Istnieja normy spoleczne i ustroje, ktore to reguluja. Zazwyczaj wiekszosc na przystanku stanowia ludzie niepalacy, wiec palacz powinien sie odsunac. Porownywanie do samochodu tez nie ma sensu, kazdy to akceptuje, bo korzysta/korzystal(jest XXIw.!) z tego dobrodziejstwa i wie, jakie korzysci to przynosi w zamian za szkody. Palenie przy mnie, czyni ze mnie biernego palacza, czyli osobe, ktora traci na zdrowiu, choc (w tym przypadku) tego nie chce.. Jestes tego swiadomy, wiec z premedytacja wyrzadzasz mi krzywde. Uderzajac kogos w twarz na przystanku, uszkodze sobie reke (chcialem), a jemu zlamie nos (jackass moze by chcial). Czy uwazasz, ze moge tak zrobic? Jasne, ze nie, bo istnieje prawo i normy spoleczne, ktore takie cos maja eliminowac. Przyklad bardziej drastyczny i skutki grozniejsze, ale przyczyna ta sama - z wlasnej woli robie Ci krzywde, bo mam 'wolnosc'.