Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

ciekawostka, na discovery kiedys mowili o kobiecie chyba z Indii, ktora w zoladku miala 1,5 kg kuleczke wlosow :D

TO nie jest śmieszne, to jest przykra choroba z która powinno się walczyć, ale nie syzyfowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

<img vspace="0" hspace="0" border="0" align="left" src="http://kopalniawiedzy.pl/m/foto_extra/1159459366_551067.jpeg" alt="włosy" copyright="Włosy

licencja: Creative Commons" />Określone geny mogą zwiększać prawdopodobieństwo kompulsywnego wyrywania włosów, nazywanego <span style="font-weight: bold;">trichotillomanią</span>. Zaburzenie dotyczy od 3 do 5 procent populacji. U osób z trichotillomanią występuje znaczna utrata włosów, a nawet łyse placki. Towarzyszy ona różnym zaburzeniom psychicznym, takim jak zespół Tourette’a, depresja, lęk czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

 

Badanie objęło 44 rodziny, w których jeden lub więcej ich członków chorowało na trichotillomanię. Naukowcy z <span style="font-weight: bold;">Centrum Medycznego Duke University</span> odkryli, że osoby z tym zaburzeniem mają dwie <span style="font-weight: bold;">mutacje w genie SLITRK1</span>. Nie odnaleziono ich w rodzinach, w których nie występuje trichotillomania.

 

Gen SLITRK1 odgrywa pewną rolę w tworzeniu się połączeń między neuronami. Mutacje mogą powodować, że powstają wadliwe połączenia, a skutkiem tego jest trichotillomania. Badacze podkreślają jednak, że mutacje genu SLITRK1 odpowiadają za mały procent trichotillomanii.

 

Odkrycia zespołu opisano w październikowym wydaniu <span style="font-style: italic;">Molecular Psychiatry</span>.

 

Jak do tej pory, nie ma specyficznej metody leczenia trichotillomanii. Niekiedy skutkują leki antydepresyjne i przeciwlękowe.

 

Uważa się, że za trichotillomanię odpowiada <span style="font-weight: bold;">nadaktywność układu serotoninergicznego</span>. Odnotowuje się podwyższony poziom 5HIAA (kwasu 5-hydroksyindolooctowego). Zaburzenie może się pojawić w każdym wieku. Małe dzieci przechodzą je łagodniej. Pojawiają się dodatkowe symptomy, np. zachowania regresywne (m.in. moczenie nocne), a także koszmary senne. Przed 5. rokiem życia częściej chorują chłopcy, później dziewczynki oraz kobiety. Uważa się, że u dzieci trichotillomania jest przejawem lęku, tak jak ssanie kciuka czy obgryzanie paznokci. Włosy są wyrywane z dowolnych części ciała, najczęściej jednak z głowy, brwi, rzęs, przedramienia oraz owłosienia okołoodbytniczego i łonowego. Wyrywanie przyjmuje postać krótkiej czynności lub wielogodzinnego "procederu". Po usunięciu włosy są rolowane, łamane, żute czy zjadane. Czasem wyrywanie łączy się z sytuacją stresową, ale zdarzają się osoby usuwające włosy w sytuacji odprężenia, na przykład podczas oglądania telewizji. Ponieważ trichotillomania jest traktowana jak zaburzenie kompulsywne, wyrywaniu towarzyszy uczucie ulgi, a zaprzestanie wyrywania wzmaga napięcie.

 

Proponuję zapoznać się z blogiem:

 

http://analizastanunienormalnego.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?1,2006

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem w Stanach np. taka rzecz by przeszła, bo tam specjalnie kształci sie lekarzy w stosowaniu hipnozy. Ale w Polsce mamy prawie samych szarlatanów... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ehh. mam 14 lat, i mam identycznie jak Przerażona. łącznie z tym pochłanianiem cebulek, zawalonym włosami dywanem.. jest już rok 2009 i wątpie zeby ktokolwiek miał to jeszcze czytać, ale bardzo pokrzepia mnie to że nie jestem sama. jestem jak wiadomo w okresie  dojrzewania, że niby 'buzują hormony' i trichotillomania powinna mi przejść.. ale nie jest tak łatwo. moja mama jest alkoholiczką, rodzice są po rozwodzie. życie troche bardziej teraz się układa, ale miałam bardzo niezdrowe dzieciństwo. i czuje ze moja psychika na tym cierpi. dzień w dzień, nie tylko przez TTM, oczuwam taką inność. zaczeło sie własnie jak byłam jeszcze mała. wyrywanie rzęs, włosów na głowie, włosów łonowych, obgryzanie paznokci.. to tylko jakies zboczenia zewnętrzne, ale do tego dochodzą też jakieś wewnętrzne lęki. kłopoty z zasypianiem, ciągły niepokój.. mam niekończące się kompleksy, nie mogę porozmawiać z nikim o tzw 'babskich sprawach', bo nie mieszkam z mamą, staciłam z nią kontakt.

Chyba powinnam zacząć chodzić do psychologa, ale nie wiem, czy potrafiłabym o tym wszystkim mu powiedzieć.. pozatym w czym on może mi pomóc? może warto spróbowac..

 

jednk trichotillomania to moj największy problem, bo skutki są widoczne.. już nie jedna osoba widziała te ubytki.. czytam - wyrywam włosy. siedze przed komputerem - wyrywam włosy. oglądam telewizję - wyrywam włosy..

cokolwiek bym robiła, zawsze jest też wyrywanie włosów. i tego sie nie da zastąpić niczym innym.. bo moja przyjaciółka która chociaz troche stara sie mnie zrozumiec, mówi żebym czyms innym zajęła ręce. próbowałam nawet siedzieć w rękawiczkach. ale to pozbawia mnie satysfakcji wyrwania włosa i skonsumowania tej cholernej cebulki. to nienormalne. musze sie leczyc...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio medycyna dopatruje się wszystkiego w genach (zamiast w obciążonym wywiadzie rodzinnym, czynnikach społecznych lub motywacyjnych).

papużce nierozłączce stawia się lusterko po stracie partnera by "nie wypieliła się" się po sam korpus do szyi".

Ludzie z nadmiarem testosteronu nie lubią swego owłosienia często (twierdząc, że albo za długie lub za dużo go mają).

Jeżeli geny byłyby wadliwe to by się wyeliminowały w skutek selekcji naturalnej (każda żywa jednostka ma rację bytu czy to pasożyt, wirus lub inne "cholerstwo").

.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wyrywam włosy już 3 lata...Na początku szukałam takich okazów, różniących sie znacznie od reszty a teraz...teraz wyrywam jak leci i zjadam cebulki.. to mnie juz przerasta...czy ktokolwiek wyszedł z tego by nie wrócić znów w ciąg?... nawet gdyby udało sie nie wyrywać kilka lat i zdarzy ci sie wyrwac włosa przez przypadek chociaż to bedziesz miał chęc wyrwania kolejnego..wiem o tym bo miałam okolo 6miesięcy przerwe i wszystko szlo zgodnie z planem. lecz to jedno małe potknięcie wszystko zepsuło. wszystko sie zawaliło jak domek z kart..runeło... byłam szczęsliwa ze mam włosy już prawie normalne a tu nagle...trach i juz ich nie ma.. teraz wyrywam dużo..bardzo dużo...rodzina wie ze wyrywam i choc im od ponad roku mowie ze to choroba nie wierzą. wyzywają mnie od głupków itp..wypróbuje metode przyklejenia plastrów na czubki palców by trudniej było chwycic a że mam krótkie to moze sie uda...dziś jest 10 czerwca a 4 lipca mam wesele kuzyna...jak ja pójde z łysą głową...może nie pójdę w ogóle?...  czy ktoś to czyta jeszcze w ogóle?...

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy ktoś to czyta jeszcze w ogóle?...

Ja to czytam. Twój problem jest szerzej opisany. Mam dwie książki w postaci elektronicznej. Autorki, opisanej cytatem z neta poniżej. Wyślij mi swój adres mail w prywatnej wiadomości. Na przykładzie tych jej dwóch publikacji możesz obejrzeć ten przymus z zewnątrz. Opis tejże autorki zaczerpnięty ze strony wydawnictwa książkowego "Jacek Santorski & Co":

Pia Mellody - jest światowym autorytetem w terapii uzależnień i w dziedzinie zaburzeń emocjonalnych będących skutkiem doznanych w dzieciństwie nadużyć. Z prowadzonych przez nią warsztatów i terapii uzależnień korzystają ludzie na całym świecie, a jej poradniki są tłumaczonymi na wiele języków bestsellerami. Pia Mellody wykłada w The Meadows Treatment Center, w Wickenburgu, które jest ośrodkiem dla ofiar traumatycznych przeżyć, przemocy emocjonalnej i różnych form uzależnień. Jest ona autorką bestsellerów o zjawisku współuzależnienia, m.in. Toksycznej miłości i Toksycznych związków.

 

3maj się :P ,daj znać jeśli chcesz, żebym wysłał Ci artykuł, który pozwoli Ci zobaczyć z zewnątrz ten przymus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja żona wyrywa sobie włosy,potem je gryzie i nie wiem,ale chyba połyka.Słyszałem że konieczna jest operacja usunięcia włosów z układu pokarmowego,ponieważ są niestrawne.Nie potrafię jej zachęcić do podjęcia terapii...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Probowalam wyslac do Pana wiadomosc na prv - niestety bezskutecznie. Jezeli bylaby taka mozliwosc rowniez prosilabym o przeslanie tych ksiazek i artykulu

 

Pozdrawiam

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja to czytam. Twój problem jest szerzej opisany. Mam dwie książki w postaci elektronicznej. Autorki, opisanej cytatem z neta poniżej. Wyślij mi swój adres mail w prywatnej wiadomości. Na przykładzie tych jej dwóch publikacji możesz obejrzeć ten przymus z zewnątrz. Opis tejże autorki zaczerpnięty ze strony wydawnictwa książkowego "Jacek Santorski & Co":

Pia Mellody - jest światowym autorytetem w terapii uzależnień i w dziedzinie zaburzeń emocjonalnych będących skutkiem doznanych w dzieciństwie nadużyć. Z prowadzonych przez nią warsztatów i terapii uzależnień korzystają ludzie na całym świecie, a jej poradniki są tłumaczonymi na wiele języków bestsellerami. Pia Mellody wykłada w The Meadows Treatment Center, w Wickenburgu, które jest ośrodkiem dla ofiar traumatycznych przeżyć, przemocy emocjonalnej i różnych form uzależnień. Jest ona autorką bestsellerów o zjawisku współuzależnienia, m.in. Toksycznej miłości i Toksycznych związków.

 

3maj się :) ,daj znać jeśli chcesz, żebym wysłał Ci artykuł, który pozwoli Ci zobaczyć z zewnątrz ten przymus

 

probowalam sie skontaktowac na prv - niestety bezskutecznie, zalezy mi na tych ksiazkach o ktorych Pan pisze powyzej

 

Pozdrawiam

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

probowalam sie skontaktowac na prv - niestety bezskutecznie, zalezy mi na tych ksiazkach o ktorych Pan pisze powyzej

 

Pozdrawiam

Odpowiedź wkrótce ;) Choć nie wiem czy będzie dokładnie odpowiadać Twojej sytuacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiedź wkrótce ;) Choć nie wiem czy będzie dokładnie odpowiadać Twojej sytuacji.

 

Dziekuje, wczoraj doznalam szoku gdy przeczytalam o tym wszystkim - ja niestety jestem chora, jak sobie uswiadomilam juz od ponad 25 lat! Bez przerwy. Smieszna, ze dobpiero teraz wpadlam na pomysk zeby sprawdzic co to. Do tej pory, pewnie jak wszyscy myslalam ze to tylko moj problem. trzeba sie za to powaznie zabrac, nie zaierzam robic tego do konca zycia! Pozdrawiam

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proponuję prywatną rozmowę poprzez wymianę korespondencji, ale przez mail. Wyślij mi swój adres przez :

1. zalogowanie się (najpewniej juz jestes zalogowana)

2. kliknac na moja nazwe uzytkownika

3. tam jest przycisk: "Wyslij wiadomosc"

 

i ja wyślę Tobie te książki, ale bardziej zachęcam Cie, i to serdecznie :) ,do przeczytania ze zrozumieniem(!) poniższej wiadomości

 

Jestem osobą, która dawniej była nieśmiała i zamknięta w sobie o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. Nie mam trich. Ale jak widać w artykule, powodem takiego zachowania (wyrywanie włosów) w niewielkim procencie jest genetyka. Czyli chodzi o to co w recenzji książek. Zaznaczyłem tam też tytuły Toksyczna miłość i Toksyczne związki. Nie dotyczy to tylko relacji między kobietą i mężczyzną. Zapisane tam badania/rozważania można łatwo przenieść na to co działo się między dziećmi, rodzicami, co się dzieje w relacjach momencie kiedy ludzka psychika się najbardziej określa, czyli w dzieciństwie. Którąś z tych dwóch książek proponuję jako sposób na ogarnięcie większego obrazu siebie w uporządkowany sposób. Proponuję to, bo w ten sposób ma się jakąś nawigację po sobie i to może pomóc w zlokalizowaniu swojej przyczyny. To jest trudne zadanie, ale do wykonania. Ja sam nie jestem psychologiem. Może moje sugestie są nietrafione. (jestem tylko człowiekiem ze swoim a nie innym doświadczeniem)

Dlatego: przyjaciel(100% szczera i oddana osoba) albo specjalista (terapeuta) + ewentualnie wsparcie lekami z grup wspomnianych w notce (konsultacja z DOBRYM psychiatrą ...nie jest łatwo trafić na dobrego, dlatego potrzeba jakiś wywiad lub informacje z internetu, ale tu też trudno polegać).

 

Powiedz co myślisz, najlepiej przez prywatną wiadomość dając mi adres mail do siebie (kiedy dyskusja nie jest publiczna jak na forum, które każdy widzi to łatwiej mówić otwarcie - oczywiście jeśli podajesz "greentomb" i nie jest to uniwersalny login do różnych miejsc w internecie to przecież jednak jest anonimowo :) , po co ja tyle gadam? ;) ).

Można też skorzystać z konsultacji (lepszej lub gorszej) z osobami z całej Polski, poprzez forum poświęcone ludziom z przeróżnymi takimi problemami (znajdziesz swój dział :) ) : http://www.nerwica.com/

 

Życzę pozytywnej walki o siebie z licznymi, masowo występującymi powodzeniami :) (nie będą tylko powodzenia, ale jeśli podejmujesz teraz decyzję, że chcesz walczyć - to walczysz :) )

Share this post


Link to post
Share on other sites
Proponuję prywatną rozmowę poprzez wymianę korespondencji, ale przez mail. Wyślij mi swój adres przez : 1. zalogowanie się (najpewniej juz jestes zalogowana) 2. kliknac na moja nazwe uzytkownika 3. tam jest przycisk: "Wyslij wiadomosc" i ja wyślę Tobie te książki, ale bardziej zachęcam Cie, i to serdecznie :) ,do przeczytania ze zrozumieniem(!) poniższej wiadomości Jestem osobą, która dawniej była nieśmiała i zamknięta w sobie o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. Nie mam trich. Ale jak widać w artykule, powodem takiego zachowania (wyrywanie włosów) w niewielkim procencie jest genetyka. Czyli chodzi o to co w recenzji książek. Zaznaczyłem tam też tytuły Toksyczna miłość i Toksyczne związki. Nie dotyczy to tylko relacji między kobietą i mężczyzną. Zapisane tam badania/rozważania można łatwo przenieść na to co działo się między dziećmi, rodzicami, co się dzieje w relacjach momencie kiedy ludzka psychika się najbardziej określa, czyli w dzieciństwie. Którąś z tych dwóch książek proponuję jako sposób na ogarnięcie większego obrazu siebie w uporządkowany sposób. Proponuję to, bo w ten sposób ma się jakąś nawigację po sobie i to może pomóc w zlokalizowaniu swojej przyczyny. To jest trudne zadanie, ale do wykonania. Ja sam nie jestem psychologiem. Może moje sugestie są nietrafione. (jestem tylko człowiekiem ze swoim a nie innym doświadczeniem) Dlatego: przyjaciel(100% szczera i oddana osoba) albo specjalista (terapeuta) + ewentualnie wsparcie lekami z grup wspomnianych w notce (konsultacja z DOBRYM psychiatrą ...nie jest łatwo trafić na dobrego, dlatego potrzeba jakiś wywiad lub informacje z internetu, ale tu też trudno polegać). Powiedz co myślisz, najlepiej przez prywatną wiadomość dając mi adres mail do siebie (kiedy dyskusja nie jest publiczna jak na forum, które każdy widzi to łatwiej mówić otwarcie - oczywiście jeśli podajesz "greentomb" i nie jest to uniwersalny login do różnych miejsc w internecie to przecież jednak jest anonimowo :) , po co ja tyle gadam? ;) ). Można też skorzystać z konsultacji (lepszej lub gorszej) z osobami z całej Polski, poprzez forum poświęcone ludziom z przeróżnymi takimi problemami (znajdziesz swój dział :) ) : http://www.nerwica.com/ Życzę pozytywnej walki o siebie z licznymi, masowo występującymi powodzeniami :) (nie będą tylko powodzenia, ale jeśli podejmujesz teraz decyzję, że chcesz walczyć - to walczysz :) )

 

 

W momencie klikniecia wyslij wiadomosc pojawia sie informacja ze nie moze Pan otrzymywac zadnych nowych wiadomosci...:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ mamy problem z prywatnymi wiadomościami to podam jeden mój mail, a potem ponawiguję Cie do drugiego mojego maila, z którego korzystam i jest dla ludzi. Teraz podam pierwszy, nie jest dla ludzi,ale to mój mail:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój prawdziwy mail wysłałem przez prywatną wiadomość na Twój profil. Na górze strony jest kopertka, tam powinna być wiadomość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

witajcie.... jestem kolejną chorą :( od około 10 lat.. mam 20. naczytałam się mnóstwo o tym, nigdy nie podjęłam leczenia, tzn odwiedziłam klinikę w łodzi i kilku psychologów ale już więcej sie tam nie pojawiłam :/ tak baaardzo podnosi mnie na duchu to że nie jestem sama... chciałabym móc mieć kontakt z Wami chorymi ... rozmowa byłaby dla mnie bardzo ważna, potrzebuję jej. chce wreszcie cis z tym zrobić :,(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli chcesz coś z tym zrobić, dlaczego po prostu nie wznowisz leczenia? Rozmowa z innymi chorymi może wspomóc, ale szanse na całkowite wyleczenie za pomocą takiej terapii widzę marnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja nawet tego nie zaczęłam ... byłam jedynie na spotkaniu z psychologiem i wiem że on się nie nadaje :/ czasem jest lepirj czasem gorzej.. najgorsze jest to że dodatkowo ( od niedawna) bardzo zaczęły mi także wypadać włosy !!! mam ich coraz mniej :( nie stać mnie na leczenie psychiatryczne i dermatologiczne :( i właśnie taż widzę to wszystko marnie :( mi włosy juz praktycznie nie odrastają :,( mam tak zniszczone cebulki , mieszki włosa . całe życie w chustce ??? nie chce peruki !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po przeczytaniu tych wszystkich informacji jestem raczej pewna, że cierpię na tę chorobę. Włosy zaczęłam wyrywać sobie w piatej klasie podstawówki.Pojawił się pierwszy łysy plac na głowie. Lekarz dermatolog stwierdził łysienie plackowate. Przyjmowałam suplementy diety, wcierano mi specjalne płyny przepisywane przez lekarza, zamrażano cebulki. Domownicy widzieli, że ciągle pociągam za pojedyńcze włosy, później zorientowali się, że je wyrywam. Jedne wyrywałam, w tym czasie jak następne odrastały. Doszło do tego, że większośc z nich straciła. Zaplatanie warkocza, by zakryć łyse miejsca nie pomogło, trzeba było robić kok na głowie od góry, żeby zaczesać efekty moich działań. Nie należę do osób szczególnie zalęknonych, ale należy wspomnieć, że wychowałam sie w rodzienie wieloproblemowej: przemoc domowa, alkoholizm konkubenta matki, bieda, to była moja codzienność. Wszystko to ukrywałam przed rówieśnikami. W czasie wyrywania włosów odczuwałam ukojenie. Rwałam je w sytuacji stresowej i równiez wtedy, gdy byłam spokojna. Tak jak jedna z forumowiczek wyszukiwałam ,,ciekawe okazy", ze zgrubieniami, skręcone itd. Po wyrwaniu rozgryzałam cebulkę. Moje włosy leżały wszędzie. Starałam sie je oczywiście wyrzucać, by nikt nie zorientował się, że robię takie rzeczy. Jak zaczęłam dorastać, to i zaczęłam sie wstydzić, że wyglądam coraz gorzej. Na szczęście sytuacja domowa polepszyła się znacznie, z domu odszedł agresor, finanse uległy poprawie. U mnie skutkowało wychodzenie z domu w towarzystwo, zajęcie się sportem, zwiększenie aktywności fizycznej. Niestety z choroby nie wyleczyłam się zupełnie. W czasie czytania książki nadal zdarza mi sie wyrwać od kilku do kilkunastu włosów, wyrywam też sobie brwi. Czasami je przycinam, żeby mi było trudniej je chwycić, ale i takie kuszą. Przed ważnymi dla mnie wydarzen

iami ,,hoduję" brwi, wtedy wyglądam dobrze, ale po kilku dniach robię to samo. W trakcie oglądania telewizji mimowolnie ich dotykam i kończy sie na ich wyrywaniu. Z racji tego, że jestem dorosła, bardziej panuje nad tym. Njwazniejsze jest, żeby mieć sie czym zająć, i nie chodzi tutaj tylko o same ręce. Należy odwrócić swoją uwagę. Im więcejsięgam rękami do bri, tym większą ochotę mam na to i częściej to robię.Czasami jednak zdarza mi się nie wyrywać ich nawet przez kilkanaście dni i więcej. Np. w czasi wyjazdu na wakacje w ogóle o tym nie myslałam. Cieszę się, że trafiłam na tę stronę, jestem bardziej świadoma swojego stanu i może bardziej będę panowć nad sobą. Niemniej jednak wszystkim, którzy się z tym męczą współczuję i trzymam za nich kciuki. Łysa nie jestem, ukńczyłam studia, mam dobra pracę, mam też długie włosy. Muszę więc o nie dbać, a właściwie o każdy jeden. O brwi też :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Epidemia SARS-CoV-2 trwa już na tyle długo, że mamy coraz bardziej wiarygodne dane zarówno na temat samego wirusa, jak i dane epidemiologiczne dotyczące rzeczywistego odsetka zgonów spowodowanych zarażeniem. Wiemy też, że koronawirus mutuje, chociaż – wbrew temu, co pisały niektóre media – nie można mówić o obecności różnych szczepów.
      W tej chwili wydaje się, że SARS-CoV-2 mutuje w podobnym tempie co inne koronawirusy, w tym SARS i MERS. To bardzo dobra wiadomość. Oznacza to bowiem, że tempo jego ewolucji jest ponad 2-krotnie wolniejsze od tempa mutacji wirusa grypy. A skoro nadążamy z wyprodukowaniem szczepionki na grypę sezonową, to gdy już pojawi się szczepionka na SARS-CoV-2 zdążymy wytworzyć jej nową wersję, jeśli wirus zmutuje.
      Kolejne ważne pytanie dotyczy odsetka osób, które umierają z powodu infekcji nowym koronawirusem. Tutaj widzimy bardzo duży rozrzut informacji. Od ponad 5% do mniej niż 1%. Tak olbrzymie różnice wynikają zarówno z różnych metod liczenia, jak i z faktu, że na początku epidemii dane mogą być poważnie zaburzone zarówno przez małą próbę osób chorych, jak i przez fakt, że wykrywa się wówczas nieproporcjonalnie dużo poważnych przypadków zachorowań.
      Śmiertelność możemy liczyć na dwa sposoby. Albo biorąc pod uwagę liczbę zmarłych w stosunku do liczby wykrytych zachorowań, albo też biorąc pod uwagę liczbę zmarłych w stosunku do szacowanej liczby zarażonych. Żadna z tych metod nie jest doskonała.
      Wyobraźmy sobie, że zaraziło się 100 osób. U 70 z nich objawy nie pojawiły się lub też choroba przebiegła bardzo łagodnie, zarażeni nie zgłosili się do lekarza, nie uznali też, że zainfekował ich nowy wirus. Z kolei pozostałych 30 osób zachorowało poważniej, zdiagnozowano u nich nowego wirusa. Z tych osób 1 zmarła. W takim przypadku mamy 1 na 30 zdiagnozowanych, więc mówimy, że śmiertelność infekcji wyniosła 3,3%. Jednak w rzeczywistości było to 1%, tylko, że nie wiedzieliśmy o 70 przypadkach zakażeń. Właśnie taki błąd szacunków pojawia się najczęściej na początku epidemii, kiedy to nie rozpoznaje się wielu łagodnych przypadków zachorowań. Dlatego też wielu specjalistów mówi, że początkowe szacunki są zwykle bardzo mocno przesadzone.
      Możemy też posłużyć się drugą metodą, czyli porównaniem liczby zmarłych z szacowaną liczbą zarażonych. Ona również nie jest doskonała, gdyż nie znamy liczby zarażonych. Możemy ją tylko szacować, a tutaj łatwo o błędy.
      Na początku marca WHO oficjalnie podała, że śmiertelność koronawirusa wynosi 3,4%. Jednak były to dane wyliczone pierwszą metodą. Już wówczas pojawiały się głosy mówiące, że są to szacunki zawyżone. Obecnie, po kilku tygodniach, otrzymujemy coraz więcej danych by stwierdzić, że śmiertelność COVID-19 jest znacznie niższa, niż wspomniane już 3,4%.
      Jeden z takich przykładów to Korea Południowa, gdzie dzięki bardzo szeroko zakrojonym testom, udało się wykryć wiele łagodnych i bezobjawowych infekcji. Na 8413 wykrytych przypadków mamy tam 84 zgony, czyli śmiertelność wynosi 1%. Kolejny przykład to wycieczkowiec Diamond Princess, gdzie rygorystyczna kwarantanna pozwoliła na wykrycie nawet asymptomatycznych przypadków zakażenia. Z 712 zarażonych zmarło 7 osób, co również daje wynik 1%.
      Oczywiście te liczby nie powinny nas uspokajać. Musimy bowiem pamiętać, że to nie zmienia faktu, iż COVID-19 jest szczególnie groźna dla osób starszych oraz obciążanych innymi chorobami. To właśnie one głównie umierają i to ze względu na ich dobro powinniśmy być bardzo ostrożni, by nie roznosić epidemii.
      Pamiętajmy też, że nawet śmiertelność rzędu 1% oznacza, iż COVID-19 jest ponad 10-krotnie bardziej śmiertelny niż sezonowa grypa, że wirus dłużej utrzymuje się w powietrzu i na różnych powierzchniach, zatem łatwiej się nim zarazić oraz, że nie ma nań szczepionki. Na nią będziemy musieli poczekać do końca przyszłego roku. Wiemy też, że SARS-CoV-2 zaraża bardzo szybko, co znakomicie utrudnia powstrzymanie epidemii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obniżanie poziomu złego cholesterolu LDL zmniejsza ryzyko zawału i udaru. Za idealne uznaje się poziomy poniżej 100 mg/dl. Czy jednak stężenie LDL może być zbyt niskie? Okazuje się, że prawdopodobnie tak, bo kobiety z LDL poniżej 70 mg/dl są ponad 2-krotnie bardziej zagrożone udarem krwotocznym niż kobiety z poziomem LDL wynoszącym 100-130 mg/dl.
      Autorzy raportu z pisma Neurology odkryli również, że panie z najniższym poziomem trójglicerydów miały podwyższone ryzyko udaru krwotocznego w porównaniu do ochotniczek z najwyższym ich stężeniem.
      Naukowcy podkreślają, że udary krwotoczne są o wiele rzadsze od udarów niedokrwiennych. Są trudniejsze w leczeniu, a przez to bardziej śmiertelne.
      Obniżanie poziomu cholesterolu i trójglicerydów, np. przez modyfikację diety bądź zażywanie statyn, to popularna metoda zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym. Nasze duże badanie pokazuje jednak, że u kobiet bardzo niskie stężenia także niosą za sobą pewne ryzyko. Kobiety mają wyższe ryzyko udaru niż mężczyźni, po części dlatego, że żyją dłużej, dlatego jasne sprecyzowanie metod obniżania ryzyka jest bardzo istotne - podkreśla Pamela Rist z Brigham and Women's Hospital w Bostonie.
      Badanie objęło 27.937 kobiet w wieku 45 i starszych, uczestniczek Women's Health Study, u których całkowity cholesterol (LDL, HDL i trójglicerydy) określono na początku studium. Naukowcy analizowali dane medyczne, by określić, ile pań przeszło udar krwotoczny.
      Średni okres, w którym śledzono losy ochotniczek, wynosił 19 lat. W sumie zidentyfikowano 137 przypadków udaru krwotocznego.
      Udar krwotoczny wystąpił u 9 z 1069 kobiet z poziomem cholesterolem rzędu 70 mg/dl bądź niższym, w porównaniu do 40 z 10.067 ze stężeniem cholesterolu między 100 a 130 mg/dl. Po wzięciu poprawki na inne czynniki, które mogą wpływać na ryzyko udaru, np. na wiek, palenie czy nadciśnienie, stwierdzono, że kobiety z bardzo niskim poziomem LDL są 2,2-krotnie bardziej zagrożone udarem krwotocznym.
      W przypadku trójglicerydów panie podzielono na 4 grupy. Kobiety z grupy z najniższym stężeniem miały poziom na czczo wynoszący 74 mg/dl lub mniej albo poziom nie na czczo wynoszący 85 mg/dl bądź mniej. U kobiet z najwyższego kwartyla poziom na czczo wynosił ponad 156 mg/dl, a nie na czczo ponad 188 mg/dl.
      Amerykanie zauważyli, że udar krwotoczny miały 34 (0,6%) kobiety spośród 5.714 z najniższym stężeniem trójglicerydów, w porównaniu do 29 (0,4%) spośród 7.989 z najwyższym ich stężeniem. Po wzięciu poprawki na inne potencjalnie istotne czynniki, naukowcy stwierdzili, że przedstawicielki najniższego kwartyla były 2-krotnie bardziej zagrożone udarem.
      Dla cholesterolu całkowitego i dobrego cholesterolu HDL nie stwierdzono różnic dot. ryzyka udaru krwotocznego.
      Kobiety z bardzo niskim poziomem LDL lub niskim stężeniem trójglicerydów powinny być monitorowane przez lekarza pod kątem innych modyfikowalnych czynników ryzyka udaru. Chodzi np. o nadciśnienie i palenie [...]. Potrzebne są też dalsze badania, które pokażą, jak obniżyć zagrożenie udarem krwotocznym u pań z bardzo niskim poziomem LDL i niskim stężeniem trójglicerydów - zaznacza Rist.
      Ograniczeniem studium jest fakt, że poziomy cholesterolu i trójglicerydów mierzono tylko raz, na początku badań. Poza tym gdy mierzono te wartości, wiele ochotniczek przeszło już menopauzę, przez co akademicy nie sprawdzili, czy status menopauzalny w jakiś sposób modyfikuje związek miedzy poziomami cholesterolu oraz trójglicerydów i udarem krwotocznym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odwrócili u myszy 2 flagowe oznaki starzenia: zmarszczki i wypadanie włosów.
      Akademicy ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Alabamy w Birmingham podkreślają, że za zauważalne już po paru tygodniach pomarszczenie skóry oraz intensywne wypadanie włosów odpowiada mutacja dominująca negatywna POLG1 (D1135A-POLG1), która prowadzi m.in. do dysfunkcji mitochondriów. Gdy jednak wyłączy się ekspresję tego zmutowanego transgenu, u myszy ponownie pojawiają się gładka skóra i gęste futro i nie da się ich odróżnić od zdrowych osobników w tym samym wieku.
      Zespół podkreśla, że chodzi o mutację w genie jądrowym, która wpływa na działanie centrów energetycznych komórki - mitochondriów. U ludzi podczas starzenia widać spadek funkcji mitochondriów, a dysfunkcja tych organelli może napędzać choroby związane z wiekiem. Ubytek DNA w mitochondriach (mtDNA) ma też wpływ na ludzkie choroby mitochondrialne, sercowo-naczyniowe, cukrzycę czy nowotwory.
      Mutację wywołuje się u 8-tygodniowych myszy, zaczynając dodawać do pokarmu i/lub wody antybiotyk doksycyklinę. Ponieważ enzym (polimeraza) potrzebny do replikacji DNA staje się nieaktywny, następuje ubytek mtDNA.
      W ciągu miesiąca myszy siwieją, mają przerzedzone włosy i spowolnienie ruchowe. Pomarszczona skóra staje się widoczna po 4-8 tygodniach od wywołania mutacji, przy czym samice mają silniej zaznaczone zmarszczki niż samce.
      By wykazać, że za zmiany w skórze myszy odpowiada dysfunkcja mitochondriów, po 2 miesiącach myszom przestawano podawać doksycyklinę. Po miesiącu gryzonie zaczynały wyglądać podobnie do kontrolnych zwierząt typu dzikiego.
      Zniknęły akantoza, nieprawidłowości gruczołów łojowych, a także defekty w rozwoju mieszków i tworzeniu łodyg włosów. Wzrosła liczba mieszków w fazie anagenu, a spadła liczba mieszków w fazie telogenu.
      Po wywołaniu mutacji zaobserwowano niewielkie zmiany w innych narządach, co sugeruje, że w porównaniu do innych tkanek, mitochondria odgrywają w skórze "ważniejszą" rolę.
      Autorzy publikacji z pisma Cell Death & Disease opowiadają, że w skórze myszy z wywołaną mutacją występowała podwyższona liczba komórek, widoczne też były pogrubienie zewnętrznej warstwy i anormalne mieszki włosowe oraz nasilony stan zapalny. Łącznie przypominało to ludzkie starzenie środowiskowe (ang. extrinsic aging). Oprócz tego u zwierząt ze zmniejszoną ilością mtDNA występowały zmiany ekspresji 4 markerów związanych ze starzeniem fizjologicznym (ang. intrinsic aging).
      W skórze gryzoni wystawionych na działanie doksycykliny obserwowano też nierównowagę metaloproteinaz macierzy pozakomórkowej i ich tkankowo specyficznego inhibitora (równowaga jest konieczna do zachowania włókien kolagenowych).
      W przypadku mitochondriów stwierdzono spadek ilości mtDNA, zmienioną ekspresję genów, a także niestabilność superkompleksów mitochondrialnego systemu fosforylacji oksydacyjnej.
      Wyeliminowanie mutacji D1135A-POLG1 odtwarzało funkcję mitochondriów i usuwało zmiany skórno-włosowe. Wg dr. Keshava Singha, pokazuje to, że mitochondria są odwracalnymi regulatorami starzenia skóry i utraty włosów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wolą polityków z niższymi głosami. Wyniki uzyskane przez amerykańskich naukowców sugerują, że na wybór konkretnego kandydata wpływa nie tylko sympatyzowanie z jakąś partią/ideologią, ale i czynniki natury biologicznej.
      Często błyskawicznie oceniamy kandydatów, bez pełnej wiedzy o ich programie czy pozycji. Najnowsze ustalenia mogą pomóc wyjaśnić czemu - uważa Rindy Anderson, biolog z Duke University. To jasne, że nasz głos przekazuje więcej informacji niż słowa, które wypowiadamy. Świadomość ta może pomóc w zrozumieniu czynników wpływających na nasze kontakty społeczne, a także w dociekaniu, czemu na wysokie stanowiska polityczne wybiera się mniej kobiet.
      Badając preferencje w zakresie wysokości głosu kandydatów, Anderson, Susan Peters (także z Duke University) oraz Casey Klofstad z Uniwersytetu w Miami nagrywali kobiety i mężczyzn wypowiadających zdanie "Zachęcam do głosowania na mnie w czasie listopadowych wyborów" (wtedy w USA mają się odbyć wybory prezydenckie). Później nagrania modyfikowano, uzyskując wersje wypowiadane wysokim i niskim głosem.
      Głosy żeńskie odtworzono 37 mężczyznom i 46 kobietom z Uniwersytetu w Miami, a głosy męskie 49 mężczyznom i 40 kobietom z Duke University. Okazało się, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni wybierali kandydatów z niższym głosem (bez względu na płeć polityka).
      W drugim eksperymencie nagrania prezentowano trzem grupom 35 mężczyzn i 35 kobiet. Proszono o wybranie kandydata, który wydawał się silniejszy, bardziej kompetentny i godny zaufania. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni przypisywali niższym kobiecym głosom wszystkie 3 cechy. Tylko mężczyźni postrzegali zaś niskie męskie głosy jako świadczące o większej sile i kompetencji. Anderson podejrzewa, że mężczyźni mogą być wyczuleni na wysokość głosu pozostałych przedstawicieli własnej płci, bo to pozwala wnioskować o ich tendencji do współzawodnictwa i agresji społecznej (na zachowanie i głos wpływa w końcu poziom testosteronu). Kobiety oceniają te cechy na podstawie innych wskazówek.
      Ponieważ na razie badania miały charakter laboratoryjny, Anderson przestrzega przed rozpatrywaniem wyników w zbyt szerokim kontekście. Rzeczywiście kobiety mają wyższe głosy od mężczyzn, ale głos to tylko jeden z czynników, które wpływają na niedoreprezentowanie kobiet wśród liderów. Zespół zamierza przeanalizować pod kątem głosu tegoroczne wybory prezydenckie w USA.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lekkie odwodnienie to sytuacja, gdy zawartość wody w tkankach spada o 1,5%. U obu płci pojawiają się wtedy zmęczenie, napięcie i lęk, jednak okazuje się, że kobiety doświadczają silniejszych zmian nastroju. Co ciekawe, choć kobiety czują się gorzej, to mężczyźni mają większe problemy poznawcze, w porównaniu do swej zwykłej formy (Journal of Nutrition and the British Journal of Nutrition).
      W badaniach zespołu z University of Connecticut uwzględniono grupy kobiet i mężczyzn tuż po dwudziestce, którzy ani nie uprawiali wyczynowo sportu, ani nie prowadzili siedzącego trybu życia. Do odwodnienia doprowadzano w wyniku ćwiczeń na bieżni (wieczorem dzień przed eksperymentem wszyscy byli nawodnieni). Po wysiłku ochotników badano za pomocą testów do oceny czujności, pamięci, rozumowania, czasu reakcji, uwagi oraz uczenia. Później porównywano wyniki uzyskane w stanie odwodnienia i nawodnienia.
      W grupie kobiet łagodne odwodnienie wywołało ból głowy, zmęczenie i problemy z koncentracją. Choć same ochotniczki twierdziły, że zadania wydawały im się trudniejsze, ich funkcjonowanie poznawcze praktycznie się nie zmieniło.
      U mężczyzn łagodne odwodnienie utrudniało funkcjonowanie poznawcze, zwłaszcza w zakresie pamięci roboczej i czujności. Panowie także byli zmęczeni, niespokojni i spięci, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu niż rówieśnice.
      Harris Liberman, jeden ze współautorów studium, uważa, że niekorzystne zmiany nastroju mogą ograniczać motywację konieczną do angażowania nawet w umiarkowanie intensywne ćwiczenia dotleniające.
×
×
  • Create New...