Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Forum

  1. Nasza społeczność

    1. Sprawy administracyjne i inne

      Uwagi odnośnie funkcjonowania serwisu i forum.

      1945
      odpowiedzi
    2. Luźne gatki

      O wszystkim i nie na temat.

      9085
      odpowiedzi
  2. Komentarze do wiadomości

    1. 15466
      odpowiedzi
    2. 37809
      odpowiedzi
    3. 12094
      odpowiedzi
    4. 4231
      odpowiedzi
    5. 2371
      odpowiedzi
    6. 17163
      odpowiedzi
    7. 8892
      odpowiedzi
    8. 2896
      odpowiedzi
    9. 21044
      odpowiedzi
  3. Artykuły

    1. 470
      odpowiedzi
  4. Inne

    1. 139
      odpowiedzi
    2. 115
      odpowiedzi
  • Odpowiedzi

    • Rzecz działa w obie strony. Wyobraź sobie sytuację odwrotną. Opracowałeś nowatorską koncepcję. Zastrzegłeś sobie do niej prawa i chcesz mieć z tego profity, za twoją ciężką pracę którą wykonałeś. I nagle zgłasza się osoba która twierdzi że ona to wymyśliła wcześniej od ciebie.  Okazuje się że ten ktoś wymyślił sobie jakiś drobny element który funkcjonuje również w twojej pracy, napisał o tym na forum który przeczytało kilkadziesiąt osób i teraz nagle chce pozbawić ciebie profitów za twoją ciężką i długotrwałą pracę. Po to są regulacje prawne. Zawsze funkcjonuje to w taki sposób: nieznajomość prawa, nie zwalnia od obowiązku jego przestrzegania. Będąc pracownikiem naukowym musisz znać prawo które dotyczy twojej pracy, dla precyzyjnego umysłu nie jest to takie trudne. Prawo powstało po to by bronić, ale jeśli ktoś go nie zna może stać się odwrotnie - może on stać się ofiarą prawa. Jarku przemyśl na spokojnie to co napisałem ci wcześniej.  Jeśli uznasz że warto , pomogę ci na każdym etapie tj. opracowania treści zastrzeżenia tak było jednoznaczne i nie budzące prawnych wątpliwości i rejestracji. Prosiłbym tylko o korespondencję na e-maila, bo tego typu prace nie są przeznaczone na forum. Dodam tylko że zastrzeżenie praw funkcjonuje na okres pięciu lat maksymalnie, z możliwością przedłużenia kiedy kończy się jego ważność. Nie pamiętam w tej chwili dokładnych przepisów ale coś mi świta że po zakończeniu okresu ochrony jeśli w zastrzeżeniu tak jest napisane, może ono przejść do domeny publicznej bez konieczności jego przedłużania.
    • A może jednak akademicy i programiści open source oddający wszystkim swoją pracę za darmo jednak nie muszą dodatkowo studiować prawa żeby nie bać się że urząd patentowy odda komuś innemu prawną wyłączność na ich pracę? Może jednak zamiast tego mogą poświęcić ten czas na dalszy właściwy rozwój - nauki a nie prawnego bagna? Może jednak to urząd patentowy powinien mieć odpowiedzialność w użyciu swojej władzy - udzielać tylko patentów które rzeczywiście zasługują na 20 letni zakaz użycia danej koncepcji przez innych?
    • "System który niby ma wspierać rozwój powinien też wspierać osoby idealistycznie udostępniające swoją pracę (akademicy, programiści open-souce), a nie nakładać na nich dodatkowe obowiązki i paranoję że komuś innemu udzielą prawną wyłączność na ich pracę." Nie ma systemu czy regulacji prawnej który jednoznacznie określa zasady udostępniania idei lub rozwiązania do tzw. domeny publicznej jeśli nie wystąpiło formalna rejestracja praw w formie zastrzeżenia praw lub patentu. Tylko wtedy twórca i jego idea są jednoznacznie określeni / co jest bardzo ważne /. Na tej niejednoznaczności bazuje teraz Google o czym sam się przekonałeś. Nawet gdybym miał patent, dalej np. Google mogłoby zgłosić patent opierający się na moim ("derivative"). Zgłoszenie przeze mnie zastrzeżeń patentowych nic by tutaj nie zmieniło. Przy konstrukcji zastrzeżenia praw zawsze należy uwzględnić możliwość zgłoszenia patentów opartych na na danej koncepcji. W takim przypadku należy wyróżnić elementy które są nowym rozwiązaniem i zamieścić klauzulę że wszelkie prace oparte na nich podchodzą  pod to zastrzeżenie. W sądach nie pracują informatycy i to jest klauzula która musi być dla nich czytelna. Jeśli twoja praca zawiera nowe rozwiązania nie stosowane dotychczas, muszą być one jasno wypunktowane. To jedyna możliwość zabezpieczenia. W twoim przypadku to co ci proponuję jest formalnym potwierdzeniem twoich praw jako autora i twojej deklaracji o przekazaniu algorytmu do domeny publicznej.  Mając to możesz informować o tym media / im więcej tym lepiej wszyscy szukają ciekawych informacji /. Szeroka dostępność takich informacji to najlepsza ochrona przed próbami zawłaszczenia twojej pracy i prób zarabiania na niej. Jeśli twoją pracę wykorzystuje również konkurencja po zarejestrowaniu zastrzeżenia, możesz próbować kontaktować się z konkurencją informując ich o groźbie płacenia za to rozwiązanie. Jeśli uznają to za realną możliwość, a są to niemałe pieniądze do zapłaty mogą się w to włączyć by zablokować Googla. Problemem tu jest przebicie się do osób decyzyjnych, struktura korporacji skutecznie blokuje komunikację a z pracownikami nawet nie warto zaczynać rozmowy. Dodam tylko jeszcze jedno, dopóki  jesteś  człowiekiem który "coś tam napisał w sieci, coś tam zrobił i gdzieś coś wysłał " to dla dużych firm jesteś nikim. Jeśli jesteś posiadaczem praw i umiesz udowodnić że należą do ciebie, jesteś dla dużych firm partnerem.
    • ANS jest powszechnie używany od 5 lat - nic z tego nie mam i wątpię żeby to się zmieniło, nawet gorzej - dostałem za to złe relacje z gigantem, co jest dość problematyczne dla młodego akademika, zaczynając od tego że moi znajomi pracujący tam chyba mają zakaz kontaktu ze mną. Jest dobrze udokumentowana próba plagiatu (zgłoszenie patentu na użycie ANS do kompresji wideo nie ujawniając komunikacji autora który dokładnie to im pisze), wstępne odrzucenie, publiczna krytyka EFF, FSF, UJ, oraz praktycznie wszystkich tematycznych mediów (lista: https://encode.ru/threads/2648-Published-rANS-patent-by-Storeleap?p=56953&viewfull=1#post56953 ). Nawet gdybym miał patent, dalej np. Google mogłoby zgłosić patent opierający się na moim ("derivative"). Zgłoszenie przeze mnie zastrzeżeń patentowych nic by tutaj nie zmieniło. System który niby ma wspierać rozwój powinien też wspierać osoby idealistycznie udostępniające swoją pracę (akademicy, programiści open-souce), a nie nakładać na nich dodatkowe obowiązki i paranoję że komuś innemu udzielą prawną wyłączność na ich pracę.
    • Jarku z konieczności musiałem nauczyć się prawa autorskiego i patentowego. Jeśli zostawiasz lukę w kwestiach prawnych i są w tym pieniądze do zarobienia to zawsze ktoś to wykorzysta. Piszesz " po co mam płacić za to co chcę oddać za darmo?". To nie jest tak do końca. Jeśli jesteś autorem wartościowej koncepcji i potrafisz to udowodnić w sposób bezsprzeczny to zawsze w tym będą pieniądze. Twoje rozwiązanie oddałeś za darmo ale jeśli jest ono wartościowe to buduje ono twoje portfolio, a więc w przyszłości w sposób pośredni będziesz z tego czerpał zyski, bo jako twórca tego co dałeś za darmo będziesz angażowany do innych projektów a twoja wartość jako pracownika naukowego będzie oceniana przez ten pryzmat. To się przekłada na pieniądze. Nikomu nieznany informatyk bez osiągnięć zarobi za swoją pracę powiedzmy : 10 tysięcy Ta sama praca wykonana przez osobę z osiągnięciami i renomą będzie kosztowała 50 tysięcy.  Znasz zasady publikacji prac naukowych. To dość długi proces / pomijam tu autorów publikujących  na https://arxiv.org/ . By pozyskać punkty impact factor, praca przechodzi przez cykl recenzji / często płatnych / i nieraz są dodatkowe opłaty za publikację danego artykułu. Tu też można zadać pytanie dlaczego naukowiec ma płacić za to co co chce oddać światu za darmo ? Tego typu procedury  / dotyczy to również informatyki / są filtrem odsączającym wartościowe treści od bezwartościowych śmieci. Każdy może zastrzec sobie prawo do wszystkiego nikt tego nie sprawdza, ale jest to bezpośredni dowód na twoje autorstwo umiejscowiony w konkretnym czasie. I daje ci do ręki moc decydowania o losach twojej pracy. A pieniądze są minimalne.  Wyobraź sobie że Gogle opatentuje twój algorytm. Mając w ręku zastrzeżenie łatwo znajdziesz firmę która w twoim imieniu złoży pozew sądowy i Google mimo sztabu prawników nie będzie mogło przełamać granicy daty określonej w zastrzeżeniu. Będą musieli udowodnić w sposób jednoznaczny że opracowali ten algorytm samodzielnie przed datą twojego zastrzeżenia. A to jest bardzo trudne ...     Jarku napiszę ci co ja bym zrobił w tej sytuacji jaką masz obecnie.  1. Dokonałbym zastrzeżenia praw / teraz / i dołączyłbym do niego dokument szczegółowo opisujący daty publikacji zasad funkcjonowania algorytmu i samego algorytmu plus wszystkie możliwe materiały które zostały opublikowane. 2. Dołączyłbym dokument precyzujący cel zrobienia zastrzeżenia praw autorskich. W tym przypadku celem będzie zapobieżenie próbom komercjalizacji twojego algorytmu. 3. Poinformowałbym Google o tym fakcie udostępnił im szczegółowo treść zastrzeżenia i cel jego zrobienia. 4. Takie same materiały z krótkim listem wysłałbym do kilkudziesięciu czasopism i liczących się portali informacyjnych. Burza medialna i dostępność wiedzy że to ty jesteś autorem algorytmu  jak też i twoje intencje to najlepszy sposób na zablokowanie wszelkich prób patentowania algorytmu. 5. W przypadku jeśli jednak ktoś to opatentuje każdy sąd musi uznać ten materiał dowodowy za wiążący, wystarczy wtedy skontaktować się z podmiotem który dokonał zastrzeżenia i zlecić przesłanie  kompletu zastrzeżonych dokumentów na adres sądu. 6. Koszta wniesienia sprawy są minimalne, w razie wygranego procesu podmiot który naruszył prawo musi ci je zwrócić.  Ja już dawno przestałem żyć ideami życie nauczyło mnie cynizmu.  Jarku jeśli będę ci mógł w jakiś sposób pomóc tu jest mój e-mail : ceojanusz@gmail.com  
  • Tematy

×