Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach British Medical Journal (BMJ) Case Reports opisano pierwszy znany przypadek ostrej psychozy wywołanej... brexitem. Choroba dotknęła ponad 40-letniego mężczyznę, który przejął się wynikami referendum.
      W magazynie opisano, jak zdrowie mężczyzny zaczęło szybko się pogarszać po tym, jak 26 czerwca 2016 roku ogłoszono wstępne wyniki referendum. Trzy tygodnie później przyjęto go do szpitala z objawami pobudzenia i zagubienia. Po przyjęciu na oddział psychiatryczny mężczyzna stwierdził, że pochodzi z wielokulturowej rodziny i wstydzi się, że jest Brytyjczykiem. Patrzyłem na mapę z wynikami głosowania i stwierdziłem, że mieszkam w okręgu wyborczym, który głosował inaczej, niż ja, powiedział.
      Mężczyzna opowiadał, jaką rolę po referendum odegrały w jego życiu kwestie rasowe  i media społecznościowe. Nie tylko ja odczuwałem obawy w związku z brexitem. W tym samym czasie podobne odczucia miał mój przyjaciel, który opowiadał o tym, co dzieje się w USA. Rozmawialiśmy w serwisach społecznościowych o kwestiach rasowych. Jak powiedziała żona pacjenta, po referendum zaczął on coraz więcej czasu spędzać w mediach społecznościowych i coraz bardziej martwiły go kwestie rasowe. Po przyjęci do szpitala otrzymał leki na chorobę dwubiegunową i schizofrenię i po 2 tygodniach całkowicie wyzdrowiał. Poprzedni, znacznie słabszy, epizod psychotyczny, miał przed 13 laty w związku ze stresem w pracy.
      Brexit był w tym przypadku głównym czynnikiem, który wywołał stres, ze względu na jego zbieżność w czasie, wagę, jaką do tego wydarzenia przywiązywał pacjent, naturę ewolucji epizodu psychotycznego oraz jego zawartość, stwierdził Zia Katshu z University of Nottingham. Nie można wykluczyć, że do stanu pacjenta przyczyniły się też stres w pracy i w domu.
      Sotiris Vandoros z King's College London mówi, że niepewność związana z brexitem może być czynnikiem negatywnie wpływającym na zdrowie psychiczne. Finansowe skutki referendum nie są od razu oczywiste, jednak perspektywa opuszczenia Unii Europejskiej może powodować, ze ludzie martwią się o to, czy ich pracodawca się nie przeniesie, czy będą mieli pracę oraz o ogólny stan gospodarki.
      Opisany przypadek jest skrajny, jednak już w ubiegłym roku przeprowadzono badania, z których wynika, że dobrostan Brytyjczyków pogorszył się po referendum.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Legalizacja marihuany doprowadziła do spadku obrotów na czarnym rynku. Taki wniosek płynie z badań ścieków przeprowadzonych przez naukowców z University of Puget Soung i University of Washington.
      Chemik Dan Burgard i jego koledzy przeanalizowali próbki ścieków z lat 2013–2016 pochodzące z dwóch oczyszczalni obsługujących 200 000 mieszkańców zachodniej części stanu Waszyngton. W stanie tym legalna sprzedaż marihuany rozpoczęła się w 2014 roku.
      Badania wykazały, że pomiędzy grudniem 2013 a grudniem 2016 roku średnia zawartość THC-COOH, metabolitu marihuany, rosła w wodzie ściekowej o 9% na kwartał. Jednocześnie pomiędzy sierpniem 2014 a grudniem 2016 średnia sprzedaż marihuany w legalnych sklepach rosła o niemal 70% na kwartał.
      Biorąc pod uwagę fakt, że woda ściekowa jest reprezentatywna dla całej populacji, musimy stwierdzić, że wielu wcześniejszych użytkowników marihuany bardzo szybko zaczęło kupować w legalnych sklepach i porzuciło czarny rynek. To najsilniejsza wskazówka odnośnie zastąpienia czarnego rynku rynkiem legalnym, mówi Burgard.
      Nasze badania miały na celu sprawdzenie, w jaki sposób legalna sprzedaż rekreacyjnej marihuany wpływa na ogólną konsumpcję w całym społeczeństwie. Badania takie to wartościowe narzędzie dla władz lokalnych, stanowych, narodowych oraz twórców przepisów międzynarodowych, którzy chcieliby wiedzieć, jaki wpływ ma społeczeństwo ma prawo uchwalone w stanie Waszyngton, mówi Caleb Banta-Green, główny badacz w Alcohol and Drug Abuse Institute na University of Washington.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni, którzy palili marihuanę mają znaczącą wyższą koncentrację plemników w nasieniu w porównaniu z mężczyznami, którzy nigdy jej nie palili, donoszą naukowcy z Uniwersytetu Harvarda. Badania, które prowadzono w Fertility Clinic w Massachusetts General Hospital, wykazały również, że nie ma znaczącej różnicy w koncentracji plemników pomiędzy byłymi a obecnymi palaczami marihuany.
      To niespodziewane odkrycie pokazuje, jak mało wiemy o wpływie marihuany na zdrowie reprodukcyjne oraz na zdrowie w ogóle. Uzyskane przez nas wyniki należy interpretować z ostrożnością. Pokazują one jednak, że konieczne są dalsze badania na ten temat, mówi profesor Jorge Chavarro.
      Jako, że marihuany używa prawdopodobnie 16,5% dorosłej populacji USA i coraz więcej osób popiera jej dalszą legalizację, naukowcy chcą jak najwięcej dowiedzieć się o jej wpływie na zdrowie.
      Autorzy najnowszych badań sądzili, że palenie marihuany będzie wiązało się z gorszą jakością spermy. Na to wskazywały wcześniejsze badania, jednak większość z nich była prowadzona na modelach zwierzęcych lub mężczyznach, którzy nadużywali narkotyków.
      Na potrzeby obecnych badań naukowcy wzięli pod uwagę 1143 próbki spermy pobrane od 662 mężczyzn w latach 2000–2017. Średni wiek badanych wynosił 36 lat, większość stanowili Biali, którzy ukończyli koledż. Ponadto od 317 badanych pobrano też krew, by ją zbadać pod kątem hormonów mających wpływ na reprodukcję. Uczestnicy eksperymentu wypełniali też kwestionariusze dotyczące używania marihuany.
      Z kwestionariuszy wynikało, że 365 mężczyzn (55%) miało do czynienia z marihuaną, z czego 80% określiło się jako byli, a 20% jako obecni palacze.
      Analiza próbek nasienia wykazała, że wśród mężczyzn, którzy zetknęli się z marihuaną średnia koncentracja plemników wynosiła 62,7 miliona na mililitr, a wśród tych, którzy nigdy narkotyku nie zażywali wartość ta wynosiła 42,4 miliona plemników na mililitr. Ponadto jedynie u 5% byłych lub obecnych palaczy marihuany  ilość plemników była poniżej normy wynoszącej 15 milionów na mililitr. W grupie niepalących takich osób było 12%. Badania próbek krwi wykazały też, że im większe spożycie marihuany, tym wyższy poziom testosteronu w serum.
      Naukowcy ostrzegają, że ich badania mają kilka poważnych ograniczeń. Po pierwsze, część uczestników mogła nie przyznawać się do używania nielegalnego narkotyku. Po drugie, nie wiadomo, czy dane te można przełożyć na ogół populacji, gdyż w badaniach uczestniczyli mężczyźni, którzy zgłosili się do kliniki leczenia niepłodności. Po trzecie, uzyskane wyniki trudno skonfrontować z innymi, gdyż dotychczas przeprowadzono niewiele podobnych badań.
      To, co odkryliśmy było wprost przeciwne do naszego założenia z początku badań. Nasze wyniki można interpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, można stwierdzić, że niewielka ilość marihuany może korzystnie wpływać na jakość nasienia, gdyż narkotyk ten wpływa na układ endokannabinoidowy, o którym wiemy, iż odgrywa rolę w płodności. Jednak przy wyższym spożyciu marihuany nie zaobserwowaliśmy jej dobroczynnych skutków. Druga zaś interpretacja jest taka, że mężczyźni z wyższym poziomem testosteronu chętniej angażują się w ryzykowne zachowania, w tym w palenie marihuany, stwierdza główny autor badań, Feiby Nassan.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z australijskiego Monash University zauważyli korelację pomiędzy zalegalizowaniem rekreacyjnej marihuany a śmiertelnymi wypadkami drogowymi. Uczeni przyjrzeli się danym dotyczącym śmiertelnych wypadków drogowych w latach 2009–2016. Badaniami objęto trzy stany, które zalegalizowały rekreacyjną marihuanę – Kolorado (legalizacja w 2014 roku), Waszyngton (2014) oraz Oregon (2015) – oraz dziewięć sąsiadujących z nimi stanów, w których marihuana pozostawała nielegalna.
      Sprawdzono liczbę śmiertelnych wypadków dla każdego miesiąca po zalegalizowaniu narkotyku i okazało się, że wzrosła ona średnio o 1 przypadek na milion mieszkańców. Co interesujące, wzrost był czasowy i trwał około roku. Na badanym obszarze żyje około 27 milionów osób, co oznacza, że w ciągu pierwszych 6 miesięcy po legalizacji odnotowano tam 170 dodatkowych ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Warto tutaj podkreślić, że wzrost śmiertelnych wypadków odnotowano też w stanach sąsiadujących. Prawdopodobnie jego przyczyną była „marihuanowa turystyka”. Mieszkańcy sąsiednich stanów jechali tam, gdzie marihuana była legalna, zażywali ją i będąc pod jej wpływem wracali do domów.
      Badanie nie miało wyjaśnić przyczyn zwiększonej liczby wypadków śmiertelnych, a tylko odnotować zjawisko. Dlatego też współautor badań, Tyler Lane, spekuluje, że czasowy wzrost i późniejszy powrót to poprzedniej średniej liczby takich wypadków mogą wskazywać, iż po legalizacji narkotyku spróbowały nowe osoby, które wcześniej nie doświadczyły jego oddziaływania.
      Warto tutaj przypomnieć, że wcześniej ukazały się badania mówiące, że w stanach, w których zalegalizowano marihuanę liczba wypadków drogowych wzrosła o 6%, a autorzy jeszcze innych badań nie zauważyli, by trzy lata po legalizacji liczba wypadków śmiertelnych była wyższa niż przed legalizacją.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Marihuana i haszysz sprzedawane w Europie mają coraz większą moc i coraz wyższą cenę. Badania, których wyniki opublikowano w piśmie Addiction, zostały przeprowadzone przez naukowców z University of Bath i King's College London. Wykorzystano w nich dane ze wszystkich krajów członkowskich UE oraz z Norwegii i Turcji.
      Dowiadujemy się z nich, że w marihuanie zawartość głównego czynnika psychoaktywnego, delta-9-tetrahydrokannabinolu (THC), rosła każdego roku i w latach 2006–2016 zwiększyła się z 5 do 10 procent. Jeśli zaś chodzi o haszysz, to początkowo koncentracja THC utrzymywała się na niemal stałym poziomie i w latach 2006–2011 zwiększyła się jedynie z 8 do 10 procent, by później wystrzelić i wzrosnąć do roku 2016 do 17%. Wzrosła też cena haszyszu, jednak w mniejszym stopniu, niż cena marihuany.
      Tym, co najbardziej martwi autorów badań jest wzrost koncentracji THC przy jednoczesnym utrzymywaniu się lub nawet spadku koncentracji CBD (kannabidiol) w produktach pochodzących z konopi indyjskich. CBD przyciąga ostatnio uwagę  naukowców, gdyż potencjalnie może stać się związkiem pomocnym w leczeniu m.in. dziecięcej epilepsji, psychozy czy lęku. Opisywaliśmy też badania, z których wynika, że CBD może szkodzić osobom cierpiącym na jaskrę. Tymczasem nowe techniki wytwarzania produktów z konopi zwiększają poziom THC, ale nie CBD. Tymczasem CBD może niwelować niektóre negatywne skutki używania THC, takie jak występowanie paranoi czy problemów z pamięcią.
      CBD może potencjalnie czynić marihuanę i haszysz bezpieczniejsze w użyciu, a jednocześnie nie zmniejsza tych skutków ich zażywania, jakie są poszukiwane przez użytkowników. Tymczasem w Europie obserwujemy, że rośnie zawartość THC, a CBD utrzymuje się na tym samym poziomie lub spada, co potencjalnie czyni konopie indyjskie bardziej niebezpiecznymi. Jako, że zmiany te zachodzą w substancjach nielegalnych, naukowcom trudno jest je badać, a prawodawcom trudno uchwalić odpowiednie przepisy. Można próbować kontrolować poziom THC i CBD poprzez regulacje prawne, mówi główny autor badań, doktor Tom Freeman z Wydziału Psychologii University of Bath.
      Szacuje się, że w Europie w ubiegłym roku konopi indyjskich używały 24 miliony dorosłych osób. Na całym świecie używają ich 192 miliony osób.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...