Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

IBM o patentowaniu oprogramowania

Recommended Posts

Środowisko Open Source stoi na stanowisku, że patenty są czymś groźnym dla rozwoju i dają pole do popisu trolom patentowym. Generalnie jest ono przeciwne amerykańskiemu systemowi patentowemu.

Tym bardziej zaskakująca jest opinia IBM-a, jednej z największych firm wspierających ruch Open Source. Otóż koncern wystąpił ostatnio jako amicus curiae w sprawie Bilski, Warsaw przeciwko Biuru Patentowemu. Sprawa dotyczy odmowy opatentowania przez USPTO metody oceny ryzyka na rynku handlu energią.

We wspomnianym dokumencie IBM stwierdza, że ochrona patentowa ułatwia bezpłatną wymianę kodu źródłowego, co z kolei przyczynia się do rozwoju oprogramowania Open Source. Dowiadujemy się z niego także, iż zdaniem Błękitnego Giganta bez korzyści płynących z ochrony patentowej producenci oprogramowania musieliby zachowywać tajemnicę, co ogranicza możliwość zapoznania się z innowacjami w dziedzinie oprogramowania, gdyż wnioski patentowe są ważnym źródłem wiedzy na ten temat. IBM dowodzi, że patentowania oprogramowania jest korzystne z punktu widzenia ekonomicznego, technologicznego i społecznego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

HaHaHa no tak jak mają przekupionych ludzi w biurach patentowych to lepiej dla nich żeby przysyłać gotowe patenty, tak by musieli się wysilać, kraść po firmach i ludziach ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patent powinien polegać na złożeniu opisu urządzenia , metody, procedury  i podlegać opłacie za użycie od sztuki wyprodukowanej .  Patentujący powinien określić kategorię zapłaty (1$, 2$, 5$, 10$ drobne zastosowania lub  np: 1% od fabrycznej ceny wyrobu w dużych specjalistycznych rozwiązaniach gdzie jego patent jest niezbędną podstawą pracy tego urządzenia np: odkryte zjawisko fizyczne).

Share this post


Link to post
Share on other sites

jasne.. a potem napisałeś program który zawiera kilkadziesiąt czy kilkaset opatentowanych rozwiązań, złożonych algorytmów i cena oprogramowania wzrasta o kilkaset $, a ludzi nie stać, więc zaczynają piracić... i znów nikt nie zarabia.

 

patenty na oprogramowanie to bzdura, na rozwiązania konstrukcyjne zresztą też. Może badania leków można by było patentować, bo sztab ludzi pracuje nad jakimś nowym lekiem latami i chcieliby sobie odkuć pracę laboratoryjną, ale to jest nieetyczne, bo jak tu zarabiać na czyimś cierpieniu chorobie ;) (wiem wszyscy zarabiają) gdyby nie patenty świat rozwijał by się o wiele szybciej (i w lepszym kierunku) trudniej było by zbić fortunę, zarobki były by więc bardziej uśrednione.. patent to sposób bogacza/firmy na monopolizowanie rynku i utrudnianie rozwoju konkurencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gdyby nie patenty świat rozwijał by się o wiele szybciej

Wprost przeciwnie. Nikomu by się nie opłacało prowadzić kosztownych badań, gdyby wiedział, że każdy może wykorzystać jego pracę i pieniądze, żeby samemu zarabiać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale to jest nieetyczne, bo jak tu zarabiać na czyimś cierpieniu chorobie ;)

 

Jak to nieetyczne? To mniej nieetyczne jest w ogóle nie leczyć? Bo jeśli nie będzie się zarabiało na leczeniu, to nie będzie chętnych do wykonywania zawodu lekarza. Jeśli się nie będzie zarabiało na badaniach naukowych, produkcji leków to nie będzie chętnych do wykonywaniu zawodu naukowca, farmaceuty itp. itd.

A etyczne jest zarabianie na czyim głodzie (piekarz), na tym, że komuś zimno (krawiec), czy nie ma dachu nad głową (budowlaniec)? Etyczne jest zarabianie na tym, że ktoś chciałby czasem odwiedzić rodzinę, znajomych lub ciężko mu się samodzielnie poruszać i kupuje samochód (przemysł samochodowy)? Etyczne jest zarabianie na tym, że ktoś chce się kształcić (nauczyciel)?

 

Odpowiem Ci - to wszystko jest jak najbardziej etyczne. Nieetyczne to jest zmuszanie kogoś, by leczył, uczył, pracował za darmo w imię "dobra ludzkości".

Share this post


Link to post
Share on other sites
(...blebleble...)to wszystko jest jak najbardziej etyczne. Nieetyczne to jest zmuszanie kogoś, by leczył, uczył, pracował za darmo w imię "dobra ludzkości".

 

Pokręciło Ci się to i owo i demagogię tu serwujesz, bzdury piszesz w rodzaju "to wszystko jest etyczne". I druga bzdura, o zmuszaniu, bo nikt nikogo nie zmusza do leczenia, uczenia i pracowania za darmo i nikt nie będzie do tego zmuszany, gdy prawo patentowe zostanie zniesione.

 

Jeśli ktoś uważa, że etyczne jest pozwolić innemu umrzeć albo bardzo cierpieć z powodu choroby przez nie podanie leku, bo pacjent nie miał pieniędzy na bardzo drogi opatentowany lek (a tańszego odpowiednika nie mógł zakupić z powodu "ochrony patentowej" właśnie), to jest emocjonalnie i umysłowo upośledzonym człowiekiem, chociaż prawdopodobnie nigdy nie będzie zdawał sobie z tego sprawy. Współczuję i żal mi takich ludzi, których rozwój mózgu pod pewnymi względami nieszczęśliwie zatrzymał się we wczesnym dzieciństwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, mimo istnienia patentów, wiele firm i tak trzyma wiele rzeczy w tajemnicy.

 

A IBM jest w tej ciekawej pozycji, że od wielu lat co rok składa rekordową liczbę wniosków patentowych (przydarzyło się kilka zupełnie idiotycznych), ale raczej nie trolluje. Więc w ich wypadku faktycznie działa to tak jak głoszą. Ale już MS z ich opatentowanym FAT-em to zupełnie inna śpiewka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo widzisz, IBM od zawsze wiedział, że musi konkurować z innymi na rynku i jednocześnie współpracować z innymi. To oznaczało, że musieli grać fair - gdyby trollowali, chwilowo być może mieliby większe zyski, ale utraciliby wiarygodność. MS-owi tymczasem przez wiele lat bycia monopolistą zdążyło się solidnie przewrócić w głowie - nie musieli się liczyć z nikim, bo i tak każdy musiał korzystać z ich usług. Dopiero teraz, gdy Apple i Google (i w mniejszym stopniu Linux) zaczynają zdobywać rynek, ktoś w MS poszedł po rozum do głowy i zaczęło się coraz więcej akcji PR-owych pod tytułem "gramy fair, da się nas lubić".

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Fafi: brak patentów oznacza, że firma nie będzie produkowała leków, których R&D wymaga setek milionów dolarów nakładu, bo po prostu na tym straci. Konkurencja natychmiast skopiuje lek i wypuści na rynek tańszy, bo bez kosztów R&D. Mogłoby ew. dojśc jeszcze do innej sytuacji - nie ma patentów, ale największe koncerny zawierają umowę dżentelmeńską, że od siebie nie kopiują. Jednocześnie, korzystając ze swoich wpływów finansowych i politycznych, eliminują z rynku producentów generyków. Mimo to, zawsze jest ryzyko, że albo ktoś się z umowy wyłamie, albo też jakieś generyki trafią na rynek. Dlatego też ceny leków wzrosną właśnie o szacunek tego ryzyka.

 

@Przemo, mikroos:

- "troll patentowy" to, moim zdaniem, sprytny zabieg PR-owski wielkich koncernów. One zarabiają na produkcji, a ja nie widzę nic złego w istnieniu firmy, która jest bankiem pomysłów i jej model biznesowy to opracowywanie wynalazków i licencjonowanie patentów. Oczywiście, pod warunkiem, że jest to robione uczciwie, czyli np. na zasadzie giełdy czy zgłaszania się do producenŧów z propozycjami, a nie na zasadzie czekania, aż wielki naruszy patent i szantażowania go.

- co do IBM-a i MS... a w czym niby IBM jest lepszy od MS? Mają więcej patentów, MS dotychczas tylko 3 razy polazł do sądu w obronie swojego patentu. Nie wiem, ile razy poszedł IBM, ale 3 razy w ciągu 30 lat istnienia firmy i posiadania setek tysięcy patentów nie jest chyba dużo. Co do "głupich" patentów... Ot, taki chociażby przykład "Method of automatically removing leading and trailing space characters from data being entered into a database system". Głupie czy nie?

- nie sądzę, by rynkowe działania MS i IBM-a się różniły. Każda z tych firm próbuje maksymalnie wykorzystać swoją rynkową pozycję. IBM też był niejednokrotnie oskarżany o monopolizowanie rynku, naruszanie patentów itp. itd.

IBM ma lepszą prasę tylko i wyłącznie dla tego, że prasa jest... dla ludzi. A IBM nie istnieje na rynku użytkownika indywidualnego. Więc przeciętnego człowieka bardziej interesuje to, co "złego" robi MS, niż co "złego" robi IBM.

Share this post


Link to post
Share on other sites
@Przemo, mikroos:

Problem w tym, że trolle patentowe z definicji są właśnie nieuczciwymi firmami. Ja też nie mam nic przeciwko innowacjom - jeśli firma jest dobra, to niech patentuje. Tyle, że trolle właśnie z definicji tworzą patenty tylko po to, żeby utrudniać innym działanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem w tym, że trolle patentowe z definicji są właśnie nieuczciwymi firmami. Ja też nie mam nic przeciwko innowacjom - jeśli firma jest dobra, to niech patentuje. Tyle, że trolle właśnie z definicji tworzą patenty tylko po to, żeby utrudniać innym działanie.

 

No, pamiętaj tylko, że definicję stworzyły sobie koncerny i to one uznają, kto jest trollem, a kto nie jest ;) Czyli z jednej strony uznają za trola firmę, która rzeczywiście tylko chyha na ich kasę, a z drugiej mogą sobie uprawiać propagandę i np. MS będzie wszem i wobec głosił, że firma X jest strasznym trolem, tylko dlatego, że firma X nie chciała za bezcen licencjonować patentu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak to zwykle jest, że ktos musi ustalić definicję ;) A z dwojga złego lepiej, żeby robili to sami zainteresowani. Zwróć jednak uwagę na to, że dziwnym trafem trollami zawsze nazywa się nie te firmy, które po prostu chcą kasy za swoje patenty, tylko te, które nigdy nie tworzą nawet produktów na bazie własnej wiedzy i nie wnoszą tak naprawdę niczego do bieżącego stanu wiedzy i technologii, a ich "odkrycia" są w rzeczywistości przeważnie całkowicie banalne.

 

To, że pojęcie powstało w środowisku potentatów IT, nie oznacza jeszcze automatycznie, że jest fałszywe i tendencyjne. Akurat w tej konkretnej sytuacji mogę powiedzieć, że każdy trzeźwo myślący człowiek w większosci przypadków odróżni trolla od uczciwego przedsiębiorcy pobierającego opłaty za korzystanie z patentów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dyrektor wykonawczy IBM-a Arvind Krishna poinformował, że jego firma przestanie rekrutować ludzi na stanowiska, na których w najbliższych latach mogą być oni zastąpieni przez sztuczną inteligencję. W wywiadzie dla Bloomberga menedżer stwierdził, że rekrutacja na stanowiska biurowe, na przykład w dziale HR, może zostać znacznie spowolniona lub całkowicie wstrzymana. Obecnie na tego typu stanowiskach – gdzie nie ma kontaktu z klientem – IBM zatrudnia 26 000 osób.
      Zdaniem Krishny, w ciągu najbliższych 5 lat sztuczna inteligencja może zastąpić 30% z nich. To oznacza, że w samym tylko IBM-ie maszyny zastąpią 7800 osób. Stąd też pomysł na spowolnienie lub wstrzymanie rekrutacji, dzięki czemu uniknie się zwalniania ludzi.
      Krishna mówi, że takie zadania, jak pisanie listów referencyjnych czy przesuwanie pracowników pomiędzy poszczególnymi wydziałami, prawdopodobnie zostaną całkowicie zautomatyzowane. Inne zaś, takie jak analizy produktywności czy struktury zatrudnienia, ludzie będą wykonywali jeszcze przez kolejną dekadę.
      Błękitny Gigant zatrudnia obecnie około 260 000 osób i wciąż zwiększa zatrudnienie. Potrzebuje pracowników przede wszystkim do rozwoju oprogramowania oraz osób pracujących z klientem. Na początku bieżącego roku firma ogłosiła, że planuje zwolnienia, które w sumie obejmą 5000 osób, ale jednocześnie w I kwartale zatrudniła 7000 osób.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prace międzynarodowej grupy badawczej, na czele której stali specjaliści ze Skołkowskiego Instytutu Nauki i Technologii (Skoltech) w Moskwie oraz IBM-a zaowocowały powstaniem energooszczędnego superszybkiego przełącznika optycznego. Urządzenie nie wymaga chłodzenia, a jednocześnie jest ponad 100-krotnie szybsze od najszybszych współczesnych tranzystorów.
      Tym, co czyni to urządzenie tak bardzo energooszczędnym jest fakt, że do przełączenia stanu potrzebuje zaledwie kilku fotonów, mówi główny autor badań Anton Zasiedatieliew. W laboratorium udało się nam go przełączać za pomocą pojedynczego fotonu. I to w temperaturze pokojowej. Jednak minie sporo czasu, zanim taka technologia będzie mogła trafić do procesorów optycznych, dodaje profesor Pawlos Lagudakis.
      Możliwość przełączania za pomocą pojedynczego fotonu oznacza, że układ jest niezwykle energooszczędny i zostało niewiele miejsca na jego dalsze udoskonalenie. Oczywiście musimy przy tym pamiętać, że obecnie działa to jedynie w wyspecjalizowanym laboratorium. Jednak tak właśnie zaczyna się wielu historia technologii, które w końcu trafiają do codziennego użytku. Większość współczesnych tranzystorów elektrycznych potrzebuje dziesiątki razy więcej energii, by się przełączyć, a te, którym wystarczy pojedynczy elektron, działają znacznie wolniej niż zademonstrowany właśnie przełącznik optyczny.
      Jednak szybkość i energooszczędność to nie jedyne zalety nowej technologii. Równie ważny jest fakt, że przełącznik działa w temperaturze pokojowej i nie wymaga chłodzenia. Tymczasem systemy chłodzenia potrzebne współczesnym komputerom nie tylko wpływają na koszty samego sprzętu, ale też znacząco zwiększają zużycie energii koniecznej do ich zasilania.
      Urządzenie składa się z dwóch laserów. Bardzo słaby promień lasera kontrolnego jest używany do przełączania stanu drugiego jaśniejszego z laserów. Do przełączenia wystarczy kilka fotonów, stąd wynika wysoka efektywność całości. Przełączanie odbywa się wewnątrz mikrownęki. To 35-nanometrowej grubości organiczny polimer półprzewodzący zamknięty pomiędzy dwiema nieorganicznymi warstwami o wysokim współczynniku odbicia. Mikrownęka zbudowana jest w taki sposób, by jak najdłużej więzić nadchodzące światło, prowadząc w ten sposób do jego sprzężenia z materiałem wnęki.
      Oddziaływanie światła z materią to podstawa działania nowego urządzenia. Gdy fotony sprzęgają się z parami dziura-elektron – tworzącymi kwazicząstkę o nazwie ekscyton – pojawiają się kwazicząstki ekscyton-polaryton. Gdy silniejszy z laserów oświetla przełącznik powstają tysiące identycznych krótko żyjących kwazicząstek tworzących kondensat Bosego-Einsteina, w którym kodowany jest stan urządzenia „0” lub „1”.
      Najpierw za pomocą silniejszego lasera we wnęce tworzone są kwazicząstki o energiach większych niż energia podstawowa. Przełącznik znajduje się w stanie „0” Do przełączenia potrzebny jest laser słabszy, za pomocą którego tworzona jest grupa kwazicząstek o energii podstawowej. Ich pojawienie się wywołuje lawinowy proces przełączania się pozostałych kwazicząstek do stanu podstawowego. W ten sposób uzyskujemy stan „1”. Czas przełączania liczony jest w femtosekundach, dzięki czemu przełącznik jest ponad 100-krotnie szybszy od współczesnych tranzystorów.
      Naukowcy użyli kilku sztuczek, by utrzymać zapotrzebowanie na energię na jak najniższym poziomie przy jednoczesnym zmaksymalizowaniu pracy urządzenia. W efektywnym przełączaniu pomagają wibracje molekuł półprzewodzącego polimeru. Konieczne było precyzyjne dopasowanie częstotliwości pracy laserów, stanu kondensatu i energii wibracji molekuł polimeru.
      Przed nami jeszcze sporo pracy. Musimy zmniejszyć całkowite zapotrzebowania urządzenia na energię. Obecnie jest ono zdominowane przez silniejszy z laserów, który utrzymuje przełącznik w gotowości. Prawdopodobnie trzeba będzie wykorzystać tutaj perowskitowego superkryształu, z którym wcześniej eksperymentowaliśmy. Są one doskonałymi kandydatami to zbudowania naszego przełącznika, gdyż zapewniają bardzo silną interakcję światła z materią, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W laboratorium IBM-a w Zurichu zaprezentowano rekordowo pojemny napęd taśmowy. Pojedynczy kartridż pozwala na przechowanie aż... 580 terabajtów danych. To aż 29-krotnie więcej niż oferowany obecnie przez IBM-a kartridż o pojemności 20 TB. Błękitny Gigant jest tutaj rynkowym liderem. Najnowszy standard przemysłowy LTO-Ultrium (Linear Tape-Open, version 9) mówi o kartridżach o pojemności 18 TB.
      Mark Lantz, menedżer CloudFPGA odpowiedzialny w IBM Zurich za technologie taśmowe mówi, że w ostatnich latach taśmy magnetyczne przeżywają swój renesans. Ma to związek z jednej strony z wykładniczym wzrostem ilości wytwarzanych danych, które trzeba gdzieś archiwizować oraz z jednoczesnym spowolnieniem przyrostu gęstości zapisu na dyskach twardych. Jak zauważa Lantz, w ciągu ostatnich kilkunastu lat składane roczne tempo wzrostu gęstości zapisu na HDD spadło do poniżej 8%. Jednocześnie świat produkuje coraz więcej danych. Roczny wzrost wytwarzania informacji wynosi aż 61%. Eksperci mówią, że do roku 2025 wytworzymy 175 zetabajtów danych.
      Jako, że gęstość zapisu HDD niemal stanęła w miejscu, dramatycznie wzrosła cena każdego gigabajta dysnku twardego. Już w tej chwili 1 bit HDD jest czterokrotnie droższy niż 1 bit taśmy magnetycznej. Ta wielka nierównowaga pojawiła się w bardzo niekorzystnym momencie, gdy ilość wytwarzanych danych zaczęła gwałtownie rosnąć. Centra bazodanowe mają coraz większy problem. Na szczęście zdecydowana większość danych to informacje, które są rzadko potrzebne. To zaś oznacza, że w ich przypadku szybkość odczytu danych nie jest rzeczą zbyt istotną. Mogą być więc przechowywane na taśmach magnetycznych.
      Taśmy mają wiele zalet w porównaniu z dyskami twardymi. Są bardziej odporne na ataki cyberprzestępców, do działania potrzebują mniej energii, są trwałe i znacznie tańsze w przeliczeniu na gigabajt. Zalety te spowodowały, że – jak ocenia IBM – już 345 000 eksabajtów danych przechowywanych jest właśnie na taśmach.
      Najnowszy napęd taśmowy to wynik 15-letniej współpracy IBM-a i Fujifilm. Od roku 2006 firmy pobiły sześć kolejnych rekordów dotyczących napędów taśmowych. Ostatnie osiągnięcie było możliwe dzięki udoskonaleniu samej taśmy, głowicy odczytującej oraz serwomechanizmu odpowiadającego za precyzję pozycjonowania głowicy. Firma Fujifilm odeszła tutaj od przemysłowego standardu jakim jest ferryt baru i pokryła taśmę mniejszymi cząstkami ferrytu strontu. Inżynierowie IBM-a, mając do dyspozycji nową taśmę, opracowali nową technologię głowicy odczytująco-zapisującej, która współpracuje z tak gładką taśmą.
      O tym jak wielkie postępy zostały dokonane w ciągu kilkunastoletniej współpracy Fujifilm i IBM-a najlepiej świadczą liczby. W roku 2006 obie firmy zaprezentowały taśmę pozwalającą na zapisanie 6,67 miliarda bitów na calu kwadratowym. Najnowsza taśma pozwala na zapis 317 miliardów bitów na cal. Kartridż z roku 2006 miał pojemność 8 TB, obecnie jest to 580 TB. Szerokość ścieżki zapisu wynosiła przed 14 laty 1,5 mikrometra (1500 nanometrów), teraz to zaledwie 56,2 nanometra. Liniowa gęstość zapisu w roku 2006 sięgała 400 000 bitów na cal taśmy. Na najnowszej taśmie na każdym calu można zapisać 702 000 bitów. Zmniejszyła się też – z 6,1 mikrometra do 4,3 mikrometra – grubość taśmy, wzrosła za to jej długość. W pojedynczym kartridżu mieści się obecnie 1255 metrów taśmy, a przed 14 laty było to 890 metrów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      IBM uruchomił w Nowym Jorku Quantum Computation Center, w którym znalazł się największy na świecie zbiór komputerów kwantowych. Wkrótce dołączy do nich nich 53-kubitowy system, a wszystkie maszyny są dostępne dla osób i instytucji z zewnątrz w celach komercyjnych i naukowych.
      Quantum Computation Center ma w tej chwili ponad 150 000 zarejestrowanych użytkowników oraz niemal 80 klientów komercyjnych, akademickich i badawczych. Od czasu, gdy w 2016 roku IBM udostępnił w chmurze pierwszy komputer kwantowy, wykonano na nim 14 milionów eksperymentów, których skutkiem było powstanie ponad 200 publikacji naukowych. W związku z rosnącym zainteresowaniem obliczeniami kwantowymi, Błękity Gigant udostępnił teraz 10 systemów kwantowych, w tym pięć 20-kubitowych, jeden 14-kubitowy i cztery 5-kubitowe. IBM zapowiada, że w ciągu miesiąca liczba dostępnych systemów kwantowych wzrośnie do 14. Znajdzie się wśród nich komputer 53-kubitowy, największy uniwersalny system kwantowy udostępniony osobom trzecim.
      Nasza strategia, od czasu gdy w 2016 roku udostępniliśmy pierwszy komputer kwantowy, polega na wyprowadzeniu obliczeń kwantowych z laboratoriów, gdzie mogły z nich skorzystać nieliczne organizacje, do chmur i oddanie ich w ręce dziesiątków tysięcy użytkowników, mówi Dario Gil, dyrektor IBM Research. Chcemy wspomóc rodzącą się społeczność badaczy, edukatorów i deweloperów oprogramowania komputerów kwantowych, którzy dzielą z nami chęć zrewolucjonizowania informatyki, stworzyliśmy różne generacje procesorów kwantowych, które zintegrowaliśmy w udostępnione przez nas systemy kwantowe.
      Dotychczas komputery kwantowe IBM-a zostały wykorzystane m.in. podczas współpracy z bankiem J.P. Morgan Chase, kiedy to na potrzeby operacji finansowych opracowano nowe algorytmy przyspieszające pracę o całe rzędy wielkości. Pozwoliły one na przykład na osiągnięcie tych samych wyników dzięki dostępowi do kilku tysięcy przykładów, podczas gdy komputery klasyczne wykorzystujące metody Monte Carlo potrzebują milionów próbek. Dzięki temu analizy finansowe mogą być wykonywane niemal w czasie rzeczywistym. Z kolei we współpracy z Mitsubishi Chemical i Keio University symulowano początkowe etapy reakcji pomiędzy litem a tlenem w akumulatorach litowo-powietrznych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze IBM-a postawili sobie ambitny cel. Chcą co roku dwukrotnie zwiększać wydajność komputerów kwantowych tak, by w końcu były one szybsze lub bardziej wydajne niż komputery klasyczne. Podczas tegorocznych targów CES IBM pokazał przełomowe urządzenie: IBM Q System One, pierwszy komputer kwantowy, który ma być gotowy do komercyjnego użytku.
      Celem IBM-a jest coś, co nazywają „Quantum Advantage” (Kwantowa przewaga). Zgodnie z tym założeniem komputery kwantowe mają zyskać „znaczną” przewagę nad komputerami klasycznymi. Przez „znaczną” rozumie się tutaj system, który albo będzie setki lub tysiące razy szybszy od komputerów kwantowych, albo będzie wykorzystywał niewielki ułamek pamięci potrzebny maszynom kwantowym lub też będzie w stanie wykonać zadania, jakich klasyczne komputery wykonać nie są.
      Wydajność komputera kwantowego można opisać albo za pomocą tego, jak sprawują się poszczególne kubity (kwantowe bity), albo też jako ogólną wydajność całego systemu.
      IBM poinformował, że Q System One może pochwalić się jednym z najniższych odsetków błędów, jakie kiedykolwiek zmierzono. Średni odsetek błędów na dwukubitowej bramce logicznej wynosi mniej niż 2%, a najlepszy zmierzony wynik to mniej niż 1%. Ponadto system ten jest bliski fizycznemu limitowi czasów koherencji, który w w przypadku Q System One wyniósł średnio 73 ms.To oznacza, że błędy wprowadzane przez działanie urządzenia są dość małe i zbliżamy się do osiągnięcia minimalnego możliwego odsetka błędów, oświadczyli badacze IBM-a.
      Błękitny Gigant stworzył też Quantum Volume, system pomiaru wydajności komputera kwantowego jako całości. Bierze on pod uwagę zarówno błędy na bramkach, błędyh pomiarów czy wydajność kompilatora. Jeśli chcemy osiągnąć Quantum Advantage w latach 20. XXI wieku, to każdego roku wartość Quantum Volume musi się co najmniej podwajać, stwierdzili badacze. Na razie udaje im się osiągnąć cel. Wydajność pięciokubitowego systemu Tenerife z 2017 roku wynosiła 4. W 2018 roku 20-kubitowy system IBM Q osiągnął w teście Quantum Volume wynik 8. Najnowszy zaś Q System One nieco przekroczył 16.
      Sądzimy, że obecnie przyszłość komputerów to przyszłość komputerów kwantowych, mówią specjaliści z IBM-a.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...