Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Choć marihuana była od pewnego czasu podejrzewana o powodowanie uszkodzeń w DNA człowieka, dotychczas brakowało kompleksowych badań sprawdzających prawdziwość tego przypuszczenia. Teraz, dzięki naukowcom z Uniwersytetu w Leicester, uzyskano wreszcie przekonujące dowody na ten temat.

W swoim eksperymencie badacze zastosowali ultranowoczesny zestaw złożony z dwóch przyrządów diagnostycznych. Pierwszy z nich to chromatograf cieczowy, czyli urządzenie badające skład próbki na podstawie łatwości, z jaką jej składniki rozpuszczają się w różnych cieczach. Drugim z zatosowanych aparatów był spektroskop masowy - maszyna mierząca masę cząsteczek na podstawie szybkości, z jaką poruszają się w polu elektrycznym po nadaniu im ładunku elektrycznego.

Jak wykazała analiza próbek dymu z "trawki", składa się on z ponad 400 związków, z których aż 60 to kanabinoidy - substancje pokrewne z najważniejszym składnikiem aktywnym konopii indyjskiej, znanym jako THC. Niestety, znaczna część spośród pozostałych związków to substancje o udowodnionym działaniu rakotwórczym. 

Ze względu na niższą temperaturę spalania, podczas palenia marihuany rozpadowi ulega znacznie mniejsza ilość tzw. wielocyklicznych węglowodorów aromatycznych, należących do najsilniejszych kancerogenów znanych człowiekowi. Ich zawartość w dymie jest przez to aż o 50% wyższa, niż w dymie papierosowym. 

Zdaniem autorów studium, dym powstający podczas palenia marihuany jest podwójnie szkodliwy ze względu na fakt, iż palacze wdychają go wyjątkowo głęboko i utrzymują długo w swoich płucach. Ekspozycja na substancje rakotwórcze jest w związku z tym tak wielka, że wypalenie 3-4 skrętów powoduje uszkodzenia DNA na poziomie podobnym do wypalenia co najmniej paczki papierosów.

O odkryciu poinformowało czasopismo Chemical Research in Toxicology.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby jakiś zdolny chemik mafijny wpadł na to jak izolować THC, lub wytwarzać syntetycznie to byłby ten skręt tak groźny jak przypadkowy wdech spalin w wiosce.

Ale póki co tacy chemicy mają zjarane mózgi :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie i tak będą się truć czy to nikotyną/alkoholem/narkotykami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I komu tu teraz wierzyć, tym co twierdzą, że Marihuana pomaga czy tym co mówią odwrotnie, ja jednak wolę tą bardziej optymistyczną wersję xD

 

Nie da się ukryć, że większość ludzi palący marihuanę ma gdzieś fakt, czy jest szkodliwa czy nie, i takie informacje niczego nie zmienią...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo po prostu palacze marihuany nie zastanowili się nigdy dobrze nad tym czy rzeczywiście chcą ją palić, albo po co to robią i tkwią w nałogu "z rozpędu". Może wcale nie mają innego zdania na temat szkodliwości marihuany, tylko nigdy nie zdążyli go sobie naprawdę wyrobić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja jednak wolę tą bardziej optymistyczną wersję xD

Co nie zmienia faktu ostatnio potwierdzonego tą informacją. Po prostu twojemu dziecku wyrośnie ręka zamiast nosa. Albo kiedyś zapomnisz gdzie masz penis. (miejsce w którym jest twój podstawowy instynkt zostanie zmodyfikowane)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!! Zastanówcie sie jakie aspekty polityczno-gospodarcze będą związane z legalizacją i co nam ona da jako krajowi!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

  I co z tego? I tak nie zmienia to faktu, że jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny. Chipsy i grillowane potrawy też są rakotwórcze i jakoś nie ma prawa zabraniającego ich spożywania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  I co z tego? I tak nie zmienia to faktu, że jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny.

Kolega nie przeczytał notki.
Zdaniem autorów studium, dym powstający podczas palenia marihuany jest podwójnie szkodliwy ze względu na fakt, iż palacze wdychają go wyjątkowo głęboko i utrzymują długo w swoich płucach. Ekspozycja na substancje rakotwórcze jest w związku z tym tak wielka, że wypalenie 3-4 skrętów powoduje uszkodzenia DNA na poziomie podobnym do wypalenia co najmniej paczki papierosów.O odkryciu poinformowało czasopismo Chemical Research in Toxicology.

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!!

Nie myślałem o legalizacji. Wolny dostęp kojarzy mi się z częstszymi wypadkami samochodowymi i różnego rodzaju zachowań pod wpływem "formatu umysłowego"(widziałem taki zwrot) czy jak tam oni sobie nazywają ten stan upojenia. Fallus i 3a ręka to była moja przenośnia. Ale jeśli substancja jest wyjątkowo kancerogenna to dlaczego plemniki nie miałby być nieco zmodyfikowane? Lub inaczej - bezpłodność, plemnik tak upośledzony, że nie możliwy do zaadaptowania w komórce jajowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to marihuana jest z konopi?? chyba nie... Lecz Kaczyński  :P:D :D

 

oczywiście że świadomość nie wpływa na to czy ktoś pali czy nie, i tu jest pies pogrzebany. Marihuany itp są zabronione bo to narkotyki, nikotyna nie jest narkotykiem, ale uzależnienia wywołuje, tyle że mniej wyniszczające organizm. Nikotyna nie jest rakotwórcza, to papieros jest rakotwórczy.

Także wszystko zależy od skojarzenia "przyjemności" palenia z konsekwencjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nikotyna nie jest rakotwórcza

I tak, i nie. Sama nikotyna najprawdopodobniej nie, ale jej metabolity już są.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli mamy rozpatrywać szkodliwość samej nikotyny, to analogicznie porównajmy ją z THC a nie z marihuaną. Bo marihuanę można raczej porównywać z tytoniem.

 

Hmm.. Ciekaw jestem jak te obecne badania się mają do tych sprzed iluś lat, które mówiły że marihuana jest 10x mniej szkodliwa od papierosów? Co spowodowało, że wyniki tak bardzo się różnią..

 

Co do HPLC oraz MS, to wcale nie są to ultranowoczesne techniki - mają dobre 20-50 lat.. Także raczej rewolucji nie spowodował sprzęt (choć na pewno współczesne aparaty są czulsze i dokładniejsze od tych sprzed 15 lat) - albo w starym badaniu coś zostało przeoczone, albo w nowym wciskają poprawny politycznie kit..

 

Warto też chyba zwrócić uwagę, że może dym z marihuany trzyma się dłużej w płucach, ale ma on o wiele mniej rodzajów szkodliwych substancji od dymu tytoniowego (o ile pamiętam, tam liczy się w tysiącach, włączając w to pierwiastki radioaktywne). Jest to ważne z tego względu, że niektóre substancje nie są bezpośrednio rakotwórcze, ale działają nieco jak katalizatory rakotwórczości - znacznie podwyższają kancerogenność innych substancji (synergia).

 

A co do zmutowanych dzieci - taki skutek jest nazywany mutagennym lub teratogennym - kancerogenność dotyczy wyłącznie rozwinięcia się nowotworu, bez przenoszenia go na kolejne pokolenia.

 

Ale samo badanie ciekawe - rzuca nowe światło na sprawę :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!! Zastanówcie sie jakie aspekty polityczno-gospodarcze będą związane z legalizacją i co nam ona da jako krajowi!!

 

Tak tak ludzka głupota nie zna granic.... marichuana jest znana ludziom od wieków a dopiero teraz zacznie ich mutować i rozegra się ten twój czarny scenariusz..eh

Naukowcom bardziej chodziło o mutacje komórek, co prowadzi do raka (a rak to właśnie zmutowane komórki które nie spełniają swojego zadania)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak ludzka głupota nie zna granic....

A Ty oprócz tego że nie czytasz notki to też nie czytasz postów.

To był mój scenariusz. Był przenośnią skierowaną do amexa. Bo długo nie pomyślał/a nad notką(to zwykłe spostrzeżenie(o silnych właściwościach kancerogennych marihuany) - niewidoczne do amexa)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie myślałem o legalizacji. Wolny dostęp kojarzy mi się z częstszymi wypadkami samochodowymi i różnego rodzaju zachowań pod wpływem "formatu umysłowego"(widziałem taki zwrot) czy jak tam oni sobie nazywają ten stan upojenia. Fallus i 3a ręka to była moja przenośnia. Ale jeśli substancja jest wyjątkowo kancerogenna to dlaczego plemniki nie miałby być nieco zmodyfikowane? Lub inaczej - bezpłodność, plemnik tak upośledzony, że nie możliwy do zaadaptowania w komórce jajowej.

 

Pamiętasz może co sie stało w USA podczas gdy panowała prohibicja alkoholowa?? Przypatrz się co teraz zaczyna się w Polsce i porównaj!! Od dawien dawna wiadomo że w nadmiarze nawet lizaki szkodzą. Czy jak palaczowi marihuany urodzi się upośledzone dziecko, można od razu obarczyć winą za to narkotyk?? Odpowiedz sobie na to pytanie!! Tymczasem marihuana jest, była i będzie palona, a to że jest nielegalna rozwija tylko i wyłącznie "czarną społeczność tego świata"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki jest stopień asertywności wśród grup palących marihuanę (badał ktoś to?). palą, żeby się przypodobać grupie czy odstresować, a może problemy maja szkolne/rodzinne/w pracy?

Ja tam jestem abstynent i substancji psychoaktywnych nie tykam. Ale jakbym już miał zapalić/wypić to wolałbym zielsko jednak (bo mniej przetworzone i zdrowsze, niż alkohol - tylko suszenie bez procesów czort wie jakich). Ale z legalnego źródła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem w tym, że kupując marihuanę na czarnym rynku bardzo mocno ryzykujesz tym, że będzie do niej dorzucona np. bieluń kędzierzawa albo po prostu jakiś czysto chemiczny śmieć. Nie mam doświadczeń z trawą, ale nasłuchałem się już opowiadań policjanta zajmującego się narkotykami. Jego zdaniem sprawa jest prosta: "jesteście dorośli i co ja was będę oszukiwał, szkodliwość samej marihuany jest znikoma", ale jednocześnie mówi, że różnych dodatków jest tyle, że mogą spowodować poważne konsekwencje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Badania, jak badania - ważniejsza jest ich interpretacja. Ci badacze popełnili poważny błąd.

Wiadomym jest, że substancje rakotwórcze powstają przy niskotemperaturowym spalaniu nawet zwykłego siana. Liczne muszą się także znajdować w dymie zwykłego ogniska, przy którym lubują wysiadywać różne harcerze. O dymie z pałów puszczanych na ogródkach działkowych to nawet już nie ma co wspominać, bowiem tam się pali także tworzywa sztuczne. Wiosną i jesienią osiedla sąsiadujące z ogródkami działkowymi są kompletnie zadymione. Skunksi smród powala wtedy z nóg. Ale badań takiego dymu jakoś nikt nie robi - chociaż wdycha go biernie tysiące ludzi. To samo jest z podpalaczami traw i ściernisk - jeden pał na polu równa się milionom papierosów. Szczególnie "sympatycznymi" rakotwórczo są też palone przez pseudozwiązkowców opony. Wydziela się wtedy dużo rakotwórczej sadzy. Ale jakoś nie stawia się tych smrodziarzy przed sądem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie też szokiem jest, że wolno spalić opony w mieście i nie ponieść konsekwencji. Ale cóż zrobić, w tym kraju związki zawodowe żerują w najlepsze na legendzie "S" i nikt ich nie rusza (choć na szczęście - odpukać! - powoli coś się chyba zaczyna zmieniać).

 

Wracając jednak do tematu: gdyby to było tak proste, jak piszesz, palenie tytoniu nie powodowałoby raka, bo przecież i tak na codzień wdychamy kancerogeny. Zwróć uwagę, że nie jest istotna sama ilość wyprodukowanej substancji, ale także sposób ekspozycji na nią. W przypadku palenia tytoniu lub marihuany mamy bezpośrednią inhalację bardzo stężonego dymu, co jest jednak sytuacją zgoła inną, niż powstanie chmury dymu, która następnie przemieszcza się o kilka kilometrów i dopiero trafia do ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos, a na co metabolizuje nikotyna że tak piszesz??

na wolnym powietrzu rozkłada się do kwasu nikotynowego, który jest składnikiem np witaminy PP.

 

nie masz racji

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja twierdzę, że mam rację :P Nikotyna zarówno na wolnym powietrzu, podczas palenia, jak i w organizmie człowieka, podlega (równolegle ze zwykłym utlenianiem) reakcji przetwarzania do postaci nitrozoamin. A te są już silnie rakotwórcze. Pamiętajmy, że w chemii organicznej (a tym bardziej w biochemii) praktycznie nie ma czegoś takiego, jak reakcja jednotorowa i zawsze powstają różne produkty.

 

http://www.thefreelibrary.com/Nicotine+metabolism+may+spawn+carcinogen-a067328680

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ci co przestają palić szybko schodzą z tego świata (ciekawe co ich wykańcza).

Pewnie forumowe trolle.

 

Jak się ma w ogóle nałóg maryśkowy do papierosowego ? Z papierosami to wychodzi średnio 20 sztuk dziennie, a z marihuaną ile ? Pytam bo, stąd może wynikać jakoby mniejsza szkodliwość marychy - po prostu mniej się tego pali na co dzień. Pytam o jakieś dane dla Polski, a nie dla Jamajki :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiele twierdzeń o dobroczynnym wpływie medycznej marihuany nie znajduje potwierdzenia w badaniach, informuje doktor Jodi Gilman z Center for Addiction Medicine na Massachusetts General Hospital. Stał on na czele grupy badawczej, które zauważyła, że u osób zażywających medyczną marihuanę w celu walki z bólem, depresją i lękiem, pojawiają się zaburzenia związane z używaniem marihuany, a jednocześnie pacjenci ci nie odczuwają poprawy tam, gdzie marihuana miała im pomagać.
      Przeprowadziliśmy pierwsze randomizowane badania wśród pacjentów, którzy otrzymali kartę upoważniającą do zakupu medycznej marihuany. Stwierdziliśmy, że jej użycie może nieść ze sobą negatywne konsekwencje. Osoby próbujące zwalczać za jej pomocą ból, niepokój i lęk nie zauważyły żadnej poprawy, natomiast osoby cierpiące na bezsenność informowały o poprawie jakości snu, mówi Gilman. Badaczy najbardziej zmartwił fakt, że u osób cierpiących na niepokój i depresje rozwijały się zaburzenia związane z używaniem marihuany. Zaburzenia te to kolejność zwiększania dawek, by pokonać rozwijającą się tolerancję oraz zażywanie jej pomimo widocznych problemów fizjologicznych i psychologicznych związanych z użyciem tego środka.
      Medyczna marihuana jest dostępna w 36 stanach USA i w Dystrykcie Kolumbii. Jej użycie dopuszczono w przypadku olbrzymiej liczby schorzeń i dolegliwości. Do zakupu marihuany do celów medycznych uprawnieni są posiadacze specjalnych kart. Jednak obecny system wydawania takich kart powoduje, że są one przyznawane nie przez lekarza prowadzącego, a przez innych lekarzy, którzy mogą je wydawać na postawie pobieżnych badań, nie muszą proponować innych metod leczenia i sprawdzają, czy marihuana pomogła osobom, którym te karty wydali. Marihuana, traktowana jest tutaj jako środek medyczny, ale nie jest objęta regulacjami dotyczącymi innych leków.
      Badacze z Massachusetts General Hospital rozpoczęli swój eksperyment w 2017 roku. Wzięło w nim udział 269 dorosłych osób, które chciały otrzymać kartę zezwalającą na zakup medycznej marihuany. Część tych osób otrzymała karty natychmiast, a części powiedziano, że muszą poczekać 12 tygodni. Następnie przez 12 tygodni śledzono losy obu grup. Okazało się, że w grupie, która od razu otrzymała kartę, ryzyko wystąpienia zaburzeń związanych z użyciem marihuany było 2-rotnie większe niż w grupie oczekującej. Do 12. tygodnie takie zaburzenia wystąpiły u 10% grupy, która otrzymała kartę, a w przypadku osób, które otrzymały ją ze względu na odczuwany niepokój lub depresję, niekorzystne objawy zauważono u 20%.
      Wyniki naszych badań pokazują, że istnieje konieczność poprawienia systemu przyznawania kart, szczególnie tam, gdzie są one wydawane osobom cierpiącym na niepokój i depresję. To te osoby są bowiem narażone na zwiększone ryzyko działań niepożądanych marihuany, mówi Gilman. Pacjenci muszą otrzymywać lepszą informację. Obecnie sami decydują o wyborze produktu, dawkowaniu i często nikt nie sprawdza skutków takich działań, dodaje Gilman.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Konopie siewne (Cannabis sativa) przez wieki stanowiły ważne źródło włókien do produkcji tekstyliów, wykorzystywano je do produkcji oleju czy w medycynie. Jednak w XX wieku wykorzystanie tej rośliny znacząco się zmniejszyło. W miarę, jak pozyskiwana z niej marihuana była coraz szerzej wykorzystywana w celach rekreacyjnych, kolejne rządy nakładały ograniczenia prawne na konopie. To zaś spowodowało, że ich historia genetyczna pozostawała niezbadana.
      Luca Fumagalli z Uniwersytetu w Lozannie stanął na czele międzynarodowego zespołu naukowego z Chin, Wielkiej Brytanii, Indii, Pakistanu i Kataru, którego członkowie przeanalizowali genom 110 roślin reprezentujących pełne spektrum odmian Cannabis. Na tej podstawie zidentyfikowali czas o źródło udomowienia, wzorce różnicowania się po udomowieniu oraz współczesne zróżnicowanie genetyczne konopi.
      Wykazaliśmy, że gatunek C. sativa został po raz pierwszy udomowiony we wczesnym neolicie w Azji Wschodniej i że wszystkie obecnie występujące odmiany pochodzą od dzikich i uprawnych odmian z terenu współczesnych Chin, czytamy w artykule w Science Advances. Z danych genetycznych wynika, że do udomowienia doszło około 12 000 lat temu i zbiega się ono w czasie z pojawieniem się na terenie południowych Chin i Tajwanu ceramiki sznurowej. W materiale archeologicznym z kolejnych tysiącleci pojawia się coraz więcej śladów konopi. Znamy np. japońską ceramikę sprzed 10 000 lat skojarzoną z nasionami, a 7500 lat temu w Chinach i Japonii stale pojawiają się artefakty powiązane z Cannabis.
      Z artykułu dowiadujemy się też, że przed 4000 lat zróżnicowanie genetyczne Cannabis zaczęło się zwiększać, co z czasem doprowadziło do powstania współczesnych wyspecjalizowanych odmian. Uprawy tej rośliny zaczęły rozprzestrzeniać się w kierunku Europy i Bliskiego Wschodu. Już co najmniej 2500 lat temu na terenie zachodnich Chin konopie były używane w celach rytualnych, produkowano z nich m.in. napoje alkoholowe.
      Pierwsze archeobotaniczne dane świadczące o obecności Cannabis na subkontynencie indyjskim pochodzą sprzed 3000 lat. Co interesujące, w przeciwieństwie do tego co wiemy z Chin, indyjskie teksty sprzed 2000 lat mówią o tym, że konopie były wykorzystywane tutaj wyłącznie w celu odurzania się. Narkotyki wytwarzane w konopi pojawiły się w Afryce w XIII wieku, do Ameryki Łacińskiej dotarły w wieku XVI, a do Ameryki Północnej w XX wieku, gdzie trafiły z Indii. Kultywary konopi do Nowego Świata przywieźli Europejczycy w XVII wieku, zaś w połowie XIX wieku w Ameryce Północnej europejskie kultywary zostały wyparte przez odmiany chińskie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone przez naukowców z National Institute of Drug Abuse (NIDA), który stanowi część amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH), wskazują na istnienie związku pomiędzy używaniem marihuany, a zwiększonym ryzykiem wystąpienia myśli samobójczych, przygotowania do samobójstwa i prób samobójczych. Na istnienie tego związku nie miało wpływu występowanie depresji, a ryzyka były większe w przypadku kobiet niż mężczyzn.
      W tych badaniach nie byliśmy w stanie wykazać związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy używaniem cannabis a zwiększonym odsetkiem samobójstw, jednak uzyskane przez nas wyniki to powód, by bliżej przyjrzeć się tej kwestii, szczególnie biorąc pod uwagę duży odsetek samobójstw wśród młodych ludzi. Jeśli lepiej zrozumiemy związek pomiędzy używaniem cannabis, depresją i samobójstwami, będziemy lepiej mogli pomóc ludziom, mówi dyrektor NIDA, jedna z autorek badań, doktor Nora Volkow.
      Badania zostały przeprowadzone na próbce ponad 280 000 osób w wieku 18–35 lat.
      W USD pomiędzy rokiem 2008 a 2019 liczba dorosłych używających marihuany wzrosła z 22,6 do 45 milionów. W tym samym czasie wzrosła też liczba zdiagnozowanych depresji oraz liczba osób, które myślały o samobójstwie, planowały je lub popełniły samobójstwo. Jednak związek pomiędzy rosnącym trendem użycia marihuany i rosnącym trendem samobójstw jest słabo rozumiany.
      Na potrzeby najnowszych analiz naukowcy wykorzystali dane zebrane w ramach National Surveys of Drug Use and Health. Dane te są zbierane corocznie wśród reprezentanywnej próbki obywateli USA, którzy ukończyli 12. rok życia i którzy nie przebywają w zakładach poprawczych lub więzieniach. Gromadzone są ten informacje m.in. na temat używania marihuany, zdrowia psychicznego, depresji, myśli samobójczych. Pod uwagę wzięto dane 281 650 osób w wieku 18–35 lat, gdyż jest to wiek, na który przypada zarówno szczyt używania substancji psychoaktywnych, jak i ujawniania się największej liczby zaburzeń zachowania.
      Naukowcy porównali ze sobą cztery „poziomy” używania marihuany: brak kontaktu z marihuaną, nie codzienne używanie marihuany, codzienną konsumpcję (zdefiniowaną jako używanie marihuany przez co najmniej 300 dni w roku) oraz zaburzenia używania marihuany, czyli sytuację, w której badani używali tego środka mimo wyraźnych negatywnych konsekwencji z tym związanych.
      Okazało się, że nawet u osób, które korzystały z marihuany mniej niż przez 300 dni w roku, występowało większe ryzyko myśli samobójczych, planowania oraz samobójstw niż u tych, którzy w ogóle marihuany używali. I związek ten był widoczny niezależnie od tego, czy badani cierpieli na depresję.
      I tak, wśród osób, które nie cierpiały na depresję i nie używały marihuany myśli samobójcze miało około 3% osób, wśród używających marihuany mniej niż przez 300 dni w roku odsetek ten rósł do 7%, wśród używających marihuanę codziennie wynosił 9%, a u osób z zaburzeniami używania marihuany – 14%.
      Z kolei wśród osób cierpiących na depresję, ale nie używających marihuany odsetek osób z myślami samobójczymi wynosił 35%, w przypadku używających marihuanę nie codziennie rósł do 44%. Myśli samobójcze miało też 53% osób z depresją, które codziennie używały marihuany i 50% z depresją i zaburzeniami używania marihuany.
      Badacze informują też, że kobiety używające marihuany częściej myślą o samobójstwie, przygotowują plan lub go realizują niż mężczyźni.
      Samobójstwo to jedna z głównych przyczyn śmierci wśród młodych dorosłych w USA, a nasze badania dostarczają ważnych informacji, które mogą pomóc w minimalizacji tego ryzyka. Depresję i zaburzenia używania marihuany można leczyć. Można też modyfikować poziom korzystanie z tego środka psychoaktywnego, mówi główna autorka badań, doktor Beth Han.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kontakt z marihuaną w wieku nastoletnim może ułatwiać uzależnienie się od kokainy. Naukowcy z Columbia University i włoskiego Uniwersytetu w Cagliari jako pierwsi przeprowadzili badania na poziomie molekularnym obserwując, jak wczesne wystawienie na działanie marihuany wpływa na późniejszą reakcję mózgu na kontakt z kokainą.
      W ramach badań na gryzoniach uczeni obserwowali, jakie zmiany zachodzą w mózgach młodych (odpowiadających nastoletnim ludziom) i dorosłych osobników. I jednym i drugim podawano syntetyczne kannabinoidy, a następnie kokainę. Naukowcy zaobserwowali, że po podaniu narkotyków w mózgach młodych zwierząt – ale nie dorosłych – dochodziło do zmian molekularnych i epigenetycznych. Odkrycie pozwala dokładniej przyjrzeć się temu, w jaki sposób używanie kannabinoidów w wieku nastoletnim może zwiększyć podatność na kokainę i ułatwiać uzależnienie od tego narkotyku.
      Nasze badania na szczurach są pierwszymi, podczas których zmapowano epigenetyczny i molekularny mechanizm, za pomocą którego kokaina oddziałuje na mózgi już wcześniej wystawione na działanie kannabinoidów. To daje nam lepsze pojęcie na temat biologicznych podstaw mechanizmów, które mogą zwiększać ryzyko nadużywania i uzależnienia się od narkotyków, mówi współautor badań, laureat nagrody Nobla, doktor Eric Kandel.
      Nie od dzisiaj wiadomo, że ludzie – i zwierzęta – różnie reagują na pierwszy kontakt z narkotykiem, a ta pierwsza reakcja pozwala przewidzieć dalsze zachowanie. Na przykład, jeśli pierwsze zetknięcie się człowieka z kokainą będzie odczuwane pozytywnie, to z większym prawdopodobieństwem ponownie zażyje on kokainę, czas do drugiego zażycia będzie krótszy i z większym prawdopodobieństwem się uzależni, czytamy w artykule opublikowanym na łamach PNAS.
      Mamy też coraz więcej dowodów łączących używanie kannabinoidów w wieku nastoletnim ze zwiększonym ryzykiem późniejszego używania kokainy oraz ze zwiększonym jej oddziaływaniem na człowieka. Również testy na zwierzętach pokazały, że kannabinoidy mogą uwrażliwiać na kokainę. Zwierzęta, które zetknęły się z kannabinoidami częściej samodzielnie podają sobie kokainę.
      Z badań epidemiologicznych wiemy, że wiele osób, które są uzależnione od kokainy, wcześniej używały marihuany, a ich pierwsze doświadczenie z narkotykami może mieć olbrzymi wpływ na to, czy będą ich nadal używali. Jednak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Dotyczą one na przykład wpływu konopi na mózg, mówi współautorka badań, doktor Denise Kandel. Dotychczas dysponowaliśmy danymi behawioralnymi, jednak nie mieliśmy neurobiologicznych dowodów wskazujących, że kannabinoidy mogą wpływać na reakcję mózgu na zetknięcie się z kokainą.
      Dotychczasowe badania ujawniły chemiczną stronę wpływu obu narkotyków na mózg. Badania nad uzależniającymi właściwościami kokainy koncentrowały się na mezolimbicznym szlaku dopaminergicznym. Odgrywa on ważną rolę w odczuwaniu nagrody i przyjemności. Jako, że marihuana zwiększa aktywność tego szlaku w sposób podobny do kokainy, wpływa też na cały rozległy system neurochemiczny zwany układem endokannabinoidowym. To kluczowy system dla rozwoju mózgu, który to proces wciąż trwa w wieku nastoletnim, dodaje doktor Philippe Melas.
      W ostatnich latach pojawiły się badania wskazujące, że rozwój uzależnienia od kokainy ma związek z układ glutaminianergiczny, a z kolei marihuana wpływ na przebieg sygnałów w tym układzie. Dlatego też włosko-amerykański zespół naukowy postanowił zbadać potencjalny związek pomiędzy oboma narkotykami. Uczeni sprawdzali, jak mózgi szczurów reagują najpierw na podanie syntetycznego kannabinoidu WIN, a następnie na podanie kokainy.
      Okazało się, że mózgi młodych szczurów, którym podano WIN mocniej reagowały na pierwszy kontakt z kokainą, niż mózgi szczurów, które z WIN się nie zetknęły. Co istotne, zjawisko to zaobserwowaliśmy u młodych szczurów, ale nie u dorosłych, mówi Melas. Gdy uczeni bliżej przyjrzeli się temu zagadnieniu, okazało się, że gdy młode szczury zetknęły się z kannabinoidem, to sposób, w jaki działała na nie następnie kokaina był związany z kluczowymi zmianami molekularnymi. Dotyczyły one zarówno zmian w receptorach glutaminergicznych, jak i znaczących zmian epigenetycznych.
      Co ciekawe, zespół z Columbia Univeristy wcześniej prowadził podobne badania nad epigenetycznymi zmianami dotyczącymi reakcji dorosłych mózgów na kontakt z nikotyną i alkoholem. Zmiany takie zaobserwowano. Tym razem jednak okazało się, że w przypadku marihuany zmiany takie zachodzą tylko w młodych mózgach. Występują one w korze przedczołowej, która odgrywa kluczową rolę w takich zadaniach jak planowanie długoterminowe czy samokontrola i jest jednym z ostatnich obszarów mózgu, który osiąga dojrzałość.
      Wyniki najnowszych badań sugerują, że wystawienie wciąż rozwijającego się mózgu na działanie kannabinoidu wpływa na wywoływaną przez kokainę hiperacetylację histonów w dorosłej korze przedczołowej. Jako, że acetylacja histonów zwiększa dostępność do chromatyny, powstało pytanie, czy zmiany obserwowane w młodym mózgu przekładają się na szeroką dostępność do chromatyny. Okazało się, że hiperacetylacja histonów nie prowadziła do ogólnych szerokich zmian w dostępności do chromatyny w skali całego genomu. Okazało się jednak, że powoduje to zwiększony dostęp do chromatyny i alternatywny splicing niektórych genów.
      W podsumowaniu badań naukowcy stwierdzili, że wystawienie na działanie kannabinoidów w wieku nastoletnim prowadzi do zmian w ekspresji genów wywołanych oddziaływaniem kokainy, pojawieniem się alternatywnego splicingu w genach powiązanych z receptorami neuroprzekaźników oraz zwiększonym wpływem kokainy na fosforylację protein. Innymi słowy, używanie marihuany w wieku nastoletnim większa prawdopodobieństwo, że pierwsze doświadczenie takiej osoby z kokainą będzie pozytywne, co z kolei może wzmocnić jej predyspozycję do używania i uzależnienia się od kokainy.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...