wielkości jest rzędu najmniej znaczącej cyfry tej wartości. Przykładowo jeżeli piszę że coś ma 1,2 m to znaczy mniej więcej to samo co 1,2 m +/-0,1 m (czyli nasza długość może być 1,1 m do 1,3 m, tak to ktoś zmierzył i tak podał). Jeżeli piszę że wynosi ona 1,23 m to jest to już coś innego - jest to 1,23 m +/-0,01 m. Różnica znacząca. Trudniej jest z dużymi liczbami. Ale można by tu przyjąć, że zer na końcu nie traktuje się jako cyfr znaczących. Przykładowo 1200 m, 1210 m i 1211 m. Niby podobne ale można to odczytać tak: 1200 m to 1200 m +/- 100 m, a 1211 m to 1211 m +/- 1 m. W tym artykule pierwszy błąd popełnił autor z BBC przeliczając temperaturę z kelwinów na stopnie celsjusza. Napisanie około 1500 K jest czytelne: może 1500 K a może 1400 K lub 1600 K. Przeliczenie tego na stopnie celsjusze (kalkulator i do dzieła) w postaci 1227 C daje zupełnie odmienny obraz dokładności pomiaru. Astrofizycy byliby szczęśliwi, gdyby potrafili mierzyć z dokładnością do jednego kelwina. Jeżeli już musimy te kelwiny przeliczyć (czetelnik nie zrozumie?) - to trzeba to zrobić ostrożnie i napisać np. około 1200 C. Drugie uchybienie jest po stronie tłumaczenia (niech mi to nie będzie poczytane za złośliwość). Prędkość 100 do 400 mil na godzinę jest czytelna, takie oszacowanie, Może od 100 może od 80, może do 400 może jeszcze więcej. Jednym słowem oszacowanie - widać okrągłe liczby świadczące o ubogiej wiedzy o zjawisku. Jak to przeliczyć na km/h to znowu trzeba być ostrożnym, bo 161-644 km/h to już ścisły przedział. Co z tym zrobić, Może po prostu trochę ponaciągać (100) 150 - 600 km/h (może 650 km/h) - trzeba się jakoś wczuć w czytelnika. W każdym razie podanie oryginalnej wartości w milach na godzinę jest tu jak najbardziej na miejscu, bo pokazuje z jak mało precyzyjnym oszacowaniem mamy do czynienie. Trochę to przydługie wyszło, ale taka gaduła jestem. Może te moje pisanie komuś się przyda do przemyślenia.
  13. Zamiast określenia "układ NAND" należałoby użyć "pamięć flash typu NAND". Skrócenie tej nazwy do "układ NAND" może wywołac skojarzenie z układami bramek logicznych NAND (typowy układ 7400), a przecież nie o to chodzi.
  14. Jak przeczytałem że "Zadziwiło nas, że obwód w Nokii w jakiś sposób ustabilizował sygnał umożliwiając naładowanie baterii", to tak, nie wiedzieć czemu, przypomniał mi się fagment chyba policyjnej czy wojskowej instrukcji z czasów pewnie jeszcze carskich - "podejrzanego należy znienacka pałą przez łeb zdzielić, od czego ów zdziwiony jest wielce". To zdziwienie autora rozbawiło mnie wielce. Czekam teraz na informację, jak wielkie zdziwienie wzbudziło zjawisko, że telefon odbiera fale radiowe. :-)
  15. 0,5° z odległości 19 mld km daje około 150 mln km, czyli coś w okolicy promienia orbity Ziemi. Czyli Marsjanie też mogą posłuchać Voyagera :-).
  16. Australia odległy kraj, ale i u nas pulsary są już zaprzęgnięte do pracy od dwóch lat. Warto o tym pamiętać, że nie jesteśmy w ogonie nauki. O czym piszę? O zegarze pulsarowym z Gdańska. Jak ktoś ciekaw - to na początek Wikipedia się kłania, hasło "zegar pulsarowy". A swoją drogą, ciekawe że za pomocą pulsarów można określić położenie w przestrzeni. Synchronizacja zegara na podstawie impulsów "wzorcowych" z naturalnego źródła, jakim jest pulsar, jest prosta do zrozumienia. Określenie kierunków w przestrzeni też jest zrozumiałe. Ale bezwzględne położenie to już co innego. Przecież pulsary nie wysyłają znaczników czasu, tak jak GPS, a jedynie regularne impulsy. Więc jak to działa? Miło byłoby przeczytać jakiś głębszy opis tej techniki.
  17. Obserwatorium Kosmicznego Herschela jest umieszczone w punkcie libracyjnym (Lagrange'a) L2 układu Ziemia-Słońce, czyli w odległości 1,5 mln km od Ziemi, po jej nocnej stronie, czyli w jej cieniu. To jest dalej niż orbita Księżyca (ok. 400 tys. km). To dobre miejsce, jak na teleskop pracujący w podczerwieni, bo był osłonięty przed bezpośrednim ogrzewaniem go przez Słońce. No a stacja kosmiczna ISS jest na orbicie odległej od Ziemi zaledwie o ok. 400 km. Tak że o wycieczce w celu uzupełnienia zapasów helu raczej nie ma mowy. Przynajmniej przy obecnych możliwościach.
  18. Tak sobie myślę nad tym, w jaki sposób dobrze napisać artykuł czy notatkę popularnonaukową z dziedziny astronomii i astrofizyki. Jeżeli ma być ona popularnonaukowa, to powinna być czytelna i zrozumiała dla odbiorcy nie posiadającego wiedzy specjalistycznej i nie znającego terminologii fachowej (no za wyjątkiem takich najpopularniejszych terminów jak planeta, gwiazda, galaktyka). Natomiast astronomowie i astrofizycy używają swojego, specjalistycznego języka, i dla nich niektóre słowa znaczą coś innego, niż to się popularnie przyjmuje. Typowym wyrażeniem, użytym właśnie w tym artykule, jest "spalanie gazu". Czytelnik bez rozeznania w znaczeniu tego słowa dla astronoma, zrozumie to zupełnie źle. W języku popularnym (a także w chemii), spalanie jest rozumiane jako reakcja chemiczna łączenia się paliwa z utleniaczem (najczęściej po prostu tlenem). Natomiast w astrofizyce, pojęcie to oznacza syntezę termonuklearną. Myślę więc, że jeżeli używa się takiego określenia, to czytelnikowi należy się choćby jedno zdanie wyjaśnienia, o co chodzi. Inaczej może to wprowadzać w błąd. Takich pojęć jest wiele. Innym przykładem z tej dziedziny jest sformułowanie "gwiazda z dużą zawartością metali". Niewyrobiony czytelnik, zrozumie to dosłownie, czyli popularne określenie metal jako np. żelazo itp. A tymczasem dla astronoma metal to wszystko co nie jest wodorem lub helem. I o nieporozumienie łatwo. Dobrze byłoby, aby każdy piszący (tłumaczący) artykuł popularnonaukowy, popatrzał krytycznie na jego treść, z punktu widzenia zwykłego czytelnika, nie znającego danego zagadnienia. I tam gdzie to wydaje się potrzebne, dał krótkie wyjaśnienia terminów, które mogą być źle zrozumiane. Nawet jeżeli jest to tłumaczenie, a w oryginale brak takowych objaśnień.
  19. Zawsze gdy czytam informację mówiącą że jakaś planeta lub gwiazda jest ileś razy czy o ileś procent większa lub mniejsza od innej planety/gwiazdy, to zastanawiam się o jaką wielkość chodzi. Co jest większe? Średnica? Masa? To przecież zasadnicza różnica, bo masa jest, z grubsza rzecz biorąc, proporcjonalna do trzeciej potęgi rozmiarów liniowych - zakładając podobną gęstość obu obiektów. A biorąc pod uwagę możliwe różnice składu i rozkładu gęstości, to rozbieżności mogą być jeszcze większe. Myślę że ZAWSZE powinno się podawać, o jakiej wielkości się pisze, przy takich porównaniach
  20. No cóż, oryginalny tekst z MIT też precyzją nie grzeszy. Moim skromnym zdaniem chodzi o wyładowanie koronowe, jakie powstaje w silnych polach elektrycznych, a zwłaszcza na powierzchniach o dużych krzywiznach lub ostrzach (tu mamy cienki drut), gdzie występują duże niejednorodności pola elektrycznego. I może właśnie o tę niejednorodność pola chodzi. Czyli wyrywanie elektronów z obojętnych atomów przez silne pole elektryczne, oraz silna polaryzacja cząsteczek lub atomów i w efekcie tego rozpędzanie ich w niejednorodnym polu - w rezultacie możliwa również jonizacja w zderzeniach rozpędzonych cząstek.
  21. Dwie uwagi: Newton to miał na imię Isaac, a jednostka siły w języku polskim nosi nazwę niuton [N]; pole elektryczne jest polem wektorowym, a gradient to pochodna pola skalarnego.
×
×
  • Create New...