Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Po zakończeniu Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie chiński kolekcjoner pamiątek sportowych Zhao Xiaokai zdobył 5 tys. prezerwatyw, które pozostały ze 100 tys. rozdanych uczestnikom zmagań. Mają być sprzedane na aukcji 29 listopada, by zwrócić uwagę opinii publicznej na wagę bezpiecznego seksu i zapobiegania zakażeniom HIV.

Osoba wygrywająca aukcję "zgarnia" cały zapas prezerwatyw. Cena wyjściowa jednej sztuki to 1 juan, czyli 0,15 dol. Na opakowaniu każdego kondomu widnieje zapisane po angielsku i po chińsku motto zeszłorocznych igrzysk "szybciej, wyżej, silniej". Gospodarzem wydarzenia jest Sport Collection of China Collector Association.

Prezerwatywy są rozdawane uczestnikom igrzysk od 1992 r., kiedy odbywały się one w Barcelonie.

Poza kondomami Zhao Xiaokai sprzedaje też pochodnię olimpijską podpisaną przez Pelego oraz chińską walizkę lekarską z XI Igrzysk Olimpijskich w Berlinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strzelam że nie czytał - bo i po co ?

 

A Ty mi zarzucałeś niski poziom dyskusji. Patrząc na Twój poziom dyskusji to się zaczynam cieszyć momentami...

 

Zastanawiało mnie, czy mikroos się zapoznał z argumentacją KRK na temat antykoncepcji, bo zakładam, że obaj mamy wątpliwości (większe lub mniejsze), ale zastanawiały mnie jego pobudki.

 

Bo po to.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze tylko zgadywałem.

Po drugie znając trochę mikroosa z forum mogę gdybać, że nie chciałoby mu się czytać całej encykliki po to aby się dowiedzieć że kondomy są be. Poza samą encykliką jest sporo wypowiedzie różnych hierarchów KRK na temat antykoncepcji i ogromna ich ilość jest tak trafiona że szkoda o tym gadać.

Po trzecie - co papież może wiedzieć o prezerwatywach ? Tyle co zobaczył w jakiejś zbereźnej telewizji ? Bo przecież sam na nich badań nie robił, więc ŻADNYM autorytetem w tej sprawie być nie może - oczywiście dla ludzi nie wierzących w KRK.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po trzecie - co papież może wiedzieć o prezerwatywach ? Tyle co zobaczył w jakiejś zbereźnej telewizji ? Bo przecież sam na nich badań nie robił, więc ŻADNYM autorytetem w tej sprawie być nie może - oczywiście dla ludzi nie wierzących w KRK.

 

Gdybyś przeczytał Humanae Vitae to byś wiedział, jak się wygłupiłeś. O ile dobrze pamiętam nie ma tam nic (albo prawie nic) o technicznej stronie antykoncepcji i na nich się ta encyklika w ogóle nie skupiała. Papież na seksie i na kondomach się nie znał, a o tym, na czym się znał, to napisał.

 

Dawno nie miałem tego tekstu w rękach, ale z tego, co pamiętam, to jedynym technicznym aspektem antykoncepcji opisanej tam był fakt, że antykoncepcja zapobiega zapłodnieniu. Ale kto by tam wierzył księżom...

 

W każdym razie fajnie, że lubisz wykorzystywać okazję do pojechania sobie po duchownych tylko dlatego, że są duchownymi, nawet jeśli nie masz pojęcia o temacie. Popisujesz się przed innymi ateuszami, czy to tak z przekonania rozpuszczasz jad gdzie się da?

 

PS. Ludzie wierzący w Boga w podobny sposób tworzą KRK, wierzyć w KRK nie można - ew. w Rydzyka, ale to już innej maści patologia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc po co tu w ogóle wypisujesz pytania o tą encyklikę ? Przecież wiesz, że mikroos to "persona naukowa" i nie będą go interesowały zwierzenia papieża. Ale na ten temat to niech się sam mikroos może wypowie - chyba niepotrzebnie zostałem jego adwokatem ;)

 

A co z tego że antykoncepcja zapobiega zapłodnieniu ? Przecież taki jej główny cel prawda ?

 

Gdzie ja w tym temacie jadę po duchownych i rozpuszczam jad ?

 

PS. To tylko Twoje zdanie - ja mam inne, ale nie raczyłeś na nie odpowiedzieć w innym wątku. Jeśli chcesz żeby Ci wskazać kilka różnic między wyznawcami boga (chrześcijanami) a wyznawcami KRK to może nie w tym wątku, bo kolejny się zaczyna śmiecić tą samą dyskusją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc po co tu w ogóle wypisujesz pytania o tą encyklikę ? Przecież wiesz, że mikroos to "persona naukowa" i nie będą go interesowały zwierzenia papieża. Ale na ten temat to niech się sam mikroos może wypowie - chyba niepotrzebnie zostałem jego adwokatem ;)

 

No tak, ale zastanawiałem się czy może zapoznał się z argumentacją KRK na ten temat, skoro już twierdzi, że papież jest taki i owaki (ostatnie określenie to "oszołom").

 

A co z tego że antykoncepcja zapobiega zapłodnieniu ? Przecież taki jej główny cel prawda ?

 

Tak. No właśnie. Atakujesz papieża, który napisał tę encyklikę za to, że się nie zna. A nawet o tym nie pisał. Kwestia problemu antykoncepcji nie była rozważana z poziomu antykoncepcji, tylko relacji międzyludzkich.

 

Gdzie ja w tym temacie jadę po duchownych i rozpuszczam jad ?

 

Hmm:

 

Po drugie znając trochę mikroosa z forum mogę gdybać, że nie chciałoby mu się czytać całej encykliki po to aby się dowiedzieć że kondomy są be. Poza samą encykliką jest sporo wypowiedzie różnych hierarchów KRK na temat antykoncepcji i ogromna ich ilość jest tak trafiona że szkoda o tym gadać.

Po trzecie - co papież może wiedzieć o prezerwatywach ? Tyle co zobaczył w jakiejś zbereźnej telewizji ? Bo przecież sam na nich badań nie robił, więc ŻADNYM autorytetem w tej sprawie być nie może - oczywiście dla ludzi nie wierzących w KRK.

 

Nawet nie napisałem nic o antykoncepcji, tym bardziej do Ciebie, a otrzymałem gratisową listę niekompetencji papieża bez frytek.

 

PS. To tylko Twoje zdanie - ja mam inne, ale nie raczyłeś na nie odpowiedzieć w innym wątku. Jeśli chcesz żeby Ci wskazać kilka różnic między wyznawcami boga (chrześcijanami) a wyznawcami KRK to może nie w tym wątku, bo kolejny się zaczyna śmiecić tą samą dyskusją.

 

Zacznijmy od tego, że nie siedziałem cały dzień na forum. Jak wróciłem, to było sporo wypowiedzi, a po przeczytaniu jednej Twojej wypowiedzi odechciało mi się czytania pozostałych i polemiki.

 

Dziękuję za ofertę w kwestii wiary w KRK, ale sądzę, że wiem co masz na myśli i nie bardzo mi się chce o tym dyskutować :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos wkleił zabawną grafikę, Ty go odrazu zapytałeś o encyklikę - więc stwierdziłem że jakieś powiązanie być musi. A papież dla niewierzących nie jest kompetentny w sprawie antykoncepcji, więc moje stwierdzenie faktu nie powinno być traktowanie jako jechanie po ludziach kościoła. Jeśli napiszę że Marilyn Monroe nie jest kompetentna w sprawie programowania w c++ to znaczy że po niej jadę, czy stwierdzam fakty ?

 

Ale dzięki że wreszcie ustosunkowałeś się do mojej "pominiętej" wypowiedzi. Te dwa zdania mówią mi więcej niż pewnie chciałbyś powiedzieć i oszczędzają mi sporo czasu na polemikę na tematy na które warto się wypowiadać i z dyskutantami z którymi warto takie dysputy prowadzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dzięki że wreszcie ustosunkowałeś się do mojej "pominiętej" wypowiedzi. Te dwa zdania mówią mi więcej niż pewnie chciałbyś powiedzieć i oszczędzają mi sporo czasu na polemikę na tematy na które warto się wypowiadać i z dyskutantami z którymi warto takie dysputy prowadzić.

 

No widzisz, w czymś jesteśmy zgodni :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybyś przeczytał Humanae Vitae to byś wiedział, jak się wygłupiłeś. O ile dobrze pamiętam nie ma tam nic (albo prawie nic) o technicznej stronie antykoncepcji i na nich się ta encyklika w ogóle nie skupiała. Papież na seksie i na kondomach się nie znał, a o tym, na czym się znał, to napisał.

 

Dawno nie miałem tego tekstu w rękach, ale z tego, co pamiętam, to jedynym technicznym aspektem antykoncepcji opisanej tam był fakt, że antykoncepcja zapobiega zapłodnieniu. Ale kto by tam wierzył księżom...

Pofatygowałem się i przeczytałem encyklikę, jak się okazuje albo czytałeś ją bardzo dawno temu, albo bardzo pobieżnie, jako że celem było odpowiedzenie na pytania, cytuję:

 

Ponadto, czy stosując w tej kwestii tzw. zasadę całościowości, nie należałoby sądzić, że dążenie do mniejszej płodności, ale za to bardziej racjonalnej, może z aktów fizycznie obezpłodnionych, uczynić etycznie dozwolonym i mądrym ograniczanie urodzin? Innymi słowy, czy nie wolno mniemać, że prokreacja, jako cel odnosi się raczej do całości życia małżeńskiego niż do jego poszczególnych aktów? Prócz tego stawia się pytanie, czy ze względu na większe poczucie odpowiedzialności, jakim się odznaczają współcześni ludzie, nie nadszedł już czas, aby zadanie przekazywania życia powierzyć raczej ich rozumowi i woli, aniżeli określonym procesom ich organizmów?

a teraz odpowiedzi:

 

"W oparciu o te podstawowe zasady ludzkiej i chrześcijańskiej nauki o małżeństwie czujemy się w obowiązku raz jeszcze oświadczyć, że należy bezwarunkowo odrzucić - jako moralnie niedopuszczalny sposób ograniczania ilości potomstwa bezpośrednie naruszanie rozpoczętego już procesu życia, a zwłaszcza bezpośrednie przerywanie ciąży, choćby dokonywane ze względów leczniczych.

 

Podobnie - jak to już Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył - odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie2 czy to stałe, czy czasowe, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Odrzucić również należy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego.

Nie można też dla usprawiedliwienia stosunków małżeńskich z rozmysłem pozbawionych płodności odwoływać się do następujących, rzekomo przekonywających racji: że mianowicie z dwojga złego należy wybierać to, które wydaje się mniejsze(...)"

 

jako uzasadnienie zostało podane:

Należy również obawiać się i tego, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia, służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia.

 

 

pierwszy akapit tyczył się aborcji, więc niejako nie ma żadnego związku z tematem, dodałem go tylko ze względu na komplementarność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie o to mi czesiu chodziło - że problem antykoncepcji nie zawsze dotyczy samej antykoncepcji :-)

O taak, bo to jest kwestia wiary... W pewnym sensie osiągnąłeś swój cel - poznałem zdanie kościoła na temat antykoncepcji i nadal się z nim nie zgadzam, bo sprowadza się do zdania: kalendarzyk jest git, bo istnieje szansa zapłodnienia, ale tabletki czy prezerwatywy są be, bo korzysta się z nich w celu umyślnego nie zajścia w ciążę. Oczekiwałem od ciebie nieco szerszego ustosunkowania się do cytowanego fragmentu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O taak, bo to jest kwestia wiary... W pewnym sensie osiągnąłeś swój cel - poznałem zdanie kościoła na temat antykoncepcji i nadal się z nim nie zgadzam, bo sprowadza się do zdania: kalendarzyk jest git, bo istnieje szansa zapłodnienia, ale tabletki czy prezerwatywy są be, bo korzysta się z nich w celu umyślnego nie zajścia w ciążę. Oczekiwałem od ciebie nieco szerszego ustosunkowania się do cytowanego fragmentu.

 

Ale ja nie chciałem się do niczego ustosunkować. Ale jeśli mam być szczery, to uważam, że KRK sam tutaj sobie przeczy w dwóch kwestiach. Jedynym poważnym dla mnie argumentem jest uprzedmiotawianie relacji międzyludzkich - sądzę, że faktycznie ludzie coraz mniej odpowiedzialnie patrzą na te sprawy. Mnie oba ekstrema odrzucają...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko gdzie tu mniejsza odpowiedzialność ? Gdzie uprzedmiotowienie relacji międzyludzkich ? Pomijam seks pozamałżeński z oczywistych względów, ale podobno seks zbliża partnerów. Skoro go lubią i ich zbliża to nie jest uprzedmiotowienie ich relacji, a ich zacieśnianie. A mniejszą odpowiedzialnością by było narobienie mnóstwa dzieci, których by się nie miało jak wychować, za co ubrać i czym wykarmić. Więc brak antykoncepcji i liczenie na łut szczęścia jest raczej mniej odpowiedzialnym zachowaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko gdzie tu mniejsza odpowiedzialność ? Gdzie uprzedmiotowienie relacji międzyludzkich ? Pomijam seks pozamałżeński z oczywistych względów, ale podobno seks zbliża partnerów. Skoro go lubią i ich zbliża to nie jest uprzedmiotowienie ich relacji, a ich zacieśnianie. A mniejszą odpowiedzialnością by było narobienie mnóstwa dzieci, których by się nie miało jak wychować, za co ubrać i czym wykarmić. Więc brak antykoncepcji i liczenie na łut szczęścia jest raczej mniej odpowiedzialnym zachowaniem.

 

Ale wzrosła liczba przygodnych znajomości, które - wg mnie - wcale dobre dla człowieka nie są. A ryzyko nadal jest - pół biedy wpaść z dziewczyną/chłopakiem, ale z kimś obcym...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to nie kondomy są winne, tylko ludzie. Najlepiej zakażmy też sprzedaży noży kuchennych, bo sprzyjają morderstwom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to nie kondomy są winne, tylko ludzie. Najlepiej zakażmy też sprzedaży noży kuchennych, bo sprzyjają morderstwom.

 

No właśnie jak napisałem wyżej - też widzę tę sprzeczność :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ale wzrosła liczba przygodnych znajomości, które - wg mnie - wcale dobre dla człowieka nie są. A ryzyko nadal jest - pół biedy wpaść z dziewczyną/chłopakiem, ale z kimś obcym..." - W młodych wymalowanych nimfomankach też bym nie gustował jak i w starszych przelatanych (z tymi pierwszymi szansa choroby wenerycznej jest mniejsza jednak). Kto ma co we łbie to wychodzi po jakimś czasie. Guma pęknie i potem mina nie tęga (nie nawiązuje tutaj wcale do topiku o mimice z KW). Ten cały szał-szank seksualny oglądam i widzę, że ludzie, żyją gorzej, niż łajzy najgorsze hehe (smiech wisielczo-ironiczny). Czasem się z tego śmieję, a czasem przerażam (a może mi to jednak zwisa?). Zapładniaczo-dziecioroby swoimi genami już dominują w populacji. Czasy mamy ciekawe i POśmiać się idzie. Przykładowo toksykomaniacy (zdiagnozowani lub nie) dzici płodzić nie powinny (czy jedno z partnerów), a majątek po śmierci przekazać komu się chce w testamencie np. na rozwój, treningi i odnowę biologiczną młodych PIŁ-karzy.

Sama chęć np. przyszłego ojca, który wychował się z braćmi i pragnie syna (tutaj płeć jest motywacją czy ukrytym marzeniem/planem) jest już myśleniem iście patologicznym ale samo myślenie o prokreacji jest chwalebne i jednak świadczy o prawidłowym rozwoju psycho-seksualnym niby (ale coś mi tutaj do siebie nie pasuje).

Tutaj ratunkem może być bank spermy z miksowaniem nasienia różnych mężczyzn z całego świata (ot, taki koktajl np. dla lesbijek z domieszka gejowskiej spermy). Tyle, że banki wszelakie są podatne na napady pamiętajcie. Babka mi mówiła,że lepiej zostać futurystą, niż historykiem. W życiu jest czas na zabawę, naukę jak i potomstwo czy zgon.

 

"Ale wzrosła liczba przygodnych znajomości, które - wg mnie - wcale dobre dla człowieka nie są. A ryzyko nadal jest - pół biedy wpaść z dziewczyną/chłopakiem, ale z kimś obcym..." - zależy też kto na jakim "poligonie" się szkoli. Pół biedy, gdy dorośli nie są autorytetami, ale nieświadomie mimo swej durnoty przekazują co trzeba następnym pokoleniom.

 

Najwięcej ciąż w Polsce mamy po pijaku i tak lub z wpadki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zakażenie HIV od dawna nie oznacza już wyroku śmierci. Leki antyretrowirusowe pozwalają na zmniejszenie liczby wirusów w organizmie do takiego poziomu, że stają się one niewykrywalne, objawy choroby niemal nie występują, a osoba zarażona nie stanowi zagrożenia dla innych. Jednak leki trzeba przyjmować codziennie. Gdy przerwie się terapię, wirus pojawia się na nowo. Z badań opublikowanych w PLOS Pathogens dowiadujemy się, że jednym z miejsc, w których ukrywa się HIV mogą być astrocyty, komórki stanowiące 60% komórek mózgu.
      Autorzy najnowszych badań szacują, że wirus może ukrywać się w od 1 do 3 procent astrocytów. Nawet 1% może być znaczącym rezerwuarem wirusa. Jeśli chcemy znaleźć lekarstwo na HIV, nie możemy pomijać roli mózgu jako reserwuaru, mówi autorka badań, profesor Lena Al-Harthi z Rush University Mediacal Center w Chicago.
      Al-Harthi i jej zespół wyciągnęli takie wnioski na podstawie badań mysiego modelu z ludzkimi komórkami oraz badań post mortem ludzkiej tkanki mózgowej. Naukowcy wiedzą, że HIV przedostaje się do mózgu, ale rola wirusa w tym organie jest słabo poznana.
      Autorzy najnowszych badań najpierw pozyskali astrocyty z ludzkiego płodu. Następnie zarazili komórki wirusem HIV, a później wstrzyknęli je do mózgów dorosłych i nowo narodzonych myszy. Okazało się, że zainfekowane komórki przekazały wirusa komórkom układu odpornościowego CD4, które są tym typem komórek, które HIV atakuje najczęściej. Następnie zainfekowane CD4 wydostały się z mózgu i migrowały do innych tkanek. Gdy mózg jest zarażony, wirus może się z niego wydostać i zarazić inne organy, mówi Al-Harthi.
      Naukowcy postanowili się też upewnić, że wirus jest w stanie samodzielnie zainfekować astrocyty. W tym celu najpierw wstrzyknęli zdrowej myszy ludzkie astrocyty, a później zarazili zwierzę HIV. Okazało się, że rzeczywiście wirus przedostał się do części astrocytów i był w stanie infekować inne tkanki. Co istotne, nawet u myszy, której podawano leki antyretrowirusowe HIV przedostawał się z astrocytów do innych części ciała, chociaż, w porównaniu z myszami nieleczonymi, poziom infekcji był niewielki. Gdy zaprzestano podawania leków, dochodziło do gwałtownego rozwoju infekcji, której źródłem był mózg myszy.
      Chcąc potwierdzić swoje spostrzeżenia, naukowcy przyjrzeli się tkance mózgowej czterech osób, które były zarażone HIV i były leczone, a u których w chwili śmierci wirus był niewykrywalny. Badania wykazały, że niewielki odsetek astrocytów zawierał materiał genetyczny wirusa HIV w jądrach komórkowych, co wskazuje, że komórki te były zainfekowane.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe badania nad HIV ujawniły istnienie obiecującego celu dla leków zwalczających patogen. Z artykułu opublikowanego na łamach Science dowiadujemy się, że informacja genetyczna wirusa może być odczytywana przez komórkę na dwa różne sposoby. W wyniku tego komórka tworzy dwa rodzaje RNA, a naukowcy wiedzą, co odpowiada za utrzymanie równowagi między nimi.
      Odkrycia dokonano w laboratorium profesora Michaela Summersa z University of Maryland, który od dziesięcioleci bada wirusa HIV.
      To funkcjonalne zróżnicowanie jest zasadniczym elementem dla możliwości replikacji wirusa. Wirus musi utrzymać równowagę pomiędzy tymi dwiema formami RNA, mówi główny autor badań, doktor Joshua Brown. Od dziesięcioleci naukowcy wiedzieli o istnieniu tych dwóch różnych form strukturalnych RNA wirusa HIV. Nie było jednak wiadomo, co odpowiada za utrzymanie między nimi równowagi.  Nasze odkrycie, wskazujące że czynnikiem odpowiedzialnym jest pojedynczy nukleotyd, ma olbrzymie znaczenie dla naszego zrozumienia działania wirusa.
      Naukowiec stwierdza, że możemy sobie teraz wyobrazić opracowanie leku, który zmienia informację genetyczną wirusa w jednym specyficznym miejscu i zmienia ją tak, że dochodzi do produkcji tylko jednego rodzaju RNA, co – teoretycznie – powinno zapobiec rozprzestrzenianiu się infekcji.
      Testujemy obecnie różnie molekuły, które mogłyby zaburzać równowagę pomiędzy obiema formami RNA i potencjalnie byłyby użyteczne w terapii HIV, dodaje inny z autorów badań, Issac Chaudry.
      Dzięki badaniom naukowym w ciągu ostatnich dziesięcioleci AIDS ze śmiertelnej choroby stało się chorobą chroniczną. Można ją kontrolować. Wymaga to jednak przyjmowania leków przez całe życie. Co gorsza, jako, że wirus HIV ulega bardzo szybkim mutacjom, pacjenci najczęściej przyjmują wiele leków jednocześnie. Gdyby bowiem przyjmowali jeden, szybko mogłoby się okazać, że wirus zdołał się uodpornić na jego działanie. Przyjmowanie koktajlu leków jest uciążliwe, wymaga ciągłego nadzoru, nie jest obojętne dla organizmu i jest obarczone dodatkowym ryzykiem w przypadku osób cierpiących na inne schorzenia.
      Nowe badania niosą ze sobą nową nadzieję, gdyż obszar informacji genetycznej wirusa, na którym skupili się naukowcy, zmienia się znacznie wolniej niż inne jej miejsca. Zatem jest większa szansa, że lek, który atakuje to miejsce wirusowego RNA będzie działał dłużej. Co więcej, niewykluczone, że wystarczy ten jeden lek. Jeśli bierzesz na cel region, który nie ulega zmianom, możesz potencjalnie korzystać z jednego tylko leku. To zaś może oznaczać mniej skutków ubocznych oraz być lepszym rozwiązaniem dla osób z różnymi innymi schorzeniami, wyjaśnia Aishwarya Iyer.
      Za każdym razem, gdy opracowywany jest nowy lek zwalczających HIV, znacząco rosną szanse, że jest to lek, który będzie świetnym rozwiązaniem dla kolejnej grupy pacjentów. Ponadto wyniki badań nad HIV niejednokrotnie przekładają się na inne badania. Niektóre z takich badań położyło podwaliny pod nasze obecne rozumienie koronawirusów, mówi Hannah Carter. Wszystko, czego dowiadujemy się o HIV ma znaczenie dla całej wirologii.
      To jednak nie wszystko. Fakt, że różnica w pojedynczym nukleotydzie może zmieniać strukturę i funkcjonowanie RNA składającego się z tysięcy nukleotydów, otwiera całkiem nowe pole badawcze w biologii komórek. Możliwe przecież, że i u ssaków istnieją geny, które działają w podobny sposób i cały mechanizm nad którym obecnie pracujemy może mieć znaczenie dla badań nad ludzkimi genami, dodaje Chaudry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) informuje, że oporność HIV na leki antyretrowirusowe osiągnęła alarmujący poziom. Badania przeprowadzone w 12 krajach Azji, Afryki i obu Ameryk wykazały, że poziom oporności na dwa podstawowe leki podawane nosicielom HIV – newirapinę i efawirenz – przekroczył akceptowalne poziomy.
      Eksperci WHO prowadzili swoje badania w latach 2014–2018 w losowo wybranych klinikach w 18 krajach. Badali poziom oporności u osób, które w tym okresie rozpoczynały terapię antyretrowirusową.
      Badania wykazały, że w 12 krajach ponad 10% leczonych dorosłych rozwinęła oporność na wspomniane leki. Te 10% to granica powyżej której uznaje się, że przepisywanie leków pozostałym pacjentom nie jest bezpieczne, gdyż może dojść do wzrostu oporności. Myślę, że przekroczyliśmy bezpieczną granicę, mówi Massimo Ghindinelli z Pan American Health Organization.
      Prowadzone badania wykazały, że oporność rozwinęła się u 12% leczonych kobiet i u 8% leczonych mężczyzn. Jednak ekspertów szczególnie martwi wzrost oporności u niemowląt z Afryki Subsacharyjskiej. W latach 2012–2018 oporność na efawirenz, newirapinę lub na oba te leki stwierdzono u połowy niemowląt będących nosicielami HIV.
      Wśród badanych 18 krajów lekooporność nie przekroczyła granicy 10% w Wietnamie, Mjanmie, Kolumbii, Brazylii, Kamerunie i Meksyku. Meksyk znajduje się bezpośrednio pod wyznaczoną granicą, a zarówno w Meksyku jak i Kamerunie odsetek kobiet, u których zaobserwowano lekooporność, przekroczył 10%. Z kolei granica ta w całej populacji chorych została przekroczona w Nepalu, Eswatini (d. Suazi), Zimbabwe, Argentynie, Gwatemali, Namibii, Ugandzie, Papui Nowej Gwinei, Nikaragui, RPA, na Kubie i w Hondurasie.
      Jak mówi Silvia Bertagnolio z siedziby WHO w Genewie, nie są znane przyczyny rozwijania się oporności na leki antyretrowirusowe, jednak prawdopodobnie oporność pojawia się, gdy chorzy przerywają leczenie. Hipotezę taką potwierdza fakt, że u oporność na efawirenz i newirapinę zaobserwowano u 8% osób, które przechodziły pierwszą terapię i u 21% osób, które podejmowały leczenie po jego wcześniejszym przerwaniu.
      W obliczu uzyskanych wyników WHO zaleca, by na całym świecie zaczęto stosować dolutegrawir. To lepiej działający i lepiej tolerowany lek. Jest też mniej prawdopodobne, że wirus HIV zmutuje i zyska oporność na ten lek. Specjaliści przestrzegają jednak, że przed powszechnym przestawieniem się na nowy lek świat musi zapewnić jego dostępność. W innym przypadku może dojść do sytuacji, że pacjenci będą przerywali terapię i znowu rozwinie się oporność.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ledwie świat obiegła sensacyjna wiadomość o drugim w historii pacjencie, który został wyleczony z HIV, a już dowiadujemy się o trzecim  możliwym tego typu przypadku. Podczas Konferencji nt. Retrowirusów i Infekcji Oportunistycznych, która odbywa się właśnie w Seattle, Annemarie Wensing z Uniwersytetu w Utrechcie poinformowała, że u pacjenta z Düsseldorfu po trzech miesiącach od odstawienia leków biopsja jelit i węzłów chłonnych nie wykazała obecności wirusa. Znaleziono jedynie stare fragmenty genomu wirusa, które nie są w stanie się namnażać. Ten przypadek jest podobny do dwóch poprzednich. Także i tutaj mowa o osobie po przeszczepie szpiku kostnego od dawcy z rzadką mutacją CCR5.
      Na tym jednak nie koniec. W ramach projektu IciStem naukowcy śledzą losy innych pacjentów zarażonych HIV, którzy mieli przeszczep szpiku od dawcy z mutacją CCR5. Jak poinformował Javier Martinez Picado z Instytutu Badawczego IrisCaixa AIDS w Barcelonie, jest jeszcze dwóch pacjentów, którzy jeszcze nie przerwali przyjmowania leków antyretrowirusowych.
      Warto w tym miejscu przypomnieć historię wyleczonych.
      Infekcja HIV była wyrokiem śmierci do czasu, aż opracowano skuteczne leki antyretrowirusowe. Utrzymują one wirusa w ryzach i zmieniają śmiertelną infekcję w infekcję chroniczną. Jednak osoby zarażone HIV muszą przez całe życie przyjmować leki. Jeśli zaprzestaną terapii, wirus błyskawicznie się namnaża.
      W 2007 roku dowiedzieliśmy się, że mieszkający w Berlinie Amerykanin, który był zarażony HIV, zapadł na ostrą białaczkę szpikową. Doktor Gero Hütter chciał mu pomóc zwalczyć nie tylko białaczkę, ale i HIV. Znalazł Brownowi dawcę szpiku, który cierpiał na rzadką mutację genu, który uszkadza funkcję kluczowego receptora białych krwinek. Receptor ten jest wykorzystywany przez wirusy podczas infekcji. Kilkanaście miesięcy po przeszczepach i odstawieniu leków antywirusowych poinformowano, że w organizmie Browna nie ma wirusa. Teraz, dziesięć lat później, Brown nadal jest zdrowy.
      Prawdopodobnie o wyeliminowaniu wirusa zdecydowały trzy czynniki. Po pierwsze, podczas chemioterapii zniszczono układ odpornościowy Browna, a to właśnie w nim zagnieżdża się wirus. Po drugie, szpik od nowego dawcy zaatakował wirusa obecnego jeszcze w organizmie, po trzecie zaś, ze względu na to, że przeszczepiony szpik miał mutację CCR5, wirus nie mógł się w nim zagnieździć.
      Brown stał się znany jako „berliński pacjent” i przez ponad 10 lat był jedynym znanym przypadkiem pozbycia się wirusa HIV z organizmu. To nie nastrajało optymistycznie, gdyż wskazywało, że Brown może być ewenementem na skalę światową.
      Jednak, jak wczoraj informowaliśmy, naukowcy donieśli o drugim takim przypadku. „Londyński pacjent” to również osoba zarażona HIV, która z powodu nowotworu została poddana przeszczepowi komórek macierzystych szpiku. Również tutaj pobrano szpik od osoby z mutacją CCR5. „Londyński pacjent” od 18 miesięcy nie przyjmuje leków i nie znaleziono u niego wirusa. To zaś oznacza, że „berliński pacjent” nie był anomalią i możliwe jest usunięcie HIV z organizmu.
      W najświeższym przypadku, u pacjenta z Düsseldorfu, wirusa nie znaleziono po 3 miesiącach od zaprzestania przyjmowania leków.
      Przeszczep szpiku nie może jednak służyć do leczenia nosicieli HIV. W tej chwili jest to zbyt ryzykowna procedura, by ją stosować u pacjentów, w przypadku których dobrze sprawdzają się leki antyretrowirusowe, mówi profesor Graham Cooke z Imperial College London, który opiekuje się „londyńskim pacjentem”. Również inni specjaliści podkreślają, że przeszczep szpiku można stosować tylko u pacjentów, którzy pilnie go potrzebują z innych powodów, nie z powodu samej obecności wirusa w organizmie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Portugalsko-amerykański zespół opisał nietypowy przypadek transmisji wirusa HIV-1 z ojca na syna. Chłopiec ma dziś 4 lata i został urodzony przez HIV-negatywną matkę.
      Analizy porównawcze danych genetycznych, filogenetycznych i serologicznych ojca i syna wykazały, że chłopiec zaraził się HIV w pierwszych dniach życia.
      W okresie serokonwersji (pojawienia się we krwi przeciwciał anty-HIV) ojciec był leczony na ospę wietrzną i kiłę. Pojawiły się u niego wypełnione płynem surowiczym pęcherzyki. Nasilona produkcja wirusa na wczesnym etapie zakażenia HIV spowodowała, że wysięk był wysoce zakaźny. Za jego pośrednictwem doszło do nietypowego przypadku transmisji na dziecko.
      Choć taki typ transmisji [...] jest rzadki, ważne, by ludzie zdawali sobie sprawę, że HIV występuje w większości płynów ustrojowych i może być transmitowany w nietypowy czy nieoczekiwany sposób - podkreśla prof. Thomas Hope, redaktor naczelny pisma z AIDS Research and Human Retroviruses.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...