Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. Pewnie to zabrzmi dość "okrutnie", ale może po prostu spróbuj oglądać bardziej "ambitne" filmy? Jeżeli poświęcasz dużo energii na zwalczanie kreacjonistów/foliarzy/płaskoziemców itp. to być może jesteś postrzegany jako ktoś o zbliżonym "poziomie lotów"? Mi YT zarekomendowało np. taki wykład https://www.youtube.com/watch?v=_M3AfJjP8O0 (dający dużo do myślenia IMHO, pojawił się po tym, po tym jak obejrzałem pewien wykład podlinkowany przez J. Dudę na KW). Albo np. https://www.youtube.com/watch?v=tgewDHJsqvQ. Albo na kanale Sabine Hossenfelder (https://www.youtube.com/channel/UC1yNl2E66ZzKApQdRuTQ4tw) można co nieco ciekawego usłyszeć (np. ma kilka filmików nt. "tracenia informacji" w czarnych dziurach). Z programowania: https://www.youtube.com/watch?v=o9pEzgHorH0 Z muzyki mi YT niedawno zarekomendowało: https://www.youtube.com/watch?v=18mHMEqYEF8 (piękne, a zupełnie nie znałem tej artystki). Jakoś nie mam powodów do narzekania, mógłbym podać jeszcze dużo przykładów, zależy, co kto lubi. Żadnych filtrów nie stosuję, z drugiej strony na reklamy zupełnie nie zwracam uwagi (czekam tylko, aż pojawi się przycisk "Pomiń" )
  3. Yesterday
  4. Owszem, żyjemy teraz dłużej, a prawdopodobieństwo wystąpienia raka zwiększa się z wiekiem. Do tego dochodzi przemysł, używki, zanieczyszczenia. Ale czy w średniowieczu ludzi żyli w czystym środowisku? Może powietrze było bardziej czyste, ale ludzie przesiadywali często w pobliżu ognisk, wdychali z nich dym, jedli brudy, rzadko myli ręce, jako leki stosowali nieświadomie maści z substancji smolistych, substancje z rtęcią, kadmem, arsenem, ołowiem i innymi świństwami, które dzisiaj są zakazane. Czy zbadano te kości na obecność takich toksyn? Może to rzuciłoby nieco więcej światła na przyczyny raka u tych ludzi.
  5. Jednym z mitów powielanych przez foliarzy z alternatywnych kręgów, że teraz częściej chorujemy na raka ze względu na chemię w jedzeniu szkodliwą opiekę medyczną. Jest tak, bo ludzie żyją generalnie dłużej, wykrywalność jest większa, a rak częściej dopada na starość. Palenie fajek i zanieczyszczenie środowiska ma oczywiście wpływ na zdrowie. Ale zauważyłem, że takie tezy to jest często podstawa filmów o olejkach eterycznych i innych alternatywnych banialukach. Teraz jestem bombardowany dziwnymi reklamami na youtube o metodzie poprawy wzroku i jakiś plastrach detoksykacyjnych, a wcześniej o scammerskich produktach przeciwbólowych kailo. Normalnie intelektualna degrengolada najniższych lotów. Praktycznie trzeba korygować każde wypowiedziane zdanie w tych reklamach. Zastanawiam się skąd mi się to bierze na youtube, może mam wśród znajomych tajniaka foliarzy, kreta w sieci albo kiedyś coś kliknąłem?
  6. Zerknąłem w necie i istnieją już podobne rozwiązania. Przypomniało mi się też, że kiedyś widziałem w necie coś na wzór Google Glass z wbudowanym AI, które rozpoznawało tekst i czytało głośno to co wykryło. Inteligentne okulary obsługiwały polecenia głosowe i czytały tekst w czasie rzeczywistym dla osób z wadami wzroku. Pewnie wymagało to połączenia z chmurą, bo nie chce mi się wierzyć, że takie możliwości upchnęli do okularów, ale może się mylę. Technologia idzie do przodu i już całkiem solidnie pomaga ludziom. Tego typu mechanizmy mogą być obsługiwane przez prostsze procesy. Musi to być zakodowane w DNA oczywiście, ale pod wpływem wilgoci wiele rzeczy na przykład pęcznieje i staje się mało wytrzymałe. Ciekawe zagadnienie, bo globalne ocieplenie powoduje wzrost CO2. Większość denialistów bierze to za dobrą monetę i twierdzi, że rośliny będą lepiej rosły. Naukowcy są z kolei ostrożni, bo ilość azotu i innych składników odżywczych nie wzrośnie, a wyższa temperatura będzie oznaczać szybszą utratę wilgoci przez aparaty szparkowe. Więc nadmiar CO2 może paradoksalnie upośledzić wzrost roślin, które będą musiały się ograniczać w wychwytywaniu CO2, z konieczności zatrzymania wody.
  7. Co tam nietoperze, głupie ziarenko ma w DNA zapisane plany czujników takich jak zegar, miernik natężenia światła, miernik wilgotności itd. i po skiełkowaniu potrafi ich używać i liczyć potrzebne dane (oczywiście w jednostkach SI)
  8. W średniowieczu na Wyspach Brytyjskich ludzie chorowali na nowotwory 10-krotnie częściej niż dotychczas sądzono, informują naukowcy z University of Cambridge. Przeprowadzili oni pierwsze badania, w których wykorzystano zdjęcia rentgenowskie i tomografię komputerową do poszukiwania nowotworów w szkieletach populacji sprzed epoki przemysłowej. Z badań wynika, że w chwili śmierci na nowotwory chorowało od 9 do 14 procent dorosłej populacji średniowiecznej Brytanii. Dotychczas kwestię nowotworów u ludzi, którzy nie palili papierosów i nie zetknęli się z przemysłowymi zanieczyszczeniami powietrza badano przyglądając się z zewnątrz kościom i poszukując w nich oznak nowotworów. Ta metoda sugerowała, że przed wiekami nowotwory dotykały mniej niż 1% ludzi. Uczeni z Cambridge połączyli tradycyjne analizy kości z badaniami radiologicznymi. Przyjrzeli się w ten sposób 143 szkieletom z 6 cmentarzy z Cambridge i okolic. Badani ludzie żyli pomiędzy VI a XVI wiekiem. Większość nowotworów rozpoczyna się w tkankach miękkich. W przypadku średniowiecznych zwłok dawno uległy one rozkładowi. Tylko niektóre nowotwory dają przerzuty do kości, a wśród nich jest jedynie kilka, w przypadku których zmiany są widoczne na powierzchni. Dlatego też postanowiliśmy dokładniej przyjrzeć się kościom, mówi główny autor badań, doktor Piers Mitchell, którego zespół pracuje w ramach projektu „After the Plague”. Z wynikami najnowszych badań można zapoznać się na łamach pisma Cancer. Ze współczesnych badań wiemy, że przerzuty do kości pojawiają się w 30–50% nowotworów tkanek miękkich. Połączyliśmy tę wiedzę z dowodami na przerzuty do kości w badanych szkieletach i na tej podstawie oszacowaliśmy rozpowszechnienie się nowotworów w średniowiecznej Brytanii, informują autorzy badań. Dzięki użyciu tomografu mogliśmy znaleźć ślady nowotworów ukryte głęboko w kościach, które na zewnątrz wyglądały zupełnie normalnie. Dotychczas sądzono, że najczęstszymi przyczynami złego stanu zdrowia średniowiecznej populacji były choroby zakaźne, niedożywienie i urazy spowodowane wypadkami i wojnami. Teraz do najważniejszych chorób trapiących ludzi w średniowieczu należy dodać nowotwory, stwierdza doktor Jenna Dittmar. Naukowcy zauważają jednocześnie, że we współczesnej Wielkiej Brytanii 40–50 procent populacji choruje na nowotwór na jakimś etapie życia. To kilkukrotnie częściej niż w średniowieczu. Do rozpowszechnienia nowotworów prawdopodobnie przyczynił się współczesny tryb życia, jak chociażby palenie tytoniu, który dotarł do Brytanii w XVI wieku. Niewątpliwym też jest kancerogenny wpływ zanieczyszczeń przemysłowych. Niewykluczone też, że powodujące nowotwory wirusy są obecnie bardziej rozpowszechnione, gdyż łatwiej i częściej podróżujemy. Kolejną przyczyną jest większa średnia długość życia, co daje nowotworom więcej czasu na rozwój. Badane szkielety pochodziły z cmentarzy z trzech wsi wokół Cambridge oraz z samego miasta, w tym z cmentarza byłego opactwa augustianów oraz cmentarza szpitalnego. Niewiele szkieletów zachowało się w stanie komplecie. Uczeni wykorzystali tylko te szkielety, z których pozostał nietknięty kręgosłup, miednica i kości udowe. Wiadomo bowiem, że to w tych kościach najczęściej pojawiają się przerzuty. Zbadano szczątki 96 mężczyzn, 46 kobiet i osoby o nieustalonej płci. Ślady nowotworów znaleziono w kościach 5 osób (3,5%), głównie w kościach miednicy, chociaż u jednej osoby odkryto uszkodzenia na całym szkielecie, co sugeruje, że cierpiał na nowotwór krwi. Jako, że tomografia komputerowa pozwala wykryć przerzuty to kości w 75% przypadków, a przerzuty takie pojawiają się w 30–50 procentach nowotworów tkanek miękkich, naukowcy oszacowali, że na nowotwory cierpiało od 9 do 14 procent dorosłej populacji średniowiecznej Brytanii. Autorzy badań zaznaczają, że badana próbka była mała i ograniczona geograficznie, a jednoznaczne stwierdzenie nowotworu w kościach liczących setki lat nie jest proste. Konieczne są następne badania tomograficzne szczątków z różnych regionów i różnych czasów. To pozwoli nam twierdzić, jak bardzo rozpowszechnione były nowotwory, dodaje Mitchell. « powrót do artykułu
  9. Naukowcy odkryli, że w wielu przypadkach raka przełyku dochodzi do aktywowania wirusowego genomu, który jest obecny w genomie od milionów lat. To było zaskoczenie. Nie poszukiwaliśmy elementów wirusowych, ale ich odkrycie otwiera drogę dla potencjalnych leków przeciwnowotworowych, mówi główny autor badań profesor Adam Bass z Columbia University Vagelos College of Physicians and Surgeons. Wyniki badań opublikowano w Nature Genetics. Retrowirusy endogenne (ERV) to retrowirusy, które miliony lat temu zainfekowały pierwotne komórki rozrodcze kręgowców. Włączyły się one do materiału genetycznego zainfekowanego organizmu. Z czasem, w wyniku mutacji i kolejnych infekcji, genom wirusów stał się znaczną częścią genomu kręgowców. U człowieka aż 8% DNA pochodzi od retrowirusów. Pomysł, że ERV mogą przyczyniać się do rozwoju nowotworów, nie jest nowy. Co prawda ERV z czasem uległy degradacji i nie tworzą wirusów, ale mogą trafić do różnych genów, zaburzając ich aktywność lub też aktywując geny powodujące nowotwory. Ostatnio jednak zaczęły pojawiać się badania sugerujące, że ERV można wykorzystać do walki z nowotworami, jeśli uda się przeprowadzić ich transkrypcję do RNA. Gdy komórki aktywują wiele ERV, pojawia się wiele podwójnych nici RNA, które trafia do cytoplazmy komórek. To tworzy stan podobny do infekcji wirusowej i wywołuje reakcję zapalną. W ten sposób ERV mogą powodować, że nowotwory staną się bardziej podatne na immunoterapię. Wiele zespołów próbuje skłonić komórki nowotworowe do aktywowania ERV, wyjaśnia Bass. Bass wraz z zespołem wykorzystali tkanki myszy, z których stworzyli organoidy przełyku, by zbadać, w jaki sposób zdrowe komórki zamieniają się w komórki nowotworowe. Okazało się, że gen SOX2, który ułatwia rozwój nowotworu przełyku, prowadzi też do ekspresji licznych ERV. Jako, że duża ekspresja ERV i ich akumulacja są szkodliwe dla komórek, pojawia się enzym ADAR1, który prowadzi do szybkiej degradacji podwójnych nici RNA. Już z innych badań wiadomo, że ADAR1 jest związany z rakiem przełyku oraz, że im wyższy jego poziom, tym gorsze rokowania dla pacjenta. Jednak rola ADAR1 w raku przełyku nie była dotychczas znana. Nowotwory te są zależne od ADAR1. Jego działanie zapobiega pojawieniu się reakcji immunologicznej, która może być bardzo szkodliwa dla komórek, wyjaśnia Bass. Drugą ważną wskazówką był fakt, że niektóre osoby cierpiące na raka przełyku są poddawani immunoterapii, co wydłuża ich życie o kilka miesięcy. Blokowanie ADAR1 może mieć bezpośredni wpływ na rozwój raka przełyku, a do tego może znacząco zwiększać skuteczność immunoterapii u osób z tym nowotworem, ekscytuje się Bass. Jednak to nie wszystko. Obserwacja rozwoju nowotworu w utworzonych organoidach ujawniła wiele innych procesów, które można wykorzystać podczas leczenia. Sposób, w jaki użyliśmy organoidów, by ze zwykłych komórek utworzyć komórki nowotworowe to świetny system do odkrywania procesów wywołujących raka i testowania leków. Dzięki temu, że mogliśmy dokonywać pojedynczych zmian w genomie, byliśmy w stanie stwierdzić, które kombinacje zmian genetycznych prowadzą do rozwoju nowotworu, stwierdza Bass. Uczeni mogli sprawdzić, jakie są różnice w organoidach prawidłowych i nowotworowych, co z kolei pozwala odróżnić aktywność SOX2 w komórkach prawidłowych i nieprawidłowych. Ważne jest, byśmy poznali tę różnicę, gdyż potencjalne terapie muszą brać na cel komórki nowotworowe, ale oszczędzać zdrowe. Komórki nowotworowe łatwo jest zabić. Problem jednak w tym, w jaki sposób je zabić, oszczędzając zdrowe komórki, komentuje Bass. « powrót do artykułu
  10. Ciekawe. Kiedyś obiło mi się o uszy, że ktoś stosował echolokację, ale nigdy nie doczytałem dokładnie. Jestem pod wrażeniem zręczności i nigdy bym nie pomyślał, że tak można jeździć na rowerze szczególnie w ruchu ulicznym Podejrzewam, że można to by usprawnić przez zastosowanie technologii: może dźwięki wyższych częstotliwości, które nie byłyby słyszalne oraz dobry mikrofon kierunkowy w połączeniu z zestawem słuchawkowym? Ewentualnie LIDAR, przetwarzanie i w warstwie prezentacji przejść na dźwięk albo inny zmysł dostępny dla użytkownika (nawet dotyk). Najlepsze video w tym temacie, jakie do tej pory widziałem.
  11. Załogowa kapsuła kosmiczna Starliner produkcji Boeinga ma polecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) nie wcześniej niż 30 czerwca. Będzie to drugi bezzałogowy test tej kapsuły. Pierwszy, nieudany, odbył się w grudniu 2019 roku. Jeśli misja OFT-2się powiedzie, Boeing może już w niedalekiej przyszłości stać się drugą prywatną firmą, która będzie woziła astronautów na ISS. W grudniu 2019 roku Starliner nie dotarł do Stacji z powodu problemów technicznych. Później pojawiły się kolejne problemy, które opóźniły następne testy. Boeing zarówno miał kłopot ze spełnieniem wymogów NASA. Był też problem ze znalezieniem odpowiedniego terminu i wolnego doku na ISS, na którą zaczęły latać pojazdy SpaceX. Ostatnio Boeing przeprowadził pięciodniową symulację misji, która potwierdziła, że oprogramowanie i sprzęt działają jak należy. Boeing i SpaceX to dwie prywatne firmy, które podpisały z NASA kontrakty na misje załogowe na Międzynarodową Stację Kosmiczną. SpaceX wykonał dotychczas dwa takie loty. Jeśli OFT-2 się powiedzie, to prawdopodobnie w przyszłym roku astronauci polecą na ISS na pokładzie Starlinera. Już w latach 70. ubiegłego wieku NASA zaczęła badać możliwość udostępnienia swoich stanowisk startowych i usług prywatnym przedsiębiorcom. Pozwoliłoby to bowiem obniżyć rosnące koszty infrastruktury konieczniej do prowadzenia misji kosmicznych. W czasach prezydenta Reagana, w 1984 roku, Kongres USA uchwalił ustawę Commercial Space Launch Act. W jej ramach NASA współpracuje z prywatnym przemysłem i ułatwia mu komercjalizację przestrzeni kosmicznej oraz technologii kosmicznych. W 2011 roku zrezygnowano z prowadzonego od 30 lat programu promów kosmicznych. NASA, chcąc skupić się na eksploracji dalszych części Układu Słonecznego, postanowiła że kwestię prac w pobliżu Ziemi pozostawi prywatnym firmom. W wyniku wieloetapowego procesu selekcji w roku 2014 zdecydowano, że to firmy SpaceX oraz Boeing będą realizowały wart 6,8 miliarda USD program Commercial Crew Transportation Capability. « powrót do artykułu
  12. Jest kilka klas asteroid, ale proporcje są zbliżone tak jak w na Ziemi. Znacznie więcej jest luźno związanego gruzu i asteroid skalistych. Ale obiekt 2011 UW158 podobno zawiera dużo platyny Przypomniało mi się teraz, że w Armageddon chyba zabrali inżynierów z platformy wiertniczej prosto do ośrodka lotów kosmicznych NASA, haha Najlepsze rozwiązanie to zepchnąć je z kursu kolizyjnego, a trzeba zacząć na kilka dekad przed spodziewanym impaktem. Są pomysły, żeby taki obiekt owinąć folią aluminiową albo pomalować farbą, co spowoduje niesymetryczne nagrzewanie promieniami Słońca i odchyli orbitę. Ale na razie nawet tyle folii nie mamy jak wysłać, więc póki co tylko obserwujemy obiekty klasy NEO. Foliarzy za to mamy pod dostatkiem Dobra wiadomość jest taka, że znamy wszystkie lub prawie wszystkie (>90%) obiekty o średnicy 1km lub większej, które mogą zagrozić Ziemi. Mniejsze nadal mogą zniszczyć jednak miasto albo średniej wielkości państwo i są znacznie trudniejsze do wykrycia z wyprzedzeniem https://solarsystem.nasa.gov/asteroids-comets-and-meteors/asteroids/in-depth/
  13. Może przynajmniej pewna rodzina asteroidów taka jest. Może przynajmniej ta, która najbardziej zagraża zderzeniem z Ziemią.
  14. Last week
  15. Hel nieczęsto występuje w środowisku naturalnym, no może trochę w Odolanowie, więc mogą nie być w stanie skompensować 10 °C 337,8 m/s 15 °C 340,3 m/s 20 °C 343,8 m/s 30 °C 349,6 m/s Tutaj jest coś dziwnego: https://www.pnas.org/content/suppl/2021/04/30/2024352118.DCSupplemental mowa kompensowaniu utraty siły nośnej w helowanym powietrzu. IMHO niedoskonałości pilotażu mogą pochodzić z obu źródeł: sztywności środowiska i zmienionej siły nośnej.
  16. Jest taki film Notes on Blindness. Pozwala trochę zajrzeć za tę kurtynę. Tak czy inaczej mózg tworzy model otaczającego świata niezależnie od danych wejściowych.
  17. Z artykułu wynika, że nie kalibrują. Może to jak powiedzieć, że daltonista powinien móc skalibrować detekcję kolorów Kiedyś się zastanawiałem jak zwierzęta posługujące się echolokację postrzegają świat. Echolokacja zdaje się wyewoluowała kilka razy niezależnie od siebie. Ciekawe zagadnienie.
  18. I dlatego hibernują. Nie dość, że nie ma co jeść, to jeszcze zawsze się spóźniają 10%. A poważnie, to chyba powinny umieć to jakoś choć częściowo skalibrować. Zmiany ciśnienia i wilgotności występują też w lecie.
  19. So long, and thanks for all the gravel Liczyłem, że mają chociaż kilogram skał, ale ładunek jest podany dalej w gramach. Ach te homeopatyczne ilości paliwa. Nagranie potwierdziło, że asteroidy to tak na prawdę kupa luźno związanego grawitacyjnie gruzu i żadne scenariusze rodem z Armageddon nie wchodzą w grę
  20. Haha, naukowcy z wyższej szkoły trollingu Mają wklepaną stałą. Trzeba przeszukać kod źródłowy (DNA) pod kątem wartości 343000 ms/s Swoją drogą ciekawe czy dałoby się to zmodyfikować w określony sposób manipulując przy DNA, chociaż nie wiem czy to jest etyczne.
  21. Astronomowie z Obserwatorium Astronomicznego UW wyjaśnili prawie stuletnią zagadkę pochodzenia tzw. długiego okresu wtórnego w gwiazdowych czerwonych olbrzymach. Gdy w gwiazdach typu słonecznego wyczerpuje się paliwo jądrowe, przeistaczają się one w czerwone olbrzymy. Oznacza to, że zwiększają swój promień setki razy, pochłaniając tym samym krążące wokół nich pobliskie planety. Jednocześnie gwiazdy te zaczynają tracić masę w wyniku intensywnego wiatru gwiazdowego. Co więcej, w ostatnich etapach swojego życia czerwone olbrzymy zaczynają pulsować, co widoczne jest w postaci regularnych zmian blasku tych gwiazd. Około 30% jasnych czerwonych olbrzymów wykazuje dodatkową zmienność z okresem od kilku miesięcy do kilku lat – typowo dziesięć razy dłuższym niż okres pulsacji tych gwiazd. Pochodzenie tzw. długiego okresu wtórnego (ang. long secondary period – LSP) pozostawało tajemnicą przez niemal stulecie, odkąd pierwszy raz zaobserwowano to zjawisko. Astronomowie próbowali tłumaczyć zmienność LSP w czerwonych olbrzymach wzbudzaniem nieradialnych oscylacji gwiazdowych, tworzeniem się gigantycznych komórek konwekcyjnych, epizodycznymi wyrzutami pyłu z powierzchni gwiazdy albo obecnością ciemnych plam w jej fotosferze. Jednak żaden z proponowanych modeli nie potrafił wyjaśnić wszystkich obserwowanych własności gwiazd LSP. Grupa astronomów z Obserwatorium Astronomicznego UW pod kierunkiem prof. Igora Soszyńskiego od lat bada to zjawisko, wykorzystując największą na świecie bazę danych fotometrycznych tworzoną od niemal 30 lat przez przegląd nieba Optical Gravitational Lensing Experiment (OGLE). Kierowany przez prof. Andrzeja Udalskiego projekt OGLE prowadzi regularne obserwacje około 2 miliardów gwiazd należących do naszej Galaktyki oraz do pobliskich Obłoków Magellana. Ogromna baza danych OGLE posłużyła do wybrania bezprecedensowo dużej próbki, około 16 000 gwiazd LSP i zbadania ich właściwości. W szczególności po raz pierwszy zostały przeanalizowane zmiany jasności gwiazd LSP w zakresie podczerwonym. W tym celu badacze skorzystali z obserwacji prowadzonych od kilku lat przez amerykański teleskop kosmiczny WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer). Porównanie optycznych krzywych blasku OGLE z podczerwonymi danymi fotometrycznymi WISE wykazało jedną zasadniczą różnicę: dodatkowe minimum jasności widoczne wyłącznie w zakresie podczerwonym. Takie zachowanie można wyjaśnić obecnością dodatkowego obiektu krążącego tuż nad powierzchnią olbrzyma i otoczonego rozległą chmurą pyłu przesłaniającą gwiazdę raz na okres orbitalny. Materia tworząca orbitującą chmurę nagrzewa się do temperatur około 1000-1500 K, co powoduje emisję promieniowania podczerwonego, dlatego kiedy dochodzi do zakrycia chmury przez czerwonego olbrzyma, można obserwować wtórne minimum tylko w tym zakresie widmowym. Pomiary zmian prędkości radialnych gwiazd LSP wskazują, że zanurzonymi w pyłowej chmurze towarzyszami czerwonych olbrzymów najczęściej są ciała o masach podgwiazdowych, tzw. brązowe karły. Obiekty tego typu powstały prawdopodobnie w wyniku ściągania materii przez planety krążące początkowo na odległych orbitach wokół swoich gwiazd. Wyjaśnienie to otwiera nowe perspektywy badania rozkładów przestrzennych układów planetarnych w naszej i innych galaktykach. Praca prezentująca rozwiązanie zagadki długiego okresu wtórnego w czerwonych olbrzymach ukazała się w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters. « powrót do artykułu
  22. Antymateria różni się tylko ładunkiem. No i nigdy takiego nie znajdziesz. Energia nie znika. Energia się znosi i wydaje się, że znika. Mogę się założy o moją roczną pensję, że wyniki wykażą, że nie jest słabsza. Wydaje mi się, że masz dziwną genezę grawitacji i oraz definicję czym ona jest. Daj spokój z OTW. Cała ta teoryjka jest do zaorania. Wszystko poszło się rypać po doświadczeniach Casamira i Sagnaca. Napierdzielanka dotycząca OTW trwa na całego. Fanatycy nie przyjmują prostych argumentów: https://groups.google.com/g/sci.physics.relativity Wersja skrócona: 1. Jednoczesność nie istnieje. 2. Nie ma czegoś takiego jak układ inercjalny. 3. Transformata Lorentza jest z czapy. 4. Nie możność wykrycia wektora absolutnego przemieszczenia uniemożliwia stosowanie OTW w praktyce. No inne tam takie
  23. Naukowcy z holenderskiego Twente University zbadali, co dzieje się w mózgach osób wykonujących rzuty karne na boisku piłkarskim. Badania wykazały, że u osób, które ulegają presji i nie strzelają goli, dochodzi do aktywacji obszarów mózgu odpowiedzialnych za myślenie długoterminowe. To wskazuje, że przyczyną niestrzelenia gola może być zbyt intensywne myślenie o konsekwencjach. Max W. J. Slutter, Nattapong Thammasan i Mannes Poel wykorzystali w swoich badaniach funkcjonalną spektroskopię w bliskiej podczerwieni (fNIRS) do zmierzenia aktywności mózgów badanych i twierdzą, że to pierwsze tego typu badania, które przeprowadzono w warunkach rzeczywistych, a nie w laboratorium. Ich zdaniem fNIRS może poprawić osiągi graczy, gdyż pokaże, jak działa ich mózg w czasie gry. Naukowcy sugerują, że piłkarze mogą nauczyć się aktywowania tych obszarów mózgu, które będą pomagały w stresujących sytuacjach, jak np. wykonywanie rzutu karnego. Jeśli to prawda, to podobne techniki można będzie wykorzystać nie tylko w sporcie, a wszędzie tam, gdzie działamy pod duża presją. Wyniki naszych badań mogą mieć wpływ wykraczający daleko poza sport. Mogą przydać się np. chirurgom, który muszą zachować wysoką sprawność manualną w warunkach dużej presji, stwierdzają naukowcy. Wyniki ich badań ukazały się w artykule Exploring the Brain Activity Related to Missing Penalty Kicks: An fNIRS Study. Jak to się dzieje, że gracze, którzy potrafią doskonale kontrolować piłkę i precyzyjnie kopnąć ją na odległość ponad 50 metrów, nie trafiają w bramkę z odległości 11 metrów?, mówi Slutter. Uczeni wyjaśniają, że o ile umiejętności fizyczne odgrywają dużą rolę w wykonywaniu karnych, to ważnym czynnikiem jest też psychika. Niejednokrotnie już wykazano, że gracze w czasie wykonywania karnych znajdują się pod dużą presją i czują niepokój. To może ich „przytkać”. Odporność na presję to czynnik indywidualny, ale presja często prowadzi do stresu, a ten negatywnie wpływa na techniczną stronę wykonywania rzutu karnego. Czynniki psychologiczne, takie jak niepokój i presja to jedne z najważniejszych przyczyn pomyłek, dodaje autorzy badań. Do najnowszych badań zaangażowano 22 ochotników. Każdy z nich miał na głowie specjalną nakładkę dokonującą pomiarów. Testy prowadzono w trzech sytuacjach. W pierwszej zadaniem uczestników było trafienie do pustej bramki. W drugiej mieli strzelić gola bramkarzowi, który był ich kolegą. W trzeciej sytuacji bramkarz starał się ich rozproszyć, a za strzelenie gola czekała nagroda. Do eksperymentów zaproszono zarówno amatorów, jak i doświadczonych graczy. Po każdej z prób gracze wypełniali specjalny kwestionariusz, za pomocą którego mierzono poziom presji i zdenerwowania, jakie odczuwali. Odkryliśmy, że gracze, którzy lepiej radzili sobie pod presją, aktywowali w mózgu obszar odpowiedzialny za wykonywanie konkretnych zadań. Na przykład zwiększenie aktywacji kory ruchowej poprawiało działanie pod presją. To logiczne, gdyż odpowiednie poruszanie się to ważny czynnik podczas wykonywania rzutów karnych, mówi Thammasan. Z kolei u graczy, którzy odczuwali silniejszą presję i częściej pudłowali dochodziło do aktywacji kory przedczołowej. To obszar mózgu odpowiedzialny za myślenie długoterminowe, co wskazuje, że osoby te myślały o konsekwencjach potencjalnych błędów, co negatywnie wpływało na ich wyniki. Uzyskane wyniki wspierają hipotezę, zgodnie z którą do prawidłowego wykonania pod presją czynności fizycznych konieczne jest efektywne aktywowanie odpowiednich obszarów mózgu. « powrót do artykułu
  24. Dziennik "Le Parisien" poinformował, że dom letniskowy Marii i Piotra Curie w Saint-Rémy-lès-Chevreuse w podparyskim departamencie Yvelines został wystawiony na sprzedaż za 790 tys. euro. Choć agencja Stéphane Plaza ma go w ofercie już od kilku tygodni, na razie kupiec się nie znalazł. Nie powinno to dziwić, bo zaniedbany dom o powierzchni 120 m2 wymaga remontu, którego koszt szacuje się na 200 tys. euro. [Dom] trzeba wyremontować od piwnic po strych, wliczając w to fasadę, dach oraz izolację. To duże przedsięwzięcie - podkreśla dyrektor agencji Daniel Cazou-Mingot. Dom zbudowano ok. 1890 r. z materiału wydobytego w kamieniołomach departamentu. Nieruchomość była kilkakrotnie nielegalnie zamieszkiwana. Otacza ją ogród o powierzchni 926 m2. Dom znajduje się blisko stacji kolejowej. Zachowały się stare elementy wystroju, w tym tapety, podłogi czy kafle. Gdy się tam wchodzi, ma się ponoć wrażenie przeniesienia w czasie. Wg obecnego właściciela, sufit w salonie pomalowała sama Maria. Ten dom ma duszę, ale biorąc pod uwagę jego stan, nie wszystkim będzie odpowiadać. By go kupić, trzeba specjalnej wrażliwości. Był to dom letniskowy, do którego Maria i Piotr przyjeżdżali odpocząć. Wykorzystywali go między 1904 a 1906 r. Jak podkreślono w "Le Parisien", państwo Curie jeździli wtedy na rowerach, spacerowali i odwiedzali działającą do dziś Ferme de Coubertin. Po śmierci Piotra wdowa przyjechała tu jeszcze tylko parę razy. Z szczegółami oferty można się zapoznać na witrynie agencji. « powrót do artykułu
  25. Ptaki jak mało które nie zasługują na to, żeby je wykończyć w taki sposób. Przetrwały K/T extinction event, jako jedyne w prostej linii od dinozaurów. Jako praktycznie jedyne kręgowce latają, pomijając nietoperze i różne dziwolągi jak szybujące węże, wiewiórki i ryby ze skrzydłami Są ciekawym obiektem do obserwacji, ćwierkanie i inne dźwięki natury uspokajają, no i ograniczają szkodliwe insekty. Nawet kury potrafią wydziobać kleszcze w ogrodzie. Poniżej uderzająca podobizna B-2 do sokoła. (edit, właśnie zauważyłem porównanie Ex Nihilo)
  1. Load more activity
×
×
  • Create New...