Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Forum

  1. Nasza społeczność

    1. Sprawy administracyjne i inne

      Uwagi odnośnie funkcjonowania serwisu i forum

      1909
      odpowiedzi
    2. Luźne gatki

      O wszystkim i nie na temat

      9026
      odpowiedzi
  2. Komentarze do wiadomości

    1. 15312
      odpowiedzi
    2. 37644
      odpowiedzi
    3. 12049
      odpowiedzi
    4. 4081
      odpowiedzi
    5. 2355
      odpowiedzi
    6. 17005
      odpowiedzi
    7. 8776
      odpowiedzi
    8. 2804
      odpowiedzi
    9. 20774
      odpowiedzi
  3. Artykuły

    1. 465
      odpowiedzi
  4. Inne

    1. 139
      odpowiedzi
    2. 112
      odpowiedzi
  • Kto jest online?   0 użytkowników, 0 anonimowych, 42 gości (Zobacz pełną listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Odpowiedzi

    • Nie można wykluczyć, że wirus opryszczki przyczynia się do rozwoju choroby Alzheimera. Gdy tajwańscy naukowcy przyjrzeli się osobom, które z powodu poważnej infekcji wirusem opryszczki zostali poddani agresywnemu leczeniu antybiotykami, okazało się, że relatywne ryzyko demencji spadło u tych osób aż 10-krotnie. Dwóch brytyjskich profesorów, których poproszono o komentarz do pracy Tajwańczyków opublikowanej w lutym na łamach Neurotherapeutics zauważa, że ich koledzy z Tajwanu wykazali, iż wirus opryszczki HSV1 zwiększa ryzyko rozwoju choroby Alzheimera. Ten i dwa inne artykuły różnych grup badawczych z Tajwanu to pierwsze dowody oparte na badaniach populacji, które wskazują na istnienie związku przyczynowo=skutkowego pomiędzy wirusem opryszczki a chorobą Alzheimera. To bardzo ważne odkrycie, mówi profesor Ruth Itzhaki z University of Manchester. Profesor Itzhaki opublikowała w Journal of Alzheimer's Disease, napisany wspólnie z profesorem Richardem Lathe z University of Edinburgh, komentarz do trzech tajwańskich badań. Brytyjczycy podkreślają, że badania te dostarczają najsilniejszych dowodów na wspomniany powyżej związek i są zgodne z wnioskami wypływającymi z 30-letnich badań profesor Itzhaki nad chorobą Alzheimera.a Myślę, że jesteśmy pierwszymi, którzy zdali sobie sprawę z wagi dowodów dostarczonych przez badania przeprowadzone na Tajwanie. To dewastująca choroba, dotykająca przede wszystkim ludzi starszych. Nie istnieje na nią żadne lekarstwo. Na całym świecie cierpi na nią niemal 30 milionów osób i liczba ta będzie rosła wraz ze wzrostem średniej długości życia. Uważamy jednak, że bezpieczne i łatwo dostępne leki antywirusowe mogą odegrać ważną rolę w leczeniu. Być może w przyszłości będziemy zapobiegać tej chorobie poprzez szczepienia niemowląt przeciwko opryszczce, mówi profesor Itzhaki. Jedynym sposobem na zdobycie dowodu, że mikroorganizm jest przyczyną niezakaźnej choroby, jest skuteczne wyleczenie lub skuteczne zaszczepienie przeciwko temu mikroorganizmowi, dodaje. Większość badań nad chorobą Alzheimera skupia się na ich bezpośredniej przyczynie, blaszkach amyloidowych. Jednak pomimo olbrzymiej liczby badań, wciąż nie wiemy, dlaczego się one tworzą. Nosicielami HSV1 jest większość ludzi. Wirus zwykle pozostaje w stanie uśpienia w obwodowym układzie nerwowym. Od czasu do czasu aktywuje się i u niektórych osób widocznym objawem jego działania jest opryszczka. Tajwańczycy podczas swoich badań wykorzystali informacje o 8352 osobach w wieku co najmniej 50 lat, u których pomiędzy styczniem a grudniem 2000 roku zdiagnozowano ciężką postać opryszczki. Grupa ta została porównana z 25 056 osobami, u który nie stwierdzono objawów infekcji HSV. Obie grupy były w latach 2001–2010 badane pod kątem częstotliwości występowania demencji. Okazało się, że w grupie zarażonej HSV ryzyko demencji było o 2,542 raza wyższe niż w grupie zdrowej. Jednak najbardziej uderzające się różnice wewnątrz samej grupy zarażonych wirusem opryszczki. Gdy porównano osoby, które po zdiagnozowaniu ciężkiej opryszczki poddano antybiotykoterapii z osobami, które antybiotyków nie przyjmowały, okazało się, że leczenie antybiotykami aż 10-krotnie zredukowało ryzyko demencji. Znacząca jest nie tylko tak olbrzymia różnica, ale również fakt, że pomimo tego, że sama antybiotykoterapia trwała dość krótko, zapewniła ona większości pacjentów długotrwałą ochronę przed chorobą Alzheimera, stwierdził profesor Lathe. Wiele lat temu, w 1991 roku odkryliśmy, że u wielu starszych osób zarażonych HSV1 wirus ten obecny jest też w mózgu. Później, w 1997 roku wykazaliśmy, że pewne specyficzne czynniki genetyczne wiążą się ze znacznym wzrostem ryzyka wystąpienia choroby Alzheimera. W 2009 roku udało nam się wykazać, że DNA wirusa HSV występuje w blaszkach amyloidowych obecnych w mózgach osób cierpiących na Alzheimera. Zasugerowaliśmy wówczas, że obecny w mózgu wirus jest reaktywowany przez czynniki takie jak stres, obniżenie odporności czy zapalenie w innym miejscu organizmu. Z tego też powodu sądzimy, że cykl reaktywacji HSV1 w mózgu wywołuje chorobę Alzheimera przynajmniej u niektórych pacjentów, uważa Itzhaki.
      « powrót do artykułu
    • Wśród przedstawicieli megafauny słonie są najskuteczniejszymi "roznosicielami" nasion pewnego drzewa wielkoowocowego z Tajlandii. Biolodzy wyjaśniają, że megafauna spełnia krytyczną rolę w roznoszeniu nasion wielu roślin lądowych, szczególnie tych z dużymi owocami. Choć pojęcie megafauna obejmuje zwierzęta o różnych wielkościach i fizjologii, dotąd słabo poznano ich relatywny wkład w rozprzestrzenianie nasion większości roślin, które od nich zależą. Autorzy pracy opublikowanej na łamach pisma PLoS ONE postanowili więc prześledzić spożycie owoców, rozsiewanie nasion i żywotność nasion u drzewa Platymitra macrocarpa z rodziny flaszowcowatych. Rodzi ono spore owoce o długości 3-5 cali (ok. 7,6-12,7 cm), które zjadają m.in. słonie, sambary jednobarwne, niedźwiedzie czy gibony. Zespół obserwował P. macrocarpa w okresie owocowania, pobierał próbki odchodów, a także mierzył wskaźnik kiełkowania i wzrost pozostawionych w różnych miejscach nasion. Na tej podstawie określano skuteczność roznoszenia nasion przez poszczególne gatunki megafauny. Okazało się, że choć słonie zjadały tylko 3% dostępnych owoców, można było z nimi powiązać aż 37% nasion dających żywotne siewki. Dla porównania, sambary jednobarwne zjadały 23% owoców, ale odpowiadały za jedynie 17% siewek. Ekipa Kim R. McConkey z malezyjskiego kampusu Uniwersytetu w Nottingham uważa, mała skuteczność sambarów wynika z tego, że chrząszcze silniej uszkadzają wydalane przez nie nasiona. Choć mniejsi przedstawiciele leśnej megafauny (np. jeleniowate i niedźwiedzie) odgrywają ważną rolę w rozsiewaniu nasion P. macrocarpa, ich skuteczność jest mniejsza, przez co by doprowadzić do tego samego poziomu reprodukcji drzewa, muszą zjeść więcej jego owoców. Jeśli mniej zagrożone duże zwierzęta roślinożerne, np. jeleniowate, nie będą w stanie odtworzyć związanej z roznoszeniem nasion roli zagrożonych megaroślinożerców, np. słoni, skurczy się zasięg roślin rodzących owoce zależne od megafauny. To z kolei wpłynie na skład leśnej społeczności i, być może, na ilość dwutlenku węgla magazynowanego w lesie.
      « powrót do artykułu
    • Zatem źle i niezgodnie z życzeniem. Ponawiam swój apel: czytaj WSZYSTKO. Inaczej dyskusja traci sens.

      PONOWNIE CYTUJĘ (co jest dla mnie nudne i naprawdę uciążliwe)

      „Nazwisk na -o, zarówno słowiańskich, jak i niesłowiańskich, wolno nie odmieniać, należy jednak wówczas użyć ich z odmienionym imieniem, słowem pan lub pani albo innym wyrazem wskazującym na właściwy przypadek, np. dom sędziego Czubko, rozmowa z sędzią Czubko.”

      (cytat z wypowiedzi Bańki: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/odmiana-nazwisk-na-o;9555.html)

      A zatem: „w rozumieniu profesora Bańko” - dopuszczalne (choć Miodek protestuje)

      „w rozumieniu Bańko” - niedopuszczalne, także według Bańki. Musi być określenie odmienne: imię, tytuł itd.

      Chcesz spełniać życzenia Bańki, to je spełniaj, ale rób to dokładnie. Na temat autora i twórcy: żadne z tych pojęć nie zawiera się w drugim, jest to prawda. Gdyby jedno zawierało się w drugim, mielibyśmy między nimi stosunek nadrzędności/podrzędności. Tymczasem zakresy tych pojęć się krzyżują, a to oznacza właśnie, że nie żadne nie zawiera się w drugim. Odsyłam do podstaw logiki: https://pl.wikibooks.org/wiki/Logika_dla_prawników/Zakresy_nazw
    • W życzeniu by nie odmieniać. ctr-c/ctr-v  Zgadzam się z Panią (z Panem?) całkowicie! Choć prof. Bańko nie lubi, gdy się odmienia jego nazwisko, to wszyscy konsekwentnie to robimy i róbmy. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Dziekujemy-prof-Bance;17091.html Ja uszanuję życzenie pana profesora Bańko i nie będę odmieniał tego nazwiska. Zatem tak: "w rozumieniu Bańko". Przed chwilą o autorze i twórcy napisałeś:  
    • Oba terminy mają zakresy przecinające się, tzn. czasem są wymienne, czasem poprawny jest tylko jeden z nich.

      O, i jednak rozumiesz świetnie tę różnicę! Jesteś autorem implementacji, ale nie twórcą wyszukiwania binarnego.

      Podobnie można być autorem gramatyki (czyli podręcznika), ale nie twórcą gramatyki (zbioru reguł).

      I właśnie... użycie terminu „autor” IMPLIKUJE odpowiednie rozumienie terminu „gramatyka”, bowiem „autor” łączy się z pojęciem „implementacji” (w tym wypadku opisu, opracowania, konkretnego przedstawienia), podczas gdy „twórcą” byłby ktoś, kto wymyślił gramatykę , tak sam jak twórcą jest ten, kto wymyślił wyszukiwanie binarne.

      Oczywiście gramatyki języka polskiego nikt nie wymyślił, zatem nie ma ona twórcy. Ale np. gramatyka esperancka ma twórcę, bo została wymyślona (przez Zamenhofa).

      Istnieją natomiast autorzy gramatyk - czyli opracowań, tak samo, jak istnieją autorzy implementacji pewnych technik informatycznych.

      Gdybym miał uważać się za kogoś, kto wymyślił reguły rządzące językiem, użyłbym terminu „twórca”, a nie „autor”. Tak samo jak ktoś, kto wymyślił określoną technikę, użyłby terminu „twórca”.

      Ja jednak użyłem terminu „autor”, co JEDNOZNACZNIE wskazuje, że nie chodzi o technikę, ale o implementację. W tym przypadku: opracowanie, podręcznik, jak kto chce to nazwać.
  • Tematy

×