Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

McKinnon przegrał przed kolejnym sądem

Recommended Posts

Haker Gary McKinnon przegrał kolejną apelację o to, by nie zostać poddanym ekstradycji do USA. McKinnon włamał się do 97 amerykańskich rządowych i wojskowych komputerów. Jak twierdzi, szukał tam dowodów na istnienie pozaziemskich cywilizacji. Jego działanie spowodowało, że sieć składająca się z 2000 komputerów została wyłączona na 24 godziny. Amerykanie uznali to za największe włamanie do ich sieci wojskowych. Poniesione straty ocenili na 700 000 dolarów.

McKinnon odwoływał się do kolejnych instancji brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, apelował do Europejskiego Sądu Praw Człowieka. Teraz przegrał bitwę przed High Court of Justice, który do niedawna stanowił część Sądu Najwyższego. Sąd odrzucił argumenty obrony, która twierdziła, że zdiagnozowany niedawno u McKinnona zespół Aspergera może doprowadzić, w przypadku ekstradycji, do pogorszenia się stanu zdrowia mężczyzny, wywołać psychozę i próby samobójcze.

Odrzucono też wniosek o ponowne przejrzenie sprawy i zdecydowanie, czy prokurator generalny miał rację, odmawiając McKinnonwi procesu w Wielkiej Brytanii.

McKinnon ma jeszcze jedną szansę. W jego kraju właśnie powołano do życia Sąd Najwyższy, który rozpocznie prace 1 października bieżącego roku. Mężczyzna będzie mógł się do niego odwołać.

W USA Brytyjczykowi grozi do 70 lat więzienia. Jego zwolennicy mają nadzieję, że administracja Obamy nie dopuści do takiego rozstrzygnięcia sprawy, która, jak uważają, jest symbolem "ery Busha".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takich ludzi powinni zatrudniać a nie wsadzać do więzienia.

No i mała poprawka, nie Haker Gary McKinnon tylko Cracker Gary McKinnon. Niby to samo a jednak znaczy co innego a media nagminnie niepoprawnie definiują takich ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Definicji jest tyle ile socjolektów. Dziś słowo cracker nawet wśród informatyków ma inne znaczenie niż 20 lat temu. Cracker pisze cracki do lokalnych programów, a hacker exploity uruchamiane zdalnie. Po takim rozróżnieniu McKinnon jest hackerem. Ale oczywiście można trzymać się pierwotnej wersji, gdzie hacker to student MIT który owija antenę aluminiową folią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest postępowanie władz brytyjskich. McKinnon popełnił przestępstwo, powinien za to odpowiedzieć i najprawodpodobniej zostanie wydany USA, gdzie zostanie osądzony.

A jednocześnie przez lata Wielka Brytania odmawiała wydania Polsce Wolińskiej, oskarżonej o dużo poważniejsze przestępstwa. Ciekawym bardzo, jak władze w Londynie wytłumaczyłyby wydanie stosunkowo nieszkodliwego McKinnona w świetle chronienia ewidentnej zbrodniarki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

McKinnon ma jeszcze jedną szansę.

 

Dziwny mają ten system sądowniczy... O tej "jeszcze jednej szansie" słyszę już od dawna i to wystąpienie przed Izbą Lordów miało być tą ostatnią szansą.

 

A jednocześnie przez lata Wielka Brytania odmawiała wydania Polsce Wolińskiej, oskarżonej o dużo poważniejsze przestępstwa.

 

Tyle, że ta Wolińska była już starą babcią, gdy wniesiono pozew o ekstradycję, która 2 lata po odrzuceniu wniosku i tak zmarła. Natomiast McKinnon nieźle się trzyma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle, że ta Wolińska była już starą babcią, gdy wniesiono pozew o ekstradycję, która 2 lata po odrzuceniu wniosku i tak zmarła. Natomiast McKinnon nieźle się trzyma.

 

Starania o ekstradycję Wolińskiej prowadzone były przez lata, a nie rozpoczęły się na 2 lata przed jej śmiercią. I rzeczywiście, była starą babcią, ale popełniła nieprzedawniające się zbrodnie, więc wiek nie ma nic do rzeczy. A Wielka Brytania nie chciała jej wydać  nie ze względu na wiek, ale ze względu na to, że była brytyjską obywatelką. Ciekawe, jakie obywatelstwo ma McKinnon.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle, że ta Wolińska była już starą babcią, gdy wniesiono pozew o ekstradycję, która 2 lata po odrzuceniu wniosku i tak zmarła. Natomiast McKinnon nieźle się trzyma.

 

No tak w tym przypadku gość jest młody i mamy pewność ze przed śmiercią zdąży odsiedzieć całe dożywocie. Jak dobrze kojarzę to jest ten koleś co tam dowodów na istnienie ufo szukał, dla mnie to nie jest w 100% poczytalny człowiek. 

A to ze była starą babcią nie powinno mieć nic o rzeczy wszyscy są równi wobec prawa i tak dalej. Bo potem dochodzimy do następnej konkluzji którą w swojej książce opublikował pewien anglik ze wszyscy są równi ale niektórzy równiejsi.

 

Tez mi jakoś nie leży ten podział na hakerów i crackerów przyjęło się ze cracker pisze cracki i po co z tym wiatrakiem walczyć? Przecież to jest już nie do wyprostowania.

 

ale ze względu na to, że była brytyjską obywatelką. Ciekawe, jakie obywatelstwo ma McKinnon.

 

Pewnie brytyjskie. Natomiast pani Wolińska rodowitą brytyjską nie była

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starania o ekstradycję Wolińskiej prowadzone były przez lata, a nie rozpoczęły się na 2 lata przed jej śmiercią.

 

Nie napisałem, że zaczęły się 2 lata przed śmiercią. Napisałem, że zmarła 2 lata po odrzuceniu roszczeń. Gwoli ścisłości, to starania trwały od 1998, odrzucono je w 2006 (choć nie wiem ile trwają takie procedury normalnie), a zmarła w 2008. I fakt, za zbrodnie powinna zostać osądzona przynajmniej. Zresztą nie o tym artykuł.

Zaś McKinnon ma obywatelstwo raczej brytyjskie, skoro tam się urodził.

 

BTW. Cracker nie tyle co pisze cracki, co niszczy zabezpieczenia i włamuje się, by wykradać lub niszczyć dane. Hacker zaś to niejako guru w dziedzinie zabezpieczeń. Zresztą przejrzystszym podziałem jest white hat/black hat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BTW. Cracker nie tyle co pisze cracki, co niszczy zabezpieczenia i włamuje się, by wykradać lub niszczyć dane. Hacker zaś to niejako guru w dziedzinie zabezpieczeń. Zresztą przejrzystszym podziałem jest white hat/black hat.

 

Wilku, więc jak to uzasadnisz?

 

http://images.google.pl/images?hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla%3Aen-US%3Aofficial&um=1&sa=1&q=hacked&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&aq=f&oq=

http://images.google.pl/images?hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla:en-US:official&um=1&q=cracked&sa=N&start=0&ndsp=20

 

Masz rację, pierwotna definicja crackingu była taka jak mówisz, ale nie można lekceważyć kryterium stopnia rozpowszechnienia. Idąc za wikipedią:

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Cracking

 

Definicja crackingu straciła swoje ogólne znaczenie i zawęziła się do crackingu oprogramowania. Hacking został utożsamiany z crackingiem sieciowym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilku, więc jak to uzasadnisz?

 

Jedynie tym, że cracking, to niejako z musu podzbiór szerszej społeczności hackerskiej (coś jak z tym, że każdy kwadrat, to prostokąt, ale nie każdy prostokąt to kwadrat). Zaś domorośli crackerzy, którzy sikają w majtki, że udało im się włamać na stronkę używając gotowych expoitów z milw0rma piszą bezmyślnie "hacked by drórzyna z gimnazjum nr 5". Zresztą hacker emblem (http://www.catb.org/hacker-emblem/) jednoznacznie definiuje kto "może" go używać. Te deface'y to często tylko podmiana stron głównych, a oryginalna jest zbackupowana. Często dochodzi także do podmian z powodu lekceważącego stosunku samych adminów, bowiem ignorują oni miesiącami zgłoszone im prywatnie luki w serwisie, więc takie zachowanie jest ostatecznością i ich ośmieszeniem. Aczkolwiek mimo tego jest to i tak wątpliwe etyczne. Jak wspomniałem, lepszym podziałem i zrywającym z niejasnością jest podział na white/black hat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

OT

Ja tak tylko się podzielę z Wami co mnie rozśmieszyło: (ustawa o prawie autorskim)

Kto wytwarza urządzenia lub ich komponenty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń [...]

...skoro można zabezpieczenia obejść to znaczy, że nie były skuteczne :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krystus: poważnie ten zapis jest w prawie? Ja pamiętam, jak ludzie zdzierali, kiedy miano go uchwalić, sądziłem, że ktoś to poprawi. :P

 

Mariusz: widzisz, moim zdaniem różnica jest taka, że o Garego się upomniały USA, a nie jakiś „gówniany kraik”. Zresztą widzę na świecie tendencję do zmieniania hierarchii ważności przestępstw, niedługo rozpowszechnianie pornografii będzie karane surowiej, niż ludobójstwo.

 

Piotrek: ano racja, to nie terrorysta ani cyniczny bandyta. Człowiek robiący coś dla idei mógłby być np. świetnym nabytkiem choćby dla służb specjalnych…

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Sroki, że raz za razem, ale juz nie mogę edytować.)

 

Jak napisali na Heise Online, USA właśnie rozpaczliwie poszukują specjalistów od bezpieczeństwa IT. Cóż, skoro wolą ich usadzać na procesach-pokazówkach…

 

Amerykański rząd zamierza wzmocnić bezpieczeństwo swojej infrastruktury IT i w tym celu poszukuje 10 000 młodych talentów za pośrednictwem rozpisanego konkursu. Informatyczne zawody o nazwie U.S. Cyber Challenge składają się z trzech konkurencji odbywających się w Internecie pod patronatem trzech różnych instytucji: CyberPatriot HighSchool Cyber Defense Competition (siły powietrzne), DC3 Digital Forensics Challenge (centrum ds. cyberprzestępczości w departamencie obrony) oraz NetWars (specjalizujący się w bezpieczeństwie IT instytut SANS). Najlepsi uczestnicy zmagań zostaną zaproszeni w przyszłym roku do udziału w kolejnej rundzie. Ci, którzy zdołają się utrzymać w konkursie, mają szansę na znalezienie pracy w tajnych służbach NSA (National Security Agency), a także w Federalnym Biurze Śledczym (FBI), w ministerstwie obrony, w zespole Computer Emergency Response Team oraz w ministerstwie energetyki.

http://www.heise-online.pl/news/Amerykanski-rzad-poszukuje-ekspertow-w-dziedzinie-IT--/9603

 

No akurat Gary przełamał rzeczywiste zabezpieczenia, które są chyba poważniejsze od konkursowych zabawek…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jurgi: Cytat który podałeś świetnie ilustruje potęgę ich głupoty.

Nie ma lepszego specjalisty od zabezpieczeń niż Haker (ten prawdziwy nie pseudo), przy nim każdy Admin siada. Tak naprawdę USA, Wielka Brytania wcale dużo nie odstaje od bandytów, są to państwa demokratycznego terroryzmu. Nie jest normalne by człowiek, który włamał się na serwery i jedyną szkodę jaką wyrządził to spowodowane nieuprawnionym dostępem wyłączenie serwerów szedł do więzienia na 70 lat podczas gdy mordercy dostają nierzadko ponad połowę mniej.

 

Karzą człowieka za to, że ma niebywałą wiedzę a przede wszystkim iż jest dla nich zagrożeniem, bo na pewno nie dla obywateli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i mała poprawka, nie Haker Gary McKinnon tylko Cracker Gary McKinnon. Niby to samo a jednak znaczy co innego a media nagminnie niepoprawnie definiują takich ludzi.

 

Bzdury piszesz. Haker - to zgodnie ze starą (pierwotną) definicją, człowiek szukający dziur w oprogramowaniu/sieci. Taki "poszukiwacz wiedzy" natomiast craker, to ktoś zajmujący się zabezpieczeniami, głównie programów. Po za tym Haker działa głównie w sieci, Craker z reguły lokalnie na swoim kompie.

 

No i na koniec - Craker z punktu widzenia firm jest szkodnikiem Haker, szczególnie taki który poinformuje admina o lukach w jego systemie, jest pożyteczny, nie działa nim wola łamania praw autorskich a zdobycia wiedzy i znalezienie luki tam gdzie jeszcze nikt jej nie znalazł. Chodzi o ujawnienie wiedzy i odkrycie błędów programu a nie jego inwazyjne i brutalne złamanie w deasemblerze. Patrząc na linię obrony "Odkrycie dokumentacji potwierdzających istnienie inteligentnych istot pozaziemskich" to McKinnon jest w 100% zgodnym z definicją Hakerem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po ponad dwóch latach prac obie izby amerykańskiego Kongresu przyjęły CHIPS and Science Act, ustawę, która ma zachęcić do inwestycji w amerykański przemysł półprzewodnikowy. Przewiduje ona wydatkowanie z budżetu federalnego 52 miliardów USD w ciągu pięciu lat i zezwala na udzielenie 25-procentowej ulgi podatkowej na budowę lub rozbudowę zakładów produkujących półprzewodniki lub urządzenia do ich wytwarzania. Ustawa to część pakietu o wartości 280 miliardów dolarów, który ma zwiększyć konkurencyjność USA na polu nowych technologii.
      Ze wspomnianych 52 miliardów dolarów 39 miliardów przeznaczono na granty na budowę nowych fabryk, 11 miliardów trafi do federalnych programów badawczych zajmujących się półprzewodnikami, a 2 miliardy zostanie wydatkowane na projekty obronne związane z mikroelektroniką. Dodatkowo 200 milionów dolarów otrzyma Narodowa Fundacja Nauki, a pieniądze te mają zostać przeznaczone na promowanie wzrostu siły roboczej w przemyśle półprzewodnikowym. Departament Handlu ocenia, że do roku 2025 USA będą potrzebowały dodatkowych 90 000 osób pracujących w tym przemyśle. Twórcy ustawy przeznaczyli też 500 milionów dolarów na koordynację z zagranicznymi partnerami rządowymi rozwoju technologii bezpieczeństwa informatycznego, telekomunikacyjnego, działań na rzecz łańcucha dostaw w przemyśle półprzewodnikowym, w tym na rozwój bezpiecznych technologii komunikacyjnych, półprzewodnikowych i innych.
      Eksperci mówią, że ustawa będzie miała olbrzymi wpływ na rozwój przemysłu półprzewodnikowego w USA. Zwracają uwagę przede wszystkim na ulgę podatkową, dzięki której warunki budowy fabryki półprzewodników w USA będą podobne, jak budowa za granicą. Ustawa nie tylko ma stworzyć wiele dobrze płatnych miejsc pracy czy zapobiec w USA niedoborom półprzewodników, których cały świat doświadczył w związku z przerwaniem łańcuchów dostaw w czasie pandemii. Nie mniej ważne jest bezpieczeństwo. Obecnie 90% najbardziej zaawansowanych półprzewodników produkowanych jest na Tajwanie. Chiny uznają ten kraj za swoją zbuntowaną prowincję i ciągle grożą jej „odzyskaniem”. Dlatego też Państwo Środka z uwagę przygląda się wojnie na Ukrainie. Jeśli Zachód dopuści, by Rosja podbiła Ukrainę, może to zachęcić Chiny do ataku na Tajwan. Nawet jeśli taki atak by się nie powiódł, mógłby on wywołać długotrwałe problemy z dostawami półprzewodników.
      Wielcy producenci już od pewnego czasu zwiększają swoją obecność w USA. GlobalFoundries rozbudowuje kosztem 1 miliarda USD swoje zakłady w Malcie w stanie Nowy Jork, TSMC buduje kosztem 12 miliardów dolarów fabrykę w Arizonie, samsung planuje wydać 17 miliardów USD na fabrykę w pobliżu Austin i zapowiada, że w przyszłości może zainwestować w USA nawet 200 miliardów dolarów. Intel zapowiedział budowę fabryki w Ohio. Firma chce na nią wydać 20 miliardów USD, ale mówi wprost, że wielkość inwestycji będzie zależna od dofinansowania na podstawie CHIPS Act. Koncern zapowiedział też, że – przy odpowiednim wsparciu rządowym – jest gotów zainwestować kolejnych 100 miliardów USD w ciągu najbliższych 10 lat.
      Ustawa będzie miała olbrzymi wpływ na innowacje w USA, mówi Russell T. Harrison, dyrektor amerykańskiego oddziału Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników, który od początku był zaangażowany w prace nad tym aktem prawnym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stany Zjednoczone są najlepszym miejscem pracy dla inżynierów oprogramowania. Firma Codingame przeprowadziła ankiety wśród społeczności składającej się z 2 milionów programistów oraz osób zajmujących się rekrutowaniem pracowników na potrzeby sektora IT i wykazała, że w USA inżynierowie oprogramowania zarabiają najlepiej na świecie.
      Średnia pensja inżyniera oprogramowania pracującego w Stanach Zjednoczonych wynosi 95 879 dolarów rocznie. Co więcej, ponad 40% takich osób zarabia ponad 100 000 USD rocznie,  a zarobki 5% przekraczają 200 000 dolarów rocznie.
      Bardzo dobrze można zarobić też w Szwajcarii. Tam średnia pensja inżyniera oprogramowania wynosi 90 426 USD. Następna jest Kanada z pensją 71 193 dolarów, a na czwartym miejscu uplasowała się Wielka Brytania, gdzie przeciętny inżynier oprogramowania może liczyć na roczne zarobki wynoszące 68 664 USD. Nasi bezpośredni sąsiedzi, Niemcy, uplasowali się na 6. miejscu z przeciętnymi zarobkami 61 390 dolarów, na dziewiątej pozycji znajdziemy Francję (47 617 USD/rok), a pierwszą dziesiątkę zamyka Hiszpania (39 459 dolarów).
      Autorzy ankiety nie brali pod uwagę ani kosztów życia w poszczególnych krajach, ani specjalizacji, w których można najwięcej zarobić. Trzeba też pamiętać, że samo porównanie zarobków nie mówi nam wszystkiego. Koszt życia w Szwajcarii jest na przykład znacznie wyższy niż w Wielkiej Brytanii, więc mimo sporej różnicy w zarobkach, poziom życia inżynierów w obu krajach może być bardzo podobny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gliniana tabliczka sprzed 3600 lat z fragmentem tekstu Eposu o Gilgameszu, która była przedmiotem kilkuletniej batalii sądowej pomiędzy amerykańskimi władzami, domem aukcyjnym Christie's i siecią sklepów z antykami Hobby Lobby, została zwrócona Irakowi. Ceremonia przekazania zabytku odbyła się w Smithsonian Institution w Waszyngtonie.
      Przedstawiciele UNESCO uważają, że tabliczka z zapisaną językiem akkadyjskim sekwencją snu ze słynnego poematu, została ukradziona z muzeum w 1991 roku podczas Wojny w Zatoce. W 2003 roku w Londynie kupił ją amerykański handlarz antykami. W 2007 roku sprzedano ją z fałszywym świadectwem, na którym czytamy, że pochodzi ona „ze skrzyni z różnymi artefaktami z brązu” zakupionymi w 1981 roku. Tabliczka wielokrotnie zmieniała właściciela, trafiła z powrotem do Londynu. I to właśnie tam na aukcji w 2014 roku kupili ją przedstawiciele Hobby Lobby. Właściciel tej sieci, Steve Green wydał na zabytek niemal 2 miliony dolarów. W 2018 roku trafiła ona do założonego przez niego Muzeum Biblii, a rok później została zajęta przez amerykańskie władze i prokuratura wydała nakaz jej konfiskaty. Przedstawiciele Hobby Lobby nie sprzeciwili się nakazowi, gdy dowiedzieli się, że zabytek został dwukrotnie nielegalnie wwieziony na teren USA. Nielegalnie, gdyż z fałszywym świadectwem pochodzenia.
      Hobby Lobby wytoczyło jednak proces domowi aukcyjnemu Christie's twierdząc, że doszło do złamania warunków umowy, gdyż świadomie wystawiono na aukcję zrabowane dzieło sztuki. Sąd jednak nie znalazł dowodów na to, by przedstawiciel Christie's, kupując tabliczkę w 2007 roku wiedział, że istnieją podejrzenia co do jej pochodzenia.
      Hobby Lobby ma w ostatnich latach wyraźnego pecha odnośnie swoich zakupów. Przed rokiem okazało się, że wszystkie 16 rzekomych fragmentów zwojów znad Morza Martwego, będących w posiadaniu Muzeum Biblii, to fałszywki. Tutaj firma padła ofiarą oszustów. Natomiast w 2017 roku, gdy władze USA skonfiskowały firmie tysiące glinianych tabliczek i pieczęci, które na zamówienie Hobby Lobby trafiły do USA, okazało się, że przedsiębiorstwo wykazało się co najmniej niefrasobliwością, gdyż podczas transakcji działy się rzeczy, które od razu powinny wzbudzić podejrzenia. Ale nie wzbudziły. Efekt? Firma zapłaciła 1,6 miliona dolarów za ponad 5500 tabliczek, pieczęci i innych zabytków, zostały one skonfiskowane przez władze, na Hobby Lobby nałożono w ramach ugody grzywnę w wysokości 3 milionów USD i poddaną ją szczególnemu nadzorowi.
      Z kolei przed 3 miesiącami firma pozwała do sądu byłego profesora Uniwersytetu Oksfordzkiego twierdząc, że sprzedał on jej za 7 milionów dolarów egipskie papirusy, które wcześniej ukradł z uniwersyteckiego archiwum.
      Tabliczka fragmentem eposu o Gilgameszu to najważniejszy z ponad 17 000 zabytków, które władze USA przejęły w ostatnich latach na swoim terenie i zwróciły Irakowi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykański Departament Sprawiedliwości wydał nakaz konfiskaty starożytnej glinianej Tabliczki ze snem Gilgamesza. Przyczyną konfiskaty jest jej nielegalne wwiezienia na teren USA i sprzedaż firmie Hobby Lobby ze sfałszowanymi informacjami o pochodzeniu. Licząca około 3500 lat gliniana tabliczka z zapisaną językiem akkadyjskim sekwencją snu ze słynnego poematu. Tabliczka była wystawiana w Muzeum Biblii. To nie pierwszy problem prawny dotyczący zabytków, w który zamieszana jest firm Hobby Lobby.
      Konfiskata tabliczki to część działań, których celem jest zwrócenie do Iraku jak największej liczby zabytków ukradzionych w tym kraju od czasu amerykańskiej inwazji. Wiadomo na przykład, że w kwietniu 2003 w ciągu zaledwie 36 godzin z Muzeum Narodowego Iraku w Bagdadzie ukradziono co najmniej 15 000 przedmiotów. W najbliższym czasie samolotem premiera Iraku ma wrócić 17 000 przedmiotów, które z czasem w różny sposób trafiły do USA.
      Departament Sprawiedliwości poinformował w oświadczeniu, że wspomniana tabliczka została w 2003 roku kupiona przez amerykańskiego handlarza antykami w Londynie. Ten kupił ją od sprzedawcy monet. Tabliczka trafiła następnie do USA. Tabliczka była tak zanieczyszczona, że początkowo nie było wiadomo, co się na niej znajduje. Po oczyszczeniu eksperci zdali sobie sprawę, że mają do czynienia z fragmentem poematu o Gilgameszu. W 2007 roku tabliczka została sprzedana z fałszywym świadectwem pochodzenia, na którym czytamy, iż pochodzi ona ze „skrzyni z różnymi artefaktami z brązu” zakupionymi na aukcji w 1981 roku. Tabliczka jeszcze wielokrotnie zmieniała właściciela i powróciła do Londynu. Tam, w 2014 roku została zakupiona na aukcji przez przedstawicieli Hobby Lobby. Amerykańskie organy ścigania zajęły tabliczkę w 2019 roku, gdy była wystawiana w Muzeum Biblii. Teraz prokurator Jacquelin M. Kasulis ze Wschodniego Okręgu dla Nowego Jorku wydała oficjalny nakaz jej konfiskaty. W oświadczeniu DoJ czytamy, że Hobby Lobby zgodziła się na konfiskatę tabliczki, biorąc pod uwagę fakt, że została ona nielegalnie wwieziona na teren USA w roku 2003 i 2014.
      Warto w tym miejscu przypomnieć, że przed 4 laty władze skonfiskowały tysiące glinianych tabliczek i pieczęci, które zostały przywiezione do USA na zamówienie Hobby Lobby. Natomiast w ubiegłym roku okazało się, że wszystkie 16 zwojów pokazywanych w Muzeum Biblii jako fragmenty zwojów znad Morza Martwego, to współczesne fałszywki, za które firma słono zapłaciła.
      Prezes firmy Hobby Lobby, Steve Green, który jest inicjatorem Muzeum Biblii tłumaczył wówczas, że niewiele wiedział o zabytkach i zaufał nieodpowiednim ludziom. Jednak część ekspertów bardzo krytycznie podchodzi do działań Hobby Lobby. Papirolog Roberta Mazza z Manchester University mówiła w ubiegłym roku podczas konferencji Towarzystwa Literatury Biblijnej, że rodzina Greenów inwestuje miliony dolarów w legalny i nielegalny rynek zabytków, nie mają pojęcia o historii, zabytkach, wartości kulturowej i problemów z przechowywaniem takich obiektów. Pani Mazza nazwała takie działanie przestępstwem przeciwko kulturze i wiedzy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W latach 30. XX wieku Stany Zjednoczone doświadczyły Dust Bowl. Był to kilkuletni okres katastrofalnych susz na Wielkich Równinach i związanych z tym burz piaskowych. W wyniku Dust Bowl zginęło około 7000 osób, ponad 2 miliony ludzi zostało bezdomnymi, a około 3,5 miliona porzuciło dotychczasowe domy i przeniosło się w inne regiony USA.
      Produkcja pszenicy w latach 30. spadła o 36%, a kukurydzy o 48%. Do roku 1936 straty gospodarcze sięgnęły kwoty 25 milionów USD dziennie, czyli 460 milionów współczesnych dolarów.
      Dust Bowl był spowodowany nieprawidłową gospodarką ziemią na Wielkich Równinach. Wcześniejsze dekady to okres pojawiania się coraz większej ilości sprzętu mechanicznego w rolnictwie. To ułatwiło zajmowanie kolejnych obszarów pod uprawy. Pługi coraz głębiej wzruszały wierzchnią warstwę gleby, a naturalne dla tego obszaru trawy, których głębokie systemy korzeniowe zatrzymywały wilgoć w glebie, zostały zastąpione roślinami uprawnymi o płytkich korzeniach. Gdy w latach 30. nadeszła susza, gleba, której nie wiązały już korzenie traw, łatwo zamieniała się w pył, który z łatwością przemieszczał się z wiatrem. Nastała epoka wielkich burz pyłowych. Chmury pyłu zasypywały wszystko na swojej drodze, niszcząc uprawy. Dopiero gdy skończył się okres susz i zaczęło więcej padać, zakończył się też Dust Bowl.
      Naukowcy z Columbia University i NASA postanowili zbadać, jak na ponowny Dust Bowl zareagowałby obecnie rynek żywności. Trzeba bowiem pamiętać, że USA są wielkim producentem i eksporterem żywności. Chcieliśmy sprawdzić, jak wieloletni spadek produkcji u dużego eksportera wpłynąłby na międzynarodowy handel i dostępność pożywienia, mówi doktor Alison Heslin, główna autorka badań.
      We współczesnym zglobalizowanym systemie handlowym problemy pojawiające się w jednym miejscu nie są ograniczane granicami państwowymi. Załamanie produkcji może wpływać na partnerów handlowych, których bezpieczeństwo żywności zależy od importu, dodaje uczona.
      Naukowcy stworzyli dwie alternatywne symulacje światowego handlu pszenicą. Następnie wprowadzili do nich czteroletni okres Dust Bowl ograniczony wyłącznie do USA.
      W pierwszym z modeli kraje najpierw użyły swoich rezerw, a następnie skompensowały niedobory zwiększając import i zmniejszając eksport. W ten sposób doszło do rozniesienia się fali niedoborów. W drugim ze scenariuszów przyjęto, że USA początkowo zmniejszają tylko eksport, na czym cierpią wszyscy partnerzy, a następnie wszystkie kraje kompensują niedobory zwiększając import.
      Analizy wykazały, że obecny wpływ Dust Bowl byłby podobny jak podczas oryginalnego Dust Bowl.
      Okazało się, że w ciągu czterech pierwszych lat Dust Bowl USA wyczerpałyby 94% swoich rezerw żywnościowych. Również wszystkie bez wyjątku kraje, które kupują pszenicę w USA, wyczerpałyby swoje rezerwy, mimo tego, że same nie doświadczyłyby spadku plonów. Oczywiście zapasy te byłyby też uzupełniane, ale i tak wielkość posiadanych rezerw znacząco by się skurczyła w porównaniu ze stanem wyjściowym.
      Skupiliśmy się na całym zestawie możliwych wydarzeń, szczególnie na zmianach w handlu, użyciu rezerw strategicznych oraz spadkach w konsumpcji, wyjaśnia profesor Jessica Gephard, współautorka badań. Zauważyliśmy, że doszłoby do zmiany umów handlowych, kraje kupujące zboże w USA zaczęłyby kupować je gdzie indziej, a na całym świecie doszłoby do spadku strategicznych rezerw pszenicy. W wielu wypadkach rezerwy te zostałyby całkowicie wyczerpane. To wskazuje, że takie wydarzenie spowodowałoby nie tylko wzrost cen w USA, ale też daleko poza granicami Stanów Zjednoczonych, dodaje Gephart.
      Z symulacji wynika, że trwający 4 lata Dust Bowl spowodowałby, że światowe rezerwy pszenicy spadłyby o 31%. Pod koniec 4-letniego okresu na świecie byłoby od 36 do 52 krajów, których rezerwy skurczyłyby się o ponad 75% w porównaniu do okresu sprzed Dust Bowl. Z kolei 10 krajów o największych rezerwach (Chiny, USA, Indie, Iran, Kanada, Rosja, Maroko, Australia, Egipt i Algieria) doświadczyłyby spadku rezerw o 15-22%.
      Jako, że świat posiada duże zapasy zboża, początkowo Dust Bowl nie wpłynąłby na poziom konsumpcji. Nawet kraje, które nie posiadają rezerw zboża byłyby w stanie początkowo zapewnić niezmienny poziom dostaw na rynek.
      Nasze wyniki pokazują, że ryzyka związane ze zmianami klimatycznymi nie dotyczą wyłącznie samego klimatu i lokalnie występujących ekstremalnych warunków pogodowych. To również ich wpływ na światowy handel. W kontekście bezpieczeństwa żywności wykazaliśmy, że posiadane rezerwy mogą, na pewien czas, stanowić bezpieczny bufor, jednak w miarę ich wyczerpywania mogą pojawić się niedobory żywności, mówi Heslin.
      Obecnie USA są trzecim największym na świecie eksporterem pszenicy. Zapewniają 13,6% dostaw na światowe rynki. Większymi eksporterami są jedynie Rosja (21,1%) i Kanada (14,2%).

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...