Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Analiza zaplecza ekonomiczno-społecznego pasażerów i załogi Titanica wykazała, że dobre maniery doprowadziły do tragicznego końca podróżujących transatlantykiem Brytyjczyków. Wg naukowców, prawdopodobieństwo przeżycia było w ich przypadku o 10% niższe niż wyliczone dla innych nacji.

Ekonomista profesor Bruno Frey z Uniwersytetu w Zurychu oraz David Savage, ekonomista behawioralny z Politechniki w Queensland, twierdzą, że wychowanie Wyspiarzy wpłynęło na załadunek szalup ratunkowych. Uważają jednocześnie, iż największe (o 12% wyższe od obywateli Zjednoczonego Królestwa) szanse na ocalenie mieli Amerykanie.

W ciągu kilku godzin dzielących zderzenie od zatonięcia nadal obowiązywała np. norma przepuszczania przodem kobiet i dzieci. Niestety, na luksusowym statku było za mało szalup, w dodatku wiele wypełniano jedynie do połowy, ponieważ oficerowie nie znali ich ładowności. Wskutek tego zginęło 1517 z 2223 osób.

Wśród kobiet większe szanse na przetrwanie miały panie w wieku reprodukcyjnym. Podobną prawidłowość odnotowano także w przypadku posiadających dzieci mężczyzn. W porównaniu do dorosłych powyżej 51. r.ż., szanse dzieci 15-letnich i młodszych na przeżycie były aż o 30% wyższe. Wygląda też na to, że załoga wykorzystywała swoją przewagę w dostępie do informacji i wyposażenia Titanica (18-procentowy skok prawdopodobieństwa przetrwania). Segregacja pasażerów na poszczególne klasy uprzywilejowała najbogatszych. Mieli oni o 40% wyższe szanse od najbiedniejszych, ukrytych w głębi liniowca.

Savage podkreśla, że uzyskane wyniki wpłyną na opracowywanie procedur ratunkowych. Ważne bowiem, jak ludzie naturalnie zachowują się w sytuacjach kryzysowych. Katastrofa z 1912 r. pokazuje, że w niektórych przypadkach zasada noblesse oblige nadal pozostaje silniejsza od paniki. Międzynarodowy zespół zamierza ustalić, w jakich warunkach ludzie reagują skrajnym strachem, a kiedy zachowują się przykładnie.

Zmanierowani Brytyjczycy skupili się na konwenansach, a dla współczesnych im Amerykanów ważniejsze od właściwego zachowania było zadbanie o własne życie. Frey twierdzi, że w grę mógł wchodzić osławiony indywidualizm obywateli USA lub zwykła nieznajomość norm.

Titanic powstał w Wielkiej Brytanii i był obsługiwany przez Brytyjczyków. Byłoby więc całkowicie zrozumiałe, gdyby to oni zdobyli przewagę. Szwajcar spodziewał się też, że w warunkach zagrożenia życia przetrwają raczej najsilniejsi, czyli mężczyźni. Tak się jednak nie stało. Anglicy tonęli, a szanse kobiet na przeżycie były aż o 53% wyższe niż wyliczone dla panów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyżby Szwajcarzy sugerowali, że najlepiej byłoby wprowadzić w takich przypadkach prawo dżungli - kiedy to najsilniejsi zawłaszczają dla siebie łodzie ratunkowe i tylko oni na nich się ratują ? Wtedy wcale by się więcej ludzi nie uratowało. Inna sprawa, że oficerowie nie znali "ładowności" łodzi. Tu była szansa na zwiększenie liczby ocalałych, ale to nie ma nic wspólnego z manierami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wniosek: dobre wychowanie nie zawsze pomaga w zyciu-czasami stwarza zagrozenie. Ja wiem co bym zrobila w takiej sytuacji za wszelka cene staralbym sie ocalic dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wniosek: dobre wychowanie nie zawsze pomaga w zyciu-czasami stwarza zagrozenie. Ja wiem co bym zrobila w takiej sytuacji za wszelka cene staralbym sie ocalic dzieci.

Ale oni na Titanicu robili to samo co Ty byś chciała zrobić. Chronili pierw dzieci i kobiety. Faceci w gatkach do wody bez szalupy - mieli większe szanse na przeżycie niż słabsze fizycznie kobiety, dzieci czy osoby starsze. W zasadzie "noblesse oblige" nie widzę żadnych zastrzeżeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie mieli szanse w tych gatkach ze nie przezyli.

W sytuacji kiedy statek tonie licza sie sekundy a mozna sobie wyobrazic jak angielscy gentelmeni przepuszczali kobiety mowiac "Prosze,Pani przodem ".

Chociaz-tak. biorac pod uwage stroj kobiet w tamtych czasach mialy one minimalne szanse na przezycie w przypadku wpadniecia do wody.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sytuacji kiedy statek tonie licza sie sekundy a mozna sobie wyobrazic jak angielscy gentelmeni przepuszczali kobiety mowiac "Prosze,Pani przodem ".

"W ciągu kilku godzin dzielących zderzenie od zatonięcia nadal obowiązywała np. norma przepuszczania przodem kobiet i dzieci."

Tyle w kwestii sekund w przypadku Titanica. W przypadku innych katastrof masz rację, że liczy się każda sekunda. Tylko nie każdy bywa samolubny - nawet jeśli powinien :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Policzylam: kilka godz to maks 10. jesli pasazerowie byliby ewakuowani od momentu zderzenia z lodowcem kazdy mialby ok 4 min na wejscie do szalupy.  Ale tak nie bylo-dlatego byla to kwestia sekund.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muszę Ci powiedzieć że źle obliczyłaś. Nawet jeśli kilka godzin równałoby się dwie godziny, to uważam że wszyscy pasażerowie w ciągu godziny mogliby dojść na główny pokład - zgadzamy się ? Szalupy ratunkowe nie są w jednym miejscu statku, lecz na pewnej długości - gdyby już przy nich byli Ci ludzie, to co to jest za problem wyselekcjonować z nich 700 osób i umieścić na szalupach ? Przy założeniu, że szalupa mieści około 35 osób (chyba realne), co daje nam 20 szalup. Także 20 grup ludzi którzy się przy nich stłoczyli i segregowali między sobą kto na pokład, a kto idzie popływać w gatkach. Jeśli gdzieś popełniam błąd w rozumowaniu, to proszę mnie poprawcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie umiem liczyc :) to j ak ja teraz napisze ta mature z matmy...

Jestes pewny co do ilosci szalup i ich ladownosci?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie umiem liczyc :P to j ak ja teraz napisze ta mature z matmy...

Jestes pewny co do ilosci szalup i ich ladownosci?

Na szczęście na maturze nie ma nic o Titanicu :)

Co do szalup nie jestem pewien, ale logicznie myśląc, na statku z ponad dwutysięczną obsadą ciężko by mieścić szalupy z ładownością poniżej 10-20 osób. Powinny to być dość pojemne łódeczki raczej. Ale może być tak, że Anglicy wcale nie podzielali mojej wizji logiki w tej sprawie ;) Konkretnych danych można by chyba szukać tylko na zdjęciach z katastrofy - może dałoby się coś tam policzyć na szalupach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem jakieś zdjęcie z załadowaną szalupą z Titanica: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0c/Titanic-lifeboat.gif

Z moich wyliczeń wyszło, że przebywa tam około 30 osób - więc wiele się nie pomyliłem.

Z danych z Wikipedii można też wyczytać że pojemność szalup to 65 person, zaś średnie załadowanie wyniosło około 40 głów na szalupę: http://pl.wikipedia.org/wiki/RMS_Titanic#Katastrofa

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Nie umiem liczyc :P to j ak ja teraz napisze ta mature z matmy...

Jestes pewny co do ilosci szalup i ich ladownosci?

Master ma ZAWSZE rację. :) Master mówi - uczysz się z odpowiednim wyprzedzeniem, więc nic a nic Ci nie ucieknie. Na egzaminie się przeciągniesz i odprężysz po wyspanej nocy. A zadanka jakieś takie łatwe będą. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W jednym z Muzeów Titanica w USA doszło do nietypowego wypadku. Jedną z tutejszych atrakcji jest ściana o wymiarach 4,6x8,5 m z prawdziwego lodu. Niedawno jej fragmenty odłamały się i spadły na 3 zwiedzających.
      Titanic Museum Attraction w Pigeon Forge w Tennessee należy do Mary Kellogg Joslyn i Johna Joslyna. W 1987 roku John prowadził jedną z ekspedycji do Titanica. Teraz jest właścicielem dwóch muzeów poświęconych słynnemu liniowcowi. W Pigeon Forge znajduje się ponad 400 zabytków ze statku. Muzeum posiada jedną z największych na świecie replik Titanica. Zwiedzający wchodzą na jej pokład i przez dwie godziny mogą podziwiać zabytki, przejść przez słynne wielkie schody na pokładzie I klasy, usiąść w szalupie ratunkowej czy posłuchać o kolejach życia różnych pasażerów.
      Po wypadku muzeum zamknięto, jednak szybko zostało ponownie otwarte. Miejsce samego wypadku zostało odgrodzone i nie jest dostępne, a miejscowa policja prowadzi w tej sprawie śledztwo. Obecnie nic nie wskazuje na to, by doszło do przestępstwa czy zaniedbania. Muzeum prowadzi zaś własne śledztwo.
      Właściciele Titanic Museum Attraction mówią, że odtworzenie góry lodowej zajmie co najmniej 4 tygodnie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 1893 roku amerykański historyk Frederick Jackson Turner opublikował swoją najsłynniejszą pracę The Significance of the Frontier in American History. Stwierdził w niej, że pogranicze wyryło w amerykańskim charakterze szorstkość i siłę połączone z wrażliwością, bystrością i żądzą posiadania. Teraz po ponad 100 latach badacze z Uniwersytetu w Cambridge odkryli pozostałości osobowości pionierów wśród Amerykanów zamieszkujących niegościnne niegdyś górskie tereny, szczególnie w Midweście.
      Turner, który wykształcił całe pokolenie znanych amerykańskich historyków, stworzył tzw. teorię pogranicza, w której porównywał ludzi z europejskiego pogranicza (gęsto zaludnionego i ufortyfikowanego) z mieszkańcami amerykańskiego pogranicza (dzikich, trudno dostępnych wielkich wolnych przestrzeni) i argumentował, że to właśnie pogranicze ukształtowało amerykańską demokrację i amerykański charakter. Ze wszystkimi ich wadami i cechami pozytywnymi.
      Naukowcy z Cambridge postanowili sprawdzić, jak krajobraz wpływa na charakter ludzi. W tym celu przeanalizowali wyniki online'owego testu osobowości, który został wypełniony przez ponad 3,3 miliona Amerykanów. W wynikach analizy uwzględniono miejsce zamieszkania, nakładając ją na 33 227 kodów pocztowych.
      Naukowcy odkryli, że zarówno życie wyżej nad poziomem morza, jak i wyżej nad poziomem otoczenia, jest powiązane z unikatową mieszanką cech osobowości, która pasuje do teorii pograniczna Turnera. Górzysty trudny teren prawdopodobnie faworyzuje ludzi, którzy bardziej pilnują swoich zasobów i nie ufają obcym, a także podejmują ryzyko eksploracji terenu w celu powiększania terytorium i zdobywania żywności. Z czasem cechy takie wykształciły twardych polegających na tylko na sobie indywidualistów, którzy są solą amerykańskiego etosu pogranicza, stwierdził główny autor badań Friedrich Götz. Jeśli przyjrzymy się rozkładowi osobowości na terenie całych Stanów Zjednoczonych, zauważymy, że mieszkańcy terenów górzystych z większym prawdopodobieństwem mają mentalność ludzi pogranicza, dodaje.
      Badacze użyli „Wielkiej piątki”, czyli znanego z psychologii pięcioczynnikowego modelu osobowości, na podstawie którego określili podstawowe cechy milionów Amerykanów, którzy wypełnili test.
      Okazało się, że mieszkańcy terenów górskich są mniej ufni i mniej wybaczają. To cechy, które promują terytorialne, skoncentrowane na sobie strategie przetrwania. Cechuje ich mniejsza ekstrawersja, są samodzielnymi introwertykami, co ułatwia przetrwanie w niegościnnym terenie. Kolejną ich cechą jest niższy poziom „skrupulatności”, przez co są buntownikami niezważającymi na zasady. Wykazują również niższy poziom neurotyzmu, co wskazuje na stabilność emocjonalną i asertywność potrzebne na pograniczu. Najbardziej zaś wyraźną cechą ich charakteru jest otwartość na nowe doświadczenia. Otwartość ta to silny wskaźnik mobilności. Gotowość do zmiany miejsca zamieszkania, by osiągać założone cele życiowe, takie jaki zdobywanie majątku i osobistej wolności, to cechy, które napędzały wielu północnoamerykańskich osadników. Wszystkie te cechy razem to znak rozpoznawczy ludzi zamieszkujących tereny górskie. Może być to pozostałość po osobowości, która poszukiwała lepszego życia na nieznanych terenach, dodaje Götz.
      Naukowcy chcieli też odróżnić wpływ fizycznego otoczenia od wpływu socjoekonomicznego miejsca urodzenia. W tym celu sprawdzali, czy osobowość mieszkańca gór przetrwała u osób, które w takich regionach się urodziły i wychowały, ale później zmieniły miejsce zamieszkania.
      Analiza wykazała, że osoby, które w górach się wychowały, a później stamtąd wyprowadziły, pozostają mniej ekstrawertywne, wykazują mniejszą ufność i trudniej wybaczają oraz pozostają buntownikami. Jednak poziom neurotyzmu i otwartości ulegają u nich zmianie.
      Uczeni podzielili też USA na wysokości St. Louis, które stanowiło tradycyjną „bramę do Zachodu”, by sprawdzić, czy istnieją różnice w osobowości pomiędzy mieszkańcami historycznego pogranicza np. Gór Skalistych, a mieszkańcami wschodnich łańcuchów górskich, jak np. Appalachy. Z tak przeprowadzonej analizy wynika, że zamieszkiwanie terenów górskich pozostaje silnym wskaźnikiem osobowości, ale istnieją wyraźne różnice pomiędzy wschodnimi a zachodnimi, pogranicznymi, terenami.
      Ludzie zamieszkujący wschodnie łańcuchy górskie są bardziej ugodowi i otwarci, niż ludzie z zachodu. Czynnik otwartości na doświadczenie jest u mieszkańców zachodnich łańcuchów górskich aż 10-krotnie silniejszy, niż u mieszkańców gór ze wschodu.
      Spostrzeżenia takie sugerują, że o ile fizyczne otoczenie jest ważne dla kształtowania się osobowości, to jednak ważniejszą rolę odgrywają tutaj czynniki społeczno-ekonomiczne, takie jak postawy, zachowania, edukacja, opowieści z danych terenów. „Dziki Zachód” nadal odgrywa ważną rolę w formowaniu osobowości mieszkańców położonych na zachodzie USA łańcuchów górskich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W zeszły poniedziałek, 18 maja, sędzina sądu dystryktowego (U.S. District Court for the Eastern District of Virginia) Rebecca Beach Smith orzekła, że firma RMS Titanic (RMST) będzie mogła wydobyć radiotelegraf Marconiego z wraku słynnego liniowca. Decyzja ta zmienia orzeczenie z 2000 r., kiedy to stwierdzono, że zabrania się wycinania czy odłączania jakiegokolwiek elementu statku.
      By oddać wagę orzeczenia, należy przypomnieć, że Jack Phillips, starszy radiooperator z Titanica, który zresztą szkolił się w Marconi Company's Wireless Telegraphy Training School, do niemal ostatnich chwil nadawał wezwania o pomoc i pozycję geograficzną tonącego statku. Był on pracownikiem Marconi Company i korzystał ze sprzętu, który jego firma leasingowała właścicielowi Titanica. Dzięki temu pasażerski statek transatlantycki RMS Carpathia mógł odpowiedzieć wezwanie i ocalić 703 pasażerów Titanica.
      Historię Philipsa, który pracował przy telegrafie nawet, gdy jego stopy były zanurzone w wodzie, przekazał drugi radiooperator, Harold Bride. Sam Philips zmarł z wyczerpania na szalupie ratunkowej, a jego ciało wpadło do wody i nigdy nie zostało odnalezione.
      Wrak Titanica odnaleziono 1 września 1985 r. na głębokości 3802 m. Orzeczenie Smith zezwala RMST minimalnie naciąć statek, by zyskać dostęp do pomieszczenia z radiotelegrafem (Silent Room) w Marconi Suite.
      Akcji sprzeciwia się m.in. amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA), która utrzymuje, że ekspedycja planowana przez RMST stanowi pogwałcenie porozumienia między USA a Wielką Brytanią, które weszło w życie w styczniu br.; umowa ta to rozwinięcie uregulowań UNESCO z 2001 r., dotyczących podstawowych zasad dot. miejsc uznawanych za część światowego podwodnego dziedzictwa kulturowego.
      Sędzina Smith przyjęła argument NOAA, jednak stwierdziła, że agencja nie jest stroną sporu, ponadto, jak podkreśliła, spór dotyczy wyłącznie wyroku sądowego z 2000 roku nie kwestii uregulowań pomiędzy krajami.
      David Gallo, oceanograf i konsultant firmy RMTS mówi, że wcale nie jest przesądzone, iż cokolwiek zostanie wydobyte. Firma ma zamiar dokonać minimalnego nacięcia. Jeśli okazałoby się, że trzeba wykonać na tyle duże, iż zniszczy to statek, prace nie zostaną przeprowadzone.
      Obecnie plan jest taki, że zdalnie sterowany robot wpłynie do wnętrza wraku przez świetlik. Jeśli to się uda, wówczas robotyczne ramię odłączy telegraf od statku. Jeśli droga przez świetlik będzie niedostępna, w burcie zostanie wycięta dziura.
      RMTS posiada od 1994 roku wyłączne prawo do prac na Titanicu. Dotychczas wydobyła z wraku około 5000 przedmiotów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obniżanie poziomu złego cholesterolu LDL zmniejsza ryzyko zawału i udaru. Za idealne uznaje się poziomy poniżej 100 mg/dl. Czy jednak stężenie LDL może być zbyt niskie? Okazuje się, że prawdopodobnie tak, bo kobiety z LDL poniżej 70 mg/dl są ponad 2-krotnie bardziej zagrożone udarem krwotocznym niż kobiety z poziomem LDL wynoszącym 100-130 mg/dl.
      Autorzy raportu z pisma Neurology odkryli również, że panie z najniższym poziomem trójglicerydów miały podwyższone ryzyko udaru krwotocznego w porównaniu do ochotniczek z najwyższym ich stężeniem.
      Naukowcy podkreślają, że udary krwotoczne są o wiele rzadsze od udarów niedokrwiennych. Są trudniejsze w leczeniu, a przez to bardziej śmiertelne.
      Obniżanie poziomu cholesterolu i trójglicerydów, np. przez modyfikację diety bądź zażywanie statyn, to popularna metoda zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym. Nasze duże badanie pokazuje jednak, że u kobiet bardzo niskie stężenia także niosą za sobą pewne ryzyko. Kobiety mają wyższe ryzyko udaru niż mężczyźni, po części dlatego, że żyją dłużej, dlatego jasne sprecyzowanie metod obniżania ryzyka jest bardzo istotne - podkreśla Pamela Rist z Brigham and Women's Hospital w Bostonie.
      Badanie objęło 27.937 kobiet w wieku 45 i starszych, uczestniczek Women's Health Study, u których całkowity cholesterol (LDL, HDL i trójglicerydy) określono na początku studium. Naukowcy analizowali dane medyczne, by określić, ile pań przeszło udar krwotoczny.
      Średni okres, w którym śledzono losy ochotniczek, wynosił 19 lat. W sumie zidentyfikowano 137 przypadków udaru krwotocznego.
      Udar krwotoczny wystąpił u 9 z 1069 kobiet z poziomem cholesterolem rzędu 70 mg/dl bądź niższym, w porównaniu do 40 z 10.067 ze stężeniem cholesterolu między 100 a 130 mg/dl. Po wzięciu poprawki na inne czynniki, które mogą wpływać na ryzyko udaru, np. na wiek, palenie czy nadciśnienie, stwierdzono, że kobiety z bardzo niskim poziomem LDL są 2,2-krotnie bardziej zagrożone udarem krwotocznym.
      W przypadku trójglicerydów panie podzielono na 4 grupy. Kobiety z grupy z najniższym stężeniem miały poziom na czczo wynoszący 74 mg/dl lub mniej albo poziom nie na czczo wynoszący 85 mg/dl bądź mniej. U kobiet z najwyższego kwartyla poziom na czczo wynosił ponad 156 mg/dl, a nie na czczo ponad 188 mg/dl.
      Amerykanie zauważyli, że udar krwotoczny miały 34 (0,6%) kobiety spośród 5.714 z najniższym stężeniem trójglicerydów, w porównaniu do 29 (0,4%) spośród 7.989 z najwyższym ich stężeniem. Po wzięciu poprawki na inne potencjalnie istotne czynniki, naukowcy stwierdzili, że przedstawicielki najniższego kwartyla były 2-krotnie bardziej zagrożone udarem.
      Dla cholesterolu całkowitego i dobrego cholesterolu HDL nie stwierdzono różnic dot. ryzyka udaru krwotocznego.
      Kobiety z bardzo niskim poziomem LDL lub niskim stężeniem trójglicerydów powinny być monitorowane przez lekarza pod kątem innych modyfikowalnych czynników ryzyka udaru. Chodzi np. o nadciśnienie i palenie [...]. Potrzebne są też dalsze badania, które pokażą, jak obniżyć zagrożenie udarem krwotocznym u pań z bardzo niskim poziomem LDL i niskim stężeniem trójglicerydów - zaznacza Rist.
      Ograniczeniem studium jest fakt, że poziomy cholesterolu i trójglicerydów mierzono tylko raz, na początku badań. Poza tym gdy mierzono te wartości, wiele ochotniczek przeszło już menopauzę, przez co akademicy nie sprawdzili, czy status menopauzalny w jakiś sposób modyfikuje związek miedzy poziomami cholesterolu oraz trójglicerydów i udarem krwotocznym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wolą polityków z niższymi głosami. Wyniki uzyskane przez amerykańskich naukowców sugerują, że na wybór konkretnego kandydata wpływa nie tylko sympatyzowanie z jakąś partią/ideologią, ale i czynniki natury biologicznej.
      Często błyskawicznie oceniamy kandydatów, bez pełnej wiedzy o ich programie czy pozycji. Najnowsze ustalenia mogą pomóc wyjaśnić czemu - uważa Rindy Anderson, biolog z Duke University. To jasne, że nasz głos przekazuje więcej informacji niż słowa, które wypowiadamy. Świadomość ta może pomóc w zrozumieniu czynników wpływających na nasze kontakty społeczne, a także w dociekaniu, czemu na wysokie stanowiska polityczne wybiera się mniej kobiet.
      Badając preferencje w zakresie wysokości głosu kandydatów, Anderson, Susan Peters (także z Duke University) oraz Casey Klofstad z Uniwersytetu w Miami nagrywali kobiety i mężczyzn wypowiadających zdanie "Zachęcam do głosowania na mnie w czasie listopadowych wyborów" (wtedy w USA mają się odbyć wybory prezydenckie). Później nagrania modyfikowano, uzyskując wersje wypowiadane wysokim i niskim głosem.
      Głosy żeńskie odtworzono 37 mężczyznom i 46 kobietom z Uniwersytetu w Miami, a głosy męskie 49 mężczyznom i 40 kobietom z Duke University. Okazało się, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni wybierali kandydatów z niższym głosem (bez względu na płeć polityka).
      W drugim eksperymencie nagrania prezentowano trzem grupom 35 mężczyzn i 35 kobiet. Proszono o wybranie kandydata, który wydawał się silniejszy, bardziej kompetentny i godny zaufania. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni przypisywali niższym kobiecym głosom wszystkie 3 cechy. Tylko mężczyźni postrzegali zaś niskie męskie głosy jako świadczące o większej sile i kompetencji. Anderson podejrzewa, że mężczyźni mogą być wyczuleni na wysokość głosu pozostałych przedstawicieli własnej płci, bo to pozwala wnioskować o ich tendencji do współzawodnictwa i agresji społecznej (na zachowanie i głos wpływa w końcu poziom testosteronu). Kobiety oceniają te cechy na podstawie innych wskazówek.
      Ponieważ na razie badania miały charakter laboratoryjny, Anderson przestrzega przed rozpatrywaniem wyników w zbyt szerokim kontekście. Rzeczywiście kobiety mają wyższe głosy od mężczyzn, ale głos to tylko jeden z czynników, które wpływają na niedoreprezentowanie kobiet wśród liderów. Zespół zamierza przeanalizować pod kątem głosu tegoroczne wybory prezydenckie w USA.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...