Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Religia jest ważną częścią ludzkiej kultury i życia, ale dotąd psycholodzy nie wiedzieli, czy na poziomie działania mózgu wiara w Boga różni się czymś od przekonania, że Słońce jest gwiazdą, a cztery to liczba parzysta. Nikt nie miał też pojęcia, czy osoby wierzące i ateiści inaczej oceniają stwierdzenia faktów (PLoS ONE).

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles i Uniwersytetu Południowej Kalifornii jako pierwsi porównali za pomocą neuroobrazowania reakcje mózgów ludzi wierzących i niewierzących na stwierdzenia związane z religią i powszechnie dostępną wiedzą. Okazało się, że choć mózg bardzo różnie reaguje na stwierdzenia religijne i niereligijne (angażuje inne "obwody"), to sam proces stwierdzania, czy tezy religijne i/lub niereligijne są prawdą, przebiega w tych samych rejonach. Co więcej, u ateistów i wierzących są to identyczne obszary.

Sam Harris i Mark Cohen zebrali grupę 30 dorosłych: 15 chrześcijan i 15 osób niewierzących. Wszyscy trzykrotnie przeszli badanie funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). W tym czasie oceniali prawdziwość/fałszywość stwierdzeń religijnych i niereligijnych. Dobrano takie zdania, by między grupami panowała niemal stuprocentowa zgodność co do twierdzeń niereligijnych (np. Orły naprawdę istnieją) i prawie całkowita niezgoda co do twierdzeń religijnych (np. Anioły rzeczywiście istnieją).

Bez względu na to, czy dana osoba wierzyła w Boga, Marię Dziewicę itp., czy w zwykłe fakty, w większym stopniu uaktywniała się brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa (ang. ventromedial prefrontal cortex, VMPC). O tym, że wiara jest niezależna od treści, świadczył też fakt, że choć wierzący odrzucali tezy akceptowane przez niewierzących i na odwrót, mózgi jednych i drugich wykazywały identyczną aktywność przy stwierdzaniu prawdziwości i nieprawdziwości.

Niezależnie od tego, czy pytano osobę wierzącą, czy też nie, zdania odwołujące się do religii wywoływały większą aktywność obszarów mózgu zarządzających emocjami, obrazem siebie i konfliktami poznawczymi, podczas gdy zdania dotyczące faktów z życia aktywowały rejony odpowiadające za pamięć. Aktywność przedniego zakrętu obręczy, powiązanego z konfliktem poznawczym i niepewnością, świadczyła o tym, że zarówno ateiści, jak i wierzący doświadczali silniejszej niepewności, rozważając stwierdzenia dotyczące religii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1) niewiara tez jest forma wiary

2) ateisci wierza w nauke (to nadal wiara w zalozenia)

3) jak napisal Krzy136 - za malo osob testowanych i brak grupy kontrolnej (ich problem jak ja zrobic ;) )

 

nie mam pojecia co chcieli tak naprawde udowodnic badajacy ;] okreslanie "prawdy/falszu" mialo okreslic czy cos innego dzieje sie w glowie ateisty i wierzacego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie zbyt wiarygodne przeprowadzone badanie.30 wierzących i 15 niewierzących do testu????

 

Przeczytaj jeszcze raz to zdanie : P

 

"Sam Harris i Mark Cohen zebrali grupę 30 dorosłych: 15 chrześcijan i 15 osób niewierzących"

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie mam pojecia co chcieli tak naprawde udowodnic badajacy ;] okreslanie "prawdy/falszu" mialo okreslic czy cos innego dzieje sie w glowie ateisty i wierzacego?

No wiesz jakby dzialania byly rozne jedna z grup mozna wyslac na leczenie. Ktora? A to juz zaleznie od opcji przy wladzy ;) Ale sie nie powiodlo

Share this post


Link to post
Share on other sites

1) niewiara tez jest forma wiary

2) ateisci wierza w nauke (to nadal wiara w zalozenia)

 

Nie, niewiara jak sam przedrostek w doskonały sposób wskazuje, to nie jest wiara. Ateizm to jest niewiara w Boga a nie wiara, że Bóg nie istnieje! I to jest typowy, dość często popełniany błąd logiczny.

Jeśli chodzi o drugi punkt to również niet. Tutaj mylisz wiarę w sensie religijnym, od "wiary" w sensie potocznym. Wiara, że jutro wzejdzie słońce przecież jest diametralnie różna od tej, że Bóg istnieje. OK, założenia... ale założenia najczęściej potwierdzone w dużej mierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, niewiara jak sam przedrostek w doskonały sposób wskazuje, to nie jest wiara. Ateizm to jest niewiara w Boga a nie wiara, że Bóg nie istnieje! I to jest typowy, dość często popełniany błąd logiczny.

Jeśli chodzi o drugi punkt to również niet. Tutaj mylisz wiarę w sensie religijnym, od "wiary" w sensie potocznym. Wiara, że jutro wzejdzie słońce przecież jest diametralnie różna od tej, że Bóg istnieje. OK, założenia... ale założenia najczęściej potwierdzone w dużej mierze.

 

ach, silna wiara w nauke, nie jest wiara!? Twoim zdaniem wiara tyczy sie tylko bogow -ok... Imo wiara jest wiara czy w boga czy w nauke - to dla mnie nadal wiara. Tak jak wiara w zalozenie ze 2+2=4  bo tak uczyli nas w szkolach....

 

polecam Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości

Nietrudno zauważyć, że wiedza naukowa jest tutaj uznana za prawdę obiektywną, a nie za obiekt wiary.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nietrudno zauważyć, że wiedza naukowa jest tutaj uznana za prawdę obiektywną, a nie za obiekt wiary.

 

mowimy o WIERZE a nie o obiekcie ;) jak juz podkreslilam to moje zdanie i moja opinia, ktorej nie zmienie. Znam wielu geekow, dla ktorych wiara w nauke jest porownywalna z wiara w Boga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, ale na poparcie tezy, że w naukę także się WIERZY, używasz definicji, zgodnie z którą prawda naukowa oznacza PRAWDĘ OBIEKTYWNĄ, a więc przeczysz sama sobie. To tylko taka moja zgryźliwa uwaga na temat tego, że jeśli ma się do postawienia jakąś tezę, to warto korzystać z bardziej pasujących w danej chwili źródeł ;) Tylko tyle, bez wdawania się w dyskusje na temat prawdy, wiary i innych takich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

rusałka - jeak rozumiem jesteś "wierząca" czyli odporna na logikę i argumenty. jednak spróbuje ci wytłumaczyć to na przykładzie -  czy czarny to kolor, czy też brak koloru. Jeśli wrażeniem koloru nazywamy światło o określonej długości fali, padające na siatkówkę oka, to jeśli światła nie ma, to jak w seksmisji "widzimy ciemność" czyli nic nie widzimy... mimo to usilnie nazywamy kolorem coś, co z definicji jest brakiem koloru.

 

Tak samo jest z wierzącymi i ateistami. Skoro wierzący wierzy że bóg czy coś tam jest, to sądzi iż ateista nie wierząc, wierzy w to że boga nie ma... Co jest same w sobie mylnym założeniem. Ateista po prostu odrzuca w jego mniemaniu fałszywe stwierdzenie o istnieniu takiej istoty. Agnostyk natomiast nie ma racjonalnych powodów żeby wierzyć w istnienie jakiegoś códownego stworzenia - nadistoty, więc również odrzuca wymysł wierzących, co bynajmniej nie robi z jednego czy drugiego wierzących inaczej...

 

Ale jak znam życie "wierzący" i tak tego nie załapią... skoro mają problem z racjonalnym myśleniem i wierzą dla samego wierzenia... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

a po co wogle w coś wierzyć,mam to gdzieś wiem że będę zyć max.ok 80-90 lat i chce to wykorzystać,a jak umre to nie mam na to wpływu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

1) niewiara tez jest forma wiary

2) ateisci wierza w nauke (to nadal wiara w zalozenia)

 

 

Nie i nie. Niewiara nie jest żadną formą wiary. Ateiści mogą wierzyć we wszystko - w postęp, naukę, ludzkośc, wartości humanistyczne, ale NIE wierzą w żadne zjawiska nadprzyrodzone. Istotą ateizmu jest to, że gdy pojawia się mit/legenda/baśń o wężu gadającym z drzewa - umysł mówi - NIE.Stop. I między bajki religie wkłada.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw wypadało by ustalić, co, kto rozumie przez pojęcie "wierzyć w Boga". Czy chodzi o wiarę w jego istnienie, czy o to, że się Bogu wierzy, ufa, itp. A może tylko o to, że jest się tzw. praktykującym katolikiem. Niektórzy nawet uważają, że jeśli ktoś wierzy w innego boga, to już jest niewierny (chrześcijańska inkwizycja, islamscy terroryści).

 

Trzeba też wiedzieć, że są różne stopnie wiary. Wiara może być dojrzała, albo niedojrzała. Można wierzyć w Boga, bo tak "mama kazała", bo większość wierzy, albo dlatego że się jest uduchowionym, albo - i to jest mój poziom wiary - dlatego, że się uważa, że nauka nie potrafi wyjaśnić wszystkich aspektów życia. Te stopnie wiary zależą od wielu czynników, np. dzieci wszystko przyjmują na wiarę. I to że 2+2=4, i to że sin(90)=1. Oczywiście jak dorosną i zaczną się w to zagłębiać, to mogą sobie wyprowadzić wzór na tego sinusa. Ale nadal cała matematyka opiera się na podstawowych aksjomatach, które, no jak by nie patrzeć, trzeba przyjąć na wiarę, że są prawdziwe.

 

Weźmy inny przykład - astronomię. Czy ktoś z nas był w kosmosie? Może chociaż na Księżycu? Nawet jeśli ktoś był, to reszta społeczeństwa będzie musiała przyjąć na wiarę to co on opowie o swojej wyprawie. Ja widzę ten Księżyc, ale z mojej perespektywy, to jest jakieś świecące kółko, a nie ziemski satelita. Wiem o tym tylko dlatego, że ktoś mi powiedział, a temu komuś powiedział ktoś inny. "Bo przyjaciel mojego przyjaciela, powiedział..." Tzw. informacja z trzeciej ręki. Na dobrą sprawę nie powinienem w takie informacje wierzyć. Już bardziej logicznym wydaje się wierzyć w jakiegoś boga, który cudem sprawił, że dzieją się takie rzeczy które widzę, niż że ktoś tam, usłyszał coś tam, co powiedział ktoś tam ;)

 

Oczywiście nauka opiera się również na dowodach i doświadczeniach. Tyle, że nadal występuje tu efekt aksjomatów oraz wiara w prawdomówność osób robiących to doświadczenie. Nawet jeśli wszystkie naukowe doświadczenia każdy z nas wykona samodzielnie, będzie musiał założyć/uwierzyć, że się nie pomylił, że jego umysł wyciąga poprawne wnioski. Już samo wyciąganie wniosków z doświadczenia opiera się na wcześniejszych doświadczeniach, a te z kolei na jakiś ustalonych regułach.

 

 

rusałka - jeak rozumiem jesteś "wierząca" czyli odporna na logikę i argumenty

 

Nie sądzę, żeby Rusałka była "odporna" na logikę. Wiara w istnienie Boga wcale nie kłóci się z nauką. Być może naukowcy dążą do udowodnienia, że Bóg nie istnieje, ale jeszcze tego nie zrobili. Nawet logicznie rzecz biorąc, nie jest możliwe udowodnienie nieistnienia czegoś, co jest niematerialne i z definicji poza naszymi obecnymi zdolnościami poznawczymi.

 

Tak samo duchowni nie wmawiają ludziom, że nauka jest "be", co najwyżej słyszałem nawoływania, żeby ludzie nauki nie wyciągali pochopnych wniosków ze swoich doświadczeń, aby robili je z poszanowaniem życia, przede wszystkim nie kierowali się własnym interesem i mówili prawdę. Niestety wielu jest takich co dla pieniędzy zrobią wszystko. Niedawno było o pracy naukowej złożonej z losowo wygenerowanych słów, która przeszła akceptację grona naukowców. Albo badania nad telefonami komórkowymi: 50% naukowców - komórki szkodzą, 50% - ależ skąd :P Podobnie było z papierosami, jeszcze zanim wszedł obowiązek podawania na opakowaniu ostrzeżenia o utracie zdrowia. Tak więc cokolwiek usłyszymy, to w ostateczności od nas zależy, od naszych własnych przemyśleń, czy w to uwierzymy, czy nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istotą ateizmu jest to, że gdy pojawia się mit/legenda/baśń o wężu gadającym z drzewa - umysł mówi - NIE.Stop. I między bajki religie wkłada.

 

A jeśli ktoś mówi o tym, że świat powstał w Wielkim Wybuchu, to jest to już bardziej prawdopodobne? Co wtedy mówi umysł? Czyżby nie to, że wspaniałym naukowcom wierzę, a tym wstrętnym księżom nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego Wy jesteście aż tak ograniczeni, że musicie interpretować wszystko na sposób związany z wiarą, a do tego, co jest jeszcze gorsze, nie potraficie przyjąć, że inni tego nie potrzebują? Stąd właśnie bierze się potem klasyczna katolicka postawa: "jeszcze nie wiesz, jaki jesteś biedny, że nie wierzysz, ale my tobie pomożemy, bo wiemy lepiej, czego tobie potrzeba". Nie ma jak wyrażanie miłości bliźniego poprzez próbę jego zniewolenia (jak na ironię, wierzącym wyprano nierzadko mózgi do tego stopnia, że oni sami nazywają to wyzwoleniem!) w oparciu o własne niepotwierdzone niczym teorie!

 

Zrozum, że do zaakceptowania np. teorii Wielkiego Wybuchu nie jest potrzebna wiara w żadną świadomą siłę twórczą, tylko wystarczy zdrowy rozsądek i chłodna kalkulacja kilku konkurencyjnych teorii i wybór tej, która wydaje się najbardziej zgodna z rzeczywistością.

 

Oczywiście nauka opiera się również na dowodach i doświadczeniach. Tyle, że nadal występuje tu efekt aksjomatów oraz wiara w prawdomówność osób robiących to doświadczenie. Nawet jeśli wszystkie naukowe doświadczenia każdy z nas wykona samodzielnie, będzie musiał założyć/uwierzyć, że się nie pomylił, że jego umysł wyciąga poprawne wnioski. Już samo wyciąganie wniosków z doświadczenia opiera się na wcześniejszych doświadczeniach, a te z kolei na jakiś ustalonych regułach.

Czyli lepiej na dzień dobry przyjąć, że wszystko dzięki Bogu, i usiąść spokojnie popijając kawusię, prawda? Po co badać w ogóle w świat - lepiej pójść do faceta w czarnej kiecce, on ma gotową teorię na wszystko.

Oczywiście nauka opiera się również na dowodach i doświadczeniach. Tyle, że nadal występuje tu efekt aksjomatów

Tyle, że aksjomaty wcale nie oznaczają stwierdzeń sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. Klasyczny przykład to geometria - przyjmujemy tę euklidesową, bo wydaje sie najabrdziej logiczna z codziennymi obserwacjami (przez jeden punkt może przejść nieskończenie wiele różnych prostych, ale przez dwa punkty - tylko jedna itd.). Trochę inny jest tutaj poziom założeń od tego, że ktoś tworzy sobie w myślach jakąś postać, która wszystkim steruje z góry.

oraz wiara w prawdomówność osób robiących to doświadczenie.

W razie potrzeby jesteś w stanie dokonać obserwacji sam. Poza tym nie masz obowiązku dać się przekonać tej czy innej teorii - właśnie na tym polega piękno nauki. Masz prawo do SAMODZIELNEGO MYŚLENIA, które w religii z założenia jest ograniczane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam, wkradł się mały błąd. Miało być "przyjmujemy tę euklidesową, bo wydaje się najbardziej logiczna i zgodna z codziennymi obserwacjami". Nie mam już możliwości edycji.

 

Aha, jeszcze jedna myśl na sam koniec: ateizm nie oznacza braku wiary w cokolwiek. Ateizm to brak wiary w Boga. Można więc wierzyć np. w miłość, a mimo to wciąż pozostawać ateistą. Zrozumiano?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To bylo tylko moje zdanie i nie wiem dlaczego na sile chcecie je zmienic. Napisalam, ze to przemysle, ale to wymaga czasu i spokoju.

Poza tym, zescie sie nakrecili bez potrzeby. Mikroos - chyba najbardziej <przytul> Spokojnie chlopie  :-*

 

Mam taki problem, ze brakuje mi odpowiednich slow, zeby przekazac swoja mysl. Kazdy z was po trochu przekazal to co chcialbym przeslac.

Faktycznie przyklad wiary z Wiki byl moim najwiekszym bledem.

 

Widze, ze to dla was bardzo drazliwy temat i zdecydowanie bez "chlodnej kalkulacji" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Poza tym, zescie sie nakrecili bez potrzeby. Mikroos - chyba najbardziej <przytul> Spokojnie chlopie  :-* (...) Widze, ze to dla was bardzo drazliwy temat

A żebyś wiedziała. Mam po dziurki w nosie prób przekonywania mnie, że nieznający mnie ludzie wiedzą lepiej ode mnie samego, czego potrzeba mi do szczęścia. Ja nie mówię nikomu, jak ma żyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A żebyś wiedziała. Mam po dziurki w nosie prób przekonywania mnie, że nieznający mnie ludzie wiedzą lepiej ode mnie samego, czego potrzeba mi do szczęścia. Ja nie mówię nikomu, jak ma żyć.

 

Slonce - gdzie Ci ktos mowi czego brakuje Ci do szczescia!? Wyluzuj ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo szybko pierwszy cytat z brzegu: "zgadzam się, że każdy w coś wierzy (...) <<niektórzy wierzą, że Bóg jest... inni znów wierzą że Boga nie ma>>" , i zaraz potem drugi: " Jedni mogą myśleć, że pomidory są inni, że ich nie ma...  To nie zmienia faktu...". Albo inna perełka: "potrzeba wiary jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej podświadomości" + następujące po tym słowa "świetnym dowodem na to, jest to, że po upadku jednych religii na ich miejscu wyrastają nowe" z kompletnym brakiem dostrzeżenia tego, że ateizm zawsze istniał równolegle z religijnością, co pozwala na wyciągnięcie wniosku dokładnie odwrotnego.

 

W zasadzie sama też się popisałaś: "1) niewiara tez jest forma wiary

2) ateisci wierza w nauke (to nadal wiara w zalozenia)" (od kiedy brak wiary w Boga oznacza wiarę w naukę, tego nie wiem, ale pewnie znasz się na ateistach lepiej od ateistów ;) ). Ale załóżmy, że ten cytat chwilowo nie istnieje, bo umówiliśmy się, że przemyślisz sprawę.

 

Pewnie stwierdzisz, że to wcale nie jest przekonywanie mnie, że rozmówcy wiedzą lepiej ode mnie, co się dzieje w mojej głowie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiele gatunków zwierząt wyczuwa pole magnetyczne Ziemi i korzysta z niego przy przemieszczaniu się. Czują je ptaki, pszczoły, ryby czy wilki. Okazuje się, że mogą je wyczuwać również ludzie. Joseph Kirschvink z Caltechu (California Institute of Technology) i jego koledzy odkryli, że zmiana kierunku pobliskiego pola magnetycznego powoduje czasowe zmiany w aktywności ludzkiego mózgu.
      Uczestnicy badań siedzieli w ciemnym pokoju, aktywność ich mózgów była rejestrowana za pomocą EEG. W pokoju znajdowały się też elektromagnesy, za pomocą których generowano pole magnetyczne. Jego zmiany odpowiadały zmianom, jakie zachodzą, gdy przemieszczamy się po ziemi.
      Kierunek i intensywność ziemskiego pola magnetycznego zmieniają się w zależności od położenia geograficznego. Na przykład na biegunie północnym pole magnetyczne skierowane jest pionowo w dół. Na całej półkuli północnej zawsze pole magnetyczne jest tak właśnie skierowane.
      Naukowcy mierzyli fale alfa na 100 milisekund przed i po zmianie pola magnetycznego. Okazało się, że u niektórych ludzi dochodziło do spadku amplitudy fal alfa gdy poddawano ich działaniu fal skierowanych w dół, obracających się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Gdy fale obracały się w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, zmiany w falach mózgowych nie zachodziły. Naukowcy nie potrafili tego wyjaśnić. Gdy kierunek pola magnetycznego był zwrócony w górę, zmiany w mózgach ogóle nie zachodziły. Uczeni spekulują, że w tym przypadku może być to kwestia dostosowania mózgu do życia na półkuli północnej. Ciekawe, czy hipotezę tę udało by się potwierdzić za pomocą eksperymentów na półkuli południowej, zastanawia się Isaac Hilburn, członek zespołu badawczego.
      Badania nad magnetorecepcją u zwierząt trwają od dawna, a najsilniejszym dowodem na istnienie tego zjawiska jest zmiana kierunku przemieszczania się zwierząt w reakcji na zmianę pola magnetycznego.
      Naukowcy, którzy nie brali udziału w eksperymencie, ostrożnie podchodzą do uzyskanych wyników. Podkreślają, że badania trzeba jeszcze powtórzyć oraz że reakcja mózgu nie musi mieć nic wspólnego z orientacją w przestrzeni. Ponadto, jak podkreślają, EEG mógł mimo wszystko wyłapać zakłócenia z otoczenia, ponadto zapisy te trudno jest interpretować.
      Jeśli jednak okaże się, że ludzkie mózgi rzeczywiście reagują na zmiany pola magnetycznego, niewykluczone, że magnetorecepcja odgrywała rolę w życiu społeczeństwo łowiecko-zbierackich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czas różnie wpływa na mózgi kobiet i mężczyzn. Wiemy, że z wiekiem mózg się kurczy, a u mężczyzn proces ten przebiega szybciej. Ponadto z wiekiem zwalnia metabolizm mózgu i, jak się okazuje, także tutaj ujawniają się różnice pomiędzy płciami.
      Naukowcy z Washington University School of Medicine w St. Louis donoszą na łamach PNAS, że mózgi kobiet są, z metabolicznego punktu widzenia, o trzy lata młodsze od mózgów mężczyzn w tym samym wieku biologicznym. To może wyjaśniać, dlaczego kobiety dłużej od mężczyzn zachowują sprawność umysłową.
      Dopiero zaczynamy rozumieć jak różne czynniki związane z wiekiem mogą wpływać na proces starzenia się mózgu i jak to z kolei wpływa na podatność mózgu na choroby neurodegeneracyjne. Metabolizm mózgu może pomóc nam w wyjaśnieniu różnic, jakie obserwujemy pomiędzy kobietami a mężczyznami w miarę, jak się oni starzeją, mówi jeden z autorów badań, profesor radiologii Manu Goyal.
      Paliwem dla mózgu jest cukier, jednak z wiekiem zmienia się sposób jego wykorzystywania. Niemowlęta i dzieci wykorzystują część cukru w procesie glikolizy tlenowej, która podtrzymuje rozwój i dojrzewanie mózgu. Reszta cukru jest zużywana na codzienne zadania. U nastolatków i młodych dorosłych wciąż występuje glikoliza tlenowa, jednak z wiekiem zmniejsza się odsetek cukru biorącego udział w tym procesie. Gdy osiągamy siódmą dekadę życia na ten rodzaj glikolizy przeznaczane jest bardzo mało cukru.
      Goyal i jego koledzy, profesorowie Marcus Raichle i Andrei Vlassenko, chcieli zbadać różnice w metabolizmie cukru występujące pomiędzy płciami. Do badań zaprosili 205 osób – 121 kobiet i 84 mężczyzn – w wieku 20–82 lat. Ochotnicy zotali poddani pozytonowej tomografii emisyjnej, za pomocą której badano przepływ tlenu i glukozy w ich mózgach. Dla każdej z tych osób określono odsetek cukru używanego w różnych regionach mózgu do glikolizy tlenowej.
      Stworzono też wyspecjalizowany algorytm, którego zadaniem było odszukanie związku pomiędzy wiekiem a metabolizmem mózgu u mężczyzn. Gdy już algorytm potrafił dokonać odpowiednich obliczeń, wprowadzono doń dane dotyczące metabolizmu mózgów kobiet. Zadaniem algorytmu było określenie wieku mózgu na podstawie metabolizmu. Algorytm wyliczył, że średnio mózg każdej z kobiet był o 3,8 roku młodszy od jej wieku biologicznego.
      Naukowcy przeprowadzili więc odwrotny eksperyment. Najpierw szkolili algorytm na mózgach kobiet, a następnie kazali mu obliczać wiek mózgów mężczyzn. W tym przypadku wyliczył, że mózgi mężczyzn są o 2,4 roku starsze niż ich wiek biologiczny.
      Średnia wyliczona różnica wieku mózgów kobiet i mężczyzn jest znacząca. Różnica ta jest większa niż wiele innych znanych różnic pomiędzy płciami, ale jest znacznie mniejsza od niektórych znaczących różnic, takich jak np. różnice wzrostu, mówi Goyal.
      Różnice w wieku metabolicznym mózgu pomiędzy kobietami a mężczyznami były widoczne nawet u najmłodszych uczestników badań, tych, którzy dopiero zaczęli trzecią dekadę życia. To nie jest tak, że mózgi mężczyzn szybciej się starzeją. Po prostu wchodzą w wiek dorosły będąc o trzy lata starszymi niż mózgi kobiet i ta różnica jest widoczna przez całe życie. Nie wiemy jednak, co to oznacza. Osobiście sądzę, że to może wyjaśniać, dlaczego kobiety nie doświadczają takiego spadku zdolności poznawczych w późniejszym okresie życia. Ich mózgi są efektywnie młodsze. Planujemy badania, które to potwierdzą.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...