Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Rekomendowane odpowiedzi

Wydawałoby się, że jubilerstwo i ogrodnictwo nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. To jednak nie do końca prawda, odkąd Hafsteinn Juliusson, projektant z Rejkiawiku, zaprezentował światu swoje rosnące pierścionki. Zamiast oczka z kamienia tkwią w nich pięknie przycięte i uformowane kępki trawy.

Islandczyk podkreśla, że to oferta przeznaczona dla mieszkańców miast, coś, co z założenia przybliża ich do natury. Pierścionki należy regularnie podlewać, a właściwie spryskiwać. By pięknie rosły i nie marniały, warto też pamiętać o okresowym nawożeniu.

Pudełka na zieloną biżuterię są de facto miniaturowymi szklarniami. Klienci mogą wybierać z całej gamy wzorów (wszystkie uwzględniono w katalogu). Powstały egzemplarze z okrągłymi i prostokątnymi wypełnieniami, a nawet kastety.

W kwietniu zeszłego roku prace Juliussona można było oglądać w stołecznym Muzeum Sztuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierścionek z trawą przybliża do natury ? Czy oni nie słyszeli nigdy o koralach z jarzębiny ? To by się dopiero w takim Rejkiawiku sprzedawało :)

Widać że coraz dziwniejsze pomysły na radzenie sobie z kryzysem gospodarczym znajdują "wzięcie" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy naukowcy znaleźli dowody na to, że wyginięcie mamutów przyczyniło się do ocieplenia klimatu. Jeśli ludzie przyłożyli rękę do ich wymarcia, nie ryzykując wiele, można powiedzieć, że spowodowana działalnością naszego gatunku zmiana klimatu rozpoczęła się o wiele wcześniej niż sądzono (Geophysical Research Letters).
      Mamuty żywiły się liśćmi i młodymi gałązkami. Dlatego m.in. Ameryka Północna, Europa i Azja pozostawały terenami niezalesionymi. Olbrzymy szczególnie upodobały sobie trawiaste łąki Beringii (mostu lądowego Beringa), czyli pasa lądu, który w okresie zlodowacenia łączył dzisiejszą Syberię z Alaską. Ok. 15 tys. lat temu liczebność tutejszej populacji mamutów zaczęła spadać, a w tym samym czasie doszło do gwałtownej "eksplozji demograficznej" brzóz (Betula). Chris Doughty z Carnegie Institution for Science i jego zespół postanowili sprawdzić, czy te dwa zjawiska były ze sobą jakoś połączone.
      Naukowcy posłużyli się rdzeniami glebowymi. Porównali zapis kopalny pyłków Betula w próbkach z Beringii i Syberii. Następnie przyjrzeli się zapisom dotyczącym mamutów, by stwierdzić, kiedy zniknęły z analizowanego rejonu. Amerykanie poświęcili też sporo uwagi zwyczajom żywieniowym współczesnych słoni, by oszacować, jaki wpływ na łąki miałoby wyeliminowanie mamutów. Na końcu przyszedł czas na wykorzystanie modeli klimatycznych do wyliczenia wpływu wymarcia Mammuthus primigenius na wegetację i temperatury globalne.
      Okazało się, że gdy zabrakło mamutów, brzozy rozprzestrzeniły się po moście lądowym Beringa, zastępując ok. ¼ łąk. Ciemniejsze od trawy liście pochłaniały więcej promieniowania słonecznego, a pnie oraz gałęzie drzew działały na podobnej zasadzie również zimą. Doughty i inni wyliczyli, że wyginięcie mamutów dodało do średniego wzrostu globalnej temperatury co najmniej 0,1˚C, a na Beringii ociepliło się nawet o 0,2˚C. Doughty sądzi, że wyginięcie mamutów pod koniec epoki lodowcowej było jednym z wielu wydarzeń, które wpłynęły na szybką zmianę klimatu w tym okresie.
      Nie wszyscy akceptują całość opisanej teorii. Felisa Smith, paleoekolog z Uniwersytetu Nowego Meksyku, podkreśla np., że wzrost ilości pyłków brzozowatych miał miejsce kilka tysięcy lat przed wymarciem mamutów.
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      O szkodliwości nadmiernego stosowania chemicznych środków przy produkcji rolniczej wiadomo już od dziesięcioleci, ale wciąż ten problem nie jest dostatecznie zbadany i rozwiązany. Jednym z najpoważniejszych problemów jest wymywanie środków ochrony roślin z pól do pobliskich wód. Jako zabezpieczenie stosuje się często pasy trawy lub drzew, oddzielające ziemię uprawną od strumienia, czy rzeki. Ich skuteczność to temat ostatnich badań ekipy naukowców z Uniwersytetu w Quebec oraz Instytutu Badań i Rozwoju Agrośrodowiskowego.
      Zakrojone na sporą skalę wieloletnie obserwacje miały na celu zbadanie skuteczności filtrującej pasów zieleni złożonych z samej trawy, oraz z trawy i drzew. Pomiary stężenia trzech najpopularniej używanych środków chwastobójczych obejmowały nie tylko wymywanie powierzchniowe, ale również podpowierzchniowe przesączanie. Wyniki opublikowano w aktualnej edycji Journal of Environmental Quality, wydawanego przez Amerykańskie Towarzystwo Agronomiczne.
      Jak pokazały szczegółowe pomiary, bariery roślinne znacząco ograniczają powierzchniowe wymywanie środków chemicznych, podczas gdy ich podpowierzchniowe przesączanie wzrasta. Ogólny bilans jest jednak pozytywny i sumaryczna ilość chemikaliów przedostających się do wody spada. W pierwszym roku badania koncentracja herbicydów dzięki buforowi trawnemu lub trawno-drzewnemu spadała o 35% w porównaniu z brakiem takiej izolacji. Koncentracja podpowierzchniowa wzrastała natomiast o 800-1200%, ale łącznie odnotowywano spadek o 40-60%. Późniejsze badania wykazały, że eksport herbicydów z pól do wody jest dzięki trwie mniejszy nawet o 75-95%.
      Nie odnotowano natomiast, wbrew nadziejom, znaczącego wpływu obsadzenia roślinnego bufora drzewami, zwłaszcza na przesączanie podpowierzchniowe. Drzewa na badanym obszarze były jednak dopiero dwuletnie i być może nie rozwinęły jeszcze wystarczająco swojego systemu korzeniowego, żeby wywrzeć mierzalny wpływ na wyniki.
      Badania będą kontynuowane, uczeni będą nadal zajmować się wpływem drzew na podpowierzchniowe przesączanie, w nadziei że bardziej rozwinięty system korzeniowy znacząco je ograniczy. Podczas badań odnotowano również bardzo wysoką zmienność wyników, zależną od czynników pogodowych. Ich dokładny wpływ również będzie przedmiotem dalszych badań.
      Zespół badający zagadnienie tworzyli Emmanuelle Caron, Pierre Lafrance, Jean-Christian Auclair (University of Quebec), oraz Marc Duchemin (Institute of Research and Development in Agri-Environment).
      Warto przypomnieć, że niedawno pisaliśmy o wykorzystaniu pospolitego gatunku trawy do eliminowania z gleby antybiotyków, stosowanych przy hodowli zwierząt rzeźnych.
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Japońska firma Flower Robotics produkuje roboty wystawowe, które wykrywają obecność widzów i zaczynają przybierać zaprogramowane wcześniej pozy. Mogą demonstrować odzież i biżuterię pod różnymi kątami. W przyszłości mają odróżniać płeć i wiek klienta, a nawet rozpoznawać logo z niesionych przez niego toreb. Zebrane dane będą wykorzystywane przez sklepowy dział marketingu.
      Produkt noszony przez poruszający się manekin wygląda atrakcyjniej, zwiększając u oglądających pokaz chęć dokonania zakupu – przekonuje Tatsuya Matsui, szef zespołu projektantów. Roboty prezentujące ubrania należą do serii Palette i wyglądają jak ludzka postać od bioder w górę. Maszyny dla jubilerów (linia Palette UT) to tylko tors. Te pierwsze wyposażono w 16 poruszających się części. Ważą 41 kg i mierzą 185 cm. Modele UT są sporo mniejsze, osiągają bowiem wysokość zaledwie 41 cm.
      W obu liniach wykorzystano technologię śledzenia ruchu, dzięki czemu można było odtworzyć sposób, w jaki poruszają się modelki. Roboty rozpoczynają swój pokaz tylko wtedy, gdy w pobliżu znajduje się człowiek. Nie mają twarzy, ponieważ projektanci obawiali się, że odwracałyby uwagę klientów, a powinni się oni koncentrować na czymś innym – ubraniach bądź biżuterii.
      Pozy są przyjmowane w przypadkowej kolejności. Inteligentny system manekina pozwala przechowywać informacje dotyczące reakcji obserwatorów na konkretne ustawienia. Robot uczy się i potem wykorzystuje świeżo zdobytą wiedzę w kontakcie z następnymi klientami.
      Roboty Flower Robotics pojawiały się japońskich sklepach już od jakiegoś czasu, teraz można je wynająć lub kupić. To spory wydatek, ponieważ chcąc mieć maszynę z serii Palette na własność, trzeba wygospodarować ok. 50 tys., a na Palette UT 7 tys. dolarów. Na żądanie producent oferuje dodatkowe opcje, takie jak zmiana koloru manekina. Oferta jest jednak przeznaczona wyłącznie dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Androidy "pokażą się" szerszej publiczności już wkrótce, bo na odbywającej się pod koniec sierpnia tokijskiej wystawie Good Design Expo 2009.
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Firma Krispy Kreme, producent pączków, zajmuje się nie tylko wypiekiem i sprzedażą słodyczy, ale także organizowaniem klientom odpoczynku i chwil relaksu. To dlatego jej logo sygnowane są japonki z podeszwą obsadzoną prawdziwą trawą.
      W upalny dzień przynosi ona ochłodę, w dodatku stąpa się po niej wyjątkowo miękko. Przy odpowiednim podlewaniu obuwiem można się cieszyć do 4 miesięcy. Potem też, ale nie będzie już miało oryginalnej wyściółki. Zanim na wkładce pojawi się minitrawnik, trzeba odczekać mniej więcej 3 tygodnie. Na każdej podeszwie wyrasta ponad 5 tys. ździebeł. Na razie szczęśliwych właścicieli trawiastych klapek można spotkać w Londynie, ale producent myśli także o reszcie Wielkiej Brytanii. Japonki są rozdawane osobom dojeżdżającym do pracy.
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z University of Georgia poinformowali o opracowaniu technologii, która znacznie zwiększa wydajność produkcji biopaliw. Co ważne, nie są one produkowane z roślin służących ludziom jako pożywienie.
      Biopaliwa to jedna z alternatyw dla paliw kopalnych. Jednak w większości produkuje się je z roślin uprawnych, takich jak np. kukurydza, co powoduje gwałtowny wzrost cen żywności i zwiększa obszary głodu na świecie. Ponadto pojawiły się badania, które sugerują, że biopaliwa z roślin spożywczych bardziej zanieczyszczają środowisko, niż paliwa ropopochodne.
      Rozwiązaniem obu problemów mogą być prace akademików z Georgii. Profesorowie Joy Peterson, Mark Eiteman i ich była studentka Sarah Kate Brandon, stworzyli technologię, która umożliwia co najmniej 10-krotne zwiększenie ilości cukrów pozyskiwanych z traw. Cukry te są następnie zamieniane w biopaliwo. Do produkcji paliwa można wykorzystać nie tylko trawy, ale również odpady pozostałe po przetworzeniu kukurydzy i trzciny cukrowej.
      O swojej technologii uczeni mówią tylko tyle, że nie wymaga ona użycia kwasów ani innych szkodliwych dla środowiska związków chemicznych. Zminimalizowane w ten sposób ilość odpadów powstających podczas wytwarzania bioetanolu.
      Niestety, brak jakichkolwiek szczegółów na temat nowej technologii. Tę dyskrecję wynalazców można tłumaczyć faktem, iż dopiero złożyli wniosek patentowy na swoją technologię. Ogłosili jednak, że mogą już udzielać licencji zainteresowanym firmom.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...